715
Kończy się powoli Warsaw International Film Festival a mi udało się obejrzeć film, który miałam na swojej liście tytułów, które bardzo chciałabym zobaczyć i nawet polecałam je swoim czytelnikom. Bo też wydawał się, przynajmniej na pierwszy rzut oka więcej niż intrygujący.
„Watpliwość” to historia młodego diakona, który przed ostatecznymi święceniami kapłańskimi musi podjąć decyzję – czy chce normalnego, spokojnego życia w niewielkim kościele, czy może zdecyduje się na życie zakonne. Zakon jest dla niego bardzo pociągający – lubi spokojne życie, chóralne śpiewy i rutynę. Poza tym zakon to mniej pokus. A on czuje pokus wiele, zwłaszcza, że ciągnie go do mężczyzn.
Przyznam szczerze – jestem rozdarta jeśli chodzi o ten film. Ma on w sobie bardzo dobrą myśl – dlaczego Kościół różnicuje czy decydując się na celibat wyrzekasz się kobiet czy mężczyzn. Dlaczego miałby to wyrzeczenie postrzegać inaczej, skoro ostatecznie – u obu stoi to samo przekonanie, że nie będzie się realizować swoich seksualnych potrzeb. To wątek ciekawy, trochę filozoficzny, trochę teologiczny, trochę napisany z perspektywy reżysera z Luksemburga, który sobie jeszcze zadaje jakieś pytania dotyczące logiki działania Kościoła.
Ale film na tym nie poprzestaje – dostajemy wątek młodego, przystojnego darczyńcy klasztoru, który budzi w naszym diakonie dużo mocnych uczuć. Ten wątek wydaje mi się, osłabia ten bardziej filozoficzny wymiar filmu. Zwłaszcza, że mam wrażenie, że reżyser (to jego fabularny debiut) nie może się zdecydować – gdzie go uciąć, więc film, jak to czasem bywa u scenarzystów początkujących, ma pięć puent, z których każda następna osłabia poprzednią.
Najbardziej podobały mi się te fragmenty, które pokazywały monotonię życia na prowincji, zestawiały ją z życiem klasztornym i pokazywały też – jak bardo samotne może być życie, w ramach Kościoła. Chyba to wydało mi się, najbardziej intrygujące. Opowieść o pożądaniu duchownych, jest moim zdaniem dużo mniej ciekawa, niż opowieść o ich współczesnej izolacji czy samotności.
Ale w sumie cieszę się, że film widziałam bo sobie jednak trochę nad nim pomyślałam, a to jest właśnie to czego oczekuję po kinie. Że będę miała o czymś do pomyślenia. I chyba wolę gdy film jest niedoskonały ale intrygujący, niż idealnie dopracowany ale nie pozostawiający wiele przestrzeni na zadawanie sobie pytań.
Wszystkie filmy na Warsaw International Film Festival oglądam w ramach współpracy z festiwalem.
