Gaiman tu, Gaiman tam czyli Amerykańscy Bogowie i Mitologia Nordycka

17/05/2017

Lęki, stęki i kontynuacje czyli Zombie vs Zwierz vs Strażnicy Galaktyki i trochę Wieźmina

17/05/2017

Między niebem a gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu czyli Netflix robi Wiedźmina

17/05/2017

Podobnie jak do was, także i do zwierza dotarła dziś wiadomość o tym, że Netflix nakręci – przy współpracy z Tomaszem Bagińskim – serial na podstawie powieści Andrzeja Sapkowskiego. Tak moi drodzy Wiedźmin wkracza na rynek światowy i to od razu z przytupem. Brzmi cudownie. Choć nie do końca. Dziś zwierz pisze o swoich nadziejach, lękach i oczekiwaniach względem powstającego serialu.

Zanim przejdziemy do konkretnych kwestii – drobna uwaga. Nie ma nic złego w cieszeniu się na nadchodzącą produkcję. To jasne że informacja może wywołać w nas entuzjazm. Jednocześnie nie ma nic złego w reakcji nieco mniej jednoznacznej. To naprawdę nie jest tak, że jeśli informacja o nowej książce, filmie czy serialu nie budzi w was natychmiastowego entuzjazmu to jesteście hejterami. Zwierz lubi podchodzić do sytuacji na chłodno. Nie znaczy to, że się nie cieszy – cieszy ale nie bez wątpliwości. A wątpliwości to w ogóle dobra rzecz – pozwalająca znaleźć dla siebie miejsce – z dala od nakręcanego komercyjnie entuzjazmu ale jeszcze nie po stronie hejtu. Tak pomiędzy. Co w ogóle jest najlepszą miejscówką.

Dobra to teraz przejdźmy do Wiedźmina. Na początek kilka lęków zwierza:

Tomasz Bagiński nie jest taki fajny jak się wydaje – jednym z największych problemów zwierza jest przekonanie, że Bagiński jest najlepszym reżyserem jakiego można połączyć z wiedźmińską marką. I jasne – jeśli podobały się wam dotychczasowe realizacje reżysera, to nie macie problemu – uśmiech sam pojawia się na twarzy. Niestety zwierza nie porwały produkcje Bagińskiego dla Allegro – więcej kilka z nich wprawiło zwierza w spore zażenowanie. Zwierz należy też pewnie do tej małej grupy osób które nie umarły z zachwytu widząc jego filmik opowiadający historię polski. Co prawda reżyser w przypadku serialu nie ma takiego znaczenia jak w przypadku filmu ale – z mojej perspektywy – sam Bagiński nie jest osobą która gwarantuje mi fenomenalny serial.

Bagiński niekoniecznie jest moim wymarzonym twórcą serialu

Netflix znaczy co? – zwierz ma wrażenie, że dziś Netflix automatycznie kojarzy się z dobrym serialem – co niestety wcale nie jest prawdą. Zwierz widział wystarczająco dużo seriali Netflixa by dostrzec że platformie – jak każdej platformie zdarzają się pomyłki, wpadki i produkcje mniej udane. Prawda jest taka, że wszystko zależy od tego na co chcemy patrzeć i z czym utożsamiamy Netflixowe produkcje. Dla zwierza fakt że Netflix koprodukuje coś z Polakami oznacza oczywiście nadzieję na nieco większy budżet ale nie oznacza jeszcze że film na pewno będzie doskonały. Raczej że będzie miał międzynarodową dystrybucję przez ten właśnie kanał. Takich zagranicznych seriali które powstały krajowo a międzynarodową dystrybucję mają przez Netflix jest sporo jak np. ostatni serial o Ani z Zielonego Wzgórza który w Kanadzie po prostu pokazywała telewizja. Jasne Netflix brzmi zdecydowanie lepiej niż Polsat ale ponownie – to nie znaczy że dostaniemy na 100% doskonały serial.

Zwierz wie że to nie jest popularna opinia ale naprawdę – sam udział Netflixa jako producenta nie koniecznie znaczy że to musi być fenomenalnie dobre. Może ale nie musi.

Wiedźmin to nie Gra o Tron – swoistym problemem przy ekranizowaniu  tekstów fantasy jest fakt że istnieje bardzo mało punktów odniesienia. Nie ma aż tak wiele serialowych produkcji fantasy i nie ma wiele udanych. Jednocześnie – Gra o Tron – produkcja która odniosła największy międzynarodowy sukces ma nieco inny ton niż Wiedźmin. Zwierz obawia się, że mając niewiele produkcji które odniosły sukces serial będzie do nich ciążył stylistycznie. Tzn. z Wiedźmin, który bywa mroczny ale bywa też bardzo zabawny i zaskakująco lekki zostanie nam coś pełne błota, krwi i obowiązkowy seks co odcinek. Co nie musi być złe same w sobie, ale to niekoniecznie będzie ten Wiedźmin którego zwierz tak kocha. Innymi słowy – im więcej Wiedźmin będzie miał własnej tożsamości tym lepiej. Pytanie tylko czy w świecie gdzie nawet Ania z Zielonego Wzgórza jest mroczna, naturalistyczna i angstowa będzie się dało zrobić takiego nie zawsze ciężkiego Wiedźmina.

Gra o Tron jest fajna ale to zupełnie inne fantasy niż Wiedźmin.

Opowiadania pójdą w las – Zwierz kocha Wiedźmina od wczesnych lat nastoletnich ale nawet wtedy zdawał sobie sprawę, że opowiadania Sapkowskiego stoją tak dwa poziomy wyżej niż jego saga. Zwierz przyzna szczerze, że dużo chętniej obejrzałby serial na podstawie opowiadań – które są lepsze literacko i pod względem pomysłów niż na podstawie sagi. Stąd ma nadzieję, że rzeczywiście serial będzie opierał się głównie na opowiadaniach. To w sumie one sprawiły że Wiedźmina czytano też poza kręgiem wielbicieli fantasyki. Z opowiadaniami jest jednak problem bo nie  wpisują się one w model ‘Serial fantasy powinien mówić o ratowaniu świata i walce o władze”. Stąd zwierz boi się, że zniknie cudowne podejście Sapkowskiego do Małej Syrenki (z jej wszystkimi smutnymi i zabawnymi elementami) czy smutna opowieść o elfach z „Gdzie diabeł mówi dobranoc”. Ogólnie problem z tymi opowiadaniami jest taki, że one się bawią konwencją i zwierz ma obawę że tym serial niekoniecznie będzie zainteresowany. Jeśli serial będzie na podstawie opowiadań to zwierz ma nadzieję, że zostanie zachowany ich charakter i trafią do serialu też te opowiadania które nie są bezpośrednio związane z sagą.

Dobrze nakręcone opowiadania byłby najlepszym co się Wiedźminowi może przydarzyć.

Sapkowski to taki Lucas – zwierz ma wrażenie że Andrzej Sapkowski jest dla świata wiedźmina tym czym Lucas jest dla Gwiezdnych Wojen – człowiekiem który wymyślił coś cudownego ale nie do końca rozumie który element jego opowieści uwiódł widzów. Stąd zwierz ponownie – nieco się boi udziału Sapkowskiego w projekcie jako konsultanta. To wcale nie musi się dobrze skończyć (pamiętacie tego śmiesznego fan ficzka jakim był Sezon Burz?). Co więcej zwierz zastanawia się jak obecność Sapkowskiego wpłynie PRowo na serial. Na całe szczęście to nie problem zwierza.

Sapkowski trochę jak Lucas – jest najlepszym i najgorszym co przydarzyło się Wiedźminowi.

Dobra to były pewne obawy. Ale zwierz ma też nadzieje. Żeby nie było że potrafi tylko marudzić.

Serial dla fanów powieści – to w sumie jest mało prawdopodobne ale zwierz bardzo by chciał obejrzeć serial kierowanych do fanów powieści a nie do fanów gry. Nie żeby zwierz miał coś przeciwko grze – cieszy go jej sukces i wszyscy rozmówcy chwalą jej fabułę i pomysły. Ale gra zmienia podejście do postaci i ich znaczenia w historii. Innymi słowy – zwierz chciałby serial gdzie nie ulega wątpliwości że Geralt ma być z Yennefer a nie taki w którym specjalnie zwiększa się rolę Triss Merigold by stworzyć wrażenie trójkąta (którego w sumie w powieści w takim układzie nie ma). Przy czym – jeśli serial będzie się skłaniał bardziej do gry – co jest możliwe biorąc pod uwagę jej popularność – to zwierz raczej rzewnymi łzami płakać nie będzie.

Zwierz nie ma nic przeciwko grze ale jako wielbiciel powieści wolałby żeby to była przede wszystkim ekranizacja wierna książce

Poprawcie Ciri – Nawet będąc wielkim fanem wiedźmińskiej sagi zwierz nie był w stanie znieść tego jak źle, niespójnie napisana jest Ciri. Z sympatycznej postaci w pierwszych tomach ostatecznie wyszła dziewczyna, która była dość irytująca, zaskakująco mało ciekawa, a na pewno dużo gorzej napisana od Wiedźmina. Ciri da się jednak spokojnie naprawić – jeśli odpowiednio napisze się tą rolę i trochę poprzesuwa akcenty (kto wie może warto skonsultować się z twórcami gry). W każdym razie zwierz widzi w serialu szansę na lepszą Ciri.

Dobra Ciri to połowa sukcesu więc zwierz ma nadzieję, że na potrzeby serialu dobrze postać przepiszą.

Skoro o poprawianiu mowa… zakończenie… – Dobra to jest sprawa ważna. Cała miłość zwierza do Wiedźmina nie jest w stanie zagłuszyć świadomości, że Wiedźmińska saga nie ma najlepiej napisanego zakończenia. W sumie kogo oszukujemy (spoiler) powiązanie świata wiedźmina ze światem Króla Artura to chyba jeden z najgorszych pomysłów w historii powieści. Zwierz dałby wiele żeby serial nie szedł tą drogą i znalazł własne zakończenie sagi. Przy czy w ogóle – jeśli serial miałby być ekranizacją powieści to zwierza bardzo zastanawia – co zrobią z ostatnim tomem. Bo ogólnie – sam wyjściowy pomysł Sapkowskiego by opowiedzieć końcówkę z perspektywy ludzi żyjących dużo, dużo później zwierz lubi. Ale jednocześnie – to jest zupełnie nie filmowe i nie serialowe. Tzn. już teraz chyba wszyscy musimy przyjąć że będzie potrzebne całe mnóstwo zmian. Co jak widzicie nie zawsze musi wyjść opowiadanej historii na złe.

Wytnijmy wszelkie wątki arturiańskie i udawajmy że nigdy ich tam nie było.

Niech to będzie serial polski – zwierz nie wie jeszcze czy serial będzie obsadzony przez polskich czy zagranicznych aktorów i czy zdjęcia będą realizowane w Polsce. Przypuszcza że raczej to drugie jest pewne – co do pierwszego – jeszcze poczekamy. Nie mniej Wiedźmin to w sumie historia z jednej strony fantasyczna z drugiej dość polska. I to nie przaśnie polska ale inteligentnie. Z nawiązaniami do historii, do innych tekstów kultury, do powiedzeń, do narodowych cech. Dla zwierza ta mądra i dowcipna polskość tekstu zawsze była olbrzymią wartością dodaną. Byłoby fajnie gdyby to zachowano – nawet stawiając nieco wyżej poprzeczkę międzynarodowej widowni (z tego co zwierz pamięta gra też to zachowała). Do tego – zwierz ma nadzieję, że to będzie fantasy słowiańskie ale bez przaśności. Ponownie – może dobrym punktem odniesienia będzie tu estetyka gry.

