Sprawiedliwość nierychliwa czyli zwierz o drugim sezonie Broadchurch

26/02/2015

And was Jerusalem builded here? czyli zwierz o Casual Vacancy

26/02/2015

Polityka na głowie czyli rzecz o dobrych włosach

26/02/2015

Stare dobre hasło brzmi – wszystko jest polityczne. W przypadku kultury jesteśmy w to w stanie uwierzyć gdy chodzi o treść książek, filmów czy seriali, schematy pokazywania płci, rasy czy orientacji seksualnej. Ale kiedy okazuje się, że polityczne mogą być włosy,  wiele osób podnosi w niedowierzaniu jedną brew. Tymczasem w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pod naszym nosem rozgrywa się mała rewolucja.

28630_beyonce_knowles_afro

Naturalne włosy u czarnoskórych kobiet i mężczyzn to zdecydowanie więcej niż afro. Ale zwierz umieścił to zdjęce Beyonce bo straszliwie mu się podoba

Zacznijmy od Oscarów. Na czerwonym dywanie pojawiła się wśród licznych gwiazd aktorka i piosenkarka imieniem Zendaya. Przegapić dziewczyny nie było można bo oprócz bardzo ładnej białej sukienki miała też dredy. Ale nie byle jakie dredy tylko pięknie ułożoną sięgającą do połowy pleców fryzurę. Na zwierzu jej wygląd zrobił olbrzymie wrażenie – nie tylko jako po prostu cudowne zestawienie (tak nawiasem mówiąc śliczna to dziewczyna) ale także pewna deklaracja polityczna. Jak szybko się okazało – decyzja o przyjściu na Oscary w dredach nie została niezauważona. Gdy Zendaya podeszła do reporterki E! pracującej dla Fashion Police (program w którym krytykuje się to co gwiazdy zakładają na wszelkie uroczystości i gale) ta stwierdziła ze to niesamowite że dredy nie pachną ani marihuaną ani olejkiem z paczuli. Dziewczynie zrobiło się przykro i następnego dnia dość słusznie napisała w mediach społecznościowych że jest różnica pomiędzy robieniem sobie żartów a odwoływaniem się do krzywdzących stereotypów. Kiedy zwierz pisze ten wpis jesteśmy już po całej burzy która przelała się przez amerykański show biznes w związku z tą sprawą. Mieliśmy masę tweetów, publiczne przeprosiny i groźby odejścia z programów. Teraz wszystko przycichło ale tegoroczne Oscary będą się kojarzyły w Stanach przede wszystkim z dredami.  Nie bez przyczyny – od pewnego czasu trudno o lepszy symbol rasowych napięć niż włosy afro-amerykanów a zwłaszcza afro-amerykańskich kobiet.

87th Annual Academy Awards - Red Carpet

Młoda aktorka na nagrodach Akademii. Chyba tylko szaleniec mógłby stwierdzić że jej fryzura nie jest fantastyczna

W największym skrócie. Jak może wiecie włosy białych kobiet i włosy kobiet czarnoskórych się różnią. Inaczej rosną, inaczej wyglądają, inaczej się układają i inaczej trzeba je pielęgnować.  W przypadku wszystkich kobiet (ale i mężczyzn) na całym świecie kwestia pielęgnacji włosów jest wypadkową mody, własnych potrzeb i norm kulturowych.  Przy czym kobiece włosy zawsze pojawiają się w nieco bardziej skomplikowanym kontekście. Są kraje na świecie gdzie nie wolno ich pokazywać, są takie gdzie ceni się jak najjaśniejsze, są też takie w których można z nimi robić co się chce ale np. na każdym kroku słyszy się że prawdziwe kobiety mają długie włosy. Przy czym jasne jest że np. długość włosów u mężczyzn też jest w jakiś sposób poddana regulacji przez kulturę. W przypadku włosów kobiet czarnoskórych (zwierzowi chodzi tylko o kobiety mieszkające w Stanach czy w Anglii – nie chodzi mu o kobiety Afrykańskie choć tu też jest bardzo rozwinięta kultura związana z włosami) zachodzi jednak zjawisko którego nie da się nie dostrzec. Otóż – istnieje pojęcie „good hair”- co ono oznacza? Dziś co raz mniej ale jeszcze kilkanaście lat temu oznaczało to po prostu wyprostowane, potraktowane specjalnym relakserem (nie ma zwierz pojęcia jak to jest po polsku) włosy, które powinny przypominać włosy kobiet białych. Prostowanie włosów jest powszechne na całym świecie (zwierz jest prawdopodobnie wśród swoich znajomych pewnym rodzynkiem bo nigdy nie przyłożył prostownicy do włosów) ale w przypadku czarnoskórych kobiet ilość zabiegów koniecznych by włosy przypominały jak najbardziej te które noszą na głowach białe kobiety jest zdecydowanie większa, kosztowniejsza i bardziej skomplikowana. Między innymi dlatego,  wśród wielu czarnoskórych kobiet norma stało się obcinanie włosów na bardzo krótko i noszenie peruk – rzecz szybsza i zdrowsza. Przy czym żeby uświadomić wam jak silne jest poczucie, że istnieją „dobre włosy” – Chris Rock (amerykański komik znany min.  z SNL czy prowadzenia gali Oscarowej) kilka lat temu nakręcił cały film dokumentalny poświęcony włosom afro-amerykanów tylko dlatego, że jego córeczka zapytała go któregoś dnia dlaczego nie ma dobrych włosów.

Teyonah-Parris-Natural-hair6

  Teyonah Parris na rozdaniu SAG  Awards – jej fryzura wywołała wiele zachwytów i dyskusji  bo takie ułożenie włosów nie jest tym czego się spodziewano

Jeśli przyjrzycie się czarnoskórym kobietom w filmach i serialach pewnie zauważycie że większość z nich ma piękne proste włosy.  Gina Torres w Suits czy Hannibalu? Kerry Washington w Skandalu?  Nicole Beharie w Sleepy Hollow? Chandra Wilson w Grey’s Anatomy? Adura McDonald w Private Practice? Taraji P. Henson. W Person of Intrest? Zwierz mógłby wymieniać jeszcze długo bo piękne I proste włosy czarnoskórych bohaterek są normą. Są tak powszechne że nawet nie kwestionujemy ich obecności. Traktujemy je na tej samej zasadzie na jakiej traktujemy włosy aktorek o każdym innym kolorze skóry wchodzą z założenia że ich prostowanie jest taką samą czynnością jak farbowanie włosów (zwierz prawie nie ma znajomych którzy tak jak on nie farbują włosów). Problem pojawia się wtedy kiedy te wyprostowane – w pewnym sensie „wybielone” włosy są traktowane jako dobre, czyste i właściwie – dla czarnoskórej kobiety. Nie chodzi bowiem o to, że taki rodzaj fryzur pokazują media – ale też o to, że tak noszą się też ważne czarnoskóre kobiety jak chociażby Michelle Obama. Wyprostowane, lśniące włosy  czy peruki stają się wtedy pewną jasno ustaloną normą. Normą od której odstępstwo dla wielu kobiet jest trudne, czy niekiedy prawie niemożliwe. Internet pełen jest młodych kobiet które decydują się powrócić do swoich naturalnych włosów i ze zdumieniem odkrywają, że o ich pielęgnacji nie wiedzą zbyt wiele. Lansowany obraz kobiecej piękności od dawna jest taki sam – jak najjaśniejsza skóra, długie proste włosy – całkiem prawdopodobne że pofarbowane na blond.

oliviapope

tumblr_mvt3jcfVQv1qhozbxo2_1280

Włosy filmowych bohaterek są pięknie wyprostowane i ślicznie się układają – odbywa się to oczywiście sporym kosztem i wysiłkiem ale pasuje do kanonów urody

Trendy we włosach czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych zmieniały się tak samo jak zmieniały się wśród wszystkich innych mieszkańców kraju. Kiedy jedni przylizywali włosy na żel inni mieli afro, kiedy u jednych były modne pasemka u drugich największym powodzeniem cieszyły się warkoczyki. Wydaje się jednak że w ciągu ostatnich kilku lat – a na pewno w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy mamy do czynienia ze zjawiskiem które wychodzi poza granice mody. Oto Afroamerykanie a zwłaszcza Afroamerykanki zaczęły nabierać co raz większej świadomości jak dalece posunął się proces dzielenia włosów na dobre i złe. Jednym z ciekawszych przykładów takiego podziału jest fakt, że kiedy pokazano wytyczne co do regulaminowej fryzury żołnierek okazało się, że wytyczne jak najbardziej uwzględniają wyprostowane włosy ale odrzucają włosy naturalne.  Nie trudno zgadnąć ze wywołało to pewną konsternację. Z kolei nie tak dawno temu – dwoje komików w Stanach uznało, za bardzo dobry przedmiot żartów fryzurę Blue Ivy – córki Beyonce, sugerując że chodzi nieuczesana. Przy czym Blue Ivy zawiniła tylko tym że ma na głowie naturalne dość niesforne kędziorki – coś co wydaje się najbardziej naturalną fryzurą dla kilkuletniego dziecka. Przy czym zaznaczmy że w tej sprawie odbyła się ogólno narodowa dyskusja w której wiele osób uważało, że fakt iż na jednym zdjęciu dziewczynka ma nieułożone włosy jest skandalem (dobrze że rodzice zwierza nie byli znani, przy zwierzowych skłonnościach do chodzenia w potarganych włosach kto wie co by było).

article26525281e972cf700000578462_634x793.jpg.CROP.hd-large

Ble Ivy popełniła straszliwy błąd – jej włosy nie układają się tak jak powinny wedle standardów uznanych przez media

Owo poczucie, że istnieje konieczność odczarowania naturalnych włosów Afro-Amerykanek znalazło w ostatnich miesiącach wyraz w produkcjach telewizyjnych. Na pierwszy plan wysuwa się How to Get Away With Murder.  W jednej ze scen – która pewnie nie poruszyła widzem Europejskim ale wstrząsnęła Ameryką, oglądamy bohaterkę (graną przez Violę Davies która od pewnego czasu pojawia się w swoich naturalnych włosach) która powoli zdejmuje swoje codzienny „strój” – na bok idzie makijaż, sztuczne rzęsy aż w końcu peruka. Pod tą zbroją w której pokazuje się codziennie – dostosowując się do wymogów piękna skrywa się zupełnie inna kobieta z krótkimi włosami zwijającymi się w charakterystycznego baranka. W jednej z ostatnich scen odcinka nadawanego w zeszłym tygodniu, widzimy z kolei jak odwiedzająca bohaterkę matka czesze jej włosy. Korzysta do tego ze specjalnego grzebienia – bo bardzo kręcone włosy czesze się w specjalny sposób. Zresztą czesanie włosów czarnoskórych dzieci to czynność wcale nie taka prosta – choć stanowi element wspólny wielu wspomnień to jednak rzadko widzimy go w popkulturze. Kilka lat temu ten wątek pojawił się w Grey’s Anatomy kiedy okazało się, że bohater nie miał pojęcia jak uczesać swoją adoptowaną czarnoskórą córeczkę (pomogła mu dopiero jedna z lekarek).  How Tu Get Away With Murder chyba najbardziej gra wątkiem włosów. Ale to nie jedyny serial, który podejmuje tą kwestię. W Orange is The New Black jedna z bohaterek nosi bardzo charakterystyczną fryzurę gdyż tak uczesała ja pierwsza osoba która umiała zajmować się jej włosami. Ponownie układanie pewnej charakterystycznej dla włosów osób czarnoskórych fryzury staje się elementem który łączy ją nie tylko z własnym pochodzeniem ale także przypomina o więziach przypominających te rodzicielskie. Z kolei w produkcji Black-ish Tracee Ellis Ross postawiła warunek że wystąpi w swojej naturalnej fryzurze albo w ogóle. Stacja zdecydowała się przyjąć ją z całym dobrodziejstwem jej wspaniałych włosów.

htgawm13

Czesanie włosów przez matkę to coś co z jednej strony jest czytelne dla wszystkich – w takim układzie jaki pokazano w w serialu bardzo odwołuje się do kulturowego znaczenia włosów

Te zmiany w popkulturze widać także na czerwonym dywanie – jeszcze kilka lat temu właściwie nie dało się wyłowić wzrokiem aktorki czy piosenkarki (choć tu zwierz ma wrażenie że zawsze panowała nieco większa swoboda) decydującej się przyjąć na rozdanie nagród w swojej naturalnej fryzurze. Można było włosy albo wyprostować (przy czym nawet uczesanie w fale czy loki często oznacza wyprostowanie włosów) albo ściąć bardzo krótko lub tez założyć perukę. W tym roku w swoich naturalnych włosach po czerwonym wybiegu spacerowały Viola Davies, Solange Knowles (siostra Beyonce), Ava DuVernay (reżyserka Selmy), Teyonah Parris czy Lupita Nyong’o.  Przy czym przypadek Lupity nieco różni się od pozostałych wymienionych, bo jednak jest to dziewczyna z Kenii która co prawda robi karierę w Stanach ale często mówiła o tym jak obce są jej pewne kwestie związane z wyglądem (np. rzecz jasna nigdy nie czuła się gorsza ze względu na swój bardzo ciemny odcień skóry bo też nie był to w jej rodzinnym kraju problem).  Zresztą o kwestii bardzo różnego spojrzenia na włosy (w Afryce też poddaje się je liczym zabiegom pielęgnacyjnym żeby nie było) bardzo fajnie pisze Chimamanda Ngozi Adichie w Americanah  – doskonałej książce, która zaczyna się w salonie fryzjerskim. Trzeba jedna Lupicie przyznać, że jako dziewczyna wykształcona w Stanach musi sobie zdawać sprawę, że pojawiając się na kolejnych galach w swoich naturalnych włosach (w których wygląda świetnie ale Lupita pewnie by we wszystkim świetnie wyglądała) przesuwa nieco granice tego co uważa się za właściwie i eleganckie Co zresztą  prowadzi nas do kwestii od której zwierz zaczął wpis. Podczas gdy wiele osób uważa dredy za fryzurę brudną i będącą przejawem braku higieny to jednak trzeba pamiętać, ze to nie jest fryzura nienaturalna ani w jakikolwiek sposób gorsza. Wręcz przeciwnie – dredy zdecydowanie lepiej i przede wszystkim łatwej robi się z włosów osób czarnoskórych i jest to jedna z tych naturalnych fryzur, w której łatwo układa się włosy. Ale perspektywa spojrzenia na nie jest przede wszystkim przez pryzmat tego jak dredy funkcjonują w kulturze białych – a tam są znakiem przynależności (a przynajmniej były) do pewnych subkultur (jasne wśród osób czarnoskórych też tak bywa ale nie jest to aż tak silna korelacja).

tumblr_nk9fh6G9mS1qbm0duo1_540

Lupita zawsze pokazuje się w naturalnych włosach. 

