Home Ogólnie Kosmos ostateczna granica czyli Huston ma problem.

Kosmos ostateczna granica czyli Huston ma problem.

autor Zwierz

Hej

Dzisi­aj zwierz korzys­ta z wpisu, który wypro­dukował kil­ka dni temu kiedy pojaw­iła się infor­ma­c­ja, że USA wstrzy­mu­je pro­gram kos­miczny.  Tak zwierz żyje w dzi­wnych cza­sach w których kończy się coś co stanow­iło jed­ną z najwięk­szych nadziei ludzkoś­ci. Mieliśmy pod­bić kos­mos pod demokraty­cznym amerykańskim prze­wod­nictwem ( lub ewen­tu­al­nie w pol­skim przy­pad­ku mieliśmy pod­bić kos­mos pod światłym przy­wództwem brat­niego Związku Radzieck­iego ale o tym nie dziś). Tym­cza­sem nasz wiel­ki brat zza oceanu tnie wydat­ki i decy­du­je się na zadanie się albo na pry­wat­nych prze­woźników ( czyli jakieś prace muszą być na ukończe­niu sko­ro się na to zde­cy­dowano) albo na wyko­rzysty­wanie sys­te­mu Rosyjskiego. Tak po lat­ach bicia się o przestrzeń kos­miczną okazu­je się, że wcale nie było tak trud­no wygrać. Trze­ba było tylko poczekać.
No ale wraz z końcem lotów kos­micznych ( przy­na­jm­niej jak na razie) kończy się też po częś­ci leg­en­da NASA, którą Hol­ly­wood wspier­ało całym sercem. W Hol­ly­wodz­kich fil­mach NASA zawsze wie pier­wsza ( siedzą i nasłuchu­ją, a jak nie nasłuchu­ją to i tak ci którzy nasłuchu­ją czy oglą­da­ją niebo dzwonią do NASA), astronau­ci są najdziel­niejsi na świecie, zaś start wahadłow­ca jest dowo­dem na wielkość ludzkoś­ci. Bez choć jed­nego uję­cia kwa­tery głównej NASA nie może się też obyć żaden film katas­troficzny bo sko­ro oni się czymś prze­j­mu­ją to musi to oznaczać koniec świa­ta. Do tego jeszcze zawsze ukry­wa­ją jakieś dane o obcych i mają w małej kan­ci­apie jakiegoś sza­lonego naukow­ca który mógł­by wszys­tkiemu zaradz­ić gdy­by tylko nie trzy­mali go w małej kan­ci­apie.
 Ale jed­nocześnie NASA nigdy w tych fil­mach nie jest insty­tucją złą czy nieod­powiedzial­ną. Wręcz prze­ci­wnie — to jest ta jed­na  z niewielu w pop­kul­turze dobrych insty­tucji, w której pracu­ją dobrzy ludzie prag­ną­cy otoczyć ludzkość opieką wyko­rzys­tu­jąc do tego swoich bardziej niż dziel­nych astro­nautów. Z resztą prag­nie­nie by zostać astro­nautą wyda­je się być amerykańskim odpowied­nikiem chę­ci zosta­nia strażakiem. Czyli jest to etap przez który mały chło­piec ( lub dziew­czyn­ka) prze­jść powinien. Co więcej jeśli ktoś decy­du­je się na współpracę z NASA naty­ch­mi­ast sta­je się szla­chet­ny i gotowy poświę­cić się dla ludzkoś­ci.
  No bo jak inaczej wytłu­maczyć fakt, że ilekroć zbliża się do zmieni wiel­ka aster­oi­da ( Armaged­don, Dzień Zagłady) to do obrony świa­ta wysyła się w sum­ie tylko amerykańs­kich kos­mo­nautów ( a jak uczy nas Armaged­don nawet i nie kos­mo­nautów wystar­cza­ją jedynie prawi spec­jal­iś­ci od odwiertów). Jak inaczej inter­pre­tować fakt, że nawet na emery­turze ( Kos­miczni Kow­bo­je) astronau­ci prag­ną bronić zie­mi a przy­na­jm­niej starej stacji kos­micznej. Oczy­wiś­cie NASA mogła nam nieco wcześniej powiedzieć o Trans­form­er­sach ( jak uczą nas filmy tylko po nie wysłali ludzi na księżyc) choć fakt, że ludzie w ogóle tam byli jest niekoniecznie prawdzi­wy co udowad­nia nam film Carpi­corn 9 ( to niesamowite ile osób szcz­erze to wierzy). Z resztą nawet film Kon­takt przekonu­je nas, że gdy­by tylko była możli­wość kon­tak­tu z pozaziem­ską cywiliza­cją to NASA zbu­dowała by spec­jal­ny pojazd a nawet dwa na wszel­ki wypadek. Bo NASA nie potwierdza ist­nienia innych form życia. Ale też czy naprawdę aż tak bard­zo zaprzecza ( kto widzi­ał Paula ten wie, że pota­jem­nie przy­go­towu­je się nas na pier­wsze spotkanie;). 
Oczy­wiś­cie nie każ­da mis­ja NASA kończy się sukce­sem — pomi­ja­jąc już Apol­lo 13 ( Czy obchodzą nas losy zało­gi czy fakt, że Tom Han­ks nie wylą­du­je na księży­cu?), ale jeśli sprawdz­ił­by się przewidy­wa­nia to pró­ba kol­o­niza­cji Marsa ( Czer­wona Plan­e­ta) był­by naprawdę nie udane zaś mis­ja na Jupit­era mogła­by się zakończyć dość niepoko­ją­co ( Odyse­ja Kos­micz­na 2001). Podob­nie niepoko­ją­ca okazu­je się utra­ta łącznoś­ci ze statkiem kos­micznym bo nie wiado­mo co stanie się nawet przez min­utę kiedy się astro­nautę spuś­ci z oczu — może go np. coś opę­tać o czym wiedzą wszyscy którzy widzieli Żonę Astro­nau­ty (film nazy­wany także najbardziej bezczel­ną próbą remakeu Dziec­ka Ros­mary o jakiej słyszano).
NASA doczekała się nawet kreskówek o swoich dziel­nych bohat­er­ach — najpierw szym­pa­nsach ( Space Chimps) a potem o bied­nym astronau­cie który trafił na obcą plan­etę ( Plan­e­ta 51). A wiado­mo, że jak o czymś robią kresków­ki to nie jest to byle co ( amerykanom poza­z­droś­cili Ros­janie i zro­bili kreskówkę o dziel­nych psach w kos­mosie).
Oczy­wiś­cie sama insty­tuc­ja nie zniknie ale chy­ba jed­nak jej pozy­c­ja nieco spad­nie. W każdym razie na pewno zmniejszy się ilość filmów w których widz­imy napis “Hus­ton. Głów­na siedz­i­ba NASA” a potem widz­imy kogoś kto z niepoko­jem spoglą­da na odczy­ty i bieg­nie przez kory­tarze by poin­for­mować sze­fa, że zaraz wszyscy zginiemy. Może trochę szko­da — zwierz się już trochę do tego przyzwycza­ił:)
Ale nie chodzi tylko o NASA chodzi o sam kos­mos. Być może na skutek wal­ki dwóch mocarstw kos­mos stał się w pop­kul­turze z jed­nej strony sym­bol­em zagroże­nia ( coś  stamtąd przyjdzie i nas zje jak nic) ale też tego ile jesteśmy w stanie osiągnąć. Marze­nie o statku kos­micznym rośnie w nas od kiedy pier­wszy raz widzieliśmy USS Enter­prise albo Sokoła Mile­ni­um. Co więcej wyda­je się że kiedyś nadzieje że będziemy przemierzać kos­mos niczym Kirk i Spock były więk­sze niż dziś kiedy tą całą kos­miczną tech­nologię mamy pod nosem. 
Dziś okazu­je się jed­nak, że gwiazdy gwiaz­da­mi a latanie jest strasznie dro­gie i lep­iej trzy­mać się zie­mi. Pytanie czy odbi­je się to na pop­kul­turze. To znaczy już ter­az nieco dogo­ry­wa sf ( Avatar zwierza nie przekonu­je bo choć mnóst­wo zaro­bił to jed­nak gatunku nie wskrze­sił) czy niedłu­go dogo­ry­wać będą też te filmy które otwiera widok zie­mi z kos­mo­su? W sum­ie nie powin­no nas to dzi­wić. W końcu nie zostal­iśmy stworzeni by widzieć ziemię z tej per­spek­ty­wy.
Ps: Słowo ma niesamow­itą moc. Wystar­czyło, że tylko zwierz się wam poskarżył a strona na fb od razu zaczęła dzi­ałać :)
0 komentarz
0

Powiązane wpisy