Jestem zwierzem i lubię liczyć czyli filmowa wyliczanka na 109 tytułów

 Hej

Zwierz musi wam wyznać, że czasem zadaje sobie dziwne pytania. Takie, które z punktu widzenia zwierza są fascynujące, choć nie koniecznie muszą zainteresować wszystkich. Na całe szczęście zwierz ma bloga, co oznacza, że nie możecie zwiać zanim zwierz skończy mówić (tzn. pisać, choć nie musicie zostać do końca notki). Czym tym razem zainteresował się zwierz? Otóż zafascynowało go pytanie, o filmy z liczbami w tytułach. Postawił przed sobą proste pytanie – jak daleko da się doliczyć przywołując wyłącznie filmy, które mają cyfrę lub liczbę w tytule. Jednocześnie, zwierz zdecydował się, że to doskonały sposób na zrobienie listy filmów wyłącznie sugerując się liczbami w tytule. Szybko jednak okazało się, że zwierz utknął na liczbie 18. Jedyny film, jaki znalazł, (który ma 18 w tytule) to polski film z 2004 roku, którego zwierz nie widział. Ogólnie osiemnastka jest strasznie rzadko używana w tytułach filmów (w porównaniu z innymi liczbami). Jednak liczba osiemnaście okazała się łatwiejsza od 26. Co też zwierza zdziwiło. 26 to taka ładna liczba. Nie mniej zwierz pokonał obie trudności (mniej więcej) i zdecydował się przynajmniej na początku odliczyć do trzydziestu. Zobaczycie czy mu się udało. I jeszcze jedna uwaga, zwierz zdecydował się przyjąć dość luźny dobór filmów pod względem tytułów – to znaczy czasem pasuje mu angielski a czasem polski, ale nigdy nie wybiera tytułu po polsku, jeśli w oryginale też nie było cyfry lub liczby (zapisane słownie bądź cyframi). A i zwierz nie bierze pod uwagę kolejnych części chyba że cyfra spełnia w tytule większą rolę niż tylko numerowania kolejnych filmów z serii.

 

Zwierz pragnie stwierdzić, że w przypadku filmów nie koniecznie  się to sprawdza, nikt jeszcze nie uzasadnił naukowo, że filmy z wyższym numerkiem w tytule są fajniejsze :)

 

Sponsorem dzisiejszego wpisu jest postać Hrabi z ulicy Sezamkowej – zwierz był dorosłą osobą kiedy zrozumiał o co chodziło w tym „jestem hrabią i lubię liczyć”

 

Zero – wcale nie jest aż tak źle, znajdzie się kilka filmów. Zacznijmy od tego, że nie tak dawno temu nasza kinematografia wyprodukowała film o wdzięcznym tytule Zero, który najpierw bardzo chwalono a potem chwalić przestano (pomiędzy jednym a drugim zjawiskiem miała miejsce oficjalna premiera). Ostatnimi czasy Zero miało się dobrze – startowało nawet do Oscara w tytule filmu Zero Dark Thirty o polowaniu na złego Bin Ladena (do polski nie zawitało – bo u nas był wróg numer jeden – jedynka zjadła 0 miejsce). Natomiast wkrótce możemy się spodziewać filmu The Zero Theorem Terrego Gilliama. Zwierz zastanawiał się także nad filmem Less Than Zero ( z młodym Robertem Downeyem Jr), ale doszedł do wniosku, że tytuł filmu sugeruje jakieś liczny ujemne.

 

Jeden – Nie sposób nie zacząć od filmu The One, gdzie może zostać tylko jeden Jet Li. Z jedynką jest jednak ogólnie problem. Mamy, bowiem na pewno One Day (a nawet One Week) ale mamy też o jeden most za daleko, czy One Flew Overt The Cuckoo’s Nest. Innymi słowy jeden pojawia się często, ale dużo częściej dla wyrażenia pojedynczości, niż jako cyferki, jako takiej. Co ciekawe jeden zapisane cyfrą praktycznie nie pojawia się w filmowych tytułach – no chyba, że mamy do czynienia z większymi liczbami, ale takie samo biedne jeden pojawia się rzadko – jak sugeruje Internet – The 1 second Film – wielki międzynarodowy projekty tworzący jeden film z jednosekundowych filmików może być w wąskiej grupie filmów, które mają, 1 jako cyfrę w tytule.

Dwa - ponownie skupimy się najpierw na zapisanej cyfrze. Tu powinniśmy podziękować umysłom twórców szybkich i wściekłych, którzy zdecydowali się, że drugi film z serii będzie się nazywał 2 Fast 2 Furious, jednocześnie sprawiając, że cała seria ma teraz tytuły, które się wszystkim mieszają, (ale wszyscy na nie czekają), ostatnio także Dwa dni w Nowym Yorku miały w swoim oryginalnym tytule 2 zapisane cyfrą. Poza tym jednak dwa ma się świetnie – choć Dwa miliony dolarów napiwku można dostać tylko w Polsce bo po angielsku w tytule nie ma cyferki (podobnie nie dowiemy się że Listonosz zawsze dzwoni dwa razy bo tam w oryginale jest „twice” co dyskwalifikuje film z naszego zestawienia), za to można mieć spokojnie Dwa tygodnie na miłość (co w sumie daje 14 dni ;) Można mieć za to spotkać Clinta Eastwooda w filmie Dwa muły dla siostry Sary, czy Jacka Nicholsona w Dwóch Jake’ów (kontynuacji smutnie pozostawionego bez cyferek Chinatown)

Trzy -  co prawda mamy horror Trzy wyprodukowany przez Chińczyków ale niestety zwierz nie da głowy czy na pewno miał ten sam tytuł w oryginale. Natomiast na Pewno można się pocieszyć naszymi rodzimymi Trzema Kolorami, wzmocnić Trzema dniami kondora, zasmucić Trzema Pogrzebami Melquadesa Estrady, Trochę się wynudzić oglądając Three Kings (po polsku bezbarwne Złoto Pustyni), obejrzeć nieskończoną liczbę adaptacji Trzech Muszkieterów, a potem zagłębić się w kolejnych filmach z trójką w tytule (sporo ich jest) aż w końcu zrobi się z nas po prostu Trzeci człowiek. No ale trójka jak wiadomo ma fory w świecie z racji powiązań z najwyższymi władzami niebiańskimi.

 

Cztery 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni to nie tylko jeden z najlepszych i najbardziej przygnębiających wytworów rumuńskiej kinematografii, ale film z tytułem rojącym się od cyfr, do tego zawsze można liczyć na Czterech Jeźdźców Apokalipsy, Cztery Wesela i Pogrzeb, Czwartego człowieka (pewnie kumpel Trzeciego Człowieka), Cztery noce z Anną, Cztery Gwiazdki, Czwarty Protokół (pamiętacie taki film? Pierce Brosnan grał tam złego), niesłychanie zabawne Cztery Lwy (oszałamiające 50 sekund Benedicta na ekranie) czy Cztery Pokoje, co do których ludzie nadal nie mogą się zdecydować czy to był film doskonały czy zupełnie nie udany.  Na koniec, jeśli tęsknicie za Muszkieterami zwierz pragnie wam przypomnieć, że też był film gdzie było ich czterech (Czterej Muszkieterowie). Pod koniec takiego maratonu trzeba będzie w końcu powiedzieć – Jestem numerem cztery

Pięć - tu zwierz musi pochwalić Francisa Ozona za przygotowanie filmu, który jest wręcz idealny do tego zestawienia, czyli 5×2, (choć w sumie wychodzi 10) filmu, który zdaniem zwierza jest ciekawy, choć trochę rozczarowujący, ostatnio słynny stał się dokumentalny Five Broken cameras, poświęcony konfliktowi Izraelsko Palestyńskiemu (film naprawdę bardzo dobry), oczywiście zawsze przychodzi do głowy Pięć Łatwych utworów, który kiedyś się zwierzowi strasznie spodobał i chyba musi go obejrzeć jeszcze raz. Do tego możemy poznać Pięć osób, które spotkamy w niebie czy Pięć dziewczyn z Teksasu – choć dla niektórych może to być ta sama grupa. Jedyny film, jaki zwierz znalazł, który miał w tytule po prostu pięć to film Five – produkcja Lifetime o kobietach borykających się z rakiem piersi i dzielnej pomagającej im lekarce. Zwierz filmu nie widział i jakoś nawet nie żałuje.

 

Sześć – Przede wszystkim mamy Sześć stopni oddalenia znakomity film, w którym ku zaskoczeniu zwierza pojawił się Will Smith, Mamy też (z wykorzystaniem cyferki w tytule) The 6th Day, jeden z najgorszych filmów, jaki kiedykolwiek nakręcił Arnold Schwarzenegger a to już osiągnięcie, Poza tym mamy Sześć dni i Siedem Nocy (cudownie dwie cyferki za jednym zamachem) gdzie próbowano nas przekonać, że Harrison Ford i Anne Heche mają jakąkolwiek ekranową chemię, co jednak zaowocowało koszmarnym filmem, na całe szczęście cyfra ma szczęście do seriali, bo nic nie przebije w tej materii Sześciu Stóp pod ziemią, co prawda Internet twierdzi, że w 2004 roku Tajowie nakręcili horror pod tytułem Six, ale zwierz ma jakieś dziwne przeczucie, że ten film na rynku Tajskim mógł mieć nieco bardziej skomplikowany tytuł.

Siedem – Zacznijmy od tego, że jeśli chodzi o siódemkowe tytuły to tak naprawdę liczy się tylko jeden – Se7ven jest to chyba najprzecudowniejszy cyferkowy tytuł, jaki kiedykolwiek stworzono. Łączy wszystko razem. Po polsku, jako marne Siedem nie było w stanie oddać urody. Natomiast film jest doskonały i przerażający i zwierz już zobaczył prawie cały, (bo czasem trzeba odwrócić wzrok). Ale siedem ma w ogóle szczęście – cudownie staroświecki musical Siedem Sióstr dla Siedmiu braci to jedna z najnowszych zdobyczy zwierza po wyprawie do Londynu, do tego obowiązkowa Bergmanowska Siódma pieczęć, Siedmiu Samurajów, Siedmiu Wspaniałych, Brad Pitt, który po Siedem spędził Siedem lat w  Tybecie, Will Smith który liczył Siedem Dusz (przynajmniej w Polsce), czy Siedem Życzeń – liczbowo serialowa gratka dla widzów Polskich. Serio siedem to liczba naprawdę szczęśliwa.

Osiem - Tu z kolei cyfra pojawia się często w tytule mamy, więc 8 kobiet (musical Ozona, za który zwierz jest mu dozgonnie wdzięczny) 8 Milę, (która udowodniła, że Eminem potrafi trochę grać), Osiem szalonych Nocy – animowany film o Chanuce, 8 mm – jeden z ostatnich naprawdę dobrych filmów, w jakim pojawił się Nicolas Cage. Co prawda Ósmy Pasażer Nostromo to jest tylko w Polsce, ale za to tylko my mamy Ósmy dzień tygodnia. Zaś sama cyfra bije wszystkich na głowę, ponieważ jako jedna z nielicznych ma ułamek – mamy, więc słynne Osiem i Pół Felliniego a także nawiązujące do produkcji Osiem i pół kobiety – które nie jest już tak dobrym filmem, (co nie dziwi). No i wzruszające francuskie Osiem dni, które niestety trochę psuje zakończenie.

 

Dziewięć – Zacznijmy od tego, że dziewięć też ma ułamek Dziewięć i pół tygodnia zainspirowało nie jedną parę do konsumpcji i maźnięcia na kafelkowej podłodze kuchni, Dziewięć miesięcy skutecznie podpowiadało, co może z takiego maźnięcia i konsumpcji wyniknąć. Z kolei Plan 9 z kosmosu może być ponoć oficjalnie uznane za najgorszy film, jaki kiedykolwiek zrobiono. Co ciekawe, jeśli zaczniecie śpiewać do fabuły Osiem i pół wychodzi w kinie Nine – Dziewięć, (co czytane w odwrotną stronę daje doskonałą odpowiedź na pytanie czy iść na film. Sformułowaną po niemiecku). Przy czym nie mylić z filmem 9 który jest całkiem sympatyczną animacją. Do tego oczywiście Dziewiąte wrota gdzie Johnny Deep spotyka Szatana (normalka) oraz 9 piosenek gdzie właściwie nie wiele się dzieje, ale bohaterowie ciągle uprawiają seks, więc film obejrzało zdecydowanie więcej osób niż można było zakładać.

 

Dziesięć – Jeśli dziesięć to oczywiście Dziesięć Przykazań, a także koszmarny amerykański film The Ten który miał być komedią opowiadającą o łamaniu przykazań, a w ostateczności był po prostu koszmarny (serio zwierz do dziś żałuje że go widział). Ale także 10 Things I Hate about You (po polsku film był tylko zakochaną Złośnicą, podobnie jak serial na podstawie produkcji), no i nie można zapominać o Ten Little Indians - dwóch ekranizacjach kryminalny Agathy Christie. Jednak dziesiątka bez biblijnego wsparcia miałaby się słabo.  Co dziwi bo przecież t taki dobry tytuł (choć zwierz ma cały czas wrażenie, że coś przegapił)

Ponieważ skoczyliśmy pierwszą dziesiątkę a zwierz chciałby by nie był to najdłuższy wpis świata przy kolejnych cyfrach będziemy już odliczać pojedynczymi numerami:

Żeby nie przedłużać – teraz do dwudziestu policzy Liam Nesson.

Jedenaście11:14 – film złożony z różnych historii które pozornie nie mają ze sobą związku poza tym, że dzieją się dokładnie o tej samej godzinie. Jak się okazuje jednak jest między nimi związek. Zwierz miał wobec filmu spore oczekiwania, ale ostatecznie zawiódł się produkcją, która mimo bardzo dobrej obsady, jest nieco rozczarowująca.

Dwanaście - Jeśli oglądać coś z 12 w tytule to obowiązkowo Dwunastu Gniewnych Ludzi, film tak dobry, że aż zrobiono z niego sztukę teatralną (wcześniej był to scenariusz napisany dla telewizji – to jeden z nielicznych przypadków a kiedyś zwierz to sprawdzał więc wie ;). Ogólnie każdy powinien zobaczyć 12 Gniewnych ludzi. Jak nie ma w wypożyczalni można ewentualnie obejrzeć 12 Małp ;)

Trzynaście- Zwierz musi wam szczerze odradzić film Trzynaście Duchów – Horror tak zły, że nawet zwierz się nie bał. Zamiast tego trzeba obowiązkowo zobaczyć 13 wojownika, film tak głupi, że aż trzeba go pokochać. Zwierz nigdy nie zrozumiał dlaczego tak wiele osób nie jest fanami produkcji która przekonuje nas, że Antonio Banderas jest arabem i do tego jeszcze każą mu walczyć ramię w ramię z wikingami. Czego więcej można chcieć od kinematografii?

Czternaście – zwierz musi przyznać, że nie widział nic z czternastką w tytule, Internet podpowiada że może nas tu uratować Czternaste piętro w reżyserii samego „koniec świata się zbliża” Rolanda Emmericha, zwierz czytając streszczenie stwierdził, że kiedyś film widział ale prawie nic z niego nie pamięta.

Piętnaście – Zwierzowi przychodzi do głowy tylko idiotyczny film z Robertem De Niro – 15 minut. Zwierz pamięta, że to był jeden z pierwszych filmów przy których zwierz pomyślał, że De Niro nie wkłada weń całego serca, za to jeden z bohaterów miał na nazwisko Warsaw. Więc jakiś rodzinny ślad.

Szesnaście – Dwa obowiązkowe tytuły – jeden to kultowy w USA a prawie nieznany w Polsce film Szesnaście Świeczek o niesłychanie ważnych w USA szesnastych urodzinach, ale zwierz woli Szesnaście Przecznic – film, w którym Bruce Willis musi tylko przewieść podejrzanego z jednego miejsca na drugie i oczywiście cały świat zawala mu się po drodze na głowę. Czyli wszystko w normie.

Siedemnaście – każdy wie, że spotkanie z tą cyfrą trzeba obowiązkowo zacząć od Siedemnastu Mgnień Wiosny by rozumieć głębię i znaczenie dowcipów o Stirlitzu. Ewentualne możecie zobaczyć 17 Again – film, który przekonuje nas że Zac Efron koło 40 będzie wyglądał jak Matthew Perry. Czyli coś z cyklu rzeczywistość alternatywna.

Osiemnaście – Internet twierdzi, że Polacy nakręcili w 2004 dramat pod tytułem Osiemnaście. Niestety tyle zwierz na temat wie. Chyba, że uznamy Sprawiedliwość na 18 kołach za serial, który spełnia wymagania (zwierz ogólnie ma straszne braki w filmach z numerem 18). Zwierz go oglądał bo grał tam ten sam aktor, który w Gwiezdnych Wojnach grał Lando   Calrissiana

Dziewiętnaście – zwierz trochę oszuka i przywoła film K-19 z Harrisonem Fordem. Film był swego czasu znany, bo nikomu nigdy wcześniej nie zapłacono tyle za jeden dzień zdjęciowy, co Fordowi za udział w tym filmie. Nie jest to produkcja tragiczna, ale gaża Forda to jedyny element, który wyróżnia tą produkcję z dziesiątek innych.

Dwadzieścia – ponieważ trudno liczyć liczne ekranizacji Dwudziestu tysięcy mil podmorskiej żeglugi zwierz ponownie trochę oszuka i przywoła Halloween- 20 lat później (albo, jak kto woli H20) – horror, którego zwierz zdecydowanie się nie bał i zastanawiał się nad powodem jego nakręcenia. W sumie do dziś się nad tym zastanawia

Dwadzieścia jeden – pierwsze, co przychodzi do głowy to 21 gramów – trochę przekombinowany miejscami, ale w sumie wzruszający film Alejandro Iñárritu. Dla tych, którzy jednak wolą mniej refleksyjny nastrój zwierz ma 21 Jump Street – serial, w którym młody Johnny Depp udawał nastolatka a zwierz obejrzał kiedyś całość. Kurczę kiedyś to robiono seriale. Policjanci udający nastolatków w szkole średniej – to była fabuła, która przyciągała do ekranu a nie te wszystkie mroczne przekombinowane historie z sensem.

Dwadzieścia Dwa – tu zwierz idzie na łatwiznę i przypomni, ze zekranizowano Paragraf 22, choć w tym samym roku nakręcono też MASH, więc jakby Paragraf 22 w tej formie nie miał szans. Co nikomu właściwie nie przeszkadza, bo MASH ma w sobie naprawdę wiele z Paragrafu 22 – głównie w zakresie podejścia do wojny.

Dwadzieścia TrzyThe Number 23 to próba pokazania nam, że Jim Carrey może zagrać w thrillerze albo w horrorze. Krótko mówiąc – nie była to próba udana. Zwierz do dziś uważa, że była to jedna z największych porażek, jeśli chodzi o obsadzenie aktora w roli, która wydaje się zupełnie nie dla niego. Carrey naprawdę nie jest jakoś szczególnie straszny.

Dwadzieścia cztery – Może być wiele filmów i produkcji, ale wszyscy wiemy, że liczą się tylko kolejne 24 godziny z ratującym świat i niekorzystającym z toalety Jackiem Baurem. Zwierz obejrzał pierwszy sezon i do dziś czeka aż ktoś mu ta dobę zwróci (powiedzmy, zwierz nie był szczególnie zachwycony).

Dwadzieścia Pięć – tu mamy doskonały film Sike’a Lee 25 godzina z równie doskonałym Edwardem Nortonem, którego bohater ma właśnie pójść do więzienia na siedem lat i załatwia swoje ostatnie sprawy przed udaniem się na odsiadkę.  To jest całkiem dobry film, choć przez zwierza może przemawiać bezgraniczna miłość do Edwarda Nortona.

Dwadzieścia sześć - zwierz nie ma nic. Dosłownie, żadnego pomysłu. Nawet nic, co mniej więcej kojarzy. Pusto. Internet mówi o 26 dniach z Życia Dostojewskiego, ale chyba nigdy nie uwierzycie zwierzowi, że to widział. Serio, o co chodzi z 26? Dlaczego nie ma tu żadnego filmu, który by zwierz kojarzył?

Dwadzieścia siedem – O a tu dla odmiany tak ładnie film 27 sukienek to jedna z mniej irytujących istniejących komedii romantycznych. Nawet, jeśli zwierz nie lubi grającej główną rolę aktorki. Ale ilekroć zwierz ogląda dwadzieścia siedem sukienek zasępia się nad faktem, że od dawna nie widział nieirytującej amerykańskiej komedii romantycznej. Gatunek się kończy?

Dwadzieścia osiem – Macie do wyboru albo Dwadzieścia osiem dni na odwyku z Sandrą Bullock, albo 28 Dni Później (ewentualnie nawet 28 Tygodni Później), kiedy okazuje się, że Zombie wszystkich zjadły. Dwa wydarzenia nie są ze sobą połączone.

Dwadzieścia dziewięć – ha! Tu zwierz ma asa w rękawie istnieje film 29th Street, o facecie, który ma całe życie niesamowite szczęście. Zwierz widział tylko raz, ale szukał go ponad dekadę. Serio poleca, to jeden z tych filmów, które zwierz widział, jako dziecko i potem wszystkim streszczał, ale nikt nie wiedział o co chodzi, ostatecznie któregoś dnia zwierz znalazł film czytając krótkie streszczenia produkcji w Gazecie telewizyjnej. To temat na całą notkę, którą zwierz kiedyś popełni (nawet niedługo).

Trzydzieści - zwierzowi przychodzi tylko do głowy komedia z Jesse Eisenbergoem 30 minutes or Less od dostarczycielu pizzy, który musi ją dowieść w mniej niż pół godziny, co jak się okazuje nie jest takie łatwe. Ewentualnie Dziś 13 jutro 30 o dziewczynie, która budzi się i okazuje się, że nie ma już 13 lat tylko 30 a jej szkolny przyjaciel wyrósł na Marka Ruffalo. Gorsze rzeczy się ludziom w życiu przydarzały.

I jeszcze na koniec hrabia z Susan Sarandon, pokazuje, dlaczego zwierz tak sobie dziś radośnie liczył.

Dobra, zwierz kończy na dziś. Nie, dlatego, że skończyły się filmy do wymieniania czy że skończyły się cyferki, ale dlatego, że zorientował się, że tak można wyliczać chyba do setki. Choć trzeba przyznać, że im dalej w las tym gorzej znaleźć dobrze znane przykłady. Oczywiście to nawet nie jest połowa roboty ani jedna trzecia. Przecież zwierz doskonale wie, że tam przed nim jest 40 dni i 40 nocy, 50 pierwszych randek, 60 sekund, Różowe lata 70, W 80 Dni dookoła świata, 101 Dalmatyńczyków, 127 Godzin,  Ładunek 200, 300 ( i 300 Spartan),  Czterysta Batów, 500 Dni Miłości, Tysiąc Akrów oraz niemal niekończący się pochód ważnych dat. Jak widzicie zasady nie ma, choć może was zaskoczyć, że zwierz naprawdę nie może nigdzie znaleźć czegoś co miałoby w tytule 700. Najwyraźniej to taka niewyraźna liczba. Możecie zapytać, jaki jest cel tego wpisu. Otóż zwierz nie widzi w nim żadnego celu, może zainspirował go film Greenawaya Wyliczanka gdzie pojawiają się wszystkie liczby od 1 do 100 (zwierz pamiętał, że oglądał ten film głównie szukając następnej cyfry, która ma się pojawić na ekranie) – skoro Greenaway mógł to, dlaczego nie zwierz? Ale prawda jest taka, że to po prostu ciekawe, że niektóre cyfry i liczby są tak popularne innych trzeba ze świecą szukać. No i przy okazji można kilka tytułów polecić. Jakiż przydatny wpis ;)

Ps: Zwierz pewnie dopiero w środę zobaczy finał Sleepy Hollow i wtedy się do niego odniesie, jak na razie prosi o brak spoilerów.

Ps2: A i nie zapominajcie, zwierz nie zdecydował się wymienić tu wszystkich filmów tylko wybrane przez siebie, zwierz jest bardzo świadom, że jest ich zdecydowanie więcej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Spriggana

    „Apollo 18” się nie łapie…?

  • http://natalkaczasempisze.blogspot.com/ natalkaczasempisze
  • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

    No to Zwierzu – jest patent na cykl – aż do 10000 B.C. ;)

  • Anna Flasza-Szydlik

    Największy spoiler pojawił się na fanpage’u Sleepy Hollow, więc od niego też lepiej trzymać się z daleka! Ostrzegam! Ja nie uważałam i zepsułam sobie część zabawy.

    • http://www.nolifestyle.com/ Marcin Michno

      Ostrzeżenie powoduje że muszę wejść mimo pełnej świadomości iż nie powinienem -.-

    • Elka17

      Ja też trafilłam na ten spoiler…

  • Ginny

    Cudowny wpis :) Nie sądziłam, że wyliczanka może tak bawić.

  • Wazon

    Rany Boskie !!! Jestem porażona wiedzą zwierza. I przychodzi mi na myśl, że liczba liczb jest nieskończona, co daloby zajęcie zwierzowi na długie lata wpisów. Przypominam „1000 i jedną noc”, chyba był taki film, oraz filmy sc-f o przyszlości, gdzie , o ile pamietam, wymienione są odlegle lata liczone w tysiącach.
    Proponuje tez przy okazji, aby zwierz udostępnił nam tytuły filmów w ktorych są nazwy potraw. A są takie ?

  • Ponura

    Trzynasty Wojownik nie jest filmem głupim! To film WSPANIAŁY!!! Jeden z moich ulubionych! Z kolei na 25. Godzinie (bo tak brzmiał polski tytuł) myślałam, że umrę z nudów.

    Jeśli zaś idzie o K-19 (to ten na łodzi podwodnej, tak?), to jakoś po obejrzeniu tego filmu zdjęła mnie straszliwa groza i wiem, że nigdy nie wsiądę do łodzi podwodnej. Nawet takiej wywleczonej na suchy ląd.

    • Zwierz

      Jest głupi ale strasznie kochany.

      • Ponura

        Chciałam Ci odpisać „sama jesteś kochana”, ale to idiotyczna riposta.

  • Wazon

    PS a propos wczorajszego wpisu – to, że prawa wymarły, oznacza, że wydawnictwo może nie płacic spadkobiercom. Przerabianie tekstu nie ma z tm wiele wspólnego, to kwestia etyki. Może bohaterowie by wymarli i to lepsza opcja, niz to, że zostana zapamiętani BŁĘDNIE. Lepiej sądzic, że Wokulski wysadził się w powietrze, niż zapamietać go z jakiegoś, Boże się pożal dalszego ciągu, czy przerobki tekstu, np jako faceta tańczącego na rurze.

    • Eire

      Ale od opowiadania, gdzie Izabela udawała głupią, bo zajmowała się konspiracją Prusa nie ubędzie, tok jak nie ubyło Biblii mimo milionów apokryfów i powodzi Hollywoodzkich przeróbek z lat 50′.

    • Alex

      Wokulski jako facet tańczący na rurze, może zachęcić kogoś do zapoznania się z tą postacią w jej oryginalnym wcieleniu. Nie jest to wcale rzadki przypadek, gdy coś co jest stare często żyje dzięki temu że ponownie zostało przerobione. Ostatnim takim przypadkiem jest Sherlock. Nagle wszyscy zaczęli kupować książki Conan Doyle’a choć wcześniej raczej mało kogo już interesowały. Dzięki temu i serial i kanon mają się zaskakująco dobrze. To samo można powiedzieć o ekranizacji Włady Pierścieni (chociaż żeby przebrnąć przez twórczość Tolkiena trzeba mieć naprawdę spore samozaparcie).

      • Elka17

        Od wczesnej młodości kocham ACD i Tolkiena, pozwolę sobie się nie zgodzić.

        • Alex

          Ja też, ale znam kupę ludzi którzy o ACD usłyszeli po raz pierwszy przy serialu a za Tolkiena się wzięli po ekranizacji, bo chcieli wiedzieć co Jackson zmienił. Zwyczajnie zwracam uwagę, że to że coś zostało przerobione niekoniecznie musi stanowić zagrożenie dla kanonu. Zwykle jest wręcz przeciwnie.

          • Zwierz

            No ja się zgodzę, że wiele osób sięga po oryginały kiedy spotka się z ekranizacją., Myślę, że postawa wazona wynika z faktu, że jako twórca nie koniecznie cieszy się wziją tego co z tym co napisała można by zrobić po jej śmierci.

          • Alex

            Ja też jestem twórcą, ale jako twórca rozumiem ile z tego co tworzę wynika z tego czym nasiąkłam przez lata, na ile sposobów potrafię przetrawić i przerobić wszystko co w życiu widziałam i w ilu przypadkach przeróbki i zmiany są neonowymi strzałkami z napisem „W tym kierunku oryginał”. To że kultura jest wiecznym młynem, w którym miele się wszystko od początku ludzkości jest IMHO niesłychaną wartością – dzięki temu wiele rzeczy, które być może uległyby zapomnieniu, ciągle żyją, bo są bez końca w ten czy inny sposób przywoływane lub nagle wyłaniają się z niebytu. Poza tym nie przejmuję się tym co będzie po mojej śmierci. I tak jej nie przeżyję ;-P

        • Ginny

          Ale z czym? Z tym, że ekranizacje nakręcają czytelnictwo literackich pierwowzrów? ;)

          • Megapodius

            Przeróbki ACD powstawały masowo już za jego życia.

      • Megapodius

        Jeśli chodzi o Wokulskiego tańczacego na róże to w taniej książce ostatino znajduje się egzemplarzy dzieła pod tytulem „Córka Wokulskiego.Thriller Erotyczny” Jest jescze Alkaloid. Obydwu nie czytałem ale opinie o pierwszym piszą jako o ksenofobicznej grafomańskiej p ornografii, a o drugim jako po prostu nudnej książce.

  • jfwoefwefnw

    czekam na „1920. Bitwa Warszawska” i „Bitwę pod Wiedniem”, w oryginale
    11 Settembre 1683″ <3

    • Zwierz

      Zwierz pominął daty ;)

      • Alex

        Szkoda – „2001: Odyseja kosmiczna” ;-)

        • Zwierz

          Ale ten wpis nie ma wymienić najlepszych filmów, zwierz tak sobie się bawi. Widzicie też możecie sobie policzyć.

          • Alex

            LOL teraz mam zagwozdkę jaka jest najwyższa liczba w tytule filmu.

          • Ponura

            10 000 mil podmorskiej żeglugi?

          • allegra_walker

            „Milion lat przed naszą erą”

          • Carnival

            Jest jeszcze polskie 80 milionów;)

  • Elka17

    W Dziś 13 jutro 30 gra też Andy Serkiss. I fantastycznie tańczą Thrillera.

  • http://pantygrysek.blogspot.com/ ginny358

    Liczenie jest cool, a liczenie fajnych rzeczy jest jeszcze bardziej cool ^^. No i może niekoniecznie wszystkie filmy zwierz musi liczyć, ale jakby kiedyś jeszcze jakieś chciał, to my z chęcią o tym jak zwierz je liczy poczytamy. I może nawet po coś z tego spisu sięgniemy.
    Gin&PT

  • Fiona

    Ha! Ktoś jeszcze zauważył, że Jack Bauer ma gumowy pęcherz!
    Zabrakło mi Ocean’s Eleven itd. ;)

    • Alex

      Z tym filmem to można jeszcze obskoczyć 12 i 13 LOL.

  • lstelmach89

    7 Psychopatów ;)

    • A.

      Też o tym pomyślałam! I jeszcze przypomniał mi się nie taki bardzo najgorszy amerykański film z 2008 r. o idealnie spełniającym kryteria tytule „21″. A francuska (baardzo nudna) produkcja, która na naszych ekranach zagościła w zeszłym roku jako „Perfekcjonista”, w oryginale zwie się „11,6″.
      Imponujące zestawienie, Zwierzu!

  • oks

    A „Dystrykt 9″? ;D

  • Carnival

    Zwierzu, kocham Zwierza <3 Pod 10tkę można podciągnąć sympatyczny filmik z Morganem Freemanem pracującym w supermarkecie "10 items or less", a do 17-tki dorzucam "17 filles" o nastolatkach, które postanawiają w tym samym czasie zajść w ciążę. A piękną liczbę 28 reprezentuje "28 pokoi hotelowych" :)

  • Ola

    47 roninów, czy ktoś wie, o czym to jest? a to ci dopiero zagadka,widziałam trailer i się pogubiłam, i wciąż nie mogę do tego dojść. i proszę nie mówić, ze o 47 roninach…

  • Jazwiec

    Dlaczego film „Whole Nine Yards” nazywa się po polsku „Jak ugryźć 10 milionów”? Czy w ten sposób przelicza się jardy na dolary?

  • niezasypiaj

    OMG Jesteś genialna! nie wiem jak to sie stało, że trafiłam tu dopiero teraz (za sprawą Styledigger) ale jestem zachwycona!:) wyliczanka- szacun!:D

  • Anix

    AAAa! To normalnie przeznaczenie. Bo JA MAM FILM z numerem 26!!! I właśnie mam zacząć go oglądać po przeczytaniu tego wpisu i kolejnego. Zwierzu, to było Ci pisane:)
    Chodzi o film „Special 25″ znane tez jako „Special Chabbis” (co w hindi znaczy własnie 26). Indyjski film o grupie rabusiów, którzy okradają podając się za urzędników państwowych (skarbówka). Jak obejrzę to napiszę więcej, po to aby te biedne 26 nie bylo takie smutne.:)

  • Megapodius

    Czy filmy mające w tytule rok się liczą?

  • Alicja

    Z tego co pamiętam to jest jeszcze „Dystrykt 9″ i „21″ :)