Home Ogólnie Basically run czyli dziesięć filmowych biegów na każdą okazję

Basically run czyli dziesięć filmowych biegów na każdą okazję

autor Zwierz

 

Hej

 

Ale się poro­biło. Zwierz wywołał wczo­raj mała burzę w szk­lance wody jed­nym swoim komen­tarzem, bronią­cym pozostaw­ia­nia pod wpisa­mi komen­tarzy. Na całe szczęś­cie dla zwierza został przez rodz­inę odciąg­nię­ty od Inter­ne­tu i nie zagłębił się w całe zamieszanie bardziej, bo zro­biło­by się naprawdę nie miło. Tak więc zwierz szy­bko prze­chodzi do pos­tu właś­ci­wego, zapew­ni­a­jąc jed­nocześnie swoich czytel­ników, że u niego komen­tarze raczej zawsze będą, bo zwierz niczego bardziej nie lubi niż porząd­nej dyskusji, nawet jeśli ku zaskocze­niu zwierza jest to dyskus­ja o tym czy Pola­cy lubią pącz­ki (zda­nia są bard­zo podzielone). A sko­ro przy dyskus­jach jesteśmy to nad tem­atem tego wpisu wypowiedzi­ał się już nie jeden czytel­nik. Kil­ka dni temu zwierz zasug­erował że napisze o fil­mach o bie­ga­niu i naty­ch­mi­ast tłumy ludzi zaczęły pod­suwać tytuły, oso­by i sce­ny. Wtedy zwierz zrozu­mi­ał. W niczym was nie oświeci. Postanow­ił więc zwierz zami­ast wyliczać filmy pobaw­ić się w klasy­fikowanie fil­mowych rodza­jów biegów — wpis moż­na potrak­tować jako inspirac­je do jak­iś morder­czych biegów dla zapalonych wiel­bi­cieli tej najprost­szej ze wszys­t­kich (potrzeb­ne są tylko własne nogi a i to co raz bardziej opcjon­al­nie) dyscy­plin sportu.

 

 

 Zwierz w nagłówku umieszcza najwięk­szego w galak­tyce speca od prze­bież­ki.


Bieg przy­godowy - bieg przy­godowy zazwyczaj jest sprint­em. Aby bieg przy­godowy był możli­wy potrzeb­ny jest nam obiekt A i Obiekt B — obiekt A to — wiel­ki toczą­cy się kamień, potwór z kos­mo­su, ban­da tubyl­ców z dzi­da­mi w rękach, wiel­ka mors­ka fala itd. Obiekt B to bohater ewen­tu­al­nie bohater z oso­ba towarzyszącą. Bieg pole­ga na pró­bie jak najszyb­szego zwięk­szenia odległoś­ci między obiek­tem A i B przy czym A goni a B zwiewa. Ważne by zaz­naczyć, że w samą naturę biegu wpisane jest jego niepowodze­nie, ewen­tu­alne powodze­nie takiego biegu (A doga­nia B) nigdy nie kończy się jakoś bard­zo nieszczęśli­wie — jeśli kończy się nieszczęśli­wie mieliśmy do czynienia z zupełnie innym rodza­jem biegu. Przykłady biegów przy­godowych: Indi­ana Jones, Praw­ie każdy odcinek Dok­to­ra Who, spo­ra część Piratów z Karaibów.

 

 

 Jack Spar­row prezen­tu­je typowy bieg przy­godowy, albo coś co zwierz nazy­wa spotkanie z fana­mi ;) (jego nie zwierza)

 

Bieg sportowy — najprost­szy rodzaj biegu fil­mowego — najczęś­ciej odby­wa się po bieżni i odby­wa się w linii prostej ewen­tu­al­nie prostej i po łuku. Celem takiego biegu jest dobiec na metę szy­b­ciej niż inni choć z dra­maty­cznego punk­tu widzenia, sukces moż­na też odnieść dob­ie­ga­jąc na metę zde­cy­dowanie później niż inni. Ważne jest by bieg miał wymi­ar nie tylko sportowy ale i ogól­noludz­ki. Istot­na jest też ścież­ka dźwiękowa. Orga­ni­za­tor takiego biegu winien zapewnić osobę z nagłośnie­niem bieg­nącą za pele­tonem. Bieg sportowy ma przy­wró­cić wid­zowi wiarę w hart ducha nie tylko ciała, ewen­tu­al­nie zwró­cić uwagę widza na podłość losu, która nie daje dobiec do mety temu, kto dobiec powinien przykłady: Ryd­wany ognia, Pre­fontaine, w jakimś stop­niu Samot­ność Dłu­godys­tan­sow­ca. Ważne by zauważyć, że za bieg sportowy uzna­je­my też bieg przy­go­towu­ją­cy do innych zawodów niż lekkoatle­ty­czne ale porusza­ją­ca muzy­cz­ka jest równie waż­na przykła­dem Rocky.

 

 

 

 Z pomocą Rowana Atkin­sona zwierz poz­woli sobie zaprezen­tować ścisły związek między muzyką a wspani­ałoś­cią biegu.

 

 

Bieg poś­cigowy - zasa­da jest taka że pod­miot A jest podłym zbirem zaś pod­miot B dziel­nym bohaterem — pod­miot A zwiewa jak­by miał w kieszeni medal na setkę, zaś pod­miot B goni go najczęś­ciej wymachu­jąc przy tym pis­to­letem. Bieg poś­cigowy ma to do siebie, że musi zaw­ier­ać obow­iązkowe — skakanie po dachach, przeskaki­wanie przez mas­ki samo­chodów, prze­b­ie­ganie przez olbrzymią ulicę w poprzek przy pełnym ruchu, rozglą­danie się w którą stronę pobiegł ucieka­ją­cy, dzi­wne zniknię­cia zbie­ga w rogu ślepej ulicz­ki. Bieg poś­cigowy powinien być emocjonu­ją­cy by jakoś ukryć przed widza­mi fakt, że bohaterowie ści­ga­ją się na piechotę zami­ast jak pan Bóg przykazał samo­choda­mi — przykład — praw­ie każdy film o Bondzie i pokrewne mu gatunkowo, praw­ie wszys­tkie filmy gdzie ktoś może strzelić w górę i  krzyknąć “Stój Polic­ja”.

 

 

 

 W przy­pad­ku biegu Bon­dowskiego trze­ba pamię­tać, że wykonu­je się go w gar­ni­turze, pod krawa­tem i w obuwiu wyjś­ciowym

 

Bieg roman­ty­czny — bieg wys­tępu­ją­cy w dwóch gatunkach. Pier­wszy rodzaj biegu to ten w którym jed­nos­t­ka A (ukochany bądź ukochana) odd­ala się najczęś­ciej spoko­jnym tem­pem (częs­to w kierunku bram­ki lot­niska) zaś jed­nos­t­ka B bieg­nie za nią celem wyjaw­ienia swych uczuć i snów. Bieg taki pop­u­larny jest min. w kome­di­ach roman­ty­cznych takich jak np.  Dzi­en­nik Brid­get Jones czy To właśnie miłość. Bieg roman­ty­czny ma też swo­ja staroświecką odmi­anę. Jed­nos­t­ka A i jed­nos­t­ka B sta­ją w pewnym odd­ale­niu od siebie po czym rozłoży­wszy ręce bieg­ną w swoim kierunku (dobrze by choć jed­no z nich miało z gór­ki), zaś kam­era śledzi bieg to jed­nego to drugiego — klasy­czny przykład biegu roman­ty­cznego z dawnych cza­sów zna­jdziecie w Przem­inęło z Wia­trem w sce­nie kiedy Ash­ley wraca do domu.

 

 

 

 Gazu mięcza­ku Gazu to przykład bard­zo specy­ficznego biegu roman­ty­cznego 

 

Bieg inten­cyjny — bieg inten­cyjny to szczegól­ny rodzaj biegu fil­mowego, który wys­tępu­je więcej niż raz w bard­zo prostej kon­fig­u­racji. Do odby­cia biegu inten­cyjnego potrzeb­na jest cho­ra oso­ba, oraz bie­gacz. Najlepiej by bie­gacz był młody — bieg a właś­ci­wie wysiłek weń włożony ma prze­bła­gać siły wyższe do cofnię­cia wyroków. Jak wiado­mo, tego typu bie­gi najczęś­ciej kończą się duchowym oświece­niem choć nie koniecznie spełnie­niem zanos­zonej przed boskie ołtarze intencji.  Schemat ten zwierz widzi­ał raz w kinie pol­skim ale dowiedzi­ał się dzię­ki czytel­nikom, że schemat wys­tępował także w kinie zachod­nim — Przykłady to Wszys­tko Będzie Dobrze, i Świę­ty Ralph.

 

 

 

W przy­pad­ku biegu Inten­cyjnego złe warun­ki na drodze są nawet pożą­dane bo pozwala­ją pokazać siłom wyższym deter­mi­nację i poświęce­nie.

 

Bieg zmyłkowy — to bieg, który pojaw­ia się w filmie który wcale nie jest o bie­ga­niu. Przez cały film jesteśmy przeko­nani, że bie­ganie jest ważne ale kiedy dochodz­imy do koń­ca okazu­je się, że tak naprawdę to bieg był tylko narzędziem a reży­serowi chodz­iło o coś zupełnie innego. Jak­iż to prze­myśl­ny sposób odwróce­nia naszej uwa­gi — co ciekawe moż­na to wyko­rzys­tać zarówno dra­maty­cznie — jak w Galipoli, jak i thillerowa­to — jak w Mara­tończyku jak i pogod­nie i kome­diowo jak w Run Fat Boy Run. Bard­zo zac­ny jest to rodzaj biegu, pojaw­ia­ją­cy się w fil­mach najczęś­ciej i być może pokazu­ją­cy, że nigdy kiedy ktoś gdzieś bieg­nie nie chodzi wyłącznie o zwięk­sze­nie tem­pa przemieszcza­nia się poprzez szyb­sze prze­bieranie kończy­na­mi dol­ny­mi przy wspar­ciu kończyn górnych (no bez macha­nia łapa­mi bie­gać się nie da)

 

 


 Dustin Hoff­man strasznie się męczy bie­ga­jąc po Cen­tral Parku ale praw­da jest taka, że film jest o czymś zupełnie innym. Czy ktoś mu to powiedzi­ał?

 

Bieg z przez­nacze­niem — bieg upraw­iany na całym świecie — bohater bieg­nie i od tego czy dobieg­nie zależą jego dal­sze losy. Sprawność prze­biera­nia noga­mi okazu­je się więc być kluc­zowa dla dal­szego roz­wo­ju fabuły. Bieg ów zapoc­zątkowano w Polsce co jest log­iczne bo każdy próbu­ją­cy zdążyć na pociąg PKP po zmi­an­ie rozkładu jazdy odnosi wraże­nie że wda­je się w skom­p­likowaną grę z przez­nacze­niem, choć najczęś­ciej chodzi o to czy przez­nac­zone mu było spóźnić się do pra­cy bard­zo czy tylko trochę. Przykłady: Przy­padek, Przy­pad­kowa dziew­czy­na

 

 

 Kieślows­ki nakrę­cił film  o codzi­en­nej walce człowieka z przez­nacze­niem. O ile przez­nacze­nie i PKP to ta sama insty­tuc­ja.

 

Bieg z przed­miotem ostrym — ponown­ie potrzeb­ne nam są dwie jed­nos­t­ki — jed­nos­t­ka A to najczęś­ciej młode dziew­czę ( prefer­owany blond) ucieka­jące w pan­ice, Jed­nos­t­ka B to złoczyń­ca (prefer­owany sza­le­niec) najczęś­ciej w masce próbu­ją­cy dziew­czę ubić — bieg trwa tak dłu­go aż przed­miot ostry nie zostanie zato­pi­ony w ciele dziew­czę­cia. Ist­nieje jeszcze odmi­ana tego biegu w której dziew­czę nie jest tak koniecznie bezbronne a sza­leń­ca zamieni­amy na pot­wo­ra, obec­nego czy coś w tym sty­lu przykłady: Krzyk, Tek­sańs­ka Masakra Piłą Mechan­iczną, trochę Obcy (wer­s­ja dru­ga), praw­ie każdy film gdzie ktoś gania za kimś z nożem. Co ciekawe bieg z przed­miotem ostrym właś­ci­wie nigdy nie kończy się w sposób w jaki rodz­ice przestrze­ga­ją by nie bie­gać z przed­miotem ostrym. Otóż bard­zo rzad­ko zdarza się by złoczyń­ca przewró­ci­wszy się nadzi­ał się na włas­ny nóż, przed czym przestrze­ga­ją rodz­ice zabra­ni­a­jąc bie­gać z noży­czka­mi a nawet z patyka­mi.

 

 

 

 Zwierz uważa, że hor­ro­ry pro­mu­ją zdrowy tryb życia — ćwicz to może pan w czarnych szat­ach cię nie zaciu­ka.

 


Bieg na czas —  ciekawy przykład fil­mowego biegu gdzie nie liczy się nie tyle sam kierunek biegu co jego czas. Ważne jest by odległość pokon­ać jak najszy­b­ciej — częs­to pokonu­jąc po drodze dodatkowe przeszkody. Bieg na czas charak­teryzu­je się tym, że budzi w widzu poczu­cie zagroże­nia i prz­er­aże­nia na sama myśl że może bohater nie zdąży. Zwierz czu­je podob­ne emoc­je kiedy spoglą­da na zegarek przed wyjś­ciem z domu do pra­cy. Przykłady: Najważniejszy to Bieg­nij Lola Bieg­nij gdzie wokół kon­cepcji biegu na czas osnu­ta jest cała fabuła fil­mu.

 

 

 Zwierz doskonale zna ów dra­maty­czny bieg z ogranic­zonym cza­sem upraw­ia go namięt­nie o poranku na trasie dom przys­tanek tramwa­jowy.

 

Bieg, żeby biec — jeśli zwierz wie cokol­wiek o bie­ga­niu, a nie wie nic, to uznał­by ten bieg za najważniejszy, za sama kwin­tes­encję porusza­nia się na włas­nych nogach w przyspies­zonym tem­pie. Bieg żeby biec nigdzie niko­go nie doprowadzi, nigdy się nie kończy, trwa i niesie radość temu kto bieg­nie. Bieg żeby biec jest ideą samą w sobie, nie potrze­bu­je dys­tan­su uza­sad­nienia, kierunku, celu,  niczego nie wyma­ga, pozwala się swo­bod­nie porzuć w każdym momen­cie. Przykład: For­rest Gump, Struś Pędzi­wa­tr (ten to dopiero bie­gał i bie­ga z czys­tej pasji)

 

 

 Zdaniem zwierza, to jedyne dobre uza­sad­nie­nie uda­nia się na prze­bieżkę.


Zwierz patrzy i widzi, że mimo dziesię­ciu kat­e­gorii nawet nie zaczął wymieni­ać wszys­t­kich rodza­jów fil­mowych prze­bieżek. Sam zwierz, który bie­ganie uważa za sprzeczne z jego naturą (choć jak już trafi na bieżnię to na niej zosta­je), wie że bieg daje radość wielu osobom, które zapewne są ewolucyjnie lep­iej przys­tosowane (zwierz jest przeko­nany, że pochodzi od tych małp które bard­zo powoli prze­chodz­iły między drze­wa­mi nigdzie się nie spiesząc) do szy­bkiego przemieszcza­nia się. Niek­tórzy mówią ze to chemia mózgu, kine­matografia pod­powia­da, że to powszech­ność biegu w życiu człowieka czyni go czymś bliskim ser­cu. Ale zwierz pode­jrze­wa, że dla wielu osób bie­ganie to dobry moment na spotkanie z samym sobą i ze swoi­mi myśla­mi. Zwierz którego myśli są strasznie ciężkie za bard­zo się męczy bie­ganiem z takim bal­astem, dlat­ego woli rozmyślać idąc. Nie mniej jeśli kiedy będzie go goniła wiel­ka fala, olbrzy­mi dinoza­ur z kos­mo­su, czy złoczyń­ca z nożem zwierz porzu­ci swo­je przy­ciężkawe rozważa­nia i pogna ile sił w zwier­zowych nogach. Bądź co bądź ide­olo­gia ide­ologią, ale zwierz nie poz­woli by go rozdep­tała Godzil­la.

 

 

 Nieo­drod­na cór­ka najwięk­szego w galak­tyce wiel­bi­ciela prze­bieżek.

 

Ps: Zwierz ma nadzieję, że wpis spodo­ba się Mias­tu Książek, którego autor­ka dopom­i­nała się o biego wpis jeszcze na gali Blo­ga Roku.

 

ps2: Marzec. Marzec. Marzec to miesiąc kiedy zwierz jedzie do Lon­dynu. Radu­j­cie się nar­o­dy. A właś­ci­wie nar­o­dzie. A właś­ci­wie jed­nos­tko. Raduj się zwierzu !??

 

 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy