Home KomiksyZPOPK Short: Potwór z Glasgow

ZPOPK Short: Potwór z Glasgow

autor Zwierz
Egmont Polska wydał kolejny tom w swojej przepięknej serii europejskich komiksów o bohaterach Disneya. Cała seria (mam wszystkie tomy) to są komiksy absolutnie przepiękne wizualnie, często balansujące między klasycznym podejściem do bohaterów a zupełnie nową interpretacją. Nie ukrywam – to mój absolutnie ukochany cykl komiksowy o disneyowskich postaciach bo twórcy tych historii mają naprawdę niestandardowe podejście i często – różnorodną i nieoczywistą kreskę. To komiksy, które nawet jeśli nie jest się wielbicielem estetyki Disney’a, dają olbrzymią przyjemność obcowania z przemyślanymi pomysłami fabularnymi i wizualnymi.

„Smok z Glasgow” stworzył francuz Joris Chamblain i włoski grafik Fabrizio Petrossi, który ma bardzo charakterystyczną kreskę (osobiście bardzo lubię ten styl). Sam komiks opowiada o dzieciństwie Sknerusa w Glasgow, gdzie przygody małego chłopka z gorszej dzielnicy miasta, prowadzą go do kopalni i do teatru. I właśnie między tymi dwoma przestrzeniami rozgrywa się cała akcja komiksu. Komiksu, który miejscami jest zaskakująco poważny, zwłaszcza gdy dotyka tego, co było prawdziwym potworem pożerającym dzieci w XIX wiecznej Szkocji. Kto zna choć trochę historię industrializacji i wczesnego kapitalizmu to w tej opowieści z pewnością te wątki wyłapie. I właśnie za to lubię te komiksy, że one są absolutnie dla młodych czytelników, ale zawsze mają w sobie jakieś wątki nieco poważniejsze.

Z punktu widzenia, biografii Sknerusa, można tą opowieść albo potraktować jako uzupełnienie albo jako … fanfik do fanfika. Bo przecież wszystko co wiemy, o przeszłości Sknerusa zostało ułożone w spójną całość przez Dana Rossę, który uzupełnił to co o najbogatszej kaczce świata opowiedział nam Barks. To jest fascynujące jak kolejni twórcy dodają swoje pomysły do tej opowieści i jak przez lata wiemy o Sknerusie coraz więcej. Gdy człowiek pomyśli, że początkowo była to postać zupełnie drugoplanowa to aż się uśmiecha do tej potrzeby tworzenia biografii fikcyjnych kaczek. Zresztą skoro przy tym jesteśmy to Egmont zaczął też wydawać serię „Wielcy bohaterowie Disney’a” gdzie można sobie kupić tomy o konkretnych postaciach z uniwersum Kaczogrodu, gdzie wyselekcjonowane są najważniejsze komiksy z ich historii. Jeśli nie zbieraliście komiksów Barksa czy Rosy to jest to świetny pomysł by lepiej poznać tą transformację postaci.

Tom jak zwykle jest pięknie wydany – bo to chyba najładniej wydawana seria komiksowa ze wszystkich, które się teraz ukazują. Przede wszystkim zaś to celebracja tych europejskich wariacji na temat znanych bohaterów. Wariacji, które przez lata udowodniły, że może i amerykanie stworzyli uniwersum Disneya ale europejczycy zrobili z niego najlepsze pole do narracyjnych zabaw. A pomysłów jest tu naprawdę mnóstwo od tych całkiem prostych po absolutne szaleństwa.

Bardzo wam tą serię polecam – zarówno jeśli macie w domu młodych czytelników jak i takich nieco starszych. Komiks dostałam od Egmont w prezencie, choć przyznam, że jak tylko dowiedziałam się, że wyjdzie to napisałam do wydawnictwa, że muszę wiedzieć co, kiedy i jak bo sorry ale są takie tomy komiksowe, których przegapić po prostu nie mogę.

Powiązane wpisy