Home Ogólnie słowa, melodia i rytm czyli co się stało z piosenkami

słowa, melodia i rytm czyli co się stało z piosenkami

autor Zwierz

Hej

Jest wios­na. cieple­jszy wieje wia­tr. Wios­na. Znów nam ubyło lat. Dobra ilu czytel­ników zwierza zaczy­na mimowol­nie nucić dalej? Otóż poszuku­jąc ostat­nio piosenek które nadawały by się do słucha­nia na bieżni ( zasa­da jaką kieru­je się zwierz jest dość pros­ta — należy znaleźć piosenkę którą moż­na jed­nocześnie nucić i która jed­nocześnie ma dość szy­bką melodię), wybier­a­jąc zupełnie bez jakiegokol­wiek klucza doty­czącego sty­lu muzy­cznego czy epo­ki zwierz zori­en­tował się że defin­i­ty­wnie muzy­ka skończyła się gdzieś koło lat 90. Co gorzej mp3 zwierza wskazu­je dość niepoko­ją­cy trend do słucha­nia muzy­ki z lat 80 no ale to może­my uznać za ewen­tu­al­ny prob­lem zwierza ( spoko­jnie będzie się leczył — może bie­ganie na bieżni będzie warunk­ować zwierza negaty­wnie). Nie mniej nieza­leżnie od niepoko­jącego gus­tu muzy­cznego zwierza jed­no jest pewne. Nie pisze się już takich piosenek jak kiedyś. 
Zwierz wie że wszyscy tak mówią ( ciekawe czy za Nerona słucha­jąc jego kom­pozy­cji słuchacze narzekali że nie pisze się juz takich utworów jak kiedyś) ale tym razem zwierz odnosi wraże­nie że jesteśmy w głębokim kryzysie. Zwierz niczego nie odkry­je jeśli powie że jed­ną z najważniejszych cech dobrej piosen­ki jest możli­wość jej powtórzenia. Niekoniecznie trze­ba znać wszys­t­kich słów ( konia z rzę­dem temu kto naprawdę zna słowa swoich ulu­bionych piosenek — zwierz zna np. słowa tylko dwóch piosenek anglo­języ­cznych ale jed­na z nich to Amer­i­can Pie co jest niezłym osiąg­nię­ciem) ale trze­ba móc zanu­cić. Tym­cza­sem od kiedy w muzyce pojaw­iły się daleko idące remixy, skom­p­likowane bity i rapowane wstaw­ki dziś niezwyk­le trud­no zanu­cić ulu­bioną piosenkę — każdy wiel­bi­cieli Lady Gagi przyz­na że jak by się nie starał w pewnym momen­cie śpiewanie “Paparazzi” czy “Pok­er face” brz­mi jakoś dzi­wnie podob­nie jak śpiewanie ” Umbrel­la” Rihan­ny, zwierz wie że prawdzi­wi fani hip-hopu i rapu zna­ją słowa ulu­bionych utworów ale czy mogą je sobie pod śpiewać przy zmy­wa­niu? Zwierz głęboko wąt­pi. Co więcej zas­tanaw­ia się czy olbrzymia pop­u­larność seri­alu Glee w którym pop­u­larne nowe i stare hity prz­er­abi­ane są na wer­sje musicalowe ( takie wer­sje każdy umie pośpiewać) czyszcząc je z elek­tron­i­ki i doda­ją ład­nie brzmiące chór­ki i wyraźne refre­ny.  Z jed­nej strony zwierz rozu­mie — od kiedy zaczę­to na szer­szą skalę wyko­rzysty­wać różnego rodza­je ekspery­men­ty z dźwiękiem ( nie mówiąc już o wygładza­niu wokalu wykon­aw­ców) muzy­ka stała się z całą pewnoś­cią inna, zwierz nie kłó­ci się że być może ciekawsza ale nieste­ty jakoś zupełnie nie do powtórzenia. Co więcej zwierz jakoś nie umie we współczes­nej muzyce wskazać zespołu którego się po pros­tu słucha. Gwiazd­ki które lan­su­ją firmy pły­towe i współczesne pro­gramy dla utal­en­towanych to najczęś­ciej gwiazdy jed­nej pły­ty lub jed­nego sezonu. Z kolei ile moż­na słuchać weter­anów sce­ny ale jak zwierz ostat­nio stwierdz­ił przez konkurencję młodych gwiazd częs­to zaczy­na­ją one śpiewać plus minus to samo. Braku­je jed­nak zespołu którego człowiek chci­ał­by usłyszeć więcej niż jed­ną piosenkę, czekał­by na kole­jny album singiel itd. Tym­cza­sem dziś należy sprzedać jeden hit ale ów hit jest zawsze taki sam — świet­ny do słucha­nia w radiu czy w tle w internecie ale nie do śpiewa­nia. Zwierz ponown­ie pisze że mówi o muzyce pop­u­larnej — nie zna się bowiem np. na met­alu ale z tego co wie tam też już dawno nie nar­o­dz­iła się żad­na muzy­cz­na leg­en­da no ale nawet jeśli — met­alu i tak nikt nie nuci. O tym że mamy pewien kryzys najlepiej świad­czą imprezy. Nie mówi tu zwierz o dyskotekach pełnych spoconych ludzi którzy krzy­czą sobie do uszu że nic nie sły­chać ( może to tem­at na inny wpis ale po kiego grzy­ba ludzie tam chodzą? Prze­cież to czys­ta tor­tu­ra.), ale o imprezach w domu na których chci­ało by się puś­cić jakąś muzykę do której goś­cie mogli by potańczyć i pośpiewać. W takich przy­pad­kach nieod­mi­en­nie kończy się na puszcza­niu starych hitów którzy wszyscy radośnie wyją.  Czy pamięta­cie modę na Abbę sprzed kilku lat? Zdaniem zwierza ta pop­u­larność jest abso­lut­nie jas­na — co jak co ale piosen­ki ABBY zna­ją wszyscy i co więcej wszyscy mogą sobie śpiewać. Prob­lem pole­ga na tym ze starych prze­bo­jów zawsze słucha się tak samo z mieszan­iną sen­ty­men­tu ale i poczu­cia obci­achu ( zna­cie to — wystar­czy puś­cić hit dis­co polo i nagle okazu­je się że wszyscy zna­ją słowa ale gdy tylko muzy­ka milknie zaczy­na­ją mówić o tym jak wiel­ki to przy­padek że w ogóle wiedzieli co leci) tym­cza­sem chci­ało by się pośpiewać może nie z dumą ale z radoś­cią że żyje się w świecie hitów. A może zwierz się myli? Może spędza za dużo cza­su w Fil­har­monii gdzie gra­ją mu muzykę sprzeczną z nat­u­ral­ną har­monią. Dro­gi czytel­niku wyprowadź zwierza z błę­du ( jeśli możesz) była by to jed­na z tych rzeczy która by go bard­zo cieszyła.
Ps: A już jutro obcy. Zwierz nie pisał jeszcze o obcych a prze­cież to taki miły tem­at.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy