Home Ogólnie PO co oglądać jak można czytać czyli zwierz poleca 10 książek o kinie.

PO co oglądać jak można czytać czyli zwierz poleca 10 książek o kinie.

autor Zwierz

 

Hej

 

Zwierz podrzu­ci wam jeszcze jeden wpis o książkach bo uświadomił sobie w cza­sie fotograficznego raj­du po swoich półkach, że zebrał właś­ci­wie praw­ie wszys­tko co o Pol­skim kinie napisano. Ma też sporo opra­cow­ań tego co napisano kinie świa­towym. Zwierz się zas­tanow­ił i doszedł do wniosku, że sko­ro już zebrał taką kolekcję to może się z wami podzieli swo­ją wiedzą. Zwierz nie wie jak wy ale dla niego jeśli chodzi o wiedzę to nieza­leżnie od tego jak wiele da się wyciągnąć z Inter­ne­tu (a da się wyciągnąć mnóst­wo) zawsze miło mieć jak­iś papi­er i okład­kę do której moż­na wró­cić i się odwołać. Zwierz nie uwzględ­ni jed­nak w swoim wpisie książek takich jak olbrzymia wydana przez Białego Kru­ka Encyk­lo­pe­dia Kina (zwierz ma obie edy­c­je) — dlaczego? Bo po pier­wsze tylko wariaci czy­ta­ją encyk­lo­pe­dię jak leci (zwierz tak robił więc wie) po drugie aku­rat dane encyk­lope­dy­czne w przy­pad­ku kina lep­iej jed­nak zajrzeć do Inter­ne­tu gdzie infor­ma­c­je się nie przedaw­ni­a­ją. Dru­ga sprawa — o ile w przy­pad­ku kina pol­skiego zwierz naprawdę miał w łapach praw­ie wszys­tko (praw­ie bo jest mnóst­wo ciekawych pozy­cji które jed­nak nigdy nie docier­a­ją do mias­ta stołecznego o czym zwierz przekonu­je się boleśnie w cza­sie każdej wiz­y­ty w Łodzi) o tyle w przy­pad­ku kina świa­towego, zwierz ma bard­zo ogranic­zony wybór. Stąd też powiedzmy sobie szcz­erze — pojaw­ią się na liś­cie książ­ki anglo­języ­czne ale zwierz doszedł do wniosku, że skon­cen­tru­je się na kinie pol­skim i pol­s­kich opra­cow­a­ni­ach doty­czą­cych kina świa­towego.

 

 

 OK zwierz uważa, że gdy­by był Super­bo­haterem tak wyglą­dała by połowa jego przygód. 

 

Nie mniej już ter­az na początku może wam pole­cić (poza konkurencją) jed­ną książkę anglo­języ­czną, którą zdaniem zwierza każdy kino­man powinien mieć na półce — To “Film His­to­ry. The Intro­duc­tion” autorstwa Davi­da Bor­d­wella i Kristin Thomp­son — ta książ­ka jest podręcznikiem dla stu­den­tów zarówno kierunk­ów związanych z tworze­niem filmów jak i innych kierunk­ów. Jest to jed­nak znakomi­ta książ­ka która nie tylko omaw­ia his­torię kina ale także zmi­any jakie zachodz­iły w sposo­bie robi­e­niu filmów zarówno od strony tech­nicznej jak i artysty­cznej. Ilekroć zwierz czegoś nie wie a chce wiedzieć. Niech język obcy niko­go nie prz­er­aża bo książkę da się cztrać bez prob­le­mu bo jest napisana ciekawym językiem. Z  resztą, żeby się o tym jak ciekawe są obserwac­je autorów przekon­ać moż­na zajrzeć na ich blog, który przy­na­jm­niej zwierza zawsze wcią­ga na dłu­go.

 

 

 

 Zwierz ma to wydanie, ale każde wydanie ma inną okład­kę 

 

Dobra a ter­az dziesięć książek co by wiedzieć i potem wiedzą błyszczeć

 

1.) Pod­stawy wiedzy o filmie (Andrzej Pitrus, Alic­ja Hel­man) - niezbyt gru­ba książ­ka wydana swego cza­su przez słowo/obraz/terytoria — Książ­ka napisana  z myślą o ucz­ni­ach i stu­den­tach (choć jak autorzy przyz­na­ją w cza­sie pisa­nia wychodz­iła im co raz bardziej książ­ka dla stu­den­tów). To dość prze­jrzysty i ciekawy wykład tego co o filmie należy wiedzieć. Przy czym wiedzieć z punk­tu widzenia odrobinę fil­moz­naw­czego. Przykładów jest wiele podob­nie jak tem­atów bo pojaw­ia się i reflek­s­ja nad sposobem prowadzenia nar­racji, znacze­niem obrazu dźwięku, mon­tażu, cza­su i przestrzeni w filmie. Książ­ka ma wszys­tkie zale­ty i wady podręczni­ka — zaletą jest to, że wykład jest sprawny i spójny minusem to, że człowiek trochę czu­je że się uczy. Zwierz poczy­tał trochę wywiadów z autora­mi i rozu­mie, że zro­bili oni wszys­tko co uznali za stosowne by przy­bliżyć wid­zowi uważane za należące do wiedzy tajem­nej kwest­ie związane z rozbiorem fil­mu. Pojaw­ia­ją się też anal­izy pozy­cji nie koniecznie klasy­cznych co jest sym­bol­icznym podaniem ręki wid­zowi który nie spędz­ił swo­jego życia nadra­bi­a­jąc klasykę. Nieste­ty jak wszyscy fil­moz­naw­cy, których zwierz znał (a znał dość wąską grupę) z wywiadów wypły­wa lek­ka pog­a­r­da dla kino­mana masowego. Ale tym bardziej warto książkę przeczy­tać by udowod­nić autorom, że kino­man z mul­ti­plek­su nie koniecznie idzie tam na tych samych zasadach na których chodzi się do cyrku.

 

 

 Książ­ka ma jed­ną zasad­niczą wadę  — bard­zo miękką okład­kę

 

2.) His­to­ria fil­mu Pol­skiego (Red. Jerzy Toeplitz i Rafał Marsza­łek) — opus mag­num jeśli chodzi o his­torię fil­mu w Polsce — pier­wsze dwa tomy właś­ci­wie nie straciły na swo­jej aktu­al­noś­ci, kole­jne tomy wychodz­iły w lat­ach  1966–1994 co czyni z tej serii jed­ną z najdłużej wydawanych w kra­ju (chy­ba ten reko­rd pobiło tylko genialne Kino. Wehikuł Mag­iczny, które doczekało się wznowienia pier­wszego tomu zan­im jeszcze skońc­zono wydawać pier­wszą ser­ię). Jed­nak całość to coś o czym zwierz marzy i jak wiecie od wczo­raj nigdy nie udało mu się zdobyć bo był głupi i nie kupił sobie całoś­ci. Książ­ka wydana przy Zakładzie His­torii I Teorii PAN ale daleko jej do  książ­ki, która kogokol­wiek mogła­by znudz­ić. Zwierz dwa pier­wsze tomy zna właś­ci­wie na pamięć i jest pod wraże­niem tym jak lekko i ciekaw­ie napisano tą książkę — poza całą stertą infor­ma­cji, zna­j­du­ją się jeszcze cytaty z prasy, spory nie tylko o ksz­tałt fil­mu ale także o kinach, pieniądzach za które robiono filmy i o ludzi­ach, którzy byli na tyle sza­leni by o brać się za pro­dukcję filmów. Jedynym minusem serii jest to, że ury­wa się w 1972 roku. Niek­tórzy mogą mieć wąt­pli­wość czy nie ma w książce pewnych właś­ci­wych cza­som odniesień ide­o­log­icznych ale praw­da jest taka, że książ­ka dobrze pokazu­je, że ide­olo­gia ide­ologią a dobry autor i tak napisze to co na dany tem­at będzie chci­ał napisać. Z resztą jeśli umiecie dobrze lawirować pomiędzy tym co ide­o­log­iczne a tym co naprawdę ciekawe to zwierz radzi wam zajrzeć do olbrzymiej wspani­ałej wielo­to­mowej His­torii Sztu­ki Fil­mowej Toeplitza.

 

 

  

Zwierz do dziś łka że wtedy tamtego dnia nie kupił sobie wszys­t­kich tomów

 

3.) Kino Rzeczy znalezionych (Rafał Marsza­łek) - wydana kil­ka lat temu książ­ka Rafała Marsza­ł­ka opisu­je his­torię kina przyj­mu­jąc za klucz nie twór­ców, wykon­aw­ców czy wielkie idee ale drob­ne ele­men­ty rzeczy­wis­toś­ci — cud­owne rozdzi­ały o kobiecie w chustce na głowie, wspom­nienia o sznu­rach papieru toale­towego, ustępy o obra­zie bikiniarzy i prze­wod­ników pra­cy — twór­cy udało się z filmów pol­s­kich wyciągnąć to co zwyk­le umy­ka — jak­iś uch­wycony obraz rzeczy­wis­toś­ci składa­jącej się z ele­men­tów kiedyś ważnych i oczy­wistych dziś wielokrot­nie egzo­ty­cznych i zapom­ni­anych. Zwierz uwiel­bia takie pode­jś­cie do fil­mu, trochę między źródłem his­to­rycznym trochę po pros­tu wielkim śmiet­nikiem na którym moż­na znaleźć wszys­tko co doty­czyło naszej rzeczy­wis­toś­ci. Zwierz pole­ca wam książkę, którą czy­ta się szy­bko przy­jem­nie bo napisana jest tak, że po pros­tu nie sposób się oder­wać . Do tego zwierz uczęszczał na wykłady auto­ra i wspom­i­na je jako jedne z naj­ciekawszych i najsym­pa­ty­czniejszych zajęć jakie kiedykol­wiek miał, i z których wyniósł trochę wiedzy, którą od cza­su don cza­su prze­my­ca do swoich wpisów.

 

 Autor książ­ki, którą zwierz pod­sunął mu po którymś z wykładów był bard­zo zaskoc­zony, że zwierz kupił sobie książkę mimo, że była zafo­liowana.

 

4.)Historia Kina. Tom I. Kino Nieme, Tom II. Kino Klasy­czne (pod. red. Tadeusza Lubel­skiego) — to na razie dwa pier­wsze tomy olbrzymiego podręczni­ka aka­demick­iego zaj­mu­jącego się his­torią kina. Ale niech nie odstraszy was ta for­ma. To jed­na z lep­szych książek o kinie jaką zwierz czy­tał — ciekawa, dobrze ilus­trowana i przede wszys­tkim dale­ka od nud­nego wykładu. Co więcej oba tomy są tak skon­struowane że to właś­ci­wie kil­ka książek w jed­nym — jeśli intere­su­je was np. tylko kino pol­skie to bez prob­le­mu może­cie sobie poczy­tać tylko o tym co w wymienionym okre­sie dzi­ało się w Polsce. Tym bowiem co jest w książce naj­ciekawsze to podzi­ał na kina nar­o­dowe — przy czym więk­szość książ­ki zaj­mu­je reflek­s­ja nad kinem amerykańskim czy ważniejszy­mi kine­matografi­a­mi europe­jski­mi ale zna­jdzie się też esej o kinie węgier­skim (serio zwierz nie miał poję­cia o klasy­cznym okre­sie kina węgier­skiego) Książ­ki mają jeszcze jed­ną sporą zaletę — zarówno w wyda­niu z twardą okład­ką, jak i  w wyda­niu z okład­ką miękką są sto­sunkowo tanie jeśli nie powiedzieć śmiesznie tanie jak na jakość i ilość zgro­mad­zonego mate­ri­ału. Co więcej zwierz może was zapewnić, że jeśli uda wam się uzbier­ać wszys­tkie tomu (na razie wyszły dwa ale kole­jne przed nami) to na waszej półce będzie stała książ­ka o his­torii kina, do której będziecie mogli zaglą­dać bez obawy, ilekroć przyjdzie wam do głowy coś sprawdz­ić to na pewno tam zna­jdziecie.

 

 

 

 

 Jeśli chce­cie kupić sobie te książ­ki musi­cie sobie zostaw­ić sporo miejs­ca na półce. To nie są cienkie książ­ki. 

 

 

5.) Pry­wat­na his­to­ria kina pol­skiego. Od Zakazanych piosenek do  zakazanych piosenek. (Bar­tosz Micha­lak , Łukasz Figiel­s­ki) — to chy­ba ulu­biona książ­ka zwierza poświę­cona pol­skiej kine­matografii — zaw­iera roz­mowy z twór­ca­mi 23 filmów które miały swo­ją pre­mierę między 47 a 63 rok­iem czyli w okre­sie kiedy wbrew wszys­tkim nie sprzy­ja­ją­cym warunk­om pow­stały jedne z najlep­szych pol­s­kich filmów. Autorzy pozwala­ją mówić twór­com o aktorach, pisa­niu sce­nar­iusza, prze­jś­ciu od pomysłu do fil­mu, o pra­cy na planie. Zami­ast kole­jnych omówień dosta­je­my opowiadaną na wiele głosów książkę o tym  jak się robi filmy. I jak może­cie przewidy­wać to niesamowicie ciekawa his­to­ria, w której przewi­ja­ją się jeszcze nie znani ludzie, którzy będą znani,  w której jest więcej znanych nazwisk niż wypa­da w jed­nej kine­matografii. Książ­ka zawsze czyni zwierza nieco sen­ty­men­tal­nym bo prze­cież to his­to­ria o przeszłoś­ci i to nie tylko dlat­ego, że dzieje się w dekadach dawno min­ionych ale też dlat­ego, ze coś niedo­brego stało się z pol­skim kinem. Tym bardziej trze­ba czy­tać książ­ki, które przy­wraca­ją człowiekowi wiarę, że kino pol­skie nie musi oznaczać czegoś z założe­nia nie do oglą­da­nia.

 

 

 Książ­ka była przez pewien czas strasznie dro­ga. Zwierz ostat­nio kupił ją w taniej książce za 25 zł.

 

 

5.) Gefilte Film. Wąt­ki Żydowskie w Kinie (Tomy. 1–3) (pod .red.  Joan­ny Preizn­er) — zwierz czu­je się dzi­wnie pole­ca­jąc wam zbiór artykułów ale w tym przy­pad­ku nie ma wąt­pli­woś­ci, że czy­ta­jąc je nie spot­ka was zawód. Ulu­biony tom zwierza — pier­wszy — wypełniony po brze­gi świet­ny­mi artykuła­mi jest nieste­ty właś­ci­wie nie do dosta­nia (zwierz przeczy­tał go w całoś­ci, dwa razy w bib­liotece), w drugim tomie zna­jdziecie świet­ny artykuł o żydowskoś­ci w Zeligu Allena, a w trzec­im jeden z ulu­bionych ese­jów zwierza porównu­ją­cych dwa Być albo nie Być. Do książek warto zajrzeć, by przekon­ać się, że wąt­ki żydowskie w kinie wychodzą daleko poza filmy o Holokauś­cie. A sko­ro przy żydach i kinie jesteśmy to zwierz pole­ca wam tu dwie książ­ki — pier­wsza to Film Żydows­ki w Polsce Nathana Grossa opowiada­ją­cy his­torię nie ist­niejącej już żydowskiej kine­matografii w Polsce. Książ­ka abso­lut­nie fas­cynu­ją­ca. Dru­ga książ­ka którą warto przeczy­tać albo tylko prze­jrzeć to Pol­ly­wood. Niesły­chanie ciekawa książ­ka o tym jak polscy żydzi zakładali Hol­ly­wood. Co praw­da jest to pozy­c­ja, w której nie zgadza­ją się koniecznie wszys­tkie fak­ty (zwłaszcza, że wszyscy żydzi zostali z miejs­ca Polaka­mi) ale  czy­ta się to ze sporą przy­jem­noś­cią.

 

 

 

 

 

 Zwierz wie, że pier­wszego tomu nie da się dostać, ale pozostałe są w sprzedaży i są slicznie wydane, nato­mi­ast Fil­mu Żydowskiego musi­cie chy­ba poszukać w bib­liotekach.

 

6.) Romans z X muzą (Antoni Słon­im­s­ki) — jeśli już czy­tać o kinie to może czy­tać najlep­szych. Wszyscy wiedzą, że Słon­im­s­ki był znakomi­tym kry­tykiem teatral­nym, ale zapom­i­na się, że pisał także recen­z­je fil­mowe i zaj­mował się w swoich feli­et­onach sprawa­mi fil­mu. Tek­sty Słon­im­skiego mają wszys­tko to czego czytel­nik tek­stu fil­mowego może sobie zaży­czyć — są ciekawe, dow­cip­ne a w niek­tórych miejs­cach zabójc­zo zjadli­we zwłaszcza w odniesie­niu do pod­noszą­cych podat­ki kinom władz Warsza­wy. Do tego w tym zbiorze zebra­no zarówno przed­wo­jenne jak i powo­jenne uwa­gi Słon­im­skiego na tem­at kina więc moż­na zobaczyć pełne spek­trum jego fil­mowej pub­l­i­cysty­ki. Jeśli zaś zain­tere­su­je was jak pisano o kinie w dwudziestole­ciu to warto zajrzeć do Mniszków­na… I co dalej w pol­skim kinie (pod. red. Bar­bary Gier­szewskiej) gdzie zna­j­du­je się wybór artykułów o stanie pol­skiego kina z prasy branżowej dwudziestole­cia.

 

 

 Zwierz uważa, że nawet jeśli nie bawi was kino warto sobie kupić tą książkę

 

7.) Poza ekranem. Pol­s­ka kine­matografia w lat­ach 1896–2005. (Edward Zajiček) — łat­wo prze­gapić ta książkę — nie jest ład­nie wydana, braku­je w niej ilus­tracji, nie ma twardej oprawy i wyglą­da na mało intere­su­jącą pub­likację, do tego jest to książ­ka pode­jrzanie tania na tle innych pozy­cji porusza­ją­cych kwest­ię his­torii pol­skiego kina. Tylko że książ­ka Zajic­ka jest inna. Autor jest spec­jal­istą w kwestii spraw finan­sowa­nia kine­matografii — jak nikt inny zna się na tym o czym zazwyczaj w książkach się nie pisze czyli na eko­nom­icznej stron­ie pro­dukowa­nia filmów, oczy­wiś­cie jego książ­ka nie jest o tym — jest ciekawym i bard­zo klarownym wykła­dem his­torii pol­skiej kine­matografii ale zna­jdziecie tam właśnie te eko­nom­iczne ele­men­ty, których nie ma gdzie indziej. Z resztą jeśli ten aku­rat aspekt was zain­tere­su­je to warto zajrzeć do  Zary­su his­torii gospo­dar­czej kine­matografii pol­skiej Zajic­ka (na razie wyszedł tom I) gdzie zaj­mu­je się on właś­ci­wie wyłącznie kwes­t­ia tego jak pro­dukowano filmy od strony eko­nom­icznej. Jeśli jest się nor­mal­nym czytel­nikiem książ­ka może trochę nudz­ić. Tak więc nie powin­no was dzi­wić, że zwierz uwiel­bia tą pozy­cję.

 

 

 Książ­ka wyglą­da niepo­zornie, a jest abso­lut­nie wspani­ała. 

 

8.) His­to­ria kina pol­skiego: twór­cy, filmy, kon­tek­sty ( Tadeusz Lubel­s­ki) wydał pier­wsze wydanie ewident­nie mając zwierza na myśli czyli dokład­nie w chwili kiedy zwierz potrze­bował tej książ­ki do swo­jego mag­is­teri­um. Od tamtego cza­su książ­ka miała tyle wydań pod tylo­ma okład­ka­mi, że zwierz o mało nie kupił jej sobie jeszcze raz (co najm­niej dwa razy). To obec­nie najnowsza, i najświeższa his­to­ria kina pol­skiego. Mniej dokład­na niż sześ­cioto­mowa saga ale dochodzą­ca do naszych cza­sów a do tego jeszcze mieszczą­ca się w jed­nym ład­nym tomie i może­my mieć pewność, że opinie o kole­jnych pro­dukc­jach na pewno nie są skażone tym co napisać moż­na a czego napisać nie moż­na. Zwierz nie wie jak wyglą­da­ją kole­jne wyda­nia ale jego to czys­ta pereł­ka — szyte, na pięknym papierze z ład­ny­mi ilus­trac­ja­mi, bard­zo  czytelne — ide­alne jeśli chce­my mieć pewność, że książ­ka nie roz­pad­nie się nam po przeczy­ta­niu. A sko­ro już jesteśmy przy Tadeuszu Lubel­skim to wydał on w tym roku abso­lut­nie niesamow­itą książkę czyli “His­to­ria niebyła kina PRL”, która opowia­da o fil­mach, których nie nakrę­cono lub o wiz­jach, które nigdy nie zostały zre­al­i­zowane — prze­cięt­ny czytel­nik zapłaci za książkę 45 zł ale zwierz z wyroków nie­ba znalazł ją w Łodzi w antyk­waria­cie i zapłacił tylko 30.

  Zwierz ma książkę z taką okład­ką, którą uważa za wspani­ałą, ale od tamtego cza­su książ­ka doczekała się co najm­niej dwóch innych.

 

 

9.) Ach! Pol­s­ki Plakat fil­mowy (oprac. Doro­ta Fol­ga-Januszews­ka ) — nie tak dawno temu pol­skie kino obchodz­iło stule­cie — z tej okazji wydano kil­ka książek — Fil­mote­ka nar­o­dowa wydała bard­zo ciekawe zeszy­ty poświę­cone his­torii kina (które jed­nak już się chy­ba całkowicie rozeszły więc zwierz nie będzie o nich pisać) nato­mi­ast wydawnict­wo Bosz wydało książkę, zaw­ier­a­jącą his­torię i bogaty zbiór pol­s­kich plakatów poczy­na­jąc od dwudziestole­cia między­wo­jen­nego przez całą pol­ską szkołę plakatu. Nie ma się co spier­ać, że w Pol­skiej kine­matografii sztu­ka plakatu ma spec­jalne i wyróż­ni­a­jące nas na tle innych kra­jów miejsce. Album jest abso­lut­nie przepiękny i spraw­ia, że zwierz aut­en­ty­cznie czu­je się dum­ny ilekroć oglą­da kole­jne świetne pro­jek­ty graficzne, szko­da że dziś plakat po pol­sku oznacza pho­to­shopa i białe tło.

 

 

 Powiedzmy sobie książ­ka z taką ład­ną okład­ką musi być faj­na. Jest też dostęp­na w wer­sji ang­iel­skiej. 

 

 

10.) Od niewol­ni­cy zmysłów do czarnych dia­men­tów (Leszek Armatys, Wiesław Stradom­s­ki) - zwierz radzi wam pójść do bib­liote­ki albo przeszukać antyk­wari­aty bo nieste­ty wydanej w 1988 roku książ­ki nie zna­jdziecie pewnie na półkach — to ese­je o kole­jnych ważnych i nieco mniej ważnych pol­s­kich fil­mach z dwudziestole­cia między­wo­jen­nego — jeśli kiedykol­wiek mieliś­cie wyraże­nie że kiedyś to dopiero było kino a dziś to robi się tylko chłam. Streszczenia fabuły niek­tórych filmów spraw­ia­ją, że trze­ba się dwa razy zas­tanow­ić skąd pro­du­cent wziął na nie pieniądze. Do tego książ­ka nie jest napisana językiem naukowym wręcz prze­ci­wnie czy­ta się ją lekko łat­wo i przy­jem­nie a nar­rac­ja bardziej przy­pom­i­na przy­woły­wanie wspom­nień niż omaw­ian­ie kine­matografii. Zwierz czy­tał książkę kil­ka razy z powodów naukowych ale jest to jed­na z niewielu książek do których zwierz zaglą­da sprawdz­ić jed­ną rzecz i czy­ta je do koń­ca.

 

 Zwierz nie zro­bił tego zdję­cia bo nie ma zwycza­ju mierzyć książek ale to jest dowód że ktoś swo­ją wymier­zoną książkę chce wydać

 

 

Dobra zwierz wymienił dziesięć tytułów (no może przy­pad­kiem odrobinę więcej) i ma wraże­nie, że znów opowiedzi­ał wam tylko o częś­ci tytułów i powinien snuć swo­ją his­torię dalej. Ale może lep­iej poprzes­tać na tym co jest bo jeszcze się zniechę­ci­cie. Nieste­ty zwierz nie może was zapewnić, że uda wam się dostać wszys­tkie książ­ki choć sporo wymienionych pozy­cji zna­jdziecie w księ­gar­ni­ach. Oczy­wiś­cie czy­tanie wszys­tkiego nie ma sen­su (to znaczy ma sens tylko w przy­pad­ku wyjątkowego zezwierzęce­nia pop­kul­tur­al­nego) więc nie prze­j­mu­j­cie się jeśli część tytułów okazu­je się niedostęp­na.

 

Może­cie się zas­tanaw­iać dlaczego na liś­cie nie ma żad­nego z tak pop­u­larnych wydań 1001 filmów które trze­ba zobaczyć, 100 najlep­szych filmów, 200 filmów które zmieniły kine­matografię — zwierz zbiera takie książ­ki dość obsesyjnie (podob­nie jak wszys­tkie leksykony typu Kro­ni­ka fil­mu czy Cin­e­ma Year by Year) oraz słown­i­ki fil­mu  ale praw­da jest taka, że to sztu­ka dla sztu­ki — spisy służą zwier­zowi co najwyżej do tego by odz­naczać na nich filmy które widzi­ał — nigdy nie trak­tu­je ich jako porady co musi zobaczyć zaś wyda­nia opisu­jące his­torię kina rok po roku są wspani­ałe ale deza­k­tu­al­izu­ją się w zas­trasza­ją­co szy­bkim tem­pie. Jest jeszcze jed­na kat­e­go­ria książek którą zwierz bard­zo lubi — to książ­ki poświę­cone konkret­nym moty­wom czy posta­ciom fil­mowym jak np. Bon­dowi — no ale tu każdy musi sobie sam wybrać co go najbardziej intere­su­je. Tak więc tu musi­cie sobie poradz­ić sami.

 

 

 To ostat­nie wydanie CIn­e­ma Year by Year jakie ma zwierz. Poprzed­nich dwóch, które też posi­adał już się pozbył.

 

A tak przy okazji czy­ta­nia zwierz radzi wszys­tkim swoim czytel­nikom udać się do kiosku i zakupić najnowszą Poli­tykę gdzie zwierz pisze o Bondzie. Tekst ma wszys­tkie bajery w postaci przecinków, braku trze­ciej oso­by i jeszcze z nazwiskiem zwierza pod koniec. No serio aż żal prze­gapić taką okazję.

 

 

 Dla wzrokow­ców — kupu­je­cie ten numer i czyta­cie tekst zwierza (nieste­ty inny socjolog trafił na okład­kę) na stronach 70–72.

 

Ps: Jak zauważyliś­cie zro­bił się zwier­zowi mały książkowo fil­mowy cykl. Tak więc jutro zwierz będzie pisał o aktorach piszą­cych książ­ki nie koniecznie o sobie samych i gra­niu. Zobaczymy kto i co popełnił, co jest genial­nym pomysłem wpisowym Agi :)??

 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy