Home OgólnieTo ja zrobię herbatę czyli Nie ma to jak barwy szczęścia pierwszej miłości w klanie

To ja zrobię herbatę czyli Nie ma to jak barwy szczęścia pierwszej miłości w klanie

autor Zwierz

Hej

              Zgodnie z życzeniami stałych czytelników zwierz postanowił podjąć temat polskich telenoweli. po pierwsze jak już zwierz kiedyś pisał – nie są to ani seriale ani tym bardziej telenowele ( kto wymyślił to straszne słowo????? Na dodatek bez sensu) to gatunek, który nazywa się soap operami – jak poznać Soap Operę? Otóż ma ona więcej niż dwieście odcinków – najczęściej bliżej dwóch tysięcy ( zwierz kiedyś pisał o tym że telenowelą powinno się raczej nazywać brazylijskie seriale które mają fabułę ograniczającą się do 100-150 odcinków – np. Brzydula czy Zbuntowany Anioł) zaś akcja w nich nie dość że szybko się komplikuje to jeszcze na dodatek dość szybko traci znamiona prawdopodobieństwa. 

             Poniższy wpis z racji małego doświadczenia zwierza z oglądaniem Polskich telenoweli skoncentruje się ba tym co rzuca się w oczy nawet przy niewielkim doświadczeniu z oglądaniem polskich seriali. Zwierz ma nadzieje że dostrzeżecie że zwierz jest zjawiskiem zafascynowany ( zdarza mu się przełączać różne rzeczy ale jak trafi na Klan zawsze ogląda z niesłabnącą fascynacją)

1.) Świat jest wielki a nas malutko – w telenowelach dzieje się wszystko ale bohaterów wcale szybko nie przybywa – w większości przypadków mamy do czynienia z losami zaledwie jednej rodziny ( Tak jest w Klanie czy M jak Miłość) której przydarza się dosłownie wszystko od wygranej na loterii przez porwanie utratę nerki gwałt uzależnienie i co najmniej tysiąc romansów i śmiertelnych chorób. Stąd też autorzy tych produkcji nie namawiają nas byśmy zbyt wiele pamiętali o naszych bohaterach. Mogło by nas wtedy uderzyć że w ich życiorysie brakuje tylko porwania przez obcych ( a może nie…)
2.)Wszystkie litery alfabetu Jak Miłość – Beatlesi śpiewali „All you need is Love” i wyraźnie scenarzyści potraktowali to bardzo poważnie. W polskich serialach na rozwody patrzy się jak na tragedię ale przed zawarciem ślubu ukochanego szukać trzeba i to koniecznie. Sam rozwód też się zdarza ( dramat! musi być dramat!) ale pokłóceni małżonkowie powinni do siebie wrócić albo wdać się w romans kiedy już są w nowych związkach. jedynym świętym i nie naruszalnym małżeństwem to małżeństwo najstarszego pokolenia – pomysł by babcia czy dziadek rodziny się rozwiódł uważa się za tak szokujący że publiczność mogłaby tego po prostu nie przeżyć. Ważne by zaznaczyć że co drugi wybranek/wybranka serca okazuje się manipulatorem/psychopatą albo ginie/odchodzi w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach
3.)Obyś cudze dzieci oglądał – dzieci w telenowelach to jedyny znak że czas mija – to jak długo już leci obserwujemy poprzez dorastanie dzieci telewizyjnych. Zazwyczaj zaczynamy od małych by potem wyrosły na nastolatki. Małe dzieci dodają uroczych dialogów i odrobinę miłego rodzinnego humoru – no chyba że są wcześniakami lub są ciężko chore ( jakieś 80% serialowych dzieci) i mogą zaraz umrzeć co martwi wszystkich. Pozostałe dzieci tylko się komuś dostarcza, karmi, odbiera ze szkoły. nastolatki najczęściej zaczynają się z miejsca źle uczyć, umawiać z przypadkowymi ludźmi z internetu i zamykać się w swoim pokoju. Większość ma problemy z alkoholem i narkotykami. Przekaz jest jasny – bez kija do dziecka nie podchodź
4.)Fragment sponsorowany przez królową brytyjską – zdania ” Chcesz herbaty” , ” Zaraz zrobię herbatę”, ” Napijmy się herbatki” to element absolutnie obowiązkowy – niestety herbata jest markowa gdyby była markowa można by było na tym wiele zarobić bo wątek herbaciany pojawia się w każdym odcinku bo jak wiadomo herbata jest remedium na wszystko od utraty męża po problemy ze zdaniem egzaminu. Bo jak śpiewali Starsi Panowie ” I po cóż, I po cóż będzie nam żyć / Kiedy nie będzie nam wolno już pić herbatki”
5.) Jedz, Jedz i Jedz – autorzy scenariuszy do seriali najwyraźniej przeczytali tylko jedną część popularnej książki- oprócz herbaty w serialach ciągle się je. Co więcej jedzenie jest niesłychanie ważne – ktoś zawsze albo spóźnia się na obiad albo właśnie przychodzi akurat by coś zjeść. Śniadania jada się nie jak zwykli ludzie w biegu i w postaci jednej kanapki ale zawsze z wyłożonych na liczne talerzyki wędlin i serków z jajkiem na miękko lub zupą mleczną – nawet studenci. Nie zjedzenie kanapeczki oznacza głęboką żałobę, nie zjedzenie śniadania to znak choroby lub niechybny znak nadchodzącej śmierci.
6.) Umrzeć, zasnąć, zapomnieć – w świecie telenoweli umiera się trudniej niż w świecie realnym ( choć zdecydowanie łatwej zmienia się twarze – wystarczy pojawić się następnego dnia z inną twarzą i bez zbędnych tłumaczeń) – najpopularniejsze są wyjazdy ( po czym słuch o nas zaginie), można też wyjść z domu i nigdy nie wrócić, zawsze pozostaje np. zapadnięcie w śpiączkę, lub kochana przez wszystkich amnezja. Sama śmierć to w serialach ostateczność która często łączy się ze śmiercią aktora ( naprawdę mówimy tu o ostateczności). Niektóre seriale potrafią odsyłać ludzi seriami za granicę tworząc tam swoistą kolonię porzuconych bohaterów. Ma to jednak swój plus. Nieumarły ( nie mylić z zombie) bohater zawsze może powrócić i serialowo zmartwychwstać ( nie jest to już więc zarezerwowane tylko dla Mesjaszy)
7.) Każde pokolenie ma swój czas – w serialach mamy pokolenia trzy – dziadków, rodziców i wnuki – pokolenia te zasadniczo funkcjonują jedynie się mijając albo razem jedząc herbatę i pijąc obiad. Dzieci szanują dziadków, dziadkowie radzą rodzicom, rodzice kłócą się z dziećmi, Dziadkowie rozpieszczają i dokarmiają dzieci i tak w koło panie Macieju ale żeby się jakoś szczególnie przyjaźnili to chyba nie do pomyślenia ( tak więc sorry wazon – czas odejść od netu i ugotować jakieś pierogi).
8.) Program misyjny czyli misja programowa – zwierz wie, że Klan to nie cały telenowelowy świat ale musimy powiedzieć sobie szczerze – jakieś 90% problemów naszych bohaterów to nic innego tylko nagłówki artykułów społecznych przerobione na mierne wątki fabularne – czego tam nie znajdziemy – przemoc w rodzinie, pedofile w internecie, szczepienia przeciwko rakowi, popieranie transplantologii, wychowywanie dzieci adoptowanych, stosunek do chorych psychicznie, depresje, oszustwa w sprzedaży nieruchomości. Po co czytać gazety skoro wszystko jest w serialach ( poza realnymi wydarzeniami – seriale dzieją się poza czasem i przestrzenią nie ma w nich więc polityki ani spadających samolotów).
9.) Życie jest teatrem aktorami ludzie – twórcy telenowel traktują to dosłownie czyli nie starają się nawet udawać że są naturalni – wręcz przeciwnie każda kwestia na kilometr pachnie papierem, każdy gest jest odpowiednio wystudiowany ton nie może ani przez chwilę brzmieć naturalnie – nauczyciele w szkołach aktorskich zdecydowanie powinni być z siebie dumny bo dykcji nic nie doskwiera, co więcej aktorzy skutecznie przenoszą nas w historyczną epokę kina niemego kiedy mimika i gesty były poważnie przerysowane. A może zwierz nie rozumie że to też element misji mający nam uświadomić jak wielki postęp poczyniliśmy od tamtych czasów. Nawet dobry aktor słysząc że ma zagrać w telenoweli zapomina wszystkiego ( może ich posyłają na specjalne szkolenia) – i zamienia się kogoś kto kwestię ” Czy chcesz herbaty?” wypowie tak że poczujemy że to jest mało wiarygodna scena.
10.) W następnym odcinku… – niesamowite jest to że telenowela najwięcej wspólnego ma z thrillerem – każdy odcinek ma dokładnie taką konstrukcję. Zaczyna się powoli niby nic się nie dzieje a na dziesięć sekund przed końcem BUM – tragedia, rozpacz, pisk opon, dzwonek do drzwi, przerażona twarz – co będzie w następnym odcinku – a no nic nie będzie ale mamy przez całą dobę ( te seriale najczęściej lecą codziennie) zastanawiać się jak to się skończy. Napięcie zawsze sięga zenitu ale nigdy ale to nigdy nie przynosi takiego rozwiązania jakiego byśmy się spodziewali ( pisk opon oznacza stłuczkę ale sugeruje nam się ze wszyscy z samochodu niechybnie zginęli) Dramaty są tu zawsze z najwyższej półki ale zawsze służą temu byśmy pielgrzymowali przed telewizor następnego dnia. 
Na dziś koniec – ale to przecież wierzchołek góry lodowej – można by jeszcze napisać o tym że te pozornie codzienne seriale przedstawiają świat który nie istnieje i nigdy nie istniał i choć zwierz wie że to element popkultury ale kiedy coś tak bardzo osadzonego w codzienności jest tak nierealne to zwierz musi powiedzieć że za każdym razem jest zafascynowany – zwłaszcza wtedy kiedy rodzina zarabia na książce, pracownicy naukowi nie pracują w domu, studenci jedzą śniadania itd. No ale jak mówi stare powiedzenie – Ludzie są dziwne zwłaszcza te nie realne.
Ps.: Zwierz wie że dziś prima aprilis ale w nic was nie wkręca bo jest chyba za mało kreatywny. Zwierz przeprasza
ps2: Zwierz nie chce zapeszać ale szykuje się mu coś ciekawego związanego z blogowaniem. Trzymajcie więc swoje wirtualne wiernoczytelnicze kciuki.

Powiązane wpisy