Home Ogólnie Miło. Dla odmiany czyli trzeci Internetowy Dzień Życzliwości (zwierza)

Miło. Dla odmiany czyli trzeci Internetowy Dzień Życzliwości (zwierza)

autor Zwierz
Miło. Dla odmiany czyli trzeci Internetowy Dzień Życzliwości (zwierza)

Ktoś się ze zwierzem nie zgadza. Zwierz z kimś się nie zgadza. Palce same śmi­ga­ją po klaw­iaturze. Mija­ją min­u­ty, cza­sem godziny. Twarz zwierza wykrzy­wia się w nieprzy­jem­nym gry­masie, zaś palce poczu­cie braku zrozu­mienia każe odwarknąć pier­wszej lep­szej oso­bie która pyta o godz­inę.  Kiedy kil­ka min­ut później pojaw­ia się miły mail, zwierz odkła­da go na później. Do dziś.

10580081_662857523836985_4297919178010336120_n

Choć nie ukray­wa­jmy grani­ca bywa cien­ka

Inter­ne­towy Dzień Życ­zli­woś­ci (ustanowiony przez zwierza już dwa lata temu) jest odpowiedz­ią zwierza na pewien mech­a­nizm który wszyscy znamy. Wiecie po czym poz­nać, że napisało się naprawdę genial­ny wpis? Praw­ie nikt nie zostaw­ia komen­tarzy. Ludzie uwiel­bi­a­ją się w Internecie kłó­cić. Jeśli się z kimś zgadza­my czy podzi­wiamy jego opinię, zwyk­le mil­czymy. Podob­nie jest z inny­mi plat­for­ma­mi. W dyskus­jach inter­ne­towych klikamy like przy ślicznych kotkach i ludzi­ach którzy w jakimś sporze wys­tępu­ją po tej samej stron­ie co my. Jed­nak co raz częś­ciej sły­chać głosy tych którzy mówią, że co raz trud­niej nas namówić byśmy podzielili się dobrym słowem czy zostaw­ili like. Doty­czy to zresztą całego Inter­ne­tu – pod­czas kiedy pod głupim artykułem kłębi się mnóst­wo wściekłych krzykaczy, pod wielo­ma doskon­ały­mi tek­sta­mi cisza. Jeśli się z kimś zgadzam i nie mam nic do doda­nia to co napisać – mówi sporo osób. Podob­nie z obrazka­mi, zdję­ci­a­mi i wszelką twór­c­zoś­cią. Podzi­wiamy z dale­ka, częs­to nie dając artys­tom syg­nału, że nam się podo­ba. A czego by artyś­ci nie mówili – wielu z nich potrze­bu­je wspar­cia.  Wspar­cia którego częs­to nie udzielamy – cza­sem z braku cza­su, cza­sem nie wiedząc co dokład­nie napisać, cza­sem – bo boimy się wyjść na głupich.

165457_361895287260679_930575028_n

Czytel­nicz­ka zro­biła kil­ka lat temu nawet ilus­trację zwier­zowi spec­jal­nie na taką okazję !

Podob­nie jest z naszy­mi wirtu­al­ny­mi czy prawdzi­wy­mi zna­jomy­mi, z który­mi kon­tak­tu­je­my się przez Inter­net. Zwierz poda wam przykład. Ma on zna­jomą, która ilekroć zna­jdzie infor­ma­cję o między­nar­o­dowej pop­kul­tur­al­nej kon­fer­encji przesyła mu infor­ma­cję tzw. „call for papers”. Nie musi – robi to z czys­tej sol­i­darnoś­ci badaczy geeków, do których obie się zal­icza­my. Dopiero wczo­raj zwierz uświadomił sobie, że choć korzys­ta z jej życ­zli­woś­ci i uprze­j­moś­ci to właś­ci­wie nigdy tego nie powiedzi­ał. Albo inaczej – nigdy nie wyszedł poza krótkie dzię­ki. Zresztą tak jest z wielo­ma osoba­mi w Internecie – spędza­my mnóst­wo cza­su gada­jąc, skarżąc się, kon­sul­tu­jąc najdzi­wniejsze decyz­je ale rzad­ko mówimy im, że te roz­mowy nas cieszą. Nie musimy popadać w jakąś nad­mierną egzal­tację, rzu­cać się sobie na szyję i ozna­jmi­ać że zmie­nili nasze życie. Ale czy nie miło zasiąść do Inter­ne­tu i znaleźć tam dla odmi­any dobrą infor­ma­cję, syg­nał, że tam po drugiej stron­ie są ludzie którzy się z nami zgadza­ją, podzi­wia­ją nas lub po pros­tu nas lubią. Zwierz wie, że to brz­mi ide­al­isty­cznie, ale zwierz ma takie zapędy.  Co więcej jest przeko­nany, że w świecie w którym człowiek cyn­iczny i kry­tyku­ją­cy zawsze wyda­je się mądrze­jszy (przy­na­jm­niej społeczeńst­wu) miło co pewien czas przeła­mać schemat. Zresztą jak­byś­cie byli na Kop­ciuszku to byś­cie dostali cały film o tym dokąd może was zaprowadz­ić odwa­ga i życ­zli­wość.

images

Jeśli zwier­zowi udało się was zachę­cić do udzi­ału w Inter­ne­towym Dniu Życ­zli­woś­ci Zwierza to czas przy­pom­nieć jakie są zasady:

Punkt pier­wszy: Wybierasz dro­gi czytel­niku – osobę, stronę inter­ne­tową, blo­ga, tum­blr, ask, twit­tera, insta­gra­ma czy jakikol­wiek inny środek komu­nikacji (może­cie zadz­wonić ale raczej chodzi o Inter­net) z innym użytkown­ikiem sieci i piszesz mu coś miłego.  Nie musi to być wyz­nanie miłosne. Może­cie dorzu­cić komen­tarz tam gdzie go nie ma, może­cie zla­jkować głos w dyskusji, może­cie napisać artyś­cie że obrazek jest fajny. Może­cie nawet zostaw­ić tylko ser­duszko jak nie lubi­cie za dużo pisać.

Punkt dru­gi: Celem Inter­ne­towego Dnia Życ­zli­woś­ci jest zostaw­ić po sobie przy­jem­ny ślad w internecie – może­cie np. do wypowiedzi którą byś­cie i tak umieś­cili w Internecie, dodać coś miłego czego byś­cie innego dnia nie dodali. Ba! Może­cie wysłać długiego maila. Tego też zwierz nie broni – oczy­wiś­cie jeśli zna­jdziecie czas. Może­cie rebl­o­gować fan art. Z miłym komen­tarzem, wysłać komuś maila. For­ma nie jest tutaj w żaden sposób ogranic­zona – ważne jest żeby dać syg­nał drugiej oso­bie, że w Internecie może na nią czekać coś dobrego

Punkt trze­ci: Możesz zostaw­ić tyle komen­tarzy, lajków ile chcesz. Nie ma żad­nych ograniczeń. Może to być jeden ślad, możesz zasy­pać inter­net miłoś­cią. Nie chodzi nawet o konkretne jed­nos­t­ki. Nic nie szkodzi napisać czegoś miłego na stron­ie ulu­bionego wykon­aw­cy, pro­gra­mu telewiz­yjnego czy pis­arza. W końcu gdzieś po drugiej stron­ie też siedzi jak­iś człowiek i nawet jeśli jest to ten przy­woły­wany zawsze stażys­ta to też może mu się zro­bić miło. Ogól­nie załóżmy że gdzie byś­cie nie zostaw­ili swo­jego znaku to ma on szan­sę komuś popraw­ić dzień.

Punkt czwarty: Zwierz zawsze pole­ca dodanie do swoich infor­ma­cji hash­tah #IDŻ – nie dlat­ego, że zwierz chce się lan­sować. Powody są dwa – po pier­wsze to intrygu­ją­cy hash­tag i może ktoś więcej dowie się o akcji i się do niej przyłączy (więcej radoś­ci w Internecie !). Ale nie tylko o to chodzi – przy­na­jm­niej w zeszłym roku dzię­ki hash­tagowi zwierz mógł pod koniec dnia zobaczyć jak zasypy­wal­iś­cie siebie i innych szczęś­ciem i słody­czą. Co nam wszys­tkim może dodatkowo popraw­ić humory i pokazać że nie jesteśmy sami sza­leni :)

Punkt pią­ty: W tym momen­cie powin­niś­cie nie tylko pomyśleć o tym jak fajnie będzie coś komuś napisać ale jak fajnie wy się poczu­je­cie jak napisze­cie komuś kil­ka miłych słów. Może to ego­isty­czne ale bycie życ­zli­wym daje naty­ch­mi­as­tową nagrodę – obu stronom!

Punkt szósty: Inter­ne­towy Dzień Życ­zli­woś­ci zwierza jest co najwyżej prze­jawem zwier­zowej mega­lo­manii ale nie ma nic wspól­nego z żad­ną akcją pro­mo­cyjną. Zwierz nie zmusza niko­go do pol­u­bi­enia swo­jego pro­filu czy nawet czy­ta­nia blo­ga. To tylko prze­jaw zwier­zowej wiary w ludzi zna­j­du­je raz do roku ujś­cie.

Oczy­wiś­cie nie jest łat­wo wybrać osobę której chce się coś napisać. Warto roze­jrzeć się dookoła, zas­tanow­ić się kiedy ostat­ni raz pisal­iśmy coś ulu­bione­mu artyś­cie. Albo kiedy obiecal­iśmy sobie że skleimy te dwa słowa po ang­iel­sku i napisze­my komuś że robi fajne gify na tum­blr. Może­cie wziąć przykład ze zwierza. Zwierz zaraz jak skończy pisać to oczy­wiś­cie pobieg­nie na stronę nlm­da i napiszę jej że uwiel­bi­am jej fan arty. Potem zwierz w pry­wat­nej wiado­moś­ci napisze Rien­na­hera, że jej fanowanie Lee Pace’a zawsze popraw­ia zwier­zowi dzień i może napisze coś jeszcze w sekre­cie do swoich zna­jomych którzy wspier­a­ją go w codzi­en­nym byciu zwierzem.  Jak widzi­cie powodów by komuś coś miłego napisać może być mnóst­wo. W przy­pad­ku tej akcji nie jest ważne komu ani jakie do koń­ca są wasze motywac­je ale ważne by było miło.

11081384_10204616240020818_9029934205511844862_n

Obow­iązkowa motywa­cyj­na świn­ka mors­ka

Zwierz wie, że część z was przewraca pewnie w tym momen­cie ocza­mi. Jasne akc­je które zachę­ca­ją do bycia przez jeden dzień miłym zawsze musza spotkać się z reflek­sją, że dziś człowiek jest miły a jutro pisze komuś że jest idiotą i pewnie nadal wierzy że Plu­ton to plan­e­ta.  Nie mniej nie chodzi o samo bycie miłym dziś czy jutro. Nawet nie chodzi o ten komen­tarz. Chodzi zwier­zowi o to uczu­cie kiedy już komuś napiszesz że jest miły czy fajny i nagle sam się nieco lep­iej ze sobą czu­jesz. Dopuszcze­nie do gło­su tych pozy­ty­wnych emocji naprawdę wpły­wa nie tylko na inter­net ale i na nas oraz nasze otocze­nie. O ile wszyscy wiemy jak bard­zo może­my się życiem w sieci zden­er­wować to jakoś przyjęliśmy za pewnik że nic z tym nie da się zro­bić. Moż­na zacis­nąć zęby. Ale prze­cież my w tej sieci żyje­my i tylko od nas zależy co z niej dostaniemy z powrotem. Dlaczego choć raz porzu­cić cynizm i nie zde­cy­dować się nawet na coś małego lokalnego. W końcu jeden dzień z dobrym samopoczu­ciem, na dodatek we wtorek!  Tak więc powodzenia wszys­tkim którzy chcą się baw­ić. Zawsze może­cie mówić, że to nie wy jesteś­cie nai­wni tylko zwierz.

Ps: Infor­ma­c­je lokalne – zwierz wyjeżdża na dwa dni do Białegos­toku (ma spotkanie w ramach Geek Girl car­rots). Ma nadzieję białos­toc­czan spotkać na miejs­cu a was poprosić o wybacze­nie jeśli wpis środowy lub czwartkowy się nie ukaże. Wszak cza­sem trze­ba balować ;)

Ps2: Zwierz bard­zo gorą­co pole­ca wam po raz kole­jny Ban­ished. Ten ser­i­al się fenom­e­nal­nie rozwi­ja i choć dostar­cza zupełnie innych emocji niż Poldark to zwierz wpisu­je go na listę (chwilowo) najlep­szych nowych pro­dukcji BBC>

46 komentarzy
0

Powiązane wpisy