Home Ogólnie Kawa, kawusia,kawunia czyli zwierz o płynie ulubionym

Kawa, kawusia,kawunia czyli zwierz o płynie ulubionym

autor Zwierz

Hej

Pomysł na dzisiejszy wpis właś­ci­wie nie jest pomysłem. To znaczy od początku. Kil­ka miesię­cy temu ktoś poprosił zwierza by ten napisał coś o herba­cie. Wiado­mo herba­ta najbardziej bry­tyjs­ki ze wszys­t­kich napo­jów, pop­kul­tur­al­nie lubiany, wśród czytel­ników zwierza pity w iloś­ci­ach prze­mysłowych. Zwierz wpis napisał i z poczu­ciem bard­zo dobrze spełnionego obow­iązku zajął się inny­mi sprawa­mi. Dopiero niedawno zwierz zdał sobie sprawę, że choć poświecił herba­cie kil­ka stron to kawę olał. Tym­cza­sem o ile z herbatą wiążą zwierza ciepłe więzy, o tyle kawa jest esencją życia zwierza, jego radoś­cią, słońcem i jed­ną z niewielu rzeczy, na którą zwierz zawsze ma ochotę. Przy czym zwierz należy do tego gatunku kawopi­jców, który robi wszys­tko by zagłuszyć smak kawy. Zan­im zaczniecie pom­stować na wszys­t­kich, którzy doda­ją do kawy mle­ka — zwierz jest prze­ci­wnikiem narzu­ca­nia komukol­wiek jaki sposób picia ciepłych napo­jów jest lep­szy. Przy czym powiedzmy sobie szcz­erze, ta pier­wsza poran­na kawa, po której dopiero człowiek jest jako tako gotowy na spotkanie ze światem musi być z mlekiem. Zwłaszcza wtedy kiedy obo­jęt­nie prze­chodzi się obok śni­ada­nia. Dobra tyle zwier­zowych reflek­sji ter­az czas by spo­jrzeć na to jak kawa radzi sobie w kul­turze pop­u­larnej a właś­ci­wie w kine­matografii.

Poranek, kawa, dla uza­leżnionych papieros i moż­na spo­jrzeć światu w twarz

Kawa i papierosy – podob­no ludzie dzielą się zasad­nic­zo na dwie grupy.  Na tych którzy robią prz­er­wę na kawę i na tych którzy robią prz­er­wę na papierosa. Kawa do papierosów musi być czarna, może być z ekspre­su przele­wowego, powin­na być pita  w jakimś barze, ludzie którzy ją piją powin­ni roz­maw­iać o niczym i o wszys­tkim. Resz­ta powin­na być czarno biała. Jak sami widzi­cie nie ma się co dzi­wić, że Jim Jar­musch nakrę­cił film „Kawa i papierosy” dokład­nie w takiej kon­wencji. Najwięk­szy hołd odd­any dwóm wielkim nało­gom ludzkoś­ci, które prowadzą do kreaty­wnego gada­nia o niczym.

Sposób spoży­wa­nia kawy o poranku.

Bez kofeiny nie złapiesz morder­cy – polic­jan­ci piją kawę. Piją ją rano zan­im zaczną śledzt­wo, piją ją w cza­sie przeglą­da­nia akt sprawy, zostaw­ia­ją brą­zowe okrągłe śla­dy po kubkach na aktach morder­st­wa, wyp­i­ja­ją jej tony, a potem pija jeszcze jed­ną zan­im w końcu wybieg­ną zła­pać morder­cę na sekundy przed tym jak znów kogoś zamor­du­je. Część polic­jan­tów nie tylko pije kawę ale robi to ze swo­jego spec­jal­nego kub­ka – nie rusza­j­cie czy­je­goś spec­jal­nego kub­ka do kawy, może­cie źle skończyć.

