Home Ogólnie Jeśli nie Edwarda to Wilhelma czyli zwierz krzyczy popkulturalnie

Jeśli nie Edwarda to Wilhelma czyli zwierz krzyczy popkulturalnie

autor Zwierz

 

<!–[if !sup­port­Lists]–>.         <!–[endif]–> 

Hej

 

 

           Podz­iękowa­nia za pomysł na dzisiejszy wpis należą sie przemą­dremu bratu zwierza. On to bowiem uświadomił zwier­zowi, że niek­tóre rzeczy oczy­wiste dla zwierza nie są oczy­wiste dla wszys­t­kich. Nie on pier­wszy to zwier­zowi uświadomił ale on pier­wszy w ciągu ostat­nich 24 godzin ( choć w sum­ie nie zwierz się myli mat­ka zwierza wytknęła mu to wcześniej w tej samej dobie). No w każdym razie pod­sunął zwier­zowi pomysł za co zwierz tak kośla­wo dzięku­je. Dobra a o czym będzie? Otóż drodzy czytel­ni­cy czy mówi wam coś sfor­mułowanie Wil­helm Scream? Jeśli tak nie musi­cie czy­tać dal­szej częś­ci tego wpisu ( choć oczy­wiś­cie zwierz zachę­ca jak zawsze) jeśli nie usiądź­cie wygod­nie by zapoz­nać się z tym jak coś bard­zo drob­ne­go i niepo­zornego może stać się niemal przed­miotem kul­tu. A tak właśnie jest w przy­pad­ku tej sekundy dźwięku.

 

Wil­helm Scream to efekt dźwiękowy, który brz­mi TAK — pier­wszy raz nagra­no go w filmie Dis­tant Drums na potrze­by sce­ny, którą może­cie sobie zobaczyć Tutaj ( dla leni­wych , okrzyk ten wyda­je zjed­zony przez ali­ga­to­ra bohater). Ów efekt dźwiękowy — niezbyt wyrafi­nowanego krzyku kogoś, kogo właśnie coś zja­da zapewne podzielił­by los tysię­cy jeśli nie mil­ionów podob­nych efek­tów nagry­wanych do filmów co roku.  Tym razem jed­nak zadzi­ałał przy­padek a może fil­mowe przez­nacze­nie — spec­jal­ista od efek­tów dźwiękowych  pracu­ją­cy przy Gwiezd­nych Woj­nach odnalazł nagranie tego okrzyku na kase­cie opisanej według leg­endy ” Człowiek zjadany przez ali­ga­to­ry” — dołączył efekt do ścież­ki dźwiękowej fil­mu i się zaczęło.

 

 

Przede wszys­tkim wierni fani szy­bko odkryli że ów efekt był już wcześniej bard­zo częs­to wyko­rzysty­wany w fil­mach zwłaszcza tych pro­dukcji  Wern­er Bros gdzie był prze­chowywany w zasobach nagrań dźwiękowych. Z resztą swo­ją nazwę wziął nie od pier­wszego zjed­zonego na ekranie bieda­ka ale od trafionego strza­łą przez Indi­an  szere­gow­ca Wil­hel­ma który tak  właśnie krzyknął w trzec­im filmie, w którym wyko­rzys­tano ten efekt. Po drugie ten sam spec­jal­ista od efek­tów dźwiękowych który pra­cow­ał przy Gwiezd­nych Woj­nach pra­cow­ał także ze Spiel­bergiem przy wszys­t­kich jego i Lucasa fil­mach  ( co oznacza np. nie tylko Gwiezdne Wojny ale i Indi­anę Jone­sa) zostaw­ia­jąc niemal jak wiz­ytówkę ten właśnie efekt dźwiękowy. Nie trud­no zgad­nąć, że ów pomysł szy­bko spodobał się nie tylko innym spec­jal­is­tom od dźwięku ale i samym fanom .

 

 

Dziś szukanie sławnego Wil­helm Scream w fil­mach ( zwłaszcza akcji i przy­godowych bo tam jest szansa by go wyko­rzys­tać) stało się swoistą pasją wiel­bi­cieli kina. Jeśli po obe­jrze­niu fil­mu podob­nie jak zwierz wchodzi­cie do IMDB by dowiedzieć się czegoś o pro­dukcji może­cie być pewni że wśród wymienionych cieka­wostek uczyn­ni fani wskażą wam gdzie może­cie usłyszeć najsławniejszy efekt dźwiękowy kina ( zwierz jest zawsze zaskoc­zony w ilu pro­dukc­jach ów krzyk się rozle­ga i jak rzad­ko zwier­zowi uda­je się go usłyszeć).

Co ciekawe po bada­ni­ach i poszuki­wa­ni­ach udało się nawet ustal­ić że za krzyk odpowiedzial­ny jest mało znany aktor i piosenkarz Sheb Woo­ley który ponoć całe życie żar­tował że najlepiej wychodz­iło mu w fil­mach umieranie. Od cza­sów Gwiezd­nych Wojen i boomu lat 70 Wil­helm Scream wyko­rzysty­wany był w ok 230 fil­mach ( lep­szych i gorszych) — ponieważ pewnie go prze­gapil­iś­cie zwierz pole­ca zajrzeć Tu i tu - w obu filmikach część scen się pow­tarza ale nie wszys­tkie ( w drugim mamy więcej współczes­nych przykładów które dowodzą że z tego efek­tu korzys­ta się nie tylko w marnych fil­mach ale i pier­ws­zo­planowych pro­dukc­jach)

 

 

Jed­nak Wil­helm Scream był­by tylko cieka­wostką gdy­by nie uświadami­ał zarówno zwier­zowi jak i zwierz pode­jrze­wa też jego czytel­nikowi jak wiele nam umy­ka gdy oglą­damy filmy. Mon­tażyś­ci, tech­ni­cy dźwięku, spec­jal­iś­ci od efek­tów spec­jal­nych mogą sobie wysyłać wiado­moś­ci w fil­mach których nawet nie odczy­tamy, nowe i stare filmy mogą łączyć drob­ne cegieł­ki których nawet nie rozpoz­namy. Co więcej mogą od pół wieku wyko­rzysty­wać dokład­nie ten sam efekt dźwiękowy a my nawet tego nie zauważymy pochłonię­ci akcją. Niekiedy gdy zwierz decy­du­je się zostać w kinie nieco dłużej i obe­jrzeć napisy koń­cowe prz­er­aża go jak wydłużyły się ostat­ni­mi cza­sy. Funkcji połowy pracu­ją­cych przy filmie osób zwierz nawet nie umi­ał­by przetłu­maczyć na pol­s­ki a co dopiero powiedzieć i docenić czym się zaj­mu­ją. A prze­cież nie ma wąt­pli­woś­ci, że są tam potrzeb­ni bo aku­rat kine­matografia to ta branża w której niko­go niepotrzeb­ne­go się nie zatrud­nia.

 

Zwierz musi przyz­nać, że ilekroć dochodzi do niego jak skom­p­likowanym nie tylko artysty­cznie ale i tech­nicznie jest kino musi prze­myśleć co oznacza powiedze­nie, że znamy się na kinie. Bo powiedzmy sobie szcz­erze — przy­na­jm­niej prawdzi­wi znaw­cy malarst­wa czy architek­tu­ry umieją powiedzieć jak to się robi — podzi­wian­ie goty­ck­iej kat­edry to w równym stop­niu zach­wyt wnętrzem co kon­strukcją, wiel­bi­ciele malarst­wa widzą przełom w nakłada­niu far­by, znaw­cy muzy­ki wiedzą jak ważne jest kto i jak zro­bił instru­ment i jed­nak inaczej słucha­ją Stradi­var­iusów. Z kolei wiel­bi­ciele książek mogą sobie to na czym ich powieść została napisana zupełnie olać. Ale wiel­bi­ciele filmów zna­j­du­ją się w trud­nej sytu­acji — z jed­nej strony kor­ci by olać stronę tech­niczną i inter­pre­tować dzieło wyłącznie z punk­tu widzenia fabuły, ale z drugiej strony kiedy przy­chodzi kry­tykom wypowiadać się co raz częś­ciej nad efek­ta­mi spec­jal­ny­mi czy tech­nolo­gia­mi 3D czy nie wypadało by wiedzieć jak to się robi?

 

Oczy­wiś­cie zwierz trochę tu wyb­ie­ga za bard­zo w ogól­no kry­ty­czne rozważa­nia. Wszyscy wiemy że ton pos­tu­lat nie do przyję­cia, i że choć Wil­helm Scream nas bawi to jed­nak jest to tylko cieka­wost­ka dla najbardziej sza­lonych i zakrę­conych fanów ( zwierz mimo całego tego wywodu nadal nie umie go w kinie usłyszeć), i nawet nie chce­my zas­tanaw­iać się nad inny­mi efek­ta­mi dźwiękowy­mi których uży­wa się w fil­mach więcej niż raz ( z resztą czy nie zep­suło­by nam to trochę przy­jem­noś­ci — świado­mość że skądś to znamy). Do jakiegoś stop­nia fakt, że nie do koń­ca wiemy jak się robi film broni nas przed przy­pom­nie­niem sobie, że ruchome obraz­ki jedynie uda­ją życie a wcale nim nie są, z resztą nie ma chy­ba nic bardziej przygnębi­a­jącego niż dekon­strukc­ja fil­mowego świa­ta z takiego tech­nicznego punk­tu widzenia — wystar­czy że choć raz przy­pom­nisz sobie że ta pięk­na panora­ma za oknem to Green screen i już ci jakoś mniej wesoło. Nie mniej zwierz musi was pozostaw­ić z fak­tem który nawet go bawi ‑od kilku lat gdy obstaw­ia kat­e­gorie na Oscarach nie myli się tylko w jed­nej — mix dźwięku ale naprawdę zwierz nie wie dlaczego.??


 Dru­gi najważniejszy Krzyk w kul­turze tym razem w wer­sji Lego

0 komentarz
0

Powiązane wpisy