Home Seriale Serial jednego odcinka czyli o Mythic Quest: Raven’s Banquet

Serial jednego odcinka czyli o Mythic Quest: Raven’s Banquet

autor Zwierz
Serial jednego odcinka czyli o Mythic Quest: Raven’s Banquet

Napawam się codzi­en­nym pisaniem – naresz­cie jest czas na te wszys­tkie rzeczy o których „miałam napisać później”. Dziś chci­ałabym wam powiedzieć parę słów o seri­alu od Apple Plus TV (jed­na z tych plat­form streamin­gowych, których praw­ie nikt nie ma a naprawdę warto przyjrzeć się ich ory­gi­nal­nym pro­dukcjom) – „Myth­ic Quest: Raven’s Ban­quet” – seri­alu o twór­cach pop­u­larnej gry którzy właśnie szyku­ją się na jej kon­tynu­ację.

 

 

Jeśli śledzi­cie świat gier kom­put­erowych – nie ważne czy kulisy pow­stawa­nia „Wiedźmi­na”, „Cyber­punku” czy kole­jnych dodatków do WoWa – naty­ch­mi­ast rozpoz­na­cie do jakich ele­men­tów kul­tu­ry gier piją twór­cy seri­alu. Bo o to ma wyjść właśnie kon­tynu­ac­ja niesły­chanie pop­u­larnej gry osad­zonej w świecie fan­ta­sy, co oznacza, że wszyscy mają więcej pra­cy, eks­cen­tryczny twór­ca co chwilę zała­mu­je ręce i przyj­mu­je na siebie więk­szość cud­zych pomysłów, sce­narzys­ta nie rozu­mie, że nie każde jego back­sto­ry jest najważniejsze dla graczy, a pró­ba doda­nia przez jed­ną z pro­gramis­tek łopaty tworzy niejed­ną scysję w biurze. Wszyscy zaś czeka­ją na opinie wydawane przez kapryśnych youtu­berów i stream­erów którzy mają o grach do powiedzenia najwięcej, a bywa­ją zrównoważeni stosown­ie do swo­jego bard­zo młodego wieku.

 

Twór­cy trochę podśmiewa­ją się ze świa­ta gier kom­put­erowych (i młodych dynam­icznych zespołów które je tworzą) trochę tworzą typową komedię z miejs­ca pra­cy, gdzie poz­na­je­my galer­ię bard­zo jas­no zarysowanych bohaterów i może­my potem im kibi­cow­ać, ewen­tu­al­nie odczuwać lekkie zażenowanie ich dzi­ała­ni­a­mi. Oso­biś­cie jestem fanką wątku uczu­cia rozwi­ja­jącego się pomiędzy dwiema testerka­mi, które w odcię­tym od resz­ty eks­cen­trycznego biu­ra poko­ju, gra­ją godz­i­na­mi w grę sprawdza­jąc czy aby na pewno jest ciekawa dla graczy. Nie jestem zaś fanką postaci sce­narzysty – kiedyś znanego auto­ra z lat siedemdziesią­tych bo przy­wodzi na myśl, mało udane posta­cie kryp­nego dzi­ad­ka z którym nikt nie chce za bard­zo roz­maw­iać. Inna sprawa – ku zaskocze­niu niejed­nej oso­by gra go F. Mur­ray Abra­ham który zda­je się doskonale odna­jdy­wać w dru­go­planowej roli kome­diowej.

 

 

 

Nie wspom­i­nałabym za wiele o tym seri­alu gdy­by nie odcinek pią­ty pier­wszego sezonu. Odcinek ma tytuł “A Dark Qui­et Death” i właś­ci­wie nie ma nic wspól­nego z całą resztą seri­alu. Opowia­da o dwójce twór­ców nis­zowej gry video, jeszcze w lat­ach osiemdziesią­tych. Chłopak i dziew­czy­na spo­tyka­ją się w sklepie z gra­mi i zaczy­na­ją roz­maw­iać o tym czego w grach nie ma. Niedłu­go mają na swoim kącie doskon­ałą, artysty­czną grę. Cała resz­ta odcin­ka to melan­choli­j­na choć nie pozbaw­iona roman­ty­cznych ele­men­tów opowieść o skom­p­likowanej relacji twór­ców ze swoim dziełem. Sce­narzys­tą tego odcin­ka jest Rob McEl­hen­ney – którego więk­szość kojarzy z „U nas w Filadelfii” a który w „Mist­ic Quest” gra główną rolę eks­cen­trycznego pro­jek­tan­ta prze­bo­jowej gry. Sam odcinek wyreży­serowała jego sios­tra. Ten jeden odcinek – zupełnie odmi­en­ny, nawet nie za bard­zo kome­diowy – mógł­by spoko­jnie ist­nieć jako ciekawy i rusza­ją­cy serce film krótkome­trażowy. Nawet jeśli nie macie zami­aru obe­jrzeć całego seri­alu to warto obe­jrzeć ten odcinek (nie trze­ba nic wiedzieć bo on się zamy­ka cały w sobie). W głównych rolach – pary twór­ców wys­tąpił Jake John­son (do którego mam olbrzymią słabość) i Cristin Mil­i­oti (znana jako mat­ka z „Jak poz­nałem waszą matkę”). Obiecu­ję wam, że ten poje­dynczy odcinek jest naprawdę wart waszego cza­su – to popisowy przykład jak w niezbyt porusza­ją­cy sit­com moż­na nagle włożyć małe telewiz­yjne arcy­dzieło.

 

Ostate­cznie sam ser­i­al pozostaw­ił mnie z bard­zo mieszany­mi uczu­ci­a­mi. Obe­jrza­łam go nie bez przy­jem­noś­ci – zwłaszcza że lubię kome­die osad­zone w miejs­cu pra­cy. Podo­ba mi się też pozbaw­ione zach­wytów pokazanie wytwórni gier. Cza­sem mam wraże­nie, że wiel­bi­ciele gier tak bard­zo kocha­ją pro­dukc­je jakie wychodzą z wiel­kich stu­dio, że  nie poświę­ca­ją za dużo cza­su zas­tanow­ić się nad warunk­a­mi prac jakie w nich panu­ją. Tu trochę ten mit wspani­ałego miejs­ca pra­cy zosta­je zbur­zony. Jed­nocześnie cieszy mnie, że kul­tura wokół gier w końcu sta­je się jakimś uznanym ele­mentem kul­tu­ry masowej. To znaczy jest nią od daw­na ale kine­matografia czy telewiz­ja wciąż nie do koń­ca umieją się wobec nich odpowiedzieć. Nie zmienia to fak­tu, że nie jest to najlep­szy ser­i­al jaki widzi­ałam w życiu i niekiedy czułam znuże­nie pow­tarza­ją­cym się sche­matem dow­cipów. Ale mam też poczu­cie, że to nie tyle jest wina samego humoru, a właś­ci­wie jego braku, tylko raczej mojego gus­tu. Aktorsko nic pro­dukcji raczej nie moż­na zarzu­cić, podob­nie jak real­iza­cyjnie.  Sporo jest mrug­nięć okiem do ludzi którzy zna­ją rynek gier, albo przy­na­jm­niej ori­en­tu­ją się w jego najważniejszych tren­dach.

 

 

Ponown­ie, nie pole­całabym wam seri­alu gdy­by nie ten genial­ny 5 odcinek. Takie pereł­ki zdarza­ją się rzad­ko i nie ukry­wam – że “A Dark Qui­et Death” trafiło do mojej dziesiąt­ki ukochanych seri­alowych odcinków wszechcza­sów. A tam nie łat­wo jest się znaleźć. Dlat­ego jeśli macie Apple Plus TV to koniecznie obe­jrzyj­cie cho­ci­aż ten odcinek. A jeśli nie macie tej usłu­gi to koniecznie wykup­cie i przy okazji obe­jrzyj­cie też prze­cu­d­owny ser­i­al – „Ted Las­so” – najbardziej uroczą pro­dukcję 2020. Jak rzad­ko namaw­iam was byś­cie rzu­cili kasą w jeszcze jed­ną usługę to dla tych kilku tytułów się opła­ca.

Ps: Wiecie, że ZVZ wró­ciło ? Tak po miesią­cach nieobec­noś­ci znów może­cie posłuchać mojego i Pawła pod­cas­tu. W tym tygod­niu oczy­wiś­cie poświę­cil­iśmy odcinek Stra­jkowi Kobi­et. Może­cie nas posłuchać na Spo­ti­fy, albo na YT albo w innych aplikac­jach pod­cas­towych.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy