Home Ogólnie Zwierza teoria gier czyli kilka impresji na temat tego dlaczego gry komputerowe są niekochane

Zwierza teoria gier czyli kilka impresji na temat tego dlaczego gry komputerowe są niekochane

autor Zwierz

 ?

Hej

 

Zwierz inspirację do dzisiejszego wpisu brał jak to częs­to w życiu blogera bywa z życia. I to nie z byle jakiego życia tylko włas­nego. Oto wczo­raj miał okazję testować na żywym włas­nym orga­nizmie przy­jem­ność gra­nia w gry plan­szowe. Zapros­zony w ten wol­ny dzień ludzi pra­cy przez włas­nego bra­ta do jego przy­tul­nego mieszka­nia na popołud­nie z gra­mi plan­szowy­mi. Oczy­wiś­cie kiedy zwierz mówi o grach plan­szowych nie chodzi mu o chińczy­ka ani o grzy­bo­branie tylko o jed­ną z tysię­cy gier fan­ta­sy w które grać moż­na godz­i­na­mi.

 

 

 Prz­er­aża­ją­ca wiz­ja bla­dych dzieci przed ekranem telewiz­orów — oto najszyb­sze sko­jarze­nie z gra­mi kom­put­erowy­mi ( przy­na­jm­niej dla wyszuki­war­ki grafi­ki google)

 

Zwierz musi przyz­nać, że dziś słowo gra stało się pewnego rodza­ju kluczem do naszej pop­kul­tur­al­nej egzys­tencji. Wszyscy korzys­ta­ją z niego na pra­wo i lewo sugeru­jąc, że właś­ci­wie każ­da nasza pop­kul­tur­al­na decyz­ja jest jakąś odmi­aną gry. Rzeczy­wiś­cie jeśli się nad tym dłużej zas­tanow­ić nie sposób nie dostrzec pewnej praw­idłowoś­ci. Gramy między sobą, gramy z pod­mio­ta­mi kul­tu­ry pop­u­larnej, gramy z rzeczy­wis­toś­cią. Zwierz nie będzie się tym zaj­mował bo prze­cież są to sprawy skom­p­likowane, kul­tur­oz­naw­cze i przy tym wyma­ga­jące uży­cia pewnego rodza­ju języ­ka, który jest na tyle skom­p­likowany, że nie ma dla niego miejs­ca na tym blogu. Nie mniej jed­nak zwierz zauważył, że o ile poję­cie gry wyko­rzys­tu­je się na lewo i pra­wo o tyle same gry stanow­ią zaskaku­ją­co mało poważany ele­ment pop­kul­tu­ry. Przy­na­jm­niej zdaniem więk­szoś­ci ludzi, którzy nie zaj­mu­ją się pop­kul­turą zawodowo, naukowo a jedynie obser­wu­ją ją z boku.

 

 

 

 Zwierz nie mógł się pow­strzy­mać. Choć sam nie jest wielkim fanem gier rozczarowanie zakończe­niem ostat­niego Mass Effec­ta dotarło także do niego.

 

Jeśli weźmie się pod uwagę gry kom­put­erowe to nie trud­no dostrzec jak strasznie są one ignorowane we współczes­nym społeczeńst­wie jako nośnik kul­tu­ry. Gra kom­put­erowa pojaw­ia się w roz­mowach albo jako sym­bol upad­ku naszej kul­tu­ry albo jako komer­cyjny sukces. Poza wąską grupą badaczy i pasjonatów o grach nie mówi się jako o istot­nym ele­men­cie kul­tu­ry. Tym­cza­sem jeśli się nad tym zas­tanow­ić to właśnie gry kom­put­erowe — ze swoim bogactwem form graficznych i inter­ak­ty­wnoś­cią fabuły stanow­ią jeden z niewielu nowych ele­men­tów jakie wiek dwudzi­esty a zwłaszcza dwudzi­esty pier­wszy wniósł do kul­tu­ry jako takiej. Co więcej gra kom­put­erowa wciąż jeszcze funkcjonu­je jako ten ele­ment kul­tu­ry który jedynie od cza­su do cza­su a wręcz od świę­ta może być trak­towany poważnie. Nawet wtedy kiedy kopie gry rozeszły się w mil­ionach egzem­plarzy dawno prze­bi­ja­jąc ilość widzów kole­jnych kasowych pro­dukcji. O ile rozez­nanie w świecie filmów jest powszech­nie uznane jako ele­ment erudy­cji ( nawet jeśli nasze rozez­nanie się­ga przede wszys­tkim pro­dukcji pop­u­larnych) o tyle zna­jo­mość świa­ta gier uzna­je się przede wszys­tkim jako ele­ment niegroźnego choć czasochłon­nego hob­by. Jest to tym dzi­wniejsze, że prze­cież gry kom­put­erowe zmusza­ją człowieka do zupełnie innego rodza­ju uczest­nict­wa w kul­turze niż film czy ser­i­al. O ile filmy czy seri­ale zmusza­ją widza do przede wszys­tkim pasy­wnego odbioru przekazy­wanych treś­ci o tyle gra zmusza do inter­ak­ty­wnoś­ci.  Z kolei zwierz rozglą­da­jąc się na około dostrze­ga, że inter­ak­ty­wność ( obok słowa gra) stało się kole­jnym kluczem do opisu naszej kul­tu­ry. Dziś wszyscy sugeru­ją, że wszys­tko będzie inter­ak­ty­wne i co więcej w prze­ci­wieńst­wie do wielu nowych trendów i opisu­ją­cych je słów to zjawisko uzna­je się za pozy­ty­wne. Wróćmy jed­nak do gier kom­put­erowych — mimo, że są na rynku  od praw­ie trzy­dzi­es­tu lat ( zwierz pode­jrze­wa że nawet dłużej ) nadal poda­je się je jed­nym tchem jako marnowanie cza­su czy coś niebez­piecznego niemal na równi z alko­holem i narko­tyka­mi. Kiedy chce się przed­staw­ić obraz leni­wego nie zain­tere­sowanego  światem nas­to­lat­ka od razu pokazu­je się młodego człowieka przed kom­put­erem lub padem w dłoni mar­nu­jącego swo­je życie przy grach kom­put­erowych. Co więcej zwierz dostrzegł, że nadal wiele osób uważa nie granie za cnotę porówny­wal­ną chy­ba tylko z absty­nencją.

 

 

 Jed­ną z najbardziej intrygu­ją­cych rzeczy dla zwierza jest powszech­na niechęć kobi­et do gier kom­put­erowych. A może jedynie ukry­wa­ją swo­ją pasję?

 

 

Zwierz co praw­da słabo nada­je się do obrony gra­nia jako takiego, ponieważ sam nie gra ( nie ide­o­log­icznie po pros­tu go to zupełnie nie bawi), ale dostrze­ga, jak bard­zo zanied­bane w przestrzeni pub­licznej są gry. Pod­czas kiedy nad kole­jny­mi pre­miera­mi fil­mowy­mi rozpisu­ją się nawet nie branżowe cza­sopis­ma, pre­miera nawet bard­zo wyczeki­wanej gry może w nor­mal­nej gaze­cie dostać najwyżej pół kolum­ny. Co więcej za każdym razem kiedy ktoś pisze o grach coś pozy­ty­wnego ze zdu­mie­niem odkry­wa, że gra musi mieć sce­nar­iusz, że sce­nar­iusz musi mieć wiele zakończeń i tak naprawdę dobre dialo­gi i dobra grafi­ka każą się zas­tanaw­iać gdzie jest ta olbrzymia różni­ca która każe trak­tować film jako sztukę a grę jako niezbyt zdrową rozry­wkę. Z resztą spójrz­cie na pog­a­rdę jaką otacza filmy na pod­staw­ie gier kom­put­erowych — uzna­jąc je za prze­jaw ostate­cznego braku inwencji twór­ców. Zwierz nie przeczy, więk­szość filmów na pod­staw­ie gier jest po pros­tu zła ale to trochę samo spel­ni­a­ją­ca się przepowied­nia. Sko­ro wiado­mo, że film opar­ty o grę zostanie z góry źle potrak­towany przez kry­tykę to czy opła­ca się aż tak bard­zo wyprowadzać ich z błę­du? Poza tym ponown­ie — wielu recen­zen­tów nigdy nie grało w grę na pod­staw­ie, której pow­stał sce­nar­iusz fil­mu więc nie są w stanie nawet  dostrzec gdzie fabuła naw­iązu­je do tej znanej z gry. A to prze­cież wiele zmienia czego chy­ba nie trze­ba tłu­maczyć  niko­mu kto oglą­dał ekraniza­cję powieś­ci przed i po lek­turze książ­ki. Z resztą sko­ro już przy ekraniza­c­jach gier jesteśmy to chy­ba nie ule­ga wąt­pli­woś­ci, że prze­niesie­nie na ekran gier takich jak Halo czy Mass Effect pewnie było by czymś naprawdę ciekawym. No ale ponown­ie — zwierz zas­tanaw­ia się czy świat wykre­owany przez grę da się prze­nieść na ekran. Bo o czym wielu kry­tyków gier zapom­i­na — gry tworzą światy bez porów­na­nia bardziej skom­p­likowane i dopra­cow­ane niż filmy. Co z resztą nie dzi­wi bo gra jest z natu­ry rozry­wką, która musi stworzyć włas­ną rzeczy­wis­tość ( ciekawą i w jak­iś sposób inną od tej która otacza gracza) i w niej roze­grać swo­ją his­torię.

 

  To niesamowite jak bard­zo żywe jest przeko­nanie, że pozostaw­ie­nie dziec­ka przed ekranem gry kom­put­erowej zamieni go w uza­leżnionego od pada gracza

 

Być może najwięk­szym prob­le­mem gier jest to, że z nie do koń­ca znanych zwier­zowi przy­czyn stały się syn­on­imem tego co dzieli pokole­nia i płcie w dostępie do pop­kul­tu­ry. Bo istot­nie gry kom­put­erowe stały się pro­duk­tem ludzi młodych ( przez młodych zwierz liczy do ok. 30) a nawet jeśli nie młodych to przede wszys­tkim facetów. O ile to pier­wsze jest dla zwierza jeszcze dość zrozu­mi­ałe — granie wyma­ga dużej iloś­ci cza­su, świętego spoko­ju i braku koniecznoś­ci robi­enia czegokol­wiek innego z opieką na włas­nym potomst­wem włącznie, o tyle kwes­t­ia płci ( potwierd­zona naukowo) pozosta­je dla zwierza zagad­ką. Oczy­wiś­cie zwierz zna kobi­ety które gra­ją — ba nawet zna ich więcej niż jed­ną czy dwie ale dane statysty­czne wskazu­ją jed­nak na to, że zwierz ma do czynienia z przed­staw­icielka­mi mniejszego pro­cen­tu graczy. Zwierz zas­tanaw­ia się dlaczego? Nie ma prze­cież żad­nego pow­iąza­nia między płcią a inter­ak­ty­wnoś­cią. Co więcej nie wyda­je się by zabi­janie pot­worów, strze­lanie do obcych, ści­ganie się samo­cho­dem, skakanie z plan­szy na plan­szę i mnóst­wo innych typowych dla gier czyn­noś­ci cieszyło wyłącznie wtedy jeśli jest się facetem. Oczy­wiś­cie — zaskaku­ją­co duża ilość gier jest kierowana przy­na­jm­niej mar­ketingowo do facetów — zwierz raczej nie widzi­ał reklamy Counter Strike kierowanej do kobi­et. Ale czy to wys­traczy? Wyda­je się, że granie a właś­ci­wie nie granie w gry kom­put­erowe stało się dziś dość jas­nym wyz­nacznikiem tego co kobiece i męskie w kul­turze pop­u­larnej. Dziew­czy­na z natu­ry w gry kom­put­erowe nie gra — jeśli już to pewnie w pas­janse i kul­ki, inaczej niż face, które­mu trze­ba pad niemal wycią­gać z rąk. Zwierz jest ciekawy ( bo nie wie) jak wyglą­da użytkowanie nowych rodza­jów plat­form takich jak Wii czy Xbox Kinet­ic gdzie trze­ba się przed ekranem ruszać — czy może ten fizy­czny kom­po­nent jest zachętą dla kobi­et. W każdym razie zwierz odnosi wraże­nie, że z niez­nanych mu przy­czyn niechęć do gier kom­put­erowych stała się we współczes­nym społeczeńst­wie odpowied­nikiem niechę­ci dziew­czynek do baw­ienia się samo­chodzika­mi. Być może to kwes­t­ia wychowa­nia — choć z drugiej strony — czy ktoś zna rodz­iców wychowu­ją­cych wyłącznie cór­ki w niechę­ci do gier ( bo zwierz wie, że jest sporo rodz­iców którzy wpa­ja­ją niechęć do gier kom­put­erowych). A może rzeczy­wiś­cie to jest związane z płcią. Tylko pytanie — dlaczego? No ale tu zwierz powinien pewnie pogrze­bać w jakichś socjo­log­icznych bada­ni­ach. Czego mu się w tym momen­cie nie chce robić.

 

 

 

 Zdaniem zwierza jest to abso­lut­na praw­da

 

Dobra jed­nak cały ten wpis zaczął się od przeżyć biograficznych. Bo zwierz wcale nie spędz­ił popołud­nia gra­jąc na kom­put­erze ale gra­jąc  w gry plan­szowe. Nieste­ty gra­jąc godz­i­na­mi zwierz zori­en­tował się dlaczego gry plan­szowe odchodzą powoli w zapom­nie­nie jako rozry­wka. Przede wszys­tkim to kwes­t­ia zasad — z niez­nanych zwier­zowi przy­czyn zasady gier plan­szowych zawsze są na tyle trudne, że połowa graczy ori­en­tu­je się w zasadach co czyni bogiem gry każdego kto posi­a­da książeczkę z zasada­mi. Zapewne twór­cy gier wychodzą z założe­nia, że skom­p­likowane zasady poz­wolą uniknąć nudy i szy­bkiego zakończenia rozry­w­ki — ale praw­da jest taka, że osią­ga­ją dzię­ki nim przede wszys­tkim to, że dopiero pod sam koniec gry część gra­ją­cych ori­en­tu­je się jaką strate­gię powin­ni przyjąć, żeby wygrać. Co więcej wyda­je się, że w przy­pad­ku gier plan­szowych  zde­cy­dowanie ważniejsze od tego co tak naprawdę mówią zasady jest zaan­gażowanie graczy. Nawet najprost­sza gra z łatwy­mi do poję­cia zasada­mi i przewidy­wal­ną roz­gry­wką sta­je się bez porów­na­nia ciekawsza wtedy kiedy gracze się w nią angażu­ją.  Bo właś­ci­wie w grze plan­szowej świat wykre­owany nie oży­je póki gracze nie będą tego bard­zo prag­nąć. I tak albo rzu­ca się kostka­mi i prze­suwa na plan­szy albo naprawdę jest się poszuki­waczem w niez­nanej krainie. Trud­no nazwać to bezmyśl­ną rozry­wką ale nie zmienia to fak­tu, że gry plan­szowe są jeszcze  bardziej zanied­bane od gier kom­put­erowych. Niek­tórzy twierdzą, że to giną­ca rozry­wka i zwierz może się nawet zgodz­ić. Bo gra plan­szowa to jed­nak nie jest coś w co moż­na grać na pół gwiz­d­ka — a nie ukry­wa­jmy tak dziś odbier­amy najczęś­ciej kul­turę pop­u­larną.

 

 

 

 A nad tą piękną plan­szą zwierz spędz­ił wczo­ra­jszy piękny dzień

 

 

I tu chy­ba zwierz będzie upa­try­wał powodu dla którego gry sta­ją się syn­on­imem wszys­tkiego co złe, dlaczego są na mar­gin­e­sie  zain­tere­sowań więk­szoś­ci ludzi. Bo gra wyma­ga skupi­enia, uwa­gi i kon­cen­tracji. Cech god­nych pochwały ale mimo wszys­tko spraw­ia­ją­cych, że nie da się jed­nocześnie grać i robić czegoś innego ( nie ma tego prob­le­mu w przy­pad­ku filmów i seri­ali) a to czyni gry z natu­ry niebez­pieczny­mi.  Co oczy­wiś­cie jest pewnym paradok­sem. I przy­czynkiem do tego by zas­tanow­ić się czy gracze nie uczest­niczą być może w kul­turze bardziej inten­sy­wnie niż ci którzy są dum­ni z tego, że nigdy nie wzięli pada do ręki. No ale to tem­at na inny wpis.

 

Ps: Zwierz idzie na Iron Sky więc jutro będzie o Nazis­tach z kos­mo­su. Zwierz ma nadzieję, że już się cieszy­cie.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy