Home Ogólnie Tylko nie Śródziemie! czyli Elfy w rolach ludzi (cz.I)

Tylko nie Śródziemie! czyli Elfy w rolach ludzi (cz.I)

autor Zwierz
Tylko nie Śródziemie! czyli Elfy w rolach ludzi (cz.I)

Hej

W ostat­nich dni­ach wraca­cie z Hob­bita i leci­cie do zwierza by Inter­ne­towo zapy­tać go co jeszcze oglą­dać z którymś z obec­nych na ekranie aktorów. Zwierz chęt­nie tych odpowiedzi udziela ale doszedł do wniosku, że zde­cy­dowanie łatwiej i szy­b­ciej jest po pros­tu wkle­jać link do serii wpisów które kon­cen­tru­ją się na pole­ca­niu wam filmów w których wys­tąpili aktorzy z obsady Hob­bita i LOTR a które nie są Hob­bitem i LOTR. Zwierz zas­tanaw­iał się jak podzielić wpisy – tak by miały sens i łat­wo było coś gdzieś znaleźć. Ostate­cznie zwierz doszedł do wniosku, że będą trzy wpisy – pier­wszy gdzie zwierz omówi fil­mo­grafie aktorów gra­ją­cych elfy, dru­gi gdzie zwierz zajmie się kras­nolu­da­mi (od razu zas­trzeże­nie – zwierz nie zna dobrze fil­mo­grafii wszys­t­kich kras­noludów z Hob­bita więc to będzie wpis pod tym wzglę­dem ogranic­zony) i hob­bita­mi i trze­ci poświę­cony ludziom i czar­o­dziejom. Przy czym Gol­lum będzie rzecz jas­na towarzyszył Hob­bit­om zaś Smok ludziom. Zwierz oczy­wiś­cie ogranicza się wyłącznie do fil­mo­grafii aktorów którzy mają nieco więk­szy dorobek i co najważniejsze – których zwierz w ogóle coś widzi­ał. Bo wbrew obiegowej opinii zwierz nie widzi­ał wszys­tkiego.

Wenrivendell

Dziś na tapecie role aktorów którzy grali elfy. Wyda­je się wam że mało? Wyszło sześć stron

 

Orlan­do Bloom (Lego­las) – zaczni­jmy od elfa który potrafi chodz­ić po śniegu I prze­chodzi do następ­nego eta­pu na kodach. Kari­era Blooma to ciekawy przy­padek – aktor z niego śred­ni (zwierz Orlan­do lubi ale nie będziemy chy­ba udawać, że to najz­dol­niejszych aktor nowego pokole­nia) ale decyz­je fil­mowe jakie pode­j­mował – bard­zo różnorodne – zna­jdzie się miejsce i na wielkie prze­bo­je i na wielkie klapy. Na pewno — jeśli seans LOTR czy Hob­bita pozostaw­ił was z ochotą na więcej Orlan­do – powtórzyć sobie Piratów z Karaibów. Will (postać grana przez akto­ra) jest całkiem sym­pa­ty­czny w pier­wszej odsłonie by potem robić się co raz bardziej iry­tu­ją­cym. Co nie zmienia fak­tu, że Orlan­do pasu­ją ciuchy z epo­ki i machanie szpadą.  Z późniejszych filmów zwierz może ewen­tu­al­nie pole­cić Tro­ję, którą oglą­damy odkłada­jąc na bok wszelkie wiz­je, że ma to cokol­wiek wspól­nego z prawdzi­wy­mi czy mity­czny­mi wydarzeni­a­mi – cieszymy się urodą obsady i ład­nym słońcem, nie jest nato­mi­ast w stanie zwierz pole­cić Królest­wa Niebieskiego – fil­mu który wywołu­je u zwierza trudne do opanowa­nia zgrzy­tanie zębów. Niek­tórzy chęt­nie wraca­ją do Eliz­a­beth­town – jed­nego z tych licznych filmów gdzie bohater jest tak nieokreślony i taki nieszczęśli­wy że mamy ochotę raczej dać mu po łbie niż go pocieszać. No ale niek­tórych film pod­nosi na duchu. Całkiem dobrze wypadł Orlan­do w swoim seg­men­cie Zakochanego Nowego Jorku – zde­cy­dowanie pokazu­jąc, że nie koniecznie pisane mu na zawsze kino kostiu­mowe, z kolei jego pode­jś­cie do nieco innej niż zwyk­le roli w Dobrym Dok­torze pozostaw­ia efekt trud­ny do jed­noz­nacznej oce­ny. Bloom jest w filmie całkiem niezły ale sam film rozczarowu­je. Nato­mi­ast zwierz bard­zo pole­ca jego rolę w Trzech Muszki­eter­ach. Sam film jest sła­by ale aku­rat Bloom jest w nim fan­tasty­czny (jest jedynym powo­dem dla którego zwierz żału­je, że nie nakrę­cono wyraźnie planowanej kole­jnej częś­ci). Zwierz powie wam szcz­erze, że sam Orlan­do Bloom to ciekawy przy­padek akto­ra bo jako jeden z nielicznych właś­ci­wie nie miał kari­ery przed Wład­cą Pierś­cieni (to był jego pier­wszy duży film po ukończe­niu szkoły fil­mowej) i właś­ci­wie całą kari­erę Jack­sonowi i jego fil­mom zawdz­ięcza. To jak w sum­ie ład­nie się odnalazł w świecie fil­mu pokazu­je z jed­nej strony jak wiele może jed­nak duża pro­dukc­ja zmienić w kari­erze akto­ra. Z drugiej – biorąc pod uwagę role i możli­woś­ci Orlan­do – jak niesły­chanie wysoko moż­na wskoczyć jeśli zostanie się elfem. Bo Bloom to aktor dość powszech­nie rozpoz­nawal­ny mimo, że przy­na­jm­niej zdaniem zwierza jego kari­era jest śred­nio udana (nie tyle komer­cyjnie co pod wzglę­dem ciekawych ról).

500full

Od góry: Orlan­do ład­nie się ubiera jako zły Buck­ing­ham, spoglą­da w odległe przestrze­nie jako Will z Piratów z Karaibów i zapom­i­na że to nie LOTR w Troi 

Hugo Weav­ing  (Elrond) – zwierz przyz­na wam bez bicia, że o ile akto­ra bard­zo lubi i ceni to nieste­ty jest to jego zdaniem wyjątkowo nieu­dany przykład posunię­cia obsad­owego. Weav­ing mimo, że jest doskon­ałym aktorem to jed­nak na elfa nawet przy dobrym oświ­etle­niu nie wyglą­da. A na elfa jed­nak trochę wyglą­dać trze­ba. Zwierz nie będzie przed wami udawał że widzi­ał wszys­tkie filmy akto­ra. Na pewno z jego ról sprzed wład­cy pierś­cieni zwierz najlepiej kojarzy Priscil­lę Królową Pustyni – doskon­ały filmy który wszyscy powin­ni nadro­bić. Potem rzecz jas­na był Matrix i słyn­ny Agent Smith. Zaskaku­ją­ca to rola bo widać jak z fil­mu na film robi się co raz ważniejsza i zwierz nie mógł pozbyć się wraże­nia, ze to głównie za sprawą akto­ra i jego doskon­ałej gry. Choć z drugiej strony – doskon­ała gra w jego przy­pad­ku była o tyle trud­na że oczu właś­ci­wie widać nie było a i mina przez więk­szość cza­su musi­ała pozostawać mniej więcej taka sama. Co nie zmienia fak­tu, że Agent Smith to jed­na z najlep­szych postaci ze świa­ta Matrixa. Fakt, że Weav­ing nie potrze­bu­je twarzy by grać wyko­rzys­tano w V jak Vendet­ta gdzie grał główną rolę – to ciekawe jak sil­ną postać może stworzyć aktor cały czas kryją­cy twarz za maską. W Kap­i­tanie Ameryce wyko­rzys­tano jego umiejęt­ność gra­nia bez twarzy gdzie bard­zo dobrze zagrał Red Skul­la.  Z kolei  w Trans­form­er­sach jak­by go nie było a jed­nak bard­zo jest uży­cza­jąc swo­jego charak­terysty­cznego głębok­iego gło­su Mega­tronowi. Zwierz nie pole­ca wam nato­mi­ast oglą­dać Wilkoła­ka – jed­nego z naj­gorszych filmów z najlep­szą obsadą jaki zwierz widzi­ał. Nato­mi­ast naprawdę warto rzu­cić okiem na Oranges and Sun­shine – doskon­ały angielsko/ aus­tral­i­js­ki dra­mat gdzie mamy prob­lem łącz­nia rodzin – a właś­ci­wie rodz­iców i dorosłych już dzieci. Warto obe­jrzeć cho­ci­aż­by by dowiedzieć się o trud­nym do poję­cia pro­ced­erze odsyła­nia dzieci do Aus­tralii, Nowej Zelandii czy innych kolonii przez rząd ang­iel­s­ki w lat­ach 60 i 70. Zwierz pole­ca też Last Ride taki typowy film dro­gi z ojcem synem i dość dobrze znanym wszys­tkim zakończe­niem. Nato­mi­ast wraca­jąc do filmów real­i­zowanych poza Aus­tral­ią to zwierz bard­zo pole­ca Atlas Chmur, który mimo wad był pro­dukcją zaskaku­ją­co satys­fakcjonu­jącą dla widza. Weav­ing pojaw­ia się jak wszyscy to tu to tam i najlepiej wychodzi mu jak zwyk­le granie postaci niezbyt miłych.

Od góry: Hugo uda­je zwykłego człowieka w Oranges and Sun­shine, mul­ti­p­liku­je się w Matrix­ie i cier­pi po peeelin­gu w Kap­i­tanie Ameryce

Cate Blanchett (Garadiela) – wszyscy kocha­ją Cate Blanchett bo jest pięk­na, zdol­na i inteligen­ta. No i oczy­wiś­cie umie doskonale grać (a także prowadzi chwilowo Aus­tral­i­jczykom ich teatr nar­o­dowy). Przyglą­da­jąc się jej fil­mo­grafii koniecznie musi­cie obe­jrzeć Oscara i Lucindę – prze­cu­d­owną, mag­iczną i bard­zo smut­ną his­torię dwój­ki bard­zo kocha­ją­cych się ludzi, których jed­nak życie nie było szczegól­nie łatwe. Wszyscy wiedzą że doskon­ała była w Elż­biecie – usta­la­jąc dla współczes­nego widza jedyny słuszny wiz­erunek Elż­bi­ety I (choć zwierz jed­nocześnie odradza Elż­bi­eta: Zło­ty Wiek gdzie reżyser przeszarżował i por­wał ze sobą aktorów). Za to jeśli będziecie mieli czas koniecznie obe­jrzyj­cie niewiel­ki film na pod­staw­ie Oscara Wilde – Ide­al­ny Mąż, który to film jest cud­owny i przeu­roczy nie tylko ze wzglę­du na bard­zo dobrą rolę Blanchett. Idąc dalej – chy­ba nikt nie prze­gapi Utal­en­towanego Pana Rip­ley ale zwierz mimo wszys­tko radzi rzu­cić okiem na film Człowiek który płakał. To dzi­w­na pro­dukc­ja mają­ca lep­sze i gorsze frag­men­ty ale aku­rat aktorsko jest bard­zo doba. Nato­mi­ast koniecznie musi­cie zobaczyć Wła­manie na Śni­adanie – jeden z tych filmów które wyda­ją się na pier­wszy rzut oka marne, ale potem sce­narzyś­ci zde­cy­dowali się na tak nieortodoksyjne rozwiąza­nia fab­u­larne że wyszło coś uroczego. O ile o Kro­nikach Por­towych (których zwierz nie lubi) raczej nikt nie zapom­ni, to zdaniem zwierza warto dać szan­sę Niebu Tyk­w­era które jest prze­cież frag­mentem tej niezre­al­i­zowanej try­logii Kieślowskiego. Jeśli coś oglą­dać dla ról Blanchett to koniecznie Zagin­ione – zdaniem zwierza jeden z najlep­szych filmów z punk­tu widzenia gry aktor­ki (choć sam film aż tak dobry nie jest) Zwierz mimo miłoś­ci do Wesa Ander­sona nie koniecznie pole­ca Pod­wodne życie ze Stevem Zis­sou (bo to film mniej udany choć zwierz go kocha),  nato­mi­ast może­cie sobie spoko­jnie darować Dobrego Niem­ca (Blanchett gra obok Clooneya) który to film zwierz uważa za bard­zo nieu­daną pro­dukcję.  Koniecznie należy za to obe­jrzeć Notat­ki o skan­dalu – znakomi­ty film ze świet­ny­mi rola­mi nie tylko Cate Blanchett ale i Judi Dench. Oczy­wiś­cie o Avi­a­torze zwierz wspom­i­nać nie będzie, chce was nato­mi­ast zachę­cić do rzuce­nia okiem na frag­ment I’m Not There gdzie Blanchett jest lep­szym Bobem Dylanem niż Bob Dylan. Wiele zależy od waszego gus­tu ale zdaniem zwierza może­cie pom­inąć Ciekawy Przy­padek Ben­jam­i­na But­tona (dłu­gi film o niezbyt ciekawym człowieku) i zde­cy­dowanie nie musi­cie oglą­dać Robin Hoo­da, do mniej udanych pozy­cji z Blanchett należy też Indi­ana Jones część czwarta (której ist­nienia zwierz nie uzna­je) i kosz­marni Obroń­cy Skar­bów (film bez sce­nar­iusza, właś­ci­woś­ci i sen­su). No i listę zwierz zakończy zachętą by obe­jrzeć Blue Jas­mine ale musi­cie zwier­zowi obiecać że obe­jrzy­cie ją w ramach pod­wójnego sean­su z Tramwa­jem zwanym Pożą­daniem. Nawet jeśli film zna­cie najlepiej oglą­dać te dwa filmy razem bo wtedy wyraźnie widać intenc­je reży­sera.

Od Góry: Cate Blanchett jest lep­szą królową Elż­bi­etą niż królowa Elż­bi­eta, bohaterką wari­acji na tem­at Tramwa­ju zwanego Pożą­daniem w Blue Jas­mine i Najlep­szym Bobem Dylanem od cza­sów Boba Dylana

Lee Pace (Thraduril) – O ile w przy­pad­ku Cate Blanchett moż­na było poczuć klęskę urodza­ju to w przy­pad­ku Lee pro­dukcji w ogóle nie ma aż tak dużo a dobrych nieste­ty jest nieco mniej. Kari­era Lee zaczy­na się od jego doskon­ałej roli w Dziew­czynie Żołnierza gdzie gra postać trans­gen­derowej kobi­ety w której zakochu­je się żołnierz z pob­liskiej jed­nos­t­ki. His­to­ria opar­ta na fak­tach, bard­zo trag­icz­na i… doskonale zagrana. Potem koniecznie musi­cie obe­jrzeć ist­niejące odcin­ki seri­alu Won­der­falls – Bryan Fuller daje tam popis swoich możli­woś­ci jako sce­narzys­ta aktorzy gra­ją dobrze fabuła jest faj­na i tylko oglą­dal­ność była niska i ser­i­al nieste­ty został ska­sowany. Kole­jny film Lee który warto zobaczyć to The Fall (po pol­sku szło to jako Magia Uczuć) abso­lut­nie cud­owny, przepiękny, fan­tasty­czny film Tarse­ma, pokazu­ją­cy jak snu­je się opowieść i jak real­ny świat wpły­wa na bajkową his­torię. Cud­owny film. Bard­zo przy­jem­ną komedią z Lee jest Cud­owny dzień Pani Pet­tigerw —  jeden z tych filmów który zwierz oglą­da ilekroć mu źle na świecie. Jeden dzień z życia ubo­giej opiekun­ki której nic w życiu nie wychodz­iło. Do chwili kiedy pod jej opiekę nie trafiła mło­da początku­ją­ca aktor­ka. Potem oczy­wiś­cie macie kochane przez zwierza Push­ing Daisies gdzie Lee gra Neda – piekarza który potrafi jed­nym dotknię­ciem przy­wracać do życia – zwierz pisał TU o tym seri­alu jeśli jesteś­cie ciekawi dlaczego zwierz tak go lubi. Wśród kole­jnych pro­dukcji zna­jdziecie min. Samot­nego Mężczyznę (aktor gra tam bard­zo dru­go­planową rolę) – jeden z filmów który najbardziej poruszył zwierza w ostat­nich lat­ach czy Lin­col­na gdzie Lee ma małą rólkę która jest abso­lut­nie doskon­ała. Aktor gra tam abso­lut­nie paskud­nego i wzniosłego typa – jak­by ćwiczył przed graniem Elfa. Zwierz nato­mi­ast ma bard­zo mieszane uczu­cia odnośnie Cer­e­mo­ny bo o ile Lee dobrze bawi się swo­ją rolą to sam film jest bard­zo śred­ni, nato­mi­ast koniecznie musi­cie omi­jać  Pewnego Razu w Rzymie który to film jest kosz­marną i mało śmieszną komedią roman­ty­czną. Aktor mignął także w Zmierzchu i wiecie co może­cie wejść na youtube i obe­jrzeć sce­ny z nim – bo nie ma sen­su oglą­dać całego fil­mu (chy­ba żeby się pośmi­ać). Nato­mi­ast ostat­nio skończył się pier­wszy sezon Halt and Catch fire – seri­alu o twór­cach kom­put­erów w lat­ach 80 i jest to ser­i­al doskon­ały a sam Lee gra w nim kon­cer­towo – jego bohater jest psy­chopaty­czny, zdol­ny do wszys­tkiego i fas­cynu­ją­cy. Jeśli cier­picie na głód wys­tępów akto­ra koniecznie nadrób­cie ser­i­al. Na koniec może­cie sobie zobaczyć Guardians of the Glaxy gdzie Lee gra “tego złego” i jest niebies­ki.

Od góry: Lee spoglą­da roman­ty­cznie z nad piani­na w Wspani­ały Dzień Pani Pet­ti­grew, niepoko­ją­co w Halt and Catch Fire i radośnie w bard­zo śred­nim Cer­e­mo­ny (gdzie jed­nak wyglą­da fan­tasty­cznie)

Evan­ge­line Lil­ly (Tau­riel) – oj nie nagrała się wiele nasza pięk­na elf­ka nie nagrała. Istot­nie jest to aktor­ka znana przede wszys­tkim ze swo­jej roli w Lost, którego to seri­alu zwierz nie oglą­dał i jakoś nigdy szczegól­nie nie żałował choć śmieszy go, że aż dwie oso­by z obsady LOTR się tam znalazły. Co do innych pro­dukcji to jak byk stoi że Evan­ge­line pojaw­iła się także w obsadzie Hurt Lock­er fil­mu wartego zobaczenia – cho­ci­aż­by dlat­ego, że to jeden z nielicznych krę­conych w pewnym momen­cie hurtem filmów o wojnie który zapadał w pamięć. Aktor­ka pojaw­iła się też w Real Steel – filmie o bok­su­ją­cych się rob­o­t­ach. Zwierz ma z tym filmem prob­lem, bo choć widzi jego wady i bywał nieco podiry­towany niek­tóry­mi sce­na­mi to jed­nak… to jest film o bok­su­ją­cych rob­o­t­ach – są rzeczy które zwierz lubi i gdzieś na tej liś­cie są bok­su­jące się robo­ty. Nato­mi­ast pojaw­iła się infor­ma­c­ja ze aktor­ka ma znaleźć się w obsadzie Ant Mana i zwierz bard­zo czeka co z tego wyniknie. W Hob­bi­cie była zarówno bard­zo dobra jak i bard­zo zła więc po jej roli zwierz spodziewa się wszys­tkiego. W każdym razie kto wie – może to właśnie Evan­ge­line będzie tym elfem które­mu Hob­bit zro­bi kari­erę.

Od góry: Evan­ge­line wal­czy urodą z wielki­mi rob­o­t­a­mi w Real Steel i nie może znaleźć dro­gi do domu w Lost

Bret McKen­zie (Lindir) – to jest chy­ba jed­na z najpiękniejszych his­torii związanych z Wład­cą Pierś­cieni w fil­mowym wyda­niu. Początkowo ten Nowoze­landz­ki aktor i muzyk miał we Wład­cy Pierś­cieni rolę anon­i­mową w tle. Jed­nak jego elfie piękne oblicze przy­ciągnęło uwagę widzów i kaza­ło im ochrz­cić elfa w tle jako Fig­wit co jest akro­n­imem zda­nia “Fro­do is grea…who is THAT?!?”. W Hob­bi­cie aktor powró­cił już z imie­niem gra­jąc elfa który pojaw­ia się w książkach. Bret McKen­zie powinien wam być znany głównie ze swo­jej kari­ery muzy­cznej (napisał piosen­ki do Mup­petów i nawet za jed­ną z nich dostał Oscara) ale także z Flight of the Con­chords seri­alu gdzie dwóch muzyków z Nowej Zelandii (którzy nazy­wa­ją się tak samo jak gra­ją­cy ich aktorzy/muzycy) szuka­ją szczęś­cia i sławny w Nowym Jorku. To bard­zo dobry ser­i­al choć musi trafić w wasze poczu­cie humoru Aktor pojaw­ił się też w Austen­land filmie, który zwier­zowi strasznie się nie spodobał ale za to spodobał się wielu jego zna­jomym. Musi­cie sami rzu­cić okiem i zade­cy­dować. Na pewno warto też posłuchać muzy­ki McKen­ziego – taki z niego cud­own­ie utal­en­towany człowiek, że jego melodie i tek­sty są naprawdę fajne. A do tego jeszcze gra i jest miły dla oka. Jak ja nie cier­pię Nowej Zelandii.

Od góry: Bret uda­je bohat­era powieś­ci Jane Austen w Austen­land i próbu­je zro­bić wielką kari­erę w Ameryce w Flight of the Con­chords

Liv Tyler (Arwe­na) – zan­im ślicz­na Arwe­na pojaw­iła się we Wład­cy Pierś­cieni miała na swoim kącie kil­ka intere­su­ją­cych ról.  Warto zobaczyć Ukryte Prag­nienia Bertoluc­ciego – nie jest to może jego najbardziej udany film, ale jest coś takiego w młodej Liv Tyler co rzeczy­wiś­cie nada­je pro­dukcji odpowied­niego tonu. Zwierz pamię­ta że swego cza­su bard­zo podobał mu się film Abot­towie Prawdzi­wi ale niewiele z niego pamię­ta poza tym że była to his­to­ria dwóch braci. Potem oczy­wiś­cie przy­chodzi Armagge­don który trze­ba oglą­dać i łkać we wszys­t­kich odpowied­nich momen­tach. Kiedy już obe­trze­cie łzy koniecznie zobacz­cie cud­owny film Alt­mana – Kto zabił ciotkę Cook­ie – jeden z lep­szych późniejszych filmów reży­sera, zwierz dorzu­cił­by jeszcze do tego zestawu wczes­nych filmów Onegi­na, bo choć film równie nieznośny jak poe­mat (nie poe­t­y­cko tylko fab­u­larnie) to aku­rat aktorsko bard­zo się broni. Po wład­cy pierś­cieni przyszło trochę śred­nich ról. Zwierz pole­ca zaskaku­ją­co dobre Regin Over Me, które może­cie obe­jrzeć by przekon­ać się że Adam San­dler umie grać tylko mu się nie chce. No i Liv podob­nie jak wiele aktorek i aktorów należy do MCU — grała ukochaną Hul­ka w drugiej odsłonie his­torii ner­wowego pra­cown­i­ka naukowego. Nato­mi­ast z ostat­nich ról Liv doskonale sprawdz­iła się w pier­wszym sezonie seri­alu Pozostaw­ieni. Zwierz musi przyz­nać, ze patrząc na kari­erę aktor­ki był zaskoc­zony ile w niej śred­nich i marnych filmów i ról. W końcu Liv Tyler umie grać i jest przepięk­na. Jak to się stało, ze nie znalazło się dla niej żadne dobre miejsce w kinie? To ciekawe, zwierz pewnie musi­ał­by poszukać gdzie to się wszys­tko zaczęło. I jest ciekawy co będzie dalej.

Od góry: Liv przyglą­da się Hulkowi, rozważa gdzie są wszyscy zaginieni z Pozostaw­ionych i pisze pamięt­ni­ki w Ukry­tych Prag­nieni­ach

Dobra tyle elfów na dziś. Zwierz ma nadzieje, że wyro­bi się w trzech notkach bo nal­iczył, ze musi dla was omówić niemalże 30 aktors­kich kari­er. Dlat­ego zwierz ma nadzieję, że wpisy się wam przy­dadzą w pielęg­nowa­niu waszych pasji i obsesji. Pamię­ta­j­cie że ktoś wcześniej od was musi­ał zała­pać fazę na aktorów by ter­az przyjść i opowiedzieć wam czego się dowiedzi­ał. Ale zwierz jed­nocześnie przy­pom­i­na, że wszelkie pole­can­ki zwierza są wyłącznie odbi­ciem jego włas­nych fil­mowych pref­er­encji. Wiele tytułów zwierz widzi­ał ale ominął bo uznał, że nie zasługu­ją na wzmi­ankę. Wam mogą się spodobać. Bo praw­da jest taka, że kiedy ma się fazę na akto­ra to się sia­da przy Imdb i oglą­da się wszys­tko po kolei. Tak przy­na­jm­niej robi zwierz. Jak widzi­cie – w niek­tórych przy­pad­kach z całkiem dobry­mi wynika­mi.

Ps: pozostałe częś­ci cyk­lu pokażą się dopiero w nowym roku bo dwa dni poświęcimy na pod­sumowa­nia. Jutro jak co roku pod­sumowanie roku świa­towe a potem pod­sumowanie oso­biste.

Ps2: Zwierz jeszcze tak zupełnie pro for­ma przy­pom­i­na, że 1.01 blog zawsze jest bez not­ki.

41 komentarzy
0

Powiązane wpisy