Home Ogólnie Elf, Smerf i Piekarz czyli 10 powodów dla których warto być fanem Lee Pace’a

Elf, Smerf i Piekarz czyli 10 powodów dla których warto być fanem Lee Pace’a

autor Zwierz
Elf, Smerf i Piekarz czyli 10 powodów dla których warto być fanem Lee Pace’a

Wiecie co nie ma sen­su? Prowadze­nie blo­ga jeśli raz na jak­iś czas nie moż­na w pełni dać upus­tu swoim fanowskim uczu­ciom. Zwłaszcza kiedy te uczu­cia są podsy­cane (dziel­nie i codzi­en­nie) przez dobrych zna­jomych. Dziś więc spec­jal­nie dla Rien­na­hera będzie o Lee Pace — zawłaszcza że aktor ma dziś urodziny. Zwierz nauczy was szy­bko jak zostać fanem.

 

To będzie niepoważny wpis z gifa­mi.

Zwierz dłu­go zas­tanaw­iał się jak ująć swo­ją sym­pa­tię do Lee. Teo­re­ty­cznie powinien wrzu­cić sążnisty wpis o jego kari­erze, ale zwierz przyz­na szcz­erze, że nie koniecznie miał na to ochotę. Zwierz podzi­wia zdol­noś­ci Lee, ale przede wszys­tkim jest fanem. Dlat­ego, postanow­ił w krót­kich acz ważnych dziesię­ciu punk­tach wyjaśnić wam dlaczego wy też powin­niś­cie być fana­mi.

Bo był odważny od debi­u­tu — pier­wszą dużą rolą Lee była trans­gen­derowa dziew­czy­na w filmie Dziew­czy­na żołnierza. Jak sam aktor przyz­nał — to był skok na bard­zo głęboką wodę. Był tuż po skończe­niu studiów, niewiele wiedzi­ał o prob­lemach osób trans­gen­derowych. Może właśnie ten brak doświad­czenia, fakt że nie miał nic do strace­nia pch­nął go do roli. A może — naprawdę dobry i porusza­ją­cy sce­nar­iusz. Jed­no jest pewne — jeśli się nie wie, że ma się przed nosem akto­ra właś­ci­wie debi­u­tu­jącego to moż­na w to nie uwierzyć. Lee jest ład­niejszą kobi­etą niż więk­szość z nas kiedykol­wiek będzie. Ale nie tylko chodzi — jest coś takiego w miękkoś­ci ruchów, mim­ice, sposo­bie porusza­nia się, że właś­ci­wie nigdzie nie widz­imy akto­ra w roli, widz­imy bohaterkę — intere­su­jącą postać którą chce­my lep­iej poz­nać  i której trage­dia nasz też trochę doty­ka. Zwierz lubi dobrze debi­u­tu­ją­cych aktorów. Dają mu poczu­cie, że dobre role czeka­ją na aktorów na każdym etapie kari­ery. Plus zwierz uwiel­bia patrzeć na to zaskocze­nie kiedy młody aktor może po raz pier­wszy naprawdę pokazać na co go stać.

 

Zwierz sobie tak zalot­nie nie umie loków popraw­ić.

Bo Bryan Fuller ma do niego słabość —  Lee zagrał w dwóch seri­alach Fullera — w Won­der­falls (jeśli nie widzieliś­cie porzuć­cie czy­tanie blo­ga i wróć­cie jak nadro­bi­cie) i w Push­ing Daisies (ponoć mogą wró­cić na antenę). Zwierz uwiel­bia wyobraźnię i twór­c­zość Bryana Fullera ale przede wszys­tkim uwiel­bia jego decyz­je castin­gowe. Wszys­tkie seri­ale Fullera łączyło jed­no — abso­lut­nie doskon­ałe oko do aktorów. Sko­ro więc jeden z ulu­bionych twór­ców seri­alowych zwierza tak bard­zo lubi akto­ra, to chy­ba jest jasne że coś musi być na rzeczy. Poza tym Lee dosta­je u Fullera naprawdę dobre role. Zwierz uwiel­bia Neda z Push­ing Daisies (przy­na­jm­niej z pier­wszego sezonu). Niewiele jest postaci tego typu w kul­turze pop­u­larnej — z jed­nej strony w samym środ­ku wydarzeń,  z drugiej — jed­nak wyco­fany i nie koniecznie umieją­cy poradz­ić sobie w otocze­niu ludzi. Przy czym w prze­ci­wieńst­wem do wszys­t­kich Sher­lock­ów, Ned w wyko­na­niu Lee to chodzą­ca słody­cz  i tros­ka. A także niepewność, neu­roza i poczu­cie dys­tan­su do innych ludzi. No i Ned piecze cias­ta.

Ład­nie ustaw­iamy się w kole­jce

Bo jest bard­zo ład­ny — wyda­je się wam że to błahy argu­ment? Zwierz nie może  się pow­strzy­mać by nie przy­wołać pewnej aneg­do­ty — otóż na planie Wspani­ałego Dnia pani Pet­te­griew (jeden z ukochanych filmów zwierza — koniecznie musi­cie zobaczyć) Lee błąkał się  po planie, mimo że w danym momen­cie nie grał żad­nej sce­ny. Był w tym swoim błąka­niu się taki ład­ny, że gra­ją­ca jed­ną z głównych ról w filmie Amy Adams nie mogła się skon­cen­trować. Ostate­cznie reżyser wyrzu­cił Lee z planu, żeby swo­ją urodą nie dekon­cen­trował aktor­ki. Ale tak na serio, to uro­da Lee mimo, że ogól­nie warta uwa­gi, przy­czyniła się też do tego, że aktor otrzy­mał rolę elfa w Hob­bi­cie, co z kolei zaowocow­ało jed­ną z najbardziej elfich kreacji w his­torii kine­matografii. Co już zde­cy­dowanie należy docenić. Bez niego trze­cia część Hob­bita była­by bez porów­na­nia mniej zabaw­na (bo tylko jako komedię da się to oglą­dać). Zresztą nie ukry­wa­jmy jego elf na łosiu ukradł fan­dom.

large_343292

Jak cię w Hol­ly­wood wyrzu­ca­ją z planu za bycie dekon­cen­tru­ją­co ład­nym to jest to jak­iś znak

Bo ma najlep­sze brwi w Hol­ly­wood — jedyną konkuren­tką do tego miana jest Lily Collins i zdaniem zwierza obo­je powin­ni zagrać kiedyś w jed­nym filmie i stoczyć poje­dynek na najlep­sze brwi. Są to też być może jedne z niewielu brwi w Hol­ly­wood które miały włas­ną charak­teryza­cję (w Hob­bi­cie). Ogól­nie brwi Lee moż­na  wiel­bić zupełnie osob­no od samego akto­ra. Może­cie nawet założyć fan­klub i nikt się wam nie będzie dzi­wił.

To są brwi na miarę Śródziemia

Bo jest jed­nym z najbardziej “kasowych aktorów na świecie” -  tak się złożyło że kil­ka lat temu Lee wskoczył niemal na sam szczyt listy aktorów których zatrud­nie­nie wiąza­ło się z finan­sowym sukce­sem fil­mu. Wszys­tko za sprawą tego, że Lee wys­tąpił w jed­nym roku w Zmierzchu a zaraz potem w Hob­bi­cie. Ter­az jeszcze pojaw­ił się w MCU i w ogóle wyda­je się, że rośnie nam nowy super gwiaz­dor… a właś­ci­wie wręcz prze­ci­wnie bo Lee mimo gwiaz­dorskiej prezencji jest paradok­sal­nie aktorem dru­go­planowym, a może i lekko charak­terysty­cznym (spróbu­j­cie go prze­gapić!). Co jest ciekawym przykła­dem na to, że cza­sem na mniejszych rolach moż­na zbu­dować bard­zo przy­jem­ną (przy­na­jm­niej od strony zysków kari­erę).

Jeśli nie wspom­n­imy więcej o Zmierzchu może nikt nie zauważy że aktor tam grał

Bo próbu­je wszys­tkiego, więc się myli - Lee przez ostat­nie kil­ka lat pod­jął kil­ka co najm­niej dzi­wnych decyzji w swo­jej kari­erze. Grał w thrillerze i w jeszcze gorszym thrillerze i w filmie na pod­staw­ie kresków­ki o bard­zo dużym psie, czy w kome­di­ach roman­ty­cznych do których gdzieś zgu­bił się sce­nar­iusz. Co oznacza, że jeśli pokocha­cie Lee czeka was cięż­ka przeprawa przez śred­nie tytuły. Ale po pier­wsze — tym bardziej lśnić wam będą te  dobre tytuły (jest ich kil­ka) a po drugie — zawsze może­cie mieć pewność że aktor którego lubi­cie naprawdę stara się zagrać w jed­nym filmie z każdego gatunku, zan­im się zde­cy­du­je, jaki rodzaj pro­dukcji najbardziej mu pasu­je.

tumblr_n24lacf3yv1r6k6ano1_500

Lee też jest zaskoc­zony swo­ją obec­noś­cią w filmie z wielkim psem

Bo wybrał Por­to* — słucha­j­cie w ogóle mar­nu­je­cie swój bez­cen­ny czas który moglibyś­cie poświę­cić na oglą­danie Hait and Catch fire. Po obe­jrze­niu tego seri­alu jedyne co będziecie robić to zadawać sobie pytanie jakim cud­em nie jesteś­cie jeszcze fana­mi Lee. Teo­re­ty­cznie mamy tu his­torię o początkach rewolucji kom­put­erów oso­bistych, ale w isto­cie mamy Lee w jed­nej ze swoich najlep­szych ról. Są w filmie sce­ny które trze­ba obe­jrzeć ze dwa razy bo trud­no się skon­cen­trować. Ale tak na serio, to jest to fenom­e­nal­ny ser­i­al z ciekawy­mi — doskonale niejed­noz­naczny­mi posta­ci­a­mi. Zaś Joe  grany przez Lee to być może jed­na z najbardziej bezwzględ­nych a jed­nocześnie fas­cynu­ją­cych postaci jakie ostat­nio widzi­ała telewiz­ja.

* Jak zobaczy­cie ser­i­al to zrozu­miecie dlaczego zwierz jest zakochany w tej lin­i­jce.

tumblr_n6ym7dZeS11rpcyd3o3_1280

Serio musi­cie poz­nać Joe McMil­lana. To cud­owny psy­chopa­ta

Bo jest prz­er­aża­ją­cym smer­fem — w Strażnikach Galak­ty­ki Lee był cały niebies­ki i praw­ie go nie było widać. Jed­nak udało mu się stworzyć nawet ciekawą postać. wszys­tko za sprawą gło­su, bo kiedy Lee mówi to czuć nien­aw­iść i pog­a­rdę do świa­ta. Oczy­wiś­cie wszys­tko zależy od pro­dukcji ale w Strażnikach Galak­ty­ki widz mógł odnieść wraże­nie, że zatrud­niono Lee tylko ze wzglę­du jak pięknie i mrocznie mówi o zemś­cie, zniszcze­niu i władzy nad światem i okoli­ca­mi. Przy czym budz­ić grozę kiedy naprawdę wyglą­da się jak prze­rośnię­ty Smerf albo przy­pakowany Navi nie jest pros­to.

lee-pace-guardians

Bycie Mrocznym kos­micznym Smer­fem to jest osiąg­nię­cie

Bo kiedy jest wred­ny, jest naprawdę wred­ny — jeśli zas­tanaw­ial­iś­cie się kiedyś nad tym jak Lee wyćwiczył to swo­je pełne pog­a­rdy spo­jrze­nie do roli Thran­duila to powin­niś­cie zobaczyć Lin­col­na. Lee gra tam tak cud­own­ie odraża­jącą postać i robi to tak per­fek­cyjnie, że bez trudu dostrzeże­my że aktor potrafi grać dumę, pychę i pog­a­rdę bez najm­niejszego trudu. Co cud­own­ie kon­trastu­je z jego cud­owną rolą Neda — gdzie do wred­noś­ci naprawdę jest mu bard­zo daleko. Zwierz zawsze podzi­wia aktorów, którzy umieją dobrze zagrać posta­cie nie tyle złe, co spoglą­da­jące na świat z wyżs­zoś­cią wynika­jącą z ich przeko­na­nia, że są po pros­tu lep­si. To jest postawa trud­na do zagra­nia — być może dlat­ego, że każdy wcześniej czy później poczu­je na sobie spo­jrze­nie takiej jed­nos­t­ki.

Ktoś tu ćwiczy elfa pog­a­rdy

Bo takiej garder­o­by jak on nie ma żaden inny aktor - jego stro­je z Hob­bita wystar­czyły­by by uza­sad­nić ten pod­punkt, ale czy widzieliś­cie jego stro­je z The Fall? Człowiek chci­ał­by mieć je wszys­tkie albo przy­na­jm­niej wszys­tkie podzi­wiać z bliska. Oczy­wiś­cie na Lee łat­wo ład­nie szyć bo sza­le­nie wyso­ki, szczupły mężczyz­na bez trudu będzie dobrze wyglą­dał w ciekawym kostiu­mie. Ale nawet w nieszczęs­nym Zmierzchu jego garder­o­ba odb­ie­gała bard­zo na korzyść np. w porów­na­niu z tymi nieszczęs­ny­mi szaroś­ci­a­mi Edwar­da. Ogól­nie jeśli nie bawi was patrze­nie na Lee, patrze­nie na stro­je Lee to dopiero fra­j­da.

Sepc­jal­nie dla was. Gif nad gifa­mi

Punkt Bonu­sowy: Jeden z jego bohaterów jeździ na Łosiu.

 thranduil-elk-bard

Oczy­wiś­cie wpis nie jest na poważnie ale trze­ba przyz­nać, że zwierz bard­zo akto­ra lubi. To jest jed­na z tych kari­er które z jed­nej strony się rozwi­ja­ją (Hob­bit, Guardians, ter­az Halt and Catch Fire) z drugiej — wciąż czu­je się niedosyt. Co więcej Lee, jako klasy­cznie wyszkolony aktor, robi tą kosz­marną rzecz — co jak­iś czas wraca na des­ki teatru. Jak­by nie wiedzi­ał, jak daleko stąd do Nowego Jorku. Jed­no jest pewne — Lee potrafi grać i kiedy trafi mu się dobra rola, lub dobry sce­nar­iusz a najlepiej jed­no i drugie — to nie zawodzi. Zwierz trzy­ma za akto­ra kciu­ki zarówno dlat­ego, że go lubi (przy­na­jm­niej w wywiadach spraw­ia wraże­nie strasznie sym­pa­ty­cznego) ale też dlat­ego, że wszys­tko z nim już widzi­ał i chce więcej. Jeśli jeszcze nie nadro­bil­iś­cie wszys­tkiego w czym grał Lee nie zrozu­miecie. Ale jak widzieliś­cie to zapy­ta­j­cie Rien­na­h­ery jak to jest był na głodzie.

-5b336515-7353-4a97-9204-13ab2b870a95

Na koniec ładne zdję­cie bez powodu

Ps: Zwierz jest dziś w Białym­stoku więc nie da głowy, że jutro będzie not­ka. nie ze wzglę­du na brak Inter­ne­tu w mieś­cie, ale dlat­ego, że zwierz będzie balował.

Ps2: Inter­ne­towy Dzień Życ­zli­woś­ci wypadł wczo­raj wspaniale. Dzięku­ję wam wszys­tkim — mam nadzieję, że trochę wam to popraw­iło humory na początku tygod­nia.

Ps3: Dziś jest świa­towy dzień czy­ta­nia Tolkiena. Warto ściągnąć z pół­ki to na co mamy ochotę i zacząć jeszcze raz czy­tać. Nie musi to być Wład­ca Pierś­cieni, może­cie równie dobrze przeczy­tać wstęp do Beowul­fa. Zwierz wie, że jeśli weźmie do ręki Drużynę Pierś­cienia to na pewno zan­im się obe­jrzy znów przeczy­ta całą try­logię. Dlat­ego bez­piecznie sięg­nie po Hob­bita.

28 komentarzy
0

Powiązane wpisy