Home Ogólnie To nie było dawno to było inaczej czyli o problemie filmu historycznego

To nie było dawno to było inaczej czyli o problemie filmu historycznego

autor Zwierz

Hej

Do napisa­nia tej notat­ki skłonił zwierza 4 odcinek super pro­mowanego seri­alu o rodzinie Borgiów. Otóż w czwartym odcinku tego seri­alu pokazu­ją­cym ślub ślicznej  młodej Lukrecji z mniej ślicznym i mniej młodym Sforzą ( nie jest to spoil­er tylko his­to­ria) w pełni ukazał się prob­lem współczes­nych seri­ali ale i kina his­to­rycznego. 
Otóż dziś kino his­to­ryczne krę­ci się zachowu­jąc wszys­tkie his­to­ryczne realia — ludzie chodzą w stro­jach z epo­ki, jedzą jedze­nie z epo­ki, pokazu­je się życie codzi­enne od ele­men­tów higieny po zabawy. W prze­ci­wieńst­wie do dawniejszych pro­dukcji dziś Starożyt­ny czy Śred­niowieczny Rzym wyglą­da tak jak wyglą­dać powinien. Nawet ci którzy pory­wa­ją się na kręce­nie filmów o wojnie tro­jańskiej zapew­ni­a­ją, że broń wzorowali na tej znalezionej w cza­sie wykopalisk. Inny­mi słowy dziś kiedy krę­ci się kino his­to­ryczne nie zdarzy się raczej ( raczej to bard­zo dobre tu słowo bo do pomyłek jed­nak dochodzi) by broń czy strój były nie dobrane do epo­ki bądź były jedynie dalekim odbi­ciem tego co naprawdę się nosiło i czy czym się  wal­czyło. Pod tym wzglę­dem kino his­to­ryczne w ostat­nich dwóch dekadach naprawdę przeszło niezwykłą przemi­anę — do tego stop­nia że dziś z tru­dem oglą­da się starsze pro­dukc­je, w których wszyscy byli ubrani w zbyt kolorowe stro­je, które nawet u żebra­ka wyglą­dały jak spod igły, broń zaś lśniła nawet po godz­i­nach roz­gry­wanej przez bohaterów bitwy. Jed­nak twór­com wciąż umy­ka prawdzi­wa isto­ta his­torii.
 Oto bohaterowie seri­ali i filmów his­to­rycznych choć żyją w innym świecie i są niezwyk­le poprawni pod wzglę­dem tego co jedzą i jak się ubier­a­ją to tak naprawdę wciąż są bohat­era­mi na wskroś współczes­ny­mi. To właśnie przykuło uwagę zwierza gdy oglą­dał Borgiów — oglą­da­jąc film człowiek widzi bard­zo współczesne posta­cie osad­zone w śred­niowiecznym świecie. Ale czy marzą­ca o roman­ty­cznym uczu­ciu Lukrec­ja naprawdę jest dziew­czyną śred­niowiecza, czy papież Alek­sander spoglą­da­ją­cy znud­zonym wzrok­iem na przy­wiezionego mu z Nowego Świa­ta Indi­an­i­na jest naprawdę tak obo­jęt­ny, a może to my jesteśmy obo­jęt­ni. 
Ten prob­lem to właś­ci­wie prob­lem całego upraw­ia­nia his­torii jed­nak najwyraźniej unaocz­nia się właśnie w kul­turze pop­u­larnej. Oglą­da­jąc filmy Rid­leya Scot­ta ( Glad­i­a­to­ra, Robin Hoo­da czy Królest­wo Niebieskie) nie sposób stwierdz­ić że właś­ci­wie oglą­damy wciąż tego samego bohat­era — człowieka rozu­miejącego wedle zasad równoś­ci i wol­noś­ci sfor­mułowany­mi przez dzisiejsze zachod­nie społeczeńst­wa. Wznos­zone przez nich hasła choć nas nie rażą to jed­nak nie mając nic wspól­nego z tym jak na rzeczy­wis­tość spoglą­dał człowiek starożyt­ny czy żyją­cy w śred­niowieczu. Z kolei pode­jś­cie np. do religii bohaterów “Rzy­mu” to zde­cy­dowanie dzisiejsza religi­jność — choć ser­i­al jest pełen rytu­ałów to jed­nak bohaterowie pod­chodzą do religii zde­cy­dowanie bardziej współcześnie.  
Z resztą tym co łączy niemal wszys­t­kich bohaterów jest fakt, ze moc­no wierzą w roman­ty­czną miłość i czu­ją się prz­er­ażeni lub odrzu­ca­ją pomysł małżeńst­wa dla zysku bez uczu­cia. Tym­cza­sem wyda­je się że nie ma nic bardziej nowoczes­nego niż ideał roman­ty­cznej miłoś­ci łączącej dwójkę ludzi. Inny­mi słowy nasza mała ekra­nowa Lukrec­ja nie ma nic wspól­nego ze swo­ją rówieśniczką sprzed praw­ie 600 lat. Trze­ba się jed­nak zas­tanow­ić czy gdy­by sce­narzyś­ci seri­ali i filmów postanow­ili dotrzy­mać obiet­ni­cy i zde­cy­dować się na pełen real­izm bylibyśmy w stanie oglą­dać taki ser­i­al. Czy wytrzy­mal­ibyśmy naszych bohaterów myślą­cych schemata­mi swoich cza­sów, nie wierzą­cych w równość, gardzą­cych służbą, kobi­eta­mi i obcy­mi, nie do koń­ca rozu­mieją­cych nasze poję­cie jed­nos­t­ki i z całą pewnoś­cią nie prag­ną­cych zakochać się tak jak my. Czy umielibyśmy wytrzy­mać ich inne poczu­cie humoru ( kogo dziś bawi Szek­spir? Praw­ie niko­go a prze­cież mu współcześni tarza­li się ze śmiechu), spo­jrze­nie na świat i aut­en­ty­czną wiarę — nie taką naszą human­isty­czną ale taką która tłu­maczy zjawiska pogodowe i wys­tępowanie epi­demii.  
Pop­u­larność współczes­nego seri­alu his­to­rycznego wyni­ka z fak­tu, że pocią­ga nas myśl że ci którzy żyli w przeszłoś­ci byli dokład­nie tacy sami jak my tylko w innych ciekawszych deko­rac­jach. Nieste­ty wyda­je się, że to tylko zaszczepi­ona nam przez kul­turę pop­u­larną iluz­ja. Zwierz zawsze zwykł pow­tarzać że lubi his­torię dopiero od połowy XVIII wieku bo dopiero wtedy jest naprawdę w stanie zrozu­mieć motywac­je jej bohaterów. 
Tak więc real­izm współczes­nego kina his­to­rycznego jest jedynie połow­iczny ale wyda­je się że konieczny. Człowiek współczes­ny chy­ba nie zrozu­mie człowieka śred­niowiecznego czy nawet wczes­no nowożyt­nego. Ale lubi widzieć samego siebie w pięknych deko­rac­jach by móc się przekon­ać o niezmi­en­noś­ci ludz­kich postaw. Jest w tym coś w sum­ie pociesza­jącego — wyglą­dało by bowiem na to że jedyne czego szukamy w his­torii to samych siebie.
Ps: Zwierz czy­tał ostat­nio mnóst­wo recen­zji Borgiów gdzie mniej lub bardziej wyk­wal­i­fikowani recen­zen­ci radośnie obwieszcza­li że ser­i­al mówi o innej niż ofic­jal­na his­to­ria koś­cioła. Tym­cza­sem zwierz jest przeko­nany że owa wiz­ja papieża bez dzieci i poli­ty­cznych interesów to raczej wytwór współczes­noś­ci i że niko­go to wów­czas nie dzi­wiło. Także zwierz nie miał wraże­nia że by to był jakoś szczegól­nie ukry­wany frag­ment his­torii.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy