Home Ogólnie Jak rozkleić zwierza taśmą klejącą czyli Secret Santa po raz trzeci

Jak rozkleić zwierza taśmą klejącą czyli Secret Santa po raz trzeci

autor Zwierz

Hej

Jak co roku zwierz poświę­ca jeden wpis na mieszankę samo zach­wytu i uwiel­bi­enia pod adresem swoich czytel­ników. Co praw­da do świąt jeszcze daleko ale Mikoła­j­ki tuż za rogiem – a że pod koniec miesią­ca wszyscy są dzi­wnie zaję­ci to rozk­le­ja­jące się wpisy zwierza przenosiły się jak­iś czas temu na początek miesią­ca. Jak co roku bowiem zwierz zor­ga­ni­zował spotkanie Secret San­ta. Czyli coroczną akcję roz­dawa­nia sobie prezen­tów wśród czytel­ników zwierza. I jak co roku nieco się z tej okazji wzruszył. Zresztą też byś­cie się wzruszyli gdy­byś­cie zdali sobie sprawę, ze wystar­czy tylko mała inspirac­ja i właś­ci­wie ludzie są w stanie wydobyć z siebie całe pokłady życ­zli­woś­ci i tal­en­tu. A potem zwierz jeszcze może to opisać na blogu i w ciemne zimowe wiec­zo­ry mówić sobie, że dołożył do całego wydarzenia małą cegiełkę.

InstagramCapture_1865512b-64c3-47a9-9057-0532c125ebfa

    Raz na jak­iś czas zwierz uda­je że jest świę­tym Mikoła­jem

Pomysł jak wieść gmin­na niesie padł kiedyś w cza­sie spotka­nia towarzyskiego. Początkowe założe­nie było proste — zwierz i jego zna­jo­mi wymienią się prezen­ta­mi. Malut­ka kam­er­al­na impreza do zor­ga­ni­zowa­nia której potrzeb­ny jest co najwyżej kapelusz i kil­ka losów. Jak sami wiecie his­to­ria potoczyła się nieco inaczej — w pier­wszym Secret San­ta wzięło udzi­ał kilka­dziesiąt osób, w drugim — kilka­set. Akc­ja objęła swoim zasięgiem nie tylko Pol­skę ale Europę czy właś­ci­wie Świat (była w zeszłym roku taka kat­e­go­ria wysył­ki). Ale właśnie to kilka­set zmusiło zwierza do reflek­sji. Duma była połech­tana, zasięg ogrom­ny, uczest­ników co nie miara ale nieste­ty — pojaw­iły się pier­wsze chmury nad zabawą. Nie wszyscy dostali prezen­ty i wiele osób które się zgłosiło nie dotarło na pocztę. W związku z tym zwierz postanow­ił zmienić sys­tem. Nie dlat­ego, że chci­ał kogoś ukarać ale dlat­ego, że trud­no mu znieść myśl, że ktoś przyłącza się do zabawy, wkła­da mnóst­wo wysiłku a potem smut­ny odchodzi od skrzyn­ki gdy nic nie przy­chodzi. Cóż z tego, że zwierz baw­ił się świet­nie sko­ro inni czuli się zig­norowani. W tym roku nie robil­iśmy już prezen­tu dla wylosowanej oso­by. Każdy robił co umi­ał najpiękniejszego a potem losowal­iśmy spośród tych którzy zde­cy­dowali się przyjść na spotkanie. Jasne ilość uczest­ników drasty­cznie spadła (zwier­zowi bard­zo przykro, że odpadły oso­by z małych miejs­cowoś­ci — ukarane trochę niespraw­iedli­wie), ale to było jedyne rozwiązanie by każdy kto przyszedł się dobrze baw­ić mógł wyjść ze spotka­nia z pewnoś­cią, że nie tylko on dał prezent ale i został obdarowany.  Nowe zasady nieco prz­erzedz­iły krąg baw­ią­cych się uczest­ników ale ostate­cznie licz­ba zbliżyła się do dwus­tu a ilość spotkań nadal pozosta­je imponu­ją­ca – od Warsza­wy, przez Kraków po Gdańsk, Katow­ice, Poz­nań, Lublin, Łódź, Wrocław czy odległy Lon­dyn (wszyscy macie mi przysłać zdję­cia).

WP_20141204_014

10566021_10200114881152565_979202464_o

  Jak widzi­cie było z klasą (kapelusz), Smacznie (szar­lot­ka) i chy­ba prz­er­aża­ją­co wniosku­jąc z miny zwierza na zdję­ciu (tak to co jest na swetrze to jest puchaty renifer z czer­wonym nosem). Plus odwiedz­ił nas Bat­man

Wiele osób zgłasza­ło zas­trzeże­nia co do nowej for­muły, pyta­jąc jak to będziemy robili prezen­ty w ciem­no nie zna­ją pref­er­encji, sym­pa­tii a nawet płci obdarowywanego. Jak to się może udać. Na spotka­niu na którym był zwierz spośród wszys­t­kich rozlosowanych prezen­tów chy­biony był jeden — oso­ba bez przeku­tych uszu dostała kol­czy­ki. Wszyscy pozostali reagowali piskiem, radoś­cią i uśmiechem i nikt nie bie­gał po sali prag­nąc wymienić  otrzy­many podarek. Wręcz prze­ci­wnie niek­tórzy zas­tanaw­iali się czy moż­na było­by w jak­iś zwod­niczy sposób pod­kraść podar­ki innych. Jed­nocześnie impreza wzbo­gaciła się o fan­tasty­czny ele­ment. Zwierz  w stro­ju Mikoła­ja nad­zoru­ją­cy losowanie po którym każdy mógł zaprezen­tować otrzy­many prezent i uściskać twór­cę mógł zobaczyć po kolei ile emocji wiąza­ło się z roz­pakowywaniem prezen­tów. Jed­nocześnie mógł też patrzeć jak wszyscy z napię­ciem czeka­ją czy prezent się spodo­ba. A ten niewąt­pli­wie podobał się częś­ciej niż nie podobał. Bo oczy­wiś­cie okaza­ło się że wśród wszys­t­kich deklaru­ją­cych brak umiejęt­noś­ci plas­ty­cznych czytel­ników zwierza wszyscy okaza­li się jacyś kos­micznie uzdol­nieni. Co było do udowod­nienia. Samo losowanie zaś okaza­ło się ide­al­nym momentem cen­tral­nym imprezy w cza­sie którego wszyscy mogli poczuć, że robimy coś fajnego razem. Dodatkowo okaza­ło się – co jakoś nie bard­zo zwierza dzi­wi – że nie mając pref­er­encji udało się więk­szoś­ci twór­ców wykon­ać  przed­mio­ty które zad­owolą zarówno zagorza­łego fana jak i oso­by zupełnie nien­ależące do fan­do­mu. A wszys­tko przy uży­ciu wspom­ni­anych już mag­icznych zdol­noś­ci man­u­al­nych.

10833892_10200114882632602_1299132448_n
Zwierz Mikołaj i Śnieżyn­ki w pełnej gotowoś­ci na kil­ka chwil przed roz­daniem prezen­tów

Resztę wiec­zoru spędzil­iśmy roz­maw­ia­jąc się, śmiejąc, omaw­ia­jąc seri­ale i rzeczy od seri­ali jak naj­dal­sze. Jak zwyk­le bywa na towarzys­kich spotka­ni­ach okazy­wało się, że tam gdzie kończy się jeden tem­at płyn­nie zaczy­na się dru­gi. Zresztą zawsze jest jeszcze jeden odcinek do omówienia, jeszcze jed­no pytanie do zada­nia, jeszcze jeden fanows­ki pisk który moż­na z siebie wydać. W przy­tul­nej sali moż­na było nad pyszną herbatką spędz­ić Bar­bórkę ciesząc się już na zapas charak­terem świąt. Zresztą zwierz musi się pochwal­ić, że miejscówkę znalazł nielichą. Oto niedaleko zwierza na Jana Pawła otworzyła się kaw­iar­nia Jaś i Mał­gosia. To nie taka zwykła kaw­iar­nia bo prowadzą ją ci sami ludzie co Graw­itację co od razu każe myśleć o takim miejs­cu gdzie dużo się dzieje — od wiec­zorów autors­kich po spotka­nia przy­jem­nych ludzi. Pomieszcze­nie które ZA DARMO udostęp­niono zwier­zowi na Secret San­ta było ide­alne — odd­zielone od głównej sali, wyłożone drewnem — rzeczy­wiś­cie bardziej pojemne niż przy­puszczał zwierz. Za szy­bką zaś trwał gwarny wieczór w oble­ganej kna­jpie i ogól­nie było bard­zo przy­tul­nie. jak się do tego doda ich cytrynowe leni­we które mogą człowieka doprowadz­ić do rozkoszy lub zbrod­ni (jeśli się aku­rat skończą) oraz herbatę Pewex ide­al­ną na zimne dni to właś­ci­wie niczego więcej do szczęś­cia nie trze­ba. Zwierz zad­owolony zaległ pod koniec imprezy na wielkim czer­wonym fotelu przyglą­da­jąc się jak ludzie zupełnie obec­noś­ci zwierza nie potrze­bu­jąc roz­maw­ia­ją, zaw­ier­a­ją i umac­ni­a­ją zna­jo­moś­ci. Zwierz pewnie mógł­by się cichaczem wymknąć w zim­ną noc i nikt by nie zauważył jego nieobec­noś­ci co jest najwięk­szym marze­niem tych którzy styka­ją ze sobą ludzi którzy się nie zna­ją.

tumblr_ng19fnvBWR1qcanndo2_500

10690222_958967887452362_6531147085563737681_n

Zapier­a­jące dech w pier­si pudełko z wegański­mi lem­basa­mi? Lus­tro które sprawi że poczu­jesz się cud­own­ie? Czytel­ni­cy potrafią zro­bić wszys­tko.

Kiedy zwierz pisze te słowa czytel­ni­cy w kilku mias­tach przy­go­towu­ją się do roz­dawa­nia prezen­tów. Jeśli macie jakiekol­wiek wąt­pli­woś­ci czy zapro­ponowaną w tym roku przez zwierza for­muła zadzi­ała porzuć­cie je bez waha­nia. Jeszcze nigdy na zwier­zowym spotka­niu nie było tyle radoś­ci emocji i dumy ‑zarówno obdarowanych jak i obdarowu­ją­cych. Jed­nocześnie wszyscy świad­kowie roz­dawnict­wa mogą zaświad­czyć, że sztukę pakowa­nia prezen­tów czytel­ni­cy zwierza doprowadzili do artysty­cznego ekstremum — nigdy jeszcze zwierz nie widzi­ał tak cud­own­ie i tak prze­myślanie zapakowanych prezen­tów (mimo wcześniejszych maili i zapy­tań pełnych obaw czy “na pewno wystar­czy”). Zresztą niesamowite jest to jakie fan­tasty­czne rzeczy potrafią ludzie którzy mówią że nic nie potrafią — od wyp­ieków po pył wróżek — prezen­ty stanow­iły popis umiejęt­noś­ci artysty­cznych i kreaty­wnoś­ci a losowanie mimo, ze ślepe spraw­iało mag­icznie że wszyscy dostali dokład­nie to czego chcieli. Przy czym zwierz bard­zo radzi zatrud­nić jakiegoś uczest­ni­ka jako Mikoła­ja i jako Śnieżyn­ki bo nic tak nie ustaw­ia imprezy jak Śnieżyn­ki grożące założe­niem związku zawodowego (bo Mikołaj za bard­zo poga­nia) i Mikołaj które­mu strój za 17, 99 zaczął się rozłaz­ić na tyl­nej częś­ci ciała co spraw­ia, że abso­lut­nie nie może się on odwró­cić do pub­licznoś­ci tyłem.

6285_956527574374745_4212188636145867361_n

10686918_674861915967712_361278891376332319_n

Ręcznie szyte opakowanie na tele­fon? Mały Cthul­hu  na choinkę? Jak widać inwenc­ja twór­ców prezen­tów jest nieogranic­zona

Zwierz przyz­na bez udawa­nia, że uwiel­bia wasze lęki i wysił­ki, wszelkie pyta­nia doty­czące tego czy prezent na pewno się spodo­ba. Nie chodzi o to, że zwierz żyje waszym nieszczęś­ciem. Raczej o to, że zwierz jest głęboko przeko­nany, że właśnie na tym pole­ga dawanie prezen­tów. Nie koniecznie na dobra­niu rzeczy wedle pref­er­encji, czy na speł­ni­a­n­iu marzeń. Prezen­ty dają nam unikalną możli­wość skupi­enia się nie na sobie ale na kimś innym. Zas­tanowie­niu się co spraw­iło­by komuś przy­jem­ność, co może stać się cen­ną pamiątką, ulu­bionym kubkiem czy poduszką. Kiedy prze­j­mu­je­my się tym co innym może się spodobać nie spodobać, ucieszyć czy rozczarować przes­ta­je­my myśleć o sobie. Nagle nawet nasz niez­nany obdarowany sta­je się kimś ważnym. Kimś na czy­jej twarzy chce­my wywołać uśmiech. Sam prezent sta­je się wtedy tylko dodatkiem a najbardziej zysku­je­my my bo wszyscy zysku­ją na tym, że raz na jak­iś czas pomyślą życ­zli­wie o drugim człowieku. Wszyscy mówią, ze blogerzy powin­ni być odpowiedzial­ni i odpowiedzial­nie pod­chodz­ić do tego co piszą i do pop­u­larnoś­ci która z pisa­nia wyni­ka. Dla jed­nych będzie to oznaczać pisanie o sprawach ważnych, dla innych wspieranie wszys­t­kich potrze­bu­ją­cych, będą tacy którzy wyko­rzys­ta­ją swo­je własne his­to­rie by uwrażli­wić społeczeńst­wo na pewne kwest­ie. Zwierz czu­je się odpowiedzial­ny rzad­ko bo wszak pisze o kul­turze. Ale przyz­na wam szcz­erze że kiedy się tak cud­own­ie męczy­cie nad tym by zro­bić komuś przy­jem­ność to zwierz myśli, że dobrze korzys­ta z tego miłego dodatku do pisa­nia jakim jest możli­wość od cza­su do cza­su zor­ga­ni­zowa­nia swoich czytel­ników.

10407533_10202852631467333_8405794666501475850_n

10150664_731684740239179_7840713190786607951_n

Pożą­dane przez licznych uczest­ników bezy (nawet nie rozu­miecie jakie one są fenom­e­nalne) a może bom­b­ka dla fanów Dok­to­ra Who?

Choć oczy­wiś­cie ist­nieje teo­ria, że tak naprawdę zwierz który nie umie nic man­u­al­nie ład­nego zro­bić ma tylko jeden cel. Pogrążyć wszys­t­kich wokół siebie w sza­leńst­wie pró­by zro­bi­enia czegoś z niczego. Śmi­ać się w nocy kiedy kłu­je­cie sobie palce igła­mi, tniecie tępy­mi noży­czka­mi filc i obiecu­je­cie sobie, że już nigdy więcej nie tkniecie do ręki far­bek i taśmy kle­jącej. No ale czy to takie straszne wkleić jeszcze sza­leńst­wa z brokatem i taśmą kle­jącą w ciąg przy­go­towań przedświątecznych? Wszak wszyscy raz na jak­iś czas musimy sobie skleić palce kle­jem by się nam zwierz trochę rozk­leił.

Ps: Czytel­ni­cy zwierza nadesłali mnóst­wo cud­ownych zdjęć prezen­tów więc zwierz obiecu­je, że jeszcze te zdję­cia wrzu­ci w jakimś kolażu czy galerii. Ter­az dobrał nie te które uważa za najws­panial­sze (wszys­tkie były wspani­ałe) ale które po pros­tu zostały w odpowied­nim momen­cie obfor­tografowane :)

Ps2: Ale się wczo­raj castin­gowo poro­biło (zwierz odszedł od Inter­ne­tu). Prawdę powiedzi­awszy więk­szość decyzji zwierza ucieszyła. Za to jak zwyk­le smu­ci zwierza ekstremum pod tytułem — nie wiem nic o filmie ale tak to go nie zobaczę. Sko­ro zwierz nawet przez chwilę nie powiedzi­ał, że nie pójdzie na Super­man V Bat­man mimo, ze nie przepa­da za reży­serem i nie wierzy w cast­ing to każdy może zdobyć się ze wstrzy­maniem ostate­cznej opinii do sean­su.

Cud­owny Totoro mówi pa pa

6 komentarzy
0

Powiązane wpisy