Home Ogólnie Psy? Rekiny? Wilki? czyli zwierz o Rekinach Wojny

Psy? Rekiny? Wilki? czyli zwierz o Rekinach Wojny

autor Zwierz
Psy? Rekiny? Wilki? czyli zwierz o Rekinach Wojny

Psy zamieniły się w Pol­skim tłu­macze­niu na  Rekiny Wojny (to jasne Psy Wojny już były) ale zdaniem zwierza to chy­bione tłu­macze­nie. I nie dlat­ego, że między psem a rekinem zachodzą duże różnice anatomiczne ale dlat­ego, że film należało zaty­tułować Wil­ki Wojny. Nie ma bowiem wąt­pli­woś­ci, że twór­cy naoglą­dali się nieco za dużo filmów Scors­ese i postanow­ili zro­bić taki sami. Szko­da że jest to pró­ba bard­zo miał­ka. Jak wszys­tkie podrób­ki.

Film opowia­da prawdzi­wą his­torię dwóch młodych chłopaków którzy zaj­mu­ją się… han­dlem bronią.  Nasz bohater David to trochę zagu­biony młody człowiek pracu­ją­cy jako masażys­ta. Nie ma za bard­zo pomysłu na siebie i jak to zwyk­le wśród młodych ludzi bywa, ma prob­le­my finan­sowe. Na całe szczęś­cie na hory­zon­cie pojaw­ia się jego przy­ja­ciel z dziecińst­wa Efraim – który właśnie wró­cił z Los Ange­les gdzie razem z wujem sprzedawał w Internecie broń. Efraim ma jed­nak zde­cy­dowanie lep­szy pomysł na biznes – wystar­czy tylko wejść na stronę z prze­targa­mi dla armii amerykańskiej i może się okazać że nawet mała fir­ma prowad­zona przez dwóch facetów bez doświad­czenia może dostać poważny rzą­dowy kon­trakt. David i Efraim rzecz jas­na zakłada­ją razem biznes i zaczy­na­ją robić interesy z najwięk­szym klien­tem jakiego moż­na sobie wymarzyć. Armią która cią­gle jest w stanie wojny.

war_dogs_trailer_still

Dwaj panowie na lekkim haju zdoby­wa­ją rzą­dowy kon­trakt. Niby brz­mi intrygu­ją­co a wieje nudą

Nie trze­ba dłu­go czekać aż film wpad­nie w znane nam tory. Sko­ro mamy dwóch młodych ludzi, łatwy szmal i możli­wość przekroczenia grani­cy prawa to jasne jest że zobaczymy his­torię wzlotów i upad­ków. Sce­ny – każ­da z nich ma osob­ny tytuł – układa­ją się w bard­zo dobrze znaną nam lin­ię fab­u­larną. Pieniędzy jest coraz więcej, chci­wość zaczy­na pukać do drzwi no i coraz więcej może się zep­suć. Ilekroć widz­imy naszych bohaterów wyda­ją­cych pieniądze może­my już w duszy liczyć że niedłu­go przyjdzie im za takie postępowanie zapłacić. Film się zresztą z tym nie kry­je bo pier­wsza sce­na – wyję­ta z chrono­log­icznej nar­racji od razu sugeru­je nam, że coś pójdzie bard­zo nie tak. Ale nawet bez tej sce­ny byśmy to dobrze wiedzieli – oglą­dal­iśmy mnóst­wo takich filmów na przestrzeni lat. Sko­ro mamy kogoś kto szy­bko dochodzi do takich pieniędzy to dro­ga w dół będzie równie szy­b­ka i oczy­wista. Co do tego nie ma najm­niejszych wąt­pli­woś­ci.

maxresdefault

Sporo w tych Rek­inach Wojny jest z Wil­ka z Wall Street

Tym co powin­no nas intere­sować jest dro­ga bohaterów na szczyt. Film próbu­je tu być jed­nocześnie dow­cip­ny i wnikli­wy. Trochę przy­pom­i­na pod wzglę­dem nar­racji Big Short ale nie jest ani aż tak porusza­ją­cy ani odkry­wa­ją­cy coś o czym byśmy nie wiedzieli. Chy­ba, że dla kogoś jest zaskocze­niem jak wielkim wydatkiem zasi­la­ją­cym pewne gałęzie gospo­dar­ki jest woj­na. Ale wtedy musi­ał­by to być chy­ba człowiek który prze­gapił wszys­tkie kon­flik­ty wojenne jakie wydarzyły się ostat­nio, zwłaszcza te prowad­zone przez Stany Zjed­noc­zone. Poza tym jed­nak film nie jest do koń­ca w stanie znaleźć swo­jego tonu. Niekiedy wyda­je się zmierzać ku Wilkowi z Wall Street i pokazać abso­lut­nie  niemoralne ale też bezczel­nie odważne zachowa­nia bohaterów. Prob­lem w tym, że w tej opartej na fak­tach his­torii aż tak wiele się ich nie zna­jdzie. Nie ma tu też za wiele rozważań o moral­noś­ci. David, teo­re­ty­cznie jest prze­ci­wny wojnie a jego dziew­czy­na wręcz jej nien­aw­idzi ale jakoś trud­no uznać że wchodze­nie pacy­fisty w świat hand­lu bronią stanowi tu motyw prze­wod­ni.  Wydawać by się mogło, że najwięk­szy nacisk zostanie położony na przy­jaźń głównych bohaterów, ale to co z początku wyda­je się ważnym ele­mentem fil­mu potem trochę się gubi.

rs_1024x677-160329114335-1024.war-dogs.cm.32916

Panowie gra­ją dobrze ale przez śred­ni sce­nar­iusz prze­bić się trud­no

Trze­ba zaz­naczyć, że nie jest to pro­dukc­ja źle zagrana.  Miles Teller który gra Davi­da dobrze sprawu­je się w roli takiego chłopa­ka bez wiel­kich ambicji który nie wyko­rzys­tu­je całego swo­jego potenc­jału ale kiedy da się mu szan­sę – potrafi się wykazać. Nie jest ani za bard­zo moral­ny ani nie moral­ny, i choć ma być naszym bohaterem to jego głównym prob­le­mem jest to, że nie za bard­zo ma jakikol­wiek charak­ter. Na pewno jest zap­a­tr­zony w swo­jego przy­ja­ciela, który w prze­ci­wieńst­wie do niego potrafi się niemal przy każdy spotka­niu biz­ne­sowym wymyślać na nowo i doskonale wie czego ludzie od niego chcą. David zaś wyglą­da jak­by nie miał zielonego poję­cia czego ludzie chcą, zaś sam zada­woli się trzy­dziestoma pro­cen­ta­mi zysków i nie zada­je zbyt wielu niepotrzeb­nych pytań. To jeden z tych strasznych bohaterów współczes­nej kine­matografii które­mu powin­niśmy kibi­cow­ać tylko z dwóch powodów. Po pier­wsze dlat­ego, że w ogóle ist­nieje a po drugie dlat­ego, że prowadzi nar­rację. Przy czym ta nar­rac­ja strasznie pach­nie kopią Wil­ka z Wall Street. I choć Scors­ese nar­racji zza kadru nie wymyślił to sposób jej prowadzenia bard­zo przy­pom­i­na tą z jego filmów.

maxresdefault (1)

W tej opartej na fak­tach his­torii trochę zabrakło naprawdę ciekawych fak­tów

Bardziej charak­terysty­czną rolę ma tu Jon­ah Hill który trochę odt­warza swój wys­tęp z Wil­ka z Wall Street. Co ciekawe jed­nak tu jego postać zna­j­du­je się w nieco innym położe­niu. Otóż mimo, że jest wielkim, nieco obleśnym i trud­nym do pol­u­bi­enia facetem pozu­ją­cym na gang­stera to stanowi niedoś­cigły wzór dla naszego bohat­era Davi­da. To nieczęsty w przy­pad­ku współczes­nej pop­kul­tu­ry bohater który jest grub­szy, mniej atrak­cyjny i mniej męs­ki od swo­jego kole­gi ale to właśnie on pełni rolę tego podzi­wianego sam­ca alfa. W sum­ie ta zmi­ana pewnego układu do którego jesteśmy przyzwycza­jeni jest chy­ba jedynym ory­gi­nal­nym ele­mentem fil­mu. Inna sprawa że Hill jest naprawdę dobrym aktorem bo w filmie z tru­dem się na jego bohat­era patrzy a jego wyso­ki śmiech jest kosz­marny. To nie jest łatwe zagrać kogoś tak specy­ficznie odrzu­ca­jącego.

AATD-FP-035_e6b75591af

Film odkry­wa wielką tajem­nicę — Woj­na to biznes. Tak, tak a Bat­man to Bruce Wayne w prze­bra­niu

W filmie pojaw­ia się też Bradley Coop­er zapewne dlat­ego, że film reży­serował Todd Philips czyli reżyser trzech część Kac Vegas. Coop­er ma niewielką dru­go­planową rolę (w której nosi spec­jal­nie nie twar­zowe oku­lary – chy­ba po to by przy­pom­nieć wszys­tkim że to poważ­na rola do której nie musi być śliczny) niele­gal­nego sprzedaw­cy broni, ale radzi sobie w niej bard­zo dobrze – zwłaszcza jak na to, że jest to ról­ka bez porów­na­nia mniejsza niż moż­na było­by się spodziewać. Inna sprawa sko­ro przy Tod­dzie Philip­sie jesteśmy to warto zaz­naczyć, że jest to – trochę zgod­nie z trady­cją auto­ra, film niemalże bez kobi­et. W filmie pojaw­ia się właś­ci­wie tylko jed­na postać kobieca – Iz (gra ją Ana  de Armas)- dziew­czy­na głównego bohat­era. I cóż ta Iz robi przez cały film? Otóż ma pre­ten­sje. W takich fil­mach jak ten dla kobi­et zawsze jest tylko jed­na rola – mają­cych pre­ten­sje. W zależnoś­ci czy bohater jest dzi­wkarz czy nie to albo ma pre­ten­sje o kochan­ki albo – jak w przy­pad­ku Rek­inów Wojny – o samą naturę jego pra­cy. Przy czym film jest nakrę­cony tak, że w sum­ie dwie wypowiada­jące się w nim kobi­ety (bo chy­ba tylko tyle kobi­et w tym filmie mówi) mówiąc coś co psu­je zabawę. Jed­na chce wymusić na bohaterze by mówił jej prawdę o tym co robi, dru­ga przestrze­ga go przed spółką z najlep­szym kumplem. To że obie mają rację nie ma znaczenia – psu­ją zabawę.  Zresztą w filmie usłyszymy bezpośred­nio z ekranu, że w biz­ne­sie hand­lu bronią najlep­sze jest to, że nie ma kobi­et. Zwierz nie jest zda­nia że w każdym filmie powin­ny być posta­cie kobiece ale coraz bardziej ma dość takich w których tych kobiecych postaci nie ma trochę bez powodu.

war-dogs1

Kobi­et w filmie praw­ie nie ma, chy­ba że się czepi­a­ją tego super sprzedawa­nia broni

Rekiny Wojny to taki film który trafia na ekrany kin pod koniec sierp­nia. Czyli mniej więcej wtedy kiedy wyda­je się, że już nigdy nie zobaczymy w kinie dobrego fil­mu. Być może na tle swo­jej konkurencji wypa­da nieźle, ale zwierz ma wraże­nie że to film który zapom­ni się równie szy­bko co inne prze­bo­je tego lata. To jed­na z tych pro­dukcji które nie mają włas­nego gło­su, pomysłu i odra­bi­a­ją po pros­tu lekcję z opowiada­nia his­torii o wzlocie i upad­ku. Co więcej reżyser chy­ba nie miał za bard­zo pomysłu na to fil­mu. Ani to kome­dia, ani dra­mat, ani film porusza­ją­cy ważną strunę w naszym ser­cu. Kto widzi­ał Big Short ten wie, że moż­na spoko­jnie nakrę­cić film który te wszys­tkie trzy ele­men­ty łączy. I to na nieco mniej porusza­ją­cy (na pier­wszy rzut oka) tem­at niż han­del bronią. Ostate­cznie dosta­je­my taki film który pewnie będzie leci­ał co pewien czas w telewiz­ji. Obe­jrzeć moż­na. Ale nie trze­ba.

Ps: Wczo­raj zmarł Gene Wilder – aktor kome­diowy znany głównie z filmów Mela Brook­sa (Pro­du­cen­ci, Płonące Siodła, Młody Franken­stein) a także  z pier­wszej wer­sji Willy Won­ki i Fab­ry­ki Czeko­la­dy. To przykra wiado­mość, bo aktor był z niego doskon­ały – co jest zdaniem zwierza pod­wójnym wyróżnie­niem kiedy mowa o aktorze kome­diowym. Zwierz jed­nak nie poświę­ci mu osob­ne­go tek­stu bo choć naprawdę zwier­zowi szko­da straty doskon­ałego akto­ra to nigdy nie czuł się z nim bard­zo emocjon­al­nie związany. Ale tal­ent podzi­wiał, zwłaszcza w fil­mach Mela Brook­sa (które zwierz uwiel­bia)

1 komentarz
0

Powiązane wpisy