Home Ogólnie Inteligencja w Pakiecie czyli przechadzka po karierze Emmy Thompson

Inteligencja w Pakiecie czyli przechadzka po karierze Emmy Thompson

autor Zwierz

Hej

Zwierz ma cza­sem wraże­nie, że myśli­cie że nie lubi aktorek. Że ich nie dostrze­ga, nie wyglą­da w pro­dukc­jach, nie szanu­je, nie uwiel­bia. Rzeczy­wiś­cie, zwierz zła­pał się nad tym, że poświę­ca mi bez porów­na­nia mniej miejs­ca niż aktorom. A prze­cież to niepraw­da, że zwierz aktorek nie lubi. Wręcz prze­ci­wnie – każdy kto potrafi na ekranie przykuć jego uwagę, cieszy się miłoś­cią i sza­cunkiem ze strony zwierza – płeć, wiek i wygląd jest dru­gorzęd­ny. Nie mniej zwierz zła­pał się na pewnej praw­idłowoś­ci. Postanow­ił z nią wal­czyć i będzie częś­ciej pisał o aktorkach. Dziś na pier­wszy rzut idzie chy­ba obec­nie ulu­biona aktor­ka zwierza czyli Emma Thomp­son.

 

Dla leni­wych — skrót tek­stu w jed­nym gifie

Angl­i­cy mają zaskaku­ją­cy sposób rekru­towa­nia aktorów. Część prze­chodzi przez ich doskon­ałe szkoły aktorskie by wyjść z nich z narzędzi­a­mi potrzeb­ny­mi do tego by pod­bi­jać świat a w prz­erwach grać Szek­spi­ra. Dru­ga dro­ga jest tylko odrobinę bardziej eks­cen­trycz­na – wystar­czy iść do jed­nej z najlep­szych bry­tyjs­kich szkół – Oxford albo Cam­bridge (zwłaszcza do Cam­bridge) zała­pać się do tamte­jszej trupy kome­diowej – i proszę zaled­wie kil­ka lat później pod­bi­ja się świat w prz­erwach gra­jąc Szek­spi­ra. Emma Thomp­son, mimo, że jest córką aktorów wybrała właśnie tą drugą drogę.  Tak się złożyło, że w słyn­nej kome­diowej grupie Foot­lights wys­tępowało wów­czas jeszcze dwóch młodych stu­den­tów, którzy związa­li się z show biz­ne­sem – Hugh Lau­rie i Stephen Fry (z Lau­riem zresztą przez krót­ki czas Thomp­son się umaw­iała. Jak pisał Fry w swoich pamięt­nikach był moc­no scep­ty­cznie nastaw­iony do dziew­czyny współloka­to­ra, dopó­ki jej nie poz­nał i sam się z nią nie zaprzy­jaźnił niemal od razu). Obaj twierdzą dziś że o ile oni mieli poczu­cie, że tylko się wygłu­pi­a­ją o tyle w przy­pad­ku Thomp­son jakoś wszyscy zakładali, że gdzieś na końcu jej dro­gi zna­jdą się filmy, sztu­ki i cały worek nagród.  Co praw­da łat­wo im tak dziś mówić ale trze­ba przyz­nać, że właś­ci­wie – od lat osiemdziesią­tych niemal z każdą kole­jną rolą wiado­mo było że aktor­ka daleko zajdzie. Co chy­ba w przy­pad­ku ludzi utal­en­towanych nie powin­no jakoś bard­zo dzi­wić.

Wiecie taki stu­denc­ki kabaret to insty­tuc­ja przy­dat­na. Na powyższym zdję­ciu mamy tro­je bry­tyjs­kich aktorów o kari­erze między­nar­o­dowej

Początkowo wydawało się jed­nak, że ang­iel­s­ka sce­na zyskała kole­jną aktorkę kome­diową – pro­gramy takie jak Alfres­co (jeśli jesteś­cie sza­lony­mi fana­mi bry­tyjskiej kul­tu­ry pop­u­larnej to zna­jdziecie ten kome­diowy ser­i­al w kawałkach na youtubie i na ama­zonie), czy też kome­diowy ser­i­al Tut­ti Frut­ti zapewne dla wielu były potwierdze­niem, olbrzymiego kome­diowego tal­en­tu Thomp­son. Do tego jeszcze wys­tęp przez 15 miesię­cy w jed­nym musi­calu (Me and My Girl) dopeł­ni­ał wiz­ji młodej, całkiem ład­nej i zdol­nej aktor­ki od ról niepoważnych. I rzeczy­wiś­cie – skoczmy ter­az odrobinę w przód – trze­ba Emmie Thomp­son przyz­nać, że nigdy nie straciła swo­jego tal­en­tu kome­diowego i zde­cy­dowanie nigdy nie zapom­ni­ała korzys­tać z niego w swoich rolach dra­maty­cznych. Co zdaniem zwierza jest po częś­ci powo­dem dla którego jest tak lubiana. Nie chodzi bowiem jedynie o powszech­nie cenioną wszech­stron­ność ale o to, że umiejęt­nie wyko­rzysty­wana gra kome­diowy­mi ges­ta­mi cza­sem poma­ga stworzyć zde­cy­dowanie dra­maty­czną postać. Zwłaszcza że Thomp­son nigdy nie spec­jal­i­zowała się w slap­sticku, tylko w humorze inteligent­nym, miejs­ca­mi iron­icznym (ok nawet bard­zo iron­icznym) i zde­cy­dowanie opar­tym na słowie. Jej role przepełnione iron­icznym dys­tansem do samej siebie, staną się w późniejszych lat­ach jej kari­ery znakiem rozpoz­naw­czym aktor­ki.

Zdaniem zwierza kluc­zowe  w wyław­ia­n­iu doskon­ałych aktorów jest dawanie szan­sy ludziom młodym. Choć jak twierdzą wszyscy zaan­gażowani w ser­i­al Alfres­co — na włas­ny pro­gram byli trochę za młodzi

Wróćmy jed­nak do roz­wo­ju kari­ery bo tu pojaw­ia się ser­i­al istot­ny z dwóch powodów. To For­tunes of War. His­to­ria młodego ang­iel­skiego małżeńst­wa, które II woj­na świa­towa zas­ta­je w Bukaresz­cie to taka typowa toczą­ca się wol­no pro­dukc­ja BBC.  Ser­i­al miał jed­nak dla kari­ery Thomp­son znacze­nie z dwóch powodów. Pier­wszy – wid­zowie, którzy mogli ją doty­chczas kojarzyć z pro­dukcji kome­diowych dostrzegli, że oto aktor­ka ma do zaofer­owa­nia zde­cy­dowanie więcej. Zwierz widzi­ał For­tunes of War dwa razy (za każdym razem oglą­dał ser­i­al dla innego akto­ra) i musi powiedzieć, że był pod wraże­niem tego, jak już wtedy Thomp­son udawało się to co stało się potem ele­mentem stałym jej gry – stworze­nie postaci inteligent­nej, łatwej do pol­u­bi­enia a jed­nocześnie najwięcej wyraża­jącej nie w słowach, ale drob­nych ges­tach i spo­jrzeni­ach.  Nic dzi­wnego, że aktor­ka dostała za swo­ją rolę BAFTA. Ale nie tylko z tego powodu For­tunes of War okaza­ło się dla Thomp­son istotne. Spotkała też na planie Ken­netha Branagha, swo­jego późniejszego męża. Jak pisał Branagh w swoich pamięt­nikach w cza­sie kręce­nia seri­alu był niemal całkowicie pochłonię­ty planowaniem swo­jego Hen­ry­ka V i ponoć spędzał więk­szość cza­su zanudza­jąc swo­ją przyszłą żonę szczegóła­mi pro­dukcji.

Zwierz mówił że oglą­dał For­tunes of War dla dwóch aktorów — pier­wszy raz dla Branagha dru­gi dla młodz­i­utkiego Ruper­ta Gravesa

Spotkanie z Branaghem zaowocow­ało jed­ną z ciekawszych współpra­cy bry­tyjskiego kina początku lat 90. W Hen­ryku V Thomp­son zagrała jedynie kil­ka scen – w tym tą ostat­nią – zaskaku­ją­co kome­diową po całym filmie pełnym poli­ty­ki i prze­mo­cy. Potem spotkała się z mężem na sce­nie w kilku pro­dukc­jach min. w Królu Learze.  W reży­serowanym przez Judi Dench – Look Back in Anger (sztu­ka została  nagrana na DVD i moż­na ją kupić na ama­zonie – zwierz wie bo ma) Branagh i Thomp­son zagrali młode kłócące się małżeńst­wo. Choć sztu­ka daje więcej miejs­ca do popisu aktorowi gra­jące­mu sfrus­trowanego męża to jed­nak Thomp­son jest doskon­ała w roli jego równie nieszczęśli­wej żony.  Kiedy po sukce­sie Hen­ry­ka V zapro­ponowano Branaghowi jego pier­wszy Hol­ly­woodz­ki film ten naty­ch­mi­ast zde­cy­dował się obsadz­ić w głównej roli Thomp­son. Ponoć amerykańskie stu­dio fil­mowe krę­ciło nosem, do chwili kiedy zori­en­towali się, że mają do czynienia nie tyle  z mężem załatwia­ją­cym pracę żonie co z reży­serem nie chcą­cym się rozs­tać z jed­ną z najbardziej obiecu­ją­cych aktorek swo­jego pokole­nia. Zresztą nawet wiele lat po roz­wodzie Branagh na komen­tarzu reży­ser­skim do fil­mu nie przes­tał się zach­wycać grą swo­jej byłej żony. Dead Again, to film nie do koń­ca udany, dziś oglą­dany właś­ci­wie przez wiel­bi­cieli aktorów, reży­sera lub samego gatunku. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że nazwiska aktorów stały się w Stanach znane i zapewne gdy­by para zde­cy­dowała się zostać mogli­by obo­je kon­tyn­uować amerykańskie kari­ery. Dlaczego się tak nie stało? Derek Jaco­bi który także grał w Dead Again pisał w swoich wspom­nieni­ach że Emma Thomp­son jako aktor­ka zupełnie pozbaw­iona próżnoś­ci nie miała szans utrzy­mać się w sza­lonym świecie Hol­ly­wood.

Mówić moż­na rzeczy różne ale spotkanie z Branaghem na pewno przyśpieszyło kari­erę Thomp­son. Między inny­mi dlat­ego, że widać w ówczes­nych fil­mach Branagha jego zach­wyt nie tyle żoną co znakomitą aktorką

Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że po wspól­nych pro­dukc­jach Thomp­son była już aktorką dość powszech­nie uznawaną za zdol­ną i wszech­stron­ną. Nie mniej moż­na się było spodziewać, że minie jeszcze sporo cza­su zan­im jej nazwisko stanie się powszech­nie kojar­zone z bry­tyjskim kinem. Stało się jed­nak inaczej. Wszys­tko za sprawą dość niespodziewanego hitu jakim był film  Powrót do Howard’s End  due­tu Mer­chant Ivory  (zupełnie na mar­gin­e­sie – zwierz musi wam kiedyś o tym znakomi­tym due­cie napisać wpis). Thomp­son zagrała jed­ną z głównych postaci fil­mu którego powol­na nar­rac­ja urze­ka widza (oczy­wiś­cie tylko takiego który powol­nej nar­racji lubi się dać uwieść) i udało się jej nie zniknąć  w tłu­mie innych doskon­ałych aktorów i postaci. Zagrała swo­ją nieza­leżną i inteligent­ną bohaterkę – z doskon­ałym wyczu­ciem.  Jed­nocześnie Thomp­son pokaza­ła swój chy­ba najwięk­szy tal­ent – umiejęt­ność zagra­nia postaci równocześnie sil­nych i wrażli­wych, inteligent­nych i ide­al­isty­cznych. A przede wszys­tkim budzą­cych naty­ch­mi­as­tową sym­pa­tię widza. Przy okazji okaza­ło się też, że jest doskon­ałą fil­mową part­nerką dla Anthonego Hop­kin­sa. Mimo różni­cy wieku, chemia między aktora­mi była na ekranie tak sil­na i wyraź­na, że wid­zom nie pozosta­je nic innego jak przyjąć wszys­tko co dzieje się pomiędzy bohat­era­mi za prawdzi­we i nat­u­ralne. Film cieszył się powodze­niem, zaś na aktorów posy­pał się deszcz nagród. Min. Oscary – w tym jeden dla Emmy Thomp­son za najlep­szą Pier­ws­zo­planową role kobiecą.

Powrót do Howard’s End to jed­na  z tych pro­dukcji, która z inny­mi, gorszy­mi aktora­mi mogła­by nudz­ić. A tak jest to jeden z najlep­szych filmów jaki zwierz zna

Wiel­bi­ciele porów­nań i spisków zwyk­li twierdz­ić, że to właśnie owa stat­uet­ka – zdoby­ta wcześniej od ambit­nego męża miała się przy­czynić do rozs­ta­nia. Wszak sko­ro Branagh miał być nowym Olivierem powinien być podob­nie jak Lau­rence zaz­dros­ny o więk­sze sukcesy żony. Wyda­je się jed­nak, że parę mimo wszys­tko podzieliło co innego niż artysty­cz­na zaz­drość. Przed rozs­taniem Thomp­son zagrała jeszcze w dwóch fil­mach Branagha. O ile Przy­ja­ciele Petera to film uroczy ale jed­nak należą­cy przede wszys­tkim do Steph­na Fry, o tyle Wiele Hała­su o Nic wyda­je się filmem ukradzionym przez Thomp­son wspani­ałej obsadzie. Trud­no się zresztą dzi­wić – gra tu postać niemal skro­joną pod jej możli­woś­ci aktorskie – nieza­leżną, inteligent­ną i dow­cip­ną ale też miejs­ca­mi melan­choli­jną. Choć dziś Wiele Hała­su o Nic jest dla wielu widzów sztuką trud­ną do oglą­da­nia z racji nieco innego pode­jś­cia do kwestii tego co dyskredy­tu­je kobi­etę to dobrze zagrana rola Beat­rice jest na wskroś współczes­na. Zwierz widzi­ał wiele wys­taw­ień tej sztu­ki ale  w żad­nym aktorkom gra­ją­cym postać wygadanej cór­ki właś­ci­ciela majątku nie udało się tak dobrze zagrać skry­tego pod pewnoś­cią siebie smutku czy melan­cholii które czynią tą postać zde­cy­dowanie ciekawszą. Przy czym zdaniem zwierza zde­cy­dowanie poma­ga tu aktorce reży­se­ria, wyraźnie wyróż­ni­a­ją­ca jej postać, staw­ia­ją­ca ją chy­ba nawet wyżej niż Bene­dic­ta. Zgod­nie ze specy­ficzną klątwą jaka czeka na małżeńst­wa które gra­ją główne role w Much Ado About Noth­ing. Był to ostat­ni film jaki Thomp­son nakrę­ciła z Branaghem. Choć nie jest to do koń­ca praw­da – biorąc pod uwagę, że w Wielkiej Bry­tanii jest tylko sześ­cioro aktorów para jeszcze dwa razy spotkała się w jed­nej pro­dukcji. Obo­je wys­tąpili w filmie Radio na Fali Richar­da Cur­tisa (najwyraźniej po roz­wodzie ich zna­jo­mi nie wybrali tylko jed­nej strony) i obo­je pojaw­ili się w serii filmów o Har­rym Pot­terze. Trze­ba jed­nak przyz­nać, że w żad­nym z tych filmów nie pojaw­ili się na planie razem.

Thomp­son udało się w tej jed­nej sce­nie — bez zmi­any tek­stu pięknie roze­grać postać która właśnie dzię­ki odpowied­niej grze sta­je się nie tylko współczes­na, ale i melan­choli­j­na.

Ponoć nie da się dwa razy wejść do tej samej rze­ki. Jed­nak Okruchy Dnia pokazu­ją, że moż­na wejść do rze­ki płynącej równole­gle i mieć z tego równie dużo prof­itów.  Ponown­ie na planie spotkali się Marchant i Ivory oraz gra­ją­cy wcześniej małżeńst­wo w Powro­cie do Howard’s End Emma Thomp­son i Antho­ny Hop­kins. Ktokol­wiek widzi­ał ten film opowiada­ją­cy o codzi­en­nym życiu wiernych służą­cych pewnego sym­pa­tyzu­jącego z nazis­ta­mi arys­tokraty jest jed­nym z naj­ciekawszych i najbardziej frus­tru­ją­cych filmów jakie moż­na obe­jrzeć. Wszys­tko zaś za sprawą doskon­ałej gry aktorów którzy odgry­wa­ją na ekranie frus­tru­ją­cy dla widza obraz nieod­wza­jem­nionych uczuć, i pow­strzymy­wanych emocji. O ile film opiera się przede wszys­tkim na znakomitej grze Anthonego Hop­kin­sa (zwierz ostat­nio prze­jrzał niemal całą jego fil­mo­grafię i jego zdaniem to jest chy­ba jego najlep­sza rola) to jed­nak bez ciepłej, spoko­jnej i nieco wyco­fanej gry Thomp­son cała skom­p­likowana kon­strukc­ja opar­ta o to, że widz widzi co bohaterowie czu­ją, zaś oni nigdy swoich emocji nie wyz­na­ją, nie sprawdz­iła­by się w filmie. Sama aktor­ka (która swo­ją role oparła min. o wspom­nienia swo­jej bab­ci która była służącą) twierdz­iła dość słusznie że bardziej niż o emoc­jach jest to film o tym jak pra­ca służącego odbi­ja się na psy­chice człowieka zmieni­a­jąc jego pri­o­ry­te­ty i sposób patrzenia na świat. Okruchy dnia okaza­ły się ponown­ie olbrzymim sukce­sem wśród wid­owni i kry­ty­ki. Jed­nocześnie sama Thomp­son znalazła się w specy­ficznej sytu­acji. Dru­gi film w którym pojaw­iła się w tym samym roku – W Imię Ojca okazał się równym sukce­sem artysty­cznym. I tak w tym samym roku aktor­ka była nomi­nowana do Oscara za role pier­ws­zo­planową w jed­nym filmie i dru­go­planową w  kole­jnym. Choć stat­uetek nie otrzy­mała to moż­na było tą sytu­ację potrak­tować jako potwierdze­nie, komu należy się tytuł – pier­wszej bry­tyjskiej aktor­ki kina lat 90.

To chy­ba jed­na z najlepiej pokazu­ją­ca geniusz fil­mu sce­na Okruchów Dnia. Jest tu wszys­tko — doskon­ała gra, pow­strzy­mane emoc­je, chemia między aktora­mi, i frus­trac­ja widza

 

Od aktorek które dochodzą do tego momen­tu w swo­jej kari­erze nie wyma­ga się już wiele – oczy­wiś­cie stu­dia fil­mowe kuszą wysokobudże­towy­mi fil­ma­mi ( w przy­pad­ku Emmy Thomp­son był to Junior ze Schwarzeneg­gerem, pro­dukc­ja mają­ca specy­ficzny sta­tus jed­nocześnie nieu­danej i całkiem lubianej) a sce­narzyś­ci podrzu­ca­ją doskon­ałe ale w sum­ie podob­ne do wcześniejszych ról sce­nar­iusze (Car­ring­ton to film doskon­ały ale jakoś wpisu­ją­cy się w ciąg pro­dukcji gdzie Thomp­son gra bohater­ki kocha­jące nieod­wza­jem­nionym uczu­ciem) ale nic wielkiego właś­ci­wie się nie dzieje. Aktor­ki się starze­ją zaczy­na­ją grać kobi­ety w śred­nim wieku, a potem ról jest co raz mniej aż zosta­ją tylko te dla Meryl Streep. Tym­cza­sem w kari­erze Emmy Thomp­son nastąpił niespodziewany zwrot. Napisała sce­nar­iusz do adap­tacji Rozważnej i Roman­ty­cznej Jane Austen. Ponoć zro­biła to między inny­mi po to by jakoś zwal­czyć depres­je w którą popadła po rozs­ta­niu z mężem (co jed­nak wyda­je się o tyle powo­dem jedynie dodatkowym, że już wcześniej roz­maw­iała z pro­du­cen­ta­mi o możli­woś­ci adap­tacji które­jś z książek Austen). Stu­dio sporo ryzykowało – nie dość że zatrud­niło do roli sce­narzys­t­ki aktorkę która nigdy wcześniej nie napisała żad­nego sce­nar­iusza, to na dodatek zatrud­niło reży­sera z Tajwanu. Jak­by tego było mało Thomp­son zde­cy­dowała się zagrać rolę starszej siostry Eli­nor mimo, że była sporo starsza od książkowej bohater­ki. Pro­dukc­ja miała więc szan­sę albo osiągnąć sukces, albo stać się dość spek­taku­larną porażką. Jak wszyscy wiemy, Rozważ­na i Roman­ty­cz­na nie tylko okaza­ła się sukce­sem ale też jed­ną z najwyżej oce­ni­anych fil­mowych adap­tacji prozy Austen. Sama aktor­ka wyszła z planu fil­mowego z samy­mi sukce­sa­mi. Nie dość, że posy­pały się na nią nagrody za najlep­szy sce­nar­iusz adap­towany (dostała min. Oscara i Złotego Globu) to na planie poz­nała swo­jego drugiego męża Gre­ga Wise.

Praw­dopodob­nie najlep­sza mowa dziękczyn­na na roz­da­niu nagród jaką kiedykol­wiek wygłos­zono na Zło­tych Globach

Po takich tri­um­fach i nagro­dach moż­na już prze­bier­ać w rolach i pro­jek­tach. Co ciekawe właśnie ten moment wybrała aktor­ka by zająć się rodz­iną i grać mniejsze role w mniejszych fil­mach. I jak to częs­to bywa są to jedne z naj­ciekawszych ról w jej dorobku. Przede wszys­tkim warto zwró­cić uwagę na niewiel­ki film Win­ter Guest – debi­u­tu­jącego w roli reży­sera Alana Rick­mana. His­to­ria przed­staw­iona w filmie jest pros­ta. Jeden dzień w niewielkim nad­morskim miasteczku, gdzie świeżo owdowiała kobi­eta stara się jakoś ułożyć sobie życie i prag­nącą jej pomóc matką ( w tej roli wys­tąpiła mat­ka Emmy Thomp­son Phyl­l­i­da Law), dwóch chłopców ury­wa się ze szkoły, dwie starsze panie jada na pogrzeb a młodzi ludzie włóczą się po mieś­cie w poszuki­wa­niu wrażeń nie wyda­je się wcią­ga­ją­ca. Ale ten kam­er­al­ny film – opar­ty na inter­akc­jach między bohat­era­mi i na zderze­niu ich prob­lemów z otacza­jącą ich przestrzenią (fas­cynu­jącego i niebez­piecznego skutego lodem morza) jest dla widza niesły­chanie satys­fakcjonu­ją­cy. Przede wszys­tkim naprawdę psy­cho­log­iczną którą znaleźć moż­na w inter­akc­jach postaci i na poe­t­y­ck­ie zakończe­nie każące postrze­gać wydarzenia przed­staw­ione w filmie w sposób raczej metaforyczny. Równie ciekawą niewielką rolą  z okre­su przeło­mu lat 90 i dwu­tysięcznych jest rola Thomp­son w telewiz­yjnym filmie Wit (po pol­sku film pokazy­wano jako Dow­cip choć trze­ba przyz­nać, że to płask­ie tłu­macze­nie). His­to­ria umier­a­jącej na raka surowej badacz­ki poezji metafizy­cznej to popis na jed­nego akto­ra. Bohat­era grana przez Thomp­son nie jest łat­wa do pol­u­bi­enia, nieprzy­jem­na, zdys­tan­sowana, zasad­nicza, nie szuka­ją­ca bliskoś­ci nawet w chwili kiedy sta­je się jasne że nie zostało jej wiele życia. Ale dzię­ki popisowej, stosowanej grze sce­na po sce­nie sta­je­my się nie tylko obo­jęt­ny­mi świad­ka­mi kole­jnych etapów choro­by (a właś­ci­wie wyniszcza­jącego leczenia), ale powiernika­mi i w końcu bezrad­ny­mi ale zaan­gażowany­mi bliski­mi umier­a­jącej bohater­ki. Zwierz swego cza­su wpadł na genial­ny pomysł by obe­jrzeć ten film w pociągu. Czym wywołał niemałe zamieszanie bo poryczał się w pociągu tak strasznie że wszyscy siedzą­cy z nim w przedziale byli albo przeko­nani, że właśnie poniósł ciężką oso­bistą stratę albo, że jest wari­at.

