Home Ogólnie Jeśli to jesień to jesteśmy w Siedlach czyli zwierz o Festiwalu Literatury Kobiet

Jeśli to jesień to jesteśmy w Siedlach czyli zwierz o Festiwalu Literatury Kobiet

autor Zwierz
Jeśli to jesień to jesteśmy w Siedlach czyli zwierz o Festiwalu Literatury Kobiet

Zwierz nigdy nie przy­puszczał, że będzie mógł napisać „Jeśli jest jesień to jesteśmy w Siedl­cach” ale praw­da jest taka, że od trzech lat zwierz reg­u­larnie donosi wam o tym cóż takiego pora­bi­ał  właśnie w tym mieś­cie. W tym roku, zwierz już po raz dru­gi był jurorem na Fes­ti­walu Lit­er­atu­ry Kobi­et w Siedl­cach. I jak zwyk­le jest to przeży­cie nieza­pom­ni­ane.

12115936_10153005718196076_1482175669837255971_n

Oprócz zadań jurors­kich udało się zwier­zowi wyskoczyć na piwo z blogera­mi którzy piszą o książkach

Jeśli chcielibyś­cie kiedyś zostać jurorem na konkur­sie lit­er­ackim, to nigdy nie zapom­ni­j­cie o najważniejszym ele­men­cie tej funkcji. Notatkach. Kiedy czy­ta się całe stosy wyty­powanych do nagrody książek (na całe szczęś­cie tą nadesłaną setkę najpierw selekcjonu­ją czytel­nicz­ki i dopiero po pre­se­lekcji książ­ki dochodzą do jury) moż­na niekiedy nie tylko zapom­nieć o czym była książ­ka ale też odnieść dzi­wne wraże­nie, że czy­tamy w kółko to samo. Były takie momen­ty w poprzedza­ją­cych galę tygod­ni­ach w których zwierz odnosił wraże­nie, że po pros­tu czy­ta jed­ną bard­zo długą książkę oby­cza­jową, gdzie bohater­ka ma dzi­wnie na imię (niemal wszys­tkie bohater­ki pol­s­kich powieś­ci oby­cza­jowych mają dzi­wnie na imię) i przeży­wa kole­jne zała­ma­nia i tragedie. Stąd notat­ki są konieczne by jed­nak wyłow­ić te książ­ki które na tle konkurencji się wyróż­ni­a­ją. Oczy­wiś­cie potem należy notat­ki jakoś spek­taku­larnie zgu­bić na kil­ka dni przed posiedze­niem jury i w pan­ice szukać ich wszędzie by nie wyjść potem na osobę która nie ma poję­cia o czym mówi. Trze­ba jed­nak przyz­nać, że bycie jurorem jest może nie jakoś wybit­nie ciężką ale pracą. Cały czas ma się wraże­nie, że jed­nak za mało się zro­biło – a to przeczy­tało się książkę, na jed­nym odd­echu co by się wyro­bić z lek­turą wszys­t­kich, a to nie spo­jrza­ło się na okład­kę (dzię­ki bogu za eboo­ki) która niekiedy wiele zmienia w takim pier­wszym odbiorze książ­ki. Ogól­nie co roku zwierz obiecu­je sobie, że w przyszłym roku będzie lep­szym jurorem a potem to już tylko dba o to by dobrze zapamię­tać kto był w jakiej książce. Choć tu należy dodać, że w tym roku nadesłane książ­ki były bez porów­na­nia lep­sze od zeszłorocznego zestawu. Co aku­rat jest fajne bo wybier­ać spośród dobrych książek zawsze jest miło.

AGA_6442

 Na pier­wszym planie urad­owana Szabi­na Waszut która dostała nagrodę za powieść Roz­droża, w tle urad­owane jury

Inna sprawa związana z byciem w jury to fakt, że w pewnym momen­cie uświadami­amy sobie, że moż­na nagrodz­ić tylko jed­ną powieść. W tym roku było to dość bolesne zderze­nie z rzeczy­wis­toś­cią bo nadesłane na konkurs książ­ki były naprawdę dobre. Zwłaszcza w ostat­nim głosowa­niu pojaw­ił się prob­lem bo właś­ci­wie należało­by nagrodz­ić dwie czy trzy pozy­c­je a tym­cza­sem jest tylko jed­na nagro­da. To przedzi­wne uczu­cie kiedy mając dwie książ­ki, którym z całego ser­ca dało­by się nagrodę trze­ba wybrać tylko jed­ną. Zwłaszcza, że nawet kiedy już da się nagrodę i wszyscy są zad­owoleni to wciąż pozosta­je taka myśl, że prze­cież nie było­by źle gdy­by gdzieś tam za kulisa­mi była jeszcze jed­na stat­uet­ka. Na całe szczęś­cie doskonale na dylematy jury wpły­wa postawa samych autorek. Żad­na z nomi­nowanych nie tylko nie wyglą­dała na zaw­iedzioną (może to lata prak­ty­ki, może dobre wychowanie) ale wręcz prze­ci­wnie – widać było u nich entuz­jazm i jakąś taką radość wynika­jącą z fak­tu, że w ogóle dostrzeżono ich pracę. Co ciekawe, wszys­tkie nagrod­zone autor­ki pod­chodz­iły do mikro­fonu z przeprosi­na­mi bo nie przy­go­towały sobie żad­nych podz­iękowań. I widać było, że wyróżnienia nie spodziewały się ani autor­ki, które mają już w kieszeni kil­ka stat­uetek (bo prze­cież nie dadzą znów tej samej oso­bie) jak i debi­u­tan­t­ki (no bo prze­cież debi­u­tu nie nagrodzą). Inny­mi słowy wszyscy byli zaskoczeni a jury miało sporo fra­jdy w obser­wowa­niu twarzy nagrod­zonych już autorek. To są momen­ty kiedy zwierz rozu­mie, dlaczego ktokol­wiek pisze się na bycie jurorem. Kiedy widzi się czyjąś radość z wygranej to choć­by się nigdy nie przyłożyło się pióra do kar­ki to człowiek czu­je się jak­by był współau­torem sukce­su.

12079560_10206025375008312_1835902482882862503_n

Nie ma porząd­nego fes­tialu bez dyskusji. W tym roku dysku­towano co się lep­iej sprzeda­je — zbrod­nia czy miłość. Odpowiedź jest jas­na. Zbrod­nia z miłoś­ci

Co do samego fes­ti­walu to w tym roku mieliśmy kil­ka zmi­an. Zmieniła się nazwa – zami­ast lit­er­atu­ra kobieca pojaw­iła się lit­er­atu­ra kobi­et. W kulu­arach sporo roz­maw­iano, dysku­towano i stara­no się dojść czy to zmi­ana dobra czy nie. Zdaniem zwierza „kobieca” było jed­nak lep­sze ale jak zwyk­le w przy­pad­ku takich dyskusji – trud­no o jakąkol­wiek zgodę. Inna sprawa to dyskus­ja nad samym fes­ti­walem. W tym roku atrakc­je trze­ba było nieco okroić ze wzglę­du na ilość odby­wa­ją­cych się w Siedl­cach imprez (łącznie z ćwiczeni­a­mi wojskowy­mi) ale za to mieliśmy np. zupełnie nową przestrzeń dla fes­ti­walu czyli Bro­fak­turę – bard­zo fajny browar i restau­rację gdzie odbył się inspirowany książka­mi pokaz kuli­narny. Jed­nak radość z tego, że fes­ti­w­al już jest i funkcjonu­je, nie oznacza, że nie ma miejs­ca do roz­wo­ju czy poprawek. Zwier­zowi jako blogerowi przede wszys­tkim trochę braku­je sil­nej reprezen­tacji fes­ti­walu w Internecie. Tyle fan­tasty­cznych rzeczy moż­na robić, nawet przy najm­niejszej imprezie. Tym­cza­sem strona fes­ti­walu jest dość staro­mod­na, a face­bookowe wieś­ci pojaw­ia­ją się rzad­ko nie mówiąc o braku innych kanałów. Tym­cza­sem Inter­net to dziś najlep­szy sposób by rozpropagować wydarze­nie. Zwłaszcza, że jeśli w Siedl­cach tyle się dzieje to jak czytel­ni­cy i zain­tere­sowane oso­by mają wiedzieć, że oto do ich mias­ta przy­były tłum­nie autor­ki powieś­ci pop­u­larnych?  Zwierz ma nadzieję, że w przyszłym roku ten aspekt fes­ti­walu zostanie jakoś poważniej potrak­towany – bo właśnie dzię­ki temu impreza mogła­by wyjść poza dość zamknię­ty krąg ludzi którzy już o jego ist­nie­niu wiedzą. Inna sprawa to sze­roko dysku­towana za kulisa­mi obec­ność autorów krymi­nałów na fes­ti­walu – niek­tórzy byli przeszczęśli­wi że udało się zwer­bować nowych autorów którzy wpiszą Siedlce na swo­ją mapę, inni zas­tanaw­iali się czy przy­pad­kiem za rok czy dwa Siedlce nie staną się fes­ti­walem poświę­conym zbrod­ni. Nie mniej ważne jest to by o fes­ti­walu wiedzi­ało jak najwięcej osób, bo to pub­liczność czy społeczność fes­ti­walowa decy­du­je nie tylko o randze ale przede wszys­tkim o atmos­ferze wydarzenia.

