Home Ogólnie AAaaaa być bogatym czyli czego nas uczy lista najlepiej zarabiających aktorów

AAaaaa być bogatym czyli czego nas uczy lista najlepiej zarabiających aktorów

autor Zwierz

Hej

Co roku Forbes pub­liku­ję listę najlepiej zara­bi­a­ją­cych aktorów w Hol­ly­wood. Co roku ta lista przy­cią­ga uwagę mediów – przez wszys­tkie por­tale przewi­ja się spis kilku czy kilku­nas­tu aktorów którzy zaro­bili w ciągu roku sumy których więk­szość ludzi na świecie nie zaro­bi przez całe życie. Albo przez kil­ka żyć. Oczy­wiś­cie potem pojaw­ia się dyskus­ja o tym czy to jest jeszcze w ogóle moralne płacić ludziom takie pieniądze choć praw­da jest taka, ze najwięk­sze zarob­ki mają ci aktorzy, którzy po pros­tu godzą się grać za część zysków z fil­mu. Co oznacza że ich gaże pom­pu­ją nie tyle kon­trak­ty za grę co chęć bra­nia udzi­ału w zyskach.  Zwierz nie wda­je się w te dyskus­je – pieniądze pła­cone aktorom  to kwes­t­ia trud­na do roz­gryzienia – w jed­nym tygod­niu moż­na usłyszeć o 75 mil­ionach Rober­ta Downeya Jr. i o walce Sir Iana McK­el­lena by zaczę­to wypła­cać aktorom teatral­nym min­i­mal­ną stawkę dzi­en­ną. I oba zjawiska wys­tępu­ją obok siebie czyniąc z gra­nia jeden z najm­niej i najbardziej dochodowych zawodów na świecie. Tym co zwierza  naprawdę intere­su­je to czy moż­na wyciągnąć z takich zestaw­ień jakieś praw­idłowoś­ci i dowiedzieć się z nich czegoś więcej niż tyle ile kto zaro­bił. Ponieważ nie da się wyciągnąć żad­nych kon­struk­ty­wnych wniosków po lek­turze jed­nego zestaw­ienia zwierz prze­jrzał zestaw­ienia z ostat­nich dziesię­ciu lat.  Przy czym zwierz zde­cy­dował się nie patrzeć na sumy (poza jed­nym przykła­dem) a na pewne praw­idłowoś­ci, zjawiska i powtórzenia. Oczy­wiś­cie jak zwyk­le w takich przy­pad­kach zwierz prosi was byś­cie wzięli pod uwagę, że nie ma czegoś takiego jak wnios­ki abso­lutne i te są oczy­wiś­cie wnioska­mi zwierza. Tak więc dziś 10 rad – co zro­bić by zara­bi­ać w Hol­ly­wood grube mil­iony.

  Ponieważ Robert Downey Jr. jest obec­nie najlepiej zara­bi­a­ją­cym aktorem a zwierz jest leni­wy więc całą ilus­tracją wpisu będą gify właśnie z nim

Po pier­wsze nie bądź kobi­etą – to uwa­ga którą zwierz po pros­tu musi­ał zamieś­cić. Forbes pub­liku­je co roku listę najlepiej zara­bi­a­ją­cych aktorów niekiedy posz­erza­jąc ją o najlepiej zara­bi­a­jące aktor­ki. Jed­nak nawet tu gdzie roz­maw­iamy o mil­ionach dolarów i niebo­ty­cznych zyskach różni­ca jest olbrzymia. Najlepiej zara­bi­a­jące aktor­ki dosta­ją połowę albo i jeszcze mniej tego co zara­bi­a­ją mężczyźni. Przy czym to jest to ozna­ka zde­cy­dowanie więk­szego zjawiska – bo kobi­ety zara­bi­a­ją mniej min. dlat­ego że filmy z główny­mi rola­mi kobiecy­mi rzad­ko są najwięk­szy­mi pro­dukc­ja­mi jakie przy­go­towu­je na dany rok wytwór­nia. Jeśli wytwór­nia zde­cy­du­je się włożyć mar­ketingowy wysiłek w sprzedaż fil­mu z główną rolą kobiecą okazu­je się ze nie sprzeda­je się on dużo gorzej – doskon­ałym przykła­dem jest doskonale radzą­ca sobie w Czarown­i­ca. Dis­ney zaryzykował (nie z punk­tu widzenia widzów ale zasad pro­mowa­nia filmów z rola­mi kobiecy­mi) i nie tylko przyniosło to zys­ki ale także wpłynęło na pen­sję Angeliny Jolie (która jest obec­nie najlepiej zara­bi­a­jącą aktorką w Hol­ly­wood). Tak więc fakt, ze kobi­ety zara­bi­a­ją w fil­mach mniej nie jest tylko oznaką że rozwarst­wie­nie płac ze wzglę­du na płeć jest obec­ne abso­lut­nie wszędzie, to raczej dowód na to, że wciąż film z kobi­eta­mi czy o kobi­etach jest z finan­sowego czy raczej mar­ketingowego punk­tu widzenia pro­duk­tem drugiej kat­e­gorii. A to oznacza, ze w tej częś­ci biz­ne­su po pros­tu jest mniej pieniędzy. Ciekawe kiedy to się zmieni – sko­ro widać że dobrze sprzedany film przyniesie zysk nieza­leżnie od tego kto gra główną rolę.

Ok poruszyliśmy najważniejszą kwest­ię może­my iść dalej

Po drugie zagraj super bohat­era – to niesamowite jak w lis­tach najlepiej zara­bi­a­ją­cych aktorów widać ros­nącą dom­i­nację kina super­bo­hater­skiego. Sama obec­ność Rober­ta Downeya Jr. (który co praw­da dopiero w tym roku jest pier­wszy ale pnie się po liś­cie od kilku lat) to najlep­szy przykład na to, że granie w fil­mach super­bo­hater­s­kich się opła­ca. Przy czym o ile rzeczy­wiś­cie granie u Mar­vela czy DC (obec­ność Chris­tiana Bale na liś­cie od kilku lat jest jed­nak wynikiem jego zabawy w Bar­mana) to nierównoś­ci w pła­cach są olbrzymie. Chris Hemsworth może się cieszyć że znalazł się na liś­cie ale prze­cież udzi­ał Rober­ta Downeya Jr w kole­jnych fil­mach o super bohat­er­ach Mar­vela stał pod znakiem zapy­ta­nia właśnie ze wzglę­du na roz­bieżność między pła­ca­mi wśród ekipy zatrud­nionej przy Avenger­sach czy w innych fil­mach Mar­vela. Zasa­da bowiem jest dość pros­ta – ile miało się sławy i w chwili w której pod­pisy­wało się kon­trakt na tyle moż­na liczyć. Chris Evans może jako aktor przynosić wielkie zys­ki wytwórni ale kiedy zostawał Kap­i­tanem Ameryką to nie mógł negocjować tak wyso­kich stawek (zresztą jak wiado­mo Chris Evans chci­ał­by po wypełnie­niu swoich powin­noś­ci wzglę­dem Mar­vela zro­bić sobie wolne od gra­nia). Oczy­wiś­cie nikt na planie Avenger­sów nie biedu­je ale nie ma wąt­pli­woś­ci, że wytwórnie chęt­nie korzys­ta­ją z fak­tu, że cza­sem najlep­szy aktor do roli nie jest najbardziej znany i może­cie być pewni że Tom Hid­dle­ston nie wracał do Anglii z wal­izka­mi pełny­mi mil­inów dolarów. Z drugiej strony granie super­bo­haterów ma ten plus że może – jak w przy­pad­ku Christa Hemswortha być doskon­ałym punk­tem wyjś­cia do gra­nia w innych wysokobudże­towych fil­mach, co pewnie jeszcze dłu­go bez Tho­ra by mu się nie przy­darzyło.

Mar­vel robi wszys­tko by RDJ naprawdę mógł się poczuć jak Tony Stark

Po trze­cie ludzie muszą cię kochać – no właśnie to jed­na z najwięk­szych tajem­nic listy najlepiej zara­bi­a­ją­cych aktorów. Jesteś na niej tak dłu­go jak dłu­go ist­nieje przeko­nanie że jest się ukochanym aktorem amery­ki. Tom Crusie, Tom Han­ks, Adam San­dler – aktorzy którzy niekoniecznie mogli w ostat­nich lat­ach pochwal­ić się swo­ją najlep­szą pracą. Crusie trochę zwar­i­ował, Han­ks obok abso­lut­nie znakomi­tych ról miał też bard­zo śred­nie zaś San­dler zagrał w swoim życiu ze trzy dobre role ale tak by nikt nie zauważył. Ich pen­sje nie są jed­nak wynikiem obec­nych sukcesów  (zwłaszcza że z powodze­niem ich filmów w box office było przez ostat­nia dekadę bard­zo różnie – od znakomi­tych wyników po bez­nadziejne) ale sym­pa­tii którą zaskar­bili sobie dość dawno temu. Pod tym wzglę­dem lista najlepiej zara­bi­a­ją­cych jest nie tylko bard­zo wąs­ka ale też bard­zo wol­no zmieni­a­ją się na niej nazwiska. Nawet tegorocz­na gdzie pojaw­iło się aż trzech nowych aktorów w towarzys­t­wie (Bradley Coop­er, Ben Affleck czy Chris Hemsworth) wciąż jest peł­na nazwisk które pojaw­iały się już wcześniej. Widać że przeko­nanie, że niek­tórym aktorom opła­ca się dużo płacić wygasa powoli. Dobrym przykła­dem niech będzie John­ny Depp który wdarł się na listę dekadę temu wraz z Pirata­mi z Karaibów i spadł z niej dopiero w 2013 mimo, że po Pirat­ach właś­ci­wie nie udało się z nim nakrę­cić żad­nego naprawdę wielkiego kinowego hitu. Tak więc w sum­ie nie chodzi o to czy ludzie cię naprawdę kocha­ją tylko czy pro­du­cen­ci wierzą, że cieszysz się bezwarunk­owym uwiel­bi­e­niem tłumów.

  No właśnie dziś o zarobkach decy­du­je nie tyle obec­na co daw­na miłość widzów do akto­ra

Po czwarte nie musisz mieć Oscara – To jest ciekawe kiedy spo­jrzy się na relac­je między Oscara­mi a zarobka­mi – o tal­en­cie aktorów pogadamy za chwilę, ale ter­az warto spo­jrzeć na pewne ciekawe zjawisko – otóż na liś­cie dość częs­to pojaw­ia­ją się aktorzy, którzy Oscara nie mają mimo właśnie swo­jego znaczenia dla amerykańskiego prze­mysłu fil­mowego. Tom Cruise na początku swo­jej kari­ery wydawał się ide­al­nym kandy­datem ale nigdy nic nie dostał, obec­ny niemalże rok w rok Leonar­do DiCaprio który jak wszyscy wiemy jest wręcz sym­bol­em akto­ra który nie ma Oscara, przez lata podob­nym sym­bol­em był tez Brad Pitt – choć nigdy nie starał się o Oscara tak wyraźnie jak DiCaprio to jed­nak nie da się nie dostrzec, że zawsze był aktorem pier­wszej ligi Hol­ly­wood utożsami­anym z takim mod­e­lowym „lead­ing man” który nie miał stat­uet­ki. Dziś jed­nak stat­uetkę ma choć zdobył ją – zgod­nie z dobrą Hol­ly­woodzką zasadą – jako pro­du­cent. Ostat­nim nabytkiem na liś­cie jest min. Bradley Coop­er aktor który właś­ci­wie znany jest dziś nie tylko ze swoich wys­tępów w Kac Vegas ale tez z tego, ze z gra­nia „tego przys­to­jnego” w kome­diowym cyk­lu awan­sował na akto­ra który rok po roku otrzy­mu­je Oscarowe nom­i­nac­je aktorskie. Oczy­wiś­cie na liś­cie są też aktorzy nagradzani (wśród nich najdłużej trzy­mał się Tom Han­ks i Den­zel Wash­ing­ton  z tych którzy pojaw­ia­ją się kil­ka razy) ale w sum­ie prze­waża­ją aktorzy którzy mimo powszech­nie rozpoz­nawanej twarzy i wyso­kich zarobków stat­uet­ki nie mają. Przy czym to ma sens jeśli weźmiemy pod uwagę, że Oscary jed­nak są nakierowane przede wszys­tkim na odrobinę ambit­niejsze kino amerykańskie gdzie nie ma aż tak dużych pieniędzy.

  Jak wszyscy wiedzą nikt nie wręcza nagród na tych galach niż RDJ ale to czy jego nazwisko znalazło­by się w kop­er­cie  zde­cy­dowanie nie wpły­wa na gażę

Po piąte nie musisz być wybit­ny – no właśnie to jest jed­na z tych rzeczy która zwraca uwagę – pojaw­ian­ie się na liś­cie nazwisk takich jak Adam San­dler, Chan­ning Tatum, Dwayne John­son czy Tay­lor Laut­ner przekonu­ją dość jed­noz­nacznie że aby znaleźć się wśród najlepiej zara­bi­a­ją­cych nie trze­ba być aktorem wybit­nym. Zwierz nie odmaw­ia tym aktorom pewnego tal­en­tu do wybranych przez siebie  filmów ale nie są to jed­nos­t­ki aktorsko wybitne. Wyda­je się że Hol­ly­wood zde­cy­dowanie nie dzi­ała na zasadzie najlep­si dosta­ją najwięcej. Co ponown­ie wyda­je się log­iczne bo najlep­si aktorzy wolą różni­cow­ać swo­ją kari­erę co oznacza, że łapią się na mniejsze i więk­sze pro­dukc­je (przy czym sporo aktorów na tej liś­cie to robi) zaś ci słab­si niekiedy nie czu­ją zupełnie żad­nego pociągu do kina nieza­leżnego. Zwierz nie powie, że wszyscy aktorzy na liś­cie są marni bo to nie praw­da ale rzeczy­wiś­cie da się dostrzec kil­ka czy kilka­naś­cie nazwisk które każą rozdzielać kat­e­gorie najlepiej zara­bi­a­ją­cy od wybit­ny.

  Nie ważne czy rola jest wybit­na czy nie, nie ważne nawet czy film się dobrze sprzedał. Serio, jeśli trzy poprzed­nie sprzedały się znakomi­cie to zarob­ki ros­ną nawet jeśli ostat­ni pro­jekt jest bez­nadziejny

Po szóste nie musisz być super przys­to­jny -  to jest jed­na z tych rzeczy która zdaniem zwierza jest całkiem ciekawa. Oczy­wiś­cie na liś­cie zna­jdziemy aktorów znanych ze swo­jej urody – Brad Pitt, John­ny Deep czy Robert Downey Jr. to nie są aktorzy na których patrzy się ze wstrętem. Choć np. Clooney przez listę prze­biegł truch­cikiem pojaw­ia­jąc się tylko na dwa lata a potem zwiał z kasą do tańszych filmów. Nie mniej trud­no było­by zal­iczyć Bena Stillera, Adama San­dlera, Toma Han­ksa czy Willa Far­rela do najprzys­to­jniejszych aktorów Hol­ly­wood.  A na liś­cie zna­j­dowali się te też w ostat­nich lat­ach Nico­las Cage i jego prz­er­aża­jące fryzury czy John Tra­vol­ta i jego powoli zanika­jące rysy  twarzy. Oczy­wiś­cie wszys­tko zależy od gus­tu (jak sami wicie zwierz wyjątkowo nie lubi urody Chan­ninga Tatu­ma ale wie, ze jest w mniejs­zoś­ci) ale to ciekawe – to samo Hol­ly­wood które czyni z urody pewien fetysz najwięcej płaci ludziom, którzy niekoniecznie wpisu­ją się w ten narzu­cony schemat. To teo­re­ty­cznie jest uwa­ga pobocz­na ale w sum­ie pokazu­je że Hol­ly­wood nie jest sys­te­mem zupełnie bezmyśl­nym. Tzn. jeśli ktoś nie pasu­je do schematu ale nadal podo­ba się ludziom to i tak opła­ca się w niego inwest­ować.

OK trochę trud­no zilus­trować ten punkt odpowied­nim gifem z RDJ

Po siódme bycie komikiem popła­caOK to jest chy­ba najważniejsza rada na tej liś­cie. Idź­cie w komedię. Komi­cy stanow­ią na liś­cie pewną oso­ba kat­e­gorię – po pier­wsze – zde­cy­dowanie więcej komików pojaw­ia się raz na jak­iś czas – Vince Vaughn, Seth Rogen, Mike May­ers – to aktorzy których człowiek by się na takiej liś­cie nie spodziewał a jed­nak  się na niej znaleźli. Poza tym króla­mi zestaw­ienia jest wspom­i­nany już wcześniej Adam San­dler, Will Far­rel, Ben Stiller, Jim Car­rey a wcześniej Steve Mar­tin. Prawdę powiedzi­awszy tegoroczne zestaw­ie­nie jest pier­wszym od dekady gdzie w pier­wszej dziesiątce nie pojaw­ia się jak­iś komik. Co więcej komi­cy mają zde­cy­dowanie więk­sze szanse zdobyć duże pieniądze robiąc to co lubią i uznanie kry­ty­ki gra­jąc wbrew per­cepcji wid­owni (Stiller, Far­rel i Car­rey mają na swoim kon­cie niesły­chanie udane role dra­maty­czne). A do tego – nie trze­ba ide­al­nie wyglą­dać, dbać o for­mę i nawet moż­na obniżać poziom dow­cipów a kasa i tak sama leci.  Przy czym właś­ci­wie gdy­by szukać dwóch najbardziej reprezen­towanych na liś­cie kat­e­gorii aktorów to okaza­ło­by się że mamy typowych męs­kich lead­ing man których moż­na obsadz­ić w dra­ma­cie i w filmie sen­sacyjnym i właśnie takich wszech­stron­nych komików.

  Co praw­da RDJ komikiem nie jest ale przy­na­jm­niej ma jas­no ustalone cele życiowe

Po ósme im mniej konkurencji tym lep­iej – ist­nieje dwóch aktorów którzy pojaw­ia­ją się w tych zestaw­ieni­ach naprzemi­en­nie niekiedy razem. To Den­zel Wash­ing­ton i Will Smith. Co ich łączy? Należą do niesły­chanie wąskiej grupy czarnoskórych aktorów pier­ws­zo­planowych który­mi wielkie stu­dio nie boją się sprzedawać filmów. Den­zel i Smith dzielą właś­ci­wie między siebie olbrzymia pulę filmów z czarnoskóry­mi aktora­mi  w rolach pier­ws­zo­planowych to win­du­je ich pen­sje i pop­u­larność. Fakt że pula takich aktorów pow­ięk­sza się bard­zo powoli (jedynym  spoza tego due­tu jest powraca­ją­cy w jed­nym roku na listę Eddie Mur­phy) co oznacza, ze nieza­leżnie od tego jak idzie fil­mom aktorów nie muszą się martwić. Przy czym trze­ba jed­nak przyz­nać ze to jest nieco niepoko­jące że właś­ci­wie w tej kat­e­gorii od daw­na nie pojaw­ił się żaden aktor który mógł­by im na poważnie zaszkodz­ić czy prze­jąć pałeczkę. Wyda­je się że tak naprawdę jest miejsce w biz­ne­sie tylko na jed­nego mak­si­mum dwóch czarnoskórych pier­ws­zo­planowych aktorów.

  Wiecie że to praw­da — zobacz­cie komen­tarz do DVD Troph­ic Tun­der 

Po dziewiąte to wcale nie są najlep­sze lata two­jej kari­ery – to jest chy­ba jed­na z naj­ciekawszych obserwacji jaką zwierz poczynił. Widzi­cie do wiel­kich pieniędzy moż­na dojść na dwa sposo­by – czeka­jąc albo zała­pu­jąc się do jakiegoś wielkiego cyk­lu fil­mowego. Ci czeka­ją­cy aktorzy częs­to dochodzą do wiel­kich pieniędzy wtedy kiedy najlep­sze role mają już za sobą – doskon­ałym przykła­dem jest Liam Nes­son który już swo­je doskon­ałe role zagrał a ter­az pojaw­ia się w zestaw­ie­niu pobier­a­jąc co raz więk­sze gaże za co raz gorsze sen­sacyjne filmy. Mimo że nadal to jest dobry aktor to jed­nak nie trud­no stwierdz­ić że aktorsko najwięk­sze osiąg­nię­cia ma za sobą,  trochę podob­nie jest z John­nym Deppem który najwięk­sze pieniądze zaczął zara­bi­ać wtedy kiedy jego kole­jne wys­tępy zaczęły się spo­tykać z co raz więk­sza kry­tyką. Z drugiej strony – mamy aktorów w rolach które częs­to wyniosły ich do sławy jak np. Rober­ta Pat­tin­sona który znalazł się na tej  liś­cie głown­ie dzię­ki Zmierz­chowi który zde­cy­dowanie nie poz­wolił mu aktorsko rozwinąć skrzy­deł, dwa lata na liś­cie obec­ny był Nico­las Cage który w ostat­niej dekadzie zde­cy­dowanie nie był już tym samym aktorem co kiedyś – i też nie szukał równie ciekawych ról. Zwierz nie przekonu­je was że wielkie pieniądze pojaw­ia­ją się tam gdzie zni­ka tal­ent (Robert Downey Jr na pewno może liczyć ostat­nie lata do najlep­szych w swo­jej kari­erze) ale że najwięk­sze pieniądze nie oznacza­ją najlep­szych ról. Zresztą to jest ciekawe bo jak się weźmie pod uwagę wiek to fajnie widać, ze jed­nak nikt sporych sum na wstęp­nie nie daje i że trze­ba się trochę jed­nak napra­cow­ać by radośnie prezen­tować wypchany port­fel.

Jeśli weźmie się pod uwagę czy role są intere­su­jące i czy prze­suwa­ją granice tego czego zwyk­le od akto­ra się żąda to wielkie gaże nieste­ty rzad­ko je przynoszą 

Po dziesiąte  sprawdź czy lubi cię zwierz – to chy­ba najbardziej subiek­ty­w­na z możli­wych obserwacji ale jakże prawdzi­wa. Otóż zaskaku­ją­co wielu na tej liś­cie jest aktorów których zwierz irracjon­al­nie nie lubi. Spójrzmy na ten rok gdzie znaleźli się na liś­cie obok DiCaprio, Chris­t­ian Bale i Mark Wahlberg– praw­ie świę­ta trój­ca nielu­bianych przez zwierza pop­u­larnych aktorów.  A w zestaw­ie­niu jest jeszcze Ben Affleck czyli pan drewienko. W zeszłym roku na liś­cie był nielu­biany przez zwierza Chan­ning Tatum niemal królem zestaw­ienia jest Tom Cruise! A zwierz nawet nie zaczął wam mówić, jaką irracjon­al­ną niechę­cią darzy Willa Smitha. Zwierz zas­tanaw­ia się czy czegoś to o nim nie mówi, bo prze­cież to chy­ba nie przy­padek że tylu nielu­bianych przez zwierza aktorów zna­j­du­je się na liś­cie (choć z drugiej strony Robert Downey Jr, czy  Clooney – aktorzy których fil­mo­grafię zwierz prze­jrzał od A do Z). Zwłaszcza że np. niechęć do Chris­tiana Bale’a którego zwierz nie lubi mimo, że uzna­je jego tal­ent nie ma nic wspól­nego z niechę­cią do Mar­ka Wahlber­ga który zdaniem zwierza nie potrafi grać. Ale nie zmienia to fak­tu, że zwierz jest trochę hip­ster­s­ki bo na tej liś­cie jest naprawdę niewielu aktorów którzy swo­ją obec­noś­cią przy­ciągnęli by zwierza do kina.

Ten punkt nie odnosi się do wszys­t­kich aktorów

Przyglą­da­jąc się zestaw­ieniom w kole­jnych lat­ach nie trud­no dostrzec, że klub najlepiej zara­bi­a­ją­cych aktorów to w sum­ie dość wąs­ka gru­pa w której rzad­ko zachodzą zmi­any. Pewne nazwiska pojaw­ia­ją się przez dekadę rok w rok inne prze­latu­ją przez listę jak mete­or. Ale gdy­by to wszys­tko pod­sumować to doskonale zara­bia w Hol­ly­wood kilka­naś­cie osób. Mówiąc doskonale zwierz ma na myśli te bajońskie sumy które spędza­ją sny z powiek czytel­ni­ka i każą marzyć o kari­erze także dla siebie.  Co ciekawe ta lista zda­je się więcej mówić nie tyle o kondy­cji amerykańskiego kina (no może poza tri­um­fem filmów na pod­staw­ie komik­sów) ale o stanie ducha amerykańs­kich pro­du­cen­tów fil­mowych. Ci zaś są  w stanie zapłacić mil­iony za to by mieć w swoim  filmie akto­ra którego uważa­ją za lubianego i dorzu­cić drugie tyle za to by nie zagrał u konkurencji tylko został z wytwórnią na dłu­go. Przy czym lista ta przy­pom­i­na nam że najbardziej lubimy te piosen­ki, które już znamy i tych aktorów po których wiemy jakich ról się spodziewać. W sum­ie więc jak­by się nad tym zas­tanow­ić najwięcej płacimy za to by wszys­tko pozostało dokład­nie tak samo jak było.

Ps: Jak wiecie zaczy­na się Com­ic Con wielkie świę­to wszys­tkiego co geekowskie – zwierz będzie się wam starał donosić co w traw­ie piszczy i cóż nowego zapro­ponował nam dziś świat ale nie da się wszys­t­kich infor­ma­cji podawać na bieżą­co. Na pewno warto śledz­ić tum­blr zwierza no i na 100% będzie not­ka pod­sumowu­ją­ca ten sza­lony czas kiedy wszyscy chcą być w San Diego.

Ps2: Ten ban­ner na stron­ie głównej – z super­manem to znak że zwierz sprzedał się po raz kole­jny – tym razem fir­mie poster plate która ofer­u­je fajne plak­ty fanowskie. Jeśli kupicie plakat wchodząc przez stronę zwierza to podob­nie jak w przy­pad­ku koszulek zwier­zowi wpad­nie do kieszeni pro­cent z tej transakcji.

15 komentarzy
0

Powiązane wpisy