Dobrych aktorów poz­na­je się po tym jak gra­ją  w mniejszych pro­dukc­jach za które nie spodziewa­ją się nagród

Wśród tych w sum­ie niewiel­kich ról w jakich pojaw­iła się w lat­ach dwu­tysięcznych warto wspom­nieć jeszcze dwie. Pier­wsza to oczy­wiś­cie ta obow­iązkowa słod­ko gorz­ka rola w Love Actu­al­ly gdzie ponown­ie zagrała u swo­jego przy­ja­ciela Richar­da Cur­tisa otoc­zona aktora­mi z który­mi już wcześniej spo­tykała się na planie (zwłaszcza z Alanem Rick­manem z którym się przy­jaźni i z którym zawsze dobrze wypa­da w każdej pro­dukcji – jeśli nie jesteś­cie jeszcze tego pewni obe­jrzyj­cie cud­owną adap­tację wier­sza Song of lunch). Jak twierdzi sama aktor­ka jej w sum­ie niewiel­ka rola jest jed­nym z jej najczęś­ciej komen­towanych wys­tępów fil­mowych. Trze­ba zresztą przyz­nać, że zwierz należy do grupy osób, która wyz­nacza aktorskie ścież­ki jak płakać na filmie. Jej stłu­miony płacz w pustym poko­ju, kiedy uświadamia sobie zdradę męża, to jeden z tych zaskaku­ją­co poważnych i smut­nych momen­tów, które spraw­ia­ją że film złożony z kome­diowych i roman­ty­cznych klisz stał się tak pop­u­larny (zgod­nie z recep­tą Cur­tisa na każą pro­dukcję – trochę smutku do masy śmiechu by otrzy­mać mieszankę ide­al­ną). Drugą niewielką rolą która cieszyła się uznaniem widzów i fanów była rola zner­wicow­anej, pis­ar­ki cier­piącej na brak pomysłów z Stranger Than Fic­tion. Tym co wid­zowie (w tym zwierz) zapamię­tali z fil­mu była niesamowi­ta chemia pomiędzy postacią graną przez Dusti­na Hoff­mana a postacią graną przez Thomp­son. Mimo, że jest to tylko jed­na sce­na w całym filmie to wspól­na gra aktorów pozostaw­iła niedosyt. Nieste­ty film który miał go zaspokoić – Last Chance Har­vey okazał się pro­dukcją nieu­daną, mimo że rzeczy­wiś­cie wcześniej wydawało się, że nie da się tu stracić okazji na ciekawy film oby­cza­jowy.

Emma Thomp­son była doskon­ała w Stranger than Fic­tion — niewąt­pli­wie w gra­niu zner­wicow­anej autor­ki pomógł fakt, że aktor­ka sama pisze

Kiedy ponown­ie mogło się wydawać, że Thomp­son zado­mow­iła się w niewiel­kich ale nagradzanych rolach (zwłaszcza że chęt­nie zatrud­ni­ało ją HBO np. w Aniołach w Ameryce) aktor­ka wykon­ała kole­jną woltę. Tym razem po dziewię­ciu lat­ach starań udało się jej doprowadz­ić do real­iza­cji fil­mu na postaw­ie jej włas­nego sce­nar­iusza. Pro­dukc­ja opowiadała o Ninani McPhee – niesły­chanie brzy­d­kiej opiekunce do dzieci, która przy­by­wa zająć się gro­mad­ką bard­zo niegrzecznych pociech pewnego wdow­ca. Im grzeczniej zachowu­ją się dzieci tym ład­niej wyglą­da ich opiekun­ka. Pro­dukc­ja – mimo, że zdaniem zwierza wpisu­ją­ca się we wszys­tkie schematy kina famil­i­jnego – odniosła spory sukces i doczekała się także kon­tynu­acji. Jed­nocześnie oba filmy okaza­ły się potwierdze­niem tego co moż­na było pode­jrze­wać już od cza­sów Rozważnej i Roman­ty­cznej —  Thomp­son okaza­ła się równie utal­en­towaną aktorką co sce­narzys­tką.  Co ciekawe sukcesy scenopis­arskie spotkały się z wys­tę­pa­mi Thomp­son w fil­mach o nieco więk­szym budże­cie. O wys­tęp aktor­ki w Brave (gdzie pod­kładała głos pod królową jako jedy­na mówiąc z ang­iel­skim akcen­tem) został powszech­nie ciepło przyję­ty to już jej wys­tępy w fil­mach takich jak min. Face­ci w Czerni czy Piękne Isto­ty okaza­ły się chy­bione. Dzi­wi zwłaszcza jej dość przeszarżowana rola w Pięknych Isto­tach gdzie początkowo gra nawet ciekawą postać by pod koniec fil­mu być równie nieznoś­na jak cała resz­ta obsady tej niezbyt udanej pro­dukcji.

Zwierz jest za stary na filmy o Niani McPhee ale trze­ba przyz­nać że cieszyły się one sporym powodze­niem

Co ciekawe jed­nak w ostat­nim roku o Thomp­son znów było głośno a to za sprawą Sav­ing Mr. Banks gdzie zagrała autorkę Mary Pop­pins P.L. Tra­vers. Kry­ty­cy którzy po nieu­danym wys­tępie w Pięknych Isto­tach zas­tanaw­iali się jak tak sła­ba rola odbi­je się na kari­erze aktor­ki mogli się ugryźć w język. Rola Thomp­son w Sav­ing Mr. Banks była jed­ną z tych które niemal od razu uznano za Oscarowe. Sama aktor­ka dostała niemal wszys­tkie możli­we nom­i­nac­je poza właśnie tą Oscarową. Mimo, że zwierz uważa jej role w filmie za doskon­ałą (z jed­nej strony nie przepadamy za jej stanow­czą i niesym­pa­ty­czną bohaterką z drugiej kibicu­je­my jej z całego ser­ca) to jed­nak rozu­mie, że mogła zag­inąć w ogól­nej miałkoś­ci całej pro­dukcji. Nie mniej  w sezonie nagród aktor­ka po raz kole­jny dała o sobie przy­pom­nieć jako o najm­niej próżnej i sko­rej do zabawy przed­staw­icielce show biz­ne­su. Jej non­sza­lanck­ie pode­jś­cie do czer­wonego dywanu, zabawne prze­mowy w trak­cie roz­da­nia nagród i przez­abawne wywiady spraw­iły, ze wid­zowie zaczęli się zas­tanaw­iać czy nie moż­na by aktor­ki co roku wyróż­ni­ać zestawem nom­i­nacji tylko po to by móc ją oglą­dać na czer­wonych dywanach.

PO ostat­nim sezonie nagród wid­zowie są zgod­ni — Emma Thomp­son powin­na być stałym dodatkiem do czer­wonego dywanu

Niewiele jest aktorów na świecie, którzy mają tyle nom­i­nacji do różnych nagród, że ist­nieje osob­ne hasło w Wikipedii poświę­cone wyłącznie takiej liś­cie. Emma Thomp­son do tej zaszczyt­nej kat­e­gorii należy. Co więcej należy też do zde­cy­dowanie węższego grona aktorek których kari­era nie zała­mała się nagle po przekrocze­niu najpierw czter­dzi­estego potem pięćdziesiątego roku życia. Zdaniem niek­tórych kry­tyków jest to kwes­t­ia urody aktor­ki – choć ślicz­na Thomp­son nigdy nie była obsadzana w rolach ślicznotek co oznacza­ło, że starze­nie się nie ode­brało jej głównego powodu dla którego pojaw­iała się na ekranie. Odkłada­jąc na bok ten sposób myśle­nia o obec­noś­ci aktorek w fil­mach zwierz widzi inną przy­czynę tego że kari­era Thomp­son wcale się nie zwi­ja. Po pier­wsze od samego początku udawało się aktorce grać role w których wiek jej postaci nie był tak strasznie ważny. Choć jej bohater­ki były młode to jed­nak dzię­ki inteligencji i dow­cipowi zawsze dobrze zdawały sobie sprawę z tego co dzieje się wokół nich i wydawały się starsze niż w rzeczy­wis­toś­ci. Thomp­son udało się przez całą kari­erę zebrać kolekcję ciekawych i nie jed­nowymi­arowych postaci, które grać moż­na w każdym wieku. Do tego właś­ci­wiej jej sposób gry – opar­ty na budowa­niu postaci zawsze inteligent­nych, wrażli­wych i w sum­ie łatwych do pol­u­bi­enia, sprawdza się na każdym etapie kari­ery. Dodatkowo warto przy­pom­nieć wspom­ni­ane na samym początku umiejętne łącze­nie ele­men­tów kome­diowych i dra­maty­cznych, co w sum­ie spraw­ia, że więk­szość granych przez aktorkę postaci zda­je się być prawdzi­wa i nat­u­ral­na. Jed­nocześnie zadzi­ałał – bo zawsze dzi­ała – olbrzy­mi dys­tans aktor­ki do samej siebie – to dokład­nie ta oso­ba, która powie w wywiadzie, że zagrała w filmie bo całkiem dobrze płacą, i przyz­na, że w przeży­ciu na planie fil­mowym bard­zo poma­ga alko­hol.  Te wszys­tkie cechy spraw­ia­ją, że tak naprawdę za każdym razem idąc na film  z Emmą Thomp­son widz idzie z dwóch powodów. Po pier­wsze by zobaczyć nową ciekawą rolę, po drugie spotkać się z osobą która wyda­je się sym­pa­ty­cz­na i inteligen­ta. A jak wiado­mo wszyscy chce­my mieć takich zna­jomych.

No właśnie — przy­wile­jem dobrej aktor­ki jest odrzu­canie takich sce­nar­iuszy. Ale nie znaczy, że dla wszys­t­kich aktorek wystar­czy dobrych ról

Kari­era Emmy Thomp­son jest zdaniem zwierza doskon­ałym przykła­dem na to, że aktor zawsze zysku­je gdy oprócz tal­en­tu dostanie także w pakiecie inteligencję. Bo o ile tal­ent odpowia­da za jakość gry o tyle inteligenc­ja wyda­je się kluc­zowa przy doborze reper­tu­aru. Prawdą jest że kari­era Thomp­son nie skła­da się z samych doskon­ałych filmów, ale też trud­no znaleźć na liś­cie zagranych przez nią ról postać banal­ną, nieciekawą czy schematy­czną. Wręcz prze­ci­wnie – wyda­je się że Thomp­son udało się ze współczes­nego kina bry­tyjskiego i w nieco mniejszym stop­niu amerykańskiego wyłow­ić te role kobiece, które dają gra­jącej je aktorce zde­cy­dowanie więcej do zagra­nia niż tylko kole­jną nieszczęśli­wą żonę czy hero­inę kole­jnego roman­su. Nawet w Rozważnej i Roman­ty­cznej, jej bohater­ka przeży­wa swój romans inaczej niż zakłada­ją to schematy, a w fil­mach gdzie miłość jej bohaterek jest nie odwza­jem­niona częś­ciej bardziej cier­pią mężczyźni niż kobi­ety. Jed­nocześnie zawsze w takim przy­pad­ku zwierz zada­je sobie pytanie czy  taki mod­el kari­ery nie jest możli­wy tylko w nielicznych  przy­pad­kach. Nie dlat­ego, że braku­je zdol­nych aktorek ale dlat­ego, że braku­je dla nich ról. Kiedy już wielkie aktor­ki swo­jego pokole­nia wezmą to co naj­ciekawsze co zosta­je dla całej resz­ty? Pewne jest jeszcze to, że taka kari­era jak Thomp­son ma w sobie coś wybit­nie ang­iel­skiego. Bo to ang­iel­skie kino – nawet przy swoich nie małych wadach – potrafi wyław­iać tal­en­ty i dawać im odpowied­nią poży­wkę.  A potem tylko czekać aż zjawi się ktoś tak ciekawy i utal­en­towany jak Emma Thomp­son i przyglą­dać się jak ciszą się wszyscy od kry­tyków, przez widzów po zwierze. Zwłaszcza zwierze.

A na koniec wiado­mość dobra dla niek­tórych dla zwierza dobi­ja­ją­ca — Emma Thomp­son w kwiet­niu wys­tąpi w kilku­nas­tu przed­staw­ieni­ach Sweeney Tod­da na West Endzie. Chci­ało­by się pójść. Ale jak jesteś­cie z Lon­dynu to ponoć bile­ty jeszcze są.

Ps: Czy wiecie że zwierz czekał trzy miesiące by napisać ten wpis? Tyle minęło od wpisu o Riwierze dla Dwo­j­ga gdzie pojaw­iła się Emma Thomp­son. Zwierz chci­ał o niej napisać już wtedy ale doszedł do wniosku, że z jakiegoś powodu nie może. I tak trzy miesiące przekładał ten wpis. Być może dlat­ego jest taki dłu­gi.

Ps2: Zwierz nie obiecu­je żad­nego cyk­lu bo już chy­ba wiecie, że zwierz ma na to zbyt dzi­u­rawą pamięć, ale ponieważ ktoś zwró­cił zwier­zowi uwagę, że takich wpisów praw­ie w blo­gos­ferze nie ma to może zwierz będzie się­gał po takie fil­mowe syl­wet­ki aktorów nieco częś­ciej

14 komentarzy
0

Powiązane wpisy