Home FandomZnów nie było nas w San Diego czyli San Diegi Comic Con 2026

Znów nie było nas w San Diego czyli San Diegi Comic Con 2026

autor Zwierz
Za nami San Diego Comic Con, który w tym roku nie obsypał nas milionem zwiastunów i ciekawych informacji, co pokazuje, że chyba trend „Wszystko co najważniejsze zostawiamy na San Diego” nieco osłabł. Zarówno dlatego, że Disney ma własny „konwent” i zostawia część rzeczy dla siebie, ale też dlatego, że chyba trochę osłabło przekonanie, że nerdowskie rzeczy rządzą popkulturą. A może po prostu to oznaka pewnego kryzysu wychodząca poza samą gatunkowość. Nie mniej trochę ogłoszono i daję wam szybki skrót:

– Najważniejsza informacja dla Zwierza i okolic to fakt, że „Wampir Lestat” miał panel w sali H, czyli największej i choć sam panel był mało poruszający (bo też było wielu nieobecnych w tym Sam Reid który gra teraz w Sidney na scenie) to ogłoszono, że dostaniemy kolejny sezon czyli „Królową Potępionych”. Czyli najważniejsze powiedzieli

– Marvel bardzo próbował wszystkich przekonać, że „Avengers: Doomsday” powinien wywołać w nas niesamowite emocje, ale mam wrażenie, że na tym etapie nie jest to takie proste – zwłaszcza, że trochę osłabło poczucie, że zebranie wszystkich aktorów w jednym filmie to coś niesamowitego (pamiętam jak w San Diego ogłaszano pierwszych „Avengers” i jakie temu towarzyszyły emocje). Dodano też, że w Avengers Doomsday zobaczymy Peggy Carter i Deadpoola, ale to chyba nie poruszyło aż tak bardzo widowni. A może już nie ma nikogo kogo by poruszyła kolejna znana postać w tym filmie.

– Powracający na Comic Con Marvel postanowił też zapowiedzieć dwa nowe filmy i dwie nowe decyzje castingowe. Ryan Gosling w końcu przestanie być ostatnim popularnym aktorem amerykańskim, który nie gra u Marvela i zostanie nowym Ghost Riderem. Za kamerą stanie Shawn Levy, z którym Gosling już współpracuje przy nowym filmie ze świata „Gwiezdnych Wojen”. Mój entuzjazm jest umiarkowany, bo mam wrażenie, że Gosling nie jest najlepszym wyborem. Ale poczekajmy. Jednocześnie Ryan Coogler przedstawił nam nowego aktora w roli Czarnej Pantery. David Jonsson zagra syna T’Challi. Powiem tak – Coogler ma moje wielkie zaufanie a wybór Jonssona budzi mój entuzjazm. Ale jednocześnie mam w głowie „Czarną Panterę 2” która zdecydowanie mojego entuzjazmu nie budziła więc wstrzymuję się przed ostatecznymi osądami.

– DC pokazało zwiastun „Clayface” czyli filmu, który przynajmniej na pierwszy rzut oka spełni obietnicę, którą dawno temu składał Marvel – czyli połączenie adaptacji komiksu z horrorem. Przyznam, że kilka razy w czasie oglądania zwiastuna poczułam, że ten zimny robaczek obrzydzenia/strachu pełza mi po plecach i było to bardzo satysfakcjonujące uczucie. Mega mi się podoba, że w głównej roli wystąpi walijski aktor Tom Rhys Harries bo to (nomen omen) w końcu jakaś zupełnie nowa twarz w świecie adaptacji komiksowych.

– Pozostając w świecie DC dostaliśmy nowy dłuższy zwiastun „Lanterns” czyli serialu o Zielonych Latarniach, gdzie między innymi spotkamy Hala Jordana. Dawno żaden zwiastun serialu na podstawie komiksu nie wywołał we mnie tylu pozytywnych emocji, bo mamy tu połączenie klasycznych tropów – dwóch policjantów młody i starszy, surowszy, który go uczy, zbrodnie w niewielkim odosobnionym miasteczku gdzieś w sercu Ameryki, a do tego jeszcze elementy kosmiczne i bardzo komiksowe. Coś jak skrzyżowanie „Detektywa” i … Zielonej Latarni. No ale za serialem stoi między innymi Damon Lindelof, który moim zdaniem jest jednym z najlepszych serialowych twórców w historii.

– Prime Video przyjechało ze Zwiastunem trzeciego sezonu „Pierścieni Władzy”. Mam wrażenie, że fakt, iż największe emocje wywołał fakt, że zobaczymy Jamiego Campbella Bowera jako Celeborna dobrze mówi o tym jak bardzo Prime nie dostaje takich emocji od fanów jakich mógł się spodziewać przystępując do produkcji serialu.

– Prime Video nie ustaje za to w próbie znalezienia bądź stworzenia nowego dużego serialu który przyciągnie fanów fantastyki i SF. Dlatego dostaliśmy zwiastun „Blade Runner 2099” czyli serialu, który rozgrywa się w świecie Blade Runnera po zwycięskim powstaniu replikantów, gdzie ludzie muszą się ukrywać. Wizualnie wygląda to bardzo dobrze, w głównej roli zobaczymy Hunter Schafer znaną min. z „Euforii”. Jestem bardzo ciekawa czy serial się spodoba, bo świat Blade Runnera rzeczywiście się dobrze do formuły serialowej nadaje.

– Paramount+ pokazał zwiastun nowego animowanego serialu ze świata Avatara – „Avatar: Seven Havens”. Historia ma się rozgrywać po historii Korry i opowiadać o młodej bohaterce władającej żywiołem ziemi, która zostaje nowym Avatarem, ale w świecie, gdzie ten tytuł nie niesie nadziei tylko kojarzy się z destrukcją. Zwiastun jest naprawdę bardzo ciekawy, animacja ładna no i nie da się ukryć, że zawsze człowiek chce więcej opowieści ze świata Avatara.

– Apple TV pokazało zwiastun „Neuromancera” czyli serialu opartego o kultową powieść Williama Gibsona. Przyznam, że każda próba podejścia do cyber punku mnie cieszy, bo uważam, że to wciąż estetyka i tematyka, która ma potencjał a niekoniecznie jest dobrze zagospodarowana przez popkulturę (choć wiele się tu zmieniło). W roli głównej Callum Turner. Jestem bardzo ciekawa jak to zagra w 2026, bo jak podejrzewam, będzie potrzeba trochę kreatywnego podejścia do tekstu źródłowego. Ale Apple TV dobrze sobie z tym radzi.

To oczywiście nie są wszystkie informacje z San Diego, ale te które zwróciły moją uwagę. Przyznam, że coraz częściej patrzę na zapowiedzi bez większego entuzjazmu, także dlatego, że już w większości są to kontynuacje, powroty czy rozwinięcia czegoś co już oglądaliśmy. Jasne, trochę się cieszę na drugie „Kosmiczne Jaja” i jestem pewna, że fani „Futuramy” będą zachwyceni tym, że czekają ich nowe odcinki, ale trochę kręcimy się w kółko, co jest o tyle ciekawe, że nowych rzeczy do zaadaptowania (tych z kultury nerdowskiej) nie brakuje.
Ale nie chcę być nudą marudą, bo nie o to w tym wpisie chodzi, raczej o przypomnienie, że z roku na rok coraz łatwiej powiedzieć „Co z tego, że nie było nas w San Diego”

PS: Nie opowiadałam wam ale kiedyś w środku dnia dostaję SMS od mojej ciotki, która napisała mi, że właśnie jest na San Diego Comic Con i czy czegoś mi nie przywieźć. Przyznam, że nigdy w życiu nikomu tak nie zazdrościłam. A wszystko dlatego, że zna jedną z charakteryzatorek pracujących przy Walking Dead

Powiązane wpisy