29
Jaki czas temu Egmont Polska wysłał mi pierwszy wydany w Polsce komiks ze świata „Doktora Who”. Jako wielka fanka Doktora, która przez lata nie mogła się zebrać by wejść do komiksowych opowieści – bardzo się ucieszyłam, że w końcu komiksy będą wychodzić w Polsce. Zwłaszcza, że w tym tomie mamy przede wszystkim parę, która jest możliwa jedynie w opowieściach pobocznych tego uniwersum czyli Dziesiątego doktora i Trzynastą Doktor (dla wszystkich niewtajemniczonych, to jest ta sama postać i jednocześnie nie jest to dokładnie ta sama postać).
Od razu wam powiem, że wiele z historii, które znalazły się w tym tomie spokojnie mogłoby posłużyć za pełne odcinki serialu. Spodobała mi się szczególnie otwierająca tom historia z Marthą Jones – bardzo dobrze skonstruowana i z napięciem oraz plot twistem podobnym do tych, które pojawiały się w najlepszych odcinkach serialu. Ale to nie jest jedyna historia, którą polubiłam – bardzo spodobało mi się spotkanie Doktorów w Londynie lat sześćdziesiątych – zwłaszcza kiedy starsza Doktor może zobaczyć czego młodszy Doktor nie widział. Lubię te pomysły i bawiłam się nawet lepiej niż na niektórych odcinkach ostatniego sezonu.
Tu jednak następuje drobne ALE. Ponieważ komiksy muszą uwzględniać twarze aktorów, którzy grają w serialu, to mają w sobie często taki element, którego osobiście nie lubię – to znaczy postaci wyglądają prawie jak realni ludzie ale jednak nie. Przeszkadzało mi to zwłaszcza w przypadku Dziesiątego Doktora gdzie miałam wrażenie, jakby to był David Tennant ale z trochę poprzesuwanymi rysami twarzy. Osobiście wolę kiedy komiksy mają mniejsze zakorzenienie w realnych twarzach – wtedy nie czuję, że coś się nie zgadza w mimice.
Ale zaznaczę, że to moja osobista preferencja nie wpływająca na to, że bawiłam się w czasie lektury naprawdę dobrze i cieszę się, że w końcu się tych komiksów doczekaliśmy (i to w fajnym, grubym wydaniu) bo nawet jeśli sam serial nie zawsze budzi już we mnie takie emocje to same postaci wciąż są dla mnie ważne a opowieści osadzone w podróżach w czasie i przestrzeni wciąż mnie bawią
