Home Ogólnie Nie znam się, ale pogadać mogę czyli zwierz na See Bloggers

Nie znam się, ale pogadać mogę czyli zwierz na See Bloggers

autor Zwierz
Nie znam się, ale pogadać mogę czyli zwierz na See Bloggers

Zwierz może i jest nie oga­rem ale jak już sobie coś zaplanu­je to mucha nie sia­da. Wczo­raj cały dzień zwierz bie­gał po Baltikonie i Sopocie a dziś w swoim trzyd­niowym wyjeździe zde­cy­dował zwierz wybrać się do Gdyni na See Blog­gers. Jed­no z najwięk­szych w Polsce bloger­s­kich spotkań, na które zapros­zono zwierza by wziął udzi­ał w pan­elu o kulturze.


WP_20150726_008

Zwierz spędz­ił week­end z iden­ty­fika­tora­mi. Co zabawne zwierz został prele­gen­tem na kon­fer­encji na którą się wcale nie wybier­ał. To już wyższa szkoła jazdy (zwierz jest jed­nak zad­owolony że przy­był bo było bard­zo miło)

Zwierz musi wam przyz­nać, że o ile na wszelkiego rodza­ju kon­wen­ty jeździ z przy­jem­noś­cią, to już bloger­skie kon­fer­enc­je nie są dla niego takim nat­u­ral­nym punk­tem do wpisa­nia do kalen­darza. Jasne jeździ od dwóch lat na Blog Forum Gdańsk – bo tam naprawdę są wszyscy, ale już See Blog­gers jakoś wydawało mu się wydarze­niem nie dla niego. Tym bardziej zwierza zaskoczyło zaprosze­nie, które przyjął przede wszys­tkim dlat­ego, że na wydarzeni­ach związanych z blo­gos­ferą właś­ci­wie praw­ie nie pode­j­mu­je się tem­atu kul­tu­ry. Zresztą to jest ciekawe zjawisko, zwierz wielokrot­nie czy­tał raporty poświę­cone blo­gos­frze i właś­ci­wie kat­e­go­ria blogów o kul­turze nigdy nie została w nich jakoś szczegól­nie sze­roko omówiona. Zwierz ma ciche pode­jrze­nie, że ma to związek z nikły zain­tere­sowaniem reklam­odaw­ców bloga­mi kul­tu­ry­mi czy kul­tur­owy­mi – jak by ich nie nazwać. Zwłaszcza, że See Blog­gers to impreza która staw­ia na spotka­nia z potenc­jal­ny­mi reklam­odaw­ca­mi i ma wielu spon­sorów (a przy­na­jm­niej tak się wyda­je kiedy człowiek krę­ci się w kuluarach).

11705139_10205531040730264_578103323212303289_n

Inter­ent na żywo czyli Paweł Opy­do nagry­wa live na Per­si­cope przed swo­ją prelekcją. Jak­by ktoś był ciekawy jak wygląa lewa strona internetu

Zwierz jed­nak nie pojaw­ił się na See Blog­gers tylko po to by zasiąść na sce­nie (o tym za moment) ale też po to by posłuchać innych ludzi. Zwierz nie mógł się oprzeć pokusie by nie pójść na prelekcję Pawła Opy­do – czyli Zom­bie z due­tu Zomvie vs Zwierz. Paweł mówił o wyglądzie blo­ga i o jego relacji z treś­cią. Ale w isto­cie myślą prze­wod­nią jego wys­tąpi­enia było raczej dostrzeże­niem że dziś konkurencją w dostar­cza­niu treś­ci nie są dla blogera trady­cyjne media tylko cała masa infor­ma­cji, opinii, treś­ci dostar­czanych z pominię­ciem tak w sum­ie trady­cyjnego sposobu komu­nikowa­nia jakim jest blog. W cza­sie (ślicznie tak przy okazji) prelekcji padło całkiem sporo ciekawych uwag. Uwag które były o tyle intere­su­jące, że właś­ci­wie nie odnosiły się konkret­nie ani do jed­nego blo­ga ani sposobu pokazy­wa­nia na nim treś­ci ale pewnej filo­zofii myśle­nia o treś­ci, wyglądzie i relacji tych ele­men­tów na blogu. Paweł to człowiek który umie się dzielić swoi­mi prze­myśle­ni­a­mi w sieci więc jak zwierz was choć trochę zain­try­gował to spoko­jnie może­cie zobaczyć jego prezen­tację na youtube. Zwierz był też na prelekcji którą wygłosił Tomek Ton­czyk czyli Kominek czy Jason Hunt. Wbrew temu co sądzi część czytel­ników tego blo­ga zwierz naprawdę nie jest do gwiazdy naszej rodz­imej blo­gos­fery jakoś strasznie źle nastaw­iony. Co nie zmienia fak­tu, że za Chiny ludowe nie jest wam w stanie powiedzieć co prele­gent mówił. To znaczy jest w stanie odt­worzyć z pamię­ci nawet spore frag­men­ty prelekcji ale całość zdawała się nud­na i składała się z wielu stwierdzeń (np. odnośnie praw autors­kich) które zwierz słyszał wcześniej od swo­jej bab­ci. Plus zwierz nie zgadza się do koń­ca ze wszys­tki­mi teza­mi prezen­tacji ale tak się na niej wynudz­ił, że nawet nie jest wam w stanie dokład­nie przy­toczyć z czym miał prob­lem. Ogól­nie zwierz cały czas odnosił wraże­nie, że bard­zo nie jest adresatem tych słów. Poza tym zwierz był zaskoc­zony (to była pier­wsza prelekc­ja Jasona której wysłuchał) bo spodziewał się jakiejś więk­szej charyzmy czy uroku a dostał po pros­tu sprawnie mówiącą osobę. Och jak te Inter­ne­ty kłamią.

10407094_742694692509156_8529790105209717380_n

Ekipa Zom­bie vxs Zwierz upraw­ia tzw. “wiank­ing” i wykazu­je entuz­jazm ze spotkania

Prze­jdźmy ter­az do pan­elu zwierza bo było to wydarze­nie zaiste dość ciekawe. Po pier­wsze dlat­ego, że w ogóle na bloger­skiej kon­fer­encji mówiliśmy o kul­turze. To się naprawdę praw­ie nie zdarza i sam zwierz miał wraże­nie jak­by znalazł się w jakiejś nieco alter­naty­wnej rzeczy­wis­toś­ci. Blo­gi poświę­cone kul­turze stanow­ią co praw­da niszę ale jej zupełne zanied­by­wanie jest trochę kary­godne. Zwłaszcza, że blo­gi kul­tur­owe zma­ga­ją się z pewny­mi wyzwa­ni­a­mi które koniecznie czeka­ją na blo­gi z innych kat­e­gorii. Cho­ci­aż­by np. recen­z­je fil­mowe czy książkowe pisze się od tak daw­na i od tak daw­na recen­zen­ci sto­su­ją per­son­al­ny ton, że bloger piszą­cy o kul­turze musi się zma­gać ze świado­moś­cią, że Słon­im­s­ki i tak napisał lep­iej. Sam pan­el jed­nak był ciekawy choć zdaniem zwierza nieco zbyt częs­to zahacza­l­iśmy o nieco egzal­towane kwest­ie jak np. pró­ba zdefin­iowa­nia czym jest kul­tura. Zdaniem zwierza najlepiej pasu­je tu puen­ta z wier­sza Szym­borskiej „A ja nie wiem i nie wiem i trzy­mam się tego jak zbaw­i­en­nej poręczy”. Serio jeśli ktokol­wiek będzie umi­ał pre­cyzyjnie odpowiedzieć na to co to jest kul­tura to na pewno nie będzie to uczest­nik pan­elu na kon­fer­encji bloger­skiej. Co nie zmienia fak­tu, że udało nam się poruszyć też kil­ka fajnych tem­atów jak np. czy pisać pod laj­ki czy z potrze­by ser­ca (zwierz z potrze­by ser­ca pisze wam tek­sty pod laj­ki bo np. zestaw­ie­nie panów przy kalo­ryfer­ach było mało wyrafi­nowanym ruchem). Padło też pytanie o rolę eduka­cyjną i tu wszyscy jak jeden mąż (mimo, że był to pan­el mieszany) stwierdzil­iśmy że jak najbardziej ele­ment eduka­cyjny jest istot­ny i bez niego chy­ba się nie da. Albo się nie chce. Zresztą chy­ba nie chodzi tylko o niesie­nie kagan­ka oświaty tylko przeko­nanie, że jeśli wszyscy dowiedzą się o tym jak niesamowicie fas­cynu­ją­cy jest świat kul­tu­ry to podob­nie jak my stracą dla niego głowę. W sum­ie naj­ciekawsze pytanie padło na końcu. Pytanie doty­czyło tego czy trze­ba mieć kom­pe­tenc­je by pisać o kul­turze. Jak wiecie zwierz jest wielkim zwolen­nikiem kom­pe­tencji wśród zawodowych i opła­canych autorów ale żar­li­wie wypowiadał się twierdząc że nie kom­pe­tenc­je nie są potrzeb­ne. I stoi za tym zdaniem z dwóch powodów – po pier­wsze przeko­nanie o koniecznoś­ci posi­ada­nia odpowied­niej wiedzy uprzed­niej by wypowiadać się na tem­aty kul­tur­alne kończy się tym, że nikt nie chce roz­maw­iać o kul­turze w obaw­ie przed kom­pro­mi­tacją. Tym­cza­sem roz­maw­iać spoko­jnie moż­na o swoich uczu­ci­ach i wraże­ni­ach i naprawdę nie trze­ba wiedzieć wszys­tkiego o kine­matografii by pogadać o filmie. Zwłaszcza że ludzie naprawdę są w stanie rozpoz­nać kiedy czy­ta­ją tekst speca a kiedy lai­ka – opinii prze­cięt­nego blogera z recen­zją Sobolewskiego nie da się pomylić choć­by się chci­ało. Inna sprawa to fakt, że nieco zbyt częs­to zakładamy, że kul­tura wyso­ka od razu obudzi w nas niesamowite reflek­sje a pop­u­lar­na ogłupi. Wszys­tko jest kwest­ią pode­jś­cia i cieka­woś­ci, zwierz przysyp­i­ał w fil­har­monii i miał prob­le­my z zaśnię­ciem z powodu intelek­tu­al­nego fer­men­tu który pow­stał w jego głowie po seri­alu. Wszys­tko jest kwest­ią nastaw­ienia. Na sam koniec zapy­tano zwierza i pozostałych prele­gen­tów (auto­ra Kul­turą w Płot, Marci­na Mellera i autorkę Wyr­wane z Kon­tek­stu) czy wierzmy, że kul­tura umiera. Zdaniem zwierza nie umiera i jeszcze dłu­go nie umrze. Cho­ci­aż­by dlat­ego, że pier­wszy raz w his­torii tyle osób ma narzędzia, możli­woś­ci i fun­dusze by tworzyć. I jasne nie zawsze jest to wybitne ale co raz mniej granicą sta­ją się czyn­ni­ki nieza­leżne od tal­en­tu czy twór­czych potrzeb – takie jak lokaliza­c­ja twór­cy (pomyśl­cie o tych wszys­t­kich wybit­nych ludzi­ach którzy w dawnych cza­sach urodzili się na peryfe­ri­ach) czy dostęp do edukacji (jeśli nie nauczysz się pisać nie napiszesz książ­ki). Jasne ter­az jest moment kiedy z prz­er­aże­niem obser­wu­je­my umieranie dawnego sposobu dys­try­bucji kul­tu­ry ale nie znaczy to, że cała kul­tura kojfnie. Po pros­tu się zmieni. Takie jest zdanie zwierza. Ogól­nie zwierz zawsze ma wraże­nie, że modne jest wieszcze­nie koń­ca. Tak od dwóch tysię­cy lat. A w ogóle prelekc­ja w wer­sji bard­zo Com­ic Conowej jest na Periscope

11754248_1011707422174432_7611336489783311855_n

Ach co to był za pan­el. Jak­by na cza­su nie lic­zono to byśmy nadal sidzieli i gadali

Tyle konkretów. Resz­ta poby­tu zwierza na imprezie oznacza­ła poz­nawanie nowych ludzi i witanie się z blogera­mi których się zna – cho­ci­aż­by wirtu­al­nie. Zwierz przyz­na szcz­erze, że zawsze z pewnym zaskocze­niem odkry­wa ilu blogerów zna już oso­biś­cie z ilo­ma widzi­ał się wcześniej, z kim się śmi­ał, pił czy żar­tował. Pewnie nie było­by w tym nic dzi­wnego gdy­by nie fakt, że zwierz naprawdę żyje nieco na uboczu blo­gos­fery, z rzad­ka pojaw­ia­jąc się na imprezach branżowych. Zwierz nie czyni tego z jakiegoś wielkiego wyra­chowa­nia, po pros­tu blo­gos­fera to gru­pa ludzi którzy w więk­szoś­ci mają nieco wol­niejsze zawody niż zwierz i nieco bardziej prze­myślane pode­jś­cie do blo­gowa­nia gdy­by zwierza kogoś zapy­tał jakie jest jego pode­jś­cie do blo­gowa­nia najpraw­dopodob­niej musi­ał­by szcz­erze przyz­nać, że chwilowo obe­j­mu­je ono poza pisaniem notek rozważanie czy nie kupić sobie tele­fonu z Androi­dem by w końcu móc zała­pać o cho chodzi z tymi wszys­tki­mi nowy­mi wspani­ały­mi aplikac­ja­mi których nie obsługu­je Win­dows Phone. I to wszys­tko z dalekosiężnych planów. Co nie zmienia fak­tu, że wydarzenia tego typu zawsze są bard­zo miłe. Przy­pom­i­na­ją coś pomiędzy spotkaniem zna­jomych z kolonii (których widu­je się rzad­ko prze to zawsze entuz­jasty­cznie) a jakimś dzi­wnym byciem cele­bry­tą przez pięć min­ut. Zwierz jest całkowicie pewien że kiedyś wypracu­je sposób jak nie zachowywać nor­mal­nie kiedy pod­chodzi do niego oso­ba której nie zna ale jak na razie nie ma zielonego poję­cia co się w takiej sytu­acji robi. Zwierz zawsze stara się być miły ale bóg jeden wie czy mu to wychodzi. Co w ogóle jest przedzi­wne bo zwierz naprawdę na co dzień nie ma żad­nych jak­iś takich cele­bryc­kich momen­tów i nikt go nie zatrzy­mu­je by pogadać czy zro­bić sobie zdję­cie i w ogóle Pudelek ani Fakt nie są życiem zwierza zain­tere­sowani. A potem ktoś mówi, że musi sobie zro­bić ze zwierzem zdję­cie i jest jakoś sur­re­al­isty­cznie choć miło.

WP_20150726_007

Żeby nie było że zwierz się tylko lan­su­je. Bywał także na mieś­cie gdzie pijał lemo­ni­adę z hip­ster­s­kich pojemników

See Blog­gers nie zajęło jed­nak całego cza­su zwierza. Wręcz prze­ci­wnie popołud­nie (obow­iązkowo w Gdyni) zostało wypełnione kon­sumpcją przepysznej pizzy (niewielkiej co czyniło ją jeszcze lep­szą i z koz­im serem co czyniło ją fan­tasty­czną), jedze­niem lodów z widok­iem na Dar Pomorza a na samym końcu seansem Mag­ic Mike XXL (zwierz jest nad morzem z koleżanką więc sami rozu­miecie że to jedyny słuszny seans na taki wyjazd) który ide­al­nie zgrał się z wiec­zorny­mi roz­mowa­mi prowad­zony­mi nad morzem. No właśnie w tym całym bloger­skim lan­sie i waka­cyjnym zgiełku zwierz znalazł chwilę ciszy. Wystar­czyło jedyne przed zbliża­jącą się godz­iną dwu­nastą zejść nad nasze morze. I stanąć (dzień pochmurny i zim­ny więc odległość od wody uza­sad­niona) na środ­ku plaży. Cisza jaka otacza człowieka jest prze­cu­d­ow­na zwłaszcza gdy słuchać w niej szum fal. Gdańsk migocze w odd­ali, mari­na przy Sopockim molo rzu­ca blade światło a w odd­ali widać stat­ki. I jeszcze jak się prze­jaśni na niebie i widać gwiazdy to moż­na mieć odczu­cie jak­by było się nagle dokład­nie tam gdzie niebo zała­mu­je się przed zejś­ciem ku hory­zon­towi. Zwierz przyz­na szcz­erze, że gdy­by kiedyś zniknął przeży­wszy wcześniej zała­manie ner­wowe to należy szukać go właśnie tam zaled­wie trzy godziny od Warsza­wy. Zwierz zakła­da że będzie siedzi­ał po ciemku na sopock­iej plaży i starał się odnaleźć wewnętrzny spokój. Zwierz zawsze miał przeczu­cie, że każdy człowiek ma w sobie swo­je własne morze, którego nie słyszy. I kiedy dociera do niego spoko­jny dźwięk fal przy­pom­i­na sobie o tym kim jest. Tak przy­na­jm­niej jest w głowie zwierza. W dni kiedy zwierz bywa głównie blogerem.

Ps: Jutro zwierz bydli w Gdańsku ale będzie to już dzień zupełnie pry­wat­ny więc tek­stu o Mag­ic Mike XXL spodziewa­j­cie się we wtorek.

Ps2: Zwierz chodz­ił cały dzień w wianku. Serio jeśli nie chodzi­cie w wiankach robi­cie błąd.

12 komentarzy
0

Powiązane wpisy