 Zbrod­nia nie jest dobrą wymówką by darować sobie cap­puc­ci­no 

Nigdy nie dawaj kawy dzieciom – jed­ną z zasad życia i kine­matografii jest nie podawanie kawy dzieciom.  Co praw­da dzieci na ogół nie gar­ną się do kawy ale jeśli już zdarzy się jakieś zain­tere­sowane należało­by odsuwać kubek jak naj­dalej? Dlaczego – Stalowy Gigant doskonale pokazu­je, dlaczego młody człowiek nie powinien wle­wać w siebie kole­jnych espres­so, które są niczym Gozil­la w świecie kawy (to nie porów­nanie zwierza tylko naw­iązanie do cytatu z fil­mu)

Nie rozle­waj wać­pan kawy!”

Nikt nie prosi o „małą czarną” – jed­nym z kul­tur­owych fenomenów jest fakt, że właś­ci­wie nikt nie zamaw­ia po pros­tu kawy. Wszyscy mają swo­je ulu­bione kom­bi­nac­je – kul­tura pop­u­lar­na wych­wyciła ten trend. W seri­alu Frasi­er brat głównego bohat­era zamaw­ia kawę jak­by recy­tował poezję, w Moja dziew­czy­na wychodzi za mąż, bohater (który wymyślił tek­tur­owe trzy­madła do kubków z kawą) zamaw­ia najm­niej zabawny kawopodob­ny napój na świecie, w Masz Wiado­mość mamy wręcz cały monolog o zamaw­ia­n­iu kawy w kaw­iar­ni­ach typu Star­bucks.

Dużo kawy i na mias­to… albo jeszcze więcej kawy i do kom­put­era

Tam gdzie nie dotarła jeszcze kawa – nie ma się co prze­j­mować jeśli kiedykol­wiek wys­trze­limy się w kos­mos, będziemy podróżować statka­mi kos­miczny­mi, zakładać bazy czy trans­portować się w komorach hiber­na­cyjnych – wszędzie tam będzie czekać na nas kawa. Przekonu­je nas o tym i Alien i Baby­lon 5 i Star Trek (choć tam jest niepoko­ją­cy napój będą­cy Klin­gońską kawą) nie mniej, ludzkość nie zginie i kawa nie zginie.

Kawa zawsze mate­ri­al­izu­je się trochę za wol­no

Kofeina albo śmierć  — jest moment w którym nasz bohater zda­je sobie sprawę, że bez kofeiny dalej się nie da. To uza­leżnione od kawy jed­nos­t­ki, które bez niej czu­ją się jak zom­bie. Najlep­szym przykła­dem takiej postaci jest Lore­lai Gilmore, która przy­na­jm­niej w ser­cu zwierza zaj­mu­je miejsce najwięk­szego kine­matograficznego kawo­cho­li­ka. Co ciekawe bohaterów uza­leżnionych od kawy jest w kine­matografii całkiem sporo i jest to chy­ba jedyne uza­leżnie­nie jakie uzna­je się za urocze (w 30 Rock bohater tak strasznie uza­leżnił się od kawy, że niemal musi­ał zostać odesłany do domu, na całe szczęś­cie nie zdążył na pociąg – o półno­cy do Georgii).

Nie ma czegoś takiego jak za dużo kawy

Najpierw kawa, potem pra­ca – cza­sem trze­ba kogoś zabić, zaszan­tażować albo wysprzą­tać samochód w którym komuś przy­pad­kowo rozwal­iło się łeb. Wszys­tkie te sprawy są ważne i istotne. Wszys­tkie mogą zaczekać aż bohater skończyć pić swój kubek kawy. Zresztą jeśli chodzi o kon­frontac­je, ważne dyskus­je i pełne napię­cia sce­ny to nie miejsce złudzeń. Najlepiej prowadzi się je nad kubkiem czarnej kawy, ewen­tu­al­nie małą fil­iżaneczką. Ewen­tu­al­nie może­my jak w przy­ja­ciołach przyglą­dać się jak wszyscy w środ­ku dnia siedzą w kaw­iarni i popi­ja­ją jed­no olbrzymie cap­puc­ci­no za drugim roz­maw­ia­jąc o swoich życiowych prob­lemach. Jak słusznie zauważył w jed­nym odcinku Chan­dler – nic dzi­wnego, że nie idzie im dobrze w pra­cy sko­ro w środ­ku dnia siedzą w kaw­iarni.

Nie należy gwał­towanie pod­chodz­ić do oso­by przed jej pier­wszym kubkiem kawy

Jest kawa I jest ekspres – zro­bić sobie kawę każdy umie ale zro­bić sobie kawę z ekspre­su – to już zupełnie inna para kaloszy. Korzys­tanie z ekspre­su to nie jest pros­ta sprawa, to magia, coś na pograniczu czarów. Ekspres nie tylko pozwala w końcu raz na zawsze ustal­ić jaką kawę się lubi ale niekiedy jego obsłu­ga to sama poez­ja dla oczu. Zaś co do mar­ki ekspre­su? Cóż zwierz nie wie jakie są najpop­u­larniejsze maszyny na rynku ale zwierz chci­ał­by mieć taką jak Kato w Green Hor­net.

Są ekspresy i jest to.

Han­ni­bal ma nieco tańszy ekspres do kawy — kosz­tu­je zaled­wie 700 dolarów, jest z lim­i­towanej serii i parzy kawę w trady­cyjny sposób.

Zrób mi kawę – może być powiedziane z czułoś­cią, może być prostym polece­niem, może nigdy nie paść a gdy kawa sama pojawi się w ręku bohat­era wiemy, że jest on czy ona otoc­zony przez ludzi prawdzi­wie go kocha­ją­cych. Tak zdanie, które skła­da na drugą osobę obow­iązek zro­bi­enia kawy, to zdanie które niesie w sobie więcej zobow­iązań niż jakiekol­wiek wyz­nanie miłosne. A oso­ba, która zro­bi nam ide­al­ną kawę, powin­na zostać jak najszy­b­ciej doce­niona a w ekstremal­nych wypad­kach zaciąg­nię­ta przed ołtarz.

Z jed­nej strony wyz­nanie miłoś­ci, z drugiej kubek kawy. bez ser­ca

Cholernie dobry kubek kawy – cza­sem po pros­tu nie ma słów. Wystar­czy jeden łyk by wiedzieć, że ktokol­wiek robił nam kawę zbliżył się do poziomu boskiego. Bohaterowie filmów podob­nie jak zwyk­li śmiertel­ni­cy pozwala­ją by taka chwila nie pozostała nieza­uważona. Najlepiej ilus­tru­je to zdanie pros­to ze znakomitego Twin Peaks, gdzie bohater w końcu dosta­je swój cholernie dobry kubek kawy.

Wyimag­i­nowane kon­wer­sac­je w mojej głowie

Zwierz mógł­by tak dłu­go jeszcze, ale ponieważ wyjeżdża na week­end, to musi jeszcze dziś napisać dwa wpisy, który­mi będziecie się mogli cieszyć w cza­sie nieobec­noś­ci zwierza. W każdym razie po amerykańs­kich fil­mach i seri­alach widać, że kawa jest nat­u­ral­nym ele­mentem rzeczy­wis­toś­ci, co oznacza, że co praw­da jest w więk­szoś­ci filmów (u Taran­ti­no jest niemalże obow­iązkowa) ale nie jest wysuwana na pier­wszy plan. Przy czym zwierza to nie dzi­wi bo amerykanie kocha­ją kawę, która co praw­da nie smaku­je jak kawa, ale czy ktoś by się tym prze­j­mował. To pisząc zwierz pocią­ga kole­jny łyk kawy z kub­ka i myśli o swo­jej włas­nej najwięk­szej, drob­nej przy­jem­noś­ci jaką jest czy­tanie gaze­ty przy kaw­ie. Zwierz nie wie na czym pole­ga magia tego zestawu. Być może na tym, że nieza­leżnie od tego jak straszne czy iry­tu­jące będą infor­ma­c­je z jaki­mi się spotkamy zawsze może­my wyp­ić łyk kawy i jakoś nam lep­iej na świecie.

Kawa i Pulu Fic­tion  — połącze­nie ide­alne.

Ps: Zwierz wie jakie bur­zli­we dyskus­je wybucha­ją między zwolen­nika­mi kawy i herbaty. Zwierz prosi więc was byś­cie żyli w poko­ju i pamię­tali, że nie powin­na nas dzielić taka drob­nos­t­ka jak ciepły napój. Zwłaszcza że najlepiej pić jed­no i drugie.

38 komentarzy
0

Powiązane wpisy