Home Ogólnie W literkach to jednak wyszło lepiej czyli 5 katastrofalnych ekranizacji

W literkach to jednak wyszło lepiej czyli 5 katastrofalnych ekranizacji

autor Zwierz

 ?

Hej

 

            Ostat­nio zwierz pisał o fil­mach lep­szych od książ­ki na pod­staw­ie, której pow­stały dziś będzie trady­cyjnie o fatal­nych ekraniza­c­jach. Ponown­ie to zestaw mają­cy raczej ukazać różnorod­ność prob­le­mu niż naprawdę wskazać 5 najwięk­szych szmir na pod­staw­ie prozy. Co więcej to są filmy, które ZDANIEM ZWIERZA nie odpowiada­ją swoim książkowym pier­wow­zorom. Zwierz nie próbu­je w żaden sposób uzur­pować sobie praw­da do prawd ogól­nych. I ponown­ie zwierz zaprasza was do dzie­le­nia się swoi­mi najbardziej znien­aw­id­zony­mi czy po pros­tu nie lubiany­mi ekraniza­c­ja­mi lit­er­atu­ry. A i jeszcze jed­no — zwierz nie chci­ał wymieni­ać samych pol­s­kich tytułów bo to by było za łatwe. Nie mniej od dobrych paru lat nie mamy na tym polu zbyt wielu sukcesów — mówiąc eufemisty­cznie.

 

Dzi­en­nik Brid­get Jones — zwierz nie cier­pi tego, jak bard­zo film nie rozu­mie książ­ki którą ekranizu­je. Briget Jones to fab­u­larnie współczes­na Duma i Uprzedze­nie — i dokład­nie tak trze­ba było ten film nakrę­cić uzu­peł­ni­a­jąc od cza­su do cza­su o zabawne sce­ny z przy­jaciół­mi. Zami­ast tego nakrę­cono film o głupiej jak but kobiecie która niezbyt ład­nie wyglą­da z nad­wagą i robi z siebie co chwilę idiotkę. Czy jest możli­we że sce­narzys­ta nie zrozu­mi­ał co czy­ta? Zwierz nie mówi, że to naj­gorszy film na świecie ale jest to z całą pewnoś­cią jed­na z gorszych adap­tacji lit­er­atu­ry jakie widzi­ał przede wszys­tkim dlat­ego, że nie zekrani­zowano książ­ki co najwyżej uwa­gi dodane przez wydaw­cę na skrzy­dełku. A szko­da o tyle że Brid­get Jones zaw­ier­ała bard­zo dow­cip­ny ciekawy obraz  zży­cia wcale nie takiej głupiej singiel­ki we współczes­nym Lon­dynie. Nieste­ty ktoś nie zrozu­mi­ał, ze czy­ta książkę satyryczną i że nawet jeśli bohater­ka zapew­nia że jest gru­ba to nie koniecznie jest to zgodne z prawdą (jest nawet cały rozdzi­ał gdzie chud­nie i wszyscy twierdzą, ze wyglą­da fatal­nie). Ogól­nie smut­no że nakrę­cono takiego gnio­ta (razy dwa bo film miał drugą część) zami­ast rozłożyć inaczej akcen­ty i nakrę­cić coś zde­cy­dowanie inteligent­niejszego

 

 

 Wielu widzów fil­mu czy­ta­jąc książkę mogło­by być zdu­mionym, że bohater­ka nie jest kom­plet­ną idiotką

 

Zło­ty Kom­pas — tu jest pewien prob­lem — Zło­ty Kom­pas nie jest aż tak złym filmem jak twierdzą niek­tórzy — towarzyszące bohaterom zwierzę­ta wygen­erowano kom­put­erowo w sposób niesamow­ity (zwierz wie że to nie są zwierzę­ta ale tak wyglą­da­ją), aktorzy są całkiem nieźli w tym bro­daty (co zawsz jest w jego przy­pad­ku plusem) Daniel Creig. Prob­lem jed­nak pole­gał na tym, że film jest po pros­tu bajką dla dzieci z wielką iloś­cią nie rozwiązanych wątków i pancernym niedźwiedziem. Sce­narzyś­ci i twór­cy fil­mu bojąc się ataków ze strony koś­cioła wyprali tekst ze wszys­t­kich ele­men­tów które moż­na było­by uznać za głos w poważniejszej dyskusji i zwiali w świat ład­nie narysowanej fan­tazji. Co więcej film pozosta­je  takim zupełnie nijakim kawałkiem kina, w którym nic się nie kończy bo nakrę­cono go z taką pewnoś­cią, że będą dal­sze częś­ci że nawet nie zad­bano by całość dobrze razem się trzy­mała. Tak więc mając świado­mość, że kole­jnych część nie będzie trze­ba się od fil­mu trzy­mać z dale­ka.

 

 

 Zło­ty Kom­pas to świet­ny przykład na to, że nie moż­na ekrani­zować tylko częś­ci treś­ci książ­ki a w ogóle to nadawać sens fil­mowi tylko w zestaw­ie­niu z tymi jeszcze nie nakrę­cony­mi


Mans­field Park - zwierz widzi­ał dwie ekraniza­c­je swo­jej najm­niej ulu­bionej powieś­ci Jane Austen — kinową i telewiz­yjną gdzie tytułową bohaterkę grała Bil­lie Piper. Obie ekraniza­c­je są nieste­ty kosz­marne. Nie chodzi nawet o ode­jś­cie od ory­gi­nału ale o dopisy­wanie nowych wątków i scen. Dość dodać, że w wer­sji BBC bohaterowie z niez­nanych przy­czyn zaczy­na­ją pod koniec tańczy wal­ca. Z Mans­field Park jest ten prob­lem, że na tle innych powieś­ci Austen wyróż­nia się zaskaku­ją­cym wręcz kon­ser­watyzmem, który zaskaku­je każdego kto zna jej pozostałe powieś­ci. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że his­to­ria dobrze zekrani­zowana powin­na raczej dostar­czać takiej przy­jem­noś­ci jakiej dostar­cza­ją ekraniza­c­je innych powieś­ci autor­ki. Tym­cza­sem zwierz oglą­dał kinowe Mans­field Park z poczu­ciem że powinien jak najszy­b­ciej wyjść z kina zan­im zabi­ją go pal­pi­tac­je ser­ca i mając w duszy obraz Autor­ki kręcącej się w gro­bie jak dobrze przyrządzany sza­szłyk (sor­ry ale takie porów­nanie przyszło zwier­zowi naprawdę do głowy). Być może trze­ba się pogodz­ić z tym, że o ile Dumę i Uprzedze­nie ekranizu­je się łat­wo, Rozważną i Roman­ty­czną z Powodze­niem a Emmę z drob­ny­mi prob­le­ma­mi to Mans­field Park trze­ba sobie po pros­tu darować.

 

 

 Aktorów niby zwierz zna i lubi a fil­mu oglą­dać nie może bo wywołu­je w nim zde­cy­dowanie negaty­wne emoc­je

 

Quo Vadis  — żeby nie było, że zwierz zapom­ni­ał o naszej szla­chet­nej trady­cji przenoszenia na ekran całej klasy­ki nawet tej której nikt na ekranie nie chce oglą­dać (vide Stara Baśń). Okala­jąc Quo Vadis moż­na dojść do wniosku, że komitet Noblows­ki moc­no się upił albo losował z kapelusza kiedy przyz­nawał Sienkiewic­zowi nagrodę nobla za ta książkę. Gdzieś bowiem po drodze twór­cy fil­mu pogu­bili się kom­plet­nie, wszelką głębię porzu­cili i zamie­nili najlep­szą powieść Sienkiewicza w film nie tylko trud­ny do przełknię­cia ale także z książką mają­cy w sum­ie niewiele wspól­nego. Głównym bohaterem nie jest ani Petro­n­iusz ani Winicjusz tylko prag­nie­nie sce­narzys­tów by pokazać, że Pola­cy byli w Rzymie i są ter­az w Rzymie (bo bohaterowie to Pola­cy praw­da?) — zwłaszcza, że kiedy krę­cono film wciąż jeszcze żył nasz Papież. Obsadze­nie w roli Petro­n­iusza Bogusława Lindy zaowocow­ało wyczeki­waniem przez pub­liczność zda­nia na miarę ” Co ty k**** wiesz o zabi­ja­niu” (ba nawet zdarzyła się w filmie stosow­na okaz­ja) ale nieste­ty nigdzie nie padło. Z Kolei rolę Winicjusza i Ligii powier­zono kole­jno — panu, który nie umie grać i pani, która nigdy nie grała. Obo­je prezen­tu­ją się ład­nie  ale wys­tępu­je prob­lem to znaczy prezen­tu­ją zdol­ność aktorskie drew­na. Byka w filmie obala prawdzi­wy sportowiec i to właś­ci­wie tyle z real­iz­mu. Film moż­na było­by spoko­jnie dorzu­cić do płonącego Rzy­mu, który z resztą naprawdę w filmie płonie bo jak głosi leg­en­da miejs­ca część deko­racji nie spal­iła się przy­pad­kowo lecz po to by w straty wpisać część zde­cy­dowanie zawyżonych kosztów pro­dukcji.

 

 

 W pewnym momen­cie zaczy­na się kibi­cow­ać lwom w nadziei że pożrą wszys­t­kich i będzie moż­na iść do domu

 

Zmierzch: Przed Świtem  — kto powiedzi­ał, że na tej liś­cie zna­j­dować się będą tylko ekraniza­c­je dobrych książek? Przed Świtem jest książką złą ale jeszcze moż­na ją przeczy­tać (zwierz to zro­bił) co najwyżej zada­jąc sobie pytanie jak tak śred­nia lit­er­atu­ra mogła zyskać tylu czytel­ników. Nie moż­na tego nato­mi­ast powiedzieć o filmie. Zwierz czuł się nim tak zażenowany, że miał fizy­czne trud­noś­ci z obe­jrze­niem go do koń­ca. Połowa fil­mu opowia­da bowiem o tym, że On nie chce się przes­pać z Nią, dru­ga zaś o trag­icznych skutkach tego, ze On się jed­nak z Nią przes­pał. Serio jedyny powód dla ist­nienia takiego fil­mu to pro­pa­gan­da prze­ci­wko upraw­ia­n­iu sek­su jako takiego (bo nawet nie przedślub­ne­go bo para grzecznie po ślu­bie) jako śmiertel­nego niebez­pieczeńst­wa. Co więcej fabuły w filmie star­czyło­by na jakieś pięt­naś­cie min­ut a tu trze­ba wypełnić pon­ad godz­inę. Stąd też nasza bohater­ka bierze ślub przez praw­ie pół godziny fil­mu. Wiecie jak to jest z video ze ślubu. Jeśli nie ty go bierzesz nikt nie chce go z tobą oglą­dać.

 

 

 Film strasznie stara się wypełnić 90 min­ut. Dlat­ego bohaterowie mają sporo cza­su na tak porusza­jące czyn­noś­ci jak gra w szachy

 

Oczy­wiś­cie zwierz może was zapewnić, że nie udanych ekraniza­cji nie jest kil­ka tylko set­ki. Zwierz mógł­by bez waha­nia kon­tyn­uować podrzu­ca­jąc np. ekraniza­cję 5 i6 częś­ci Pot­tera, która nie tylko odb­ie­ga od książ­ki ale po pros­tu się nie trzy­ma kupy. I mógł­by wymieni­ać jeszcze dłu­go. Ale jest we Wrocław­iu co oznacza, że musi­cie się pogodz­ić z tym co macie i ewen­tu­al­nie kon­tyn­uować wymieni­an­ie dalej.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy