Home Ogólnie Trudna sztuka kupowania podłych prezentów czyli co zwierz poleca kulturalnie kupować ludziom, których się nie lubi

Trudna sztuka kupowania podłych prezentów czyli co zwierz poleca kulturalnie kupować ludziom, których się nie lubi

autor Zwierz

 

Hej

 

Idą świę­ta i wszys­tkie mag­a­zyny wypeł­ni­a­ją się tymi spec­jal­ny­mi dodatka­mi pole­ca­ją­cy­mi co kupić zna­jomym, krewnym i współpra­cown­ikom na świę­ta. Zwierz przeglą­da kole­jne strony zapew­ni­a­jące nas, że wieczne pióro  za trzy tysiące zło­tych to odpowied­ni podarek dla miłoś­ci naszego życia i że zestaw niesły­chanie wyrafi­nowanych obręczy na ser­wet­ki (to na pewno ma jakąś nazwę i zas­tosowanie) zad­owoli każdą panią domu. Ewen­tu­al­nie pole­ca nam się naprawdę fan­tasty­czne pomysły ale nieste­ty w cenie naszej pół rocznej pen­sji. Potem rzecz jas­na pojaw­ia się propozy­c­ja by nasze­mu mężczyźnie kupić wszys­tkie Bondy na DVD albo na Blu-ray a naszej przy­jaciółce zestaw wszys­t­kich płyt Michaela Buble (nic do piosenkarza zwierz nie ma i wyda­je się on nawet sym­pa­ty­czny po pros­tu to taki powszech­ny stereo­typ, że słucha­ją go jedynie kobi­ety. I to zapewne samotne). Inny­mi słowy ten sam zestaw prezen­tów, które moż­na dać komuś kogo nie za dobrze znamy, ale ogól­nie mamy dobre intenc­je i chce­my spraw­ić komuś przy­jem­ność. Ale wszyscy wiemy, że raz na jak­iś czas musimy kupić prezent komuś za kim nie przepadamy bądź co gorsza doskonale wiemy, że to uczu­cie jest odwza­jem­nione. Najchęt­niej byśmy tego prezen­tu w ogóle nie kupowali, no ale trze­ba. Zwierz nigdy co praw­da nie znalazł się w takiej sytu­acji (ma tak trag­icznie mało krewnych że wszys­t­kich lubi) ale pode­jrze­wa, że takie sytu­acje mogą się wam zdarzyć. Zwierz postanow­ił przed­staw­ić wam listę kul­tur­al­nych prezen­tów, które może­cie podarować oso­bie, której nie lubi­cie.

 

 

 Zwierz uzu­peł­nia wpis zdję­ci­a­mi wkurza­ją­co dobrze spakowanych i foto­genicznych prezen­tów. Serio zwierz zazwyczaj zami­ast pięknego pro­toką­ci­ka ma coś co zde­cy­dowanie wyglą­da jak­by wcześniej zjadł to pies. A kokard­ki — dlaczego wstąż­ki zawsze jest za mało albo o kilo­m­e­try za dużo.

 

 

Książ­ki:

 

 

Pier­wszy tom best­sellerowej sagi — po pier­wsze musi­cie sprawdz­ić czy wyszedł dru­gi tom best­sellerowej sagi — najlepiej kup­cie pier­wszy tom takiej sagi, która zaczy­na się świet­nie, a potem wydawnict­wo zbankru­towało i więcej nie przetłu­mac­zono Oczy­wiś­cie najpierw upewni­j­cie się, że obdarowana oso­ba zna język obcy na tyle źle, że będzie musi­ała się sporo namęczyć by przeczy­tał ory­gi­nał.  Moż­na też kupić naprawdę dobry pier­wszy tom sagi np. Koła Cza­su Jor­dana a potem patrzeć jaki się strasznie obdarowani stre­su­ją się czy dostaną kole­jny tom, albo mają zaległoś­ci w pra­cy bo czy­ta­ją właśnie 17 z dwudzi­es­tu tomów ( a autor i tak już umarł zan­im skończył pisać cały cykl). Ewen­tu­al­nie może­cie im kupić tom dru­gi best­sellerowej serii i pod choinką zro­bić wielkie oczy “Byłem przeko­nany, że masz pier­wszy tom”. Oczy­wiś­cie zwierz najbardziej pole­ca wer­sję, w której kupu­je­cie komuś jeden tom z cyk­lu dawno wyprzedanych książek, a potem przyglą­da­cie się jak wyda­je for­tunę gani­a­jąc po antyk­wari­at­ach stara­jąc się kupić pozostałe tomy — zwierz obser­wował ludzi, którzy sami to sobie zro­bili więc wie, że to jed­na z najpodle­jszych rzeczy jakie moż­na książkowo komuś zro­bić. Może­cie też np. kupić najnowszą książkę Kinga, która tak naprawdę jest opowiada­ni­a­mi uzu­peł­ni­a­ją­cy­mi do jego Mrocznej Wieży. To podłe zwłaszcza jeśli wcześniej się upewni­cie się, że obdarowany nie czy­tał cyk­lu. Ewen­tu­al­nie może­cie zro­bić to co robi zazwyczaj rodz­i­na zwierza — sko­ro ukaza­ła się jakaś nowa książ­ka pop­u­larnego auto­ra zami­ast się umówić kto ją kupi- kup­cie ją wszyscy na raz! Dzię­ki temu ist­nieje duże praw­dopodobieńst­wo że pod choinką jed­na oso­ba zna­jdzie tą samą książkę w kilku egzem­plarzach. Czu­je­cie podłość tego kon­cep­tu?

 

Oczy­wiś­cie nie tylko beletrystykę moż­na wyko­rzys­tać jako podły prezent. podręcznik robótek ręcznych podarowany komuś kto ma prob­le­my z wiązaniem sznurowadeł może się okazać prezen­tem prawdzi­wie paskud­nym. Ale najlep­sze są porad­ni­ki “Jak być dobrym rodz­icem”, “Jak radz­ić sobie ze złoś­cią”, “10 sposobów na to by ludzie przestali cię nien­aw­idz­ić”. Powiedzmy sobie szcz­erze taki porad­nik podrzu­cony pod choinką albo podarowany ze szcz­erym uśmiechem może się okazać zabójczy. Zwierz coś o tym wie bo kiedyś dostał książkę kucharską z uśmiechem i zdaniem że może w końcu nauczy się gotować. Bo jak wszyscy wiemy świę­ta to czas kiedy tylko czekamy aż ktoś przy­pom­ni nam o naszych wadach i prob­lemach. Ist­nieje też możli­wość, że po otrzy­ma­niu podręczni­ka — mod­e­larst­wo dla początku­ją­cych i nieza­awan­sowanych wasz niezbyt miły wuj czy wujen­ka dostanie kom­plet­nego fioła na punkcie mod­eli czołgów z cza­sów drugiej wojny świa­towej i będzie co miesiąc wydawać więk­szość pen­sji na takie mod­ele i składać je po nocy, aż w końcu go wyrzucą z pra­cy bo zde­fraudu­je więk­szość pieniędzy na zakup mod­elu rosyjskiego czołgu nat­u­ral­nej wielkoś­ci.

 

 

 

 

 

 

Filmy:

 

        Widzi­cie z fil­ma­mi jest taki prob­lem, że dla każdego inny film jest naj­gorszym prezen­tem na świecie. Nie mniej ist­nieją pewne pew­ni­a­ki — na przykład sprezen­towanie komuś Kac Vegas lub jakiegokol­wiek zestawu wspani­ałych komedii pro­dukcji pol­skiej wyreży­serowanych po 89 roku. Dla innych zwierz ma propozy­c­je bardziej wyrafi­nowane — ist­nieją prze­cież zestawy filmów, które zdobyły nagrody na Fes­ti­walu Era Nowe Hory­zon­ty — podaru­j­cie taki zestaw komuś kto naprawdę lubi zupełnie zwykłe kino i zadz­woń­cie dwa tygod­nie później z całym zestawem pytań doty­czą­cych zakończeń filmów. Tylko zakończeń. Jeśli nie dostaniecie dokład­nych infor­ma­cji zaczni­j­cie dopy­ty­wać się dlaczego, ktoś tak bard­zo was nie lubi, że nawet nie zajrzał do podawanego prezen­tu. Zwierz pole­ca też dręczyć ludzi zestawa­mi awan­gar­dowych filmów ani­mowanych. Albo nawet nie awan­gar­dowych (zwierz nigdy nie zapom­nij kiedy jego ojciec pokazy­wał mu film ani­mowany po fran­cusku dla którego dostęp­ne były tylko napisy po litewsku a zwierz  nie zna ani jed­nego ani drugiego języ­ka). Oczy­wiś­cie są jeszcze prezen­ty specy­ficzne — jak podarowanie wielkiemu wiel­bi­cielowi Dra­c­uli wszys­t­kich częś­ci Zmierzchu, wielkiemu wiel­bi­cielowi Obcego Prom­e­teusza czy wielkiemu wiel­bi­cielowi sen­su Królewnę Śnieżkę i Łow­cę. Oczy­wiś­cie, moż­na też podarować komuś Szósty Zmysł od razu mówiąc jak się kończy (to samo moż­na zro­bić jeszcze z kilko­ma inny­mi fil­ma­mi). Ewen­tu­al­nie zwierz pole­ca kupowanie (zwłaszcza mężczyznom choć nie tylko) roman­ty­cznych filmów pro­dukcji Hall­marku sprzed co najm­niej dwóch dekad — ważne by w filmie nie pojaw­iło się żadne nawet odrobinę znane nazwisko a okład­ka była różowa.  Oczy­wiś­cie ist­nieje jeszcze ten rodzaj podarunk­ów fil­mowych które potenc­jal­nie wyglą­da­ją ciekaw­ie ale praw­da jest taka, że nikt nie chce ich dostać poza bard­zo wąską grupą osób. Doku­ment o przy­rodzie Brazylii (oczy­wiś­cie taki sprzed 30 lat), film doku­men­tal­ny o his­torii kos­mo­su (sprawdź­cie najpierw czy zdję­cia są marne i nie ma jakiegoś fajnego akto­ra w roli nar­ra­to­ra bo to się cza­sem zdarza) lub ukochany rodzaj filmów zwierza czyli filmy doku­men­talne o sztuce gdzie pokazu­ją ci mnóst­wo obrazów i mówią że są świetne.  Serio ide­alne na bezsen­ność. Oczy­wiś­cie naj­gorszym prezen­tem w formie fil­mu jaki moż­na komuś sprezen­tować to film z ćwiczeni­a­mi, niby nic nie mówicie ale jeśli podaru­je­cie ten prezent przed wig­ili­jną wiecz­erzą to na stole praw­dopodob­nie zostanie więcej jedzenia dla was.

 

 

 

 

 

 

Seri­ale: 

 

Jeśli chodzi o seri­ale telewiz­yjne to oczy­wiś­cie może­cie wybrać dowol­ny ‚który skończył się po jed­nym sezonie. Im bardziej dra­maty­czny cliffhang­er tym lep­szy. Oczy­wiś­cie z pozostałych wystar­czy wybrać tylko te, których dys­try­b­u­tor postanow­ił porzu­cić je gdzieś w połowie wydawa­nia. Zwierz nal­iczył takich tuziny — jeśli ser­i­al okaże się dobry i spodo­ba się obdarowane­mu ponown­ie naraża­cie go na wysok­ie wydat­ki za grani­ca kiedy będzie się starał skom­ple­tować wszys­tkie sezony. Może­cie też komuś kupić coś w sty­lu Glee — pier­wszy sezon może się spodobać oso­ba się wciąg­nie i będzie zdana na kupowanie kole­jnych co raz gorszych sezonów zan­im się zori­en­tu­je się, że to nie ma sen­su. Jeśli jed­nak chce­cie być podli w sposób wyrafi­nowany kup­cie nielu­bianej przez siebie oso­bie pier­wszą część szóstego sezonu Dok­to­ra Who usiądź­cie w kąciku poko­ju i przyglą­da­j­cie się jak obdarowana przez was oso­ba sta­je się pur­purowa stara­jąc się zrozu­mieć o co na boga chodzi w tym seri­alu. Co śmieszniejsze może­cie potem oglą­dać jak obdarowana przez was oso­ba wyda­je for­tunę kupu­jąc pozostałe sezony zagranicą. Ewen­tu­al­nie może­cie kupić komuś dwa z trzech odcinków Sher­loc­ka bądź ewen­tu­al­nie tylko pier­wszy sezon i dru­gi bez pier­wszego odcin­ka. Trol­lowanie przy pomo­cy innych trol­li jest naprawdę śmieszne. Ewen­tu­al­nie moż­na kupić komuś ser­i­al w takiej formie w jakiej dodawano go do jakiegoś cza­sopis­ma czyli np. Przys­tanek Alas­ka na 60 pły­tach (albo jak chce­cie być złośli­wi kup­cie ich tylko 58). Serio — 60 pły­tach. Jeśli kiedyś zas­tanaw­ial­iś­cie się czy jest wygod­nie mieć ser­i­al na 60 pły­tach zwierz odpowia­da jed­nym krótkim słowem NIE.

 

 

 

 

 

 

Sztu­ka:

 

Kul­tura to też sztu­ka (to nasz tru­izm na dziś). Zwierz widzi­ał w zeszłym tygod­niu w sklepie olbrzymiego praw­ie dwumetrowego jele­nia z gip­su, który wyglą­dał jak polakierowany i kosz­tował for­tunę — zwierz uważa, że to ide­al­ny prezent dla kogoś kogo nie lubimy, jeśli nie chce­cie wydawać for­tuny zawsze moż­na się zad­owolić tylko nieco mniejszym gip­sowym psem, który ma jak­iś metr wielkoś­ci i abso­lut­nie żad­nego zas­tosowa­nia. W przy­pad­ku, kiedy oso­ba naprawdę, ale to naprawdę wam pod­padła, idziecie na stare mias­to lub tam gdzie w waszym mieś­cie urzę­du­ją malarze, którzy sprzeda­ją obrazy na uli­cy i kupu­je­cie pier­wszą repro­dukcję Dziew­czyny z Perłą jaką dostaniecie. Po świę­tach zapowiada­cie wiz­ytę i czu­je­cie się niesły­chanie obrażeni jeśli obraz nie wisi w salonie na hon­orowym miejs­cu. Ewen­tu­al­nie kupu­je­cie zestaw sztućców po czym prezen­tu­je­cie komuś bez jeden łyżecz­ki do kawy twierdząc, że jest to praw­ie bez­cenne dzieło sztu­ki pod tytułem “Goś­cie już wys­zli” i doma­ga­cie się by znalazł na to dzieło sztu­ki osob­ne miejsce w swoim salonie. Ogól­nie sztuką trol­lować łat­wo wystar­czy się jedynie kierować zmysłem mówią­cym, że im coś więk­sze, brzyd­sze i droższe tym bardziej nie będzie się dało z tym zro­bić niczego sen­sownego.

 

 

 

 

 

Muzy­ka:

 

  Dla niek­tórych wybór będzie prosty tak jak dla zwierz a- wystar­czy kupić płytę z 9 sym­fonią Mahlera, albo z ekspery­men­tal­ną muzyką aton­al­ną, albo mon­gol­skie śpiewy (takie z gardła). Ale najbardziej, najbardziej podłym prezen­tem jest podarowanie komuś naprawdę dobrej pły­ty świątecznej. Dlaczego? otóż nie tak dawno temu zwierz zrozu­mi­ał, że pły­ty z muzyką świąteczną to praw­dopodob­nie jedyne pły­ty które ludzie kupu­ją sami sobie bo nie moż­na o nie poprosić na świę­ta. Ale jeśli komuś podaru­je­cie płytę świąteczną na świę­ta to po pier­wsze będzie już za późno by jej sobie dobrze przesłuchać i będą musieli czekać aż rok by znów był sezon na piosen­ki świąteczne. Ale za rok ktoś inny wyda już płytę i tak nigdy się nie jest na cza­sie z muzy­czno świąteczny­mi tren­da­mi. Tak więc to ide­al­nie podły prezent. Oczy­wiś­cie w ramach podłych prezen­tów moż­na jeszcze podarować te pięknie opakowane sin­gle, na których jest pięć wari­acji na tem­at tego samego utworu. Przy czym to ważne, sprawdź­cie czy artys­ta na pewno reprezen­tu­je jak­iś niezbyt lubiany gatunek muzy­czny. A potem dzwoni­cie miesiąc później pyta­jąc o to co sądzi wasz krewny o drob­nych różni­cach między remik­sa­mi. Są też takie podłe możli­woś­ci jak na przykład kupi­e­nie komuś pły­ty winy­lowej i zarzekanie się potem ‚że był pewien iż ter­az to już naprawdę wszyscy mają adaptery bo prze­cież to taki stary wynalazek. Ewen­tu­al­nie jeśli kogoś nien­aw­idzi­cie całym sercem i nien­aw­idzi­cie jego rodziny to zami­ast kupować jakieś utwory po pros­tu daj­cie jego małe­mu dziecku mini perkusję na gwiazd­kę — koniecznie z pałeczka­mi. Rodz­i­na powin­na się roz­paść w prze­ciągu miesią­ca.

 

 

 

 

 

Gry kom­put­erowe:

 

Tu podłość jest sto­sunkowo pros­ta — posi­adac­zowi Xboxa kupu­je­my grę na PS3, posi­adac­zowi PC na kon­solę, posi­adac­zowi kon­soli grę na PC. Ewen­tu­al­nie posi­adac­zowi Xboxa kupu­je­my grę na Kinek­ta (takie gwiezdne wojny) i patrzymy jak łka. Ewen­tu­al­nie komukol­wiek kto nie posi­a­da Wii cokol­wiek na tą kon­solę. Może­cie kupić to praw­ie w ciem­no bo praw­ie nikt nie ma Wii. Zwierz nie wie dlaczego bo Wii jest fajne. Ale zwierz się nie zna.  I to powin­na być wasza linia obrony — kupil­iś­cie prze­cież tą nową super fajną, pożą­daną przez wszys­t­kich grę (to ważny ele­ment podłego obdarowywa­nia w tym przy­pad­ku), skąd mogliś­cie wiedzieć, że nie będzie dzi­ałać na wszys­t­kich urządzeni­ach.

 

 

 

 

 

 

Ile rozkosznej podłoś­ci zwierz zawarł w tym wpisie. Oczy­wiś­cie nie jest to tak podłe jak niek­tórzy by się spodziewali być może zwierz nie jest z siebie w stanie z siebie wykrze­sać tej prawdzi­wej czys­tej podłoś­ci — wiecie jak to jest kiedy się jest z natu­ry miłym zwierzem. Nie mniej sko­ro już jesteśmy przy kupowa­niu prezen­tów, a praw­da jest taka że jeśli macie tak wybred­ną rodz­inę jak zwierz (tak matko zwierza do ciebie zwierz pisze) to już ter­az bie­ga­cie w kółko nie wiedząc co kupić i zaczy­na­cie powoli nien­aw­idz­ić świąt. Jed­nak praw­da o kupowa­niu prezen­tów jest taka, że jeśli się kogoś lubi i zna to zazwyczaj wie się co będzie ide­alne — ale w 99% pro­cen­tach nie stać was na to, pozostały 1% to coś co może­cie komuś kupić i nawet was stać ale następ­na dostawa będzie dopiero 28 grud­nia. Ponieważ nie ma już więcej pro­cen­tów  to zosta­je­cie z czymś czego nie chcieliś­cie kupić ale nic innego nie było w sklepach. Niem­niej jeśli zwierz może wam dać dobrą radę ( w końcu prezen­ty kupu­je się na początku grud­nia jeśli się jest rozważnym i pod sam koniec jeśli się jest nor­mal­nym) to jest to rada najprost­sza — odrzuć­cie wszys­tkie rady mówiące- skar­pet­ki to zły pomysł, patel­nia to mówie­nie kobiecie, że ma zostać w kuch­ni, nikt nigdy nie ucieszył się ze swe­tra pod choinką i nie ma rodziny gdzie najlep­szym prezen­tem jest odkurza­cz. Wiecie dlaczego warto wyrzu­cić takie rady do kosza? Bo cza­sem mogą was pow­strzy­mać przed kupi­e­niem czegoś co ktoś bard­zo chce dostać. Tak naprawdę w  kupowa­niu prezen­tów liczy się tylko jed­na zasa­da — ktoś ma wiedzieć, że o nim ciepło pomyśleliś­cie. Resz­ta to tylko zbędne dodat­ki.

 

 

 

Ps: Zwierz wie, że woli­cie jak jest wred­ny od początku do koń­ca ale nieste­ty wychodzą z niego cza­sem dobre cechy. Może dlat­ego, że cały week­end poświę­cił robiąc prezent na Secret Sna­ta :)??

 

0 komentarz
0

Powiązane wpisy