Home Ogólnie Panowie na lewo, panie na prawo czyli o potrzebie filmowej koedukacji

Panowie na lewo, panie na prawo czyli o potrzebie filmowej koedukacji

autor Zwierz
Panowie na lewo, panie na prawo czyli o potrzebie filmowej koedukacji

Już niedłu­go czeka nas pre­miera Pogrom­ców Duchów gdzie główną obsadę stanow­ić będą same kobi­ety. Kil­ka dni temu Inter­net obiegła wiado­mość, że szyku­je się całkowicie żeńs­ka obsa­da remake Ocean’s Eleven. Zwierz nawet czeka na oba filmy ale zada­je sobie pytanie – czy to aby na pewno dobry kierunek?

Zwierz wie, część z was przeciera też oczy ze zdu­mienia bo zwierz niby taki hop do przo­du jeśli chodzi o obec­ność kobi­et w kul­turze pop­u­larnej, apelu­ją­cy o reprezen­tację  i równouprawnie­nie nie jest fanem kobiecych remaków filmów? Zwierz już tłu­maczy o co mu chodzi, bo paradok­sal­nie nie jest to kwes­t­ia tak dale­ka od jego poglądów. Przyjrzyjmy się najpierw Pogrom­com Duchów. Zwierz bard­zo na film czeka, głównie dlat­ego, że pier­wsi Pogrom­cy Duchów byli jed­ną ze zwierza ukochanych komedii, kiedy był dzieck­iem. Wobec niemożnoś­ci zaan­gażowa­nia do kon­tynu­acji aktorów związanych z pier­wszy­mi fil­ma­mi (niek­tórzy nie żyją, inni niekoniecznie są zain­tere­sowani) wiado­mo było, że remake będzie musi­ał mieć nową obsadę. Wybranie obsady całkowicie kobiecej poz­woliło przy­na­jm­niej uniknąć prostych porów­nań. Zresztą konia z rzę­dem temu kto próbował­by zatrud­nić akto­ra jakkol­wiek podob­ne­go w sposo­bie gry czy wyglądzie do Bil­la Murray’a. Zdaniem zwierza to była­by prawdzi­wa klęs­ka.

ghostbusters2016

Na początek — ważne — zwierz nie jest prze­ci­wnikiem filmów z żeńską obsadą ale bard­zo się zas­tanaw­ia czy to dobry trend

Ale jed­nocześnie ta całkowicie żeńs­ka obsa­da, z dodatkiem Chrisa Hemswortha w roli niezbyt roz­gar­niętego przys­to­j­ni­a­ka (ze zwias­tunów moż­na wywnioskować że mamy do czynienia z takim męskim odpowied­nikiem „Blond Bim­bo”), zamieniła pro­dukcję z nowej odsłony Pogrom­ców Duchów, w żeńską odsłonę Pogrom­ców Duchów. Co to oznacza? Cóż ponieważ fil­mu nikt jeszcze nie widzi­ał to na razie mamy tylko kwest­ię per­cepcji, gdzie obsadze­nie tylko kobi­et zmienia film na taki który jest jed­noz­nacznie „kobiecy”. Zwier­zowi to nawet nie przeszkadza gdy­by nie pew­na zero jedynkowość. Film albo z samy­mi mężczyz­na­mi (plus kobi­eta jako ład­ny dodatek) albo film z samy­mi kobi­eta­mi (plus mężczyz­na jako ład­ny dodatek). To z kolei – prowadzi do niepoko­jącej wiz­ji że tak właś­ci­wie jeśli już kręcimy film gdzie kobi­ety mają mieć nieco więk­sze znacze­nie to musimy wye­lim­i­nować mężczyzn, a przy­na­jm­niej takich mężczyzn którzy nie zostal­i­by spec­jal­nie na potrze­by roli ogłupi­eni tak jak to Hol­ly­wood przez lata robi z kobi­eta­mi. I nie chodzi już tylko o samą kwest­ię płci ale o wpisy­wanie się w pewien schemat układu płci w fil­mach – taki  rozkład jaki mamy w Pogrom­cach Duchów to układ który prze­j­mu­je­my od filmów gdzie dom­i­nac­ja jed­nej płci wiąże się z niedoce­nie­niem drugiej. A to z kolei prowadzi nas do układu który z równoś­cią niewiele ma wspól­nego.

ghostbusters_2016_image_004.0.0

To zawsze jest to samo trudne pytanie — czy jeśli zatrud­niony do fil­mu facet gra tą samą ład­ną idiotkę co zwyk­le kobi­eta, to wal­czymy czy utwierdza­my stereo­typy

Przy czym zwierz doskonale rozu­mie tą potrze­bę. Rzeczy­wiś­cie przez lata mieliśmy tyle filmów gdzie kobi­ety tylko migały w tle, że fajnie jest dostrzec że twór­cy filmów naresz­cie się­ga­ją po kobiece obsady. Przy czym w sum­ie nie są nowoś­cią całkowicie kobiece obsady – nowoś­cią jest dobieranie ich do filmów o których pro­du­cent myśli w kat­e­gorii wielkiego hitu. Dodatkowo – mimo zas­trzeżeń zwierza – widać, że być może coś jest na rzeczy. Nowi Pogrom­cy Duchów są już przez wielu oce­ni­ani bard­zo źle, trail­er fil­mu został naj­gorzej oce­nionym filmem w his­torii Youtube (nie był jak­iś wybit­ny ale nie ma wąt­pli­woś­ci, że zade­cy­dowała tu głównie żeńs­ka obsa­da i raczej kon­ser­waty­wni wiel­bi­ciele pier­wszych częś­ci), zaś cała pro­dukc­ja bory­ka się z prob­le­ma­mi – właśnie ze wzglę­du na żeńską obsadę. Zwierz to wszys­tko widzi i rozu­mie ale jed­nocześnie boi się, że zro­bi się nam kino podzielone – niby równe ale jed­nak różne, jako najprost­szy sposób unikana prob­le­mu jak pokazać obie płcie jako równe, bez koniecznoś­ci dokony­wa­nia podzi­ału.

sandra-bullock-cate-blachett-mindy-kaling-oceans-eleven-remake

Czy Ocean’s Eleven z kobiecą obsadą (w obsadzie mają być ponoć San­dara Bul­lock, Cate Blanchett  i Mindy Kaling) to krok do przo­du czy raczej potwierdzanie że albo w filmie są face­ci albo kobi­ety?

Przy czym jasne – dwa filmy to nie jest jeszcze moment by uważać to za olbrzy­mi prob­lem. Ale w sum­ie – nie chodzi nawet o żeńskie obsady ale robi­e­nie żeńs­kich remake. Widzi­cie – kiedy pow­stawało Ocean’s Eleven (też remake) nikt nie mówił, że robi całkowicie męską obsadę. Wybra­no his­torię, obsad­zono ją dobry­mi aktora­mi i udało się tym samym stworzyć film bard­zo pop­u­larny (nieste­ty jego kon­tynu­acje były już bez porów­na­nia gorsze). Gdy­by dziś ktoś stwierdz­ił, że chce zro­bić film o prze­myślanym wła­ma­niu i poin­for­mował że chce zatrud­nić same kobi­ety, zwierz pewnie klaskał­by w dłonie i rozmyślał jaka była­by jego ukochana obsa­da. Ale tak ma wraże­nie, że ponown­ie będziemy dzielić na żeńskie i męskie. Co więcej – aktor­ki zatrud­nione do fil­mu będziemy pewnie trak­tować jako odpowied­ni­ki ich męs­kich ról. I tak będziemy roz­maw­iały która z aktorek nada­je się na żeńskiego Clooney’a czy Pit­ta, znów przyj­mu­jąc męskiej role jako punkt odniesienia. Ostate­cznie okaże się, że kobi­eta może być w filmie ciekawa i sil­na byle­by tylko nie miała męskiej konkurencji, zwłaszcza w postaci fac­eta napisanego zgod­nie z charak­terystyką Hol­ly­woodzkiego bohat­era pier­ws­zo­planowego.

mcdocelec004h

Wąt­pli­woś­ci zwierza odnoszą się głównie do remake — nie chce by bohater­ki kobiece były sprowadzane do żeńs­kich odpowied­ników męs­kich bohaterów. Bo znów to mężczyz­na i jego bohater są punk­tem wyjś­cia

Zwierz nie jest prze­ci­wnikiem filmów z jednopł­ciową obsadą. Lubi takie w których nie pojaw­ia się właś­ci­wie żad­na kobi­eta i takie w których nie pojaw­ia­ją się mężczyźni. Ale jed­nak najbardziej lubi filmy w których mamy obie płcie, dobrze reprezen­towane i napisane. Kiedy zwierz rozmyślał co jest jego ideałem przyszła mu do głowy – ku jego włas­ne­mu zaskocze­niu – kome­diowa pro­dukc­ja z zeszłego roku – Agen­t­ka. Film oglą­da się przy­jem­nie, nie jest to dzieło ani wybitne ani bez­nadziejne. W sum­ie zwierz doskonale się baw­ił w cza­sie sean­su. Kiedy spo­jrzymy na rozkład płci ukaże się nam podzi­ał dość równy – mamy cztery kobi­ety (głów­na bohater­ka, jej przy­jaciół­ka, jej głów­na prze­ci­wnicz­ka, sze­fowa) i czterech mężczyzn (dwóch agen­tów, Jason Statham w roli samego siebie i główny zły). Film obie strony trak­tu­je podob­nie  — raz się z nich śmiejąc raz trak­tu­jąc poważnie. Zwierz wyszedł wtedy z kina z miłym poczu­ciem, że to jest mniej więcej to co chci­ał­by widzieć w fil­mach. Taką równość w obsadzie i znacze­niu dla fabuły, że w ostate­cznym rozra­chunku nie ma to takiego wielkiego znaczenia jakiej bohaterowie są płci, bo nie ogranicza ich to za bard­zo w ich dzi­ała­ni­ach.

spy-2-gallery-image

Zwierz pamię­ta film Agen­t­ka (który prze­cież jest pewną wari­acją na tem­at fil­mu szpiegowskiego) który właśnie uwiódł go tą prostą i niewymus­zoną równowagę wśród bohaterów.

To jeden z tych okrop­nych wpisów w którym zwierz mówi wam, że spoko­jnie może­cie mieć inny pogląd na sprawę i nie będzie miał z tym prob­le­mu. Bo rozu­mie frus­trację wielu kobi­et, które idąc do kina ori­en­tu­ją się, że w kole­jnym filmie właś­ci­wie nie ma postaci kobiecych. Ewen­tu­al­nie jest to tylko jed­na bohater­ka, albo dziew­czy­na głównego bohat­era. I tyle. Ale jed­nocześnie zwierz nie jest przeko­nany, czy powin­niśmy iść tą drogą. Jeśli zaczniemy prz­er­abi­ać stare sce­nar­iusze z męs­kich na kobiece wtedy raczej potwierdz­imy, że tak ważne jest by zachować jed­norod­ność, podzi­ał, czy czys­tość. Przy czym zwierz nie uważa by doty­czyło to przy­pad­ków poje­dynczych bohaterów np. w przy­pad­ku Han­ni­bala zmie­nie­nie płci dok­tor Bloom z mężczyzny (tak było w powieś­ci­ach) na kobi­etę (tak było w seri­alu) było doskon­ałym posunię­ciem. Dzię­ki temu pro­dukc­ja nabrała pewnej równowa­gi zaś sce­narzys­ta miał pomysł i na bohaterkę i na aktorkę odpowied­nią do tej roli. Jed­nocześnie taki zabieg przy­czynił się do tego co zwierz pos­tu­lu­je – mieliśmy obok siebie inteligentne i ciekawe posta­cie żeńskie i męskie. Niko­go nie trze­ba było ogłu­pi­ać czy wykreślać – postać żeńs­ka poradz­iła sobie doskonale. I chy­ba właśnie tego zwierz najbardziej by prag­nął.  Pewnej równowa­gi. Oczy­wiś­cie, tworze­nie filmów z wyłącznie kobiecą obsadą przy­wraca pewną równowagę w całej his­torii kina, ale zwierz uważa, że tak jak kręce­nie filmów wyłącznie z fac­eta­mi nie jest najlep­szym pomysłem, tak ma podob­ne odczu­cia wobec filmów wyłącznie z kobiecą obsadą (chy­ba że wyma­ga tego tem­at). Cho­ci­aż­by dlat­ego, że było­by fajnie gdy­by sce­narzyś­ci nauczyli się cho­ci­aż­by tak prostej rzeczy jak zdawanie tes­tu Bechdel w sytu­acji kiedy w filmie są mężczyźni. A tak zwierz ma waże­nie, że pomysłem na to jak spraw­ić by kobi­ety nie roz­maw­iały o mężczyz­nach, jest zdaniem sce­narzys­tów – wyrzu­cić mężczyzn ze sce­nar­iusza. A nie do koń­ca o to chodzi.

alana-bloom-hannibal

Zwierz nie jest prze­ci­wnikiem zmieni­a­nia płci jed­nej czy dwóch postaci — właśnie by wprowadz­ić równowagę czy reprezen­tację. Wąt­pli­woś­ci doty­czą kina które dzieli płcie bard­zo rygo­rysty­cznie

 

Jed­nocześnie już tak zupełnie na mar­gin­e­sie. W przy­pad­ku kiedy mamy do czynienia z obsadą całkowicie żeńską, fil­mu który był wcześniej całkowicie męs­ki, mamy jed­nak do czynienia z pewną deklaracją. Nie tyle poli­ty­czną ale odnoszącą się do znaczenia płci bohaterów. Płeć bohaterek sta­je się kluc­zowa i nieste­ty – zwyk­le dzielą­ca także widzów. Zwierz nie jest pewien jak bard­zo to  zjawisko wypły­wa na dobór wid­owni. Tzn. nie jest pewien ilu mężczyzn nie pójdzie na film, w którym są same kobi­ety. Zwierz nie troszczy się jakoś o ludzi którym to przeszkadza bo raczej nie pała do nich wielką sym­pa­tią. Ale jed­nocześnie nie jest pewien czy chci­ał­by, żeby fajne i nieza­leżnie bohater­ki kobiece pojaw­iały się tylko w fil­mach dla przeko­nanych. Chęt­nie widzi­ał­by je właśnie w fil­mach dla nieprzeko­nanych – tak by pokazać im że nic się nie stanie, jeśli postać kobieca wyjdzie z klasy­cznej roli. Jasne to brz­mi trochę dydak­ty­cznie ale jed­nocześnie zwier­zowi zależy by jak najwięcej osób dostrzegło, że płeć nie musi deter­mi­nować znaczenia postaci dla fabuły.

Ghostbusters_1

Wieść gmin­na niesie że obok kobiecych Pogrom­ców Duchów planowani są też męs­cy — robi­eni równole­gle. Zwierz nie śledz­ił pro­jek­tu więc nie wie czy z pomysłu coś zostało, ale ma takie poczu­cie że właśnie nie chci­ał­by żeby były dwa filmy — jeden “nasz” a dru­gi “ich”. Zwierz jet za fil­mową koe­dukacją!

Przy czym już na sam koniec – co ważne – wąt­pli­woś­ci zwierza doty­czą remake’ów.  Jeśli ktoś ma ory­gi­nal­ny pomysł na film z wyłącznie żeńską obsadą to zwierz nie widzi powodu by go nie krę­cić czy mieć coś prze­ci­wko. Nie chodzi bowiem o samą obec­ność kobi­et czy filmów o kobi­etach nawet nie chodzi o pod­staw­ian­ie kobi­et w miejsce postaci wcześniej napisanych jako męskie, czy granych przez mężczyzn. Wobec Pogrom­ców Duchów czy Ocean’s Eleven gdzie obsa­da była­by mieszana zwierz chy­ba nie miał­by takich wąt­pli­woś­ci. Tylko po pros­tu nie jest do koń­ca pewien czy dro­ga – tu są fil­mu z całkowicie męską obsadą, a tu z całkowicie żeńską, to dobry pomysł. Cho­ci­aż­by dlat­ego, że znów przyj­mu­je­my opowieść o fac­etach jako punkt wyjś­cia. Choć oczy­wiś­cie i Pogrom­ców Duchów i pewnie remake Ocean’s Eleven zwierz chęt­nie zobaczy. Ale wolał­by chy­ba nieco inną drogę do reprezen­tacji. Przy czym zwierz zda­je sobie sprawę, że to jest trochę następ­ny etap, zaś same wąt­pli­woś­ci mogą się rodz­ić w głowie kogoś kto nie ma żad­nego prob­le­mu z tym jakiej płci są bohaterowie. Nie mniej cza­sem warto się zas­tanow­ić czy na pewno idziemy zawsze w dobrym kierunku. Cho­ci­aż­by żeby nie obudz­ić się które­goś dnia w miejs­cu do którego zupełnie nie chcieliśmy trafić.

Ps: Zwierz był wczo­raj na Paradzie Równoś­ci, było bard­zo fajnie i kolorowo. I spotkał czytel­ników :) To było bard­zo miłe.

18 komentarzy
0

Powiązane wpisy