Home Ogólnie Cena pokoju czyli zwierz o Zygon Iversion

Cena pokoju czyli zwierz o Zygon Iversion

autor Zwierz
Cena pokoju czyli zwierz o Zygon Iversion

To chy­ba najbardziej odwlekane dok­towe omówie­nie w his­torii tego blo­ga. Wiecie dlaczego, ostat­ni odcinek zwierza zden­er­wował i trud­no było potem zebrać się do oglą­da­nia częś­ci drugiej. Kied
y zwierz się już zebrał odczu­cia ma bardziej pozy­ty­wne niż negaty­wne, ale to doskon­ały dowód na to, jak się różne rzeczy zmieni­a­ją. Odcin­ki z 11 zwierz potrafił recen­zować po nocy by następ­nego dnia o poranku koniecznie była recen­z­ja. (W notce spoil­ery).

Ingrid-Oliver-Jenna-Coleman-and-Peter-Capaldi-in-Doctor-Who-Season-9-Episode-8

Zaczni­jmy od tego, że ten odcinek Dok­to­ra doskonale pokazu­je, najwięk­szą wadę dwóod­cinkow­ców. W poprzed­niej częś­ci wszyscy bie­gali w kółko, prowadzili dużo mniej lub bardziej bezsen­sownych rozmów, ale wszys­tko sprowadza­ło się do tego, że jakaś wąs­ka gru­pa zamieszku­ją­cych nasz świat Zygonów prag­nie zro­bić rewolucję, która dotknie wszys­t­kich. W poprzed­nim odcinku było mnóst­wo scen których spoko­jnie mogło nie być. Ter­az kiedy zasi­adamy do drugiej częś­ci tak naprawdę cały odcinek – pod wzglę­dem akcji sprowadza się do JEDNEJ sce­ny. Serio, cały ten odcinek sprowadza się do sce­ny w której przed­staw­iciel­ka ludzi i przed­staw­iciel­ka Zygonów muszą pod­jąć niemożli­wą decyzję a pomiędzy nimi stoi Dok­tor tłu­maczą­cy im dlaczego najlep­szym sposobem na pokój jest nie wszczy­nanie wojen. Wszys­tko pozostałe w tym odcinku nie ma znaczenia. Co więcej – w wielu przy­pad­kach jest trochę bez sen­su i spowal­nia akcję. Gdy­by twór­cy inaczej pocięli oba odcin­ki, dostal­ibyśmy coś abso­lut­nie fenom­e­nal­nego. A tak – mamy jeden bard­zo sła­by odcinek (poprzed­ni) i dru­gi który choć ma doskon­ała scenę, traci jako kon­tynu­ac­ja czegoś śred­niego. I żeby jeszcze dzi­ały się tu jakieś fajer­w­er­ki których nie moż­na ominąć. Ale nie, spoko­jnie moż­na to było wszys­tko zmieś­cić w jed­nej opowieś­ci. Odpowied­nio przy­ciętej. Zwierz wciąż pow­tarza, rozwlekanie akcji w przy­pad­ku Dok­to­ra naprawdę nie ma sen­su. BO cały ten ser­i­al dzi­ała na zasadzie „Szy­bko zan­im dojdzie do nas że to nie ma sen­su” dlat­ego warto szy­bko iść do przo­du i nie zostaw­iać cza­su na dodatkowe zas­tanaw­ian­ie się.

maxresdefault (2)

Prze­jdźmy jed­nak do samej fabuły odcin­ka. Ta jest w sum­ie miz­er­na bo cały odcinek ma wszys­t­kich bohaterów sprowadz­ić do tego samego miejs­ca czyli do niewielkiego poko­ju gdzie będą ważyć się losy świa­ta. Mamy więc Dok­to­ra ratu­jącego się ze spada­jącego samolo­tu bez więk­szego prob­le­mu i Clarę która mimo posi­ada­nia swo­jego złego wcie­le­nia (czy tylko zwierz nie marzył trochę by Bon­nie została z Dok­torem na dłużej?)  mogła się jakoś komu­nikować i w ogóle wszys­t­kich którzy jakimś cud­em nie zginęli, nie zostali narażeni na niebez­pieczeńst­wo i mogli ostate­cznie wylą­dować w tym małym poko­ju.  Po to byśmy mogli dostać typowy dla Dok­to­ra ora­tors­ki fajer­w­erk i scenę pełną emocji. Z jed­nej strony to sce­na doskon­ała. Oto mamy Dok­to­ra który staw­ia dwie strony przed podob­nie niemożli­wym wyborem. Teo­re­ty­cznie zarówno przed­staw­iciel­ka rasy ludzi jak i Zygonów może nacis­nąć przy­cisk i rozpocząć wojnę. W tej trud­nej decyzji nie poma­ga Dok­tor, który – z całą pasją opowia­da o tym, że ludzie zaczy­na­ją­cy wojny nigdy nie wiedzą co będzie dalej, że nie ma dobre decyzji i ze zami­ast wal­ki trze­ba się skupić na myśle­niu i prze­bacze­niu. Do tego sam z pasją odwołu­je się do włas­nych wojen­nych przeżyć, deklaru­jąc się ostate­czniej jako najwięk­szy pacy­fista – człowiek który z wojny wyniósł tylko prag­nie­nie poko­ju. Kiedy skończy obie strony zrozu­mieją, że w pudełkach które sto­ją przed nimi nie ma żad­nej bom­by ani zabójczego gazu i całe przy­go­towane przez Dok­to­ra rozwiązanie pole­ga na sprowadze­niu wojny do prostej decyzji. I do zbi­cia tej pewnoś­ci siebie która tak częs­to towarzyszy ludziom zaczy­na­ją­cym kon­flik­ty.

DW_E8-8-1200x800

Początkowo zwierz był sceną zach­wycony bo prze­cież to ten sam doskon­ały pacy­fisty­czny Dok­tor którego znamy od niepamięt­nych cza­sów. Ale potem stało się coś co zdaniem zwierza nieco zmieniło wydźwięk całego odcin­ka. Otóż, okazu­je się, że ten kryzys nad­chodzi raz na jak­iś czas i już 15 raz Dok­tor pow­strzy­mu­je rasy przed wza­jem­nym wybi­ciem się – jedyną, jak nam się sugeru­je, skuteczną bronią. Po pier­wsze takie rozwiązanie – choć  ład­nie wyglą­da z punk­tu widzenia sce­nar­iusza nie za bard­zo ma sens z punk­tu widzenia postępowa­nia Dok­to­ra przez ostat­nie dwa odcin­ki. Oso­ba która widzi­ała już taką sytu­ację starała­by się jak najszy­b­ciej zwabić obie strony w jed­no miejsce. Zwłaszcza, że niemal od początku zdoby­cie pudeł­ka było gdzieś w planach Zygonów. Dru­ga sprawa, wszys­tko bard­zo pięknie, ale w momen­cie w którym Dok­tor nic nie robił  zginęło całkiem sporo ludzi i Zygonów. Pamięta­cie żołnierzy z poprzed­niego odcin­ka, te szcząt­ki ludzi zami­atane w tym, czy całe miasteczko? To wszys­tko jest koszt tego potenc­jal­nie doskon­ałego rozwiąza­nia Dok­to­ra. Co więcej Dok­tor mając świado­mość, że ist­nieje pewne – w jak­iś tam sposób dzi­ała­jące rozwiązanie, cały czas zachowywał dys­tans do tego co dzi­ało się wokół niego – nie ratu­jąc ani jed­nego życia. Z punk­tu widzenia sce­narzysty bard­zo łat­wo spraw­ić, żebyśmy uwierzyli, że rozwiązanie Dok­to­ra jest doskon­ałe i zapew­nia pokój. Ale praw­da jest taka, że to nie jest rozwiązanie które zapew­nia pokój tylko takie które zapo­b­ie­ga zbyt dużej wojnie. Jest więc wielce niedoskon­ałe bo już 15 razy ludzie w różnych miejs­cach świa­ta musieli ginąć, zan­im uży­to tego rozwiąza­nia. Jest błyskotli­wie ale wyma­ga całej masy ofi­ar. Co oznacza, że kiedy Dok­tor przysię­ga że nikt więcej nie będzie ginął kiedy on trzy­ma wartę… cóż… praw­ie mówi prawdę.

zi3

Przy czym to jest tak, że tego typu sytu­acje zdarza­ły się w odcinkach Dok­to­ra już wcześniej. To znaczy, że wszys­tko było ład­nie rozwiązane, puen­ta była błyskotli­wa, ale tylko wtedy jeśli się nie poskrobało całoś­ci i nie szukało za bard­zo inten­sy­wnie. W innym przy­pad­ku okazy­wało się, że jed­nak ten cud­ny sce­nar­iusz ma dzi­ury. Może­my więc przyjąć wer­sję ze nie skro­biemy i wtedy rzeczy­wiś­cie Dok­tor a co za tym idzie Capal­di dosta­ją doskon­ałą scenę – bard­zo w sty­lu anty­wo­jen­nych przemów Dziesiątego Dok­to­ra. Co praw­da zwierz jest praw­ie pewien, że Dok­tor z tego odcin­ka i Dok­tor z poprzed­niego to prak­ty­cznie dwie różne oso­by ale prze­cież ile moż­na narzekać? Zwier­zowi bard­zo podobała się Bon­nie czyli evil Clara – co zresztą pokazu­je, że naprawdę w przy­pad­ku Clary jej bezosobowość jest kwest­ią tego jak postać jest pisana (przy­na­jm­niej w tym sezonie) a nie tego jak jest grana. Tal­en­tu bowiem aktorce odmówić nie sposób. Zwier­zowi podobała się i zawsze będzie się podobać postać Osgood. Pasu­je ona do dobrej trady­cji – towarzyszek których nie było, z tym dodatkiem, że rzeczy­wiś­cie przy­na­jm­niej w tym odcinku zda­je się być nawet o krok przed Dok­torem. Jej niechęć przyz­na­nia „kim jest” to chy­ba najlep­szy ele­ment tego pod­wójnego odcin­ka, choć zda­je się, że sce­narzyś­ci chcieli by to jeszcze w przyszłoś­ci wyko­rzys­tać.

maxresdefault (3)

Ostate­cznie odcinek nieco zre­ha­bil­i­tował poprzed­ni choć w sum­ie jak się nad tym zas­tanow­ić, to Dok­tor w ogóle nie wysłuchał jed­nej ze stron. Jasne – wyni­ka z całego odcin­ka że woj­na jest zła (choć pis­to­le­ty jak widz­imy się przy­da­ją), ale nie zmienia to fak­tu, że raz na jak­iś czas pew­na gru­pa Zygonów czu­je się źle w zaplanowanej przez Dok­to­ra i spółkę przy­mu­sowej asymi­lacji.  Wedle sce­nar­iusza Dok­to­ra – właś­ci­wie z tym fak­tem nic nie powin­no się robić, co najwyżej pow­strzymy­wać Zygonów raz na jak­iś czas przed rewolucją. Zwłaszcza, że niezad­owoleni to tylko odłam i drza­z­ga. Z punk­tu świa­towego poko­ju brz­mi doskonale. Gorzej jeśli nie zaczniemy się poważniej zas­tanaw­iać jak mielibyśmy to przełożyć na świat ludzi. Sko­ro jakaś gru­pa źle się czu­je z tym że każe­my jej odrzu­cić całą swo­ją tożsamość na rzecz naszej, to czy naprawdę najlep­szym sposobem jest zig­norowanie tego fak­tu i sprowadzanie wszys­tkiego do jed­nej decyzji – jak to czyni Dok­tor. Widzi­cie odpowiedź nie jest już taka pros­ta. Jasne wojny nie ma moż­na jechać dalej, Dok­tor przez moment czuł się fatal­nie bo myślał, że Clara nie żyje. Jest pokój i wszys­tko jest dobrze. I tylko nikt nie myśli o tych Zyg­o­nach którzy tak źle się czu­ją uda­jąc ludzi.

1Rzc19i

Na koniec zwierz musi powiedzieć, że przy­na­jm­niej jego zdaniem, to był­by ide­al­ny odcinek na koniec sezonu. Fakt, że ter­az po raz dru­gi w tym sezonie przeskoczymy do jakiejś zamkniętej stacji kos­micznej (wcześniej była stac­ja pod­wod­na) jakoś nie współ­gra z tym moc­nym odcinkiem. Inna sprawa – zwierz ma nadzieję, że choć w jed­nym odcinku tego sezonu Dok­tor i Clara będą robić coś razem. Bo jak na razie to jedyny ele­ment który wiąże cały sezon. Ter­az pytanie czy nie napisany spec­jal­nie sko­ro tak bard­zo pow­tarzal­ny. Ale to jest właśnie wkurza­jące w tak nierówno pisanym Dok­torze. Nie sposób już rozez­nać co jest wynikiem prze­myśleń a co stanowi po pros­to iry­tu­ją­cy nawyk sce­narzys­tów.

Ps: Zwierz skończył też oglą­dać szósty sezon Down­ton Abbey – zde­cy­dowanie mniej iry­tu­ją­cy od wielu poprzed­nich. Wyni­ka z całego sezonu jas­no, że jeśli będziemy bard­zo grzeczne i poczekamy kilka­naś­cie lat to na końcu czeka nas Matthew Goode. Chy­ba że jest jakaś inna inter­pre­tac­ja tego sezonu, której zwierz nie dostrzegł. Nie mniej szyku­ją się emocjon­alne świę­ta bo dopiero wtedy bohaterowie nas opuszczą.

PS2: W ten week­end rusza cykl fil­mowy pod patronatem zwierza. Cykl rusza w Ełku, więc jak jesteś­cie z Ełku to zwierz zaprasza.

13 komentarzy
0

Powiązane wpisy