Warto też dodać – co pokazuje wiele stron zestawiających ze sobą fryzury – że bardzo wielu aktorkom jest dużo bardziej od twarzy w naturalnych włosach. To nie dziwi –peruki czy bardzo mocno wyprostowane włosy, na dodatek często przedłużane – często wyglądają sztucznie. Z kolei naturalne włosy u wielu kobiet wyglądają fantastycznie. Oczywiście każdy ma prawo nosić fryzurę taką jaka mu się podoba ale można się zastanawiać ile afro-amerykanek prostujących włosy robi to dla urody i po to by poczuć się piękniejszą a ile bo nie wypada biegać z naturalnymi włosami. Przy czym te rozważania zwierza mają jeszcze jeden ciekawy kontekst. W filmie Dear White People (analizujący jak czarnoskórzy studenci czują się na niemalże całkowicie białym uniwersytecie) wątek włosów odgrywa bardzo ważną rolę – bohaterowie maja różne podejście do swoich fryzur. Ale jednym z ważnych tematów jest prośba chłopaka z olbrzymim Afro by ludzie przestali dotykać jego włosów. Ta fascynacja naturalnymi włosami czarnoskórych osób jest niesłychanie irytująca – zwłaszcza że traktuje się je jako coś egzotycznego co od razu można dotknąć – co prowadzi część osób do ścinania włosów na krótko. Zwierzowi nigdy nie przyszłoby do głowy dotykać czyichś włosów ale np. nie da głowy, że stwierdzenie że czarnoskóre aktorki lepiej wyglądają w naturalnych fryzurach nie bierze się np. z faktu, że nawet dla zwierza stanowi to pewną egzotykę. Przy czym ponownie – każdy ma prawo mieć na głowie to co chce – nie chodzi by komukolwiek narzucić jeden model noszenie włosów (wtedy jesteśmy dopiero po złej stronie mocy).

tumblr_nehcrhCFqK1qicw59o1_1280

Dotykanie Afro traktuje się jako jedną z tych straszliwie powszechnych i denerwujących rzeczy

Wszelkie rozważania na temat rasy – czy to z punktu widzenia fryzury czy ubioru zawsze rozbijają się o pytanie czy ten czynnik rasowy jest istotnie tak ważny. Czy prostująca włosy dziewczyna z Polski (bo taka moda) i czarnoskóra dziewczyna ze Stanów (bo tak wypada) rzeczywiście są od siebie takie różne. Czy zwijający dredy ekolog z Brukseli różni się od zaplatającej dziesiątki warkoczyków dziewczyny z Baltimore. Czy rasa odgrywa tu tak wielkie znaczenie jak się wydaje. Zdaniem zwierza coś jest na rzeczy. Gdy wejdzie się na youtube znajdziecie wiele paneli dyskusyjnych w których omawia się różne style noszenia włosów, pojawiają się pytania o kulturowy i rasowy wymiar konkretnych fryzur i o kanony piękna. Jak zwierz wspomniał – temat jest na tyle palący i ciekawy że przebija się do popkultury – czy to we wzmiankach w serialu czy w postaci komediowych filmów dokumentalnych. Tumblr pełen jest historii młodych dziewczyn które postanowiły nie tylko zmienić fryzurę ale też polubić swój naturalny wygląd. Wśród ich narracji przebija jedno – wizja życia z niewyprostowanymi włosami, to nie tyle zmiana wyglądu co zmiana podejścia do swojej rasy i tego co się z nią wiąże.  Jakkolwiek dla wielu z nas może to brzmieć bardzo obco –  wiele młodych afro-amerykańskich dziewczyn żyje w społeczeństwie które w jakiś sposób odrzuca ich naturalne włosy. Trochę tak jakby w Polsce uznać, że brązowe włosy są brzydkie, niewłaściwie a może nawet – wyjściowo niezadbane. Przy czym żeby było jasne – zwierz – podobnie jak większość osób wypowiadających się w sprawie – uważa, że nie ma lepszych i gorszych włosów. Niezależnie czy są wyprostowane, farbowane, naturalne czy skryte pod peruką. Na pewno najważniejsze nie jest to co się robi z włosami ale to czym podyktowane są nasze decyzje. Jasne jest że wszyscy możemy być ofiarami mody, ale nikt nie powinien być ofiarą uprzedzeń.

Ps: Zwierz zdecydował się na ten wpis bo zorientował się jak wielu jego czytelników nie zdaje sobie sprawy z tego jak poważną i dyskutowaną w Stanach Zjednoczonych sprawą są włosy. Zwierz nie chciał opisać wszystkiego – raczej dać okno na pewną dyskusję jaka się toczy – wtedy łatwiej jest zrozumieć pewne popkulturalne odwołania czy mniejsze i większe skandale.

Ps2: Wczoraj wieczorem zwierz miał na fb 9 tys. czytelników a podcast radził sobie bardzo ładnie na iTunes. Wielkie dzięki dla czytających, słuchających i śledzących. Zwierz ma dzięki wam poczucie, że nie mierzy się sam z popkulturą

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • wcaleniegramanazi

    Świetnie się czyta artykuł, ale po oczach bije brak przecinków.
    Tak czy siak, popieram :)

    • Ginny

      Zakładka „Gdzie są przecinki” zaprasza.
      Pozdrawiam,
      Właścicielka Wszystkich Przecinków Zwierza

    • Magda Meteora

      O, nowy czytelnik. Witaj! :)

  • pani_m

    Ja właśnie musiałam się mocno wczytać w różne artykuły, bo nie rozumiałam, dlaczego odwołanie do reggae i trawki ma jakoś szczególnie godzić w czarnoskórych, miałam wrażenie, że to porównanie może nie najszczęśliwsze, ale sięgające do jakichś tam czysto kulturowych (a nie rasowych) stereotypów. I chwilę mi zabrało przeskoczenie jeden poziom wyżej i zdanie sobie sprawy, że te stereotypy są faktycznie kulturowe – ale właściwe dla kultury jednej rasy, gdzie dredy robi się z zupełnie innych powodów (zwykle czysto światopoglądowych, a nie utylitarnych).

  • mm

    Tak mi się skojarzyło, może nie aż tak politycznie, ale w „Beyond the Lights” jest taka piękna scena gdzie główna bohaterka „usuwa” swoje doczepiane i farbowane proste włosy i spod tego całego dostosowanego do masowego odbiorcy wizerunku wyłania się pięć razy bardziej urocza + zdecydowanie bardziej pewna siebie dziewczyna.

  • Magdalena Bardalińska

    Przyznam, że do niedawna nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że afroamerykanki mają zupełnie inne włosy (pod względem struktury) niż białe kobiety – byłam pewna, że w tym całym amerykańskim koktajlu genetycznym po prostu wykształciły im się włosy…proste. Kilka rzeczy uświadomiło mi, że jest inaczej: po pierwsze słynna scena z HTGAWM, scena z takiego średniego romansidła „Something New”, w którym Simon Baker prosi Saane Latham żeby odczepiła sztuczne włosy i nie udawała kogoś kim nie jest (chociaż nawet po tym miała urocze loczki, a nie zmierzwionego baranka), a na końcu książka „Czerwony rynek” Scotta Carneya, w której cały rozdział był poświęcony handlowi włosami, głównie do peruk i pasemek dla afroamerykanek.

    • Też mi się tak wydawało, że proste włosy Afroamerykanek są naturalne :). A potem okazało się, że niekoniecznie.

    • Sherlock Sherlockista

      Też byłam przekonana, że po prostu nie wszystkie Afroamerykanki mają ‚typowe’ kręcone włosy… Taka skala obłędu jednak nie przychodzi do głowy :/

      • Spriggana

        No własnie, przez tę manię prostowania trudno stwierdzić. Zdarzają się biali z naturalnym afro, jak brat mojej cioci, więc teoretycznie w drugą stronę też jest to niewykluczone…

    • Beryl Autumnramble

      Mialam dokladnie tak samo. Doszlo to do mnie dopiero przy lekturze Rzek Londynu i scenie z maloletnia, ktora przeprowadza strajk przeciwko prostowaniu i skandalu, jaki to wywoluje u sasiadow.

    • AnixKajol .

      Dla nas Europejczyków, jeszcze na dodatek z kraju jakim jest Polska – takie rzeczy są niewyobrażalne. Szczególnie, że te prostowanie nie ma kontekstu urodowego ale bardziej polityczny. Ja też dość późno sobie to uświadomiłam. Oglądając m.in właśnie „Something New” (który ja akurat bardzo lubię :) )

  • ann

    Świetny tekst! A wszystkim blondynom/kom, którzy nie mogą się powstrzymać od macania afro, polecam wizytę na azjatyckiej prowincji (bo w miejscach gęsto przez białych odwiedzanych nie będzie efektu), gdzie nagle to blondyn/ka staje się obiektem niezwykłego zainteresowania ;) Gdy parę razy, ktoś wyrazi zdziwienie, że masz takie jasne, cienkie włosy, pomaca je i koniecznie zrobi zdjęcie (wersja dla odważnych:z tobą, wersja dla nieśmiałych:ukradkiem), to myślę, że przejdzie ci ochota na macanie czyichś włosów ;).

    • Krzysiek Ceran

      W ramach kompletnej dygresji – jaką azjatycką prowincję znasz z doświadczenia?

      • Nie trzeba jechać na prowincję, ja mieszkam w Hong Kongu i tu też macają po blond włosach. Moich mniej, moich synów bardziej. A w Chinach kontynentalnych to już zupełny odlot, nawet w takim wielomilionowym mieście jak Guangzhou co najmniej „macanie” jest kilka razy dziennie.

        • Krzysiek Ceran

          W Hong Kongu? Przecież tam cudzoziemców jak mrówków… Mieszkałem w Chinach przez rok (Pekin, Foshan, Tianjin) i nikt mnie po włosach nie macał (może nie dość blond), ale same reakcje otoczenia, w którym to biali są mniejszością, nie są mi obce.

          • Weronika

            Serio serio. Moi synowie maja wlosy tak blond ze az biale, oboje sa macani/ glaskani regularnie (prawda, ze nie mlodziez to robi, glownie ludzie w wieku srednim, tak po 30, i strasi). W sklepie, w metro, w parku. Na przyklad babcia wychodzi na plac zabaw z wnuczka, widzi moich chlopakow jak szaleja na zjezdzalni, od razu podprowadza wnuczke zeby sie pobawli i „przy okazji” ich obu glaszcze po wlosach.

  • Seso
  • babsztyl

    Dzięki twojemu wpisowi na fejsbuku, dotyczącemu naturalnych włosów Lupity na czerwonym dywanie tegorocznych Golden Globes i komentarzy pod zdjęciem, dowiedziałam się o istnieniu ‚dobrych włosów’. Super wpis, a film Chrisa Rocka na pewno obejrzę.

    W nowym, amerykańskim talk show ‚The Real’ często poruszany jest temat peruk, doczepianych, czy przedłużanych włosów. Dla mnie prowadzące wyglądają jak plastikowe lalki, ale przynajmniej nie udają, że wszystko co mają na sobie jest naturalne.

  • Patrząc na zdjęcie Blue Ivy przez chwilę miałam wrażenie, że jest strasznie potargana. A potem dotarło do mnie, że to rozwiany wiatrem baranek, zupełnie normalny u dziecka w tym wieku.

  • Krótkowidząca

    Zwierzu, bardzo podoba mi się artykuł :) Od momentu, kiedy rozpoczęła się obecna dyskusja nt. włosów w USA, wiedziałam, że zwierz postanowi to skomentować- już po gali wręczenia Złotych Globów sygnalizowałaś problem, opisując naturalną fryzurę Lupity.
    Mnie osobiście dotyka jeszcze jeden przejaw dyskryminacji (choć to może zbyt duże słowo). Chodzi o okulary na galach. Przyjmuje się w kulturze (mam takie odczucie), że okulary pozbawiają kobiet uroku i nie są pożądane. Nie widziałam ani jednej kobiety na gali w okularach (ok, Patricia Arquette je założyła, by odczytać tekst z kartki odbierając nagrodę). Mam wrażenie, że jest to bardzo powszechne i obecne w każdej kulturze udawanie, że jesteśmy wszyscy bez wad. Czy Zwierz się kiedykolwiek nad tym zastanawiał? Jestem ciekawa :)

    • zpopk

      Och zwierz pomyślał jak Patricia założyła okulary że tak ładnie wygląda. Zastanawiam się czy to jednak nie kwestia wygody. tzn. co raz więcej kobiet po prostu ma szkła. Ale tak zwróciłam uwagę, że wyciąganie okularów by przeczytać coś z promptera stało się powszechne

    • Sherlock Sherlockista

      Zawsze się zastanawiam, co jest gorsze w tych okularach, czy że zasłaniają sarnie oczy, czy że wywołują (zwłaszcza w amerykańskiej kulturze) niestosowne w przypadku kobiety skojarzenia z książkami i ogólnym intelektualizmem ;) (Swoją drogą, wierzę jeszcze w resztki racjonalności świata na tyle, żeby uznać, że bardziej niż udawanie, że jesteśmy bez wad, to są jednak kontakty ;) )

      • Spriggana

        Też mam takie wrażenie, że jeśli ktoś potrzebuje wspomagania na okrągło to idzie w kontakty (chyba że nie może), jak tylko do czytania czy oglądania TV to bierze okulary.

        • Anka Sz

          No właśnie soczewek nie powinno się nosić od świtu do zmierzchu, a tym bardziej w nich spać- nieważne której są generacji- 8-9h/dobę to max przy noszeniu na codzień. Wiele osób ma też zespół suchego oka, co nie sprzyja noszeniu soczewek. Przy dużych wadach warto rozważyć korekcję laserową („jeśli ktoś potrzebuje wspomagania na okrągło”).
          Na pewno przy soczewkach można bardziej poszaleć z makijażem i biżuterią, przy okularach reszta looku musi się dostosować.
          @ Krótkowidząca Od kilku miesięcy jestem szczęśliwą posiadaczką oprawek prawie idealnych- wyglądam w nich ładniej niż w soczewkach ;)

      • Krótkowidząca

        Szkła kontaktowe są super-wygodne np. do uprawiania sportów, ale chodzi mi trochę o kontekst kulturowy. We wszystkich amerykańskich filmach, gdzie mamy do czynienia z transformacją bohaterki, jako ‚brzydkie kaczątko’ nosi okulary. Mam wrażenie, że jest stereotyp okulary u kobiety=brzydula. Sama tego doświadczałam, głównie w dzieciństwie. Do tej pory, kiedy chcę wyglądać ładniej, zakładam soczewki- i nie jest to powodowane tylko wygodą, ale właśnie społecznym odbiorem. Takie moje odczucia :)

    • Ysabell

      Dokładnie tak. Byłam zachwycona, jak zobaczyłam zdjęcie Rachael Harris w okularach na czerwonym dywanie. Ale ja generalnie uważam, że ludziom zazwyczaj ładniej w okularach. :)

    • bierka

      myślalam, że okulary mogą być problemem, bo odbijają światło i nie wyglada to korzystnie w kamerze/na zdjęciach, ale z drugiej strony przecież nie jeden mężczyzna nosi je na galach…

  • Jess

    W „Białych zębach” Zadie Smith jest właśnie rozdział o tym jak dziewczyna prostuje sobie włosy, prawie je sobie paląc (przez silne specyfiki) i pomimo tego, że u wielu kobiet działa to na krótko, jest bolesne i niebezpieczne dla włosów, ciągle wiele dziewcząt chce to robić. Oczywiście rozdział był pisany lekko i zabawnie, ale dotykał ważnego problemu, który faktycznie byłby mi nie znany gdyby nie ta książka i wpis Zwierza :)

    • Krzysiek Ceran

      „Białe zęby” takie dobre!

      …mój komentarz taki pozbawiony treści.

      • zpopk

        Nie dlaczego, to znakomita książka :)

      • Ginny

        „Takie dobre” to jest bardzo dużo treści na ten temat. Słusznej treści.

  • Zenek

    Cudowny wpis <3

  • Spriggana

    Z jednej strony jest ten społeczny przymus prostowania, a z drugiej takie wydarzenia jak to (chyba nawet sam Zwierz kiedyś linkował na Fb): http://www.inquisitr.com/1770985/12-year-old-white-girl-goes-viral-over-braids-gets-race-tinged-backlash/
    Po prostu nie nadążysz…

    • zpopk

      To jest temat z cyklu cultural appropriation -ale to, że ludzie bywają głupi nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z pewnym zjawiskiem kulturowym na które warto zwrócić uwagę. To nie są zjawiska równoważne.

      • Spriggana

        Nie równoważę, ale zeza można dostać – z jednej strony sami prostują włosy bo tak ładniej (własnie, mężczyzn też to dotyczy…?), a z drugiej jak ktoś inny zaplecie warkoczyki to wara, bo to nasze. I mam dziwne wrażenie że często to są *te same* osoby.

        • Mju

          Ale czy naprawdę warto przeżywać komentarze z twittera? Ludzie tam mnie przerażają, są bardzo agresywni, wiecznie życzą komuś śmierci, wyzywają od najgorszych itp. W dzisiejszych czasach media z kilkunastu tweetów zrobią newsa dnia mówiącego, że TWITTER protestuje przeciwko czemuś, bo chodzi o wejścia. Jak kilka osób nie wiedziały kim jest Paul McCartney i napisały, że Kanye West promuje nowych artystów (sic!), to cały świat to udostępniał, jakby co najmniej pół miliona osób tak napisało.

          Mężczyznom zawsze więcej wolno, ale najczęściej mają gołe głowy, ew. bardzo krótkie włosy.

  • charleotte

    W serialu „Sons of anarchy” jest scena, w której pani prokurator, grana przez czarnoskórą CCH Pounder, ściąga noszoną perukę. Rzecz dzieje się w momencie, gdy bohaterka podejmuje decyzję o bardziej agresywnym działaniu. W moim odczuciu pokazywało to właśnie konieczność pokazania prawdziwej siebie i odrzucenia krępujących norm. Już w trakcie seansu zwróciłam na to uwagę, a ten artykuł potwierdził moje przypuszczenia.

  • Scarlet Dragon

    Anecdata – wielu moich znajomych, po scenie gdy bohaterka zdjęła w HTGAWM perukę, uznało że jest chora na raka lub po ukończonej chemioterapii i ukrywa odrastające włosy pod peruką. Nie wiedzieli o co chodzi i byli zdziwieni potem że nie pojawił się wątek choroby. Kompletnie inny kulturowy kontekst.

    • Magdalaena

      Moje skojarzenie z peruką to także choroba nowotworowa + chemioterapia. No może jeszcze ortodoksyjne żydówki golące głowy.
      Ale że można nosić perukę, bo ktoś się wstydzi swoich włosów?! W życiu by mi to nie przyszło do głowy.

      • Sirocco

        Żadna z was Chmielewskiej nie czytała? Ona nosiła perukę z powodu właśnie kiepskich do ułożenia włosów. Ale fakt, że kulturowo to się raczej z chorobą kojarzy (niekoniecznie chemo, można wyłysieć też z innych powodów).

        • Scarlet Dragon

          Nie, nie czytałam tak naprawdę Chmielewskiej. Nigdy nie lubiłam jej stylu pisania.

  • Mju

    ZWIERZU <3 ZWIERZ WIE, ŻE ODE MNIE BĘDZIE TU DUŻO SERDUSZEK ) Przecież całą petycję zaczęli, by Bey zrobiła coś z wlosami dziecka!!! W telewizji BET śmiali się z jej włosów w programie porannym, no i cóż… Po kilku(nastu?)latach program zszedł z anteny ;)
    http://cdn2.crushable.com/wp-content/uploads/2014/08/Blue-Ivy-single-ladies-dancing-2014-vmas.gif

    Pewnie oczekiwali, że Blue będzie mieć blond fale, skoro takie włosy najczęściej B ma na głowie. Z tą różnicą, że po pierwsze – jej (Bey) mama była fryzjerką, więc pewnie od razu jej włosy wyprostowała (zdjęcia z młodości o tym świadczą), a po drugie – Beyonce zmienia fryzurę średnio co miesiąc (ach, plusy bycia miliarderką, ja się cieszę z podcinania raz na pół roku :D ) i miała włosy od platyny po czerń, od ultraprostych do szalonego afro i warkoczyków.

    Poza tym, prezenterka z E! nie raz błysnęła inteligencją i uprzedzeniami, więc niczego lepszego po niej bym się nie spodziewała
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=aucBqhaOvmQ#t=65

  • Sirocco

    BTW zwierzu, sądząc po książkach Aaronovitcha, podobny problem z włosami czarnych kobiet jest w Wielkiej Brytanii (piękny passus na ten temat tam jest).

  • Stały dorywczy zaglądacz :)

    Świetny artykuł, przeczytałam z zaciekawieniem. Wiele rzeczy było dla mnie całkiem nowych. Ale ciekawa jestem, co myślisz w tym kontekscie o czymś, co bym nazwała „terrorem depilacyjnym”? Zauważyłaś, że bardzo trudno spotkać teraz kobietę z niewydepilowanymi nogami? O innych miejscach nie wspomnę. Czy to też Twoim zdaniem „złe włosy”? ;)

    • lucia

      Mysle ze bylby to ciekawy temat na wpis

  • Wazon

    Na litość Boską, czemu ludzie czepiają się takich rzeczy, jak fryzura ? Oczywiście jest to naiwne pytanie, ale sprawa ułożenia, farbowania, czy układania włosów, to rzecz w 200 procentach prywatna. I taka powinna być.Tyle, że powinna być czysta. Przy okazji przypominam, że w dawnej Polsce noszono tak zwane „kołtuny”, włosy niemyte, nieczesane i sfilcowane, i bardzo niektórzy z tym walczyli. I to było słuszne, bo kołtuny były obrzydliwe. Dredy to oczywiście co innego, ale wg mnie nie jest to uczesanie estetyczne ani twarzowe..A może jest ? O gustach się nie dyskutuje

  • Freja

    W macanie afro jestem w stanie zupełnie uwierzyć – wystarczy, że jako osoba o kręconych włosach ( i to nawet nie na baranka, no ale) sama doświadczam takich sytuacji. Nic przyjemnego.
    Swoją drogą zastanawiam się, czy to nie pójdzie w drugą stronę – żeby nie było tak, że za parę lat, jak jakaś czarnoskóra kobieta będzie chciała nosić włosy wyprostowane, to całe środowisko ją będzie wytykać palcami, że jest zła i się chce wybielić. Pamiętajmy, że wśród Afroamerykanów też występują spore podziały i to wcale środowisko jednolite światopoglądowo nie jest.
    Zafascynowało mnie to oburzenie włosami córki Beyonce. I generalnie fryzurami aktorek. Do głowy by mi nie przyszło, że pojawienie się w takiej czy innej fryzurze w przestrzeni publicznej (na ulicy?!) może być uznane za „skandal” – no chyba, że mamy do czynienia np. z fryzurą niechlujną w czasie jakiegoś uroczystego wydarzenia, ale to przecież co innego.
    Ameryka to jednak bardzo odmienny kraj.

    • Joanna

      Dokladnie! Mam to samo- tzn jestem lub bywam bezczelnie macana i/lub nagabywana z powodu kreconych wlosow!Okropnosc!brr
      a dwa- ja nie raz z powodu tego pokrecenia myslalam, ze wlasnie ciemnoskóre kobiety maja gorzej. (jeszcze mocniejszy skret kt trudniej ulozyc)W sensie – ja lubie zmiany a z kreconymi wlosami jest o to ciezko. nie ma ze bob albo grzywka dluzsza czy cos..wiec taki glupi moze komentarz, ale pomijajac oczywiscie polityke- to z takimi wlosami ciezej jest po prostu jesli sie lubi cos zmieniac,ksztal fryzury itd. (Owszem w swiadomosci pomógl mi” film „Good hair” ;-)

  • Lilith

    Choroba, dobry tekst i uświadomił mi paskudny nietakt, który sama popełniłam, pytając angielską koleżankę, czy mogę dotknąć jej włosów. Ale nie potrafiłam się powstrzymać! To po prostu były najpiękniejsze loczki na świecie, sztywne jak gąbka i nigdy nie widziałam ich u nikogo „na żywo”. Nawet nie przyszło mi do głowy, jaki to może mieć kontekst. Dzięki Bogu koleżanka była wyrozumiała i się nie obraziła…

    Mam nadzieję, że moda na „naturalne” włosy zadomowi się na dobre, bo o ile robienie sobie choćby i najdziwniejszych rzeczy z włosami na własne życzenie jest jak najbardziej w porządku, o tyle irytuje mnie sama myśl o tym, że ktoś musi się męczyć z prostownicą bo ktoś inny widzi coś nie tak w posiadaniu „baranka”.

    • zofronija

      Chyba to, że zapytałaś mocno neutralizuje nietaktowność ;)

  • Ximenka

    W Peru (i wydaje mi się też, że w innych krajach Ameryki Łacińskiej) pierwsze prostowanie włosów u dziewczynek pochodzenia afrykańskiego jest ważnym rytuałem przejścia i identyfikuje się z „wejściem” w dorosłość. Ten temat stał się ostatnio platformą symboliczną w walce o tożsamość afroperuwiańską. Ciężki, ale ważny temat, zwierzu.
    Z drugiej strony, myślę, że ważne jest też zobaczyć na czym polega ten proces (tutaj link do randomowego tutoriala, są ich tysiące, co mnie trochę przeraża!). Jako osoba o bardzo kręconych włosach która rylko raz poddała się temu eksperymentowi, mogę powiedzieć, że to nie tylko robi się długo (i jest z tym mnóstwo roboty), ale też jest bardzo bolesne.
    https://www.youtube.com/watch?v=dYPrPqTaF3A

    W wielu przypadkach wchodzą w grę też extensions (przedłużenia z naturalnych albo syntetycznych włosów). Pamiętam, że w powieści „On Beauty” Zadie Smith opisywała zbulwersowanie aktywistycznej rodziny afrykańskiego pochodzenia której nastoletnia córka przypina sobie proste indiańskie włosy (po spaleniu własnych włosów domową próbą wyprostowania ich).

  • Ria

    Po raz pierwszy dowiedziałam się, że kręcone włosy (niekoniecznie u Afroamerykanki) są be dowiedziałam się z jakiegoś filmu, którego tytułu nie pomnę, bo widziałam go wieki temu. Dziewczyna po wypadku (kolejowym, autobusowym?) została wzięta za narzeczoną chłopaka pochodzącego ze snobistycznej rodziny bostońskiej (filadelfijskiej?), który w tymże wypadku zginął. Pamiętam, jak zaskoczyło mnie zdziwienie rodziny tegoż chłopaka, że wybrał dziewczynę, która NIE PROSTUJE WŁOSÓW, ergo – jest straszliwie ZANIEDBANA. Było to na pewno przed okresem terroru prostownicy w Polsce, więc odebrałam to jako ewidentny przejaw dyskryminacji, o zabarwieniu rasowym.
    Natomiast zmiany w tym zakresie zaobserwowałam na fryzurze mojego ukochanego muzyka – Prince’a, który w zeszłym roku po raz pierwszy od czasu debiutanckiej płyty (a więc od ponad 30 lat) pokazał się w afro (tu odpowiedź na pytanie czy mężczyźni też prostowali/prostują włosy: ewidentnie część z nich tak), co przyjęłam jako rodzaj manifestu – bo Prince nie lubi mówić, ale w pewnych mechanizmach czynnie uczestniczy…

  • To ja pozwolę sobie podrzucić jeszcze jeden przykład: w serialu „Glee” Amber Riley zagrała Mercedes Jones, czarnoskórą licealistkę. Jeden z odcinków poświęcono tematowi zaakceptowania własnych niedoskonałości, a finałową sceną było wykonanie „Born this way” przez cały zespół w koszulkach z ich największymi kompleksami. Niektóre z nich były naprawdę ważkie (jak choćby choroba psychiczna), tymczasem na koszulce Mercedes widniało „NO WEAVE!” ( http://img1.wikia.nocookie.net/__cb20130410153557/glee/images/4/48/Born_this_way.jpg ) ‚Weave’ to właśnie jeden ze sposobów Afroamerykanek na uzyskanie „good hair” i faktycznie: przez trzy sezony „Glee”, które oglądałam, Amber/Mercedes nigdy nie pokazała się w swoich naturalnych włosach. Na tym etapie moja przygoda z tym serialem zakończyła się, więc nie wiem czy coś się później nie zmieniło… Ale pamiętam, że jeszcze parę lat temu dziwiło mnie zestawienie peruki z OCD czy orientacją seksualną… teraz jestem starsza i mądrzejsza, a po lekturze tego wpisu to już w ogóle ;)

  • Milennn

    Pisałam na fejsie, napiszę też tutaj, Viola Davis, pokazując się – jako nominowana do oscara – na czerwonym dywanie w swoich własnych włosach, została zaliczona do najgorzej uczesanych aktorek na różnych listach. Byłam w ciężkim szoku, że można było w taki sposób pisać o jej włosach, wiedząc zarazem jak wygląda sytuacja z włosach Afroamerykanek, jaki rygor i „moda” panuje. Zamiast pochwalić naturalność, aktorka została potraktowana fatalnie – i się odpłaca teraz, mówiąc o tym w wielu miejscach, o perukach, o przymusie prostowania włosów, i pokazując się w serialu bez makijażu i bez peruki.
    A tutaj wyjasnienie Violi na ten temat:
    https://www.youtube.com/watch?v=t7qZfkHkCQg
    A w ogóle zwierzu <3 Dzięki tobie ten temat poznało wiele osób, świetna sprawa, jesteś WIELKA!

  • Sowa

    Bardzo ciekawy artykuł, świetnie się czytało.
    Tak jak wielu komentujących, też do niedawna nie zdawałam sobie sprawy z tego, że włosy mogą być aż takim problemem. Niby wiedziałam, że czarnoskórzy mają inne włosy niż biali, ale jakoś nigdy się nie zastanawiałam, dlaczego prawie żadna czarnoskóra aktorka/piosenkarka nie ma na głowie afro. Uznałam, że po prostu mają naturalnie proste włosy i tyle (w końcu Europejki też miewają kręcone włosy, więc czemu nie w drugą stronę?) i nigdy by mi nie przyszło na myśl, że w Ameryce są tego typu normy.
    Jedynym problem z włosami, z którym się spotkałam, było to, że nikt nie ma takich włosów, jakie chciałby mieć ;) Jako dziewczyna o prostych włosach, odpornych na wszelką stylizację, zawsze marzyłam o lokach albo chociażby falach, za to moje koleżanki z kręconymi fryzurami zazdrościły mi, że nie muszę używać prostownicy ;)
    W każdym razie cieszę się, że to się powoli zmienia i gwiazdy pokazują się w naturalnych fryzurach, wyglądają naprawdę ładnie (zazdroszczę im, też bym chciała mieć takiego baranka na głowie, co mi niestety nie grozi). Natomiast nie rozumiem, jak wygląd czyjegokolwiek dziecka (jeżeli oczywiście dziecko nie jest zaniedbane ani rodzice nie robią mu krzywdy, np robiąc kilkulatce makijaż) może być przedmiotem żartów, dyskusji i skandali.

  • Maru

    Amerykanie to jednak potrafią ze wszystkiego zrobić problem. Kręcone, proste, długie, krótkie, farbowane, co to ma za znaczenie. Ważne, żeby się samemu sobie podobać.

  • siqlle

    Wkurza mnie już to ciągłe mówienie, jak powinni wyglądać „normalni”
    „ładni” ludzie. Ostatnio przeżywam jakąś prawdziwą falę postów ze strony
    Ewy Chodakowskiej na swojej tablicy na FB, chociaż sama jej nie
    obserwuję. Nie wiem, chyba zaczęło się jakieś zbiorowe odchudzanie na
    wiosnę i moi znajomi lajkują jej wpisy. Ostatnio zdjęcie pięknej
    dziewczyny przed i po metamorfozie. Na I zdjęciu rozm. ok 40, na drugim
    ok. 34. Na obu zdjęciach naprawdę śliczna dziewczyna, a pod spodem
    prawdziwa dyskusja i kłótnie, która wersja ładniejsza, oczywiście z
    jakimiś ideologicznymi podbudowaniami, w rodzaju: „na drugim zdjęciu
    jest zdrowa i zadbana, na pierwszym leniwa” „osoby, którym podoba się
    pierwsze zdjęcie też pewnie są grube i szukają pocieszenia” „drugie
    zdjęcie wskazuję na obsesję na punkcie odchudzania, nie można
    przesadzać”. A to wszystko nad wyglądem realnie istniejącej, całkowicie
    nieznanej nam osoby. Co daje ludziom taka jałowa dyskusja nad ciałem
    innej kobiety?

  • monilip

    Ciekawa scena na temat włosów jest w filmie „Belle” (opartym na faktach) o ciemnoskórej córce angielskiego oficera i czarnej kobiety z kolonii, która (po śmierci matki) zostaje wysłana do Anglii na dwór i zostaje prawdziwą angielską damą. W scenie o której mówię Belle rozczesuje swoje włosy i idzie jej to wyjątkowo opornie, do czasu gdy jedna za służących, kobieta o ciemnym kolorze skóry, nie pokazuje jej jak powinna je czesać: https://www.youtube.com/watch?v=9h7JWMzQPDQ

  • kinkajou

    dziękuję za wpis :)

    btw jakieś 10lat temu kobieta w autobusie dotykała moich dredów – straszne uczucie

  • Gin

    Ja nie zdawałam sobie sprawy! Dziękuję Zwierzu za uświadamianie, jestem okropnie przejęta tym procederem, bo po prostu jak to tak, żeby kobieta była zmuszana do noszenia peruki, bo tak ją woli opinia publiczna? jestem przejęta i zbulwersowana. dzięki zwierzu za otwieranie oczu.

  • brykanty

    Oczywiście kwestia krytykowania kogokolwiek, że nie wyprostował włosów i nie wygląda jak zadbana biała kobieta, to całkowite przegięcie, ale przypuszczam, że wiele osób z „afrykańskimi” włosami prostuje je, żeby nie męczyć się tak okropnie z czesaniem. Takie włosy są przecież okropnie splątane i podobno b. suche, czasem w dotyku jak druciak, więc wymagają znacznie więcej olejowania i nawilżania niż nasze europejskie. A czesanie to procedura długa i przykra. Stąd zapewne te sceny rodzinnego czesania córek przez matki. Kiedyś na jednym forum gazetowym wypowiadała się o tym dziewczyna, która miała wielu znajomych z dużym procentem genów afrykańskich:

    „mów co chcesz, ale dziecku z afro też bym skręt włosów rozluźniła. Nie mówię o wyprostowaniu do przesuszonych kruchych strąków, ale właśnie o rozluźnieniu skrętu. Zupełnie z takiego samego powodu, z jakiego białym dziewczynkom w przedszkolu poleca się fryzurę ‚na pazia’ albo zaplata warkocze.

    To straszne chemiczne prostowanie włosów wymaga 20 minut i grzebienia, czyli mniej niż porządne umycie afro. Włosy moczysz,

    przeczesujesz, traktujesz gotowym kremem, czeszesz do jak największego ‚rozciągnięcia’ loków, przykrywasz czepkiem na kwadrans, czeszesz jeszcze raz i spłukujesz. Potem nakładasz odżywkę, olejek lub wosk, i suszysz. Czesanie boli raz na 2 miesiące, nie dzień w dzień, zaplecenie cornrowsów trwa znacznie krócej, znacznie mniej bolesne jest ich rozplatanie czy rozczesanie.

    Rozczesanie afro to jakieś 15 minut do pół godziny, rozczesane włosy szybko wracają do swojego splątania i zbijają się w nieforemne

    dredopodobne ‚cosie’. Wcale nie jest bezbolesne. Moja siostrzenica (4 lata) zaczyna marudzić na sam widok grzebienia czy frotek. Kucyka tak po prostu jej nie zwiążesz, bo włosy są za krótkie. Zwykłe kilka kiteczek zamieni się w nierozczesywalne kołtuny po pół dnia czy pod czapeczką. Zapleść parę ‚holenderskich’ czy ‚francuskich’ warkoczyków jest najłatwiej, ale do tego te włosy trzeba też

    przeczesać i rozdzielić. Dziecko się kręci, matce włosy wylatują z ręki, kosztuje to dużo nerwów. Dla tych nerwów i bólu naprawdę

    lepiej wziąć pod uwagę krem prostujący/rozluźniający skręt”.

  • xxx

    Bardzo ciekawy artykuł, zwraca uwagę na coś, z czym często bezrefleksyjnie przechodzimy do porządku. Jednak mam wątpliwości czy cały problem jest naprawdę AŻ tak rasistowski i skierowany przeciw ciemnoskórym osobom (ponoć chyba Osbourne odchodzi z „fashion police” właśnie ze względu na rasizm współprowadzącej…).
    Moim zadaniem, ale jest to zdanie osoby mieszkającej w Polsce i nie mającej na co dzień styczności z problemami występującymi w społeczeństwie USA, ten terror prostych włosów uderza w czarnoskóre osoby jakoby rykoszetem. Kręcone włosy nie są „nieakceptowane” ze względu na fakt, że mają je przeważnie murzyni. Kręcone włosy OGÓLNIE nie są akceptowane, a czarnoskórzy bardziej to odczuwają, bo genetycznie mają predyspozycje do takiego typu włosów, występują u nich częściej niż u białych. Czy Azjaci mają teraz przepraszać za to, że u nich większość osób ma te pożądane proste włosy?? (Z tego co się orientuję to oni w kolei wcale tym faktem nie są tak zachwyceni;) ) Ale ta moda dotyka wszystkich. Zauważmy jak bardzo popularne są wszelkie zabiegi prostowania u nas, wśród głównie osób białych. Sama mam włosy niesforne, falowane i także je prostuję niemal codziennie. Z czego to wynika? Bo chcę wyglądać dobrze, a w pracy profesjonalnie. W naszej kulturze przyjęło się, że na głowie ma być „porządek”, fryzura ma być ułożona, a łatwiej to osiągnąć z włosów prostych. Wszelkie loczki, kręcenia, wymykające się kosmyki powodują wrażenie nieładu, nieumiejętności zapanowania nad czymś tak, wydawałoby się, błahym jak fryzura. Wydaje mi się, że nawet były takie badania, że osoby nieuczesane są odbierane „gorzej”, jako mniej kompetentne itd. W końcu idąc na rozmowę kwalifikacyjną także dbamy o fryzurę. Osoby, które mają naturalnie kręcone włosy i ich nie prostują także poświęcają wiele pracy i uwagi, by ten skręt był ładny i się odpowiednio układał. Ponadto, jeszcze ileś lat temu wszelkie kołtuny, i dziwne rzeczy na głowie kojarzyły się z brudem, biedą, pasożytami…To raczej nie pomaga.
    Wydaje mi się, że dodatkowo w USA osoby z dreadami, warkoczykami itp. są odbierane trochę negatywnie niekoniecznie ze względu na ich kolor skóry, ale skojarzenia z pewnymi subkulturami, trybem życia. Jednak takie fryzury chyba częściej były spotykane wśród osób z różnego typu marginesu, bądź nonkonformistów żyjących w sposób niekoniecznie akceptowany przez większość społeczeństwa. I mam wrażenie, że ten komentarz o dreadach Zendaya’i (nie mam pojęcia, jak to poprawnie odmienić) dotyczył raczej stereotypu upalonego trawą hippisa w dreadach niż osoby czarnoskórej. A sprawę rozdmuchano w iście amerykańskim stylu.
    Inną sprawą jest takie wymuszanie prostych włosów w KAŻDYM momencie życia. Nie wiem na ile jest to spowodowane faktycznie społeczną presją, a na ile wewnętrznym imperatywem. Ja sama czasem wychodzę z różnych powodów z niewyprostowanymi włosami „do ludzi” i mimo, iż wiem, że większość osób nie zwróci na to szczególnej uwagi to JA się z tym czasem źle czuję. To jest kwestia jak silny jest rzeczywisty nacisk z zewnątrz, a na ile sobie sami stawiamy pewne granice. Aktorka, która w filmie musi się podporządkować wymogom reżysera/budowania postaci/ charakteryzatorów itd., na czerwonym dywanie może wystąpić w fryzurą jaka jej się podoba…
    Natomiast komentarze dotyczące dzieci i ich wyglądu są dla mnie w ogóle poniżej jakiejkolwiek krytyki, niezależnie jakich dzieci dotyczą :/

  • turzyca

    Dorzuce linka do audycji, ktora mnie otworzyla oczy, mysle, ze dosc dobrze tlumaczy wszystkie podstawowe aspekty: https://www.youtube.com/watch?v=ZeXUm8OOUA8
    PS a jesli chodzi o macanie po wlosach to ja i w Polsce bywalam macana, bo ludzie nie chcieli wierzyc, ze mozna miec takie mieciutkie wlosy.
    PPS W europejskiej kulturze poczochrane wlosy, niepolyskliwe, „tepe” sa wiazane z zaniedbaniem wychowawczym, niechlujstwem. Wystarczy wspomniec chocby Struwwelpeter. Co ma niejaki sens przy europejskim gatunku wlosow, bo regularne czesanie np. zmniejsza ryzyko wszawicy.

  • Za takie wpisy szczególnie zwerza cenię. Zupenie nie miałam pojęcia o tym problemie.

  • Joanna Szlachtewicz

    mysle, ze u nas podobnie jest z makijazem. jesli wlosy naturalne jako tako przejda [o ile oczywiscie ktos nie uzna fryzury za niechlujna] – to brak makijazu bije po oczach. jestem uczulona na wiekszosc kosmetykow kolorowych i przestalam po prostu starac sie znalezc cos co nie spowoduje wyplyniecia mi oka – ilosc komentarzy o braku makijazu i lenistwie, argh, przekracza pojecie :D
    a znam i takie kobiety, ktore mimo galopujacej alergii robia ten makijaz, czesto pelny, z okiem i brwia, i konturowaniem, zeby przez caly dzien zaciskac zeby z bolu :p