Zwierz chce żeby to był serial polski i wcale nie musi się to źle kojarzyć

Niech to nie będzie opowieść o prostym rębajle – Zwierz lubił i lubi Wiedźmina za to, że to jest takie fantasy w którym jednak odbija się bardzo nasz świat. Zabijanie potworów rozgrywa się nie w atmosferze triumfu nad złem ale w atmosferze refleksji i dyskusji nad zmianami zachodzącymi w środowisku. Elfy z lasu przypominają nie dzielnych bohaterów ale bojówki partyzanckie, religie traktowane są w serialu z dość XX wiecznym dystansem, czarodzieje to bardziej takie evil korpo niż mistyczny element rzeczywistości. Sapkowski nie jest Prachettem ale w jego powieściach znajdują się elementy które biorą tylko fantasyczny kostium do komentowania współczesności. Dobrze byłoby to zachować. Zwłaszcza element ekologiczny zawsze wydawał się zwierzowi wyjątkowo dobrze rozegrany. Szkoda byłoby go stracić na rzecz bardziej efektownej rozrywki. Choć tu zwierza dopada taka refleksja że gdyby ten serial robili Brytyjczycy to właśnie o te elementy bałby się najmniej (cicha reklama BBC w każdym wpisie!).

Zwierzowi bardzo się marzy by w serialu ostały się ekologiczne wątki z powieści.

Dobra obsada to połowa sukcesu– zwierz ma nadzieję, że serial będzie miał dobrą obsadę. To nie muszą być znane nazwiska – wręcz wydaje się, że im mniej ktoś kojarzony z innymi rolami tym lepiej. A jednocześnie – Wiedźmińska saga – przy dobrych dialogach – daje aktorom niesamowite możliwości do popisywania się swoim talentem. To dobrze napisane, ciekawe postacie, które można dobrze prowadzić – zwłaszcza Geralta. Zwierz ma nadzieję, że obsadę Wiedźmina dotknie ten sam geniusz co obsadę Amerykańskich Bogów. Bo to taka opowieść którą – nawet przy mniejszym budżecie dobrze dobrani aktorzy mogą ponieść i nawet nie zauważymy, że nie widzimy smoka.

Ja to wiem, wy to wiecie. Po co się rozwodzić.

Dobra muzyka i dobra czołówka! – okej zwierz wie, że to głupie ale już się cieszy na potencjalną czołówkę i muzykę do serialu. Jako ma ważenie że to może wyjść doskonale. Być może dlatego, że wszystkie czołówki od Netflixa mają w sobie to coś. Plus – czy zwierz może powiedzieć, że jako małe snobistyczne zwierzątko chciałby, żeby muzykę do Wiedźmina napisał Abel Korzeniowski? On pisze tak nieoczywistą klimatyczną muzykę że doskonale by pasowało do tej nieoczywistej opowieści o Wiedźminie. No i pisał już muzykę do serialu więc ma doświadczenie. Kompozytor właśnie będzie w Polsce na Festiwalu Muzyki Filmowej. Może warto go podpytać?

Twórcy Gry pokazali nam że pod względem dobrze prezentującej się w grafikach symboliki mało co może się z Wiedźminem równać.

Niech to będzie dowcipne – jedną z największych zalet Wiedźmina jest fakt, że to fantasy pisane z poczuciem humoru. Zabawne, dowcipne, ironiczne i kąśliwe. Dużo tego jest – zwłaszcza w opowiadaniach. Zwierz ma wielką nadzieję, że to nie zniknie – ponownie – to wszystko kwestia tego czy twórcy a.) zaufają humorowi Sapkowskiego b.) nie będą kręcili Gry o Tron w innych dekoracjach c.) nie napiszą własnych „zabawnych” dowcipów. Ponownie – dobrze jest wskazać na grę która ma zabawne elementy które twórcy dopisali ale zachowali w większości ton dowcipu Sapkowskiego.

Wiedźmin jest powieścią dowcipną. Zwierz ma nadzieję, że twórcy ekranizacji o tym nie zapomną.

No dobra to tyle na dziś. Zwierz nie cieszy się tak jednoznacznie, nie z przekory czy złośliwości. Po prostu zwierz już raz się cieszył na Wiedźmina – doskonale to pamięta, łącznie niesamowitymi emocjami które czuł zanim wszedł na salę kinową. Pamięta też to bezbrzeżne zdumienie że Wiedźmin może być aż tak zły. Zwierz cieszył się też w swoim życiu na ekranizację Miecza Prawdy Terrego Goodkinda (kiedy zwierz był młodszy a tomów było mniej była to jedna z ulubionych książek zwierza) i wyszło że nie było się na co cieszyć. Zwierz miał też nadzieję, że Gra o Tron przebije jego najśmielsze oczekiwania ale od pierwszego sezonu entuzjazm zwierza systematycznie spada. W ostatnich latach jedyną ekranizacją tego typu która nie zawiodła zwierza był „Johnatan Strange i Pan Norrell” ale może dlatego że serial robili Brytyjczycy. Może w ogóle zwierz ma problem z tym że nie wszystko kręcą Brytyjczycy (możecie to wyrzucić jako jedyny cytat z tego wpisu). Zwierz nie hejtuje nowego Wiedźmina bo trudno hejtować coś czego nie ma. Czeka ostrożnie – pracując nad tym by ani się za bardzo ekranizacji nie lękać (zwierz pisał wam kiedyś że książki o wiedźminie to jedna z nielicznych rzeczy którą zwierz kocha  całym sercem jednocześnie zdając sobie sprawę ze wszystkich ich wad), ani też nie cieszyć się na coś co może być bardzo dalekie od jego oczekiwań. Zwłaszcza że niekiedy przedwczesny entuzjazm skutkuje bardzo daleko idącym rozczarowaniem. Zwierz wie, że wszyscy lubimy się ekscytować i na pewno nie chce wam tego zabierać. Jeśli wiadomość was cieszy to proszę. Po prostu zwierz ma zasadę że zawsze przy takiej informacji staje i zastanawia się czego by chciał a czego by nie chciał. A potem jest zdecydowanie mniej zaskoczony jak idzie tak jakby nie chciał. I w sumie – w ostatecznym rozrachunku chyba lepiej się bawi.

Ps: Zwierz spotkał się gdzieś ze stwierdzeniem, że pisanie o swoich wątpliwościach to taki typowy clickbait. Cóż zwierz naprawdę nic nie poradzi, że pierwszą reakcją na tą wiadomość wcale nie było napisanie tekstu tylko złapanie Mateusza i opowiedzenie mu – czy chce czy nie –   o wszystkich swoich planach i zastrzeżeniach  i w ogóle. Tak więc najwyraźniej umysł zwierza jest clickbaitowy ;)

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • spirit

    po tym wpisie można dojść do wniosku, że większość konsumuje popkulturę bezrefleksyjnie, prostacko i dziecinnie… bo ja się po prostu ucieszyłem z kolejnej wersji Wiedźmina, tym razem serialowej, pod skrzydłami Netflixa i z Sapkowskim i Bagińskim na pokładzie… serio, czysty entuzjazm, żadnych obaw.

    • zpopk

      Okej ale ja nie mówię, że nie masz prawa. Podkreślam kilka razy że każdy ma się prawo cieszyć. Po prostu ja tak reaguje na takie informacje. Cały czas podkreślam, że to moje uczucia. No naprawdę nie ma nic złego ani w entuzjaźmie i radości ani też w pewnym dystansie. Nie bądźmy dla siebie tacy opresyjni.

      • spirit

        dzielę się refleksją, że na jeden mój entuzjazm przypadły jedne zwierzowie wątpliwości… jeśli już coś tu jest opresyjne, to raczej ten wpis sugerujący, że krytyczne i wnikliwe podejście do tematu ekranizacji Wiedźmina jest lepsze niż taki zwykły, prosty fun, że to powstanie… serio, ja się ucieszyłem, a po przeczytaniu wpisu z listą obaw i oczekiwań naszło mnie, że czasami warto odpuścić analizowanie wszystkiego czy dorabianie ideologii, że super jak będzie to, a źle jak będzie tamto :) to ja jednak wolę mój entuzjazm.

        • Peter Wimsey

          Spirit, ja wiem jak to jest cieszyć się czymś bardzo, a tu ci ktoś przychodzi i psuje wątpliwościami albo uwagami, ale ta notka naprawdę nie jest w tym tonie, nie ma w niej zupełnie nic o tym, że krytyczne podejście jest lepsze niż prosty fun – jest lepsze osobiście dla Zwierza, i pewnie dla wielu osób, które bardzo boleśnie potem przeżywają rozczarowania tego rodzaju.

          • spirit

            „Zwierz lubi podchodzić do sytuacji na chłodno. Nie znaczy to, że się nie cieszy – cieszy ale nie bez wątpliwości. A wątpliwości to w ogóle dobra rzecz – pozwalająca znaleźć dla siebie miejsce – z dala od nakręcanego komercyjnie entuzjazmu ale jeszcze nie po stronie hejtu. Tak pomiędzy. Co w ogóle jest najlepszą miejscówką.”

            Ostatnie zdanie z tego cytatu dość jasno pokazuje, że najlepiej wg zwierza mieć wątpliwości i wszystko oglądać na chłodno :) zwierz ma do tego prawo, tak jak ja mam prawo do hype trainu w przypadku Wiedźmina :) a tu jest jeszcze takie niefajne zestawienie, że wątpliwości i chłodne spojrzenie są lepsze niż „komercyjny entuzjazm” … ten cały wpis odebrałem jako pochwałę dla tych snobów, co widzą więcej i czują więcej, a przez to mają wątpliwości i patrzą na wszystko chłodnym okiem, a tych co się rajcują – tak zwyczajnie, spontanicznie – wrzucono do worka „komercyjnego entuzjazmu”, tego bezrefleksyjnego :) serio, to takie nie-zwierzowe…

          • zpopk

            Tak uważam że najlepiej w życiu mieć wątpliwości. Ale to nie chodzi o jaranie się filmem tylko o moje podejście do życia. Podobnie jak uważam że najlepiej na sprawę patrzeć stojąc gdzieś po środku. Uważam że całkiem spora część entuzjazmu (nie tylko dotycząca Wiedźmina ale w ogóle zjawisk kulturowych – zwłaszcza w popkulturze) jest podkręcana komercyjnie. To się opłaca – i częściowo cieszymy się sami z siebie, a częściowo dlatego, że tak a nie inaczej się nam pewne rzeczy sprzedaje. To nie jest nic złego, tak działa ten biznes. I przykro mi że odebrałeś wpis jako pochwałę jednego słusznego podejścia. Napisałam co czuję. Napisałam – wciąż pisząc o sobie i swoich uczuciach- jak ja się czuję i jakie pozycje lubię zajmować. To też nie jest fajne kiedy okazuje się, że jakąś wielką zbrodnią jest posiadanie własnej perspektywy czy własnego zdania. Nikomu w tym wpisie nie odmawiam prawa do entuzjazmu. I nie wiem dlaczego spojrzenie chłodniejszym okiem miałoby być zbrodnią. Jak pisałam (WE WPISIE) – taka jest moja naturalna reakcja. Dla mnie to najlepsze miejsce. A i jeszcze jedno – założyłeś że ja się nie rajcuje – jasne że bywa że się rajcuje – i bardzo często wiem że mój entuzjazm jest w dużym stopniu wygenerowany dla czyjejś korzyści jak np. w ostatnich latach w przypadku Gwiezdnych Wojen (kocham GW ale jednocześnie zdaję sobie sprawę że mój entuzjazm wobec Rogue One został w pewien sposób wykreowany). Jakby nie wiem dlaczego nagle pewna świadomość własnych reakcji i pewna refleksja nad nimi ma być snobizmem. No kurczę to jest jakieś przykre że albo powiesz YAY albo jesteś snobem.

          • spirit

            ale ja się odniosłem tylko do tego wpisu, w którym dość jasno zostało podane, że lepsze jest podejście chłodne, krytyczne, niż komercyjny entuzjazm… nie wymyślam prochu, cytuje słowa prosto z wpisu :) i tak jak pisałem wcześniej – news mnie ucieszył, a wpis postawił mnie – entuzjastę do kąta, a moje podejście spłycił do zabiegów marketingowych, na które daję się bezrefleksyjnie nabrać :) może gdyby nie było tego cytowanego akapitu nie miałbym wrażenia, że ktoś mnie poucza, która postawa jest właściwa, a która nie… tyle, odczułem dysonans, napisałem, powymieniałem poglądy, sprawa zamknięta :)

        • zpopk

          Ale ja nie dorabiam ideologii. Ja uwielbiam Wiedźmina i mam taką reakcję. Jak piszę pod koniec (cała czas piszą że to moje podejście i moje zasady) wolę spisać co bym chciała i czego bym nie chciała (przecież we wpisie wyrażam też nadzieje związane z tym co mnie czeka) i potem tak podchodzić do ostatecznego produktu. Dlaczego przemyślenie czegoś miałoby być czymś złym? Taką mam naturę.

          • nonsens

            „dorabianie ideologii” – najlepszy argument, jeśli się z kimś nie zgadzasz.

  • Karolina

    Ja to rozumiem, ja to szanuję, ja nawet wysłałam ten post w świat z komentarzem „musisz koniecznie przeczytać dziś Zwierza bo inaczej nie będziesz w stanie ze mną dzisiaj rozmawiać”, ale jednak, z całą próbą ogarnięcia się i znalezienia odrobiny rozsądku… absolutnie wpadłam w fanowską euforię. :)

    • zpopk

      Ja mam wrażenie, że przed fanowską euforią bardzo chroni mnie wymieniona pod koniec lista rzeczy na które się tak cieszyłam a które ostatecznie mnie zawiodły. Jakoś wyrobił się we mnie zimny dystans ;)

      • Karolina

        Tak myślę, że moja ekscytacja wynika nie z tego, że Bagiński, nie z tego, że Netflix sam w sobie miałby być znacznikiem jakości, ale głównie z samego faktu, że to już nie pogłoski i plotki, ale poważne obietnice. A ja się czuję gotowa na konfrontację, chcę wierzyć, że w ogóle będzie możliwość zanurzenia się w tym świecie w jakiejś jego nowej odsłonie.

        • O to to, mnie też mało interesuje, że Bagiński, że Netflix trochę tak, bo to wróży jednak profesjonalne podejście i trochę kasy – i ta wiadomość tak bardzo dziś zrobiła mi dzień! Jechałam tramwajem i miałam ochotę podchodzić do ludzi i pytać, czy już wiedzą, że będzie serial z Wiedźminem :D A że mogą to spieprzyć na tyle rozmaitych sposóbów, to cóż, będę się martwić oglądając ;)

  • Asia

    Zwierzu wyślij to co napisałaś do Netflixa ! Koniecznie !!! Ja się ogromnie cieszę, że będzie serial ale równocześnie bardzo się boję, że wyjdzie z tego takie „niewiadomoco”. Kurczę, wyślij, wyślij te przemyślenia Netflixowi ! :)

    • zpopk

      Spokojnie myślę, że jeśli mają jakieś plany co do serialu to pomysły Zwierza naprawdę im się nie przydadzą. Bo albo już to wszystko wiedzą i przemyśleli albo mają zupełnie inną koncepcję :)

    • Marta M

      Spokojnie, spokojnie. Jak dobrze wiemy IMDb posłuchało sugestii zwierza (zlikwidowanie komentarzy), to i Netflix też posłucha ;)
      Mam nadzieję, że Zwierz oraz Zombie nagrają cały odcinek o tym jak się cieszą i boją tego co zrobi Netflix.

  • Peter Wimsey

    Ja bardzo podzielam Twoje obawy o stylistykę (no, jak sama zauważyłaś ja i tak wszędzie widzę GOT, za którym nie przepadam, a tu pokusa będzie ogromna) i brak polskości, bo Wiedźmin jest właśnie taki super fajnie polski, i słowiański ogólnie, z tym takim naszym najbardziej mięsistym i praktycznie nieprzetłumaczalnym w tonie czy atmosferze językiem. Podejrzewam, że Rosjanie mogliby zrobić dobrego Wiedźmina. Netflix – zobaczymy.

  • Cóż za miły zbieg okoliczności: pojutrze pojawi się u mnie wpis o książkach, do których wracam – właśnie z „Wiedźminem” na całkiem wysokiej pozycji! Na serial cieszę się jak dziecko. Jak spieprzą, to trudno, ale bardziej bym żałował, gdyby się wycofali, niż gdyby podjęli nieudaną próbę.

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy.

  • Ki Ki

    Tutaj czuję jednię duchową ze Zwierzem, jeśli chodzi o to, co Zwierz myśli o Wiedźminie (z wyjątkiem dystansu, bo jednak mimo wszystko entuzjazm we mnie jest). Moje ukochane opowiadania, oby ich nie zepsuli! Kocham je głównie dlatego, że nie są milionową przeróbką Władcy Pierścieni „ratujemy świat”, ale właśnie dlatego, że cudownie pokazują kameralne, zabawne, wzruszające problemy „zwykłych” ludzi. Zwykłych w tym znaczeniu, że niebędących Wielkimi Wybrańcami Losu i tym podobnymi. Bo jeśli o sagę chodzi, to obawiam się, że sporo będzie trzeba po Sapkowskim poprawić. Na przykład nadać historii jakąś spójność, zrobić z tych porwanych kawałków jakiś sensowny ciąg fabularny…

    • zpopk

      Opowiadania mają to do siebie, że ich urok polega na wybraniu najpopularniejszych tropów i znalezienie dla nich nowego języka i nowej perspektywy. W sumie Sapkowski jest dużo lepszym autorem opowiadań i powieści. Nawet w Sadze są doskonałe fragmenty które – jak się im przyjrzymy, są opowiadaniami włożonymi w powieść (świetny zapis bitwy widziany min. z perspektywy namiotu medyków w piątym tomie)

      • Ki Ki

        Oj tak, też miałam takie wrażenie przy czytaniu sagi. Opowiadania włożone w powieść to bardzo dobre określenie, jeszcze lepiej pasujące w przypadku Sezonu Burz (który również uważam za jakieś fanficzkopodobne nieporozumienie; to są ewidentnie trzy, czy cztery pocięte opowiadania, posklejane na zasadzie przekładanki). I bardzo się zgadzam, że saga świetne kawałki ma; opis bitwy w piątym tomie niezmiennie robi na mnie wrażenie i wyciska emocje, uwielbiam też słynny wykład Regisa na temat wampiryzmu na przykład. Problem w tym, że te poszatkowane opowiadania są niezłe, lub dobre jako fragmenty, ale jako spójna całość bronią się nienajlepiej.

        • zpopk

          Tak to jest ogólnie problem Sagi że ona po drugim tomie (do drugiego tomu jest fenomenalna) staje się takim dziełem którego nie można odrzucić bo nadal rusza a jednocześnie – kurczę człowiek wie, że to mogło być o tyle lepsze…

    • Według mnie najcelniej opisuje sytuację stwierdzenie, że Sapkowski jest najlepszym oraz najgorszym, co mogło się przytrafić Wiedźminowi ;) Nie oszukujmy się, wszystko da się poprawić. Czy serialowy Wiedźmin będzie lepszy? A czy audiobook jest lepszy od swojego papierowego odpowiednika? Albo wersja koncertowa piosenki od wersji studyjnej? Końcem końców to, co powstanie, to będzie całkiem osobny produkt, którego głównym celem będzie zarobienie pieniędzy. A jeżeli przy tej okazji zadowoli się (lub wkurzy) paru wiernych fanów serii, to tylko doda serialowi popularności.

      Ja i tak będę zawsze wracał do książki. Wiedźmina czytałem już tyle razy, że żeby to policzyć, musiałbym zdjąć buty. I nikt mi tego nie odbierze. Jeżeli serial będzie wierny (klimatem, fabułą, językiem, lub czasopisma) książce, super. Jeżeli nie, nadal może się okazać, że jednak jest całkiem niezły. A jeżeli będą gumowe smoki, gra aktorska na poziomie teatrzyku szkolnego w Okonku lub inne zonki, to się pośmieję i tyle…

  • Paweł Łukijańczuk

    Jako fan książek i gier oraz osoba, która wybrała Triss zamiast Yen w „Dzikim Gonie” (proszę tylko mnie nie zjadać!) w 120% zgadzam się z tym, co zwierz napisał. W książkach Yen była, jest i będzie numerem jeden i dopiero jej nieobecność sprawiła, że cokolwiek ruszyło w kwestii Geralta i Triss (mam już tu na myśli gry). Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową myślałem o czymś bardziej folkowym, ale Abel Korzeniowski to bardzo intrygująca propozycja. Moją propozycją byłby Zbigniew Preisner – muzyka do filmów Kieślowskiego jest piękna, ale również bardzo polska w swojej naturze.

    Nie wiem, czy te wiadomości są aktualne, bo pochodzą z zeszłego roku, ale w trakcie jakiegoś konwentu Bagiński zdradził, że do roli Geralta będą raczej szukać młodszych aktorów ze względu na ich większą sprawność fizyczną, więc na Maddsa bym raczej nie liczył. :(

  • Dorota Hejduk

    Doskonały……A dlaczego miałby być to serial doskonały?! Niech będzie dobry, niech zachowa wierność głównym scenom w książkach, niech się na bohaterów patrzy z przyjemnością, a nie z zażenowaniem. Niech będzie w nim odrobina choćby magii i klimatu z książek, to ja będę zadowolona.

  • Luelle

    Jeśli nie będzie sceny z obieraniem warzyw, to ja bojkotuję serial.

    • Konrad Norowski

      Przy okazji tego newsa odświeżyłem sobie łowy na złotego smoka, i domagam się sceny gdzie Yen czarem rzuconym nogą zamienia ludzi w stonogi, flamingi i pasiaste prosięta :D

  • DeadSally

    polski wiedźmin w netflixie. czy nie dość już w tym kraju upokorzeń?

  • Viatoro

    To rozwieję od razu kilka wątpliwości i zacytuję wpis z oficjalnego profilu fb Platige Image:

    „Morze kawy,
    nieprzespane noce i wielogodzinne spotkania. To jest za nami. A przed
    nami oraz Netflix i Sean Daniel Company produkcja serialu na podstawie opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, którego jednym z reżyserów będzie Tomek Bagiński. Stało się!”

    Bagiński i Sean Daniel Company od roku przymierzali się wspólnie do filmu, wyszedł serial w połączeniu z Netfliksem, ale sądzę, że wiele z tego co było w zapowiedziach filmu można przenieść na przyszły serial, jak 2/3 składu bez zmian.

  • MS

    Niestety, rozczarowujesz Zwierzu takimi twierdzeniami jak “saga nie ma najlepiej napisanego zakończenia”, bez podania jakiejkolwiek argumentacji. To trochę tak, jakby powiedzieć, że zakończenie “Obcego” Camusa jest rozczarowujące pomijając spójność wizji, wpływ konwencji przypowieści i egzystencjalny wymiar książki, ściśle powiązany z artystyczno-filozoficznym credo autora. Bez kontekstu historycznego i gatunkowego, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić rzeczowej interpretacji i niestety narażamy się na przypięcie łatki “piroga”. Tym samym módlmy się, aby zakończenie zostało takie, jakie jest, bo inaczej grozi nam zaciemnienie tradycji, do których odwołuje się autor, całkowite strywializowanie opowieści i konwencjonalny bezsensowny przekładaniec wyzbyty z treści. Pochylmy się nad interpretacją, a nie zmieniajmy to, czego nie rozumiemy.

    • i_am_keyser_soze

      Mam dziwną ochotę pochylić się nad interpretacją tego komentarza.

    • zpopk

      Dałabym głowę że mnie brat trolluje ale zarzeka się że to nie on.

      • Maciej Czajka

        Za to gratuluję temu kto to napisał, bo to jest piękny trolling. Niestety troszkę za późno w toku dyskusji ale naprawdę piękny :D

  • i_am_keyser_soze

    Podniecę się dopiero wtedy gdy naprawdę wybiorą Madsa do roli Wiedźmina.

  • nat

    Mam bardzo podobne odczucia. Najbardziej boję się jak pisane i obsadzone będą postacie (szczególnie Jaskier! Łatwo zrobić z niego jedynie zabawnego side kicka, a powinien być zdecydowanie kimś więcej), no i właśnie takiego skupienia na samej fabule przy zepchnięciu na margines elementów tworzących ten świat – polskości, nawiązań do wszystkiego, do czego się dało, żartów językowych…
    Ale jedną niezaprzeczalnie fajną rzeczą jest to, że w jakiś sposób to będzie (i już w sumie jest) takie kolejne wspólne przeżycie polskiego internetu, będziemy razem oglądać, razem się cieszyć/wkurzać, albo kłócić czy jest fajnie, czy beznadziejnie. No zapowiada się kolejny water cooler show i fajnie :)

  • Żuczek

    Czy tylko mi właśnie Mads tak bardzo nie pasuje do tej roli? Wolałabym kogoś mniej znanego.

    • Shakuahi

      Nie tylko Ty :) widziała kilka propozycji w Internecie i wszystkie są dla mnie nietrafione, wolałabym kogoś mniej opatrzonego.

  • Żuczek

    Czy tylko mi właśnie Mads tak bardzo nie pasuje do tej roli? Wolałabym kogoś mniej znanego.

  • Barneyek

    Co do oczekiwania na serial – od dawna mam głębokie przekonanie, że wiadoma niesławna ekranizacja zrobiła w gruncie rzeczy wielką przysługę potencjalnym ekranizacjom przyszłym – każda będzie już tylko lepsza. Cieszę się, że produkcja powstanie, cieszę się, że serial, bo daje to większą nadzieję na sensowne rozwinięcie wątków. A za Madsa Mikkelsena bym się nie obraziła – dość dobrze odpowiada moim wyniesionym z pierwszego czytania wyobrażeniom postaci.
    Zaś co do odbioru książki – oj, jak bardzo się ze Zwierzem nie zgadzam! Nie tylko ze Zwierzem zresztą, bo wśród fanów cyklu jestem chyba jednym z niewielu wyjątków uważających sagę za lepszą od opowiadań, zaś „Pani Jeziora” to dla mnie już w ogóle narracyjny majstersztyk i perełka, tak filmowa, że bardziej nie można. Opowiadania są znakomite, jednak saga bardziej przemawia do mnie na poziomie emocji i wyobraźni, może dlatego, że choć naszpikowana kulturowymi tropami, nie wykorzystuje ich w sposób tak dosłowny, łopatologiczny niemal, jak w moim odczuciu robią to opowiadania.
    Przyznam, że troszkę też zaszokowała mnie zwierzowa awersja do „arturiańskiego” zakończenia i naprawdę ciekawią mnie jej przyczyny :)

    • zpopk

      Nie mam awersji do piątego tomu – uważam że jest bardzo dobry – ale nie serialowy – tzn. trudno powiedzieć ludziom po kilku sezonach że wszystko co oglądali jest historią. W książce ta perspektywa doskonale się sprawdza – w filmie czy serialu – zwłaszcza jeśli nie jest pierwszy – nieco gorzej.

      Co do arturiańskiego zakończenia – przyznam szczerze że o ile Avalon dla Geralta jeszcze jakoś zniosę (choć wolałabym zdecydowanie by po ten wątek nie sięgać – jest on dobry tylko wtedy kiedy łódka znika w mgłach i osoba na tej łódce wieziona nie ma już potem ani słowa do powiedzenia) to już przyklejenie Ciri do historii arturiańskiej bardzo mi się nie podoba. Po pierwsze – mam wrażenie szycia bardzo grubymi nićmi, po drugie – przyznam szczerze wolę kiedy dzieła literackie funkcjonują osobno – a nie są do siebie przyklejane bo autor tak bardzo lubi historię Króla Artura (nie znaczy to, że nie lubię jak Sapkowski się bierze za inne teksty – Maladie moim zdaniem to jego najlepsza rzecz). Ogólnie chciałabym żeby autor wymyślił coś sam w ramach własnego świata.

      • MS

        Trudno nie przykleić Ciri do tamtego świata skoro jest personifikacją Graala i poniekąd do niego należy. Połączenie jest perfekcyjne, bo w symboliczny sposób żeni ze sobą gatunek fantasy z arturiańską mitologią. Gdybyśmy chcieli zrezygnować z Ciri na końcu, to tak naprawdę całość trzeba by od nowa pisać, żeby nie była niespójna.

      • Barneyek

        Ok, rozumiem :) Ja z kolei uwielbiam opowieści zawierające wątek przenikających się rzeczywistości, wszelkie crossovery, byle dobrze zrobione, sprawiają mi mnóstwo uciechy, stąd częściowo moja miłość do tego pomysłu w sadze, ale nie tylko. Mam po prostu wrażenie, że uniwersum wiedźmińskie od początku było czymś takim, co Pratchett (w odniesieniu do Świata Dysku) nazywał „światem i zwierciadłem światów” – światem, w który wpisane jest przenikanie mitologii „ichniej” i „naszej”, ich wzajemny wpływ i uzupełnianie. Który na tym przenikaniu jest niejako zbudowany. Takim, można powiedzieć, crossoverem z założenia. Dlatego właśnie zakończenie jest dla mnie jedyne i oczywiste, jest niejako ukoronowaniem całości.

  • Opowiadanie o syrence jest moim najukochańszym <3 Zaczynając czytać nawet nie wiedziałam, czy mam wątpliwości, ale okazało się że zgadzam się większością Zwierzowych opinii. Zwłaszcza z ta obawą: "Tzn. z Wiedźmina, który bywa mroczny ale bywa też bardzo zabawny i zaskakująco lekki zostanie nam coś pełne błota, krwi i obowiązkowy seks co odcinek." No i głównie to boję się, że kocham wiedźmina tak bardzo, że nawet najlepszy serial czy film nigdy nie spełni moich oczekiwań i nadziei. ale czy to źle? Saga i opowiadania zawsze pozostaną na pierwszym miejscu, a na serial czekam z ciekawością :) Żeby tylko umieć spojrzeć z dystansem kiedy już wyjdzie!

  • Shakuahi

    Zwierzu, Twoje obawy to pikuś! ;) ja to nie czuję ani entuzjazmu, ani obaw, bo jestem w zasadzie przekonana, że serial będzie mocno odbiegał od książek, ale też nie mam o to wielkiego żalu, bo i tak może to wyjść fajnie.

  • patyczak90

    Ja odnośnie podpunktu „Netflix znaczy co?” :) Serial nie ma być jedynie koprodukcją polsko-netflixową. Trzecią stroną jest wytwórnia SDC Sean Daniel i ludzie, którzy odpowiadają m.in. za całkiem fajne Expanse. Znaczy, że cały projekt nie będzie polegał raczej na tym, że Polacy dostają jedynie większe pieniądze i platformę dystrybucji. I z tego powodu chyba spada też szansa na polskie krajobrazy i rodzimą obsadę.

  • KLC

    Po obejrzeniu trzeciego sezonu „Muszkieterów” BBC nie mam wątpliwości. Matthew McNulty na Geralta.
    A dla ozdoby Robert Sheehan na Jaskra (są w sieci jego zdjęcia w śliwkowym kapelusiku, rozwiewają wszelkie wątpliwości).
    No i w ogóle innej obsady niż brytyjska sobie nie wyobrażam. Ze smokiem włącznie.

  • Rab_

    Natknąłem się na fanpejdża „Idris Elba na Wiedźmina” i umarłem. Zwierzu, co sądzisz?

  • Pingback: Czy Netflixowy Wiedźmin jest skazany na sukces? – Łowca Popkultury()

  • Ewa

    Zach McGowan. Po roli w 100 i Black Sails – sprawdziłby się :-)

  • W ramach bezczelnej autoreklamy podrzucam linka do wspomnianego niedawno w tym wątku wpisu o mych ulubionych książkach; jest też wzmianka o Wiedźminie, a jakże! https://xpil.eu/fu3

  • enk1

    Czy Zwierz ma coś oprócz swoich lęków i obaw?

  • Ceri

    Przyjęłam wieść o tym serialu trochę podobnie. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, z drugiej się boję, jaki będzie efekt. Bardzo lubię sagę i byłoby mi niezmiernie przykro, gdyby drugi raz ją zepsuto. Mam nadzieję, że wybiorą chociaż aktorów, którzy faktycznie pasują do tego, co jest opisane w książkach. I że faktycznie nie odsuną Yen na rzecz Triss, bo fani gry lubią tę drugą bardziej…

  • Karol Skolmowski

    Z polskim dubbingiem bym obejrzał :
    Geralt z Rivii- Jason Isaacs [Jacek Rozenek]
    Nenneke- Sarah Parish [Marzena Trybała]
    Kapłanka lola- Lily Cole [ Dominika Kluźniak]
    Jaskier- David Tennant [Jacek Kopczyński]
    Falwick- Jason Statham [ Tomasz Marzecki]
    Tailles- Matt Lanter [Grzegorz Kwiecień]
    Dennis Crannmer- John Callen [Piotr Zelt]
    Foltest (król Temerii) – William Kricher [Adam Bauman]
    Velerad- Alec Baldwin [Marian Opania]
    Adda Biała( Strzyga)- Rachel Hurd Wood [Monika Kwiatkowska – Dejczer]
    Ostrit- Daniel Day Lewis [ Janusz Nowicki]
    Segelin- Ed Asner [Arkadiusz Bazak]
    Nivellen- Richard Madden [Piotr Bondyra]
    Bruxa Vereena -Milla Kunis[ Anna Ułas]
    Stregobor -Freddie Jones[ Wojciech Pszoniak]
    Renfri- Jennifer Lawrence[?]
    Caldemeyn- Danny De Vitto[Kazimierz Kaczor]
    Vyr i Nimir- Christopher Walken[Tomasz Dedek]
    Norhon – Aaron Paul[Maciej Nawrocki]
    Tavik – Jack Black[Marcin Hycnar]
    Civrill – Michael Vartan[Marcin Bosak]
    Piętnastka – Jim Parrack[Zbigniew Konopka]
    Calanthe – Emma Thompson[Joanna Szczepkowska]
    Pavetta – Mia Wasikowska [Marta Wierzbicka]
    Yennefer – Rebecca Hall [Beata Jewiarz]
    Toruviel – Maggie Siff [Bożena Stachura]

  • Też obstawialiśmy Madsa, jak kiedyś tam dawno była jeszcze mowa o wiedźmińskim filmie. Oby się załapał na serial :D

  • atom

    Irytuje mnie próba wciskania na siłę T.Bagińskiego, bo naście lat temu dostał nominację do Oskara za wymęczoną i obliczoną na emocje animację, jaką zrobiło by wielu ludzi, gdyby tylko mieli czas i moc obliczeniową. Na świecie dobrych ale nie genialnych rzemieślników takich jak on – z nominacją do Oskara są setki. Przypomina mi to siermiężną próbę reaktywacji Warszawianki, tylko dlatego że to stara polska marka samochodowa. Ta duma narodowa nie jest poparta żadnymi wybitnymi dokonaniami. Brak ambicji a jedynie odcinanie wirtualnych kuponów, bo ich nawet nie ma. Przesadnie dumni Polacy spuście powietrze i weźcie się za robotę z pokorą, dystansem i jednak odrobiną pesymizmu, bo z samego nakręcania się nic nie wyniknie.