Home Ogólnie Tak daleko i tak blisko czyli dlaczego zwierz jest fanem dystansu

Tak daleko i tak blisko czyli dlaczego zwierz jest fanem dystansu

autor Zwierz

Hej

Czy zdarzyło wam się spotkać drodzy czytel­ni­cy kiedyś kogoś sławnego ? Kogo twarz znal­ibyś­cie z telewiz­ji czy prasy? Zwier­zowi taka sytu­ac­ja przy­darzyła się w życiu kil­ka razy nigdy jed­nak z woli samego zwierza. Wyko­rzys­tu­jąc fakt zamieszki­wa­nia w stol­i­cy zwier­zowi nie raz udało się wypa­trzeć na uli­cy sławnych ludzi ( głównie dlat­ego że zwierz porusza się po cen­trum i ma dobrą pamięć do twarzy nie żeby się jakoś szczegól­nie starał). 
Zdarza­ło mu się też wdawać z ludź­mi znany­mi zwier­zowi z telewiz­ji dość sur­re­al­isty­czne inter­akc­je. Pewnego razu dosi­adła się do zwierza aktor­ka ( mało miejsc w kaw­iarni) i poroz­maw­iała sobie z nim o bolączkach auto­ry­zowa­nia artykułów, na przys­tanku pewien młody aktor pewien że zwierz chce go poprosić o auto­graf zbył go dość nie miło a zwierz chci­ał tylko wiedzieć która godz­i­na, zdarzyło się też zwier­zowi poin­for­mować akto­ra znanego sobie z telewiz­ji którego spotkał w tramwa­ju że owa tajem­nicza zawartość pudeł­ka do którego zwierz co chwilę zaglą­dał to szczury. Zdarza­ło się też zwier­zowi niekiedy bywać i obi­jać się o ludzi sławnych głównie w rajdzie do bufe­tu. 
Te spotka­nia jakkol­wiek dzi­wne nigdy nie były przez zwierza prowokowane. Tak zwierz nie pchał się nigdy na spotka­nia z gwiaz­da­mi, a kiedy będąc w Lon­dynie zaczepił go aut­en­ty­czny paparazzi ( zwierz nigdy wcześniej takiego nie widzi­ał) pro­ponu­jąc żebym chwilkę poczekała bo za pięć min­ut będzie obok mnie prze­chodz­ić cała obsa­da Dark Knight ( czyli najnowszego Bat­man), co było bard­zo praw­dopodob­ne bo było to tuż po pre­mierze a zwierz zna­j­dował się pod siedz­ibą radia BBC do którego co dzień piel­grzy­mowały gwiazdy. Zwierz jed­nak bard­zo podz­iękował i udał się szy­bkim krok­iem przed siebie. Zwierz przy­tacza wszys­tkie te sytu­acje bo przeglą­da­jąc ostat­nio jed­ną z licznie wydawanych biografii gwiazd zwierz zrozu­mi­ał że nie miał­by ochoty poz­nać niko­go na żywo. Dlaczego? Zwierz chy­ba was za bard­zo nie zdzi­wi jeśli powie że pomysł by poz­nać na żywo kogokol­wiek sławnego budzi w nim raczej lęk i niechęć niż entuz­jazm. Dla zwierza cała fas­cy­nac­ja światem show biz­ne­su, kinem czy pop­kul­turą zasadza się na przeko­na­niu że obcu­je ze światem nie real­nym.
 Aktorzy, piosenkarze czy celebri­ties stanow­ią dla niego równie nieist­niejące twory co bohaterowie seri­ali czy filmów- wszys­tko jest tu kwest­ią odległoś­ci. Sko­ro zwierz nigdy ich nie spot­ka są równie nie real­ni jak miejs­ca do których zwierz nigdy nie pojedzie ( a na pewno takich jest sporo). Dzię­ki temu zwierz nie czu­je się źle śledząc losy kole­jnych gwiazd — gdy­by zwierz zaczął o nich myśleć jak o real­nych żyją­cych gdzieś ludzi­ach zapewne poczuł­by się zażenowany fak­tem że przykła­da taką wagę do ich kole­jnych osiąg­nięć zawodowych czy śledząc ( wyłącznie w celach stat­sty­cznych) ich życie pry­watne. Stąd też zwierz z nie­jakim zdzi­we­niem przyglą­da się tym którzy nie tylko przyz­na­ją ze chci­ały­by poz­nać jakąś sławę ale nawet do tego dążą pojaw­ia­jąc się na spotka­ni­ach czy wręcz piel­grzy­mu­jąc tam gdzie teo­re­ty­cznie mogli by się na taką sławę natknąć.
  Oczy­wiś­cie zwierz rozu­mie że moż­na być fanem — stąd swo­jego zdzi­wienia nie roz­cią­ga np. na fanów konkret­nych zespołów muzy­cznych — tu aby być prawdzi­wym fanem do spotka­nia trze­ba dążyć bo trze­ba posłuchać — ale zwierz też się zas­tanaw­ia czy wchodze­nie za kulisy nie jest bardziej strze­laniem sobie w fanowską stopę — prze­cież nie ma wąt­pli­woś­ci że takie spotka­nia za kulisa­mi dla niko­go nie są satys­fakcjonu­jące. 
Prze­cież poprosze­nie o auto­graf ( tak przy okazji czy to nie ciekawe że pod­pis w świecie elek­tornik, zdjęć i wszys­t­kich gadżetów nadal stanowi przed­miot porzą­da­nia fanów nawet jeśli są to skreślone w poś­piechu trzy kres­ki?) czy nawet podzie­le­nie się jak najlep­szą opinią o czy­je­jś pra­cy nie sprawi że tą osobę poz­namy. Z kolei sława może i by czuła się połech­tana naszy­mi uwaga­mi ale tylko jeśli ewen­tu­alne spotkanie odby­wa się w wyz­nac­zonym przez nią miejs­cu i godzinie a nie w cza­sie zakupów.Z drugiej strony jeśli odby­wa się to w wyz­nac­zonym miejs­cu i cza­sie to jesteśmy tylko w kole­jną twarzą w tłu­mie i nawet najbardziej szczere wyz­nanie podzi­wu nie zro­bi wraże­nia po dniu wysłuchi­wa­nia podob­nych stwierdzeń.  
Oczy­wiś­cie może­cie się ze zwierzem nie zgodz­ić uzna­jąc że nie doce­nia potę­gi uczuć fana dla którego nawet krótkie i wyreży­serowane spotkanie z gwiazdą potrafi być spełnie­niem marzeń. Zwierz przyz­na­je rac­je swoim ewen­tu­al­nym kry­tykom. Zwierz chy­ba nigdy nie będzie w stanie w pełni pojąć zjawiska bycia fanem więc może jego chłod­ny osąd wyni­ka z fak­tu że nigdy nie poczuł takiego wewnętrznego uwiel­bi­enia dla kogoś jako oso­by. Zdarza­ło się oczy­wiś­cie zwier­zowi oglą­dać wszys­tkie filmy jakiegoś akto­ra czy czy­tać biografie ale raczej z sza­cunku dla dobrze wyko­rzysty­wanego zawodu niż samego akto­ra. 
A cały ten wpis pow­stał w sytu­acji która wszys­tkim tym dywa­gacjom zwierza zupełnie zaprzecza. Otóż kiedy zwierz w sobotę bywał w bib­liotece podeszła do zwierza czytel­nicz­ka i po krótkim przy­wi­ta­niu stwierdz­iła że blo­ga zwierza lubi i że zapewne mnóst­wo ludzi to zwier­zowi mówi ( co nieste­ty nie jest prawdą) Owa bard­zo krót­ka kon­wer­sac­ja do dziś grze­je ciepłem serce zwierza. Więc może nie ma on racji — może powin­niśmy gonić gwiazdy i mówić im że uwiel­bi­amy ich pracę. Ist­nieje możli­wość że słyszą to rzadziej niż nam się wyda­je.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy