Home Ogólnie Abdykacji ! czyli zwierz o The Royals

Abdykacji ! czyli zwierz o The Royals

autor Zwierz
Abdykacji ! czyli zwierz o The Royals

Zwyk­le zwierz zabiera się do pisa­nia tylko wtedy kiedy obe­jrzy coś naprawdę dobrego czy ciekawego. Ale tym razem zwierz spotkał się z czymś tak cud­own­ie głupim i złym, że aż sam nie może uwierzyć. The Roy­als to być może naj­gorszy ser­i­al jakiemu zwierz poświę­cił więcej niż pięć min­ut.

e-the-royals-trailer-elizabeth-hurley

Zaczni­jmy od prostego stwierdzenia – o ile zwierz zachę­ca do oglą­da­nia złych filmów (bez obe­jrzenia kilku złych filmów nigdy nie nauczymy się doce­ni­ać i rozu­mieć na czym pole­ga film naprawdę dobry) o tyle jest dale­ki od pole­ca­nia złych seri­ali. Marnowanie kilku­nas­tu godzin życia na coś bez pomysłu, źle zagranego czy idio­ty­cznego jest pozbaw­ione sen­su. Jest jed­nak – jak zawsze – jed­no ale. Tym ale jest ta specy­ficz­na sytu­ac­ja kiedy ser­i­al mimo wszys­tko spraw­ia nam przy­jem­ność. Zwierz miał tak z Gos­sip Girl – seri­alem który od pewnego momen­tu był niemożeb­nie wręcz głupi ale w jak­iś pokręt­ny sposób śledze­nie klisz fab­u­larnych spraw­iało zwier­zowi niesły­chaną przy­jem­ność (zwierz wiernie obe­jrzał wszys­tkie odcin­ki nawet wtedy gdy jed­na z bohaterek poślu­bi­ała księ­cia z Mon­ako).  The Roy­als jed­nak nie spraw­ia­ją zwier­zowi takiej przy­jem­noś­ci. Albo inaczej – ser­i­al jest tak zły, że zwierz oglą­da go niemal skreśla­jąc kole­jne punk­ty na liś­cie złych ele­men­tów pro­dukcji. Co spraw­ia, że ten (jak twierdzi Inter­net) przedłużony już na dru­gi sezon ser­i­al jest dzi­wnie mag­ne­ty­czny.

the-royals

The Roy­als to pier­wsza pełnome­trażowa pro­dukc­ja fab­u­lar­na stacji E! Entertei­ment – stacji zaj­mu­jącej się głównie nadawaniem pro­gramów plotkars­kich i kole­jnych odsłon real­i­ty show ze sława­mi.  Sam fakt, że stac­ja postanow­iła zro­bić jakikol­wiek ser­i­al brz­mi co najm­niej dzi­wnie bo wszak po co stacji żyjącej z  „rzeczy­wis­toś­ci” jakakol­wiek fikc­ja. Jed­nak jeśli przyjrzymy się The Roy­als bliżej (zwierz zapew­nia was że to zdanie wyma­ga specy­ficznej odwa­gi) zna­jdziemy fas­cynu­ją­cy przykład kul­tur­owej fas­cy­nacji i nie zrozu­mienia. Mamy tu bowiem  typowy przykład tego o czym w Europie mówi się od daw­na. Nikt nie jest tak zafas­cynowany ideą monar­chii – zwłaszcza monar­chii bry­tyjskiej jak amerykanie. Pod­czas kiedy Europe­jczy­cy zdążyli przez lata uczenia się włas­nej his­torii przyjąć monar­chie za coś nieco mniej roman­ty­cznego niż­by ktokol­wiek chci­ał przyz­nać (zwłaszcza wśród sprzeda­ją­cych pamiąt­ki i wejś­ciów­ki do pałaców) tak po drugiej stron­ie Oceanu wiz­ja wład­cy i to wład­cy na tron­ie jest jed­nocześnie egzo­ty­cz­na i fas­cynu­ją­ca. Przy czym The Roy­als doskonale odd­a­ją wszys­tkie ele­men­ty tej fas­cy­nacji – ponieważ król (po trag­icznej stra­cie najs­tarszego syna) zas­tanaw­ia się czy przy­pad­kiem nie rozpisać ref­er­en­dum o zniesie­niu monar­chii (tak tak mówimy o królu Anglii) to dosta­je­my wszys­tkie – bard­zo amerykańskie argu­men­ty za i prze­ciw dziedz­ic­zonym tytułom. Ale nawet nie o to chodzi – prze­cież i tak wszys­t­kich najbardziej intere­su­je fakt, że nasi bohaterowie to ludzie z krwi i koś­ci, którzy nie dość że mają swo­je rodzinne spory to jeszcze na dodatek mogą się pub­licznie skom­pro­mi­tować. Inny­mi słowy monar­chia jest tym bardziej fas­cynu­ją­ca im bardziej ktoś sprze­ci­wia się trady­cji i zachowu­je po swo­je­mu.

