Gdzie by nas nie było czyli co człowiek kulturalny zrobi ze zmieniaczem czasu

15/03/2017

Ludzki naczelny czyli zwierz o Kong: Wyspa Czaszki

15/03/2017

Głupoty, pierdoły i inne idiotyzmy czyli jak inteligentna, trzeźwo myśląca kobieta ma przeczytać artykuł na „NaTemat”

15/03/2017

Zwierz chciałby oficjalnie podziękować stronie Na Temat. Czasem zwierz ma wrażenie, że już właściwie wszystko w rozmawianiu o miejscu kobiet jako odbiorczyń kultury popularnej powiedzieliśmy. A potem przychodzi Na Temat i trzeba zakasać rękawy i zacząć mówić od nowa. No dobra. Czas na podstawy.

Artykuł który będzie obszernie cytował zwierz ma pociągający i niepokojący tytuł „Godzilla, Logan i inne Kongi… Jak inteligentna, trzeźwo myśląca kobieta ma przetrwać na filmie „dla nerdów”. Od razu puls skacze z dwóch a nawet trzech powodów.

Pierwszy to zestawienie ze sobą Godzilli, Logana i King Konga. Nie trzeba mieć magisterium z filmoznawstwa ani nawet być człowiekiem znającym wszystkie produkcje jakie przewinęły się przez ekrany, by wiedzieć że postawienie obok siebie tych trzech tytułów jest co najmniej przejawem ignorancji. Tak są to filmy realizowane przez wielkie wytwórnie z wielkim budżetem i w pewnej określonej stylistyce. Ale Godzilla wywodzi się z japońskich filmów o potworach ( i do nich był jej amerykański remake porównywany), Logan jest filmem należącym do nurtu super bohaterskiego (choć redefiniującym jego zasady) zaś King Kong należy do bestiariusza amerykańskiego. Więcej – King Kong w ogóle nie łapie się do produkcji dla nerdów – wręcz przeciwnie łapie się do długiej ciągnącej się od 1933 roku tradycji amerykańskiego kina, w którym znane spotyka się z nie znanym.

Zresztą określenie nerd jest użyte w tytule niezgodnie ze znaczeniem słowa. Bo nerd jest odpowiednikiem polskiego kujona/jajogłowego. Filmem dla nerdów byłoby bardziej Ukryte Działania niż King Kong. Autorka próbowała prawdopodobnie napisać o filmach dla geeków ale ponieważ subtelność tych pojęć jest trudna do ogarnięcia osobie która kino rozrywkowe (bo ono poddane jest tu krytyce) wrzuca do jednego worka to wyszło jak wyszło. Jednocześnie o ile można się kłócić że Godzilla i Logan istotnie są przejawem kultury geekowskiej to już robienie remake King Konga jest raczej przejawem powszechnej kultury recyklingu, która zmusza Hollywood do ciągłych powrotów do znanych motywów by przyciągnąć jak najszerszą widownię.

Nie mniej największe drżenie serca wywołuje człon drugi w których mowach o inteligentnej i trzeźwo myślącej kobiecie która ów film „dla nerdów” musi przetrwać. Po pierwsze – porusza już samo rozdzielenie tych dwóch zjawisk. Otóż spokojnie można być człowiekiem inteligentnym i nerdem (to jest wręcz wymagana) oraz człowiekiem trzeźwo myślącym i geekiem. Nie ma sprzeczności pomiędzy zdolnościami intelektualnymi widza a tym jak się bawi na filmie. Więcej możemy powiedzieć że inteligentny i obeznany ze sztuką filmową widz potrafi obejrzeć każdy film z przyjemnością. Nie jeden krytyk filmowy udowodnił nam że oglądanie filmów z kina rozrywkowego może wymagać inteligencji i kompetencji, żeby chociaż przywołać słynnego Kałużyńskiego. Jednak bardziej nawet boli to sprowadzenie kobiety – jak wiadomo koneserki wysokiej sztuki filmowej, do roli biedactwa zaciągniętego przez najpewniej nerda faceta do kina. Bo przecież to nie możliwe by ta inteligenta fajna babka miała w sobie tyle ciekawości trendów w kulturze by sama z siebie poszła na taki film. A już żeby wiedziała kim jest Godzilla czy King Kong. To się nie godzi. To jest takie głupie że aż trudno o tym pisać. Takie wpychanie ludziom go gardła gustów ze względu na stereotypowe postrzeganie płci. I to w świecie gdzie wiemy z danych statystycznych że kobiety chodzą intensywniej do kina na wszystkie filmy. To faceci są w mniejszości jeśli chodzi o konsupcję kultury. Tej masowej też.

No dobra oddychamy głęboko (a to dopiero tytuł był!) i czytamy dalej. „(…)Przyznaję – nikt nie musiał ciągnąć mnie za włosy do kina, a potem niczym Alexa DeLarge’a z „Mechanicznej pomarańczy” przykuwać z rozszerzonymi źrenicami do fotela, bym obejrzała nowego „Konga” i inne filmy z etykietką „dla nerdów” (ale prawie). Nauczona własnym doświadczeniem, postanowiłam odpowiedzieć na wątpliwości tysięcy kobiet w Polsce – filmy o super bohaterach inteligentna, rozsądnie myśląca kobieta może obejrzeć bez uszczerbku dla zdrowia psychicznego. Trzeba się tylko odpowiednio przygotować.”

Po pierwsze – nawiązanie do Mechanicznej Pomarańczy jako papierek lakmusowy „oglądam Kubricka” przestało się sprawdzać jakiś czas temu. To takie nachalne i konieczne przypominanie czytelnikowi jacy jesteśmy fajni. Jeszcze tylko cytat z Bergmana i będzie dobrze. Kolejna sprawa to owe pytania „tysięcy kobiet”. Och oczywiście my biedne kobiety których zdziecinniali faceci chcą obejrzeć sobie Konga czy Logana, cóż mamy zrobić. Przecież niemożliwym jest byśmy bez przygotowania poszły do kina na film, który nie startuje do Oscara albo nie daj Boże jest na podstawie komiksu. W ogóle jak się czyta komiksy. Kim jest King Kong. Dlaczego nie mogę się tego sama dowiedzieć? A bo jestem kobietą i mam obowiązki kobiece.

Uff.. Zen. Przed nami kolejne akapity „Tak jak nie rusza się zimą w góry bez raków i czekana, tak też wybierając się na film o przerośniętej włochatej małpie czy innym mutancie trzeba wbić sobie do głowy i powtarzać jak mantrę: fabuła nie jest ważna, fabuła jest tylko pretekstem do pokazania tego, co sprawia najwięcej frajdy – absolutnie zniewalających i wgniatających w fotel efektów specjalnych. Zasada numer jeden brzmi więc – zapamiętaj najładniejsze ujęcia (w najnowszym „Kongu” to będzie co drugie widziane na ekranie), bo potem spokojnie będziesz mogła wykorzystać je jako tapetę swojego laptopa.”

Otóż nie droga pani. Fabuła jest ważna. Można więc powiedzieć kluczowa. Jak pokazują wyniki Box – Office, opinie widzów i krytyków – fabuła w tych filmach jest kluczowa. Każdy z nich ma do wypełnienia pewne fabularne schematy – może za nimi podążać, może je podważyć, może jest zreinterpretować. Uznawanie że w filmach przygodowych i rozrywkowych fabuła nie jest ważna jest skazywaniem samego siebie jako widza na kino pośledniej jakości. Tymczasem wymagania dotyczące fabuły należy stawiać każdej produkcji. Co więcej – jak pokazują liczne przykłady – nawet piękne efekty specjalne nie zastąpią dobrze przemyślanej fabuły. Ale jednocześnie – jeśli mamy się snobować  – warto pamiętać że idąc na film rozrywkowy często idziemy na kino gatunkowe. Równie dobrze można powiedzieć że w melodramatach fabuła jest nie ważna, w westernach fabuła jest nie ważna. Ogólnie nagle okaże się, że trudno znaleźć film w którym fabuła jest ważna. I chciałabym by ktoś kto poszedł na Logana – film świadomie uciekający od spektakularnych efektów specjalnych  powiedział mi jakim cudem udało mu się dostrzec w nim tylko pretekst do pokazania efektów specjalnych. Inna sprawa – jak ktoś na seansie filmowym myśli tylko o tapetach na ekran komputera to mam wrażenie że przepadł jako widz.

No dobra idziemy dalej. Bo przed nami więcej rewelacji „Zasada numer trzy, rusz szare komórki i kiedy zaczniesz się nudzić (tak, może się tak zdarzyć), poszukaj popkulturowych tropów, za którymi może popłynąć twoja wyobraźnia. W przypadku najnowszego filmu o królu małp „Czas Apokalipsy” jest tropem chyba najbardziej oczywistym. Nie tylko nieprzypadkowe nazwiska Conrad i Marlow, nawiązujące do literackiego pierwowzoru filmu F. F. Coppoli, ale nawet czas jest mniej więcej ten sam – lata 70. ubiegłego stulecia, znużeni Amerykanie wycofują się z Wietnamu. Na ich nieszczęście, kiedy ginęli za kraj, technologia posunęła się do przodu i komuś udało się w końcu zrobić zdjęcia satelitarne ostatniego niezbadanego miejsca na globie – Wyspie Czaszki.   Wielbiciele „Zaginionego świata” dobrze wiedzą, skąd. Śmiało wytknijcie też nawiązania do „Jurassic World”, nie bójcie się porównań do „Predatora” i odgrzebcie z odmętów pamięci sceny ze starych, japońskich filmów o zmutowanych potworach – to wszystko tam jest.”

Tu zwierz wpadł w stupor. Czyżby autorka uznała że jedynie wybrana z tłumu inteligenta kobieta może odnaleźć w filmie świadomie pozostawione w nich nawiązania kulturowe? Każdy kto widział trailer nowego King Konga doskonale wie, że twórcy niesamowicie świadomie nawiązują do stylistyki czasu Apokalipsy. I robią to na tyle wyraźnie by widz to wyłapał. Bo wiedzą że większość widzów nie będzie miała z tym problemów. Druga sprawa – czy autorka mogłaby w końcu ustalić – jakie kompetencje ma nasza inteligenta kobieta zaciągnięta na film? Bo jeśli na King Kongu umiera bo to film dla nerdów. To fakt że ma w głowie tropy z Zaginionego świata, Predatora czy Jurassic Word świadczą o tym, że jest nieźle obeznana z kinem rozrywkowym ostatnich lat. A to oznacza że zamiast szukać wytrychu jak przetrwać powinna obejrzeć ten film dokładnie tak samo jak obejrzała wszystkie pozostałe, które najwyraźniej nie uszkodziły jej mózgu. Zresztą jeśli autorka sądzi że wyłapywanie nawiązań jest jedynie zadaniem dla tych przyciągniętych do kina trzeźwo myślących kobiet to powinna porozmawiać z kimkolwiek na sali po seansie – nie dość że większość osób bez trudu wyłapuje nawiązania (podpowiedź – po to tam są – kino jest autoreferencyjne cały czas) ale też najprawdopodobniej wyłapali ich więcej. Ogólnie to jest rada w stylu „Idąc na film nie zamykaj oczu bo może się poczuć znudzony i senny”.

Jesteśmy w połowie i jeśli jesteście ze mną to zwierz wam dziękuje. Idziemy dalej „ Bardzo ważna zasada numer cztery – zwracaj uwagę na to, co możesz odnieść do własnego, codziennego doświadczenia. Raczej rzadko będziesz miała szansę podróżować w czasie, albo obserwować, jak z twoich dłoni wysuwają się śmiercionośne ostrza. O wiele częściej przyjdzie ci natomiast mieć wpływ na to, jak będziesz prezentować się w kryzysowych sytuacjach. Twórcy bardzo często wychodzą bowiem z założenia, że nieważne, czy dokoła wybuchają nuklearne bomby, czy leci na was z ekranu grad meteorytów. Ważne, by filmowe ciacho – taki Tom Hiddlestone – miał nienaganną fryzurę. Albo Benedict Cumberbatch, mimo ciągłego skakania po fałdach czasoprzestrzeni i astralnych wymiarach. Czy Hugh Jackman, nawet jeśli będzie to oznaczać zaangażowanie w przedsięwzięcie profesjonalnego barbera.”

Oczywiście – co może robić kobieta na filmie o super bohaterach – podziwiać urodę aktorów i wytykać palcem tą niesamowitą niespójność jaką jest fakt że bohaterowi nie zmieniła się grzywka. Przy czym najmocniej przepraszam ale tego Logana to ona chyba oglądała jednym okiem bo Hugh Jackman ma w nim  fryzurę, brodę  i ogólną stylówkę świadczącą o tym, że jak najbardziej czas i przeżycia się na nim odbiły (plus serio co się stało ze słowem golibroda i cyrulik?). Z kolei w przypadku Cumberbatcha w Dokorze Strange mamy odwołanie do stylistyki komiksowej (to te zeszyty z obrazkami które się układają w historyjki) gdzie zachowuje się spójność wyglądu bohaterów. Zresztą Cumberbatch w ostatnich scenach  ostatecznej konfrontacji nie jest już taki czysty i bez skazy jak w pierwszych. Inna sprawa – że gdyby autorka była nieco bardziej uważna to zdałaby sobie sprawę, że obserwowanie kobiet w filmach jest zdecydowanie ciekawsze i ważniejsze kulturowo. Gdyby zamiast wyśmiewać się z fryzur bohaterów rzuciła okiem na to co dotyczy ją jako kobiety, pewnie zapałałaby słusznym gniewem, jak feministyczne (albo po prostu trzeźwo myślące) krytyczki kultury popularnej, które oglądając filmy rozrywkowe są w stanie wskazać szkodliwe schematy pokazywania kobiet w sytuacjach kryzysowych. Jak chociażby nadmierna seksualizacja czy te cholerne szpilki noszone nawet w czasie uciekania przed dinozaurami czy wielkimi robotami.  Inna sprawa – zawsze wydawało się zwierzowi że w oglądaniu filmów rozrywkowych chodzi o uciekanie od własnych przeżyć – o fantazję i zabawę – byłam taka naiwna.

Okej zwierz napił się herbatki na uspokojenie i może czytać dalej „Zasada numer pięć, jednak staraj się śledzić fabułę, ale bez przesady. Doświadczenie uczy, że potem trzeba będzie o filmie porozmawiać, zorientuj się więc mniej więcej, po co ci ludzie niepokoją króla małp czy przypominające stwory z innej planety jaszczury, dlaczego helikoptery są w ogniu (…) Spokojnie możesz za to zignorować rzeszę drugo- i trzecioplanowych bohaterów – większość z nich zginie, nim zdążysz zapamiętać ich imiona. Nie zagłębiając się za bardzo w logiczne implikacje poszczególnych scen, zaufaj fabule i daj się jej ponieść – tylko w ten sposób dostrzeżesz, że monstrualna małpa to tak naprawdę bohater broniący do końca swojego domu, a na przykład styrany życiem, zapijaczony Logan nie tylko potrafi wypruwać flaki wrogom, ale czasem ma też potrzebę wzbogacającej osobowość podróży.”

W tym momencie należałoby zapytać autorkę tekstu czy nie uważa że ciekawiej jest pisać o filmach które się obejrzało a nie tylko zwracało na nie uwagę tak w ¼ bo wypada porozmawiać po filmie. Otóż kiedy ogląda się tego typu filmy uważnie to można o nich rozmawiać bez bólu. Bo np. jest coś w sumie drańskiego w takim poczuciu wyższości które sprawia, że idziesz z kimś do kina (komu widocznie zależy) a potem tylko z grzeczności śledzisz fabułę. Z resztą autorka się po prostu myli. Uważne śledzenie fabuły tych filmów nie jest po to by zobaczyć że mają sens (brawo dla tej pani że umiała wywieść najprostszą interpretację filmu rozrywkowego – taką która jest dostępna dla wszystkich widzów – po to tam jest) ale po to by zobaczyć jak realizują schemat, jak tam gdzie niekoniecznie muszą odwoływać się do stereotypów często mówią nam sporo o wizji świata jaką chce pokazać reżyser, często w drugim planie dzieją się ciekawsze rzeczy pod względem budowania świata. Tylko żeby to zobaczyć trzeba film obejrzeć uważnie. Widz świadomy od widza naiwnego różni się nie tym że film ogląda jednym okiem przekonany o swojej wyższości. Różni się tym że przygląda się uważnie różnym elementom – wychodząc poza ową prostą puentę. I tak King Kong zamienia się z opowieści o dzikim które przychodzi po cywilizowane (jedna z interpretacji klasycznego King Konga) w cywilizowane które niszczy dzikie (wypowiedź bardziej współczesna i zgoda z ekologicznym przesłaniem np. Godzilli) zaś cykl o mutantach kończy nie potrzeba wzbogacającej podróży ale refleksja nad tym co stanowi o człowieczeństwie przy jednoczesnym uwzględnieniu w fabule elementów wrażliwych społecznie jak np. opieka nad chorą często niebezpieczną osobą z demencją, która wymaga całkowitej zmiany stylu życia. To się wyciąga z tych filmów jak się je ogląda uważnie.

I tu dochodzimy do ostatniego akapitu „Słowem – nie zadawaj zbyt wielu pytań zaczynających się od „dlaczego” i „jak”. Kino przygodowe smakuje tylko na lekko i dopóki prawa nauki i wszelka logika nie zostają zaorane jak pole młodych ziemniaków (czyli tak jak w „Prometeuszu”), po prostu przymknij oko na drobne nieścisłości. I tego się trzymaj, wybierając się na marcową premierę filmu „Power Rangers”. Wreszcie zasada numer sześć – spokojnie przeczekaj napisy, żeby nie ominęła cię Najważniejsza Scena Filmu. Jeśli żadnej nie ma – to też ma ogromne znaczenie…”

Jest o moi drodzy najgłupsza rada sezonu. Zdawaj kinu rozrywkowemu pytania. Jeśli chcesz być tym inteligentnym widzem. Zadawaj mu miliony pytań. Tylko zadawaj odpowiednie. Nie pytaj o zgodność z nauką świata ale pytaj  o wewnętrzną logikę filmu. Jeśli ktoś prezentuje w filmie magię nie mów „głupota magia nie istnieje” tylko pytaj „czy twórca korzysta z niej konsekwentnie i ma pomysł jak wpływa na działania bohaterów”.  Kino przygodowe smakuje najlepiej nie wtedy kiedy odłożysz na bok logikę i wymagania. Kino smakuje najlepiej jeśli zdasz sobie pytania odnośnie tego jakiej wizji świata jest nośnikiem, jak wypełnia schematy, jakie tematy uważa za istotne, jakie postawy premiuje, jakich bohaterów nagradza. I te pytania można zdawać filmom rozrywkowym bez bólu. Bo dzięki nim widzimy jak kształtuje się masowa kultura. A kultura zawsze jest nośnikiem postaw i wartości. Dlatego King Kong z 2017 roku jest inny niż ten z 1933. Zdając takie pytania nie tylko nie nudzimy się na seansie ale też – pracujemy głową, do czego namawia nas pani. Tylko to wymaga pewnych kompetencji. Na przykład by wiedzieć co się ogląda. Porzucenie tych pytań dopiero czyni seans nudnym. A to jak Power Rangers zostaną przeniesieni z telewizji do kina jest ważne. Nie dlatego, że jest w tej opowieści logika czy naukowe fakty, ale dlatego że sporo nam to mówi o tym jak pewne schematy realizuje kino i telewizja. A już jak dodamy fakt że Power Rangers bazuje na produkcji japońskiej to otwiera się przed nami piękne pole do dyskusji, interpretacji i uwaga… uwaga MYŚLENIA.

Tylko widzicie – patrząc na ostatnią uwagę – ten wpis nie jest pochwałą inteligencji widza. Jest pochwałą ignorancji. Wpycha kobietę w świat w którym w 2017 roku czyli dobrą dekadę od czasu kiedy pojawiły się sceny po napisach – ona nadal nie wie że tam są i jakie mają znaczenie. Co więcej sprowadza ją do takiej niezbyt ogarniętej osóbki, która dopiero odkrywa, że w filmach można śledzić nawiązania, która trzeba nauczyć że bilety opłaca się bardziej kupić na 3D i która może być z siebie dumna jak odkryje, że w King Kongu potwór nie jest potworem (przypomnijmy to jest motyw przewodni w tych filmach od dobrych kilkudziesięciu latach). I gdyby autorka była łaskawa to ja proszę mnie do tej kategorii nie zaliczać. Bo to jest obraźliwe. Jest obraźliwe dla mnie jako kobiety. Jest obraźliwe dla wszystkich widzów kina rozrywkowego. Jest obraźliwe dla ludzi zajmujących się kulturą popularną. Jeśli autorka chciała (jak mniemam) napisać wpis dowcipny należało napisać tekst „Jak osoba dowolnej płci która czuje się lepsza od wszystkich innych  i nie zna podstawowych pojęć z zakresu kinematografii ma przetrwać na filmie rozrywkowym stosując się do zasad które można streścić do zdania: nie zamykaj jednak oczu w czasie seansu to pomaga”. Taki tytuł artykułu byłby adekwatny.

Dobra zwierz się uspokaja. Ale przyzna że jest po tym wszystkim zmęczony. Wygrzebywanie nas wszystkich – facetów i kobiet z jakiejś koszmarnej dziury do której wpadliśmy. Dziury w której kobitka nie wie kto to King Kong, a facet umiera na komedii romantycznej. Dziury w której inteligentna osoba wystaje pod kinem Muranów a idiota siedzi na Loganie w Multikinie pożerając popcorn. Siedzimy w tej dziurze. Ciemno, zimno, nudno i paskudnie. Zwierz ma dość. Sam wdrapuje się do góry bo ileż można. Weźmy wszyscy wyjdźmy na światło. Tam jest lepiej. A bez światła jak wiadomo nie ma kina.

Ps: Jutro recenzja King Konga poczyniona przez jak mniema zwierz inteligentną i trzeźwo myślącą kobietę.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Nie dałaś odpocząć biednemu Picardowi

    • Ewa Serenity Iwaniec

      Biedaczek ma całe czoło obite…

    • Atena

      Ale dzięki temu mogłam się przekonać, ze moja 4-letnia córka nie musi widzieć jego twarzy, żeby zauważyć mimochodem „O, kapitam Picard” :D Tak że #parentalwin i upewniłam się, że wychowuję kolejną inteligentną i trzeźwo myślącą kobietę ;)

  • Anna

    Ja proponuję to samo zastosować do literatury. Czytasz „Przeminęło z wiatrem”, ignorujesz bohaterów drugoplanowych – masz romans na tle płonącej Atlanty (powiedzmy efekty specjalne). Możesz porównać z Austen – i to romans i to romans.

  • Ewa Serenity Iwaniec

    A ja chciałam bronić autorki artykułu. Ale nie bój się Zwierzu, tylko w jednej kwestii – zestawienia Konga z Godzillą. A to dlatego, że nowa Godzilla i tegoroczny Kong stanowią jedno uniwersum. Ale w całej reszvie zgadzam się z tobą.

    • zpopk

      Tak wiem że są w tym samym uniwersum ale już ocena jak wypełniają swoiste założenia gatunku – niekoniecznie. Bo Kong ma zupełnie inną filmową tradycję niż Godzilla. To trochę tak, że jasne można zestawić dajmy na to Batmana i Super mana bo są w jednym uniwersum ale przy ocenie filmu odnosimy się do innej tradycji ekranizacji.

  • spirit

    czytałem ten artykuł rano i popełniłem pod nim od razu komentarz… artykuł jest tak głupi, seksistowski, tendencyjny i stereotypowy, że nie mam pytań… i napisała go pani, co powoduje jeszcze większe zdziwienie… ten portal od zawsze niewykształconymi stażystami stał i wiele ich artykułów jest zwyczajnie głupich (ten o kulturoznawcach też, co mnie osobiście dotknęło), ale jednak powielanie stereotypów i ogólna tendencja do chwalenia się swoim ignoranctwem w danym temacie jednak mnie rozbija… dlatego dobrze, że zwierz reaguje – nic, poza piętnowaniem i obśmianiem, nie zmieni jednak mego absmaku.

    • Właśnie „dokształciłam” się i przeczytałam ten tekst o kulturoznawcach i innych kierunkach humanistycznych i nie ukrywam, że mnie również to dotknęło i rozwaliło na kawałki, bo także jestem kulturoznawcą. I jakoś dziwnym trafem mam pracę i to związaną z kulturą, a rzesza moich znajomych nie zalicza się do grona bezrobotnych, tylko całkiem fajnie sobie radzi zawodowo czy to w bardziej czy w mniej związanych z kierunkiem studiów pracach. Niemniej jednak do jasnej cho….ry studiowanie kierunków humanistycznych przede wszystkim otwiera umysł i uczy krytycznego myślenia. Idąc tokiem myślenia tego artykułu powinni zamknąć wszystkie kierunki humanistyczne, bo tak wykształceni ludzie nie odnajdują się na rynku pracy….z moich obserwacji życiowych wynika, że się odnajdują i to nie raz bardziej jak osoby po kierunkach ścisłych, które tym bardziej mają ograniczone pole manewru, a poza tym zarówno oni jak i humaniści mają odpowiednie wymagania co do pracodawców i warunków pracy. Chyba każdy normalny, szanujący się człowiek tak ma….No chyba, że ja w jakimś innym świecie żyję. Ech….musiałam to napisać i się uzewnętrznić. Są czasem takie artykuły, którym nie przepuszczę :).

      • Magdalena Jawor

        Jeśli autor artykułu uważa, że studia to szkoła zawodowa i osoba po kulturoznawstwie powinna dostać posadę „kulturoznawca”, a każda inna liczy się jako porażka życiowa, to może i ma swoją specyficzną rację.

  • Arachne

    Bardzo ciekawa analiza ☺
    Osobiście, Zwierzu, widzę u autorki artykułu z Natemat.pl skrywaną pogardę dla szeroko rozumianej fantastyki ☺

    • Mateusz Bielecki

      W swoich zainteresowaniach podaje science-fiction, więc gardzi przy okazji samą sobą. Co można wywnioskować też z jej podejścia do kobiet w ogóle.

  • Silvia

    Pierwsze zdjęcie zwierza ,,E, nie może być tak źle”
    5 minut później: ,,A jednak…”
    Zawsze myślałam, że ci megahipsterzy odrzucający wszelką kulturę masową poza niemym kinem ormiańskim z lat 20-tych to jest parabola stylistyczna, ale okazuje się, że oni pracują w NaTemat.

  • Doskonale dobrane ilustracje :) Polecam też ten artykuł: http://natemat.pl/203611,studiujesz-politologie-socjologie-albo-kulturoznawstwo-bedziesz-musial-wsadzic-ten-dyplom-gleboko-w-kieszen Dostarcza podobnych przeżyć, choć temat inny, ale logika na podobnym poziomie.

    • Kayleigh90

      TAK, właśnie też myślałam o tym artykule, po którym miałam facepalma. W życiu nie spotkałam się z ofertami pracy dla konkretnie absolwentów takich kierunków, ale to nie znaczy, że pracy dla nich nie ma wcale.

    • Kazio

      Polecanie samego natemat.pl jest fopa ;). Nie polecam wchodzić tam i czytać nawet dla beki. Sa o wiele lepiej napisane blogaski.

  • mikewest007

    Żeby klepać tak dęte farmazony jak ta dziunia, to trzeba być z MISHu.
    Serio. To jest poziom bucery porównywalny z podejściem do muzyki rozrywkowej MISHowca z Białegostoku. Nazwiskami rzucać nie będę, bo to nieeleganckie, ale zetknąłem się z podobnym zjawiskiem osobiście.

    • Ej. Ja jestem oburzona tym artykułem, a jestem z MISHU. Proszę nie wrzucać miszowców do jednego worka, może jest tam kupa buców, ale generalizowanie ogólnie nie jest dobre!

      • mikewest007

        Ależ ja nie generalizuję, po prostu takie podejście przypomniało mi dyskusje z pewnym MISHowcem z Białegostoku, a i w rozmowach ze znajomymi usłyszałem anegdotki o kilku mentalnie podobnych delikwentach. Dodajmy do tego fanpage „MISH to straszna buceria” i moje skojarzenia połączyły się w jednego MegaVoltronoZorda.
        Mogłem jeszcze walnąć coś o krakusach, ale to już by było za dużo. ;)

    • zpopk

      Narzeczony zwierza jest po MISH i przejawia zerowe stężenie bucery

  • Ja z innej beczki, ale jednak podobnej. Moja dziesięcioletnia córka wróciła ze szkoły i pyta, co to jest seksizm, bo pan nauczyciel od historii powiedział, że on jest może seksistą, ale uważa, że kobiety nie mogà być rycerzami. I ja bym bardzo chciała puścić to mimo uszu, bo nienawidzę robić jazd, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że nie mogę tego tak zostawić :/ No chyba nie od tego jest nauczyciel, żeby swoje uprzedzenia sprzedawać w klasie? Ale ja tak nie lubię walczyć… chyba nie mogę być rycerzem, naprawdę.

    • „uważa, że kobiety nie mogą być rycerzami”

      Na Twoim miejscu poskarżyłbym się dyrektorowi placówki. Nawet nie z powodu seksizmu, ale jeśli historyk nie ma pojęcia, że istniał ktoś taki jak Joanna D’Arc, to oznacza, że naprawdę nie zna się na swojej robocie.

      • Sirocco

        <3

    • Karolina

      Serio? Trzymam kciuki, żebyś jednak zawalczyła!

      Niedouczony nauczyciel-seksista to jedno, ale „oficjalna” narracja, historia „głównego” nurtu – kształtująca później takie przypadki – to drugie. A marginalizowanie kobiet walczących z bronią w ręku to w ogóle szerszy, bardzo ciekawy problem. Ktoś słyszał o Joannie Żubr (https://pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_%C5%BBubr), żołnierce wojen napoleońskich i pierwszej kobiecie odznaczonej Virtuti Militari? O całkiem sporej grupie kobiet, które pracowały jako kurierki albo walczyły w męskich strojach w powstaniu styczniowym, np. Pustowójtównie (pseudonim Michał Smok; https://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Pustow%C3%B3jt%C3%B3wna)? Emilię Plater i kobiecy epizod w powstaniu listopadowym znamy ze szkoły tylko dzięki Mickiewiczowi.

      I nie chodzi o jakieś historyczne niuanse czy odgrzebywanie bohaterek sprzed lat. Okazuje się, że brak takich wzorców nadal bezpośrednio wpływa na sposób postrzegania roli kobiet w społeczeństwie i np. kobiety biorące udział w powstaniu warszawskim (tu polecam świetną książkę Weroniki Grzebalskiej „Płeć powstania warszawskiego”) czy działające w „Solidarności” usuwają się na drugi plan, niechętnie mówią o swoim bohaterstwie itd., a ich nazwiska gubią się gdzieś w mainstreamowej narracji historycznej. Kulturowym wzorcem cały czas jest matka Polka i w publicznym dyskursie nie ma za bardzo innej formy (patriotycznej) działalności przewidzianej dla kobiet.

      P.S. Trochę autopromocja, ale bardzo w temacie, bo o podobnych sprawach pisałam np. tutaj: https://issuu.com/fabularie/docs/fabularie-nr10_issuu_ok/70 i http://www.entertheroom.pl/life/6999-skad-sie-wziela-matka-polka

      • Wysmarowałam maila, ale jest to tak obce mojej naturze, że teraz się denerwuję, co mi odpiszą ;) Dziękuję za wsparcie, bo go potrzebuję :)

        • Karolina

          Ooo, super! :)

    • SebaSeK Seba

      Pan od historii pewnie w wolnych chwilach zamazuje nazwisko Joanny d’Arc.

      • Nie no, to jest ogólnie bardzo fajna szkoła i dobry nauczyciel, młody człowiek. Mam nadzieję, że ten tekst to było takie jednorazowe, bezmyślne palnięcie – i mam nadzieję, że moja reakcja sprawi, że będzie na przyszłość bardziej myślał, co mówi.

    • Beata Greś

      Hej chcesz mu zrobić na złość polecam stronę http://strefahistorii.pl/tags/walki-rycerskie-kobiet nie mogły być, było by choć trochę poprawne historycznie, ale że nie mogąto bzdura, pozatym mamy przypadki , słynna Joanna i może znalazły by się inne.

    • Magdalena Jawor

      Ale nie mogą. Mężczyźni też nie mogą, bo ten tytuł już w Polsce nie funkcjonuje i to od dawna.

    • Julia Oleś

      Super. Pewnie na imieninach u szwagra mówi „nie jestem rasistą, ALE te arabusy-brudasy to trzeba wysadzić w powietrze, wszystkie, hehe, co nie, Janusz?”.

      • Nie no, proszę, nie chcę mu robić na złość, zresztą nikomu nie chcę, oraz przestańcie gościowi dorabiać gębę, bo nie zasłużył. Naprawdę trzeba od razu takie personalne i wyssane z palca opinie wydawać?

        • Julia Oleś

          Słuszna uwaga :) Chodziło mi o konstrukcję „może jestem seksistą, ale…”. Radość, z jaką ktoś uprzedza, że jego wypowiedź obnaży jego niedostatki intelektualne, to coś, co mnie zaskakuje za każdym razem.

  • Jakie ziemniaki w Prometeuszu, pani się chyba z Marsjaninem machnęło czy to moja pamięć szwankuje?
    A Kong duży, Godzilla też duży, megazord w Power Ranger również, więc to wszystko to samo~

  • Uwaga nr 1: Nerd w ogóle ma bardziej negatywny wydźwięk niż geek, więc skoro ogólnie chodzi o takie zdeprecjonowanie kultury popularnej, to możliwe, że dlatego postawiono na to słowo. (Choć po przeczytaniu reszty wpisu, nie jestem pewna, czy inteligentna i trzeźwo myśląca autorka w ogóle zna tę różnicę…).
    Uwaga nr 2: Jak już posługujemy się stereotypami, to równie dobrze możemy uznać, że te „inteligentne i trzeźwo myślące kobiety” najczęściej oglądają romansidła i inne „50 twarzy Greya” i to aż się prosi o kontynuację „Jak inteligentny i trzeźwo myślący mężczyzna ma przetrwać na filmie >>dla bab<<".
    Uwaga nr 3: "profesjonalny barber" i nie mam nic więcej do dodania.
    Uwaga nr 4: "Zasada numer pięć, jednak staraj się śledzić fabułę, ale bez przesady" – ale… że co?
    Uwaga nr 5: Jaki ten tekst jest w ogóle obraźliwy w stosunku do kobiet. No normalnie mam przed oczami obraz takiej słodkiej idiotki, która potrafi tylko kacze dzióbki robić do selfie, a tytuł niby wskazuje na inteligencję i trzeźwe myślenie. No heloł…
    Uwaga nr 6: Bardzo mi się podoba, jak wszystkie obrazki przedstawiają facepalm – to takie wymowne :D

  • Za każdym razem kiedy trafiam na kwiatki z grupy INN/Na Temat/Mamadu/Pudelek/Antyweb/ mam wrażenie, że jedyną funkcją tych tekstów jest wywołanie dyskusji za wszelką cenę.

    I to poczucie wyższości, bo w końcu rzucając Kubrickiem jestem tak lepszy od oglądajacych wielkie małpy…

    I tylko smutno trochę jeśli choć jedną osobę odstraszy to od swobodnego konsumowania kultury bez szufladek kategorii wysokiej i niskiej.

  • Galfryd Dragon

    Doskonałe (choć przyznam, że nie jestem w stanie polubić żadnej komedii romantycznej, będąc w tym boleśnie schematycznym…trudno, Cthulhu fhtagn!)

  • Straciłam zainteresowanie tym artykułem, kiedy pani zrobiła błąd w nazwisku Hiddleston. Wtedy zrozumiałam, że autorka zupełnie nie ma pojęcia o czym pisze. Ja wiem, że na blogu zwierza czepiać się literówek to małostkowe jest i w ogóle, ale ja wiem, że zwierz wie, o czym mówi, a NaTemat to portal (podobno) dziennikarski, więc nie wybaczam.

  • Peter Wimsey

    Kiedy ludzie się nauczą, że seksizm nie robi się OK, tylko dlatego, że udamy, że zamieniamy role, i to te nasze misiaczki są takie głupiutkie, z tymi ich filmami bez fabuły za to z wielkimi efektami specjalnymi? A kiedy, ponieważ już pytanie pierwsze przyprawiło mnie o melancholię, nie trzeba będzie powiedziec, że i tak bardziej na koniec bardziej seksistowsko i bardziej ostatecznie nieprzyjemnie brzmi sugestia, że kobieta nie umie się bawić na tych filmach, bo wszyscy czujemy, że tak serio, to one są fajniejsze? A w każdym razie jakoś dawno nie widziałam artykułu objaśniającego mężczyznom, jak mogą tropić nawiązania kulturowe w komediach romantycznych.

  • Ewa Anna

    O boski zwierzu! Chwała Ci dziewczyno za ten rozsądek i genialne poczucie humoru 😊

  • Beryl Autumnramble

    Ostatnio to sie czuje, jakbym zyla w kraju na licencji – niby artykuly podpisane polskimi nazwiskami, a to jeden opisuje „grzechy” amerykanskich millenialsow, jakby nalezaly do Polakow w srednimi wieku, a drugi w rozwleklej formie probuje opowiadac ten zachodni dowcip z mloda kobieta rozwieszajaca fandomowe koszulki i sasiadka pytajaca ja o wiek synka (35, jesli dobrze pamietam, i tak, pod obrazkiem tez byla masa komentarzy kobiet pytajacych, skad wiadomo, ze ciuchy nie byle damskie).

  • Chaooosik

    autorka (z premedytacją bez użycia wielkiej litery) oprócz oglądania filmów więcej niż w 1/4 powinna jeszcze poćwiczyć pisanie. Polecam do szuflady.

  • Kamil Kornatowski

    no tak, bo w tych szpilkach w dinozaurach jest cokolwiek stereotypowego a pokazywanie kobiet, które nie radzą sobie w sytuacjach kryzysowych polegających na praniu się po mordzie to coś strasznego :V

  • Kinga Kołakowska

    To jest dokładnie to, co chciałam napisać gdy zobaczyłam ten artykuł.

  • Magdalena Jawor

    „Jest o moi drodzy najgłupsza rada sezonu. Zdawaj kinu rozrywkowemu pytania. Jeśli chcesz być tym inteligentnym widzem. Zadawaj mu miliony pytań.”

    Zwierzu, jedno słowo: dziękuję. Byłabym niezmiernie wdzięczna za zajęcie się podobnym tematem, ale w odniesieniu do ogólnie rozumianej fantastyki, bo kiedy słyszę teksty w stylu „W filmie są smoki i elfy, a tobie przeszkadza nielogiczne zachowanie bohaterów” to nóż mi się w kieszeni otwiera.

  • Beatrice Morgenstern

    Przez jakiś czas miałam nadzieję, że ten artykuł miał po prostu być zabawny spojrzeniem na właśnie te „mniej inteligentne” kobiety – czyli takie, które poszły do kina na „Logana”, bo je ktoś tam zaciągnął i nawet nie wiedzą, co oglądają i nie umieją tego zinterpretować. Ale to ma być na serio, tak? Dokąd zmierzasz, świecie…

  • i_am_keyser_soze

    Jak bardzo ten tekst przypomina mi te wszystkie idiotyczne: „Jak kobieta ma przetrwać mistrzostwa w piłce nożnej”, to głowa mała. Widocznie można ten okropny patent dostosować do wszystkiego.

  • Bardzo słuszny i waleczny rant! Trochę mi żyłka skacze, gdy widzę jak ktoś podszywa się pod całą grupę społeczną i pisze w jej imieniu. To kradzież mnogiej tożsamości! „Bo my, kobiety (intelgentne lub wszystkie)…” – eh, ja się z tego wypisuje :S

  • Właśnie zerkam przed siebie, na swoją półkę z filmami – z „Hobbitem”, z HP, Doktorem Who, z całą kolekcją Marvela itd. i zastanawiam się gdzież to zagubiła się moja inteligencja i trzeźwość myślenia…. Jak mogłam je stracić przez te lata mojego życia i po cóż ja słuchałam własnej matki (notabene najwyraźniej również mało inteligentnej i mało trzeźwo myślącej), która od małego podsuwała mi różne dziwne filmy, to o kosmitach, to o potworach, to o rycerzach….Dokąd zmierzam? I chyba muszę się zastanowić czy aby na pewno iść do kina na Konga, bo jakże to tak? Cóż sobie ludzie o mnie pomyślą? Żem głupia?

    ……..

    Zwierzu rozumiem twój ból, ale dla tej Pani chyba marny ratunek. Bo czego się spodziewać po osobie, która „Captain Fantastic” zalicza do kina familijnego?……..

  • aHa

    A myślałam, że szczyty w pisaniu tekstów dzielących ludzi na „nas” i „onych” zostały już osiągnięte. Jednak można sięgnąć jeszcze wyżej. Najdziwniejsze, że pisała to kobieta.

  • Tak w temacie tej dziury, to mało co mnie tak denerwuje jak stwierdzenie, że multipleksy kinowe to tylko plebs, chołota i filmy niewarte uwagi, a kina studyjne to dopiero wartościowa kultura. Widz w multipleksie to w zasadzie burak i idiota a w studyjnym na pewno kulturalny inteligent. A nie, chyba jeszcze bardziej wkurza mnie założenie że książka jest bardziej wartościowa od filmu czy serialu, zawsze, jakakolwiek od jakiegokolwiek. Nie wspominając już o wartościowaniu książka papierowa vs. ebook bo to już jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe :D Oj głęboka ta nasza dziura. A w kinach studyjnych tez zdarzają się ludzie którzy na seans zabierają pełny zestaw z McDonalda, i też puszczają tam czasem słabe filmy.

  • Asia

    Oczami wyobraźni widzę, jak autorkę klepią po plecach i mówią ” świetny, dowcipny tekst i bardzo fajne odniesienia”. Chyba nie spodziewali się, że artykuł przeczytają inteligentni ludzie.

  • Przemek Jarosz

    Autorko, ja rozumiem emocje, ale edycja własnego tekstu przed publikacją jest konieczna. Krytyk powinien być podwójnie czujny.

    • i_am_keyser_soze

      „Gdzie są przecinki” na górze strony.

  • Shakuahi

    Ja do przeczytania tego artykułu byłam przekonana, że mnie nie można obrazić. Bo zawsze wychodziłam z przekonania, że co by ludzie nie gadali to ja wiem swoje, znam swoją wartość. Ale o ile taki Korwin to może sobie gadać ile wlezie o niższości intelektualnej kobiet tak w głowie mi się nie mieści, że kobieta najwyraźniej uważająca się za inteligentną w XXI wieku twierdzi, że jest jakiś rodzaj kina, który nie jest dla kobiet. A przecież o to właśnie chodzi – wszystko jest dla kobiet, jeśli tylko tego chcą.

  • Lilith

    Ach, ja to mam wrażenie, że natemat umyślnie gromadzi jak najgłupsze artykuły, bo wie, że zawsze x ludzi kliknie i jeszcze komentarz w gniewie wysmaży, albo – o! – cały artykuł poświęci, podczas gdy poważne i sensowne artykuły spotykają się najczęściej głównie z pełnym satysfakcji kiwnięciem głowy czytającego, który generalnie się ze wszystkim zgadza, więc nie chce mu się już pisać w komentarzu, że się zgadza.

    Jeśli chodzi o powyższy twór, to generalnie sprawia wrażenie takiego „kopiuj-wklej” i mam okropne wrażenie, że już to kiedyś czytałam, może najwyżej z innymi tytułami. Kto to pisał, w ogóle? Bo styl brzmi trochę jak ta książka o filmografii, co ją zwierz kiedyś z bólem recenzował…

    Ja natomiast odpadłam i zaryłam czołem w klawiaturę przy elementach, co do których kobieta może się odnieść, bo nie wiem czemu, ale nie potrafiłam uwierzyć, że ktoś mówi o FRYZURACH, kiedy film porusza temat starości i opieki nad kimś, kto kiedyś był nauczycielem i przewodnikiem, a teraz staje się coraz bardziej bezradny. Przecież sposób, w jaki w Loganie nie szczędzą niczego, jest, wydaje mi się, rewolucyjnym pokazaniem starości w gatunku, w którym człowiek zostaje Starym Mistrzem, a potem umiera w walce. A przecież opieka nad chorymi, starszymi ludźmi (i ta świadomość, że i tak nigdy już nie będzie tak, jak kiedyś, nie ważne, co zrobisz – ale nie możesz NIE robić) to codzienność tak wielu ludzi. Skoro autorka chce mówić o kobietach – tak wielu kobiet. Nie tylko w rodzinie – przecież to codzienna sytuacja tysięcy Polek, pracujących w Niemczech czy Anglii. Ale nie. Kobieta może się odnieść do fryzur…

  • sissi

    Jakie to straszne, Zwierzu drogi, że na swej drodze popkulturalnej musisz się natykać na taką TFUrczość. Ale dbaj o siebie, bo jak tak za każdym razem będziesz z rozmachem tulić blat biurka czołem to jeszcze coś Ci się uszkodzi w płacie czołowym mózgu;-) a jest on tak bardzo potrzebny fanom Zwierza!

  • Jedzosław

    Dobry tekst, ale więcej litości dla ortografii. Kuleje pisownia wyrazów z „nie”. Piszemy: niejeden, niemniej.

    • zpopk

      A taka mała linijka pod tekstem umknęła a dużo tłumaczy.

  • Sam tytuł sprawił, że przez tydzień nie będę potrzebować kawy. A tu proszę, tytuł to był pikuś. Gdybym miała siłę na bycie złośliwą, to bym napisała, że autorka zawsze chciała być inteligentna, ale jej nigdy do tej grupy nie przyjęli. Więc ogląda teraz jednym okiem te ąę produkcje, żeby potem sypać tytułami z rękawa. No ale moja złośliwość nic by tu nie zmieniła.

    A dobór zdjęć do wpisu miodzio <3

  • Karol Grudziński

    Żaden inteligentny, trzeźwo myślący człowiek obojga płci nie bierze tekstów z NaTemat na poważnie.

  • Nie mogę przestać o tym myśleć – co to jest „profesjonalny barber” i dlaczego używa tego zwrotu”inteligentna i trzeźwo myśląca kobieta”?

  • Tadeusz Zielinski

    Czy to o czyms takim mlodziez mowi „zaorane”?

  • Widziałam ten artykuł na stronie Na Temat, i po przeczytaniu pierwszych kilku zdań stwierdziłam, że nie jest wart mojego czasu. Dlatego dziękuję CI za dogłębną analizę tych idiotyzmów! :) Artykuł tej pani jest kompletnie bez sensu… nie mówiąc już o tym, że jest seksistowski. Ja uwielbiam kino o super bohaterach i własnie wyłapywanie drobnych rzeczy z „drugiego planu” jest najfajniejsze!!! :)

  • oo

    Hmm wg mnie ten tekst w natemat był napisany dla beki, ale autorce coś nie poszło.
    W sensie miała być hipsterska (?) ironia na dziunie „męczące” się na filmach superbohaterskich ze swoimi menami, a wyszedł dziennikarski pokrak. Trochę się więc zwierz rozjuszył zbędnie – moim zdaniem – ale też felietonik jest ewidentnym clickbaitem i miał rozjuszać.

  • Poziom dziennikarski NaTemat ogółem doprowadza mnie ostatnimi czasy do łez rozpaczy – albo rozbawienia, bo sama nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Ciekawam jak niegdysiejszy prawie prezydent czuje się z firmowaniem tego przedsięwzięcia własnym nazwiskiem.

  • Eley Triste

    Czy nie należało tutaj dać jakiegoś skrótu tej polemiki? Na przykład: „Nie bądź idiotką, jeśli idziesz do kina.”? Albo czegoś w tym stylu? Szczerze Cię podziwiam, Zwierzu, że chciało Ci się tak gruntownie obalać te niesamowite i piramidalne bzdury. Chwała Ci za to!

  • Przepraszam, mogę przekląć? O kurwa. O kurwa, kurwa, kurwa. Przeczytałam tamten artykuł i nogą się przeżegnałam. Musiałam tam skomentować. Krew się we mnie wzburzyła. Internet jest cierpliwy, ale kurwa bez przesady!
    Pozdrawiam.