12122688_10153581137151878_2171780561350969480_n

Juror w stanie czystym czyli tu wszędzie trwa dyskus­ja a ja czy­tam swo­je notat­ki bo obrady jury już tuż, tuż

Zwierz przyz­na że ma marze­nie w którym siedlec­ki fes­ti­w­al sta­je się takim wyję­tym z geograficznych ram świętem lit­er­atu­ry pop­u­larnej. Ta choć teo­re­ty­cznie najbardziej czy­tana rzad­ko sta­je się przed­miotem rzec­zowej dyskusji i rzeczy­wiś­cie, autor­ki powieś­ci kierowanych głównie do kobi­et – nawet jeśli ich książ­ki się sprzeda­ją – rzad­ko mają okazję poczuć się doce­nione. Tym­cza­sem nagrody lit­er­ack­ie nagro­da­mi lit­er­acki­mi a dobra powieść pop­u­lar­na też zasługu­je na wyróżnie­nie. Choć­by po to byśmy mieli się przy czym odprężyć jak już w końcu skończymy Księ­gi Jakubowe Tokar­czuk. Zresztą pomysł jury jest taki by fes­ti­w­al miał jed­nak znacze­nie nieco krea­cyjne. Wskazanie dobrej powieś­ci, dobrych pomysłów i trendów to najlep­szy sposób by zad­bać nie tylko o autor­ki ale i o potenc­jal­nych czytel­ników. W końcu dobra lit­er­atu­ra pop­u­lar­na to coś co chy­ba niko­mu nie wadzi a przy­na­jm­niej wido­mo co wrzu­cić do wal­iz­ki jadąc nad morze.  Jed­nak żeby Siedlce speł­ni­ały w pełni swo­ją rolę muszą o nich wiedzieć autorzy, wydaw­cy no  i przede wszys­tkim czytel­ni­cy. Było­by cud­own­ie gdy­by infor­ma­c­ja o zwycięst­wie na fes­ti­walu w Siedl­cach gwaran­towała książce przy­chylne zain­tere­sowanie czytel­ników. Zwłaszcza, że już widać pier­wszy wpływ fes­ti­walu. Książ­ki nadsyłane na konkurs ą co raz lep­sze i co raz lep­iej piszą autor­ki które na konkurs przysłały powieś­ci kil­ka lat temu. Choć może to aku­rat nie tylko nasza zasłu­ga. W każdym razie zwierz może – jako juror – pole­cić wam nie tylko nagrod­zone ale i nomi­nowane książ­ki. Zwłaszcza, że minęła już moda na bohater­ki wyjeżdża­jące z mias­ta do lasu rozpocząć nowe życie. Ter­az sporo jest książek w których sporą rolę odgry­wa tło his­to­ryczne i losy ludzi uwikłanych w his­torię. I wiecie co? To się naprawdę dobrze czy­ta.

Ps: Dla zain­tere­sowanych wszys­tkie nagrod­zone i nomi­nowane autor­ki zna­jdziecie Tutaj

Ps2: Recen­z­ja Dok­to­ra jutro.

4 komentarze
0

Powiązane wpisy