Home Ogólnie Na konwent! czyli mały zwierzowy poradnik konwentowy (na początku sezonu)

Na konwent! czyli mały zwierzowy poradnik konwentowy (na początku sezonu)

autor Zwierz

Hej

Zwierz doszedł do wniosku, że co praw­da Pol­con się skończył ale przed nam jeszcze cały kon­wen­towy sezon (może­cie jeszcze we wrześniu wybrać się do Toru­nia na Coper­ni­con, do Łodzi na Kapit­u­larz, do Lubli­na na Falkon (na początku październi­ka). Może­cie wpaść na Baltikon) w październiku jest Imladris, zan­im się obe­jrzy­cie trze­ba będzie się reje­strować na kwiet­niowy Pyrkon w Poz­na­niu. Dlat­ego zwierz korzys­ta­jąc ze swo­jego skrom­nego doświad­czenia kon­wen­towego chci­ał­by – przede wszys­tkim tym zaniepoko­jonym zbłąkanym duszy­czkom które cza­sem do niego piszą z pyta­ni­a­mi o to jakie właś­ci­wie te kon­wen­ty są, napisać mały porad­nik jak na kon­wen­cie przeżyć i jed­nocześnie przekazać że kon­wen­ty nie gryzą.

   Zwierz nie miał okazji sfo­tografować całego Pol­conu — bard­zo fajną fotorelację (autorstwa Pio­tra Bie­nieck­iego) zna­jdziecie tutaj

Kon­wen­ty nie są tylko dla fan­do­mu – wiele osób żyje trochę w przeko­na­niu, że przy sprzedaży wejś­ciów­ki na kon­went odpy­tu­ją cię na wyry­w­ki ze zna­jo­moś­ci wszys­t­kich trendów w pop­kul­turze, pod­staw lit­er­atu­ry sf i charak­terysty­cznych gadżetów kole­jnych Dok­torów. No i oczy­wiś­cie trze­ba przyjść prze­branym bo bez cos­playu albo cho­ci­aż wian­ka orga­ni­za­torzy sta­ją mówiąc ‘You Shall not Pass”. W isto­cie kon­wen­ty są orga­ni­zowane (co raz częś­ciej) właśnie z myślą o tym by stworzyć przestrzeń gdzie fani i ludzie mniej zaan­gażowani w fan­dom będą mogli się bez­piecznie spotkać. Z jed­nej strony fan­dom ma swo­je świę­to z drugiej wycią­ga rękę do wszys­t­kich niepewnych. Zresztą mimo, iż cos­play robi się u nas co raz lep­szy i pop­u­larniejszy to tak naprawdę na kon­wen­cie spotka­cie zde­cy­dowanie więcej osób w czarnych t‑shirtach niż tych które poświę­ciły miesiące na dopra­cowywanie swo­jego stro­ju. Nieste­ty w relac­jach cza­sem ten taki nie wyróż­ni­a­ją­cy się tłum przepa­da i moż­na dojść do wniosku, że jak się nie ma trzech naw­iązań do pop­kul­tu­ry na koszulce to nie zostaną wpuszczeni. Tak więc jeśli myślisz że nie masz się w co ubrać na kon­went jesteś w błędzie. Bo tu nie ma dress codu. Ale z drugiej strony możesz wyjąć swo­je wszys­tkie geekowskie gadże­ty i ludzie będą wiedzieć o co chodzi.

Zdję­cie które rzad­ko zobaczysz na relac­jach z kon­wen­tów — reporterzy uwiel­bi­a­ją fotografować cos­play­ow­ców ale więk­szość uczest­ników wyglą­da zupełnie nor­mal­nie  (zdję­cie stąd)

Co gdzie za ile – czyli jadę i co dalej? – jeśli chce­cie pojechać na kon­went zna­jdź­cie jego stronę w Internecie i na face­booku. Tam pojaw­ia­ją się wszys­tkie infor­ma­c­je. Pier­wsza – kiedy będzie kon­went (ważne bo jeśli jest na drugim końcu Pol­s­ki i zaczy­na się piątek warto się np. zwol­nić z pra­cy czy zajęć), dru­ga to dzień kiedy może­cie zgłosić swo­ją chęć uczest­nict­wa – zwyk­le dość wcześnie trze­ba się zare­je­strować w przy­pad­ku zgłaszanych prelekcji, jeśli jesteś­cie tylko widza­mi ważne by zare­je­strować się przez Inter­net by zapłacić mniej – zwyk­le dzi­ała to w prosty sposób – kto rejestru­je się wcześniej dosta­je zniżkę – cza­sem bard­zo atrak­cyjną. Na zniżkę może­cie też liczyć na więk­szoś­ci kon­wen­tów jeśli zgłosi­cie punk­ty pro­gra­mu. Kon­wen­ty są płatne – moż­na kupić wejś­cie tylko na jeden dzień albo kar­net na wszys­tkie dni – ceny są bard­zo różne ale kar­net na wszys­tkie dni to kilka­dziesiąt zło­tych a na jeden 20–30. Zwierz nie poda wam konkret­nych infor­ma­cji bo po pros­tu każdy kon­went jest inny a cena zależy od wielkoś­ci, tego kiedy się zare­jestru­je­cie, ile biletów kupu­je­cie (kon­wen­ty dopuszcza­ją też zniż­ki dla grup) itp.  Po przy­by­ciu na kon­went idziecie do miejs­ca oznac­zonego jako akredy­tac­ja i tam albo czeka już na was iden­ty­fika­tor albo może­cie kupić wejś­cie na poje­dynczy dzień. Akredy­tac­je bywa­ją znakomite i sprawne i chao­ty­czne i powolne ale nie ma zasady. Kiedy dosta­jesz iden­ty­fika­tor to jesteś panem świa­ta – możesz wchodz­ić, wychodz­ić i cieszyć się wszys­tki­mi atrakc­ja­mi kon­wen­tu przez taki okres jaki opłaciłeś. Nato­mi­ast nie moż­na takich iden­ty­fika­torów gubić bo pokazu­je się je przy wejś­ciu na teren kon­wen­tu lub budynków kon­wen­towych.

Widzi­cie ? Żad­nych kole­jek za to bard­zo ład­na i czytel­na kon­wen­towa akredy­tac­ja (zdję­cie stąd)

Jak dotrzeć i gdzie osiąść – najczęś­ciej kon­wen­ty są w dużych mias­tach więc dotrzeć na nie każdy dociera sam. Przy czym obec­nie jest moda na to by przed kon­wen­tem założyć na face­booku grupę gdzie zmo­to­ry­zowani czy nie lubią­cy podróżować samot­nie umaw­ia­ją się na wspól­ną podróż na kon­went. Zwierz zawsze pole­ca tam zajrzeć bo moż­na tanio i w miłym towarzys­t­wie dostać się  do miejs­ca przez­naczenia. Jeśli kon­went zaczy­na się w piątek to naj­ciekawsze prelekc­je będą od piątkowego połud­nia przez całą sobotę do mniej więcej połowy niedzieli. Tak więc jeśli chce­cie wpaść na kon­went tylko na jeden dzień sob­o­ta najczęś­ciej jest najlep­szym dniem na taki wypad. Co do noclegów to więk­szość kon­wen­tów ofer­u­je tak zwane sleep­ing roomy co oznacza, że moż­na przy­być z kari­matą i śpi­worem i spędz­ić noc na podłodze szkol­nej klasy czy sali gim­nasty­cznej razem z inny­mi uczest­nika­mi kon­wen­tu. To opc­ja naj­tańsza i wszys­tko zależy od tego jakie są wasze wymo­gi doty­czące kom­for­tu. Dla niek­tórych w sleep­ing roomach jest za głośno, niewygod­nie i dzi­wnie, z kolei część uczest­ników twierdzi, że tylko oni są naprawdę na kon­wen­cie a cała resz­ta tylko oszuku­je. Nato­mi­ast jeśli prag­niecie lep­szego zak­wa­terowa­nia to zwierz radzi wam nie prze­sadzać z luk­susa­mi. Prelekc­je kon­wen­towe zaczy­na­ją się rano, ostat­nie atrakc­je ciągną się dłu­go w noc więc i tak sobie w tych luk­susach raczej nie pomieszka­cie. Nato­mi­ast warto zad­bać by hos­tel, hos­tel czy kwa­t­era były raczej blisko kon­wen­tu bo będziecie zapewne wracać do domu późno albo będziecie chcieli mimo wszys­tko wpaść na chwilkę i podrzu­cić wszys­tkie zdobyte dobra do poko­ju.

Zwierz oso­biś­cie woli podróżować na kon­wen­ty pociąga­mi bo co raz częś­ciej jest w nich Inter­net ale w Pol­skim Bus­ie też jest

I tak będę stać w kole­jce… — his­to­rie o niesamow­itych kole­jkach do akredy­tacji są prawdzi­we i zupełnie nie prawdzi­we. Zdarza się raz na jak­iś czas że coś pójdzie nie tak i cały kon­went utknie w kilku­godzin­nej kole­jce. Ale to nie jest obow­iązkowy ele­ment kon­wen­tów – zwłaszcza jeśli nie pojaw­icie się w pier­wszych godz­i­nach akredy­tacji może się okazać, że zajmie wam ona kil­ka min­ut jeśli nie sekund. Na ostat­nich kon­wen­tach na których zwierz się akredy­tował tylko na Pyrkonie była więk­sza kole­j­ka (zwierz w niej nie stal ale ją obser­wował) ale i ona została bard­zo szy­bko rozład­owana. Oczy­wiś­cie leg­endy o kole­jkach zawsze są pow­tarzane chęt­niej niż his­to­rie o tym jak ktoś wręczył nam błyskaw­icznie akredy­tację więc jas­nym jest, że słyszeliś­cie ich na mieś­cie więcej. Ale nie trze­ba się bać sta­nia w kole­jce. Zresztą na Pol­conie w zeszłym roku sporo osób uważa kilku­godzinne kole­jkowanie za najlep­szy moment całej imprezy. Na bard­zo dużych kon­wen­tach opła­ca się przy­jechać albo odrobinę wcześniej (np. w czwartek jeśli kon­went trwa od czwartku) albo odrobinę później (akredy­towanie się wiec­zorem ma sens!).

Jasne o kole­jkach do akredy­tacji ludzie opowiada­ją leg­endy ale o szy­bkiej akredy­tacji naprawdę nikt nie wspom­i­na (zdję­cie stąd)

Słuchanie prelekcji jest fajne ale nie zawsze jest proste– chodze­nie na prelekc­je i pan­ele bywa cud­owne – zwierz przyz­na bez bicia że sam nie był w swoim życiu na zbyt wielu prelekc­jach (po pros­tu zwyk­le wpa­da na kon­went spo­ty­ka zna­jomych, praw­ie spóź­nia się na swo­ją włas­ną prelekcję itp..) ale te naprawdę dobre (dow­cip­ne, ciekawe, na tem­at) tworzą cud­owną atmos­ferę gdzie jed­nocześnie czegoś się dowiadu­jesz i masz okaz­je poroz­maw­iać o tym co zawsze cię fas­cynowało. Wybier­a­jąc się na kon­went dobrze zajrzeć jeszcze w domu do pro­gra­mu i sprawdz­ić kiedy co gdzie jest – wtedy zde­cy­dowanie łatwiej ustal­ić gdzie się powin­no być i o jakiej porze. Wybier­a­jąc pozy­cję na którą chce­my trafić warto zadać sobie pytanie czy oso­ba która ma prelekcję nie jest pop­u­lar­na (np. pis­arze na kon­wen­tach zawsze mają powodze­nie), czy tem­at nie doty­czy jakiegoś bard­zo ciekawego tem­atu albo pop­u­larnego fan­do­mu (zwłaszcza wszys­tko co wiąże się ze zjawiskiem samego fanienia cieszy się pop­u­larnoś­cią). Jeśli planu­je­my wybrać się na taką prelekcję to dobrze zjaw­ić się pod salą 20–15 min­ut wcześniej – wtedy może­my zła­pać się na miejs­ca siedzące a w ekstremal­nych przy­pad­kach w ogóle na miejsce w Sali. Pod tym wzglę­dem nie wszys­tkie kon­wen­ty są takie same ( na Pyrkonie nawet na prelekcji zwierza Cydy i Cathii trze­ba było wypraszać ludzi bo się nie mieś­cili co zwyk­le zdarza się bardziej promi­nent­nym jed­nos­tkom) ale trze­ba o tym pamię­tać. Warto też pode­jść do sprawy rozsąd­nie. Cztery prelekc­je pod rząd nawet jeśli naj­ciekawsze stracą trochę uroku. Z prelekcji moż­na wychodz­ić (nie jest to uznawane za niegrzeczne czy obraźli­we) ale jeśli macie wąt­pli­woś­ci czy prelekc­ja się wam spodo­ba nie siada­j­cie po drugiej stron­ie pomieszczenia z dala od drzwi. Dla prele­gen­ta wasza podróż wzdłuż ław­ki ku wyz­wole­niu może być bard­zo stre­su­ją­ca.

Na prelekcję Mar­ty zwierz przyszedł na czas. Musi­ał stać 

Pytaj, będziesz błądz­ić (ale jed­nak odrobinę krócej) – na każdym kon­wen­cie jest zastęp orga­ni­za­torów którzy powin­ni udzielać wszel­kich infor­ma­cji. Cza­sem ten sys­tem dzi­ała cza­sem nie – mamy do czynienia z grupą najczęś­ciej młodych ludzi pracu­ją­cych jako wolon­tar­iusze, w takim przy­pad­ku mnóst­wo zależy od pode­jś­cia konkret­nej jed­nos­t­ki. Ale na kon­wen­tach panu­je raczej atmos­fera brater­s­ka. Zasa­da każe mówić wszys­tkim na „ty” (bez wzglę­du na różnice wieku – choć jak do kogoś powiesz pan/pani  to nikt raczej focha nie strzeli tylko delikat­nie cię poprawi. Jeśli ktoś strzeli niesamowitego focha albo się zaśmieje znaczy, że nie rozu­mie na czym ta zasa­da pole­ga.) ale też nie odwracać się od ludzi z plaki­etką uczest­ni­ka na szyi. Co oznacza, ze ktoś zaczepi­ony powie ci gdzie jest toale­ta, jakie jest hasło do wi-fi i czy gdziekol­wiek moż­na coś zjeść. Siedząc na kory­tarzu i czeka­jąc na prelekc­je moż­na zadzierzgnąć nie jed­ną ciekawą zna­jo­mość, dowiedzieć się ciekawych rzeczy i co ważne – dowiedzieć się kto jest dobrym prele­gen­tem. Na każdym kon­wen­cie jest kil­ka takich osób dla które już wszys­tko widzi­ały i wszys­t­kich słysza­ły i powiedzą ci na którą prelekcję abso­lut­nie koniecznie musisz się udać.  Nie prze­j­mu­j­cie się nato­mi­ast tym jak się poła­piecie  co gdzie jest – jeśli nie macie pecha to wraz z akredy­tacją powin­niś­cie dostać mapę i pro­gram kon­wen­tu.

Pier­wszy kon­went zwierza. Zwierz usi­adł napić się kawy. Nagle wokół niego zaroiło się od naprawdę cud­ownych ludzi

Przy­go­tu­j­cie się na wydat­ki – ludzie którzy przy­wożą na kon­went swo­je rękodzieło, albo komiksy, albo książ­ki chy­ba nie zda­ją sobie sprawy, że musi­cie potem przeżyć resztę miesią­ca na tym co zostało wam na kon­cie. Najlepiej jeszcze przed wyjaz­dem założyć ile wyda­cie na cuda i raczej się tej sumy trzy­mać. To po pros­tu najlep­szy sposób by z jed­nej strony cieszyć się tymi wszys­tki­mi cud­a­mi z drugiej nie jeść bułek do koń­ca miesią­ca. Przy czym nie zawsze musimy kupować od razu na kon­wen­cie – sprzeda­ją­cy to częs­to sami twór­cy więc nie zapom­ni­j­cie wziąć od nich wiz­ytów­ki gdzie pewnie dowiecie się gdzie ich znaleźć kiedy będziecie mieli nieco więcej na kon­cie. Na kon­wen­tach moż­na też zdobyć walutę kon­wen­tową do wymi­any w sklepiku kon­wen­towym – to zwyk­le nagrody za konkursy czy „zapła­ta” za prelekc­je. Na początku kon­wen­tu moż­na tam znaleźć prawdzi­we cuda ale im bliżej koń­ca tym ofer­ta jest uboższa o czym warto pamię­tać. Poza tym życie na kon­wen­cie jest sto­sunkowo tanie zwłaszcza, że uczest­nict­wo w kon­wen­cie zazwyczaj gwaran­tu­je mnóst­wo zniżek w  lokalnych kaw­iar­ni­ach i restau­rac­jach.

Na kon­wen­cie nie moż­na oszczędzać. Trze­ba wydawać pieniądze na takie cuda

Czy na kon­wen­tach jest bez­piecznie? – więk­szość kon­wen­tów ma reg­u­lamin którego zwierz pole­ca przestrze­gać bo za jego przekrocze­nie wyrzu­ca­ją całkiem sprawnie (a przy­na­jm­niej takich sprawnych dzi­ałań zwierz był świad­kiem) poza tym jest bez­piecznie tak jak na każdej imprezie masowej. Zdarza­ją się jed­nos­t­ki mniej lub bardziej dos­tosowane. Co do akcji doty­czą­cych molestowa­nia na kon­wen­tach to zwierz nigdy  molestowany nie był ale jest przeko­nany, że całkiem sporo dziew­czyn mogło się z czymś takim spotkać zwłaszcza jeśli zde­cy­dowały się na cos­play (który nie jest zbro­ją). Na całe szczęś­cie kon­wen­ty zaczęły już ten prob­lem uwzględ­ni­ać umieszcza­jąc spec­jalne zapisy w reg­u­laminie i przy­go­towu­jąc pro­tokół postępowa­nia na wypadek takiego zgłoszenia. Nieza­leżnie do tego każde zachowanie które psu­je zabawę innym lub nosi znamiona przestępst­wa należy dość szy­bko zgłaszać bo kon­went ma przede wszys­tkim spraw­iać przy­jem­ność wszys­tkim jego uczest­nikom. I nie daj­cie sobie wmówić że ktoś ma do kon­wen­tu więk­sze prawa niż wy.

Na kon­wen­tach wszyscy mają się dobrze baw­ić. Jeśli ktoś psu­je zabawę albo stwarza zagroże­nie zgłoś to ograniza­torom

Czy na kon­wen­tach jest tłoczno? —  wszys­tko zależy od kon­wen­tu. Tak na Pyrokonie są tysiące ludzi ale też powierzch­nia Targów Poz­nańs­kich jest duża. Więk­szość kon­wen­tów jest zde­cy­dowanie bardziej kam­er­al­na, obe­j­mu­je mniejszą przestrzeń i bez trudu po godzinie zori­en­tu­je­cie się gdzie mniej więcej prze­b­ie­ga­ją granice gdzie więk­szość prze­chod­niów stanow­ią uczest­ni­cy kon­wen­tu. Tłok bywa niekiedy przy stoiskach z rękodziełem i na wspom­ni­anych pop­u­larnych pan­elach. Ale poza tym zwierz który bard­zo tłoku nie lubi nigdy nie czuł, że na kon­wen­cie jest za dużo ludzi. Zresztą zwyk­le kon­went zaj­mu­je więcej niż jeden budynek u moż­na bez opuszcza­nia imprezy wyjść na chwilę na świeże powi­etrze i odpocząć od ludzi. Nato­mi­ast jeśli zdarzy się że jest więk­szy tłok to uważa­j­cie na cos­play­erów – oni cza­sem zaj­mu­ją ze swoim stro­jem trochę więcej miejs­ca i było­by przykro gdy­by cokol­wiek w tym cud­nym stro­ju jaki sobie robią uległo zniszcze­niu. Nie mniej jeśli nie lubi­cie tłumów to naprawdę nie ma co się bać kon­wen­tów. A już niek­tóre jak Imladris są bard­zo sym­pa­ty­czne i kam­er­alne.

Najwięk­szy kon­wen­towy tłok jak zwierz widzi­ał czyli tar­gowisko na Pyrkonie

Oni wszyscy się zna­ją! – kiedy zwierz pier­wszy raz przy­był na kon­went miał wraże­nie, że wszyscy się zna­ją od lat a zwierz jest kom­plet­nie osamot­niony i nie wie kto jest kto. Szy­bko okaza­ło się jed­nak, że na kon­wen­cie nie potrze­ba wiele cza­su by stworzyć wraże­nie że zna się kogoś od lat. Trochę jak na udanej wycieczce szkol­nej, szy­bko zaw­iązu­ją się zna­jo­moś­ci a wspólne siedze­nie, gadanie, jedze­nie czy gry spraw­ia­ją że drugiego dnia kon­wen­tu macie tysiące his­torii zaczy­na­jące się od „a pamię­tasz jak” lub małych wspól­nych dow­cipów. A jak za pół roku znów zobaczysz tych ludzi to praw­ie jak­byś­cie byli rodz­iną. Zresztą naprawdę zadzierzgnąć zna­jo­mość na kon­wen­cie jest pros­to. Zwierz bard­zo pole­ca konkursy – wystar­czy że wylą­du­je­cie z kimś przy­pad­kowo w jed­nej grupie i może­cie zyskać przy­jaciół na lata. Przy czym naprawdę kon­wen­ty są dla wszys­t­kich – do tego stop­nia że dziś na kon­wen­ty przy­chodzą przed obcym światem całe rodziny z dzieć­mi dla których przy­go­towu­je się spec­jalne pan­ele. Tak więc kon­went jest dla ciebie nawet jeśli wyda­je się, że to pry­wat­na zabawa tylko dla niek­tórych.

Kon­wen­ty spraw­ia­ją wrażanie że wszyscy już wszys­t­kich zna­ją. Praw­da jest taka, że kon­went to dopiero doskon­ałe miejsce by kogoś poz­nać.

Rób prelekc­je zadawaj pyta­nia – zwierz pisał już o tym dlaczego warto zro­bić prelekcję na kon­went i jak się za nią zabrać.  Jed­nak dla tych którzy nie czu­ją weny twór­czej zwierz ma jeszcze jed­ną radę. Nie siedź­cie cicho na pan­elach. Dobry pan­el bez pytań od pub­licznoś­ci, bez wtrąceń, kłót­ni czy kry­ty­ki z koń­ca sali się nie uda. Nie ma co się bać że ktoś potrak­tu­je was źle – wręcz prze­ci­wnie nie ma nic straszniejszego nić cisza zapada­ją­ca w chwili kiedy pojaw­ia się pytanie prowadzącego „czy są jakieś pyta­nia”. Zwierz który prowadz­ił w życiu kil­ka pan­eli może powiedzieć, że każdy głos z wid­owni poma­ga – moż­na się do niego odnieść, moż­na wdać się w polemikę, moż­na kazać odpowiedzieć leni­we­mu pan­eliś­cie a samemu zas­tanow­ić się o co zapy­tać dalej. Pan­el to nie wykład czy spotkanie z bard­zo wielki­mi ludź­mi (choć cza­sem za stoła­mi siedzą bard­zo wiel­cy ludzie) tylko okaz­ja do wspól­nej dynam­icznej roz­mowy. Im częś­ciej prowadzą­cy musi bie­gać po sali z mikro­fonem tym częś­ciej pan­el uzna­je się za bard­zo udany.

Przed prelekcją o YA — prowadzą­cy ją zwierz cicho mod­lił się żeby ktoś zadał pytanie z sali( zdję­cie autorstwa Cathii)

 

Ludzie z ogo­na­mi, free hugs i wian­ki – na kon­wen­tach zaob­ser­wu­je­cie zapewne sporo zjawisk których nie zrozu­miecie. Ktoś będzie chci­ał się do was przy­tu­lać (jeśli nie podo­ba się wam idea zde­cy­dowanie odmów­cie – zwierz tak robi i ma spokój) ktoś będzie ubrany zupełnie nor­mal­nie poza przy­czepi­onym do pas­ka ogonem, kto inny będzie pomykać po mieś­cie w kwiet­nym wianku. Jeśli nie rozu­miecie o co chodzi – nic nie szkodzi. Zwierz też nie rozu­mi­ał na początku wszys­tkiego i ma wraże­nie że nikt nie jest w stanie rozu­miem objąć wszys­t­kich dzi­wactw i zwycza­jów fan­do­mu. Jest za to pewien, że jeśli pode­jdziecie do kogoś i grzecznie zapyta­cie o co bie­ga i dlaczego wianek, ogon mas­ka zom­bie to wam grzecznie odpowie zasyp­ie infor­ma­c­ja­mi i zapewni ze ta książ­ka, ser­i­al, film itp. odmieni wasze życie. Co ciekawe cza­sem jest to najprawdzi­wsza praw­da.

we wianku

Jest wianek jest kon­went.

I tak było bez­nadziejnie — narzekanie na kon­wen­ty jest pewną trady­cją — jeśli wró­cil­iś­cie z kon­wen­tu na którym super się baw­iliś­cie i rzu­ci­cie się na dyskus­je i recen­z­je zwierz może zaręczyć że dowiecie się iż: zaproszeni goś­cie byli mało ciekawi i mało znani, sale duszne, orga­ni­za­c­ja śred­nia, żar­cie słabe, sleep room zatłoc­zony a poziom prelekcji nis­ki. Nie prze­j­mu­j­cie się — tak zawsze wyglą­da­ją relac­je z kon­wen­tów nawet wtedy kiedy wszyscy się dobrze baw­ili, niko­mu od braku wiel­kich gwiazd nie ubyło, nikt nie zgu­bił się na amen a żad­na sala na świecie wypełniona ludź­mi po brze­gi nie będzie chłod­na i przewiew­na. Zwierz przyz­na szcz­erze, że jest tym narzekaniem odrobinę zmęc­zony bo wyda­je się, że ludzie najpierw doskonale się baw­ią a potem robią wszys­tko by przekon­ać ludzi, że wcale fajnie nie było głównie dlat­ego, ze nasze lokalne kon­wen­ty to nie Com­ic Con.

Za pewnik przyjąć moż­na zaś że na końcu zawsze ktoś będzie narzekał

Dobra to tyle z rzeczy które przyszły zwier­zowi do głowy. Dobrym pomysłem jest też pytanie cos­play­erów czy może­cie im zro­bić zdję­cia. Wyjdą lep­iej niż te robione ukrad­kiem a może będziecie mogli razem zapo­zować w więk­szej grupie. Poza tym w ogóle zawsze lep­iej zapy­tać ludzi którym robi się zdję­cia czy się na to zgadza­ją. Nie mniej ogól­nie zabawa na kon­wen­tach jest przed­nia, zarówno dla tych którzy siedzą w fan­domie głęboko i dla tych którzy dopiero staw­ia­ją w nim pier­wsze kro­ki. Nie ma się sen­su bać, wahać i zna­j­dować wymów­ki trze­ba jechać. Zwierz nieste­ty nie pojawi się na Kapit­u­larzu, ale za to będzie na pewno na Coper­ni­conie i z dużą dozą praw­dopodobieńst­wa na Imladris. Tak więc zwierz ma nadzieję, że część z was zobaczy. W tym nowe twarze, tych którzy doty­chczas się wahali. I nie myśl­cie że zwierz pisze to wszys­tko z dobrego ser­ca. Chce żelków. Waszych żelków.

Ps: Zwierz pamię­ta o geek marke­cie będzie chy­ba nawet jutro.

Ps2: Zwierz dostał ani­mowane filmy o Bat­manie! Jeden już za nim! Spodziewa­j­cie się recen­zji!

36 komentarzy
0

Powiązane wpisy