Home OgólnieZPOPK Short: Alice nad Steve

ZPOPK Short: Alice nad Steve

autor Zwierz
Obejrzałam na Disney+ serial „Alice and Steve” i przyznam wam, że już dawno nie zadawałam sobie tak intensywnie pytania „po co to było” jak w czasie seansu. Za serialem stoi Sophie Goodhart scenarzystka „Sex Education”, który to serial miał swoje bardzo dobre i bardzo słabe elementy. Niestety „Alice and Steve” raczej zbliża się do tych najsłabszych.

Punkt wyjścia jest następujący – Alice i Steve – para koło pięćdziesiątki, przyjaźnią się od lat. Kiedyś łączył ich przelotny romans, ale teraz są po prostu swoimi najlepszymi przyjaciółmi. Alice ma męża, Steve jest rozwodnikiem więc oboje jak najbardziej mieli i mają związki poza swoją relacją, ale jest to przyjaźń prawdziwa, głęboka i rozpisana na dekady.
Wszystko jednak się zmienia pewnej nocy, kiedy Steve nocuje w domu Alice, akurat wtedy kiedy przebywa w nim jej córka – 26 letnia Lizzy, która właśnie rozstała się z chłopakiem. Lizzy flirtuje ze Stevem i ostatecznie oboje lądują w łóżku. Co więcej – wygląda na to, że nie była to tylko jedna noc ale coś więcej. Jak można się domyślać – Alice nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że jej przyjaciel związał się z jej córką.
Muszę wam powiedzieć, że moje „po co to było” wynika głównie z tego, że serial naprawdę nie wie co do końca chce zrobić z tym punktem wyjścia serialu. Punktem conajmniej kontrowersyjnym, biorąc pod uwagę, że serial trochę chodzi na paluszkach, że Steve zna Lizzie właściwie całe jej życie, co znaczy, że może i związał się z dwudziesto sześciolatką ale to co innego poznać dziewczynę w barze a co innego znać ją od lat i jeździć z jej rodziną na wakacje. Serial bardzo stara się byśmy o tym nie myśleli i ten główny element budzący wątpliwości (poza różnicą wieku) próbuje ograć jednym dialogiem.
Ale problem jest większy – ani Alice ani Steve nie są szczególnie sympatycznymi osobami. Przez cały serial zastanawiałam się co mnie właściwie obchodzi, czy uda im się pogodzić, jak ułoży się ich relacja i czy przyjaźń przetrwa. Wszystkiego czego dowiedziałam się o bohaterach, to że nie są szczególnie sympatyczni i nie potrafią się komunikować nie tylko w przyjaźni ale też i w związku. Jednocześnie przez cały serial miałam wrażenie, że choć córka Alice ma dwadzieścia sześć lat w scenariuszu, to w istocie jest napisana jako osoba dużo młodsza. Zwłaszcza gdy w jednym z dialogów pojawia się refleksja, że jest za młoda na rodzinę i dzieci. I gdyby miała dziecko „Tak wcześnie” to zmarnowała by sobie życie. Sorry ale 26 lat na dziecko to nie jest jakoś „tak wcześnie”.
Tym jednak co mnie dodatkowo zdenerwowało jest wątek męża Alice, który zaprzyjaźnia się z koleżanką z pracy. Ich relacja jest pozbawiona seksu ale cały czas seks, seksualne preferencje i fantazje, otwieranie się na nowe rzeczy, są elementem tego układu. I miałam wrażenie, że tu jednak jakaś granica jest przekroczona i nie chodzi nawet o zdradę ale raczej – nie wiem czy można wchodzić w czyjeś życie i tak wbijać się w jego życie seksualne tylko dlatego, że uważamy iż za mało siebie w tym zakresie zna.
Na koniec mam wrażenie, że autorka scenariusza ma skłonność do pisania osób niebinarnych jako istot nieco magicznych i znajduję to już w kolejnym jej serialu co budzi moje pewne obawy, że niby mamy reprezentację ale w istocie tak napisaną, że dla tej kategorii bohaterów zawsze będzie ten sam zestaw cech charakteru.
Serio nie wiem po co był ten serial. Zastanawiam się też dla kogo właściwie jest ta opowieść. Znaczy – wydaje mi się, że nie jest na tyle obrazoburczy by rozbawił osoby, które lubią przekraczanie granic, ani na tyle pogłębiony i osadzony w realnych zdarzeniach i emocjach by dał nam wgląd w to jak destrukcyjny mógłby być taki związek. Nie wiem, po prostu nie wiem co stało za decyzją by iść w tą stronę. Bo nawet jak na „edgy” humor to jest mało interesujące.
Miejscami miałam wrażenie, jakby ktoś próbował stanąć po stronie starszego pokolenia, które może nie wszystko rozumie ale zasługuje na to, żeby mu jednak trochę odpuścić? Tylko może da się odpuścić niechęć do recyklingu ale romansu z córką najlepszej przyjaciółki… chyba nie?

Powiązane wpisy