Home Film Hollywood nie jest pamiętliwe czyli o 80 Złotych Globach

Hollywood nie jest pamiętliwe czyli o 80 Złotych Globach

autor Zwierz
Hollywood nie jest pamiętliwe czyli o 80 Złotych Globach

Bard­zo wiele musi się zmienić, żeby wszys­tko pozostało takie samo. Ten cytat krążył mi po głowie gdy przeglą­dałam zdję­cia, filmi­ki i listę zwycięzców tegorocznych Zło­tych Globów. Jeśli bowiem czegoś miała nas nauczyć poprzed­nia noc to, że Hol­ly­wood nie bywa pamiętli­we. Zwłaszcza gdy chodzi o grzechy Hol­ly­wood. Jeśli ktoś nie zdawał sobie sprawy ze skali ujawnionych w zeszłym roku skan­dali, mógł ten fakt nieco przes­pać. Wszys­tko bowiem wyglą­dało tak jak zwykle.

Bard­zo was przepraszam że we wpisie nie ma zdjęć — ale mate­ri­ały do pobra­nia dla prasy Złote Glo­by na swo­jej stron­ie uzu­pełniły ostat­nim razem osiem lat temu i nigdzie nie mogę znaleźć zdjęć które mogłabym udostęp­nić wam legalnie. 

 

Gwiazdy zjaw­iły się na czer­wonym dywanie tłum­nie — nie było mowy o jakimś bojko­cie, czy o wspom­i­na­niu zbyt częs­to jak wiele niepraw­idłowoś­ci w dzi­ała­niu Hol­ly­woodzkiego sto­warzyszenia prasy zagranicznej odkry­to w zeszłym roku. Tak, prowadzą­cy Jer­rod Carmichael, naw­iązał do fak­tu, że do poprzed­niego roku w sto­warzysze­niu nie było ani jed­nej czarnej oso­by ale jego monolog był raczej cie­niem złośli­woś­ci niż jakimś gril­lowaniem sto­warzyszenia. Z resztą o tym, że oskarże­nia o rasizm były tylko częś­cią prob­le­mu (np. Dowiedzieliśmy się, że członków sto­warzyszenia łat­wo przek­abacić na swo­ją stronę, ład­ny­mi podarunk­a­mi) ale szerzej się o tym nie mówi. Ostate­cznie — Hol­ly­wood bard­zo potrze­bu­je tych wydarzeń, które pozwala­ją raz na jak­iś czas się spotkać i pok­lepać po ple­cach z uczu­ciem dobrze wyko­nanej pracy.

Same wyni­ki tegorocznych Zło­tych Globów, są moim zdaniem dowo­dem na to, że posz­erze­nie składu sto­warzyszenia nie wpłynęło jakoś bard­zo na pode­j­mowane przez grupę decyzję. Główną nagrodę za reży­ser­ię i film dra­maty­czny zdobył Spiel­berg ze swoi­mi biograficzny­mi „Febel­mansa­mi” — filmem, który był fawory­tem do nagród od chwili gdy Spiel­berg poin­for­mował, że go nakrę­ci. Z kolei w kat­e­gorii najlep­sza kome­dia wygrały „Duchy z Inish­erin” za które odpowia­da Mar­tin McDon­agh. To jest bard­zo bez­pieczny wybór, nie tylko dlat­ego, że to bard­zo dobry film. McDon­agh od dłuższego cza­su robi takie kome­die które moż­na bez­piecznie nagradzać ponieważ są jed­nocześnie bard­zo śmieszne i bard­zo smutne i przekazu­ją jakieś życiowe prawdy, co pozwala przyz­nać się szerzej, że się je oglą­dało. Bo jak wiado­mo po pros­tu śmiesz­na kome­dia zawsze jest prob­le­mem w świecie nagród. Z resztą McDon­agh jak na porząd­nego dram­atopis­arza przys­tało dostał też nagrodę za najlep­szy scenariusz. 

Nie dzi­wi nagro­da dla Austi­na But­lera za rolę w Elvisie. Jeśli czegoś nauczyliśmy się przez lata o Zło­tych Globach, to że jest to gremi­um, które abso­lut­nie kocha pro­dukc­je biograficzne. Wystar­czy tylko, że ktoś wcieli się w dobrze znaną postać a już rzu­ca­ją w niego stat­uetką przez kil­ka rzędów. I wicie co — nawet jeśli miałam innych fawory­tów (choć nie pode­jrze­wam by nagrod­zono Bren­dana Frasera, który ujawnił, że był molestowany sek­su­al­nie przez byłego sze­fa sto­warzyszenia) to wciąż uważam, ze Austin But­ler zasłużył na tą nagrodę zde­cy­dowanie bardziej niż Rami Malek te kil­ka lat temu. Nie dzi­wi też nagro­da dla Cate Blanchett za „Tar” — pomi­ja­jąc fakt, że cała ta kobieca pier­ws­zo­planowa kat­e­go­ria była niezwyk­le bez­piecz­na to, Blanchett jest zawsze bez­piecznym wyborem. A warto zaz­naczyć, że to był wieczór takich wyborów miłych choć bezpiecznych.

Do takich nagród które raczej niko­go nie zdzi­wiły należało wyróżnie­nie dla Michelle Yeoh za „Wszys­tko, wszędzie na raz” — to chy­ba od początku kam­panii nagród była taka oczy­wista stat­uet­ka. Także dlat­ego, że Michelle Yeoh przeży­wa rene­sans kari­ery i nawet jeśli niek­tóre ele­men­ty tego rene­san­su są słab­sze (patrzę na ciebie „Rodowodzie Krwi”) to wciąż — jest to powrót mile przez pub­likę widziany. Z resztą mnie też cieszy i ja bym w Michelle rzu­cała wszys­tki­mi nagro­da­mi i słuchała jej słów wspar­cia kierowanych do aktorek, które czu­ją, że z każdym rok­iem licz­ba propozy­cji się zmniejsza. Plus przeu­rocza na gali była Jamie Lee Cur­tis, która wydawała się bardziej podekscy­towana tym wyróżnie­niem od samej nagrodzonej. 

Powroty i lep­sze momen­ty kari­ery zawsze budzą pewne wzrusze­nie i dobrze wypada­ją w zestaw­ieni­ach nagród. Stąd ucieszyła mnie stat­uet­ka dla Col­i­na Far­rel­la — akto­ra, który potrze­bował bard­zo wiele cza­su by przy­pom­nieć i sobie i nam dlaczego w pewnym momen­cie Hol­ly­wood wyciągnęło po niego swe dłonie. To jest w ogóle niesamowicie ciekawy przy­padek akto­ra, który  sprawdza się w zupełnie innych rolach niż te, które było mu gotowe zaofer­ować kino głównego nur­tu. Na całe szczęś­cie o krok od zmarnowa­nia sobie kari­ery przy­pom­ni­ał sobie o twór­cach nieza­leżnych.  Łzy wzruszenia wywołało też wyróżnie­nie dla Ke Huy Qua­na — akto­ra, który znany był przede wszys­tkim z wys­tępów jako dziecko, a ter­az po lat­ach przy­pom­i­na, że jed­nak nie była to kari­era jed­nej czy dwóch ról. Hol­ly­wood kocha powroty i kocha przekony­wać samo siebie, że daje aktorom i aktorkom wiele szans. W isto­cie — na każdą aktorkę o której Hol­ly­wood pamię­ta po pięćdziesiątce i na każdego młodego akto­ra, które­mu daje się jeszcze jed­ną szan­sę przy­pada­ją dziesiąt­ki, które znika­ją bez wieści.

Jeśli chodzi o rzeczy potenc­jal­nie przeło­mowe to należy zwró­cić uwagę, na nagrodę za najlep­szą dru­go­planową rolę dla Angeli Bas­sett za jej wys­tęp w drugiej częś­ci „Czarnej Pan­tery”. Dlaczego to potenc­jal­nie przeło­mowa nagro­da? Bo jest to pier­wsze tak ważne wyróżnie­nie aktorskie, które trafiło do aktor­ki wys­tępu­jącej w Mar­vel Cin­e­mat­ic Uni­verse. Czy to nagro­da zasłużona? Ponown­ie, nawet jeśli miałam inne fawory­t­ki, to trochę rozu­miem, że doce­niono tu nie tylko rolę ale też ciężar poniesienia dalej serii fil­mowej po śmier­ci głównego akto­ra. I chy­ba wszyscy to wyczuwali, zwłaszcza Angela Bas­sett, która wspom­i­na o tym w swo­jej wzrusza­jącej mowie.   Jed­nak na dużo więcej ryzy­ka w kat­e­go­ri­ach fil­mowych raczej nie było co liczyć. Choć sto­warzysze­nie miało szan­sę nagrodz­ić, niesamowite fil­mowe doświad­cze­nie jakim jest „RRR” to poprzes­tało tylko na nagrodzie za najlep­szą piosenkę dla tego fil­mu, odd­a­jąc nagrodę za najlep­szy film niean­glo­języ­czny pro­dukcji „Argenti­na, 1985”. NIe było też żad­nych zaskoczeń przy najlep­szej ani­macji — wyda­je się, że przy takim zestaw­ie­niu jakie zapro­ponowano wygrana Guiller­mo del Toro i jego „Pinokia” była oczy­wista. To zostaw­ie­nie nagród raczej oczy­wistych dopeł­nia Justin Hur­witz z wygraną za ścieżkę dźwiękową do fil­mu „Babilon”.

Tym­cza­sem wśród nagród telewiz­yjnych też trud­no mówić o trzęsie­niu zie­mi. „Ród Smo­ka” okazał się najlep­szym dra­matem, na co wielu krę­ci nosem. Ja sama zupełnie to rozu­miem — nie da się ukryć — ele­mentem znaczenia seri­alu jest też jego wpływ kul­tur­owy, a „Ród Smo­ka” wygrał w zeszłym roku w przed­b­ie­gach z inny­mi pro­dukc­ja­mi. Z resztą mam poczu­cie, że to jest naprawdę kawał przyz­woitej telewiz­ji. Zgod­nie z trady­cją Zło­tych Globów — wybra­no ciekawy i nieoczy­wisty ser­i­al na zwycięzcę w kat­e­gorii najlepza kome­dia. Tym razem wygrało doskon­ałe „Abbott Ele­men­tary” (w Polsce na Dis­ney+ jako „Mis­ja: Pod­stawówka”. To jest jed­na z tych pro­dukcji, które Złote Glo­by wyła­pu­ją wcześnie co daje nadzieje, że ser­i­al będzie miał nieco szer­szą wid­own­ię.  Tu z resztą nagrod­zono zarówno aktorkę w głównej roli — świet­ną Quin­tę Brun­son jak i akto­ra w roli dru­go­planowej Tylera Jame­sa Wiliamsa.

Nagrodę dla najlep­szego akto­ra w seri­alu dra­maty­cznym dostał Kevin Cost­ner za rolę w „Yel­low­stone”. W ogóle „Yel­low­stone” stało się dla Cost­nera taką rolą, która bard­zo o nim przy­pom­ni­ała. Bo był moment kiedy Cost­ner niemal zniknął z szer­szej świado­moś­ci (a był prze­cież przez chwilę jed­nym z głównych aktorów pier­wszego planu w Hol­ly­wood) i kiedy pojaw­ił się w seri­alu to mógł to być albo nowy rozdzi­ał albo gwóźdź do trum­ny. Okazał się jed­nak, że aku­rat wybrał dobrze ser­i­al, bo „Yel­low­stone” cieszy się niesłab­nącą pop­u­larnoś­cią i doczeka się nawet pre­quela — tym razem z Har­risonem For­dem. Aktorką nagrod­zona za najlep­szą rolę w seri­alu dra­maty­cznym została Zen­daya za wys­tęp w „Euforii”. Tu chy­ba też nie sposób mówić o wielkim zaskocze­niu bo mało kto nie chwali jej wys­tępu w pro­dukcji HBO. Jak­by tu nie ma z czym dysku­tować ani nad­miernie analizować. 

Nie ukry­wam, że oso­biś­cie ze wszys­t­kich nagród aktors­kich przyz­nanych za seri­ale najbardziej ucieszyło mnie, że stat­uetkę dostał Jere­my Allen White za „The Bear” — jak może pamięta­cie pisałam i na blogu i w social medi­ach, że nie wiem co takiego robi w tym seri­alu, ale oczu od niego oder­wać nie moż­na. Najwyraźniej nie ja jed­na dałam się uwieść jego ekra­nowej charyzmie. Ostat­nią nagrodą z tych, przyz­nawanych dla seri­ali było wyróżnie­nie dla Julii Gar­ner za dru­go­planową rolę w „Ozark”. „Ozark” to taki ser­i­al, przy którym wszyscy wiedzą że jest doskon­ały, ma swo­ją wierną bazę fanów i kry­tyków wych­wala­ją­cych go pod niebiosa ale kiedy dochodzi do nagród i zestaw­ień — częs­to jest poza czołówką. Być może dlat­ego, że nie mam wraże­nia żeby był aż tak pro­mowany jak inne prestiżowe seri­ale na Netflixie.

Wśród mini seri­ali wygrał Biały Lotos pokazu­jąc, że jeśli chodzi o wyróżnienia za pro­dukc­je dra­maty­czne to HBO nadal jest nie do prze­bi­cia. Ze stat­uetką w ręce cer­e­monię opuś­ciła Jen­nifer Coolidge (nagrod­zona za najlep­szą rolę dru­go­planową w „Białym Loto­sie”) jed­nocześnie potwierdza­jąc, że nie ma dobrych i złych aktorów, tylko tacy którym dano odpowied­nie szanse. Kiedy wydawało się, że Coolidge będzie do koń­ca życia grała w niezbyt dobrych kome­di­ach czy sit­co­mach, dostała szan­sę pokazać, że naprawdę stać ją na wiele. Inna sprawa — jej krót­ka zapowiedź jed­nej z kat­e­gorii była najz­abawniejszym momentem gali — było w tym więcej dys­tan­su i humoru niż w żar­tach prowadzącego.

Pozostałe nagrody aktorskie ułożyły się też dość przewidy­wal­nie. Nagrodę za najlep­szą rolę męską w mini seri­alu dostał Evan Peters za rolę w seri­alu o Dah­merze. Ta nagro­da wydawała się oczy­wista zwłaszcza biorąc pod uwagę, ze żaden z innych nomi­nowanych aktorów nie zro­bił na widzach takiego wraże­nia i nie mówiło się aż tyle o ich pro­jek­tach. Nagrodę dla najlep­szej aktor­ki dostała Amana­da Seyfried za rolę w „The Dropout” — pamię­tam, że niezwyk­le den­er­wowała mnie na ekranie, ale jeśli taki był cel tej roli to odniosła sukces. Listę nagrod­zonych domy­ka Paul Wal­ter Hauser z nagrodą za dru­go­planową rolę w „Black Bird” i w sum­ie to jest jed­no z niewielu zaskoczeń wiec­zoru bo ta niewiel­ka ale bard­zo dobra pro­dukc­ja Apple TV+ nie naro­biła jakoś dużo szumu. 

Powiem szcz­erze byłam w szoku jak niewiele się zmieniło na Zło­tych Globach. Może nie w szoku, ale w jakimś stu­porze. Rok temu nagro­da była o krok od tego by ode­jść do przeszłoś­ci a w tym — wszys­tko jak zwyk­le. Gwiazdy niczego nie zbo­jko­towały, kiec­ki zostały oce­nione, stat­uet­ki ode­brane właś­ci­wie niemal bez wyjątków (a też nieobec­noś­ci nie wynikały z bojkotów ale z kon­flik­tów w kalen­darzu). Kiedy mówi się o zmi­anach w Hol­ly­wood częs­to przy­wołu­je się jakieś punk­towe wydarzenia, tak jak­by po nich nic już nie było takie samo. Ale to nie praw­da. Hol­ly­wood to jeden krok w przód trzy w bok. NIe jest tak, że po 2016 roku i #metoo świat fil­mu wyglą­da inaczej, nie jest tak, że skan­dal w sto­warzysze­niu cokol­wiek zmienił w nagrodzie, nawet Oscary — których prob­le­my ujaw­ni­ano nie raz zmieni­a­ją się w żółwim tem­pie. Jestem ciekawa kiedy nastąpi ten prawdzi­wy duży przełom — o ile w ogóle. Na razie — wszys­tko jest tak jak zwyk­le co jest przedzi­wne w tych nie tak codzi­en­nych czasach.

0 komentarz
2

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

game slot online judi bola judi bola online resmi judi bola resmi terpercaya Pkv Games
Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online