Od zwierza do czytelnika tajemniczego czyli coś więcej niż podarunek

03/09/2013

11 rzeczy, których Zwierz o was dowiedział czyli wyniki badań czytelników zwierza

03/09/2013

NIE spodziewałem się was tutaj czyli filmów niekochanych część siódma

03/09/2013
empty image
empty image

Hej

Zwierz musi wam powiedzieć, że cykl hejterski zaczyna się robić co raz trudniejszy. Dlaczego? Być może zwierz naprawdę został stworzony z radości i szczęścia i ma problemy z hejterzeniem być może dlatego, że wpis zaczął się późno i wreszcie nadszedł wrzesień z premierami seriali, wydarzeniami kulturalnymi i wpisami, które chce się napisać. Ale zwierz jest twardy, zwłaszcza, że nie ma nic gorszego niż nieskończony cykl notek. No może niedokończona symfonia. A o czym dziś będzie? O filmach przy których zwierz nie jest w stanie pojąć jednego. Jak w tak złej (zdaniem zwierza!) produkcji mogli się znaleźć tacy dobrzy aktorzy.

Zwierz nie mógł się powstrzymać by nie przyozdobić bloga tak pięknym memem.

Księga Ocalenia – Denzel Washington  błąkający się po post apokaliptycznych Stanach Zjednoczonych. Spotykający Garego Oldmana w roli tego złego. W tle Mila Kunis i Tom Waits. No naprawdę zwierz spodziewał się filmu co najmniej dobrego. Tymczasem Księga Ocalenia jest dokładnie takim rodzajem post apokaliptycznego filmu jakiego zwierz nie znosi. Nasz bohater który przez tyle czasu dawał sobie radę z kilkoma zaledwie przyrządami nagle na naszych oczach traci czy wykorzystuje wszystkie (choć wcześniej przez lata tego unikał). Do tego jeszcze mnóstwo klisz dotyczących tego jak będzie wyglądał świat po apokalipsie, paradoksalnie nie za dobre aktorstwo i zakończenie, które nie dość, że nie jest zaskakujące to na dodatek dodaje trochę egzaltowanej ideologii. Zwierz wyszedł z kina zastanawiając się dlaczego wszyscy ci dobrzy aktorzy zdecydowali się zagrać w filmie wartym zdecydowanie mniejszych talentów.

Księga Ocalenia jako marzenie bibliotekarza – apokalipsa nie apokalipsa książkę do wypożyczalni oddać trzeba.

Lochy i Smoki – legenda mówi, że Jeremy Irons zagrał w tym filmie z powodu zamku. Nie tego który pojawia się na ekranie ale tego, który zakupił i w którym musiał wymienić rury a potem pomalować go na różowo. Teraz na całe szczęście Jeremy Irons nie musi niczego remontować (choć musi utrzymywać) więc darował sobie występowanie ze smokami. Bo jak wielokrotnie na tym blogu wspomniano – Jeremy Irons i Smoki nie równa się Dobry Film (tak zwierz nawiązuje do przerażająco nudnego Eragona). A dlaczego Lochy  i Smoki się zwierzowi nie podobają? Głównie dlatego, że to jest wręcz porażająco zły film z popisowo złymi efektami specjalnymi.

Zakaz występowania Ironsa w filmach ze smokami powinien być zapisany ustawowo

Ostatni Legion – to film, którego obsady zwierz nie rozumie – ktoś musiał chyba podnieść znacznie ceny prądu w Wielkiej Brytanii – to zdaniem zwierza jest jedyna odpowiedź na pytanie dlaczego Colin Firth i Ben Kingsley oraz kilkoro innych niezłych brytyjskich aktorów (plus piękna Aishwarya Rai Bachchan) zgodzili się na rolę w filmie, który jest tak straszliwie bez sensu, że za jednym zamachem robi krzywdę zarówno historii starożytnej jak i legendzie arturiańskiej. Zwierz uważa, że ten film to najlepszy przykład, że nawet dobra obsada nie uniesie filmu jeśli przekroczy on pewną magiczną granicę głupoty.

Panowie, z tego film nic nie będzie.

This means War – to jedno ze smutniejszych zaskoczeń – dwóch dobrych aktorów którzy właśnie zostają obwieszczeni gwiazdami nowego pokolenia Hollywood – czyli Chris „oczy jak morze po burzy Krik” Paine oraz Tom „ciężko dycham Bale” Hardy zagrali w filmie nie tylko banalnym ale i irytującym. Historyjka o kobiecie, która nie może się zdecydować którego z dwóch współpracujących i zaprzyjaźnionych super agentów wybrać byłaby średnio śmieszna. Komedia, w której oni obaj umawiają się z nią świadomi, że dziewczyna musi wybrać (ona sama nie ma pojęcia, że panowie się znają) i szpiegujący siebie nawzajem – cóż jest jakiś poziom realizacji takiego pomysłu kiedy śmieszne i urocze zaczyna się zamieniać w niepokojące i niewłaściwie. W ostatecznym rozrachunku nie kibicujemy nikomu i zastanawiamy się od kiedy, rozmieszczanie kamer w prywatnym mieszkaniu dziewczyny bez jej wiedzy jest komiczne. Zwierz tylko doda, że nie jest. I trochę szkoda, że żadne z dwóch aktorów tego nie zauważył czytając scenariusz. Być może postanowili to nieco zrekompensować bardzo oszczędną grą.

Zwierz nie wie co Tom i Chris robią w tym filmie – być może oni też się nad tym zastanawiają

Red Ridding Hood – reżyserka Zmierzchu (zwierz uważa, że to film o kretyńskim scenariuszu, głupiej historii i miejscami całkiem niezłej rzemieślniczo reżyserskiej pracy – zwłaszcza w porównaniu z następnymi częściami) dostała do nakręcenia dorosłą wersję historii o Czerwonym Kapturku gdzie co prawda nie ma wilka ale są wilkołaki.  Zwierz uznał, że obecność Garego Oldmana gwarantuje dobre przynajmniej fragmenty filmu. Och jak srogo zawiódł się zwierz kiedy okazało się, że niestety to jest właśnie ten film,  w którym cała ekipa postanawia zrobić na złość reżyserowi i nie gra. Oldman co prawda starał się grać ale chyba zorientował się jak głupio wypada jego zachowanie na tle ogólnego marazmu i dał sobie spokój. Film  zwierz obejrzał z trudem, lekko pod koniec przyśpieszając, co jakby nie jest dobrą rekomendacją dla produkcji, dramatyczno, romantyczno, paranormalnej.

To nie konflikt tragiczny, to konflikt kolorystyczny

Ocean’s Twelve – zwierz uwielbia Ocean’s 11 – to dokładnie taki film, jaki czasem ma się ochotę obejrzeć w pochmurny dzień – wszyscy są przystojni, akcja płynie wartko a wnętrza są ładne. Niestety – mimo wspaniałej obsady (poszerzonej o kolejne znane nazwiska) Ocean’s 12 jest filmem bez czaru swojego poprzednika, zbiorem wielu potencjalnie śmiesznych, lecz ostatecznie dość nudnych scen. Wszyscy ponoć bawili się na planie wspaniale, ale niestety kiedy ekipa bawi się zbyt dobrze to wychodzą często marne filmy. Ten zdaje się być kręcony bez scenariusza, bez dialogów tylko z ogólnym pomysłem fabuły. Zwierz nie przeczy, że są w filmie sceny dobre (Julia Roberts jako Julia Roberts) ale całość jest bladym, irytującym i męczącym miejscami cieniem pierwszej części.

A teraz każdy pójdzie do dyrektora i wyjaśni co robi w tym filmie.

Woda dla Słoni – zwierz nigdy nie zrozumiał mechanizmu zatrudniania w Hollywood znakomitych aktorów zagranicznych a potem umieszczania ich w dokładnie jednej roli. Christoph Waltz został w ostatnich sezonach  głównym złym Hollwyood. W słabiutkim melodramacie jakim jest Woda dla Słoni nie za bardzo ma co robić, zresztą jak wszyscy w obsadzie filmu, który miał być ciekawy ale z braku dobrych dialogów, jakiegokolwiek istotnego konfliktu  oraz chemii między bohaterami wyszedł płaski i nudny. Waltz winien tu być straszny i demoniczny ale jest raczej karykaturalny i nudny. Jedyny powód dla którego można by ten film obejrzeć jeszcze raz to aby uważnie wysłuchać kwestii Pattinsona mówionych po polsku i zrozumieć co on tak właściwie w naszym języku powiedział.

Niby dobrzy aktorzy – Oscarów więcej na koncie niż ludzi na zdjęciu a jednak film nieudany 

Batman i Robin– Zwierz wyobraża sobie to tak. Noc. Za Oknami Pioruny. Nawałnica. Posłaniec Jedzie by dostarczyć wiadomość. Pisk Opon. Wypadek? Los? Fatum? Nie dojechał. Nie dostarczył wiadomości. Zalakowanej koperty. W której było jedno przełomowe zadanie. „Nie graj w tym filmie.” Niestety potencjalni adresaci w postaci obsady filmu nie dostali wiadomości. Pojawili się na planie. Zeszli z planu. Czy grali nadal trudno ustalić. Ale tak serio. Wiedząc dziś, że Clooney jeśli chce i ma podstawy potrafi grać, zwierz ocenia ten film i ten casting jeszcze niżej.

Informacja nie dotarła. Role zostały przyjęte. Czas na karę.

Wszystko o Stevenie – to niesamowite, że Sandra Bullock zagrała w tym filmie w tym samym roku, w którym dostała Oscara i że Bradley Cooper dostał swoją nominację do nagrody zaledwie trzy lata po produkcji. Dlaczego? Bo trudno ten film nazwać złym, jest absolutnie fatalny i opiera się o jakże uroczy pomysł stalkowania przystojnego reportera przez dziewczynę, która doszła do wniosku (na jednej randce w ciemno), że są dla siebie stworzeni. Poza tym film ma kretyńską fabułę, zaś Sandra Bullock gra bohaterkę, która powinna być jak to się mówi w obcym języku „socially akwkward” a w istocie jest denerwująca i niezbyt rozgarnięta. Do tego wydumany schemat fabuły. Serio, jeśli w komedii romantycznej musisz wprowadzić wątek głuchych dzieci uwięzionych w kopalni – zdecydowanie nie napisałeś dobrego filmu.

Wszystko o Stevie to jeden z tych filmów które mogłoby uratować jedynie nagłe zniknięcie wszystkich kopii

Chanel i Strawiński – jak ten film zwierza irytuje – zwierz nie przepada za grzebaniem ludziom w biografiach a jeszcze bardziej za dopisywaniem – nie mniej najbardziej zastanawia zwierza co w tym marniutkim filmie – który chciałby być  opowieścią o romansie wielkich umysłów dwudziestego wieku a jest historią romansu mało ciekawego – robi Mads Mikkelsen. Ani on do Strawińskiego podobny, ani też rosyjski w jego wydaniu nie dźwięczy w uszach. Ogólnie film jest rozlazły, irytujący i zupełnie nie potrzebny. Zwierz zastanawia się czy tak tez wyglądał w scenariuszu czy rozbił się o brak reżyserskiej wizji.

Jak widać na obrazku – nikt się dobrze nie bawi.

Dobra to tyle na dziś, choć akurat zwierz musi wam się przyznać, że w wielu wymienionych wcześniej filmach grali aktorzy po których zwierz spodziewał się nieco więcej. Jutro jeśli się zwierzowi uda będzie notka o filmach, których zwierz nie lubi przede wszystkim ze względu na ich zakończenie. Zwierz dokona cudów by napisać notkę bez spoilerów. Ma też do was pytanie czy na publikację notki poświęconej wynikom badań nad społecznością skupioną wokół zwierza poczekacie do końca cyklu czy chcecie ją wcześniej?

Ps:  Zwierz jest ciekawy czy nie znalazł się może w kadrze jakiegoś ze zdjęć uczestników Polconu. Zwierz byłby bardzo wdzięczny za cynk.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Agnieszka Ness

    „Ksiege Ocalenia” obejrzalam, bo Gary Oldman, bo Tom Waits. A potem mi tak smutno bylo. Bo to okrutnie slaby film. Jak ja nienawidze jak dobrzy aktorzy pakuja sie w kiepski film. A czasami od razu wiadomo, ze bedzie kiepski. Rozumiem, ze czasami cos po drodze sie nie uda. I wtedy nie ma co winic dobrego aktora. Stalo sie. Ale ja tego ogladac nie bede.

  • olgacecylia

    A mnie się „Book of Eli” podobało. Uważam, że Washington bardzo dobrze grał. Kunis gorzej, no ale czego się spodziewać – mimo urody, to jest aktorka jednej roli, wciąż jest Jackie, tylko imiona postaci się zmieniają. A Oldmana kocham bardzo i co z tego, że zdarza mu się zagrać w trochę gorszych produkcjach (patrz: Czerwony Kapturek).

    • Agnieszka Ness

      Ja tez Oldmana kocham bardzo i twierdze nawet, ze wiele razy zdarzylo mu sie zagrac w bardzo kiepskich produkcjach. Milosc jednak nie wybiera ;)

  • Anna Flasza-Szydlik

    Red riding hood to była katastrofa, choć piękna wizualnie. Moje nadzieje pogrzebała scena wioskowych tańców, która wyglądała jak połączenie dyskoteki i tańców w Zionie.

  • Arkadiusz

    Łiiiiiiiiiiiiii Lochy i Smoki *jedna z moich gulity pleasures* – poza tym odrobinkę nie zgodzę się ze Zwierzem – to nie jest porażająco zły film. To jest tragicznie, okrutnie i masakrycznie zły film, którego nie da się oglądać całkiem na trzeźwo i bez komentarzy znajomych/rodziny :-) Ale overacting Ironsa jest przeborski i nawet tylko dla tej roli warto ten film zobaczyć :-)
    Co do Batmana – mnie bardziej zaskoczyła Uma Thurman, która tam pojawiła się nie wiem skąd i po co. I aż mi jej szkoda było, zwłaszcza w konfrontacji z Arnoldem… Widać kasa musiała się zgadzać…

  • Eriu

    O „This means War” napiszę tylko tyle, że Tom Hardy ładnie w nim wyglądał. Rzadko mu się to zdarza gdyż zazwyczaj wybiera produkcje w których trudno nazwać go ładnym XD Cieszę się, że na tę szmirę nie poszłam do kina, bo chyba musiałabym albo wyjść albo schować się pod fotel żeby tego nie oglądać. Główna bohaterka tak bardzo mnie irytowała, że miałam ogromną nadzieję, że wybierze postać graną przez Paina.

    Film „Chanel i Strawiński” widziałam w całości, ale miałam ochotę wyłączyć go gdzieś w połowie. Główni bohaterowie od samego początku mnie irytowali. Jest to jeden z niewielu filmów z Madsem do którego nigdy nie mam zamiaru wracać. Wolałabym ponownie obejrzeć Valhallę, która do łatwych i przyjemnych nie należy.

    • Eriu

      Oczywiście chodziło mi o Pine’a :ciap Zwierzowe literówki przedarły się do mojego mózgu.

  • roussefolle

    Jak urozmaicenie to urozmaicenie. Ja chcę poczytać o społeczności wokół zwierza, szkoda tylko, że badania odbyły się zanim do niej dołączyłam.

  • Joanna Milanowska

    D&D kocham miłością dozgonną, co oczywiście nie przeszkadza w byciu świadomą, że jest to na wielu płaszczyznach koszmarek :)

  • Ginny

    Co do notki o społeczności – Zwierz wie, że ja to bym chciała już, no ale się dostosuję :)

  • Nie wiem, jak Zwierz, ale mnie się udało niczym ninja uniknąć pojawienia się na jakichkolwiek Polconowych fotkach (poza tymi „naszymi”).
    A oprócz Ocean’s 12 (które zwyczajnie lubię, jako lekki film – oraz ze względu na scenę capoeiry) wyjątkowo ten hejterski wpis popieram. W całej rozciągłości. Ciekawe natomiast, że cztery filmy na liście (Lochy i Smoki, Ostatni Legion, Batman i Robin oraz Wszystko o Stevenie) są dość powszechnie uznawane za złe. Za to reszta to często chwalone produkcje – właśnie za obecność w nich wymienionych przez Zwierza aktorów.

    • Elka17

      „Nasze fotki” <3

  • Karolina Rybicka

    Oj, tak! This means war mnie bardzo negatywnie zaskoczyło. Poza tym, że to nie było śmieszne, poza wspomnianym przez Zwierza „creep-factorem” w postaci podglądaniaa, śledzenia i okłamywania jej, poza kliszy na kliszy (rąbnięta psiapsiółka! ktoś musi miećbrytyjski akcent! on jest taki z powodu TRAUMY w dzieciństwie!), to ten film uczy, że najlepszym sposobem na odzyskanie żony i dziecka jest by się dowiedzieli, że jednak nie jesteś nudnym pracownikiem biura podróży tylko agentem! (swoją drogą, to po tym, jak film z głównymi bohaterami zidentyfikowanymi jako agenci trafił na ekrany WSZYSTKICH, to zostali przecież zdemaskowani, a ich życie i życie ich bliskich mogłoby być przez to w niebezpieczeństwie…).

  • Maja Córka Zegarmistrza

    z notką poczekać, prosimy o ukończenie cyklu :)