3bdf10f0-b619-0132-9a5a-0e01949ad350

Ale na tym nie koniec. Poza koniecznoś­cią wykony­wa­nia swoich królews­kich obow­iązków mamy też wiz­ję życia towarzyskiego ang­iel­skiej arys­tokracji, która jako żywo krop­ka w krop­kę przy­pom­i­na te z Gos­sip Girl. Widać wyraźnie że sce­narzyś­ci są sobie w stanie wyobraz­ić tylko kil­ka rzeczy które mogą robić ludzie bogaci i potężni w wol­nym cza­sie. Mamy więc pokaz mody (tak orga­ni­zowany przez królową Anglii pokaz mody, w Pałacu), Gar­den Par­ty czy bal maskowy. W ogóle bal maskowy to jest rzecz ciekawa, bo sce­narzyś­ci abso­lut­nie je uwiel­bi­a­ją.  I to nie tylko dlat­ego, że takie prze­bier­an­ki to najbardziej leni­wy sposób na to by bohaterowie znaleźli się w niespodziewanej dla nich sytu­acji. Chodzi raczej o to, że bal maskowy jest takim typowym seri­alowym przykła­dem czegoś wyrafi­nowanego na co mogą sobie poz­wolić wyłącznie niesły­chanie bogaci i zep­su­ci ludzie. Zresztą nie ukry­wa­jmy cały ser­i­al jest opar­ty wyłącznie na kliszach – niekiedy wręcz tak poraża­ją­co wtórnych że jed­na postać po pros­tu zgar­nia wszys­tkie punkt. Dla przykładu – zły (spisku­ją­cy) brat króla (tak tak dobrze się wam wyda­je – układ postaci został niemal w całoś­ci ukradziony z Ham­le­ta ….i to spec­jal­nie!) jest uwa­ga (serio przy­go­tu­j­cie się) podłym, spisku­ją­cym, noszą­cym się w kolorowych odważnych ciuchach, bisek­su­al­istą, który na dodatek cią­gle pije i zaży­wa kokainę.

13-the-royals.w529.h352.2x

Co ciekawe mimo, że rodz­i­na królews­ka jest przed­staw­iona w sposób wielce schematy­czny i dys­funkcyjny (król nie chce być królem, jego żona spisku­je, cór­ka ćpa i imprezu­je, syn jest bardziej zaję­ty Ofe­lią- tak w seri­alu jest Ofe­lia- niż następst­wem tronu) to spod tego wszys­tkiego prze­bi­ja – prz­er­aża­ją­co nai­w­na – wiara w dobrych i ucz­ci­wych królów i dobre królowe. Nawet nie uwierzy­cie ile w tym seri­alu jest scen  w których ktoś z królewskiej rodziny okazu­je się jed­nak dobrym monar­chą i na prośbę bied­nych dzieci albo ludzi których nikt nie słucha zmienia sprawy na lep­sze. Przy czym to taki cud­owny świat w którym jeśli przed­siębior­ca zatruwa okoliczne pola , królowa Anglii zjaw­ia się u niego oso­biś­cie by dopil­nować spraw. Tak moi drodzy, jeśli szuka­cie najbardziej niezbrukanej wiz­ji monar­chii to ten ser­i­al pokaże wam jej więcej niż moglibyś­cie się spodziewać. Jasne wszyscy ze wszys­tki­mi syp­i­a­ją i ćpa­ją oraz piją ale to nigdy nie powin­no wam przysłonić wiz­ji że to w sum­ie dobrzy ludzie. Poza królową Anglii ta jest wred­na choć może dlat­ego, że kocha pewnego weter­ana który – nie wiado­mo skąd pojaw­ia się w jej syp­i­al­ni.  Dzieci co praw­da są nie odpowiedzialne ale Gos­sip Girl uczy nas że z nieod­powiedzial­nych dzieci zamożnych rodz­iców na pewno wcześniej czy później wyjdą dobre cechy i olbrzymia wrażli­wość. Tylko król jest krysz­tałowy i w cza­sie banki­etu woli z bied­ną kel­nerką robić owocowe tar­ty niż zagady­wać goś­ci (zwierz tego nie wymyślił!).

