Home Ogólnie Zwierz w kwiatów koronie czyli co tam na Baltikonie

Zwierz w kwiatów koronie czyli co tam na Baltikonie

autor Zwierz
Zwierz w kwiatów koronie czyli co tam na Baltikonie

Najlep­szym przykła­dem na to jak bard­zo zwierz jest nieog­a­r­nię­ty jest wczo­ra­jszy brak wpisu. Zwierz nie planował zostaw­iać was wczo­raj bez słowa pisanego ale jakoś w swoich codzi­en­nych planach (które zwyk­le obe­j­mu­ją pisanie wpisu ) umknęło mu, że przed wo wyjaz­dem jest wam jeszcze jeden wpis dłużny. Było minęło i dziś zwierz donosi z Sopo­tu . Jak zwyk­le w takim przy­pad­ku zwierz donosi trochę pamięt­nikarsko czym się zaj­mu­je ale jak sami wiecie życie zwierza wyjaz­dowego właś­ci­wie zawsze obfi­tu­je w jakieś ciekawe wydarzenia.

1800335_10205524051715543_4963729563738622042_n

Zwierz musi powiedzieć, że jest dum­ny z poziomu inte­gracji nakrycia głowy ze swo­ją koszulką

Zwierz nigdy nie znudzi się pow­tarzaniem, że nic związanego z blo­gowaniem nie dostar­cza mu tyle dzikiej przy­jem­noś­ci co podróżowanie po całym kra­ju. Nieza­leżnie czy to aby cieszyć się bloger­ską sławą czy aby nieść kaganek oświaty czy w końcu po to by poroz­maw­iać z ciekawy­mi ludź­mi o ciekawych rzeczach. Powody są dru­gorzędne ale dostar­czana przez blo­ga motywac­ja by wsiąść do pociągu zawsze zna­j­du­je się na szczy­cie zwier­zowej listy. Zwłaszcza, że zwierz należy do istot czu­jnie świat obser­wu­ją­cych przez co już sam fakt bycia zamknię­tym w przedziale z obcy­mi ludź­mi dostar­cza rozkosznej rozry­w­ki. W tym przy­pad­ku był to chło­piec na oko 10–11 let­ni który przez trzy i pół godziny jazdy roz­maw­iał ze swoim wujkiem. Gdy­byś­cie tą roz­mowę słyszeli – dzieci­ak w wuj­ka wpa­tr­zony jak w obraz a wujek kopal­nia wiedzy wszelkiej od stoczni, przez pocią­gi, his­torię pił­ki nożnej, kine­matografii i mil­iona innych tem­atów. Do tego jeszcze mówią­cy do dzieci­a­ka jak­by był dorosły tzn. poważnie bez żad­nego upraszcza­nia a jed­nak z życ­zli­woś­cią i olbrzymim zasobem wiedzy. Och jak cud­nie się tej roz­mowy słuchało, jak z podręczni­ka jak stać się najwięk­szym bohaterem swo­jego bratan­ka. A przy tym i podróżni mogli się wiele dowiedzieć bo fak­ty podawano licznie i szy­bko z konieczny­mi data­mi. Zresztą było to zjawisko tak cud­ne, że gdy chło­piec z wujkiem w końcu opuś­cili przedzi­ał doty­chczas mil­czą­cy hip­ster (apple, słuchaw­ki i Econ­o­mist po ang­iel­sku) przyłączył się do naszych zach­wytów nad tym zjawiskiem. Kto wie być może właśnie byliśmy świad­ka­mi najlep­szego sposobu by za te kil­ka lat dzieci­ak zami­ast obrażać się na cały świat będzie miał kogoś kogo rad posłucha.

11751786_10205763777507382_1679259437698709968_n

Zwierz przy­jechał na kon­went z koleżanką która naty­ch­mi­ast zrozu­mi­ała swo­je zada­nia wzglę­dem zwierza

Wiec­zorny przy­jazd do Sopo­tu zaowocow­ał dla zwierza i jego towarzysz­ki podróży nieoczeki­waną przy­godą. Oto zmęc­zony zwierz na ostat­nich nogach dopadł do pos­to­ju tak­sówek by stanąć oko w oko z fak­tem, że wszys­tkie tak­sów­ki z pos­to­ju odjechały. Jako że zwierz nie jest szczegól­nie wiel­bi­cielem noc­nych wypraw po mieś­cie z wal­izka­mi doszedł do wniosku. Da się oszukać. Tzn pode­jdzie do ewident­nie tre­fnych tak­sówek i bez oglą­da­nia się na wydatek da się zaw­ieść na miejsce. Ile musi­ało być w twarzy zwierza cichej rezy­gnacji, ile smutku lub też wyraźnego braku fun­duszy. Tre­fny tak­sówkarz po zlus­trowa­niu twarzy zwierza oświad­czył, że on nas co praw­da na wskazany adres zaw­iezie ale za zbyt wysoką cenę i jak chce­my zapłacić mniej to powin­nyśmy zadz­wonić pod określony (tu podał) numer kor­po­racji tak­sówkarskiej. Tam zapłacimy o połowę mniej. Choć zwierz chęt­nie postąpił zgod­nie z jego instrukc­ja­mi i dotarł do przeu­roczego hostelu zaled­wie kilka­naś­cie min­ut później, nadal nie rozu­mie jak komukol­wiek opła­ca się takie zachowanie. A może to takie spec­jalne zdol­noś­ci zwierza że mu z pys­ka tak szcz­erze patrzy że nie sposób go oszukać choć­by się z tego żyło. Zwierz miał co praw­da potem plany by skoczyć na mias­to i cieszyć się niesamow­itym czarem wiec­zornego Sopo­tu ale ostate­cznie zatrzy­mał się na sklepie monopolowym i zad­owolił się wyp­iciem cydru w host­lowym poko­ju. Jak sami widziecie high life.

11012031_408876552653388_6279920812854932293_n

Spotkaie blogerów  po oknem

Następ­nego dnia zwierz pow­stał rano świeży i wys­pany i udał się do bistro Sana­to­ri­um na śni­adanie. Jeśli kiedyś dro­gi prz­eróżne zaprowadzą was do Sopo­tu nie waha­j­cie się tylko kieru­j­cie tam swo­je kro­ki bo śni­ada­nia mają obłędne. I to od bard­zo wielu lat. Zwierz znalazł kna­jp­kę wie­ki temu kiedy był jeszcze na stu­di­ach i od tamtego cza­su nie może się doczekać aż znów zna­jdzie się w Sopocie i zje ich śni­adanie. Poży­wiony zwierz odnalazł w końcu szkołę kon­wen­tową gdzie zalągł na długie godziny. Każdy kon­went jest inny ale wiele łączy to samo. Ludzie są na ogół bard­zo mili i życ­zli­wi, sko­rzy do roz­mowy i wygłupów. Co więcej, mimo że Baltikon to kon­went młody to już widać tu i ówdzie że po kon­wen­tach pęta się nowe pokole­nie i to takie które zostało przyprowad­zone na kon­went przez pokole­nie poprzed­nie dokład­nie swoich rodz­iców. Wśród rzeczy które moż­na uznać za urocze ojcowie prze­brani za sztur­mow­ców Imperi­um chodzą­cy po kon­wen­cie z córeczka­mi prze­brany­mi za Bob­ba Fet­ta naprawdę są gdzieś na szy­cie listy. Poza tym jak zawsze mnóst­wo ludzi w cos­playu i gale­ria fanows­kich koszulek. Sam zwierz najbardziej ucieszył się ze spotka­nia ze Stanley’em prowadzą­cym blo­ga i stronę Filmy, które ryją ban­ię zbyt moc­no. Przeu­roczy człowiek z którym zwierz zna się wirtu­al­nie ale dopiero ter­az poz­nał się ofic­jal­nie. Co zawsze jest miłe i fajne. Nieste­ty jeśli chodzi o same prelekc­je zwierza to cza­sem tak bywa że coś nie do koń­ca wyjdzie po naszej myśli. I tak prowad­zona w najwięk­szej sali prelekc­ja o naukow­cach w świecie Mar­vela okaza­ła się nieste­ty za krót­ka i jakaś taka bez duszy, ta o czwartej ścian­ie była nawet faj­na a ta o kinie to była czys­ta poez­ja i magia ale nieste­ty miała najm­niejszą wid­own­ię. Zwierz jed­nak każdy kon­went na którym udało mu się wygłosić choć jeden znośny refer­at uzna­je za udany więc i Baltikon ze swoi­mi przemiły­mi orga­mi trafi na listę kon­wen­tów udanych. Zwierz nieste­ty nie miał za dużo cza­su wiz­y­tować cud­ze prelekc­je ale udał się na jed­ną o Sher­locku BBC i asek­su­al­noś­ci tylko po to by zdać sobie sprawę, że już tą prelekcję słyszał na Pol­conie. Nie należy tu winić autor­ki prelekcji słusznie zakłada­jącej że mieszkań­cy Gdańs­ka i Trójmi­as­ta nie ruszyli tłum­nie na dru­gi koniec kra­ju na ostat­ni Pol­con. Ale należało­by się zas­tanow­ić nad zwierzem który najwyraźniej był już wszędzie.

WP_20150725_006

Chwila kon­wen­towej prz­er­wy wyko­rzys­tana na granie 

Najśmieszniejsze w try­bie kon­wen­towym w który się wpa­da na tego typu wydarzeni­ach jest to, że niesły­chanie trud­no jest potem prze­jść do takiego nor­mal­nego funkcjonowa­nia. Tryb kon­wen­towy to taki stan w którym abso­lut­nie nie dzi­wią nas ludzie w fan­do­mowych stro­jach czy z wianka­mi na głowie. Np. zwierz zakupił sobie na kon­wen­cie ide­alne fanowskie dopełnie­nie swo­jego wian­ka czyli opaskę z roga­mi jele­nia. Doda­j­cie do tego koszulkę z Willem Gra­hamem i sami zrozu­miecie że zwierz był ubrany ide­al­nie. Ale potem wyjś­cie w takim zestaw­ie na mias­to okazu­je się może nie sen­sacyjne ale trze­ba sobie przy­pom­nieć dlaczego ktoś właś­ci­wie miał­by na nas zaw­iesić głos na dłużej. Przy czym chłop­cy i dziew­czę­ta muszę wam powiedzieć – niech to będzie mądrość dla wszys­t­kich = że świat jest zupełnie inny dla ludzi chodzą­cych w wiankach. To miejsce przy­jem­niejsze zabawniejsze i nie trze­ba się troszczyć o szy­bkość obsłu­gi w barach bo „panie kwia­towe” jakoś zawsze sprawnie obsłużą (zwierz pole­ca zresztą przy okazji bar Koło Molo bo jest tam wielce przy­jem­nie, drin­ki dobre a ceny jak na Sopot z tych znośnych). Jed­nocześnie zwierz zdał sobie sprawę (jak zwyk­le) jak nie wiele potrze­ba by przy­ciągnąć uwagę ludzi na uli­cy. Zwierz przyz­na szcz­erze, nie jest przyzwycza­jony, że ludzie wodzą za nim wzrok­iem a w świecie gdzie ma się wianek na głowie zdarza się to częs­to (poza sytu­acją kiedy w wianku na głowie wchodzi się w tłum z roz­chodzącej się Parady Równoś­ci, wtedy wyglą­da się zupełnie nor­mal­nie wręcz pospoli­cie, co zwier­zowi się przy­darzyło w tym roku”.

WP_20150725_011

Jest Sopot są drin­ki!

