Home Ogólnie Wszyscy mamy TARDIS czyli o przenoszeniu się w czasie (z pomocą kultury)

Wszyscy mamy TARDIS czyli o przenoszeniu się w czasie (z pomocą kultury)

autor Zwierz

Jest wieczór wracam właśnie ze spotka­nia na mieś­cie. Samo­cho­dem co rzad­ko mi się zdarza bo muszę pole­gać na życ­zli­woś­ci innych. Właśnie prze­jeżdżamy pod kinem Wisła, radio gra piosenkę Baj­mu, ze ścież­ki dźwiękowej do W Pustyni i w Puszczy.  Nagle mam znów 14 lat.

tumblr_n68hn65JdF1r41njzo1_400

Ok dzisiejszy wpis raczej bez ilus­tracji bo zwierz po pros­tu nie ma zielonego poję­cia czym zil­sutrować własne wspom­nienia (dobrze to brz­mi jak­by zwierz miał prob­lem przy jakiejś pub­likacji ;) . TARDIS z nagłówka pochodzi  stąd 

Mam 14 lat bo dokład­nie tyle miał zwierz kiedy obow­iązkowo poszedł z klasą na W Pustyni i w Puszczy. Pamię­ta to wyjś­cie — dwie klasy ściśnięte w niewielkiej salce. Chy­ba nie było na niej nauczy­ciela bo nikt tak naprawdę fil­mu nie oglą­dał. Na pewno nie oglą­dał go zwierz wielce zain­tere­sowany wów­czas (z wza­jem­noś­cią) kolegą z sąsied­niej klasy. Zresztą te szcząt­ki które zwierz jakoś pamię­ta nie wywarły na nim więk­szego wraże­nia. Ale jed­nak kiedy muzy­ka zabrzmi­ała i zgrała się z miejscem zwierz przy­pom­ni­ał sobie nagle — lotem błyskaw­icy- nie tylko to kino, ale i cały dzień i to co raz bardziej odległe uczu­cie kiedy ma się kilka­naś­cie lat i cały świat sprowadza się do codzi­en­nej szkol­nej egzys­tencji. Z tej podróży w cza­sie zwierz wyszedł z bard­zo banal­ną reflek­sją, że wspom­nienia kim byliśmy i co robil­iśmy przy­czepi­a­ją się na stałe do filmów seri­ali, książek czy płyt które nam towarzyszą. Niek­tóre roz­mazane, niek­tóre tak wyraźne, że zawsze kiedy sięgamy po dany film czy książkę przenosimy się w cza­sie. To znane zjawisko ale zdaniem zwierza niedoce­ni­ane. W naszych kul­tur­al­nych wspom­nieni­ach zapisu­je­my się najłatwiej i najłatwiej nam potem wró­cić do nas samych — z poprzed­niej lek­tu­ry czy z poprzed­niego oglą­da­nia.  Ta pros­ta reflek­s­ja skłoniła zwierza do wpisu może nieco bardziej oso­bis­tego (nie ukry­wa­jmy w każdym z nas jest trochę nar­cyz­mu a ze zwierza się wręcz wyle­wa) i postanow­ił zwierz napisać wam o swoich dziesię­ciu wspom­nieni­ach które na zawsze przyk­leiły się do filmów książek i seri­ali. I takich które naty­ch­mi­ast przenoszą zwierza do bard­zo konkret­nego cza­su i miejsca.

Druży­na Pierś­cienia (film) — kiedy film miał się pojaw­ić w kinach zwierz robił abso­lut­nie wszys­tko by dostać się na jak­iś pokaz przed­premierowy. Nawet brał udzi­ał w spec­jal­nym konkur­sie. Nie wygrał, a na film poszedł z klasą. To na pewno było gim­nazjum. Niedaleko zwierza (OK sto­sunkowo niedaleko) otwarto wtedy galer­ię hand­lową a w niej Cin­e­ma City. Kino dopiero wchodz­iło do Pol­s­ki więc pop­corn sprzedawano w pudełkach nie kwadra­towych jak ter­az ale w takich wiel­kich okrągłych jak z amerykańskiego fil­mu (pop­cor­nu było tam tak dużo, że mogły się najeść trzy oso­by na raz). Klasa grzecznie usi­adła i zaczął się film. Zwierz znalazł się pomiędzy dwiema osoba­mi — jed­na praw­ie nie pamię­tała książ­ki, dru­ga nigdy jej nie czy­tała. Pier­wsza co chwilę pytała jak było w książce- dru­ga dzi­wiła się niepomiernie wszelki­mi zwro­ta­mi akcji. Nigdy zwierz nie zapom­ni kiedy w jed­nej z ostat­nich scen, gdy Sam próbu­je dostać się do łód­ki Fro­do (i wyglą­da na to, że się utopi) koleżan­ka która nigdy nie widzi­ała fil­mu krzyknęła “Boże, kole­jnego stra­cili”. Do dziś kiedy zwierz widzi film i tą scenę, men­tal­nie żeg­na się z Samem, który dla mojej koleżan­ki zakończył swo­ją przy­godę w tym momencie.

Grey’s Anato­my odcinek “Stand by Me” — sam odcinek — niesły­chanie dra­maty­czny kończy się tym, że Derek — ukochany głównej bohater­ki zała­many swoim niepowodze­niem w pra­cy wyrzu­ca pierś­cionek zaręczynowy który kupił wcześniej (dla ukochanej). To już połowa piątego sezonu i zwierz widzi­ał w seri­alu wszys­tko ale wtedy właśnie był w jakimś samym szczy­cie swo­jego zafas­cynowa­nia roz­wo­jem fabuły (może dlat­ego, że dopiero czwarty sezon oglą­dał na bieżą­co) i to co będzie dalej było dla niego strasznie ważne. Nieste­ty to była właśnie ta obow­iązkowa trzy­ty­god­niowa prz­er­wa w nadawa­niu seri­alu, która zbiegła się z prz­er­wą zwierza na stu­di­ach. Nigdy nie zapom­ni zwierza jak co czwartek pod­chodz­ił do kom­put­era sprawdza­jąc czy może jest już następ­ny odcinek. Zwierz nie przy­pom­i­na sobie nigdy potem by spędz­ił tak dużo cza­su zas­tanaw­ia­jąc się jak rozwinie się seri­alowa fabuła. Jed­nocześnie, zwierz doskonale pamię­ta, że było to jakoś w mar­cu kiedy za żadne skar­by nie chci­ało się zro­bić ciepło i wiosen­nie i zwierz doskonale pamię­ta tą swo­ją frus­trację związaną z przedłuża­jącą się zimą połąc­zoną ze swo­ją frus­tracją połąc­zoną z brakiem odcin­ka. Co ciekawe — jak zwyk­le w takich przy­pad­kach kiedy wyemi­towano następ­ny odcinek seri­alu, zwier­zowi było zupełnie wszys­tko jed­no co się w nim zna­jdzie. Pamię­ta też zwierz że przez te trzy tygod­nie ferii naprawdę powinien pisać pracę roczną. Z tego co wie nie napisał wtedy ani słowa. Te jasne wspom­nie­nie tamtej iry­tacji przy­chodzi do mnie ilekrość widzę kawałek odcin­ka. Podob­nie jak uczu­cie, że powin­nam pracować.

Bat­man (film Tima Bur­tona) - kiedy zwierz miał kil­ka lat (ale był naprawdę mały) w telewiz­ji popołud­niu leci­ał Bat­man — być może leci­ał z kase­ty, którą wypoży­czył mój brat. Bat­man w telewiz­ji bard­zo zwierza zachę­cił do chwili kiedy pojaw­ił się Jok­er. Zwierz — małe dziecię- zaczął wtedy roz­pac­zli­wie płakać i był prz­er­ażony. Mat­ka zwierza — widząc jego prz­er­aże­nie (zwierz do dziś boi się wszys­t­kich filmów gdzie ktoś ma zde­for­mowaną twarz) oraz zde­cy­dowany entuz­jazm pozostałych członków rodziny (to w końcu był Bat­man) zabrała zwierza na spac­er. Zwierz doskonale ów spac­er pamię­ta (odbył się w okoli­cach paw­ilonów na Jana Pawła — która to wów­czas jeszcze chy­ba imienia Jana Pawła nie nosiła) i swój lęk że po powro­cie do domu będzie nań czekał Jok­er. Zwierz kilkukrot­nie upew­ni­ał się czy już moż­na wracać do domu. Co ciekawe to wspom­nie­nie wraca do zwierza ilekroć oglą­da dziś Bat­mana (pod­powiedź — całkiem częs­to) — głównie dlat­ego, że za każdym razem zwierz jest zdu­miony jak bard­zo się tego fil­mu nie boi. Co nie zmienia fak­tu, że kiedy ktoś mówi o tym co może  być w filmie straszne dla dziec­ka, zwierz przy­pom­i­na sobie Bat­mana i wie, że strasznych rzeczy może być bard­zo wiele.

Ostry Dyżur (Hell And High Water) — wszyscy którzy widzieli E.R a nawet ci którzy nie widzieli kojarzą ten odcinek. Bo to odcinek wręcz sym­bol­iczny — to po nim Clooney stał się jed­noz­naczną gwiazdą seri­alu i zwró­cił na siebie uwagę pro­du­cen­tów filmów — zwłaszcza tych potrze­bu­ją­cych akto­ra który może zagrać herosa. A chodz­iło o odcinek w którym Ross ratu­je chłop­ca uwięzionego w kanale bur­zowym. Widzi­cie swego cza­su Pol­sat pokazy­wał kole­jne oden­ki praw­ie na bieżą­co, ale dość późno wiec­zorem. Rodz­ice nie pozwalali zwier­zowi oglą­dać ich wiec­zorem ale nagry­wali i pokazy­wali o ludzkiej godzinie następ­nego dnia. Jed­nak kiedy ten odcinek się zaczął do poko­ju zwierza zaczęła docier­ać jego dra­maty­cz­na lista dial­o­gowa. Zwierz spędz­ił całą godz­inę (odcinek wraz z rekla­ma­mi) słucha­jąc odcin­ka jak słu­chowiska, jed­nocześnie nie do koń­ca wiedząc co się dzieje. Zwierz musi­ał czekać do następ­nego dnia by się dowiedzieć jak właś­ci­wie cała sytu­ac­ja wyglą­dała. Kole­jny dzień w szkole cały czas myślał wyłącznie o tym odcinku wyobraża­jąc sobie całą fabułę. Potem kiedy go w końcu zobaczył — a jakże był nieco zaw­iedziony. Dopiero będąc zupełnie dorosłym zwierzem natrafiłam na infor­ma­cję, że ten konkret­ny odcinek ER obe­jrza­ło 48 mil­ionów widzów. A zwierz pamię­ta go głównie dlat­ego, że siedzi­ał w swoim poko­ju na łóżku i go nie widzi­ał tylko słyszał. Zresztą w ogóle ER naty­ch­mi­ast przenosi mnie do cza­słów kiedy razem z bratem cza­il­iśmy się w przed­poko­ju i oglą­dal­iśmy ser­i­al w odbicu lus­tra (brat miał zawsze lep­sze miejsce, więc zwierz mało widzi­ał ale to było bard­zo “niebez­pieczne” bo rodz­ice mogli nas w każdym momen­cie przyłapać)

Pianista - na film zapęd­zono wszys­tkie klasy z mojego liceum. Dosłown­ie wszys­t­kich. Z jakichś niez­nanych zwier­zowi powodów wysiedliśmy z auto­busu dużo za wcześniej i kawał trasy pokon­al­iśmy na piechotę. Kiedy w końcu dotar­liśmy do kina z kilku­nas­tu pęd­zonych do kina klas została tylko połowa ludzi. Resz­ta się gdzieś po drodze rozpierzchła. Trud­no się im dzi­wić — to był wrze­sień — jeszcze ciepło i let­nio. Całe kino było wypełnione różny­mi klasa­mi, pil­nowany­mi przez nauczy­cieli na skra­ju zała­ma­nia ner­wowego. 3/4 każdej sali zaj­mowało się wszys­tkim tylko nie oglą­daniem fil­mu. Kiedy jed­nak film zaczął się robić co raz bardziej przygnębi­a­ją­cy ludzie milk­li. Gdzieś tak w połowie pro­dukcji zwierz zdał sobie sprawę, że kole­jne (nie robiące na nim żad­nego wraże­nia) sce­ny budzą wzrusze­nie współoglą­da­ją­cych. W pewnym momen­cie wokół zwierza wszyscy chli­pali co było przy­na­jm­niej dla zwierza zjawiskiem zupełnie nowym (może poza Królem Lwem zwierz nigdy nie widzi­ał by ludzie chli­pali w kinie). Po wyjś­ciu z sean­su zwierz nasłuchał się od swoich zach­wyconych i lekko zdzi­wionych zna­jomych, jaki to był doskon­ały film. Zwierz przy­wołu­je sobie to wspom­nie­nie nie tylko ilekroć oglą­da Pianistę (nie tak częs­to) ale ilekroć odnosi wraże­nie że oglą­dał zupełnie inny film niż ten który widzieli ludzie siedzą­cy obok niego w kinie. Ale jed­nocześnie zwierz zawsze jak oglą­da ten film ma wraże­nie że powinien być za oknem jak­iś ciepły wrzesień.

