7
Chyba już w jakimś zamkniętym gronie wszyscy ustaliśmy, że Apple TV jest trochę tym czym miał być wieki temu Netflix czyli miejscem gdzie przychodzisz kiedy chcesz jakościowej produkcji, z dobrą obsadą i niebanalnym pomysłem. Jest to też ta platforma, która może sobie pozwolić na doskonałe seriale, bo wypuszcza ich mało, ale to ma swoje plusy bo można właściwie wszystko nadrobić. Więc nawet jak nie macie Apple TV to jak kupicie na miesiąc czy dwa to obskoczycie nowości i jeszcze wam zostanie na powtórkę „Teda Lasso” czy stare sezony „Kulawych Koni”.
W ostatnich tygodniach sercami widzów rządziła „Wdowia Zatoka” a ja chciałabym wam z całego serca polecić serial „Pełna przyjemność gwarantowana”. Punkt wyjścia jest conajmniej nieoczywisty – pracująca w dziale researchu (może dlatego tak ją polubiłam) bohaterka przechodzi przez trudny rozwód. Jej były mąż nie tylko nie patrzy przychylnie na jej czas spędzony z córką ale też chce się wynieść nad drugi koniec kraju. Aby odreagować stres i poczucie osamotnienia bohaterka spędza sporo czasu na seks kamerkach, gdzie flirtuje z młodym chłopakiem, opowiada mu o swoim życiu, skarży się i uprawia cyberseks ale raczej jako dodatek do poczucia bliskości i przyjaźni. Wszystko zmienia się kiedy widzi, że chłopak został na wizji zaatakowany. Kiedy jednak zgłasza to na policję, znudzona policjantka tłumaczy jej, że to bardzo typowy przekręt i zaraz ktoś spróbuje od niej wyłudzić pieniądze.
To tylko początek bo potem sprawa się komplikuje. Jest zabawnie, jest niekiedy jak w thrillerze, ale jest też życiowo – zwłaszcza gdy dochodzi do sporów z były mężem, prób bycia dobrą matką, niechęci do szkolnych aktywności i pewnej psychicznej niestabilności, która sprawia, że na naszą bohaterkę patrzymy jednak mniej jednoznacznie niż mogłoby się wydawać. W głównej roli Tatiana Maslany, która jeśli ma dobry materiał jest magnetyczna, w roli byłego męża Jake Johnson – czyli aktor, który jest doskonały, jeśli ktoś potrafi wykorzystać jego potencjał. Cały serial ma genialne tempo i taki wciągający charakter, że miałam obejrzeć jeden odcinek i potem musiałam się sama zmuszać, żeby iść spać bo totalnie wsiąkłam.
Mam wrażenie, że nikt tego serialu w Polsce za bardzo nie ogląda a naprawdę warto, bo nie ma wielu odcinków, jest doskonale zagrany i moim zdaniem – udaje mu się wyrywać z tych schematów thrillerów, które łączą spokojne mieszczańskie życie z mrocznymi tajemnicami. Jednocześnie ponownie z całego serca zachęcam was do śledzenia Apple TV, bo prawda jest taka, że tam bardzo rzadko jest coś słabego – częściej jeśli coś nam nie podpasuje to dlatego, że to nie nasz gatunek a nie dlatego, że serial jest słaby. Mam wrażenie, że jeśli się szuka dziś takiej najpewniejszej przystani jakościowej telewizji to właśnie to jest ta platforma. Jasne, to pokłosie tego, że tytułów jest mniej ale chyba wolę mniej tytułów, z których większość wciąga.
Co powiedziawszy – zawsze mnie zaskakuje różnica poziomów pomiędzy serialami a filmami produkowanymi przez platformę. O ile w świecie seriali rzadko zdarzają im się chybione decyzje, to w świecie filmów, niestety często są to produkcje słabsze. Nie wiem z czego to wynika choć podejrzewam, że to po prostu dwa różne piony decydują co pójdzie do produkcji. Ten serialowy wygrywa.
