Gaiman tu, Gaiman tam czyli Amerykańscy Bogowie i Mitologia Nordycka

17/05/2017

Lęki, stęki i kontynuacje czyli Zombie vs Zwierz vs Strażnicy Galaktyki i trochę Wieźmina

17/05/2017

Między niebem a gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu czyli Netflix robi Wiedźmina

17/05/2017

Podobnie jak do was, także i do zwierza dotarła dziś wiadomość o tym, że Netflix nakręci – przy współpracy z Tomaszem Bagińskim – serial na podstawie powieści Andrzeja Sapkowskiego. Tak moi drodzy Wiedźmin wkracza na rynek światowy i to od razu z przytupem. Brzmi cudownie. Choć nie do końca. Dziś zwierz pisze o swoich nadziejach, lękach i oczekiwaniach względem powstającego serialu.

Zanim przejdziemy do konkretnych kwestii – drobna uwaga. Nie ma nic złego w cieszeniu się na nadchodzącą produkcję. To jasne że informacja może wywołać w nas entuzjazm. Jednocześnie nie ma nic złego w reakcji nieco mniej jednoznacznej. To naprawdę nie jest tak, że jeśli informacja o nowej książce, filmie czy serialu nie budzi w was natychmiastowego entuzjazmu to jesteście hejterami. Zwierz lubi podchodzić do sytuacji na chłodno. Nie znaczy to, że się nie cieszy – cieszy ale nie bez wątpliwości. A wątpliwości to w ogóle dobra rzecz – pozwalająca znaleźć dla siebie miejsce – z dala od nakręcanego komercyjnie entuzjazmu ale jeszcze nie po stronie hejtu. Tak pomiędzy. Co w ogóle jest najlepszą miejscówką.

Dobra to teraz przejdźmy do Wiedźmina. Na początek kilka lęków zwierza:

Tomasz Bagiński nie jest taki fajny jak się wydaje – jednym z największych problemów zwierza jest przekonanie, że Bagiński jest najlepszym reżyserem jakiego można połączyć z wiedźmińską marką. I jasne – jeśli podobały się wam dotychczasowe realizacje reżysera, to nie macie problemu – uśmiech sam pojawia się na twarzy. Niestety zwierza nie porwały produkcje Bagińskiego dla Allegro – więcej kilka z nich wprawiło zwierza w spore zażenowanie. Zwierz należy też pewnie do tej małej grupy osób które nie umarły z zachwytu widząc jego filmik opowiadający historię polski. Co prawda reżyser w przypadku serialu nie ma takiego znaczenia jak w przypadku filmu ale – z mojej perspektywy – sam Bagiński nie jest osobą która gwarantuje mi fenomenalny serial.

Bagiński niekoniecznie jest moim wymarzonym twórcą serialu

Netflix znaczy co? – zwierz ma wrażenie, że dziś Netflix automatycznie kojarzy się z dobrym serialem – co niestety wcale nie jest prawdą. Zwierz widział wystarczająco dużo seriali Netflixa by dostrzec że platformie – jak każdej platformie zdarzają się pomyłki, wpadki i produkcje mniej udane. Prawda jest taka, że wszystko zależy od tego na co chcemy patrzeć i z czym utożsamiamy Netflixowe produkcje. Dla zwierza fakt że Netflix koprodukuje coś z Polakami oznacza oczywiście nadzieję na nieco większy budżet ale nie oznacza jeszcze że film na pewno będzie doskonały. Raczej że będzie miał międzynarodową dystrybucję przez ten właśnie kanał. Takich zagranicznych seriali które powstały krajowo a międzynarodową dystrybucję mają przez Netflix jest sporo jak np. ostatni serial o Ani z Zielonego Wzgórza który w Kanadzie po prostu pokazywała telewizja. Jasne Netflix brzmi zdecydowanie lepiej niż Polsat ale ponownie – to nie znaczy że dostaniemy na 100% doskonały serial.

Zwierz wie że to nie jest popularna opinia ale naprawdę – sam udział Netflixa jako producenta nie koniecznie znaczy że to musi być fenomenalnie dobre. Może ale nie musi.

Wiedźmin to nie Gra o Tron – swoistym problemem przy ekranizowaniu  tekstów fantasy jest fakt że istnieje bardzo mało punktów odniesienia. Nie ma aż tak wiele serialowych produkcji fantasy i nie ma wiele udanych. Jednocześnie – Gra o Tron – produkcja która odniosła największy międzynarodowy sukces ma nieco inny ton niż Wiedźmin. Zwierz obawia się, że mając niewiele produkcji które odniosły sukces serial będzie do nich ciążył stylistycznie. Tzn. z Wiedźmin, który bywa mroczny ale bywa też bardzo zabawny i zaskakująco lekki zostanie nam coś pełne błota, krwi i obowiązkowy seks co odcinek. Co nie musi być złe same w sobie, ale to niekoniecznie będzie ten Wiedźmin którego zwierz tak kocha. Innymi słowy – im więcej Wiedźmin będzie miał własnej tożsamości tym lepiej. Pytanie tylko czy w świecie gdzie nawet Ania z Zielonego Wzgórza jest mroczna, naturalistyczna i angstowa będzie się dało zrobić takiego nie zawsze ciężkiego Wiedźmina.

Gra o Tron jest fajna ale to zupełnie inne fantasy niż Wiedźmin.

Opowiadania pójdą w las – Zwierz kocha Wiedźmina od wczesnych lat nastoletnich ale nawet wtedy zdawał sobie sprawę, że opowiadania Sapkowskiego stoją tak dwa poziomy wyżej niż jego saga. Zwierz przyzna szczerze, że dużo chętniej obejrzałby serial na podstawie opowiadań – które są lepsze literacko i pod względem pomysłów niż na podstawie sagi. Stąd ma nadzieję, że rzeczywiście serial będzie opierał się głównie na opowiadaniach. To w sumie one sprawiły że Wiedźmina czytano też poza kręgiem wielbicieli fantasyki. Z opowiadaniami jest jednak problem bo nie  wpisują się one w model ‘Serial fantasy powinien mówić o ratowaniu świata i walce o władze”. Stąd zwierz boi się, że zniknie cudowne podejście Sapkowskiego do Małej Syrenki (z jej wszystkimi smutnymi i zabawnymi elementami) czy smutna opowieść o elfach z „Gdzie diabeł mówi dobranoc”. Ogólnie problem z tymi opowiadaniami jest taki, że one się bawią konwencją i zwierz ma obawę że tym serial niekoniecznie będzie zainteresowany. Jeśli serial będzie na podstawie opowiadań to zwierz ma nadzieję, że zostanie zachowany ich charakter i trafią do serialu też te opowiadania które nie są bezpośrednio związane z sagą.

Dobrze nakręcone opowiadania byłby najlepszym co się Wiedźminowi może przydarzyć.

Sapkowski to taki Lucas – zwierz ma wrażenie że Andrzej Sapkowski jest dla świata wiedźmina tym czym Lucas jest dla Gwiezdnych Wojen – człowiekiem który wymyślił coś cudownego ale nie do końca rozumie który element jego opowieści uwiódł widzów. Stąd zwierz ponownie – nieco się boi udziału Sapkowskiego w projekcie jako konsultanta. To wcale nie musi się dobrze skończyć (pamiętacie tego śmiesznego fan ficzka jakim był Sezon Burz?). Co więcej zwierz zastanawia się jak obecność Sapkowskiego wpłynie PRowo na serial. Na całe szczęście to nie problem zwierza.

Sapkowski trochę jak Lucas – jest najlepszym i najgorszym co przydarzyło się Wiedźminowi.

Dobra to były pewne obawy. Ale zwierz ma też nadzieje. Żeby nie było że potrafi tylko marudzić.

Serial dla fanów powieści – to w sumie jest mało prawdopodobne ale zwierz bardzo by chciał obejrzeć serial kierowanych do fanów powieści a nie do fanów gry. Nie żeby zwierz miał coś przeciwko grze – cieszy go jej sukces i wszyscy rozmówcy chwalą jej fabułę i pomysły. Ale gra zmienia podejście do postaci i ich znaczenia w historii. Innymi słowy – zwierz chciałby serial gdzie nie ulega wątpliwości że Geralt ma być z Yennefer a nie taki w którym specjalnie zwiększa się rolę Triss Merigold by stworzyć wrażenie trójkąta (którego w sumie w powieści w takim układzie nie ma). Przy czym – jeśli serial będzie się skłaniał bardziej do gry – co jest możliwe biorąc pod uwagę jej popularność – to zwierz raczej rzewnymi łzami płakać nie będzie.

Zwierz nie ma nic przeciwko grze ale jako wielbiciel powieści wolałby żeby to była przede wszystkim ekranizacja wierna książce

Poprawcie Ciri – Nawet będąc wielkim fanem wiedźmińskiej sagi zwierz nie był w stanie znieść tego jak źle, niespójnie napisana jest Ciri. Z sympatycznej postaci w pierwszych tomach ostatecznie wyszła dziewczyna, która była dość irytująca, zaskakująco mało ciekawa, a na pewno dużo gorzej napisana od Wiedźmina. Ciri da się jednak spokojnie naprawić – jeśli odpowiednio napisze się tą rolę i trochę poprzesuwa akcenty (kto wie może warto skonsultować się z twórcami gry). W każdym razie zwierz widzi w serialu szansę na lepszą Ciri.

Dobra Ciri to połowa sukcesu więc zwierz ma nadzieję, że na potrzeby serialu dobrze postać przepiszą.

Skoro o poprawianiu mowa… zakończenie… – Dobra to jest sprawa ważna. Cała miłość zwierza do Wiedźmina nie jest w stanie zagłuszyć świadomości, że Wiedźmińska saga nie ma najlepiej napisanego zakończenia. W sumie kogo oszukujemy (spoiler) powiązanie świata wiedźmina ze światem Króla Artura to chyba jeden z najgorszych pomysłów w historii powieści. Zwierz dałby wiele żeby serial nie szedł tą drogą i znalazł własne zakończenie sagi. Przy czy w ogóle – jeśli serial miałby być ekranizacją powieści to zwierza bardzo zastanawia – co zrobią z ostatnim tomem. Bo ogólnie – sam wyjściowy pomysł Sapkowskiego by opowiedzieć końcówkę z perspektywy ludzi żyjących dużo, dużo później zwierz lubi. Ale jednocześnie – to jest zupełnie nie filmowe i nie serialowe. Tzn. już teraz chyba wszyscy musimy przyjąć że będzie potrzebne całe mnóstwo zmian. Co jak widzicie nie zawsze musi wyjść opowiadanej historii na złe.

Wytnijmy wszelkie wątki arturiańskie i udawajmy że nigdy ich tam nie było.

Niech to będzie serial polski – zwierz nie wie jeszcze czy serial będzie obsadzony przez polskich czy zagranicznych aktorów i czy zdjęcia będą realizowane w Polsce. Przypuszcza że raczej to drugie jest pewne – co do pierwszego – jeszcze poczekamy. Nie mniej Wiedźmin to w sumie historia z jednej strony fantasyczna z drugiej dość polska. I to nie przaśnie polska ale inteligentnie. Z nawiązaniami do historii, do innych tekstów kultury, do powiedzeń, do narodowych cech. Dla zwierza ta mądra i dowcipna polskość tekstu zawsze była olbrzymią wartością dodaną. Byłoby fajnie gdyby to zachowano – nawet stawiając nieco wyżej poprzeczkę międzynarodowej widowni (z tego co zwierz pamięta gra też to zachowała). Do tego – zwierz ma nadzieję, że to będzie fantasy słowiańskie ale bez przaśności. Ponownie – może dobrym punktem odniesienia będzie tu estetyka gry.

Zwierz chce żeby to był serial polski i wcale nie musi się to źle kojarzyć

Niech to nie będzie opowieść o prostym rębajle – Zwierz lubił i lubi Wiedźmina za to, że to jest takie fantasy w którym jednak odbija się bardzo nasz świat. Zabijanie potworów rozgrywa się nie w atmosferze triumfu nad złem ale w atmosferze refleksji i dyskusji nad zmianami zachodzącymi w środowisku. Elfy z lasu przypominają nie dzielnych bohaterów ale bojówki partyzanckie, religie traktowane są w serialu z dość XX wiecznym dystansem, czarodzieje to bardziej takie evil korpo niż mistyczny element rzeczywistości. Sapkowski nie jest Prachettem ale w jego powieściach znajdują się elementy które biorą tylko fantasyczny kostium do komentowania współczesności. Dobrze byłoby to zachować. Zwłaszcza element ekologiczny zawsze wydawał się zwierzowi wyjątkowo dobrze rozegrany. Szkoda byłoby go stracić na rzecz bardziej efektownej rozrywki. Choć tu zwierza dopada taka refleksja że gdyby ten serial robili Brytyjczycy to właśnie o te elementy bałby się najmniej (cicha reklama BBC w każdym wpisie!).

Zwierzowi bardzo się marzy by w serialu ostały się ekologiczne wątki z powieści.

Dobra obsada to połowa sukcesu– zwierz ma nadzieję, że serial będzie miał dobrą obsadę. To nie muszą być znane nazwiska – wręcz wydaje się, że im mniej ktoś kojarzony z innymi rolami tym lepiej. A jednocześnie – Wiedźmińska saga – przy dobrych dialogach – daje aktorom niesamowite możliwości do popisywania się swoim talentem. To dobrze napisane, ciekawe postacie, które można dobrze prowadzić – zwłaszcza Geralta. Zwierz ma nadzieję, że obsadę Wiedźmina dotknie ten sam geniusz co obsadę Amerykańskich Bogów. Bo to taka opowieść którą – nawet przy mniejszym budżecie dobrze dobrani aktorzy mogą ponieść i nawet nie zauważymy, że nie widzimy smoka.

Ja to wiem, wy to wiecie. Po co się rozwodzić.

Dobra muzyka i dobra czołówka! – okej zwierz wie, że to głupie ale już się cieszy na potencjalną czołówkę i muzykę do serialu. Jako ma ważenie że to może wyjść doskonale. Być może dlatego, że wszystkie czołówki od Netflixa mają w sobie to coś. Plus – czy zwierz może powiedzieć, że jako małe snobistyczne zwierzątko chciałby, żeby muzykę do Wiedźmina napisał Abel Korzeniowski? On pisze tak nieoczywistą klimatyczną muzykę że doskonale by pasowało do tej nieoczywistej opowieści o Wiedźminie. No i pisał już muzykę do serialu więc ma doświadczenie. Kompozytor właśnie będzie w Polsce na Festiwalu Muzyki Filmowej. Może warto go podpytać?

Twórcy Gry pokazali nam że pod względem dobrze prezentującej się w grafikach symboliki mało co może się z Wiedźminem równać.

Niech to będzie dowcipne – jedną z największych zalet Wiedźmina jest fakt, że to fantasy pisane z poczuciem humoru. Zabawne, dowcipne, ironiczne i kąśliwe. Dużo tego jest – zwłaszcza w opowiadaniach. Zwierz ma wielką nadzieję, że to nie zniknie – ponownie – to wszystko kwestia tego czy twórcy a.) zaufają humorowi Sapkowskiego b.) nie będą kręcili Gry o Tron w innych dekoracjach c.) nie napiszą własnych „zabawnych” dowcipów. Ponownie – dobrze jest wskazać na grę która ma zabawne elementy które twórcy dopisali ale zachowali w większości ton dowcipu Sapkowskiego.

Wiedźmin jest powieścią dowcipną. Zwierz ma nadzieję, że twórcy ekranizacji o tym nie zapomną.

No dobra to tyle na dziś. Zwierz nie cieszy się tak jednoznacznie, nie z przekory czy złośliwości. Po prostu zwierz już raz się cieszył na Wiedźmina – doskonale to pamięta, łącznie niesamowitymi emocjami które czuł zanim wszedł na salę kinową. Pamięta też to bezbrzeżne zdumienie że Wiedźmin może być aż tak zły. Zwierz cieszył się też w swoim życiu na ekranizację Miecza Prawdy Terrego Goodkinda (kiedy zwierz był młodszy a tomów było mniej była to jedna z ulubionych książek zwierza) i wyszło że nie było się na co cieszyć. Zwierz miał też nadzieję, że Gra o Tron przebije jego najśmielsze oczekiwania ale od pierwszego sezonu entuzjazm zwierza systematycznie spada. W ostatnich latach jedyną ekranizacją tego typu która nie zawiodła zwierza był „Johnatan Strange i Pan Norrell” ale może dlatego że serial robili Brytyjczycy. Może w ogóle zwierz ma problem z tym że nie wszystko kręcą Brytyjczycy (możecie to wyrzucić jako jedyny cytat z tego wpisu). Zwierz nie hejtuje nowego Wiedźmina bo trudno hejtować coś czego nie ma. Czeka ostrożnie – pracując nad tym by ani się za bardzo ekranizacji nie lękać (zwierz pisał wam kiedyś że książki o wiedźminie to jedna z nielicznych rzeczy którą zwierz kocha  całym sercem jednocześnie zdając sobie sprawę ze wszystkich ich wad), ani też nie cieszyć się na coś co może być bardzo dalekie od jego oczekiwań. Zwłaszcza że niekiedy przedwczesny entuzjazm skutkuje bardzo daleko idącym rozczarowaniem. Zwierz wie, że wszyscy lubimy się ekscytować i na pewno nie chce wam tego zabierać. Jeśli wiadomość was cieszy to proszę. Po prostu zwierz ma zasadę że zawsze przy takiej informacji staje i zastanawia się czego by chciał a czego by nie chciał. A potem jest zdecydowanie mniej zaskoczony jak idzie tak jakby nie chciał. I w sumie – w ostatecznym rozrachunku chyba lepiej się bawi.

Ps: Zwierz spotkał się gdzieś ze stwierdzeniem, że pisanie o swoich wątpliwościach to taki typowy clickbait. Cóż zwierz naprawdę nic nie poradzi, że pierwszą reakcją na tą wiadomość wcale nie było napisanie tekstu tylko złapanie Mateusza i opowiedzenie mu – czy chce czy nie –   o wszystkich swoich planach i zastrzeżeniach  i w ogóle. Tak więc najwyraźniej umysł zwierza jest clickbaitowy ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...