300 - zwierz bard­zo lubi ten film i widzi­ał go wiele razy ale za każdym razem przy­pom­i­na sobie to pier­wsze oglą­danie, w kinie. Było to w roku, kiedy zwierz był na pier­wszym roku studiów his­to­rycznych. Jeśli kiedykol­wiek próbowal­iś­cie stu­diować his­torię to pewnie wiecie, że na pier­wszym roku studiów jedyne o czym się myśli to “Jak na Boga zdam his­torię starożyt­ną”. Wszyscy dosta­ją abso­lut­nego kręć­ka, bo istot­nie jest to najtrud­niejszy egza­min na stu­di­ach. Zwłaszcza dla tych (np. zwierza) którzy zde­cy­dowanie nie intere­su­ją się his­torią starożyt­ną. Wyobraź­cie sobie ter­az dziesię­cioro moc­no zner­wicow­anych i zde­cy­dowanie przeład­owanych infor­ma­c­ja­mi stu­den­tów na sean­sie 300. Fil­mu, który choć bierze inspirację z wydarzenia his­to­rycznego, zde­cy­dowanie pro­dukcją his­to­ryczną nie jest. Zwierz do dziś pamię­ta te szep­ty — docier­a­jące do niego z różnych punk­tów długiego rzę­du. Szep­ty pełne fak­tograficznych korekt i poprawek. Zwierz potem wybrał się w dość podob­nej grupie na film o rosyjs­kich żołnierzach w Afgan­istanie. Gru­pa przez lata się wyspec­jal­i­zowała i zaj­mowała się ter­az his­torią wojskowoś­ci. Nigdy zwierz nie dowiedzi­ał się tyle o broni uży­wanej przez wojs­ka rosyjskie w Afgan­istanie co w cza­sie tego sean­su. Ogól­nie ilekroć zwierz oglą­da ter­az filmy his­to­ryczne z radoś­cią myśli, że praw­dopodob­nie na sali nie ma poza nim jeszcze 10 his­to­ryków. A przy­na­jm­niej się do siebie nie odzywają.

Tro­ja - zwierz pisał wam, że chci­ał wygrać bile­ty na Drużynę Pierś­cienia. Wtedy się nie udało, ale udało się wygrać kil­ka lat później bile­ty na Tro­ję (trze­ba było napisać wier­sz- to zwierz też pamię­ta). Zwierz jed­nak nie zori­en­tował się, że film gra­ją w Prom­e­nadzie — kinie odd­alonym od zwierza tak bard­zo że dojazd doń trwa godz­inę. Więcej — sam pokaz był dopiero o 12 w nocy, co w ogóle oznacza­ło wyprawę naprawdę skom­p­likowaną. A jed­nak zwierz pojechał (dar­mowe bile­ty do kina to wtedy jeszcze była w życiu zwierza rzad­kość). Film był jak zwierz pamię­ta kosz­marny, nud­ny ale przede wszys­tkim — prz­er­aźli­wie dłu­gi. Skończył się koło 2 w nocy a wraz z powrotem zwierz dotarł do łóż­ka coś koło 3–4. Było wtedy już ciepło i poranek powoli bar­wił niebo na różowo. Zwierz doskonale pamię­ta, jak padł nosem w poduszkę w swoim poko­ju oświ­et­lonym szarym światłem poran­ka. Budzik rzecz jas­na zadz­wonił o siód­mej budząc zwierza do szkoły. Do dziś ilekroć zdarza się zwier­zowi oglą­dać Tro­ję to wcale nie myśli o filmie ale właśnie o tym dzi­wnym uczu­ciu kładzenia się spać gdy za oknem jes już zupełnie widno.

Tom i Jer­ry: Wiel­ka uciecz­kaOK to bardziej tajem­ni­ca niż coś związanego z filmem ale zwierz i tak wam opowie. Kiedy zwierz był w szkole pod­sta­wowej oświad­c­zono nam że uda­je­my się do kina. Zwierz był zach­wycony. Cała klasa została wpakowana w autokar i…zawieziona gdzieś strasznie blisko. Nie było to żadne kino które zwierz znał (paradoks — mimo niewielkiego doświad­czenia kinowego zwierz mniej więcej ori­en­tował się wów­czas gdzie w okol­i­cy są kina) — co więcej jeśli pamięć zwierza nie myli — nie było to w ogóle kino tzn. wydawało się, że to bardziej sal­ka pro­jek­cyj­na. Pokazano nam film (zwierz nie pamię­ta go zbyt dobrze ale tytuł rzecz jas­na przetr­wał w pamię­ci przez lata) a potem wypuszc­zono. Zwierz ma wspom­nie­nie że to była w ogóle siedz­i­ba dys­try­b­u­to­ra. Co więcej wyda­je się to o tyle praw­dopodob­ne, że zwierz zapamię­tał logo Warn­er Bros — co się zgadza bo właśnie to jest pro­du­cent fil­mu. Co nie zmienia fak­tu, że w okol­i­cy zwierza nie ma takiego budynku jaki zapamię­tał, ani nie ma siedz­i­by WB. Ta zagad­ka męczy zwierza od lat i cza­sem kiedy spaceru­je sobie po Żoli­borzu ma nadzieję, że za zakrętem zobaczy ten budynek który tak dobrze pamię­ta. Serio to męczy zwierza od lat.

Pię­cioro dzieci i coś/ Dziecko Ros­mary — to wspom­nie­nie pod­wójne bo w sum­ie związane nie z jed­ną a z dwiema rzecza­mi. Zwierz doskonale pamię­ta jak jego rodz­i­na postanow­iła zobaczyć Dziecko Ros­mary — było to wtedy kiedy zwierz był w pełni świadomy, że wszelkie hor­ro­ry ni są gatunkiem stwor­zonym dla niego. Zwierz grzecznie podz­iękował za seans i poszedł do poko­ju czy­tać Pię­cioro Dzieci i coś. Zwierz doskonale pamię­ta jak czy­tał książkę jed­nocześnie nasłuchu­jąc odgłosów z telewiz­o­ra i trochę się bojąc tego co może się cza­ić w związku z hor­rorem w telewiz­ji w jego poko­ju.  Oczy­wiś­cie wpły­wało to na kul­turę zabawnej i naprawdę bard­zo dobrej książ­ki, która trochę prze­siąkła zwier­zowym lękiem. Ostate­cznie zwierz musi wam przyz­nać, że musi­ał książkę przeczy­ta dopiero po raz dru­gi by jakoś otrząs­nąć się z nieprzy­jem­nych sko­jarzeń jakie w nim wywoły­wała. Co nie zmienia fak­tu, że nie jest w stanie obe­jrzeć Dziec­ka Ros­mary nie myśląc o książce dla dzieci, oraz o swoim niezbyt dorosłym lęku. Co jest jed­nym z najdzi­wniejszych połączeń jakie moż­na sobie wymyślić.

Raport Mniejs­zoś­ci — ci którzy zna­ją zwierza nieco lep­iej wiedzą, że był w jego życiu czas kiedy niekoniecznie trafi­ał na lekc­je ang­iel­skiego — to nie była jego wina — w jed­ną stronę od skrzyżowa­nia była szkoła językowa w drugą kino. Serio kto by trafił do szkoły językowej! Zwierz nie zry­wał się AŻ TAK częs­to ale wystar­czyło by obe­jrzał kil­ka filmów. Każdy taki seans był niesły­chanie stre­su­ją­cy bo zwierz musi­ał wyliczyć kiedy kończyły się zaję­cia i dotrzeć do domu w miarę o odpowied­niej godzinie. Zwierz obe­jrzał w ten sposób kil­ka filmów. Jed­nym z nich był Raport Mniejs­zoś­ci. Zwierz siedzi­ał z komórką pod ręką kiedy tele­fon zadz­wonił. Zwierz wypadł z sali go ode­brać i… zatrza­s­nął za sobą drzwi na salę kinową. Nie mógł wró­cić więc pozostał powrót do domu. Naj­ciekawsze jest jed­nak to, że zwierz wypadł z sali dokład­nie w chwili kiedy ten doskon­ały film zaczął się psuć. Co jest ciekawe bo zwierz miał o filmie bard­zo wysok­ie mnie­manie póki nie zobaczył tego co mu przepadło. Nie mniej nie jest w stanie oglą­dać fil­mu bez uczu­cia stre­su które mu wtedy towarzyszyło — stre­su, że ktoś wie, że zwierza nie ma na zaję­ci­ach. Co okaza­ło się zbędne bo wiele lat potem zwierz dowiedzi­ał się, że jego rodz­ice w pewnym momen­cie byli świado­mi, że może niekoniecznie dociera na lekc­je ang­iel­skiego. Co nie zmienia fak­tu, że ilekroć zwierz mija kino do którego zwiewał, nagle znów ma kilka­naś­cie lat i poczu­cie, że powinien być gdzie indziej.

Dobra tyle wspom­nień. Nie są one jakieś porusza­jące (zwierz was przeprasza ale ma wraże­nie, że jego żywot kinowy wcale nie jest taki pocią­ga­ją­cy) ale nawet pisząc ten wpis zwierz miał to kil­ka, to kilka­naś­cie lat — przy­pom­i­na­jąc sobie bard­zo wyraźnie wszys­tko co wiąza­ło się z kole­jny­mi seansa­mi czy oczeki­waniem na odcinek (gdy­by ta lista była dłuższa zwierz dopisał­by jeszcze sporo odcinków na które czekał). Cza­sem zwierz się zas­tanaw­ia czy to nie jest jeden z tych ele­men­tów pop­kul­tu­ry o których zapom­i­namy. To jedne z najlep­szych i naj­jaśniej świecą­cych dro­gowskazów pamię­ci. Cza­sem nie moż­na sobie tylu rzeczy przy­pom­nieć, ale książ­ka czy film potrafi człowieka prze­nieść w cza­sie lotem błyskaw­icy (o muzyce nie wspom­i­na­jąc). Zwierz może prze­sadza (ma co może zauważyliś­cie niezłą pamięć) ale jest dużo łatwiej przy­wołać wspom­nienia gdzie się było, co się robiło i co najważniejsze — kim się było kiedy ma się je o co zaczepić. Co ciekawe — i zwierza zawsze rozczu­la­jące — te wspom­nienia rzad­ko zgry­wa­ją się z treś­cią filmów. Cza­sem kome­die roman­ty­czne pamię­ta się zupełnie nie roman­ty­cznie a najbardziej wzrusza­ją­cy seans w życiu to hor­ror albo coś równie niedorzecznego. Zwierz uwiel­bia tą wartość dodaną pop­kul­tu­ry — dzię­ki której ori­en­tu­je się we włas­nym życiu i od cza­su do cza­su może mieć przez kil­ka min­ut 14 lat.

Ps: Zwierz nie był­by sobą gdy­by nie zadał wam pyta­nia o wasze jakieś wyjątkowo moc­ne wspom­nienia związane z filmem czy książką. nie musi to być nic spec­jal­nego — zwierz tak po pros­tu jest wścibski

Ps2: Żeby nie było, że zwierz nie donosi wam o fil­mowych czy seri­alowych nowoś­ci­ach. Zwierz obe­jrzał kil­ka odcinków Last Man on Earth. Zaczęło się fenom­e­nal­nie od doskon­ałej zabawy moty­wem “co byś zro­bił gdy­by wszys­tko było wol­no”. Jed­nak po kilku odcinkach ser­i­al jest dość  nieznośny bo facet zami­ast od razu spotkać jedyną ład­ną blon­dynkę która przeżyła najpierw spotkał uciążli­wą brunetkę. To zwierz podziękuje.

31 komentarzy
0

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online