Home Ogólnie Drogi Mikołaju zabierz mnie z tego seansu czyli 20 rzeczy których zwierz nauczył się z Listów do M.

Drogi Mikołaju zabierz mnie z tego seansu czyli 20 rzeczy których zwierz nauczył się z Listów do M.

autor Zwierz

 

 ?

Hej

Więc na początku zwierz musi was drodzy czytel­ni­cy przeprosić. Zapewne macie już trochę dosyć czy­ta­nia zwierza który past­wi się nad kole­jny­mi pro­dukc­ja­mi kra­jowy­mi i zagraniczny­mi, i pewnie zada­je­cie sobie po cichu pytanie po co zwierz w ogóle oglą­da filmy sko­ro więk­szość z nich mu się nie podo­ba. Cóż paradok­sal­nie zwierz uwiel­bia oglą­dać nawet filmy złe, co jest niekiedy nieco masochisty­czne. Ale przede wszys­tkim zwierz ma zasadę, że jako isto­ta pop kul­tur­al­na nie może sobie poz­wolić na bycie pon­ad pewne pro­dukc­je. Sko­ro więc cały naród zagłosował noga­mi i obe­jrzał ” Listy do M” zwierz postanow­ił nie być pon­ad to i zobaczyć tą jed­ną z niewielu nie zjechanych przez kry­tyków kra­jową pro­dukcję.  A ter­az uwa­ga — poniższa recen­z­ja wyda­je treść fil­mu nie mniej jed­nak ponieważ zwierz zgadł Dosłown­ie wszys­tkie rozwiąza­nia trud­no tu mówić o słowie spoil­er.

 

 

 Zwierz poszedł na film w pełni świadom, że to kom­plet­na zrzyn­ka z genial­nego fil­mu Cur­tisa 

 

Tak więc zwierz nauczył się z fil­mu:

 

1.)  Fakt, że tytuł fil­mu brz­mi Listy do M nie oznacza, że w filmie pojaw­ią się jakiekol­wiek listy, do mikoła­ja, do rodziny, do świa­ta. Zupełnie jak­by twór­cy fil­mu zapom­nieli, że tytuł powinien mieć cokol­wiek wspól­nego z filmem. Choć może zapom­nieli, że nada­ją tytuł pol­skiemu fil­mowi a nie zmieni­a­ją tytuł amerykańskiej pro­dukcji. W każdym razie M. jak Mikołaj. Wystar­czy bo prze­cież są świę­ta

 

2.)    Wszyscy wdow­cy mają uroczych rezo­lut­nych synków, prag­ną­cych im znaleźć nową mamusię — co więcej jeśli uroczy rezo­lut­ny synek mówi że spędza poranek z matką może­cie być stupro­cen­tową pewność że mat­ka to zim­ny trup. Ważne by zapamię­tać, że wdow­cy zawsze muszą pra­cow­ać w wig­ilię, urodziny i inne ważne świę­ta. Na przykład w takie piękne Boże Nar­o­dze­nie.

 

3.)     Nikt w Polsce nie ma nor­mal­nie na imię — Katarzyny, Asie czy Jankowie to przeszłość wszyscy nazy­wa­ją się Doris, Wal­di, Bet­ty itp. No może poza bohat­era­mi którzy nazy­wa­ją się Kacper i Mel­chior co jest takim strasznie dzi­wnym zbiegiem okolicznoś­ci. Ewen­tu­al­nie nor­mal­nie na imię mają ludzie zwraca­ją­cy się do siebie pełny­mi imion­a­mi bez zdrob­nień  ” Mał­gorza­to” i ” Woj­ciechu” co ma pod­kreślić wyższe wyk­sz­tałce­nie oraz dys­tans emocjon­al­ny. Co jest smutne bo prze­cież właśnie są świę­ta

 

4.)      Skok z ósmego pię­tra to świet­ny początek resz­ty two­jego życia — jak się okazu­je jeśli decy­du­jesz się na skok z ósmego pię­tra i przeży­jesz dzię­ki ciężarów­ce z choinka­mi to od bez żąd­nych obrażeń udasz się do domu w celu ustanowienia nowych wig­ili­jnych trady­cji. Bo prze­cież trze­ba świę­tować, zwłaszcza Wig­ilię Bożego Nar­o­dzenia

 

5.)     Nikt w Polsce nie ma trady­cyjnej wig­ilii tzn. takiej na której spot­ka się całą rodz­i­na i je kolację, wręcz prze­ci­wnie ludzie spędza­ją wig­ilię sami, w pra­cy, u kom­plet­nie obcych ludzi, ewen­tu­al­nie jedząc wyk­wint­ny obi­ad. Najwyraźniej sce­narzyś­ci dawno nie odwiedza­li pol­s­kich domów gdzie nawet najnowocześniejsi przed­staw­iciele społeczeńst­wa jada­ją wig­ili­j­na kolację z rodz­iną. Lub tez odwiedzili domy tylko, ze nie kra­jowe, bo zwierz nie zna żad­nej rodziny w której wig­ilii się zupełnie nie obchodzi nawet szczątkowo. Nie mniej jed­nak to wszys­tko nie ma znaczenia bo są Świę­ta.

 

6.)          Wszys­tkie sierot­ki są urocze, ślicznie, ład­nie ubrane i rezo­lutne. Pojaw­ia­ją się w wig­ili­jny wieczór w życiu ludzi których Zycie pozbaw­ione jest światła by rozświ­etlić je swoim uśmiechem dobrem i wyko­naniem kolęd a capel­la. Co ciekawe takich sierotek nie trze­ba od razu zwracać do domu dziec­ka moż­na je sobie zatrzy­mać na dłużej. Pojaw­ie­nie się sierot­ki automaty­cznie niwelu­je jakikol­wiek ból ist­nienia. Co jest niezwyk­le ważne bo prze­cież są Świę­ta

 

7.)          Wszys­tkie krad­nące dzieci, które są do tego bezczelne okazu­ją się w ostate­cznoś­ci słod­ki­mi urwisa­mi, które uczą nie dojrza­łych młodych mężczyzn uczuć ojcows­kich, a poza tym krad­ną bo są głodne gdyż rzecz jas­na mają w domu jedynie pijaną matkę. Jeśli urwis lubi kolędy to na pewno zaprowadzi kogoś do koś­cioła. Co jest słuszne bo prze­cież jest Wig­ilia.

 

8.)          Wszys­tko w Warsza­w­ie mieś­ci się w okoli­cach cen­trum ale ist­nieje możli­wość niemal mag­icznego prze­trans­portowa­nia się ze starów­ki do arkadii w zaled­wie kil­ka scen. Ogól­nie wszyscy w Warsza­w­ie mieszka­ją niedaleko Arkadii co może potwierdz­ić zwierz który też miesz­ka nie daleko tego cen­trum hand­lowego w którym w wig­ilie do późnej nocy trwa­ją zakupy. Nie mniej jed­nak poma­ga nam to zachować atmos­ferę tych ważnych Świąt.

 

9.)          Jeśli wasz syn nie przy­chodzi z dziew­czyną na świę­ta to nie ma się co łudz­ić że się was wsty­dzi albo nie ma dziew­czyny. To na bank gej co moż­na wywnioskować niemal od samego początku ponieważ jak wiado­mo ukry­wa­ją­cy się geje sa rozpoz­nawal­ni na pier­wszy rzut oka. Co więcej przyprowadze­nie pier­wszego fac­eta w życiu ok. 30 na rodzin­na wig­ilie nie owocu­je żad­ny­mi rodzin­ny­mi scys­ja­mi ani żad­nym nie przy­chyl­nym komen­tarzem, z czego moż­na wnioskować, ze nawet przed miły­mi i tol­er­an­cyjny­mi rodzi­ca­mi bycie gejem po pros­tu się ukry­wa. Ale nie w takie mag­iczne Świę­ta. W Świę­ta mówi się prawdę.

 

10.)        W każdym lesie zna­j­du­je się jakaś chatyn­ka gdzie zupełnie obcy ludzie poczęs­tu­ją cie przepyszną wig­ilia ( razem z całą rodz­iną), co wystar­czy by sklepić two­je popękane małżeńst­wo i przekon­ać noszącą dredy córkę ( wszys­tkie zbun­towane dzieci mają dredy) do wartoś­ci rodzin­nych. Warto też dodać, że każ­da rodzin­na kłót­nia musi się skończyć bit­wa na śnież­ki i rados­nym śmiechem pod koniec.  Co jest oczy­wiste bo prze­cież trze­ba się pogodz­ić w Boże Nar­o­dze­nie.

 

 

11.)        Jeśli facet ole­wał cię przez całą ciążę ale dzień po nar­o­dz­i­nach dziecię­cia zjaw­ia się w szpi­talu z buki­etem kwiatów to znaczy, ze możesz mu z miejs­ca wybaczyć, bo prze­cież każdy facet ma pra­wo na 9 miesię­cy namysłu czy chce być ojcem two­jego dziec­ka. Podaj mu zaw­iniątko i razem ciesz­cie się że w końcu uznał, że może być ojcem swo­jego dziec­ka. Zwłaszcza, że prze­cież są te najważniejsze w roku Świę­ta

 

12.)        Każ­da mło­da kobi­eta ma klnącą i cią­gle mówiącą o sek­sie przy­jaciółkę, która zami­ast imienia ma faj­na ksy­wkę, przy­jaciół­ka wszys­tko widzi i na pewno cię wyswa­ta z jakimś sym­pa­ty­cznym wdow­cem ( może tym od uroczego synecz­ka?). Sama niemal zawsze ma przy tym miłego męża. Z którym spędzi wspani­ałe rodzinne świę­ta.

 

13.)        Kobi­ety dzielą się tylko na dwa rodza­je. Takich kom­pul­sy­wnie czyste, kupu­jące dro­gie ubra­nia, mówiące krótki­mi zda­ni­a­mi i popraw­ia­jące każde nakrycie na stole i na ciepłe roztrzepane, radosne isto­ty, które dają ręcznie mal­owane porce­lanowe kub­ki i uśmiecha­ją się do słoń­ca. To one rozu­mieją na czym pole­ga­ją Świę­ta.

 

14.)        Każdy warsza­w­iak miesz­ka w dużym przepięknie urząd­zonym mieszka­niu, z wyjątkiem tych warsza­w­iaków którzy mieszka­ją w olbrzymich nowoczes­nych domach. Zapom­ni­j­cie o nie ładzie i mieszka­ni­ach w bloku, pamię­ta­j­cie o drew­ni­anych podło­gach, wiel­kich kuch­ni­ach i design­er­s­kich meblach. Nie mieszka­cie w takim mieszka­niu? Zapewne nie jesteś­cie z Warsza­wy. Warsza­wa jest taka pięk­na  w okol­i­cy tych niezwyk­le ważnych Świąt

 

15.)         Nie ist­nieje coś takiego jak dow­cip zabawny raz. Jeśli dow­cip ma rozbaw­ić pub­liczność należy go powtórzyć kilka­naś­cie razy, najlepiej bard­zo powoli nawet dla tych którzy nie koniecznie zała­pali. Jeśli nadal nie jesteś­cie pewni czy dow­cip się udał. Co powiecie na powtórze­nie go jeszcze raz? Na przykład dlat­ego, że są Świę­ta.

 

16.)        Jeśli wasz sce­nar­iusz wystar­cza na jakąś godz­inę fil­mu ale wiecie, że to za mało wystar­czy jedynie zro­bić mon­taż. A jeśli przed chwilą właśnie był mon­taż? Słucha­j­cie prze­cież pub­liczność uwiel­bia mon­taże, zawsze może­cie zro­bić jeszcze jeden. Ważne tylko by dobrać uważnie piosen­ki. Oso­biś­cie zwierz pole­ca np. takie które pojaw­iły się w innych świątecznych fil­mach o miłoś­ci.

 

17.)         Kręcąc Świąteczną pro­dukcję nie zapom­i­na­j­cie przy­pom­i­nać wid­owni że to opowieść o Świę­tach. Co powiecie na to by przy­pom­i­nać o tym w każdym dia­logu, lub wielkiej wzrusza­jącej mowie. A jeszcze ważniejsze wspom­ni­j­cie o miłoś­ci na świę­ta. Jak­by komuś uciekł tem­at waszego fil­mu. ( czy zwierz pisał już że o to chodzi w tym filmie. O świę­ta)

 

18.)        Jeśli nie masz żad­nego nowego pomysłu, na rozwiąza­nia fab­u­larne. Jeśli jedyne co ci przy­chodzi do głowy to ograne wielokrot­nie klisze i sce­ny które widzi­ałeś w innych fil­mach, nie prze­j­muj się. Prze­cież idą świę­ta i nikt nie chce oglą­dać niczego nowego

 

19.)        Maciej Sthur gra dobrze nawet w złych fil­mach. A może to tylko zwierz ma słabość do tego akto­ra.

 

20.)         Dobre recen­z­je pol­s­kich filmów oznacza­ją tylko że poziom jaki wyz­nacza­ją im recen­zen­ci jest co raz niższy a nie że filmy zro­biły się co raz lep­sze.

 

          Może­cie powiedzieć że zwierz jest złośli­wy i sam sobie winien, że zami­ast zostać w domu poszedł do kina na film ewident­nie próbu­ją­cy podra­bi­ać cud­owne ang­iel­skie Love Actu­al­ly ( ktokol­wiek widzi­ał plakat obu pro­dukcji powinien widzieć o co chodzi). Ale zwierz naprawdę szedł z nadzieją, nie dlat­ego, że film obe­jrza­ły mil­iony polaków, ale dlat­ego, że recen­z­je nie były takie złe, dlat­ego, że ścież­ka muzy­cz­na wyglą­dała jakoś ludzko, a zdję­cia wyglą­dały na ładne. Nieste­ty włożono sporo wysiłku w stworze­nie fil­mu, w którym nie prze­bi­ja się żad­na nowa myśl czy żad­na nowa sce­na. Jak­by kopi­u­ją­cy ang­iel­s­ki pier­wowzór nie dostrzegli tych drob­nych niebanal­nych rozwiązań, które uczyniły z fil­mu Cur­tisa taki wiel­ki hit. A szko­da bo widać pieniądze, widać aktorów którzy chy­ba mogli by zagrać trochę więcej, i widać chęć pójś­cia po najm­niejszej linii oporu. Znowu.?? To trochę jak z grą pol­skiej reprezen­tacji w piłkę nożną. Przez pier­wsze dziesięć min­ut wyda­je ci się, że oglą­dasz przełom a potem dosta­je­my lanie od San Mari­no.

 

Ps: to już praw­ie pewne — jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, jutrze­jszy wpis zwierzs poświę­ci fun­da­men­tal­ne­mu znacze­niu brud­nych paznok­ci dla kine­matografii.

 

2 komentarze
0

Powiązane wpisy