Home Ogólnie Dziesięć, dwadzieścia lat później czyli zwierz ogląda Przyjaciół

Dziesięć, dwadzieścia lat później czyli zwierz ogląda Przyjaciół

autor Zwierz
Dziesięć, dwadzieścia lat później czyli zwierz ogląda Przyjaciół

Zwierz wie, że są na świecie ludzie którzy nie wraca­ją do raz przeczy­tanych książek, obe­jrzanych filmów czy seri­ali. Ich zdad­niem życie jest za krótkie by wracać do czegoś co już się zna. Zwierz do te grupy nie należy. Wręcz prze­ci­wnie – uwiel­bia wracać do filmów już obe­jrzanych, książek raz przeczy­tanych i nawet niekiedy do seri­ali. To w tym co już znamy najlepiej odbi­ja się to jak bard­zo zmie­nil­iśmy się my sami i świat w którym żyje­my. Doskonale widać to na przykładzie Przy­jaciół których niedawno oglą­dał zwierz.

Żeby było jasne — Przy­ja­ciele nadal zwierza baw­ią — miejs­ca­mi bard­zo ale nie koniecznie patrzy na ser­i­al tak jak kiedyś

Zwierz w prze­ci­wieńst­wie do całych zastępów młodych ludzi w Polsce nie oglą­dał Przy­jaciół kiedy lecieli po raz pier­wszy w telewiz­ji, ani nawet wtedy kiedy lecieli po raz dru­gi. Objerzał ich dopiero po pier­wszym roku studiów gdy rodz­i­na nie zabrała go na wakac­je bo oblał w sposób spek­taku­larny  egza­min z his­torii starożyt­nej. Zwierz został wtedy sam w domu na dwa tygod­nie – po to by pouczył się do egza­minu. Jak sami rozu­miecie człowiek bard­zo odd­any spraw­ie jest w stanie spędz­ić dwa tygod­nie ucząc się o strożyt­noś­ci. Zwierz nie był bard­zo odd­any spraw­ie (to znaczy nie chci­ał wyle­cieć ze studiów ale  his­to­ria starożyt­na nigdy nie leżała w polu jego zain­tere­sowań) i spędz­ił dwa tygod­nie dzieląc naukę z nadra­bi­an­iem dziesię­ciu sezonów Przy­jaciół. Dla zaniepoko­jonych – nie tylko posz­erzył swo­ją wiedzę pop­kul­tur­al­ną ale i zdał (było to dawno więc raczej na pewno). Ter­az kiedy ser­i­al obchodz­ił dwudziestole­cie pow­sta­nia zwierz pomyślał że musi go niedłu­go obe­jrzeć po raz dru­gi, zwłaszcza że od cza­su kiedy zwierz poświę­cił na Przy­jaciół dwa sza­lone tygod­nie swo­jego życia minęło praw­ie dziesięć lat. I dobrze że zwierz usi­adł do seri­alu, okaza­ło się bowiem, że doskonale widać jak bard­zo zmieniła się telewiz­ja. Zwierz opisze kil­ka wątków które zaob­ser­wował. Przy czym wierni fani seri­alu (o ile są jacyś na sali) pamię­ta­j­cie o głównej zasadzie doty­czącej kry­ty­ki wyt­worów kul­tu­ry i pop­kul­tu­ry – moż­na czer­pać z nich wielką radość i nadal dostrze­gać pewne rzeczy,  które mogą budz­ić sprze­ciw, bądź syg­nal­i­zować ile się w danej materii zmieniło.

Żeby było jasne — część z tych zas­trzeżeń padała zan­im zwierz sam do nich doszedł — tu macie (wspo­mi­any jeszcze później) klip ze wszys­tki­mi potenc­jal­nie homo­fo­biczny­mi żar­ta­mi z Przy­jaciół

Zaczni­jmy od tego, że przy­ja­ciele to niesamowicie biały ser­i­al. Nie chodzi o to, że szóst­ka przy­jaciół jest biała – do dziś tak wyglą­da obsa­da więk­szoś­ci seri­ali kome­diowych (chy­ba że są kierowane spec­jal­nie do widzów z konkret­nej mniejs­zoś­ci) ale przez pier­wsze sezony trud­no znaleźć kogokol­wiek o innym kolorze skóry kto nie był­by  postacią z drugiego czy nawet trze­ciego planu. Co więcej – za tą „białośc” Przy­ja­ciele byli już kry­tykowani pod sam koniec swo­jego nadawa­nia – dlat­ego, w seri­alu pojaw­iła się czarnoskóra dziew­czy­na jed­nego z bohaterów. Jed­nak nie chodzi nawet o to, że w bard­zo mieszanym wielokul­tur­owym Nowym Jorku nasi bohaterowie natyka­ją się właś­ci­wie na samych białych ludzi. Chodzi raczej o to, że jed­nak pewne stan­dardy reprezen­tacji się zmieniły. Jasne cała obsa­da Jak poz­nałem waszą matkę była biała ale np. Bar­ney miał czarnoskórego bra­ta, podob­nie New Girl – ser­i­al który właś­ci­wie wyko­rzys­tu­je bard­zo podob­ną do przy­jaciół for­mułę, ma już bardziej zdy­w­er­sy­fikowaną obsadę. Przy czym sam zwierz tego zupełnie nie widzi­ał kil­ka lat temu, kiedy oglą­dał ser­i­al jako pier­wszy – co praw­da słyszał zarzu­ty wobec Przy­jaciół że przed­staw­ia­ją zupełnie odreal­niony przy­jazny Nowy Jork, ale to aku­rat chy­ba wszyscy może­my uznać za zarzut mało istot­ny bo kto ostat­nio widzi­ał ser­i­al real­isty­cznie przed­staw­ia­ją­cy życie w jakimś mieś­cie.

article-2192882-14ABEDA2000005DC-9_964x565

To ciekawe, że kiedy pier­wszy raz zwierz oglą­dał przy­jaciół brak dyw­er­sy­fikacji nie tyle mu nie przeszkadzał co po pros­tu go nie widzi­ał

Dru­ga sprawa to kwes­t­ia pode­jś­cia do kwestii homosek­su­al­iz­mu a właś­ci­wie całej społecznoś­ci LGBT. Z jed­nej strony może­my uznać Przy­jaciół za ser­i­al w pewien sposób przeło­mowy. Nie ule­ga wąt­pli­woś­ci, że wprowadze­nie byłej żony Rossa która odkry­wa że jest les­bijką i razem ze swo­ją nową part­nerką wychowu­je dziecko musi­ał być w lat­ach 90 swoistym przełomem. Zresztą Przy­ja­ciele nigdy nie mieli prob­le­mu z wprowadzaniem postaci homosek­su­al­nych czy nawet – co już seri­alom zdarza się dużo rzadziej – transsek­su­al­nych (choć ser­i­al nigdy nie spre­cy­zował dokład­nie czy ojciec Chan­dlera jest transsek­su­al­ny to jed­nak biorąc pod uwagę, że grała go aktor­ka może­my uznać, że chodz­iło jed­nak o coś więcej). Prob­lem pole­ga jed­nak na tym, że wprowadze­nie tych postaci wiąza­ło się zawsze z niesamow­itą iloś­cią mniej lub bardziej prostac­kich żartów. W internecie moż­na znaleźć trwa­ją­cy około godziny filmik zaw­ier­a­ją­cy niemal wszys­tkie obec­ne w seri­alu żar­ty z kwestii homosek­su­al­iz­mu. Przez pier­wsze sezony ukochanym żartem sce­narzys­tów był fakt, że żona Rossa okaza­ła się les­bijką. Przy czym wyko­rzysty­wano tą sytu­a­ję na wszys­tkie sposo­by – a to sugeru­jąc, że prze­cież wykazy­wała właś­ci­wie dla les­bi­jek cechy (lubiła pić piwo z pusz­ki), a to dow­cip­ku­jąc że to związek z Rossem pch­nął ją do zmi­any ori­en­tacji sek­su­al­nej aż w koń­cy wtko­rzys­tu­jąc ukochany motyw – w którym les­bij­ki są najwięk­szą sek­su­al­ną fan­tazją mężczyzn. Jed­nocześnie jed­nym z ukochanych dow­cipów sce­narzys­tów było, przez wiele lat śmi­an­ie się z tego, że Chan­dler ma w sobie coś z homosek­su­al­isty. Wszyscy w około mieli być przeko­nani, że bohater jest gejem choć nikt do koń­ca nieu­mi­ał powiedzieć skąd to przeko­nanie. Podob­nych dow­cipów jest znacznie więcej. Dru­ga sprawa to wspom­ni­any ojciec Chan­dlera – wątek który mógł być jed­nocześnie dow­cip­ny i odważny właś­ci­wie stanowi ser­ię dow­cipów z tego, że ojciec głównego bohat­era chodzi w sukienkach i wyglą­da jak kobi­eta. Jest w tym coś z czego początkowo się śmieje­my ale po lat­ach wyraźnie widać, że sce­narzyś­ci zde­cy­dowanie przekroczyli nie raz nie tylko granicę dobrego smaku ale i też dali się ponieść uprzedzeniom. W jed­nym z bard­zo lubianych przez zwierza odcinków Ross i Joey zapada­ją w drzemkę – kiedy budzą się po kilku godz­i­nach okazu­je się, że nigdy im się tak dobrze nie drze­mało. Cała resz­ta odcin­ka poświę­cona jest właś­ci­wie zma­gan­iom bohaterów którzy chęt­nie by się jeszcze raz zdrzem­nęli razem na kanapie ale prze­cież im nie wol­no. Nie wol­no bo to było­by prze­cież gejowskie, albo przy­na­jm­niej coś takiego sug­erowało. Niby śmieszne tylko w ogóle nie śmieszne.

vertical-comics-003

Wyda­je się, że dziś taki dow­cip by nie przeszedł. I dobrze

Kole­j­na rzecz to kwes­t­ia kobi­et  i mężczyzn. Teo­re­ty­cznie oglą­da­jąc ser­i­al wyda­je się, że bohaterów napisano tak, że właś­ci­wie podzi­ał to co na męskie i kobiece nieco się w charak­terystyce zaciera. Moni­ka jest zarad­na, Pheobe nieco sza­lona, Rachel ego­cen­trycz­na, Ross jest ner­dem, Joey niezbyt bystrym podrywaczem a Chan­dler to ten dow­cip­ny. Jed­nak kiedy przyjrzymy się niek­tórym odcinkom to dostrzeże­my jakieś strasznie moc­no zako­rzenione podzi­ały na to co męskie i kobiece. Przy czym o  ile bohater­ki zosta­ją sprowad­zone raczej do pewnych stereo­typów (dla Moni­ki i Rachel niesły­chanie ważne jest wzię­cie ślubu i posi­adanie dziec­ka – nie tylko jako prze­jaw chę­ci założe­nia rodziny ale jakiejś pewnej zapro­gramowanej samo­re­al­iza­cji) o tyle w przy­pad­ku facetów ser­i­al jest niesamowicie opresyjny. Ross ma prob­le­my ze swoim sybem baw­ią­cym się lalką Bar­bie, Chan­dler przekonu­je Joey’a że nie może poz­wolić swo­jej nowej współloka­torce urządz­ić swo­jego mieszka­nia „po bab­sku”, kiedy Chan­dler zauważa że jak­iś facet jest przys­to­jny naty­ch­mi­ast zas­tanaw­ia się czy nie jest gejem. Ross który teo­re­ty­cznie powinien być naukow­cem i człowiekiem choć trochę pozbaw­ionym uprzedzeń nie za bard­zo rozu­mie jak facet może chcieć być niańką. Takich scen jest więcej i ostate­cznie strasznie z seri­alu wychodzi, że oczy­wiś­cie moż­na się razem baw­ić i nawet cza­sem jest śmiesznie jak Chan­dler powie coś „kobiecego” a Ross uży­je kre­mu do twarzy ale ogól­nie face­ci powin­ni być fac­eta­mi, kobi­ety kobi­eta­mi i obie strony powin­ny się starać żeby jed­nak tą granicę zachować bo nie daj boże face­ci staną się zniewieś­ciali. W sum­ie jak się Przy­jaciół oglą­da z per­spek­ty­wy to jed­na z najbardziej odrzu­ca­ją­cych cech seri­alu.

freddie-prinze

Gdzieś koło odcin­ka w któym Ross nie mógł uwierzyć że facet może być nian­ią zwierz zdał sobie sprawę,  że ser­i­al jest dużo straszy niż mogło­by się wydawać

Ale nie chodzi tylko o więk­sze wąt­ki – cza­sem ze zdu­mie­niem moż­na dostrzec, że coś co uważal­iśmy za zupełnie nieważne czy niewielkie jest z per­spek­ty­wy dość obraźli­we. Na przykład cały wątek z tym, że Mon­i­ca była gru­ba przez całe swo­je dziecińst­wo i więk­szość cza­sów nas­to­let­nich. Przy­pom­i­na się nam o tym non stop – mówią o tym jej brat, ojciec, mat­ka czy najlep­sza przy­jaciół­ka z cza­sów młodoś­ci -zawsze tonem przy­pom­i­na­ją­cym jej jak bard­zo była obrzy­dli­wie gru­ba. W kilku odcinkach mamy zresztą pokazaną Mon­icę w tzw. „fat suit” czyli kostiu­mie imi­tu­ją­cym nad­wagę. Nigdy nie jest to ta sama Mon­i­ca którą znamy z jej chudej wer­sji  — jest nai­w­na, chwali się, że schudła parę kilo (jak zwierz rozu­mie ma to być takie zabawne że gru­ba oso­ba cieszy się, że schudła kil­ka kilo albo pode­jrze­wa, że ktokol­wiek to zobaczy) no i przede wszys­tkim nikt jej nie chce. Zresztą jeśli przyjrzymy się dokład­niej powodom dla których Mon­i­ca schudła okazu­je się, że jedyną motywacją było dla niej stwierdze­nie Chan­dlera że nie chce utknąć z grubą siostrą swo­jego przy­ja­ciela. No i oczy­wiś­cie rok później już po nad­wadze nie ma śladu. W sum­ie to wyjątkowo nieprzy­jem­na wiz­ja (zła­mana tylko raz w odcinku gdzie sce­narzyś­ci sugeru­ją że Chan­dler i Mon­i­ca w alter­naty­wnej rzeczy­wis­toś­ci pewnie i tak wylą­dowali by razem – ale jest to rzeczy­wis­tość w której Chan­dler jest nieu­dacznikiem) co więcej w sum­ie mało zabaw­na. Za każdym razem kiedy szczupłej już bohater­ce wypom­i­na się jej dziecięcą wagę (przy czym wyni­ka wyraźnie że była ona źródłem wielu upoko­rzeń) zwierz zas­tanaw­iał się co tak właś­ci­wie myśleli sobie sce­narzyś­ci. Że to jest śmieszne że ktoś był gru­by?

ee1191bc00f377a85180e4d5f7ec0761

Nie chodzi nawet o to, że Mon­i­ca była  w młodoś­ci gru­ba ale o to, że ilekroć się pokazu­je grubą Mon­icę to jest to postać żałos­na

Inna sprawa to już zupełnie dru­go­planowy wątek mat­ki Pheobe. Otóż w sum­ie ta sym­pa­ty­cz­na i nieco sza­lona bohater­ka ma w swoim życio­rysie nie jeden trau­maty­czny moment, który otwiera samobójst­wo jej mat­ki (a właś­ci­wie kobi­ety którą uznawała za matkę). Zwierz musi przyz­nać, że tego wątku nie jest do koń­ca w stanie zrozu­mieć. Nawet jeśli Pheobe jest dzi­w­na (a jest, co stanowi najwięk­szą zaletę jej postaci) to jed­nak żar­towanie sobie z samobójst­wa rodz­i­ca wyda­je się dziś raczej niedo­puszczalne i  dobrze. Podob­nie jak wiz­ja że strasznie śmieszne by nasza bohater­ka miała siostrę bliź­ni­aczkę z którą właś­ci­wie nie utrzy­mu­je kon­tak­tu, a która posi­a­da wiedzę np. o ich wieku czy drugim imie­niu. Strasznie śmieszne jak człowiek praw­ie nic o sobie nie wie. Podob­nie wątek bohater­ki mieszka­jącej na uli­cy w wieku kilku­nas­tu lat. Ktokol­wiek to napisał najwyraźniej musi­ał uznać że to prześmieszne kiedy w kaw­iarni ktoś opowia­da że jego mat­ka się zabiła i w wiek kilku­nas­tu lat przyszło jej mieszkać na uli­cy.

tough

To niesamowite jak bard­zo niepoprawny jest żart z tego, że czy­jaś mat­ka popełniła samobójst­wo a nas­to­lat­ka wyląowała bez­dom­na na uli­cy. Jed­nocześnie kiedy się to oglą­da po raz pier­wszy człowiek zupełnie nie zda­je sobie sprawy z jak dra­maty­cznej sytu­acji przyszło sce­narzys­tom żar­tować

To tylko kil­ka obserwacji choć zwierz ma ich więcej. Jak na przykład trak­towanie przez ser­i­al trzy­dzi­estych urodzin jako takiego niesamowicie ważnego momen­tu. Jasne robili to nie tylko Przy­ja­ciele ale zwierza trochę poruszył odcinek z urodz­i­na­mi Rachel. I to nie dlat­ego, że w sum­ie do trzy­dzi­est­ki zwier­zowi niedaleko ale dlat­ego, że jest to odcinek w którym bohater­ka zry­wa ze swoim chłopakiem bo wedle jej obliczeń już powin­na poz­nać swo­jego przyszłego męża. Nie da się ukryć że to właśnie taka spi­rala sub­tel­nych przekazów płyną­cych z kul­tu­ry pop­u­larnej spraw­ia, że część kobi­et zaczy­na się koło 30 czuć staro, bo prze­cież jeśli brak męża i dziecię­cia to właś­ci­wie jak­by życia nie było. Zresztą w ogóle jeśli już o dzieci­ach mowa. To jest całkiem ciekawe bo wyda­je się, że ze wszys­t­kich bohaterek seri­alu Pheobe raczej nie będzie chci­ała dzieci. Urodz­iła trójkę dla bra­ta (też dzi­wny wątek ale na swój sposób uroczy) i wystar­czy. A jed­nak właśnie w chwili kiedy zwierz chci­ał dopisać Pheobe do któtkiej listy seri­alowych bohaterek które dziec­ka nie chcą okaza­ło się, że w ostat­nich min­u­tach ostat­niego sezonu Przy­jaciół bohater­ka deklaru­je, że jed­nak dzieci chce. To niesamowite że sce­narzyś­ci nie mogli siępow­strzy­mać i w ostat­niej chwili dodali ten wątek jak­by chcieli się upewnić, że widz zrozu­mie, że ze wszys­tki­mi bohaterka­mi wszys­tko w porząd­ku.

Joey_and_Chandler

Pamięta­cie taki prześmieszny odcinek w której Joey miał stalk­erkę nie odróż­ni­a­jącą rzeczy­wis­toś­ci od seri­alu. Jak się na to patrzy dziś to trud­no się śmi­ać (zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ludzie mają stalk­erów, boją się o życie a nikt tego nie trak­tu­je do koń­ca na poważnie)

Inna sprawa to kwest­ie które zwierz uważa za zaskaku­ją­co wręcz aktu­alne. To co zdaniem zwierza abso­lut­nie się nie zmieniło – a wręcz prze­ci­wnie – powin­niśmy dojrzeć, to sytu­ac­ja mate­ri­al­na i zawodowa Przy­jaciół. Poz­na­je­my bohaterów kiedy mają 24–27 lat (Mon­i­ca i Rachel mają 24 w pier­wszym odcinku, Ross, Chadler i Joey mają 26 a Pheobe ma 27). Przez kole­je lata ich sytu­ac­ja zawodowa wcale nie jest doskon­ała. Każde z nich traci pracę, Rachel musi się powoli piąć po stop­ni­ach kari­ery, podob­nie jak Mon­i­ca, Chan­dler nien­aw­idzi swo­jej pra­cy, Ross zosta­je ze swo­jej wyrzu­cony, Joey ma ciągłe prob­le­my ze swo­ją kari­erą. W seri­alu zna­jdziemy odcinek w którym bohater boi się iść do lekarza z braku ubez­pieczenia społecznego, w którym bohater­ka cier­pi na chan­drę spowodowaną brakiem pra­cy, zobaczymy staż pole­ga­ja­cy dosłown­ie na nale­wa­niu kawy. Więcej  — nasi bohaterowie mimo że lata lecą wyna­j­mu­ją współnie mieszkanie nie widząc właś­ci­wie nic złego w tym, że dzielą się z kimś miejscem i wydatka­mi. Jasne Ross i Pehobe mieszka­ją odd­ziel­nie ale też nie cały czas. Oczy­wiś­cie to jest rzeczy­wis­tość seri­alowa ale w jak­iś sposób osad­zona w reali­ach. W sum­ie część wkur­zonych na kraj mogło­by obe­jrzeć Przy­jaciół jako ciekawy przykład wiz­ji młodoś­ci wedle amerykańskiej stacji telewiz­yjnej z przeło­mu wieków. Wyni­ka z niej dość jas­no że między dwudzi­estym a trzy­dzi­estym rok­iem życia człowiek zna­j­du­je się w chwili w której nie stać go na mieszkanie, ma bez­nadziejną pracę i jeśli utrzy­mu­je blis­ki kon­takt z rodzi­ca­mi (jak Ross i Moni­ka) to boi im się powiedzieć że właśnie jest się bezro­bot­nym. W sum­ie nie brz­mi to aż tak bard­zo daleko od codzi­en­noś­ci bard­zo wielu osób (ciekawe że dwa razy bohaterowie szuka­ją w seri­alu pra­cy i dwa razy jej znalezie­nie wyma­ga zaskaku­ją­co dużo cza­su jak na ser­i­al). Pod tym wzglę­dem przy­ja­ciele chy­ba się nigdy nie zes­tarze­ją, choć może z roku na rok co raz mniej postrze­gać ich będziemy jako nieu­daczników. Zresztą tak na mar­gin­e­sie – Przy­ja­ciele mają abso­lut­nie odraża­jące pode­jś­cie do kwestii wiedzy i nau­ki. Ilość żartów z pra­cy naukowej Rossa (ale śmieszne dorosły facet intere­su­je się dinoza­u­ra­mi)  każe się zas­tanaw­iać czy przy­pad­kiem sce­narzyś­ci nie są ewolucjon­ista­mi dla których dinoza­ur jest śmiesznym wymysłem. Choć w isto­cie pewnie gra­ją na takiej dość charak­terysty­cznej dla amerykańs­kich wyt­worów pop­kul­tu­ry, niechę­ci do wiedzy.

Trochę wyglą­da na to, że bycie dwudziesto­latkiem próbu­ją­cym znaleźć pracę i ułożyć sobie życie zawsze jest trudne, kiedyś, dziś tam i tu.

Jak Przy­ja­ciele wyglą­da­ją na tle dzisiejszej telewiz­ji? Wyda­je się, że nie jest im nieste­ty aż tak daleko od normy – wszak dopiero niedawno zakończyło się Dwóch i Pół – ser­i­al bard­zo dale­ki od trzy­ma­nia się jakichkol­wiek norm. Podob­nie How I Met Your Moth­er nie było szczegól­nie dalekie i też miało swo­je wady (choć chy­ba nieco mniej), zdaniem zwierza New Girl ład­nie sobie radzi z niek­tóry­mi prob­le­ma­mi (z niek­tóry­mi w ogóle). Z pewnoś­cią jed­nak widać co raz bardziej po przy­ja­ciołach  ich wiek – zwłaszcza pier­wsze sezony zes­tarza­ły się strasznie pod wzglę­dem styl­isty­cznym . Czego też te dziesięć lat temu nie widzi­ało się aż tak wyraźnie. Ponown­ie – zwierz nie pisze wam byś­cie nie oglą­dali Przy­jaciół, albo, że to naj­gorszy ser­i­al na świecie. Macie zresztą tyle włas­nego rozu­mu by dostrzec, że ten zestaw zas­trzeżeń bard­zo zależy od tego z jakiej per­spek­ty­wy na ser­i­al patrzymy. Ale jed­nocześnie właśnie takie oglą­danie pozwala na dostrzeże­nie tego co nam umy­ka, na pode­jś­cie kry­ty­czne i uwzględ­ni­a­jące upływ cza­su. I tak ostate­cznie ponowne oglą­danie sit­co­mu nie tylko daje nam fra­jdę ale mówi nam co nieco o stanie współczes­nej amerykańskiej rozry­w­ki i o zmi­anach jakie w niej zachodzą. A to już na pewno nie jest marnowaniem cza­su kiedy powin­niśmy robić coś innego.

Ps: Pamięta­cie jak skończyli się przy­ja­ciele i wszyscy mówili, że powin­no się nakrę­cić jeszcze film? Na onecie zwierz pisze o kręce­niu filmów na pod­staw­ie seri­alowego

Ps2:  Oczy­wiś­cie ponowne oglą­danie fil­mu czy seri­alu wcale nie musi znaczyć, że go „zep­su­je­cie” może po pros­tu oznaczać, że zobaczy­cie więcej.

85 komentarzy
0

Powiązane wpisy