W każdym razie zwierz musi wam powiedzieć, że wśród rzeczy budzą­cych nat­u­ral­ny i oczy­wisty entuz­jazm zwierza jest fakt, że jest lato a zwierz jest nad morzem. I tak jasne, jest to morze ego nad którym w parny dzień tem­per­atu­ra spada­jącego na głowę deszczu łagodzi nieco szok związany z zanurze­niem stóp w piekiel­nie zim­nej wodzie Bał­tyku, ale nie o to chodzi. Jedynie nad morzem zwierz doświad­cza tego specy­ficznego uczu­cia, że oto wszys­tko ale to abso­lut­nie wszys­tko jest możli­we bo ta codzi­en­na rzeczy­wis­tość leży sobie gdzieś daleko w jakimś pudełku, zaś zwierz jest na urlop­ie i to w miejs­cu gdzie jeden dzień potrafi trwać zde­cy­dowanie dłużej niż moż­na się spodziewać. Zwierz był w dziecińst­wie uczony, że jedyne prawdzi­we wakac­je to te w górach (zwierz zgadza się, że tam naprawdę jest się zupełnie innym) ale tylko może budzi w zwierzu taki dziecię­cy entuz­jazm. Zresztą jak co roku (bo niemal co roku los rzu­ca zwierza nad morze) zwierz nie jest w stanie wyjść z podzi­wu ile zmi­an zachodzi w tym naszym trójmieś­cie. Zwierz pamię­ta jak wyglą­dało cen­trum Sopo­tu gdy przy­jeżdżał tu na stu­di­ach i ter­az kiedy widzi jak wiele się zmieniło jest nie tyle pod wraże­niem co ma uczu­cie jak­by opuszczał nie granice włas­nego wojew­ództ­wo to co kra­ju. Dla miejs­cowych pewnie to codzi­en­ność ale dys­tans pozwala się cieszyć taki­mi rzecza­mi.

baltikon2015

Jeśli za rok zna­jdziecie czas wpad­ni­j­cie do Sopo­tu na bard­zo przy­jem­ny kon­went

To tyle na dzisi­aj. Kon­wen­ty są cud­owne ale nieste­ty piekiel­nie męczące. Zwłaszcza jeśli np. na tere­nie kon­wen­tu w games­roomie gdzie spędza się wolne chwile pomiędzy prelekc­ja­mi nie otwier­a­no kiedy w końcu postanowiono wpuś­cić więcej powi­etrza, dziel­ny wspina­ją­cy się po dra­binie orga­ni­za­tor został nagrod­zony brawa­mi i entuz­jasty­cznym okrzykiem „bis”. Och nic tak nie męczy jak ducho­ta. W każdym razie zwierz próbu­je wam powiedzieć że kon­went był fenom­e­nal­ny i sami powin­niś­cie kiedyś nań wpaść ( zwłaszcza że bard­zo ład­nie się rozwi­ja), zaś wasz zwierz dziś będzie bus­zował w Gdyni gdzie ma roz­maw­iać o blo­gowa­niu o kul­turze. Zobaczymy jak wyjdzie. Jak na razie zwierz nastaw­ia się na odpieranie argu­men­tów że nikt nie czy­ta o kul­turze, bo nikt zwier­zowi nie wmówi, że was nie ma. Chy­ba że tak naprawdę to wszys­tko jed­na oso­ba pisze te komen­tarze. W takim razie. Cześć skąd klikasz?

Ps: Zwierz musi przyz­nać, że za najwięk­sze osiąg­nię­cie kor­we­tu uważa moment gdy pod koniec prelekcji ktoś pod­szedł do zwierza by dowiedzieć się jak właś­ci­wie się ten blog nazy­wa, zwierz lubi gdy okazu­je się, że nie słucha­ją go tylko czytel­ni­cy. Plus to kon­went udany bo zwierz dostał żel­ki.

Ps2: Słucha­j­cie zwierz wygłosił na Blatikonie trzy prelekc­je, o n naukow­cach MCU, czwartej ścian­ie w seri­alach i o kinie. Chce­cie którąś z nich w formie not­ki? Zwierz nie jest pewien ale może­cie w komen­tarzach napisać jeśli coś chcielibyś­cie przeczy­tać w formie osob­ne­go wpisu. Wtedy zwierz wam dostar­czy lek­tur i pod­ni­et.

17 komentarzy
0

Powiązane wpisy