Home Ogólnie Sprawa prawa czyli tak dalej być nie może choć być musi

Sprawa prawa czyli tak dalej być nie może choć być musi

autor Zwierz

Hej

         Zwierz robi się chy­ba co raz bardziej nieznośnym użytkown­ikiem inter­ne­tu bo gdy słyszy o jakiejś sferze od razu czu­je w sobie potrze­bę sko­men­towa­nia. Tym razem nie chodzi jed­nak tylko o skan­dal ale o nie mały prob­lem jaki się za nim kry­je olbrzy­mi. No ale o kolei. Jeśli jesteś­cie świadomy­mi użytkown­ika­mi netu to już zapewne wiecie że Kazik Staszews­ki za pośred­nictwem swo­jego agen­ta wysłał do właś­ci­ciela swo­jej strony fanowskiej list z żąda­ni­a­mi. Pier­wszym z nich było żądanie usunię­cia ze strony reklam ( Kazik niczego reklam­ować nie chce) drugie zaś było prośbą by autor strony udostęp­nił jego syn­owej admin­istrowanie strony na face­booku. Kon­sek­wencją nie dos­tosowa­nia się do pier­wszego punk­tu był by pozew sądowy. Autor por­talu zareagował błyskaw­icznie zamyka­jąc stronę i pub­licznie oskarża­jąc Kazi­ka o to że zami­ast wspier­ać swo­ją najwięk­szą fanowską stronę doprowadz­ił do jej zamknię­cia.
       Warto tu zauważyć że dal­sza lek­tu­ra dyskusji jaka roze­grała się na forum ( zwierz uwiel­bia awan­tu­ry więc przeczy­tał) niczego nie roz­jaśniła — oskarże­nia padły z obu stron bo zarówno menadżer oskarża właś­ci­ciela strony o brak współpra­cy i zgody na jej prowadze­nie jak i sam właś­ciel udowad­nia że tego typu oskarże­nia są wys­sane z pal­ca. Na forum ludzie raczej popier­a­ją auto­ra strony ale już na najbardziej czy­tanym Pol­skim blogu popier­a­ją Kazi­ka czyli na dwo­je bab­ka wróżyła. Zwierz sam nie ma jeszcze zda­nia.     
        Z całą pewnoś­cią coś jest nie tak z rozu­mie­niem przez Kazi­ka isto­ty inter­ne­tu sko­ro wcześniej kazał z pewnego blo­ga usunąć cytat ze swo­jej piosen­ki ( uję­ty odpowied­nio w cud­zysłów ) dziś nie do koń­ca chy­ba rozu­mie że obec­ność reklamy na stron­ie inter­ne­towej nie jest przez niko­go kojar­zona z osobą której strona doty­czy. Podob­nie jak proś­ba o odd­anie komuś admin­istrowa­nia strony na face­booku która jest zupełnie nie na miejs­cu ( zwłaszcza że to nie strona samego artysty ale strona, strony poświę­conej artyś­cie o ile nadąża­cie). Z drugiej strony trze­ba jed­nak przyz­nać że jeśli uznamy że każdy ma pra­wo do prowadzenia strony na tem­at gwiazdy i jej nic do tego to oznacza to że pozbaw­iamy artys­tę prawa do rosporządza­nia swoim wiz­erunk­iem, imie­niem i twór­c­zoś­cią.
      Nie mniej jed­nak jak by na sprawę nie patrzeć to tylko wierz­chołek góry lodowej jakim jest brak odpowied­niego prawa inter­ne­towego. I nie chodzi tylko o to że prawa autorskie ist­niejące w real­nym świecie nijak się mają do real­iów świa­ta wirtu­al­nego. Jak zwierz kiedyś się skarżył próbował dowiedzieć się jakie są granice rozpowszech­ni­a­nia zdjęć w internecie. I okazu­je się że zasad­nic­zo rzecz biorąc nie da sie określić czy wkle­je­nie zdję­cia na blogu jest rozpowszech­ni­an­iem czy nie. Chy­ba że ktoś by określił jakie statysty­ki będzieć mieć danego dnia blog. Podob­nie pojaw­ian­ie się w internecie filmów — wszyscy wiedzą że piract­wo jest złe ale z drugiej strony czy pod­pa­da pod nie oglą­danie fil­mu online? Albo ukry­wanie swo­jego adresu ip by obe­jrzeć ser­i­al na ogóln­o­dostęp­nym dla amerykanów ser­wisie stacji telewiz­yjnej?
     Tu pra­wo nawet jeśli ist­nieje to jest nie egzek­wowane. Nawet jeśli ściąg­niesz kil­ka filmów polic­ja do ciebie nie zapu­ka. Dopiero kiedy zaczną się ter­aba­j­ty wpad­nie polic­ja — choć nadal nie wiado­mo kto jest tu bardziej win­ny ten co ścią­ga czy ten kto wrzu­ca do inter­ne­tu. Pozosta­je też pytanie jak oce­ni­ać np. ściąg­nię­cie fil­mu którego nie da się dostać na danym rynku. Określe­nie kradzież brz­mi niead­ek­wat­nie o tyle że kradzież zakła­da że ktoś coś ma a kotś nie ma. Tym­cza­sem w przy­pad­ku kopi­owa­nia z inter­ne­tu rzeczy pojaw­ia­ją się dwie.No i pozosta­je odwiecz­na kwes­t­ia czy da się pow­strzy­mać taki pro­ced­er w sytu­acji gdzie w interenecie pra­wo autorskie nie dzi­ała zaś poza inter­netem dzi­ała niekiedy aż nad­to np. w świecie gier kom­put­erowych gdzie użytkown­ik pozbaw­iony jest w sum­ie wszys­t­kich praw i nawet nie może sobie prz­grać gry na inny kom­put­er.
      Jed­nak gdy­by prob­le­mem było tylko pra­wo autorskie — prob­le­mem sta­je się jed­nak jakiekol­wiek pra­wo. Moż­na np. wytoczyć pro­ces stronom na których pojaw­ia­ją się anty­semick­ie komen­tarze ale na nic taka wal­ka sko­ro ziejące nien­aw­iś­cią strony neon­azistów są na ser­w­er­ach na których nie dosięg­nie ich Pol­skie pra­wo. Trze­ba stwierdz­ić że stworze­nie sprawnego prawa dla inter­ne­tu wydaj się pomysłem nieco utopi­jnym — trze­ba bowiem stworzyć zasady funkcjonowa­nia anon­i­mowego społeczeńst­wa bez­państ­wow­ców i zyskać dla niego przy­chyl­ność łatwych do ziden­ty­fikowa­nia oby­wa­teli państw nar­o­dowych. Inny­mi słowy wyda­je się że zan­im załatamy wszys­tkie luki w praw­ie minie sporo cza­su.
      A co z Kazikiem i jego bied­nym fanem? Cóż ów spór pokazu­je najlepiej co się dzieje kiedy spo­tyka­ją się dwa światy — jeden funkcjonu­ją­cy według zasad świa­ta bez inter­ne­tu, dru­gi w świecie w którym funkcjonu­ją nie do koń­ca spisane zasady inter­ne­towej społecznoś­ci. Zwierza zdaniem stracą na tym obaj bo jeden stracił fana i stronę fanowską dru­gi bo pewnie nigdy już nie będzie spoglą­dał na idola z takim podzi­wem jak kiedyś. Co więcej zwierz nie może się pow­strzy­mać od myśli że gdzieś w tym wszys­tkim nie chodzi o hon­or Kazi­ka który nie chce się pojaw­iać na stron­ie na której wyświ­et­lane są reklamy, ani o fana który nie chce uszanować życzeń artysty, ale o najs­tarszą na świecie przy­czynę wszys­t­kich sporów czyli pieniądze. Czy­je i gdzie to już nie zwierza sprawa.


0 komentarz
0

Powiązane wpisy