Home Ogólnie Jestę burritę czyli profesjonalny poradnik siedzenia na kanapie

Jestę burritę czyli profesjonalny poradnik siedzenia na kanapie

autor Zwierz
Jestę burritę czyli profesjonalny poradnik siedzenia na kanapie

Wszyscy wiedzą, że jesienią wzras­ta w człowieku potrze­ba by zaw­inąć się coś ciepłego zamknąć drzwi, zasunąć firan­ki i  cały­mi godz­i­na­mi oglą­dać seri­ale albo czy­tać książ­ki. Dla wielu z nas to oczy­wista potrze­ba ducha. Dlaczego więc nie zamienić jej w prawdzi­wą sztukę? Oto krót­ki prze­wod­nik zwierza po „bur­ritkowa­niu”*.

Zaczni­jmy od sprawy najważniejszej. Kiedy? Otóż wybór odpowied­niego momen­tu zależy od naszego try­bu życia. Jeśli cały tydzień pracu­je­cie to paradok­sal­nie na takie nic nie robi­e­nie lep­sza jest sob­o­ta niż niedziela. O ile w sobotę może­cie się jeszcze łudz­ić, że wszys­tkie week­endowe obow­iąz­ki nadro­bi­cie w niedzielę, o tyle ostat­ni dzień week­endu niesie za sobą smut­ną prawdę — NIC nie zro­bi­cie. Jeśli chce­cie porzu­cić wszys­tko w tygod­niu zwierz pro­ponu­je środę – to ten moment kiedy rozu­miemy, że już nic więcej nam nie pomoże. Dlaczego poniedzi­ałek jest nie dobry? Bo zaw­iniemy się w kocyk a potem będzie jeszcze cały tydzień pra­cy. Choć są też ludzie którzy pochodzą do zagad­nienia bardziej mete­o­ro­log­icznie – tu nie ważny jest dzień ale pogo­da. Co oznacza, że macie przyz­wole­nie na zaw­inię­cie się w bur­ri­to koca ilekroć jest zim­no, pada albo zgod­nie z Pol­skim zwycza­jem – mieszkań­cy naszego kra­ju zaczy­na­ją zapom­i­nać jak wyglą­da słońce. Są też oczy­wiś­cie ludzie pozbaw­ieni hamul­ców którzy uważa­ją że sama jesień (tak kalen­dar­zowa) wystar­czy – i aż o pier­wszych dni wios­ny każde owinię­cie się szczel­nie kocem jest nie tylko pożą­dane ale i słuszne.

Jesień czyni nas burritem smutku i dlatego trzeba pracować nad tym by jakoś z tego wyjść (obrazek: I Am A Burrito of Sadness autorstwa Jillian Fleck).

Jesień czyni nas bur­ritem smutku i dlat­ego trze­ba pra­cow­ać nad tym by jakoś z tego wyjść (obrazek: I Am A Bur­ri­to of Sad­ness autorstwa Jil­lian Fleck). (obrazek stąd)

Dru­ga sprawa, Gdzie?  Tu sprawa wyda­je się nieco mniej skom­p­likowana. Niek­tórzy twierdzą, że moż­na przy­tachać kocyk i własne zmarznięte „ja” do najbliższych zna­jomych i zalec u nich na kanapie. Zwierz jest jed­nak ortodoksyjny i uważa że prawdzi­wy kom­fort oglą­da­nia telewiz­ji przez dwanaś­cie godzin moż­na osiągnąć tylko w zaciszu włas­nego domu i tylko na włas­nym łóżeczku. Tylko tam człowiek czu­je się bowiem odpowied­nio pozbaw­iony koniecznoś­ci zachowywa­nia norm funkcjonowa­nia społecznego i może spoko­jnie uwol­nić swo­je wewnętrzne rozleni­wione „ja”. Dru­ga kwes­t­ia to już położe­nie w samym mieszka­niu. Jak wiado­mo od cza­su kiedy telewiz­ja nie wyma­ga posi­ada­nia telewiz­o­ra stal­iśmy się bardziej mobil­ni. Zwierz jed­nak ma kil­ka zło­tych zasad. Po pier­wsze – jeśli posi­ada­cie kanapę z której korzysta­cie także jako z łóż­ka w nocy to przed bur­rtkowaniem koniecznie należy poś­cielić. Siedze­nie cały dzień w poś­cieli to zupełnie inna czyn­ność (opisana w rozdziale: cho­ru­je­my i nic nie robimy) która zresztą nie jest szczegól­nie zdrowa bo skła­nia do nad­miernego przysyp­i­a­nia. Czy łóżko/kanapa jest konieczne? Tu zda­nia są podzielone – niek­tórzy twierdzą, że jeśli chce­my się zwinąć z książką konieczny jest fotel. To ci których mieszka­nia pomieszczą fotel. Zwierz jed­nak oso­biś­cie nie jest aż takim prze­ci­wnikiem siedzenia na fotelu pod warunk­iem że mamy pod­nóżek. Wtedy to już czys­ta rozkosz. Nato­mi­ast zwierz nigdy nie widzi­ał koniecznoś­ci siedzenia przy oknie. Tam wieje i światło źle pada na kom­put­er.

Burrito to dobre jedzenie na czas kiedy stajemy się burritem (obrazek autorstwa happymonsters)

Bur­ri­to to dobre jedze­nie na czas kiedy sta­je­my się bur­ritem (obrazek autorstwa hap­py­mon­sters — stąd)

Trze­cia waż­na sprawa – co tak właś­ci­wie należy spoży­wać pod­czas bur­ritkowa­nia. Jed­ni mówią że obow­iązkowy zestaw zaw­iera herbatkę i słod­koś­ci inni z kolei twierdzą że bez kawy i słonych przekąsek to zdra­da. Zwierz oso­biś­cie pole­ca uważać z kawą bo jed­nak zim­na kawa choć staw­ia na nogi kłó­ci się z ideą siedzenia pod kocykiem a wstawanie by zro­bić kole­jną to zde­cy­dowanie za dużo robo­ty. Być może moż­na rozpocząć od kawy – na tyle by otworzyć oczy i prze­jść dalej do popi­ja­nia herbaty. Tu gus­ta są różne ale zwierz uważa że najlep­sza jest zielona herba­ta z imbrycz­ka. Pod­sta­wową zaletą zielonej herbaty jest to, że jest dobra ciepła, śred­nio ciepła i zim­na. No i najważniejsze nie trze­ba jej słodz­ić co pozwala nam oszczędz­ić energię wkładaną w bard­zo trud­ny ruch słodzenia i wysiłek związany z mieszaniem.  Ist­nieją też wiel­bi­ciele bur­ritkowa­nia którzy twierdzą że wszys­tko co nie jest ciepłym kakao stanowi zbrod­nię prze­ci­wko grzaniem się w zimne dni. Zwierz oczy­wiś­cie uwiel­bia uzu­peł­ni­ać mag­nez w orga­nizmie ale chy­ba kakao to dla niego napój zimowy. Nato­mi­ast wszys­tkim wyz­naw­com tego napo­ju zwierz śle pod­powiedź że w Mark­sie i Spencerze moż­na nabyć te maleńkie słod­kie pian­ki które wrzu­ca się na wierzch napo­ju a potem już nic nie jest równie smaczne i piękne.

Tak niezależnie od planów im bliżej kocyka tym lepiej (komiks autorstwa Loryn Brantz stąd)

Tak nieza­leżnie od planów im bliżej kocy­ka tym lep­iej (komiks autorstwa Loryn Brantz stąd)

Co do jedzenia to ważne by się nie kruszyło, a jeśli się kruszy to by łat­wo było je posprzą­tać. Nie chodzi o to, że zwierz jest szczegól­nie przy­wiązany do porząd­ku ( nie jest) ale warto pomyśleć o tej waszej przyszłej oso­bie która będzie się n rzec­zonym łóżku kładła spać i będzie musi­ała sobie te okrusz­ki po nocy sprzą­tać. Ta oso­ba już was nien­aw­idzi. Zwierz dla wiel­bi­cieli słonych przekąsek pro­ponu­je powrót do przeszłoś­ci czyli po pros­tu pop­corn. Posi­adacze niesły­chanego wynalazku jakim jest mikro­falówka mogą sobie go zro­bić na ciepło a leni­we kajz­er­ki (odmi­ana leni­wych buł) mogą sobie pop­corn kupić. Najlep­szy kup­ny pop­corn ma Biedron­ka i kto twierdzi inaczej może wal­czyć ze zwierzem na kopię na głównym placu mias­ta gdzieś po Wielka­nocy. Pop­corn ma olbrzymią zaletę – jest w porów­na­niu z chip­sa­mi nieco mniej (z naciskiem na nieco) budzą­cy kosz­marne wyrzu­ty sum­ienia po kon­sumpcji. Jeśli zaś chce­cie jeść chip­sy to zwierz nie dawno odkrył że ist­nieje coś takiego jak Just Chips firmy Lorentz. Zwierz nie ma poję­cia na czym pole­ga recep­tura ale po tym jak wszys­tkie chip­sy zro­biły się dla zwierza obrzy­dli­wie tłuste te były miłą odmi­aną. I tak oczy­wiś­cie, że zwierz je cza­sem chip­sy i niezdrowe rzeczy – jak każdy. To nie jest zbrod­nia. Choć ostat­nio narzec­zony zwierza pod­stęp­nie kar­mi go ogórka­mi.

Czasem nie pozostaje nic innego jak zostać burritem (kawałek komiksu autorstwa Kendry - stąd)

Cza­sem nie pozosta­je nic innego jak zostać bur­ritem (kawałek komik­su autorstwa Kendry — stąd)

Jeśli chodzi o słod­koś­ci to wszyscy wiemy, że ist­nieje tylko jed­na prawdzi­wa odpowiedź na pytanie co jeść  w takiej sytu­acji – Ptasie Mleczko. Zwierz odkrył nie tak dawno że ist­nieje spec­jalne mleczne ptasie mleczko dla dzieci które ma więcej czeko­la­dy. Jego życie już nigdy nie będzie takie same. Zwierz zda­je sobie jed­nak sprawę że po tym świecie chodzą ludzie którzy nie kon­sumu­ją Ptasiego Mlecz­ka  i uzna­ją je za naj­paskud­niejszą rzecz na świecie dla nich zwierz ma jed­no określe­nie „wafel­ki z kokainą”. Dobra już tłu­maczę. Wafelka­mi z kokainą zwierz i jego brat ochrz­cili kiedyś orze­chowe wafle tor­cikowe Wed­la. Nie da się bowiem zjeść tylko jed­nego. Człowiek czu­je potrze­bę zjedzenia całego opakowa­nia po czym znalezienia następ­nego. To tak cud­own­ie uza­leż­ni­a­ją­cy słody­cz że zwierz z bratem dos­zli do wniosku że jedyną odpowiedz­ią dlaczego są tak dobre musi być fakt że ktoś coś do nich wrzu­ca. Powin­niś­cie widzieć miny ludzi kiedy zwierz pyta bra­ta „To co bierze­my wafel­ki z kokainą?”. Oczy­wiś­cie zakazanych sub­stancji tam nie ma ale to najlep­szy taki pro­dukt jaki zwierz zna. Na sam koniec oczy­wiś­cie moż­na po pros­tu kupić czeko­ladę. To znaczy nie po pros­tu – trze­ba koniecznie kupić czeko­ladę z okienkiem. To czeko­la­da na którą trze­ba zasłużyć. Siedze­nie cały dzień pod kocykiem daje nam to pra­wo.

Kocyk pozwala przetrwać jesień, zimę, niepokoje duszy i błędy młodości (rysunek od Oodley Doodle stąd)

Kocyk pozwala przetr­wać jesień, zimę, niepoko­je duszy i błędy młodoś­ci (rysunek od Ood­ley Doo­dle stąd)

No właśnie sko­ro o kocyku mowa zwierz odkrył niedawno urok czegoś co po ang­iel­sku Slan­ket albo  Snug­gie (to nazwy konkret­nych marek ale wyko­rzys­tane do opisu pro­duk­tu) – czyli po pol­sku kocyk z rękawa­mi. To albo najbardziej leni­wy albo najbardziej genial­ny wynalazek ludzkoś­ci. Kocyk z rękawa­mi pozwala na owinię­cie się szczel­nie kocykiem bez wiecznego prob­le­mu odkry­wa­nia się ilekroć chce­my po coś sięgnąć albo skazy­wa­nia jed­nej ręki na wieczne trwanie poza pięknem kocy­ka. Dobrze dobrany kocyk z rękawa­mi się­ga aż do stópek! Co oznacza że szczęś­cie jest blisko. Jeśli jed­nak kocyk z rękawa­mi jest poza naszym zasięgiem zwierz pole­ca pop­u­larne w ostat­nich lat­ach mię­ci­utkie i lekkie kocy­ki polarowe. Moż­na je dostać już za 30 – 40 zł w hiper­mar­ke­tach bądź jeśli szuka­cie lep­szej jakoś­ci – w sklepach z wyposaże­niem domu. Dobry kocyk to pod­stawa szczęśli­wego domost­wa. Jed­nocześnie koniecz­na jest uwa­ga – trady­cyjne kocy­ki choć pozwala­ją przetr­wać w naprawdę zimne dni nie do koń­ca nada­ją się pod tym by pod nimi udawać  bur­ritko bo zwyk­le są za ciężkie albo gryzą.

Kole­j­na waż­na sprawa, jeśli nie najważniejsza- to z czym spędzać takie kocykowe wiec­zo­ry i dnie. Zasad­nic­zo jest kil­ka dróg, zwierz przed­stawi je w sekcji poniżej.

Dro­ga real­i­ty show:  Tu prag­niemy całkowicie odciąć się od swo­jego mózgu i zastąpić je rados­nym gni­ciem na kanapie. Zwierz najbardziej pole­ca tu Great British Bake Off bo nic nie daje takiego uko­je­nia ner­wów jak oglą­danie jak Angl­i­cy pieką cias­ta. Jeśli zaczniecie już ter­az to macie kil­ka sezonów do nadro­bi­enia. Poza tym zwierz pole­ca całym sercem Mas­ter Chfe Aus­tralia – bo tam nigdy nikt nie wyglą­da za bard­zo jak­by naprawdę chci­ał wygrać i… tu może pewne zaskocze­nie – pol­skiego Top Chef który chy­ba jest najm­niej den­er­wu­ją­cym przełoże­niem zachod­niej franczyzy na pol­ską telewiz­ję. Z innych real­i­ty show zwierz uwiel­bia „Say Yes to the dress” – to pro­dukc­ja w której kobi­ety wybier­a­ją sukienkę ślub­ną. Cud­owny sposób by zobaczyć jak mnóst­wo osób wzrusza się wybieraniem bard­zo kic­zowatych sukienek. Całkiem sym­pa­ty­cznym real­i­ty show są też „Wojny Mag­a­zynowe” – pole­ga to mniej więcej na tym, że ludzie licy­tu­ją mag­a­zyny wypełnione czy­im­iś rzecza­mi a potem mają nadzieję że zna­jdą tam coś naprawdę cen­nego.  Nato­mi­ast odradza się oglą­da­nia real­i­ty show które budzą jakieś emoc­je zwłaszcza negaty­wne. Żad­nych Hell’s Kitchen czy tych pro­gramów gdzie ludzie gło­su­ją kogo wyrzu­cić. To są pro­gramy na lato kiedy wiesz że powinieneś być na świeżym powi­etrzu ale nien­aw­idząc siebie i innych ludzi siedzisz w czterech ścianach.

Dro­ga sit­co­mu: Dro­ga sit­co­mu różni się od dro­gi seri­alu. W tym wypad­ku chce­my mieć pewność że czeka­ją nas tylko rzeczy miłe i dobre. Wybier­amy więc sit­comy – moż­na iść w klasykę i jeszcze raz oglą­dać Przy­jaciół albo Will and Grace moż­na też spróbować czegoś nowszego jak np. Brook­lyn Nine- Nine, New Girl czy Super­store (który właśnie zaczął bard­zo przyz­woicie dru­gi sezon) albo bard­zo przy­jemne raczej oby­cza­jowe Younger które wraca z sezonem trzec­im. Ważne jest by wszys­tko kończyło się dobrze i było na tyle dużo odcinków byśmy czuli się coraz bardziej związani z bohat­era­mi. Zwierz oso­biś­cie pole­ca na bur­ritkowanie kome­diowe seri­ale ang­iel­skie – Miran­da wyda­je się ide­al­nym wyborem, podob­nie jak Black Books które ide­al­nie odd­a­ją duch człowieka który nie chce nigdy więcej wychodz­ić do innych osób, dobre jest też IT Crowd. Ogól­nie Bry­tyjczy­cy bard­zo dobrze odd­a­ją nas­trój ludzi którzy nie chcą wychodz­ić spod koca.

Trzeba mieć odpowiednie marzenia (rysunek Loryn Brantz (jellybean Comic dla BuzzFeed)

Trze­ba mieć odpowied­nie marzenia (rysunek Loryn Brantz (jelly­bean Com­ic dla Buz­zFeed)

Dro­ga seri­alu : Tu właś­ci­wie wybór jest dowol­ny choć wielu zakop­u­ją­cych się pod kocem wybiera seri­ale oby­cza­jowe jak Gilmore Girls i oglą­da je aż skończą się zimne dni. Inni próbu­ją oglą­dać wszys­tkie sezony 24 godzin w cza­sie rzeczy­wistym. Dla jeszcze innej grupy to doskon­ały moment by obe­jrzeć jeszcze raz wszys­tkie sezony Gilmor Girls czy Pret­ty Lit­tle Lairs albo Vam­pire Dairies. Ewen­tu­al­nie wró­cić do Dok­to­ra albo do Star Tre­ka. Ważne jest by seri­alu było dużo i przede wszys­tkim nie był zbyt wyma­ga­ją­cy bo pewnie i tak połowę z niego prześpicie. Zwierz lubi seri­ale prawnicze – jak Siuts czy Good Wife głównie dlat­ego, że tylko oglą­da­jąc je ciągiem pamię­ta jeszcze kto był oskarżony i o co. Jedyne czego trze­ba unikać to seri­alowych nowoś­ci bo jesi­enne leże­nie pod kocykiem to nie czas na czekanie na kole­jny odcinek kiedy nie ma się kilku sezonów do nadro­bi­enia. Oczy­wiś­cie moż­na też obe­jrzeć na raz wszys­tkie pier­wsze odcin­ki wszys­t­kich seri­ali które mają pre­mierę na przełomie wrześ­nia i październi­ka (a potem dojść do wniosku, że i tak nie ma nic do oglą­da­nia.

Dro­ga doku­men­tu: Oglą­danie filmów doku­men­tal­nych jest ide­alne kiedy nie mamy wystar­cza­ją­co dużo energii by oglą­dać filmy z fabułą. Jeśli wybierze­cie doku­ment o zwierzę­tach po pros­tu będziecie się zach­wycać tym jakie piękne są kapibary czy delfiny. Jeśli chce­cie czegoś o ludzi­ach to zwierz pole­ca sekcję doku­men­tów na Net­flix. Od cza­su kiedy zwierz ma dostęp do tej częś­ci kat­a­logu nie ma tygod­nia żeby zwierz nie obe­jrzał jakiegoś doku­men­tu. Co praw­da zwyk­le są to doku­men­ty o prob­lemach społecznych ale jest też sporo pro­dukcji które po pros­tu opowiada­ją o czymś ciekawym jak np. Chef’s Table – ory­gi­nal­na ser­i­al doku­men­tal­na Net­flixa która przyglą­da się wybit­nym sze­fom kuch­ni z całego świa­ta patrząc nie tylko na ich pracę ale i na życie. Ogól­nie doku­men­ty są dobre ponieważ człowiek ma cały czas wraże­nie że coś robi nawet jeśli tylko pod­ja­da Ptasie Mleczko na kanapie.

W czasie kocykowania nie można przesadzić z poważnymi produkcjami bo różnie się to może skończyć (obrazek autorstwa Kelly Angel, obrazek stąd)

W cza­sie kocykowa­nia nie moż­na prze­sadz­ić z poważny­mi pro­dukc­ja­mi bo różnie się to może skończyć (obrazek autorstwa Kel­ly Angel, obrazek stąd)

Dro­ga Fil­mu: Tu są dwie szkoły. Pier­wsza – stara­cie się nadro­bić te wszys­tkie filmy o których słyszeliś­cie że może warto je obe­jrzeć albo nawet kupil­iś­cie na DVD i mieliś­cie obe­jrzeć ale przez cały rok nie było cza­su. Tak to mniej więcej ten moment w którym oglą­da­cie zeszłoroczne filmy nomi­nowane do Oscarów o których zapew­nial­iś­cie, że zobaczy­cie je jeszcze przed cer­e­monią. Jest jed­nak dru­ga szkoła, której wyz­naw­cą jest zwierz że bur­ritkowanie służy przede wszys­tkim powro­tom do klasy­ki. Mogą to być filmy, które się dobrze zna – zwierz ostat­nio robił powtórkę Rodziny Addamsów (nie zes­tarza­ło się!) i Indi­ana Jone­sa (zaskaku­ją­co się zes­tarza­ło – o czym będzie not­ka) w spisie filmów do obe­jrzenia ma jeszcze kil­ka tytułów które głównie kojarzy z dziecińst­wem. Na przykład taki Dzień Świs­ta­ka wyda­je się wręcz stwor­zony dla ludzi którzy chcą się zahiber­nować. Ważne by nie musieć za dużo myśleć i cieszyć się wspom­nieni­a­mi cza­sów kiedy szkoła kończyła się o 15 i wydawało się nam, że to jest późno.

Oprócz szkoły fil­mu i seri­alu jest jeszcze szkoła książ­ki. Zwierz przyz­na szcz­erze, że w przy­pad­ku takiego zaw­i­ja­nia się pod kocykiem ucieka do wielkiej lit­er­atu­ry. Ostat­nie tygod­nie spędz­ił zwierz czy­ta­jąc pol­ską lit­er­aturę kobiecą na fes­ti­w­al w Siedl­cach. Nie wszys­tkie książ­ki były dobre ale wszys­tkie pasowały do tego stanu. Ter­az zwierz kupił sobie książkę Chu­jowej Pani Domu i uważa że nie ma lep­szego sposobu na jej czy­tanie niż w łóżku kiedy nie pod­bi­ja się świa­ta. Przy­jaciół­ka dostała też na urodziny nową powieść Kra­jew­skiego więc to jest na liś­cie do czy­ta­nia pod kocem. Zwierz uwiel­bia też pod­czy­ty­wać bard­zo śred­nie sztam­powe powieś­ci Janet Evanovitch które są – jak określiła przy­jaciół­ka zwierza- jak chip­sy dla mózgu. Ogól­nie ważne by nie czy­tać wtedy wielkiej lit­er­atu­ry bo wywołu­je ona porusze­nie duszy a my pod kocem nie mamy duszy tylko zimne stopy (na które zwierz już kupił sobie spec­jalne cieplutkie puchate skar­pet­ki). Moż­na też się obłożyć cza­sopis­ma­mi. Tylko ponown­ie ważne jest by mag­a­zyny nie były zbyt poważne i nie zaw­ier­ały infor­ma­cji o sytu­acji poli­ty­cznej i społecznej w Polsce i na świecie.

Czasem trzeba jasno powiedzieć co się sądzi o świecie (obrazek stąd)

Cza­sem trze­ba jas­no powiedzieć co się sądzi o świecie (obrazek stąd)

Cza­sem pojaw­ia­ją się sug­estie, że moż­na do tego wszys­tkiego słuchać muzy­ki. Zwierz przyz­na jed­nak że jako oso­ba nie potrze­bu­ją­ca muzy­ki nie ma tu zda­nia. Choć są tacy którzy mają całe playlisty złożone wyłącznie ze swoich ulu­bionych spoko­jnych utworów właśnie na taką okazję. Zwierz uważa jed­nak, że to za dużo bodźców. Zgadza się jed­nak z tymi którzy lubią sobie zasłonić okna choć jest prze­ci­wnikiem siedzenia w zbyt nagrzanym pomieszcze­niu – to usyp­ia i rozleni­wia dlat­ego trze­ba mieć uchy­lone okno. Trze­ba też pamię­tać by cud­ownego siedzenia pod kocem nie naduży­wać. Najlepiej pod koniec dnia w cza­sie którego najbardziej wyma­ga­jącą czyn­noś­cią było pójś­cie do kuch­ni po herbatkę jest wyjś­cie na krót­ki spac­er po okol­i­cy. Chodzi o to by przed następ­nym dniem przy­pom­nieć sobie o co właś­ci­wie chodz­iło z tym chodze­niem. Poza tym po całym dniu na kanapie chodze­nie potrafi być nawet przy­jemne. Przy­na­jm­niej zwierz tak słyszał. Jest jeszcze jed­na kon­trow­er­s­ja – doty­czą­ca tego czy moż­na bur­ritkować z drugą osobą znaczy się ukochanym czy ukochaną. Wszys­tko zależy od układu. Są tacy co jed­nak wolą być sami ze swoim stanem trans­for­ma­cji w leni­w­ca inni dobrze się czu­ją kiedy przemi­ana nie zachodzi indy­wid­u­al­nie. Choć z doświad­czenia zwierza – dobrze jest kiedy dru­ga oso­ba jest w pełni spraw­na bo wtedy może wam np. zro­bić cur­ry na obi­ad i nigdy już nie umrze­cie z gło­du. Z drugiej strony nie wszyscy są w tak dobrej sytu­acji więc cza­sem lep­iej wyko­rzys­tać fakt że dru­ga połowa właśnie wyszła.

b9ed022a9cd256e18bb1fbca5046495e

To co paku­je­cie się pod koc wybiera­cie drogę seri­alu i widz­imy się na jesieni? A i pamię­ta­j­cie – co by się nie dzi­ało przeglą­danie blo­ga zwierza na komórce jest zawsze ale to zawsze doz­wolone. Tak więc nawet kiedy uda­je­cie że nie ma was dla świa­ta może­cie czy­tać co zwierz ma o nim do napisa­nia. Kto się może już za trzy miesiące porad­nik – jak wstać z kanapy, odzyskać pracę, życie i wszys­tko co straciło się uda­jąc leni­w­ca. A może raczej odna­j­du­jąc tego leni­w­ca który zawsze w nas żyje. No może nie we wszys­t­kich. Ale w zwierzu na pewno.

Ps: Zwier­zowi nikt za ten post nie zapłacił więc nie musi­cie się prze­j­mować że jeśli zwierz wymienia jakąś markę to robi to z powodów komer­cyjnych. Jak­by wpis był­by komer­cyjny to byś­cie o tym na pewno wiedzieli.

Ps2: Zwierz widzi­ał wczo­raj mało kocykowy doku­ment i musi wam o nim napisać bo koniecznie musi­cie zobaczyć. Więc nie zapom­ni­j­cie wpaść na blog zwierza.

*Choć zwierz słyszał różne określe­nia wyko­rzys­tu­jące słowo bur­ri­to to jed­nak bur­ritkowanie usłyszał w takiej formie od Gosi Kotkow­icz. Której niniejszym dzięku­ję za inspirację do napisa­nia tego porad­ni­ka. Jak­by co to ona jest jak niesie wieść gmin­na abso­lut­ną mis­trzynią.

24 komentarze
0

Powiązane wpisy