Home Ogólnie Koniec świata Bohaterów czyli zwierz z niepokojem spogląda w około

Koniec świata Bohaterów czyli zwierz z niepokojem spogląda w około

autor Zwierz

Hej

Seryjny morder­ca, uza­leżniony od leków wred­ny typ, wytwór­ca amfe­t­a­miny, lekko­duch syp­i­a­ją­cy ze wszys­tkim co się rusza, naduży­wa­ją­cy alko­holu  tajem­niczy typ który noto­rycznie zdradza żonę„mężczyzna decy­du­ją­cy się na zostanie męską prosty­tutką, wykurza­ją­cy wszys­t­kich drob­ny oszust uda­ją­cy jas­nowidza.  Zapyta­cie zwierza — co to za lista? Spis więźniów jed­nej celi w lokalnym więzie­niu? Nie moi drodzy — to bohaterowie seri­ali które oglą­da zwierz. Prawdę rzekłszy dopiero kiedy zwierz zestaw­ił ze sobą wszys­tkie ich charak­terysty­ki nieco się przes­traszył. Bądź co bądź więk­szość z nich powin­no być raczej szwar­c­cha­rak­tera­mi niż bohat­era­mi pozy­ty­wny­mi. Tym­cza­sem co tydzień zaciskamy kciu­ki by Dxterowi znów udało się kogoś pokroić na kawał­ki, mamy nadzieje że House po odwyku pozostanie sobą ( czyli wred­nym typem), trzy­mamy kciu­ki za powodze­nie biz­ne­su bohaterów Break­ing Bad i nie czu­je­my się źle przyglą­da­jąc się kole­jnym „ zlece­niom” jakie dosta­je główny bohater Hung. Co się z nami stało? Czemu bardziej niż ojciec rodziny, dobry polic­jant, ucz­ci­wy prawnik czy super­bo­hater zaczął nas intere­sować „ ten zły”. Z jed­nej strony stara praw­da mówi że najlep­sze i naj­ciekawsze role dosta­je prze­ci­wnik dobrego bohat­era. Zło zazwyczaj bywa bardziej wieloz­naczne, niż to głupie jed­nowymi­arowe dobro.ale zdaniem zwierza chodzi nie tylko o to. Otóż zwierz ma dwie teorie. Pier­wsza to lubimy ludzi którzy robią to czego my nigdy byśmy nie zro­bili — więk­szość z nas upi­je się może na imprezie, niek­tórzy spróbu­ją narko­tyków czy prześpią się z przy­god­nie spotkaną dziew­czyną ( lub facetem — zwierz nie będzie dyskrymi­nował) ale raczej niko­go nie zaciukamy, nie będziemy łykać leków prze­ci­w­bólowych garś­ci­a­mi i zapom­i­nać imion kole­jnych kochanek — sko­ro sami musimy być tak nud­ni ( pra­wo, kon­sek­wenc­je, brak skłon­noś­ci do niszczenia sobie życia) to popa­trzmy cho­ci­aż jak baw­ią się inni. Dru­ga teo­ria jest w sum­ie dość podob­na — nasi bohaterowie nie są źli tylko mają wady — może nieco prz­erysowane ale w sum­ie my też mamy wady i lubimy widzieć że nie ma w tym nic złego. Wobec dobrych bohaterów moż­na odczuwać pewne poczu­cie winy że nigdy nie będziemy tacy jak oni ale wobec naszych popa­prańców może­my się czuć nawet nieco lep­iej. Zwierz zaczął się niedawno rozglą­dać nieco zanipoko­jony wokół siebie zas­tanaw­ia­jąc się czy jed­nak takie oglą­danie seri­ali o złych typach nie wpłynie na nas negaty­wnie. Ale potem znów zaczął się zas­tanaw­iać. Prze­cież Dex­ter kocha swo­ją rodz­inę, Hank Moody z Cal­i­for­ni­ca­tion może syp­ia ze wszys­tkim co się rusza ale dla cór­ki zro­bi abso­lut­nie wszys­tko, House co raz częś­ciej wykazu­je zrozu­mie­nie dla swoich pac­jen­tów, a bohater Hung chce tylko zamieszkać ze swoi­mi dzieć­mi z kolei Don Drap­er potrafi rzu­cić wszys­tko by zająć się umier­a­jącą kobi­etą która kiedyś wyświad­czyła mu przysługę. I tak zwierz doszedł do budu­jącego wniosku. Nasi źli chłop­cy to tak naprawdę bard­zo pozy­ty­wni bohaterowie — ludzie przy­wiązani do wartoś­ci choć nie do kon­we­nan­sów. I tak znów okaza­ło się że pod pozo­ra­mi czegoś zupełnie nowego kryją się te same wartoś­ci. I choć współczes­ny bohater nie ma pel­eryny tylko butelkę w ręku to nadal jest wzorem do naślad­owa­nia jakkol­wiek dzi­wnie by to nie brzmi­ało.

A zwierz zauważył jeszcze jed­no. Czy nie jest ciekawe że pod­czas gdy po ekranie telewiz­orów prze­wala­ją się niepozbaw­ieni wad straceń­cy na ekranach kin królu­ją super­bo­haterowie? Warto to prze­myśleć ale może w innym wpisie

Ps:Link do zwierza trafił na główną stronę gaze­ty — dzię­ki temu zwierz przy­na­jm­niej przez jeden dzień poczuł co to znaczy prowadz­ić pop­u­larnego blo­ga, szko­da że coś mu mówi że jutro wszys­tko wró­cić do normy. Co ciekawe zlinkowano wpis w którym zwierz skarży się na recen­zen­tów Gaze­ty… czyż­by jakaś skłon­ność do autode­strukcji

0 komentarz
0

Powiązane wpisy