rs_1024x759-150319153127-1024-the-royals5-episode-2.jw.31915

Oczy­wiś­cie ser­i­al cier­pi na pewien prob­lem. Chce opowiadać o monar­chach Wielkiej Bry­tanii. Gdy­by twór­cy wybrali jakiekol­wiek nie ist­niejące państ­wo nie było­by prob­le­mu. Wszak wszyscy wiemy, że świat jest pełen dylematów królów i książąt nieist­nieją­cych państw. Nieste­ty zde­cy­dowano się na ang­iel­ską rodz­inę królewską co spraw­ia, że więk­szość odcinków zaj­mu­je nam  robi­e­nie kole­jnych facepalmów – głównie dlat­ego, że jakieś 99% fabuły jest po pros­tu nie możli­we. Jasne – to nie jest ser­i­al doku­men­tal­ny – ale pole­ga on raczej na „Jak sobie mały Jasio wyobraża życie królów” niż na jakimkol­wiek –nawet odrobinę zbliżonym researchu. Ukochana sce­na zwierza z pier­wszych odcinków to ta w której następ­ca tronu wychodzi z dziew­czyną z pałacu i wpa­da na ścianę paparazz­ich. Tak wiado­mo, że główne wejś­cie do pałacu królewskiego jest wręcz oble­pi­one fotografa­mi. Takich idio­tyzmów jest nawet więcej. Ale w przy­pad­ku tego seri­alu przekracza­ją one jakąkol­wiek nor­mę tworząc nową jakość. Serio zwierz nigdy nie widzi­ał pro­dukcji która twierdz­iła­by że dzieje się w real­nym świecie a jed­nocześnie nie miała­by z nim tak nic wspól­nego. Zresztą ser­i­al ma tu też jeszcze  jeden prob­lem. Otóż strasznie widać, że pro­du­cen­ci kasą nie śmierdzą, więc cała ta królews­ka otocz­ka musi być robiona  z odpowied­nim zachowaniem zasad nie przekracza­nia budże­tu. Co niesamowicie po pro­dukcji widać.

Royals

No ale to jeszcze nie wszys­tko. Zwierz był­by w stanie przełknąć tą wiz­ję monar­chii dla ludzi dla których król oznacza  możli­wość zakupu pamiątek gdy­by nie dwie sprawy. Pier­wsza całkiem poważ­na – otóż w pier­wszym odcinku seri­alu zaczy­na się wątek dość niepoko­ją­cy. Oto mło­da i sza­lona księżnicz­ka przes­pała się ze swoim ochro­niarzem. Prob­lem w tym, że wcale się z nim nie przes­pała tylko została jej podana piguł­ka gwał­tu po którym dziew­czę nic nie pamię­ta a upo­j­na noc została nagrana na tele­fon czym ów ochro­niarz dziew­czynę szan­tażu­ję. Czyli w skró­cie – facet dziew­czynę zgwał­cił i ją szan­tażu­je. Wydawać by się mogło, że twór­cy seri­alu potrak­tu­ją wątek nieco poważniej. Ale gdzie tam – dziew­czy­na nie dość, że przyj­mu­je konieczność bronienia się przed szan­tażem jako specy­ficzną grę, to jeszcze nar­rac­ja prowad­zona jest tak by się w tym ochro­niarzu z wza­jem­noś­cią zakochała (albo przy­na­jm­niej by obo­jgu im zaczęło na sobie zależeć). Zwierz przyz­na że oglą­dał to z rozdzi­aw­ionym pyskiem bo jako żywo nigdy ale to przenigdy nie znalazł w seri­alu wątku który wpraw­ił­by go w więk­szy stu­por. Najwyraźniej twór­cy seri­alowego świa­ta uznali, że sko­ro dziew­czy­na i tak ćpa i pije do nieprzy­tom­noś­ci to naprawdę jaka to różni­ca kto ją w ów nieprzy­tom­ny stan wprowadzi. Ale tak serio, to  jak się temu przyjrzeć z boku to jeden z najbardziej obrzy­dli­wych wątków seri­alowych jaki zwierz kiedykol­wiek widzi­ał. Zwłaszcza w obliczu fak­tu, że zarówno szan­taż jak i piguł­ka gwał­tu są prob­le­ma­mi jak najbardziej istot­ny­mi, obec­ny­mi i w naszej kul­turze – wciąż trak­towany­mi niepoważnie. Do czego The Roy­als (zwierz przyz­na­je nie obe­jrzał sezonu do koń­ca) się dokła­da. Co ciekawe wyda­je się, że znów zasa­da – są bogaci i mają służbę więc nie jest to prawdzi­wy prob­lem  — dokła­da się do trak­towa­nia tego wątku. Więcej w tym „to straszne fajne było­by przeczy­tać o tym w plotkarskiej gaze­cie” niż reflek­sji że choć samo słowo nie pada to mamy tu wątek z gwałtem w tle. Rzecz przedzi­w­na – więk­szość osób  ani nawet mediów w ogóle tego nie zauważyła. Więcej – zwierz znalazł sporo stron tłu­maczą­cych że pewnie bohater tylko kłamie i prze­cież  kole­jne odcin­ki wskazu­ją, że nawet bohaterkę lubi więc może jej nie zgwał­cił i niczego nie nagrał. Jak­by to wszys­tko tłu­maczyło i czyniło ten kosz­marny wątek zupełnie nie win­nym. Co o tyle jest ciekawe, że nie jest prob­le­mem to co robią fik­cyjni bohaterowie tylko raczej to jakie wydarzenia może­my (i chce­my uznać) za ele­ment który może być uwzględ­niony jako kole­jny wątek  jed­nak mimo wszys­tko rozry­wkowego seri­alu. Z założe­niem że nie są roze­grane jako poważne dra­maty­czne wąt­ki oby­cza­jowe tylko jako pod­stawę roman­su.  Choć powiedzmy sobie szcz­erze w tym seri­alu jest sce­na w której brat zakra­da się z szablą za ple­cy króla (szablę wziął ze ściany to jasne) by zabić go w blasku dnia, i zbliżyć się do korony. Co jed­nak nie zmienia fak­tu, że wiz­ja tego jak wyglą­da­ją późniejsze relac­je księżnicz­ki i jej szan­tażysty to taki typowy przypraw­ia­ją­cy nieco o mdłoś­ci zabieg który tłu­maczy że nic się nie stało bo oni się ter­az lubią.  Słowo szan­taż zamienia się na “pow­er play” zaś  fakt, że przes­panie się z kimś po uprzed­nim pozbaw­ie­niu go świado­moś­ci jest gwałtem w ogóle się pomi­ja. Bo i po co zaprzą­tać sobie tym głowę. I jak­by bohaterowie się nie zachowali (być może ów Jasper rzeczy­wiś­cie okaże się dobry) to sam fakt, że sce­narzys­tom przyszło takie rozwiązanie do głowy jest prz­er­aża­ją­cy. Podob­nie jak prz­er­aża­ją­cy jest fakt, że taka para może stać się przed­miotem­fan fic­tion czy czyjąś ukochaną parą w seri­alu. Ogól­nie to tem­at na osob­ny wpis ale trud­no nie dostrzec pewnej obrzy­dli­woś­ci tego wątku.

95fa4060-b156-0132-9a15-0e01949ad350

Drugie zas­trzeże­nie zwierza jest w obliczu tego psu­jącego tą hip­no­tyzu­jącą rozry­wkę cier­nia nieco mniejsze ale z punk­tu widzenia seri­alu – dość ważne. Otóż widzi­cie to ser­i­al nie tylko bard­zo słabo napisany (zwierz ma wraże­nie, że za dialo­gi jest odpowiedzial­ny „gen­er­a­tor dialogów  w seri­alach amerykańs­kich” tzn. wszys­tkie gdzieś się słysza­ło) ale też kosz­marnie słabo zagrany. Np. Ofe­lia ilekroć ma coś powiedzieć nasze­mu księ­ciu (Zwierz jest zaw­iedziony, że nie nazy­wa się Ham­let) czeka do ostat­niej chwil, aż on już praw­ie wyjdzie z poko­ju i wtedy mu coś mówi. Taki zabieg pow­tarza się w praw­ie każdej ich wspól­nej sce­nie. Zwierz wie bo od pewnego cza­su liczył. Ale to nie wszys­tko – aktorzy zwyk­le gra­ją na pół gwiz­d­ka ale nic nie pobi­je Eliz­a­beth Hur­ley jako królowej. Ogól­nie wyda­je się, że aktor­ka (której możli­woś­ci nigdy nie były zbyt wielkie) postanow­iła, że jeśli będzie mówić z odpowied­nio wyraźnym bry­tyjskim akcen­tem to już resz­ta ksz­tał­towa­nia roli jest zbęd­na. Jest to zresztą jak najbardziej słusz­na intu­ic­ja, bo powiedzmy sobie szcz­erze, twór­cy jej roli równie dobrze mogli być autora­mi jej roli w Gos­sip Girl – bo obie bohater­ki prak­ty­cznie niczym się nie różnią. Choć trze­ba przyz­nać, że młodzi aktorzy gra­ją nie gorzej niż obsa­da Gos­sip Girl (w późniejszych lat­ach)- o tylko szko­da że mają tak kosz­marne dialo­gi.  Naj­ciekaw­iej na tym tyle wypa­da król – gra­ją­cy go aktor jest na emi­gracji wewnętrznej i bard­zo widać że chce tylko stać i ode­brać czek.  Zwierz go rozu­mie.

Screen Shot 2015-03-23 at 11.10.24 AM

W recen­z­jach Roy­als częs­to pojaw­ia się słowo kicz. Taki prosty klucz inter­pre­ta­cyjny  — jeśli coś jest tak złe że nie da się tego na trzeź­wo oglą­dać to orzekni­jmy wszyscy razem że to tak spec­jal­nie. Zwierz nie będzie się kłó­cił. Twór­cy seri­alu muszą zdawać sobie sprawę, że kręcą pro­dukt krań­cowo idio­ty­czny.  Oczy­wiś­cie zwierz tak zakła­da z sym­pa­tii do nich.  Ist­nieje bowiem strasz­na możli­wość, że są pewni że kręcą coś dobrego i z przesłaniem. Ale chy­ba nikt nie jest aż tak nai­wny. Wraca­jąc jed­nak do  kiczu. Zwierz jest w stanie go dostrzec w warst­wie wiz­ual­nej (Gos­sip Girl minus Nowy Jork plus „coś jak­by ang­iel­s­ki dwór z prze­ce­ny”) ale już w warst­wie nar­ra­cyjnej zami­ast kiczu wychodzi niepo­rad­ność, czy jak w przy­pad­ku nieszczęs­nego wątku księżnicz­ki – brak tak­tu, pomyślunku czy … wypa­da tu użyć słowa deco­rum? Przy czym  gdy­by jeszcze chodz­iło o to, że owe wąt­ki są banalne a dialo­gi miałkie- ale nie – ser­i­al rozłazi się w szwach do tego stop­nia, że wyda­je się, że bohaterowie zapom­nieli że w ogóle był jak­iś zmarły w dość tajem­niczych okolicznoś­ci­ach brat. Taka drob­nos­t­ka.  Co nie zmienia fak­tu, że im bardziej idio­ty­czny jest ser­i­al tym bardziej kusi widzów takich jak zwierz, którzy cza­sem muszą otwier­ać oczy z niedowierza­nia. Widzi­cie zwierz twierdzi, że jed­ną z najwięk­szych zagadek fil­mu czy telewiz­ji jest to, że każdy chce robić jak najlep­szy pro­dukt a cza­sem wychodzi coś trag­icznie złego. Zwierz więc siedzi i oglą­da rozpisaną na odcin­ki katas­trofę, cały czas zas­tanaw­ia­jąc się czy twór­ców czeka jakieś odkupi­e­nie.

rs_1024x759-150413084537-1024-the-royals-105

Na sam koniec zwierz musi przyz­nać, że ku swo­je­mu zaskocze­niu na IMDB znalazł mnóst­wo pozy­ty­wnych recen­zji. Zwierz prze­jrzał część z nich  i dostrzegł, że wiele osób dostrze­ga w posta­ci­ach z seri­alu prawdzi­we posta­cie z rodziny królewskiej. Zwierz podra­pał się po głowie (sam widzi bard­zo bied­nie przepisane schematy z soap opery pod­lane ukła­dem relacji jak z Ham­le­ta w wer­sji dla ubogich)  i doszedł do wniosku, że jedynie dwie kos­micznie głupie krew­ni­acz­ki bohaterów mogły­by być na kimś oparte bo istot­nie mamy dwie rude księżnicz­ki. Nie mniej to niesamowite co ludzie chcą widzieć- zwłaszcza że wszelkie porów­na­nia są o tyle bezsen­su że  w The Roy­als nie ma żad­nego monar­chy jest tylko rodz­i­na przy­pom­i­na­jącą którąś z tych znanych z Gos­sip Girl czy innego seri­alu o bogatych (zwierz nie bez powodu przy­wołu­je cią­gle GG – to jest po pros­tu ser­i­al z tego samego gatunku).  Co rzecz jas­na kusi bo wiado­mo, że rodz­i­na królews­ka to też rodz­i­na. A to jest takie fas­cynu­jące! Jak­by mieć ciągły dostęp do tabloidu. Co w sum­ie sporo mówi zarówno o stacji nada­jącej ser­i­al jak i o oczeki­wa­ni­ach widzów.

THE_ROYALS_STILLS

Dobra czas kończyć (ten ser­i­al jest tak zły, że zwierz mógł­by się nad nim znę­cać godzinami),choć kon­kluz­ja jest dość zaskaku­ją­ca. Gdy­by ser­i­al był o oczko lep­szy zwierz porzu­cił­by go po jed­nym odcinku. Ale ze wzglę­du na swój nis­ki poziom i wprost niepo­jętą niepo­rad­ność przy prowadze­niu wątków zwierz siedzi i oglą­da jak zak­lę­ty. Chy­ba dlat­ego, że ma nadzieję na jakąś puen­tę. A może zwierz rzeczy­wiś­cie należy do tej grupy osób, których złe kino fas­cynu­je bardziej niż dobre. Zwierz poz­nał wielu takich widzów. Chy­ba wszyscy kochali złe kino ze wzglę­du na ele­ment zaskoczenia. Nic tak nie zaskaku­je jak pro­dukc­ja w której wszys­tko trzy­ma się schematu. W każdym razie zwierz pewnie sezon zobaczy do koń­ca – cho­ci­aż­by żeby wiedzieć, czy sce­narzyś­ci zori­en­towali się jaką szmirę piszą. A potem pójdzie do kąta i zas­tanowi się nad tym co zro­bił.

Ps: Zwierz był wczo­raj na Tar­gach Książ­ki skąd przyniósł do domu dwa komiksy o Dare­dev­ilu więc pewnie będzie niedłu­go komik­sowo.

Ps2: Zwier­zowi na face­booku stuknęło 10 tys. Fanów. Zwierz zawsze jest zaskoc­zony taki­mi liczba­mi. Serio 10 tys? Zwierz nie jest was sobie w stanie wyobraz­ić (wie bo próbował was wszys­t­kich rozsadz­ić w samolocie )

23 komentarze
0

Powiązane wpisy