Home Komiksy Już nigdy nie będzie takich Kaczek czyli “Życie i Czasy Skenerusa McKwacza”

Już nigdy nie będzie takich Kaczek czyli “Życie i Czasy Skenerusa McKwacza”

autor Zwierz

Odnoszę wraże­nie, że w tym roku niemal wszyscy znaleźli pod choinką nowe, jubileuszowe wydanie Życia i Cza­sów Sknerusa McKwacza. Jed­nego z najlep­szych komik­sów jakie kiedykol­wiek opisy­wały losy kacz­ki. Zwierz też dostał swój egzem­plarz od Mikoła­ja i zdążył sobie do niego w ostat­nich dni wró­cić. Nie bez przy­jem­noś­ci i kilku reflek­sji. Bo to jest dia­blo dobry komiks.

Dla tych którzy nie mają poję­cia o czym mowa – bard­zo krótkie wyjaśnie­nie. Życie i Cza­sy Sknerusa McKwacza to dzieło, które trud­no jed­noz­nacznie zak­wal­i­fikować. Z jed­nej strony to komiks tak bard­zo osad­zony w kanon­ie stwor­zonym przez Car­la Bark­sa jak tylko się da. Z drugiej – autor komik­su, Don Rosa z zapałem znanym tylko najwięk­szym wiel­bi­cielom, stworzył coś co może­my nazwać kanon­icznym fan fikiem. Inny­mi słowy, opowiedzi­ał nam dokład­nie o młodoś­ci Sknerusa McKwacza bard­zo dokład­nie wyko­rzys­tu­jąc infor­ma­c­je które Barks rozrzu­cił to tu to tam po swoich komik­sach. O tym jak niesamow­itą pracę wykon­ał Rosa moż­na przeczy­tać we wstę­pach do kole­jnych rozdzi­ałów, w których autor tłu­maczy się z częś­ci swoich decyzji artysty­cznych a jed­nocześnie pod­powia­da do których ory­gi­nal­nych opowieś­ci Bark­sa nawiązuje.

 

Rosa naw­iązu­je w swoich komik­sach nie tylko do komik­sów Bark­sa, ale też do jego ole­jnych obrazów pokazu­ją­cych frag­men­ty z życia Sknerusa

 

Opowieść o młodoś­ci Sknerusa McKwacza niesie w sobie wszelkie znamiona opowieś­ci o wiel­kich herosach. Sknerus jest odważny, rozważny i ma sporo szczęś­cia. His­to­rie o nim, jeszcze za życia sta­ją się leg­en­da­mi, spraw­ia­jąc że nasze­mu dziel­ne­mu kac­zorowi przy­by­wa coraz więcej przy­domków, a jego imię sta­je się coraz bardziej znane nie tylko w samych Stanach ale na całym świecie. Jed­nocześnie opowieść o zdoby­wa­niu wielkiego majątku przez najbo­gat­szego kac­zo­ra na świecie, to rozprawa o tym jak właś­ci­wie opowiedzieć sobie o człowieku, który zdobył tak niezwykły majątek. Z  jed­nej strony, wydawać by się mogło, że opowieść o Sknerusie w nat­u­ral­ny sposób powin­na dążyć do opowieś­ci o chci­woś­ci, skąpst­wie i miłoś­ci do pieniądza. Teo­re­ty­cznie bowiem, tego uoso­bi­e­niem dla wielu mógł­by być kąpią­cy się w swoich górach mon­et Sknerus. Zwierz przeczy­tał gdzieś, że prze­cież wiado­mo, iż Sknerus jest sym­bol­em tego jak ważne jest dzi­ałanie samodzielne, indy­wid­u­alne bez oglą­da­nia się na nikogo.

 

 

Tylko, że Sknerus nie jest bohaterem współczes­nym, ale zde­cy­dowanie wyję­tym z kart powieś­ci z koń­ca XIX czy początku XX wieku.  To z jed­nej strony – marze­nie o ide­al­nym kap­i­tal­iś­cie, z drugiej – niekoniecznie skażone wiz­ją, że ide­al­ny kap­i­tal­ista powinien też być ide­al­nym ego­istą. Przy­gody Sknerusa toczą się wokół podob­ne­go schematu – jasne pieniądze i majątek są ważne, ale w sum­ie ich zdoby­cie jest mniej satys­fakcjonu­jące niż zdoby­wanie. Tym co powin­no przede wszys­tkim przyświecać tym, którzy prag­ną zdobyć for­tunę jest ucz­ci­wość i chęć pomo­cy innym. I to nie tylko włas­nej rodzinie (Sknerus od początku swoich przygód wysyła prze­cież pieniądze do Szkocji by wspomóc swo­ją zubożałą rodz­inę) ale też napotkanym na drodze ludziom. Los nigdy Sknerusa za to nie każe – jeśli komuś pomoże, to wcześniej czy później okaże się, że dzię­ki temu zdobył sojuszni­ka albo nową umiejęt­ność która ostate­cznie zaprowadzi go do bogact­wa. His­to­ria nie pozostaw­ia wąt­pli­woś­ci – Sknerus był najszczęśli­wszy w życiu kiedy bogact­wa szukał, przeży­wa­jąc nowe fan­tasty­czne przy­gody, a niekoniecznie kiedy już je znalazł. Wartoś­cią za którą warto gonić, jest ucz­ci­wa pra­ca, która przynosi dobre wyna­grodze­nie. To  jest ów skarb, nad którym moż­na wznieść swój żelazny skarbiec.

 

 

 

Trze­ba bowiem przyz­nać, że jed­ną z naj­ciekawszych cech komik­su jest jego skłon­ność do pokaza­nia nam bohat­era który zupełnie sprze­niewierza się swoim ideałom. Do momen­tu kiedy Sknerus zdoby­wa pier­wsze mil­iony jest bohaterem może nie ide­al­nym, ale z całą pewnoś­cią pozy­ty­wnym. Takim, który szanu­je cud­ze trady­c­je i bóst­wa (bard­zo faj­na opowieść Aus­tral­i­js­ka gdzie Sknerus rozu­miem, że nie powinien sobie przy­właszczać arte­fak­tów dawnych kul­tur) i nigdy nie korzys­ta z prze­mo­cy (chy­ba, że jest do tego zmus­zony przez bandziorów). A jed­nak w pewnym momen­cie his­torii widz­imy go jako człowieka, który nie cofnie się przed nasłaniem zbirów na wodza wios­ki, który nie chce mu odstąpić zie­mi. To postępowanie zosta­je ukarane w sposób nat­u­ral­ny – Sknerus traci to co jest od pieniędzy ważniejsze – rodz­inę i jej sym­pa­tię, ale jed­nocześnie – nie jest ukarane „kos­micznie” – bohater nie traci swo­jego majątku. Pod tym wzglę­dem to rozwiązanie konieczne (wszak Sknerus musi być bogaty w chwili w której odwraca się od niego rodz­i­na) ale jed­nocześnie – dużo bliższe mech­a­niz­mom jakie spo­ty­ka się w życiu niż tym z komik­sów – zwłaszcza o kaczkach.

 

 

 

Opowieść o Sknerusie to opowieść o pewnym utra­conym amerykańskim śnie. I nie chodzi o to, że Sknerus dopiero musi sobie przy­pom­nieć, że przy­gody były dla niego ważniejsze od pieniędzy. To opowieść przede wszys­tkim dla czytel­ni­ka. Życie Sknerusa to his­to­ria znika­jącego świa­ta wiel­kich możli­woś­ci, grod­zonych  bezkresów Mon­tany, umieją­cych miasteczek, które wyk­witły przy kole­jnych gorączkach zło­ta, wspani­ałych parow­ców na Mis­sisipi. Gdziekol­wiek Skenerus osiądzie i zacznie swój interes świat się zmienia, prze­mysł pożera przy­rodę i spokój. Nawet przeży­wa­jąc swo­je wspani­ałe przy­gody Sknerus co chwila spoglą­da za siebie, gdzie właśnie kończy się jak­iś wspani­ały świat wiel­kich możli­woś­ci. Takich Stanów już nie ma i takich metod zdoby­wa­nia wielkoś­ci już nie ma. Nie moż­na już wypłukać swoich mil­ionów ze stru­mieni Jukonu, ani przepędz­ić najdzik­szych byków przez bezkresy Mon­tany, nie ma już Dzikiego Zachodu gdzie moż­na się wsław­ić jako rewol­werowiec. Opowieść o życiu Sknerusa niesie za sobą  nie tylko nos­tal­gię ale też sporo goryczy. Choć Sknerus może jeszcze odkupić swo­je winy, to jed­nak takiego skar­bu jaki ma Sknerus już się nie zdobędzie.

 

Dydak­ty­czne przesłanie komik­su – który odrzu­ca szczęś­cie, dziedz­icze­nie i oszust­wo jako sposo­by zdoby­cia majątku, mogło­by być odrzu­ca­jące, gdy­by nie to, jak bard­zo cała opowieść pokazu­je, że nie o taki majątek w życiu chodzi. To niby proste i przewrotne ale czy­ta­jąc opowieś­ci o Sknerusie nigdy nie żału­je­my kiedy nie uda mu się zdobyć kole­jnych mon­et do swo­jego skar­b­ca ale boli nas serce kiedy skazu­je się na samot­ność. Serio cały wątek z Sknerusem i Złotką jest napisany tak, że człowiek ciurkiem ociera łzę gdy dwie dumne kacz­ki nie mogą się dogadać. Podob­nie jak przes­mut­na jest sce­na w której McKwacz wraca już po lat­ach do domu i odrzu­ca od siebie całą rodz­inę. Spo­jrze­nie jakie rzu­ca w kierunku jego skar­b­ca Hort­en­s­ja – mat­ka Don­al­da, to spo­jrze­nie które nam wszys­tkim łamie serce. A jed­nocześnie – co warto dodać, kiedy  Rosa chce nas wzruszyć to zwyk­le nie ma więk­szego prob­le­mu, jak w numerze w którym widz­imy pożeg­nanie ojca Sknerusa. No naprawdę trzy plan­sze a człowiek potrze­bu­je całego składu chusteczek.

 

 

Zresztą to ciekawe jak wiele dla opowieś­ci robi odrobi­na tajem­ni­cy. Don Rosa doskonale zda­je sobie sprawę, że his­to­rie może uzu­peł­ni­ać ale nie wol­no mu jej pisać całkowicie od nowa. Jed­nym z najlep­szych przykładów tego jak Rosa pow­strzy­mał się od dopisy­wa­nia tego czego dopisy­wać nie należało, to fakt że nadal nie mamy poję­cia kto jest ojcem siostrzeńców. Ani co stało się z siostrą Don­al­da. Oczy­wiś­cie doskonale znamy matkę Don­al­da – siostrę Sknerusa, Hort­en­sję – postać napisaną abso­lut­nie prze­cu­d­own­ie – bo nie mamy ani przez moment wąt­pli­woś­ci po kim Don­ald odziedz­iczył swój charak­ter. Zresztą Hort­en­s­ja krzy­czą­ca na Teodo­ra Roo­sevelta że powinien dać prawa wybor­cze kobi­etom to być może mój ukochany kadr w całym komik­sie. W każdym razie, na niedopowiedzeni­ach his­to­ria Sknerusa – która prze­cież wypeł­nia luki w jego biografii, tylko zyskała. Co jest dobrą pod­powiedz­ią dla twór­ców, że zawsze warto coś dopowiedzieć ale trze­ba uważać by nie opowiedzieć wszys­tkiego na raz. Bo wtedy his­to­ria trochę traci urok.

 

 

Jeśli ktoś zas­tanaw­iał się dlaczego komiks Dona Rossy jest uznawany za tak doskon­ały to właśnie dlat­ego, że nie zmieni­a­jąc świa­ta w którym się roz­gry­wa, i nie odchodząc od jego styl­isty­ki, napeł­nia proste opowieś­ci dla młodzieży emoc­ja­mi, których nie pow­sty­dz­iły­by się wielkie dziewięt­nas­towieczne powieś­ci. Życie i Cza­sy Sknerusa McKwacza to opowieść dow­cip­na, ale prze­cież smut­na, opowiada­ją­ca o tri­um­fie i upad­ku, o jed­nos­tce na tle zmieni­a­ją­cych się warunk­ów społecznych. To w równym stop­niu opowieść o niepowodzeni­ach jak i o zwycięst­wach.  A jed­nocześnie – pier­wszej wody żywot prawdzi­wego herosa o którym opowiada­ją sobie od lat zaz­drośni ludzie.  Z samego punk­tu widzenia opowieś­ci – to niesamowite jak dokład­nym komik­sem jest Życie i Cza­sy Sknerusa McKwacza. Nie tylko dlat­ego, że ide­al­nie wpisu­je się w ramy które stworzył Barks ale też dlat­ego, że nie nacią­ga za bard­zo his­torii. Posta­cie są his­to­ryczne, wydarzenia roz­gry­wa­ją się w tych momen­tach cza­su, w których powin­ny, miejs­ca nie są wymyślone tylko jak najbardziej prawdzi­we. Zwierz był zaskoc­zony tym na jak niewielką elasty­czność poz­wolił sobie autor – cza­sem musząc sporo kom­bi­nować by wszys­tkie daty się sprawdzały.

 

Jubileuszowe wydanie to pięk­na książ­ka. Zaw­iera pod­sta­wowe dwanaś­cie opowieś­ci składa­ją­cych się na Życie i Cza­sy Sknerusa McKwacza, a także dodat­ki – his­to­rie które Sknerus wspom­i­na a które uzu­peł­ni­a­ją główną lin­ię fab­u­larną opowieś­ci z Życia i Cza­sów. Ton tych dwóch częś­ci jest nieco inny – motyw prze­wod­ni Życia i Cza­sów Sknerusa McKwacza jest zde­cy­dowany i wyraźny, dodat­ki są dow­cip­niejsze albo bardziej sen­ty­men­talne (oso­biś­cie Zwierza bard­zo cieszy rozwinię­cie relacji McKwacza ze Złotką, bo zdaniem Zwierza tego najbardziej braku­je w głównym toku opowieś­ci). Na sam koniec zna­jdziecie komiks który ewident­nie jest pier­wow­zorem sce­nar­iusza do Incepcji. Jak inaczej nazwać sytu­ację w której mamy komiks gdzie ludzie wła­mu­ją się do snów bogacza by ukraść kom­bi­nację do jego sej­fu. A za nimi rusza akc­ja poś­cigowa. No Incepc­ja jak nic.  Każdy rozdzi­ał poprzedza wstęp Dona Rossy – doskonale i dow­cip­nie napisany, który pozwala zarówno poz­nać mech­a­nizm jego pra­cy jak i dowiedzieć się które kadry są jed­noz­nacznym naw­iązaniem do komik­sów Bark­sa. Te wstępy to niesamowi­ta lek­tu­ra sama w sobie – i wcale nie wyry­wa­ją ze świa­ta Sknerusa.

 

Koniecznie muszę sobie kupić tą płytę!

Komiks ma pon­ad 400 stron, jest cięż­ki, twardy i wydany na dobrym papierze. Jed­nak ilekroć się kończy (Zwierz miał pier­wsze pol­skie wydanie które zde­cy­dowanie nie było tak piękne, a przede wszys­tkim było niesamowicie zczy­tane) człowiek ma ochotę zacząć jeszcze raz albo dostać więcej. Tak jest zawsze z tym komik­sem. Jest w nim duch wiel­kich przygód, o których moż­na było kiedyś śnić, ale także jakaś życiowa praw­da której zwyk­le te opowieś­ci nie chci­ały nam sprzedać. Albo sprzedawały nam już poważne książ­ki kiedy byliśmy dorośli. To opowieść o wielkim poszuki­wa­niu bogact­wa, ale też o tym jak niesamowicie alienu­ją­cy wpływ mają pieniądze i jak  łat­wo zostać złym bogaczem zamknię­tym w swo­jej posi­adłoś­ci z dala od świa­ta. I jeśli wam to przy­pom­i­na Oby­wa­tela Kane to słusznie. Nie tylko dlat­ego, że  ostat­ni rozdzi­ał do niego naw­iązu­je. Orson Welles nakrę­cił jeden z najlep­szych filmów o ludzi­ach. Dan Rosa napisał jeden z najlep­szych komik­sów o kaczkach.

Ps:  Wszys­t­kich którzy w związku z pre­mierą nowego sezonu Black Mir­ror chcą zapy­tać Zwierza czy będzie o nich pisał – na pewno nie do wios­ny, nie mam najm­niejszej ochoty tak się przygnębi­ać w zimie a ser­i­al nie ucieknie.

17 komentarzy
0

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online