Home Ogólnie Zwierza wielka 100 cz.8 czyli dzień bez triumfu Disneya

Zwierza wielka 100 cz.8 czyli dzień bez triumfu Disneya

autor Zwierz

Hej

Choć zwierz pow­tarza to codzi­en­nie to jed­nak dziś ponown­ie przy­pom­ni że wiel­ka set­ka ZWIERZA jest zwier­zowym wyborem filmów. Nie oznacza to że zwierz nie zda­je sobie sprawy z geniuszu i wielkoś­ci wielu filmów tu nie wymienionych. Co więcej ci z który­mi zwierz dysku­tu­je o 100 oso­biś­cie ( są tacy nieszczęśni­cy) mogą was zapewnić że gdy­by poz­wolić zwier­zowi nie mielibyśmy do czynienia z setką ale setka­mi filmów. 
A prze­cież cykl ma się zamknąć w 11 wpisach ( zwierz zas­tanaw­ia się w ilu by się zamknął gdy­by zwierz naprawdę wymienił wszys­tkie filmy które lubi). No a dziś kat­e­go­ria ani­mac­ja. Przy czym nie upier­a­jmy się za bard­zo przy stwierdze­niu że ani­mowane znaczy rysowane. 
1.) Pięk­na i Bes­tia - zwierz obiecy­wał że to będzie dzień w którym Dis­ney nie zatri­um­fu­je ale był­by hipokry­tą gdy­by choć ten jeden film się na liś­cie nie znalazł ( a zna­jdzie się w sum­ie więcej) — to ulu­biony ani­mowany film zwierza. Z wielu powodów. Bo bohater­ka czy­ta, bo bes­tia ma taką pięk­na bib­liotekę, bo tańczą­cy świecznik jest fajniejszy od wielu innych rzeczy jakie tańczyły w filmie Dis­neya. Powodów jest mnóst­wo ale praw­da jest taka że to najlep­szy film o syn­dromie sztokholm­skim jaki nakrę­cono ;)
2.) Fan­tas­tic Mr. Fox - i znów Wes Ander­son i znów zwierz jest szczęśli­wy. W tym filmie niefra­sobli­wy pan lis sprowadza na swo­ją rodz­inę i na inne zwierzę­ta trzech złych farmerów. Jed­nocześnie musi się borykać z prob­le­ma­mi bard­zo poważny­mi jak to czy lisa w ogóle moż­na ucy­wili­zować, jak dobrze wychować syna i nie pod­paść żonie. To cud­ow­na trochę egzys­tenc­jal­na his­to­ria o zwierzątkach ( abso­lut­nie ulu­bioną sceną zwierza jest sce­na z wilkiem) którą jeden z recen­zen­tów bard­zo zdaniem zwierza słusznie porówny­wał z fil­ma­mi Bergmana. A i do tego obsa­da tego fil­mu jest lep­sza niż niejed­nego aktorskiego. Wystar­czy stwierdz­ić że głosem pana lisa mówi Clooney zaś pani lisowej Meryl Streep.
3.) Śpią­ca Królew­na - jest w tej bajce coś mag­icznego. I to nie tylko wyko­rzys­tana w tle muzy­ka Cza­jkowskiego. Tła wzorowano na śred­niowiecznych ilus­trac­jach a bohaterowie są narysowani jed­ną z najład­niejszych kre­sek w his­torii ani­macji. Do tego jedy­na naprawdę zła zła postać w his­torii Dis­neya która potrafi mówić rymem. A kiedy pod koniec sukien­ka księżnicz­ki się mieni to  na niebiesko to na różowo to w zwierzu budzi się coś bard­zo dziecięcego. I spec­jal­nie dla Ponurej — są tam smo­ki.
4.) Gni­ją­ca Pan­na Mło­da — ulu­biona ani­mac­ja Bur­tona ( zwierz wie że powinien wybrać tą o tym jak król Hal­lowen ukradł Boże Nar­o­dze­nie ale przez te lata które minęły między jed­ną a drugą pro­dukcją Bur­ton znacznie popraw­ił grafikę). Pewien młodzie­niec zupełnie przy­pad­kowo sta­je się obiek­tem uczuć pewnej bard­zo rozkłada­jącej się Pan­ny Młodej. Ale nie będzie hor­roru wręcz prze­ci­wnie — będzie trochę mroczno, bard­zo śmiesznie a w tle zagra pięk­na muzy­ka ( Za którą stoi oczy­wiś­cie Elf­man stały współpra­cown­ik Bur­tona). Zwierz uwiel­bia scenę w której nieu­mar­li wychodzą do mias­ta i gdy ludzie przes­ta­ją się bać radośnie wita­ją swoich zmarłych którzy zjaw­ili  się w mieś­cie. A i jeszcze ostat­nia sce­na  z Gni­jącą Pan­ną — ślicz­na. No i chy­ba zwierz nie musi dodawać że Pan Młody mówi głosem John­nego Dep­pa 
5.) Trans­form­ers. The Movie - zan­im świat osza­lał zwierz osza­lał. Razem z przemądrym bratem wypoży­cza­li ten film z wypoży­czal­ni tak częs­to aż w końcu ich prze­do­bra mat­ka zamówiła im kopię. To film cud­owny — z punk­tu widzenia ani­macji, fabuły ale i całej his­torii trans­form­er­sów ( zwierz nie wie czy popraw­ia to słowo poprawnie ale robił tak całe życie). Nie ma w nim znanego z wielu dziecię­cych pro­dukcji lukru jest za to dużo akcji. Zwierza zawsze fas­cynował pożer­a­ją­cy plan­e­ty niema Bóg Trans­form­er­sów. Mało kto wie ( zwierz nie wiedzi­ał póki mu przemądry brat nie powiedzi­ał) że najwięk­szy trans­form­ers mówi w tym filmie głosem samego Orsona Well­sa. Są rzeczy na niebie i zie­mi o którym nie śniło się nawet zwier­zom.
6.) Pot­wory i spół­ka — to film który jest w równym stop­niu komedią o rywal­iza­cji pra­cy, par­o­dią filmów o funkcjonowa­niu kor­po­racji jak i jed­nym z najbardziej twór­czych i niesamow­itych pomysłów jakie Pixar kiedykol­wiek zre­al­i­zował. Oto pot­wory z szafy straszą dzieci na etat w dużym przed­siębiorstwie zaj­mu­ją­cym się pro­dukcją energii. Same dzieci boja się stras­zli­wie tak więc gdy jed­no się pojawi w świecie pot­worów para przy­jaciół musi coś z nią zro­bić. Jako że jest to film firmy Pixar wielu widzów wskazu­je że owa zaplą­tana w świat pot­worów dziew­czyn­ka może być młod­szą siostrą Andego z Toy Sto­ry.
7.) Księżnicz­ka Mononoke  — ani­mac­ja zde­cy­dowanie nie dla dzieci co nie zmienia fak­tu że zwierza zach­wyca. Ulu­biona zwierza ze wszys­t­kich jakie wyszły ze słyn­nego japońskiego stu­dia Gib­li. Zwierza zach­wyca w tym filmie wszys­tko ale dopiero widok przechadza­jącego się po lesie dającego życie wszys­tkiemu ducha lasu uświadomił zwier­zowi jak niewiele warte są wszys­tkie nowoczesne tech­nolo­gie wobec geniuszu prawdzi­wej ani­macji. Nawet krwawa i niekoniecznie bard­zo spój­na fabuła nie przeszkadza zwier­zowi uwiel­bi­ać ten film.
8.) Stalowy Gigant — to film który nieste­ty podzielił los wielu lubianych przez zwierza pro­dukcji — spodobał się kry­tykom ale nie wid­owni. Tu mamy his­torię chłop­ca który zaczy­na zabawę z tytułowym stalowym Gigan­tem. Nie trud­no stwierdz­ić że dość szy­bko zosta­je zauważony i namier­zony — między inny­mi przez wojsko. Ale tym co przesądza o geniuszu fil­mu jest fakt że pod­czas gdy dzieci mogą sobie oglą­dać his­torię trud­nej acz wiernej przy­jaźni dorośli dosta­ją niezwyk­le cen­ną diag­nozę natu­ry zim­nej wojny i stra­chu przed niez­nanym. Trze­ba powiedzieć że to połącze­nie nie tylko jest trudne ale powiedzmy sobie szcz­erze jak częs­to zdarza się w fil­mach ani­mowanych.
9.) Trio z Belleville — film tak fran­cus­ki że powin­no się go pokazy­wać obow­iązkowo na pokładach samolotów lecą­cych do Paryża. Wychowywany przez bab­cię chło­piec zosta­je kolarzem i bierze udzi­ał w Tour de France skąd zosta­je por­wany. Bab­cia wyrusza na poszuki­wa­nia i choć trafia do Amery­ki nie przes­ta­je być mniej fran­cusko. Film ma cud­owną ale to cud­owną ani­mację, śliczną fabułę i choć jest prak­ty­cznie niemy wspani­ałe piosen­ki. Zwierz który uwiel­bia tour de france ( są kolarze jest lato) i który ma słabość do wszys­tkiego co fran­cuskie ( no może poza obsługą w sklepach) musi­ał się w tym filmie zakochać co też i wam pole­ca.
10.) Żół­ta Łódź Pod­wod­na — przemądry ojciec zwierza pokazał mu ten film zan­im jeszcze zwierz dowiedzi­ał się w tym filmie cokol­wiek ma związek z narko­tyka­mi. Ogól­nie zwierz jest wdz­ięczny swe­mu ojcu za tak wczesne zapoz­nanie go z tym filmem dzię­ki czemu zdążył go naprawdę pol­u­bić i zostać utwierd­zonym w przeko­na­niu że wszys­tko w czym jest muzy­ka Beat­lesów jest dobre. Kole­j­na pro­jekc­ja dla zde­cy­dowanie starszego już zwierza przyniosła z kolei reflek­sję że na trzeź­wo takich rzeczy rysować i śpiewać się nie da. No ale z drugiej strony — All you need is love to jed­na z tych piosenek której zwierz może słuchać w kółko. W ogóle jeśli nie widzieliś­cie zobacz­cie, a jak zobaczy­cie to zwierz już chy­ba nie będzie was musi­ał namaw­iać.
No i w sum­ie wyszło na Dis­neya bo aż dwa filmy ich i jeszcze jeden wytwórni Pixar. No ale przy­na­jm­niej nie 10 na 10. Ani­macji pol­s­kich nie ma bo zwierz jakoś nie może sobie przy­pom­nieć pełnome­trażowej pol­skiej ani­macji która wywołała by w nim pozy­ty­wne uczu­cia. Zwierz ponown­ie zapew­nia że jest to lista nie kom­plet­na. I zwierz wie że braku­je na niej np. Króla Lwa ale jakoś zwierz nigdy nie umi­ał się pod­dać tej masowej his­terii na jego punkcie. A co jutro? Miały być kome­die roman­ty­czne ale kat­e­go­ria zamieniła się w filmy oby­cza­jowe w których cza­sem wszys­tko kończy się dobrze a cza­sem mniej dobrze. Zostań­cie więc ze zwierzem i jego spisem niezwyk­le subiek­ty­wnym który zbliża się ku koń­cowi.
1 komentarz
0

Powiązane wpisy