Home Ogólnie Człowiek który nie napisał wielkiej amerykańskiej powieści czyli ja nie chcę się bać

Człowiek który nie napisał wielkiej amerykańskiej powieści czyli ja nie chcę się bać

autor Zwierz

Hej

Zwierz uwiel­bia Stephena Kinga. Uwiel­bi­ał go od cza­su kiedy dziecię­ciem będąc zapoz­nał się za pośred­nictwem swo­jej mat­ki z jego książką ” Oczy Smo­ka” — ta powieść dla dzieci — rzecz osobli­wa w dorobku auto­ra na długie lata zag­nieźdz­iła w zwierzu syp­matię dla Kinga. Drugie spotkanie zwierza z książka­mi króla Hor­roru prze­biegło nieco bardziej dra­maty­cznie. Oto zwierz widzi cienką książkę na łóżku swo­jej mat­ki. Pod­nosi i z nawyku zaczy­na przeglą­dać — wsta­je dopiero po tym jak nas­to­lat­ka obdar­zona telekine­ty­czny­mi zdol­noś­ci­a­mi zamieni szkol­ny bal w krwawą łaźnię. Kole­jne lek­tu­ry umac­ni­ały zwierza w przeko­na­niu, że King to pis­arza abso­lut­nie świet­ny jeśli nie wybit­ny. Oczy­wiś­cie pod jed­nym warunk­iem. Że daru­je sobie strasze­nie. Wiele książek Kinga zwierz odkładał w połowie. Sam autor zwykł pow­tarzać że jego przepis na hor­ror to wykre­owanie zupełnie nor­mal­nej sytu­acji i dodanie do niej tą odrobinę tego czegoś naprawdę strasznego. Prob­lem z Kingiem od zawsze pole­gał na tym, że o ile był i jest mis­trzem tego zupełnie nor­mal­nego to nie za dobrze daje sobie radę z tym strasznym. 
King posi­adł tą rzad­ką umiejęt­ność portre­towa­nia ludzi prze­cięt­nych, nas­to­latków i ludzi u których sza­leńst­wo czai się gdzieś głęboko. W jego najlep­szych książkach zazwyczaj nie boimy się pot­wo­ra, sił para­nor­mal­nych tylko właśnie ludzi w których czai się zło ( w Lśnie­niu naw­ied­zony hotel jest tylko katal­iza­torem sza­leńst­wa zaś w Mis­ery nie ma nic para­nor­mal­nego). Z resztą wątek człowieka który ma dwie twarze jed­ną dobrą a drugą złą to jeden z tych moty­wów który pojaw­ia się u Kinga nadzwyczaj częs­to. Nie zmienia to fak­tu, że straszą­cy autor nie jest szczegól­nie kreaty­wny — tu sza­lony samochód, tam telekineza, wirus, indi­ańs­ki cmen­tarz — wymieni­ać moż­na dłu­go ale naprawdę kreaty­wnych rozwiązań raczej u niego nie zna­jdziemy — oczy­wiś­cie nadal są to książ­ki które niechęt­nie czy­tamy po zmroku ale kiedy zaczy­namy się nad tym zas­tanaw­iać to właśnie boimy się tego co nie opisane a nie ostate­cznego rozwiąza­nia.
 Zwierz nie pisze o Kingu tylko dlat­ego, że jest to jeden z nielicznych autorów hor­rorów z którego twór­c­zoś­cią zwierz się zapoz­nał. Otóż w posłow­iu do swo­jej najnowszej książ­ki ( zwierz uwiel­bia zwyczaj Kinga kore­spon­dowa­nia z czytel­nika­mi przy pomo­cy wstępów i kilku słów na zakończe­nie) wyz­na­je że książkę ” Wiel­ki Marsz” napisał mając 18 lat. Zwierz który bard­zo lubi Wiel­ki Marsz i zawsze jest pod wraże­niem jak w tej krótkiej książce udało się Kingowi ( piszące­mu pod pseudon­imem) stworzyć kilku bohaterów o zupełnie odmi­en­nych wyraźnie zarysowanych charak­ter­ach. Jed­nak słysząc że autor był tak młody kiedy napisał tą książkę zwierz zami­ast podzi­wu poczuł smutek. ” Wiel­ki marsz” jest książką oso­by zde­cy­dowanie dojrzal­szej niż osiem­nas­to­lat­ka. Co więcej jest dowo­dem olbrzymie tal­en­tu pis­arskiego ( najlep­szy dowód że książkę ludzie czy­ta­ją nie jako cieka­wostkę ale jako naprawdę dobrą powieść). Zwierz zad­u­mał się. Być może gdy­by rzeczy potoczyły się inaczej i King nie zde­cy­dował się pisać hor­rorów i książek z ele­men­ta­mi para­nor­mal­ny­mi ( w tym chy­ba nie do koń­ca udanego dzieła życia czyli cyk­lu o Mrocznej Wierzy) mógł­by stać się kimś więcej niż jed­nym z ulu­bionych pis­arzy amery­ki. 
Przy swo­jej umiejęt­noś­ci pisa­nia o ludzi­ach z różnych grup społecznych i cza­sów King jest niemal ide­al­nym kandy­datem do napisa­nia ” wielkiej amerykańskiej powieś­ci”. Owa powieść stanowi coś jak świę­ty Graal amerykańskiej lit­er­atu­ry. Wszyscy czeka­ją aż ktoś w końcu ją napisze ( a może napisze jeszcze raz bo wyda­je się że najbliższy tego był Fitzger­ald) ujmu­jąc w jed­nej książce przekrój społeczny Stanów. Jed­nak King takiej powieś­ci już nie napisze — został królem hor­rorów i wszyscy się z tym pogodzili ( wyda­je się że przyz­nanie mu kil­ka lat temu Nation­al Book Award było potwierdze­niem że wszyscy wiedzą że mógł­by być kimś więcej dla amerykańskiej lit­er­atu­ry.)
 Trze­ba jed­nak stwierdz­ić że wpływ Kinga na kul­turę pop­u­larną prz­eras­ta nieco zwykłą pop­u­larność auto­ra. Poza lep­szy­mi i gorszy­mi powieś­ci­a­mi wiele ekraniza­cji jego powieś­ci okazy­wało się fil­ma­mi lep­szy­mi niż dobry­mi — nawet jeśli nie do koń­ca wierne ( Lśnie­nie) czy prz­eras­ta­jące powieść ( Zielona Mila czy skazani na Shaw­shank) pokazy­wały jak wiel­ki potenc­jał drzemie w tych his­to­ri­ach. Z resztą to ciekawe jak chęt­nie się­ga się po jego powieś­ci — zekrani­zowano już praw­ie wszys­tko nie zależnie czy powieść była udana czy zupełnie bez­nadziej­na.
Oczy­wiś­cie zach­wyt zwierza nie jest obiek­ty­wny. Jed­ną z jego ukochanych książek jest ” Jak pisać. Pamięt­nik rzemieśl­ni­ka”. Jest to połącze­nie wspom­nień auto­ra i kilku rad jak pisać. Zwierz nie wierzy w porad­ni­ki dla przyszłych lit­er­atów ale po przeczy­ta­niu tej książ­ki do dziś ma w głowie kil­ka bard­zo rozsąd­nych rad jak pisać nieco lep­iej. 
Zwierz nie twierdzi że miejs­ca­mi King nie zawodzi — niekiedy wina jest sys­tem wydawa­nia co roku nowej powieś­ci innym razem powieść wyda­je się być przekom­bi­nowana ( His­to­ria Lisey albo była książką nies­trawną albo nie możli­wą do przetłu­maczenia) nie mniej wyda­je się że ten pop­u­larny autor hor­rorów nie jest pop­u­larny bo dobrze straszy. Jest pop­u­larny bo posi­a­da właś­ci­wą tylko najwięk­szym pis­ar­zom umiejęt­ność opisy­wa­nia rzeczy bard­zo bard­zo nor­mal­nych w stanie Main w okol­i­cy Ban­gor. 
Ps: Jutro wpis później bo zwierz będzie się pro­dukował na kon­fer­encji. Pop­kul­tur­al­nie rzecz jas­na.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy