Home Film Jacyś ludzie, jakieś zombie czyli o “Armii umarłych”

Jacyś ludzie, jakieś zombie czyli o “Armii umarłych”

autor Zwierz
Jacyś ludzie, jakieś zombie czyli o “Armii umarłych”

Powró­ci­wszy z fes­ti­walu poświę­conego lit­er­aturze poczułam się przez moment nieco zbyt mądrze i intelek­tu­al­nie i postanow­iłam naty­ch­mi­ast temu zaradz­ić. Wśród propozy­cji Net­flixa wypa­trzyłam nowy film Sny­dera „Armia Umarłych”, który ofer­ował dokład­nie to czego potrze­bowałam — pro­dukcji która nie poz­woli mi się poczuć zbyt mącą. Gdzieś jed­nak w połowie zdałam sobie sprawę, że jeśli naprawdę chcę przes­tać myśleć to muszę chy­ba przes­tać oglą­dać bard­zo złe filmy.

 

 

Nie ukry­wam — moja relac­ja z fil­ma­mi o zom­bie jest skom­p­likowana. Nigdy nie nazwałbym się ich kone­serką ale wśród pozy­cji które niesły­chanie cenię i lubię zna­j­du­ją się klasy­czne his­to­rie o żywych tru­pach Geor­ga R. Romero i kil­ka komedii — w tym — „Wysyp Żywych Trupów”, które klasy­czne tropy prz­er­abi­a­ją. W ostat­nich lat­ach żywych trupów na ekranie fil­mowym i telewiz­yjnym jest sporo a ja z więk­szym lub mniejszym zain­tere­sowaniem sprawdzam to się tam dzieje w świecie Zombie.

 

 

ARMY OF THE DEAD (Pic­tured) DAVE BAUTISTA as SCOTT WARD in ARMY OF THE DEAD. Cr. CLAY ENOS/NETFLIX © 2021

 

Jed­ną z reflek­sji która zawsze towarzyszy mi w cza­sie takiego sean­su jest pró­ba odpowiedzi na pytanie — po co sięgamy po nieu­marłych. Zwyk­le, co nie jest szczegól­nie odkry­w­cze, okazu­je się, że spotkanie z tym morder­czym ciałem, które nie pod­dało się śmier­ci mówi więcej o nas niż o samym lęku przed tym, że ktoś zje nam mózg. Nie jest ważne zom­bie, ale to jak na nie reagu­ją ludzie, jakie decyz­je pode­j­mu­ją i jakie więzy się między nimi tworzą w obliczu takiego zagrożenia.

 

Armia Umarłych” teo­re­ty­cznie mogła­by o tym opowiadać. O to gru­pa śmi­ałków którzy parę lat wcześniej przetr­wali wybuch epi­demii zom­bie w Las Vegas postanaw­ia wró­cić do zamkniętego, otoc­zonego kon­tenera­mi mias­ta. Powód? Całkiem ciekawy bo zapowia­da się klasy­czny Heist movie — w podziemi­ach jed­nego z kasyn pozostało bowiem sporo kasy, i tylko ktoś kto nie boi się zom­bi­aków mógł­by je wydobyć.  Mamy więc ciekawy punkt wyjś­cia gdzie wszys­tko co zazwyczaj stanowi przed­miot pro­dukcji o Zom­bie dzieje się w krótkiej dynam­icznej sek­wencji towarzyszącej napi­som początkowym (śmiem twierdz­ić że to najlep­szy kawałek filmu).

 

 

ARMY OF THE DEAD (L to R) HUMA QURESHI as GEETA, THEO ROSSI as BURT CUMMINGS, ELLA PURNELL as KATE WARD in ARMY OF THE DEAD. Cr. CLAY ENOS/NETFLIX © 2021

 

Sam pomysł nie brz­mi źle. Prob­lem pojaw­ia się wtedy kiedy zaczniemy się zas­tanaw­iać co właś­ci­wie twór­cy chcą nam powiedzieć. Okazu­je się bowiem, że zaraz po wstąpi­e­niu do Vegas rzeczy­wis­tość jest nieco bardziej skom­p­likowana od tej której moż­na się było spodziewać. O to Zom­bie nie są jedynie bezmyśl­ną grupą, pozbaw­ioną hier­ar­chii i sposobu myśle­nia. Wręcz prze­ci­wnie — okazu­je się, że pow­sta­je tu społeczność, która ma zasady — i to takie których przestrze­ga niemal bezwzględ­nie. Do tego — ku pewne­mu zaskocze­niu widza — jedyne szcz­erze i chy­ba głębok­ie roman­ty­czne uczu­cia rodzą się tu pomiędzy dwoma zom­bi­aka­mi, które stanow­ią całkiem zgodne stadło.

 

Pomysł by zom­bie były czymś więcej niż kole­jny­mi stworzeni­a­mi do których bezmyśl­nie się strzela nie jest zły — wprowadza prob­lem natu­ry moral­nej i sprowadza nad do dyskusji — czy to tylko epi­demia czy może jak­iś rodzaj przemi­any — gdzie mamy najeźdźców i ofi­ary. Rzecz w tym że Sny­dera zupełnie to nie intere­su­je. Wszelkie ele­men­ty które mogły­by spraw­ić, że spo­jrzymy na Zom­bie bardziej ludzko zosta­ją dodane głównie dla zag­mat­wa­nia akcji. Zom­bi­a­ki wciąż służą głównie jako cel dla strze­la­ją­cych, krew leje się gęs­to, ciała rozprysku­ją się o chod­nik. Tylko emoc­je jak­by inne — bo nie jest to już ten sam konflikt.

 

ARMY OF THE DEAD — (L‑R) NORA ARNEZEDER as LILLY, SAMANTHA WIN as CHAMBERS, ANA DE LA REGUERA as CRUZ, DAVE BAUTISTA as SCOTT WARD and OMARI HARDWICK as VANDEROHE. Cr: NETFLIX © 2021

 

Niewiele więcej potrafi film zaofer­ować w reflek­sji nad samy­mi bohat­era­mi. Choć trwa zaskaku­ją­co dłu­go jak na lekką pro­dukcję sen­sacyjną to nie jest w stanie tej rozry­w­ki za bard­zo wypełnić treś­cią. Dosta­je­my grupę bohaterów ale nie ma cza­su na rozbu­dowanie relacji między nimi (co jest o tyle ciekawe że pro­dukc­ja potrze­bu­je około 48 min­ut zan­im zacznie się akc­ja właś­ci­wa) — są to jacyś ludzie, których po kolei zjada­ją zom­bie. Nawet tam gdzie mamy mieć ele­ment emocjon­al­ny — relac­je ojca i cór­ki — to wciąż pró­ba połączenia kilku gatunków na raz (bo i ma być strze­lan­ka, i his­to­ria wła­mu i film o zom­bie) spraw­ia, że  nikt tu nie ma cza­su nawet poważniej poroz­maw­iać a kiedy to robi — całość jest pokawałkowana i nie zostaw­ia zbyt wiele w pamięci.

 

Co dodatkowo iry­tu­jące — twór­cy tworzą miejs­ca­mi pozór że chodzi im o coś więcej np. Wprowadza­ją wątek obozu dla uchodźców z Las Vegas, którzy są bezprawnie przetrzymy­wani na pustyni. Całość teo­re­ty­cznie ma mieć jak­iś wydźwięk poli­ty­cznego komen­tarza, ale jak rzad­ko, nawet ja się zgodzę że to taki kwiatek do kożucha który ma jedynie pozorować, że gdzieś tam czai się ele­ment społecznej kry­ty­ki. W isto­cie ów cały obóz nie za bard­zo twór­ców intere­su­je i szy­bko zni­ka z naszego pola widzenia.

 

ARMY OF THE DEADTIG NOTARO as PETERS in ARMY OF THE DEAD. Cr. SCOTT GARFIELD/NETFLIX © 2021

 

Nie będę zarzu­cać fil­mowi rozry­wkowe­mu, że sporo się w nim dzieje ale widzę że wpa­da w tą samą pułap­kę co wiele nużą­cych mnie pro­dukcji. Otóż w pewnym momen­cie — gdzieś tak na pół godziny przed końcem bohaterowie prak­ty­cznie przes­taną mówić. Bo trze­ba się strze­lać, gani­ać, bić, cza­sz­ki rozbi­jać itp. Jest to wyjątkowo męczące bo film zamienia się w pro­dukcję niemalże niemą a ja muszę siedzieć i patrzeć jak ktoś zabi­ja kole­jne zom­bie i nie wiem na kim mi bardziej miało­by zależeć bo w sum­ie niekiedy o zom­bie (które chy­ba przed przemi­aną wszys­tkie należały do jakiegoś klubu dla parkurow­ców) wiem więcej. Co ciekawe w pewnym momen­cie twór­ców zaczy­na też nudz­ić nieco wybrana przez nich kon­wenc­ja heist movie — bo wiel­ki skok który miał być tu osią prze­chodzi na dru­gi plan i ogól­nie moż­na się zas­tanaw­iać — po co w ogóle cała ta przykry­wka z pakowaniem się do sej­fu. Co też jest rozczarowaniem bo wydawać by się mogło, że for­muła wspól­nego napadu jest na tyle atrak­cyj­na że twór­cy pozostaną przy wypróbowanym schemacie.

 

 

Armia Umarłych” była o tyle rozczarowaniem, że zwyk­le Sny­der nawet jeśli budz­ił moje głębok­ie zażenowanie fabułą to potrafił dostar­czać wiz­ual­nie. Tu nie wyszło mu ani jed­no ani drugie, bo nie ważne ile by się opowiadało o  kreacji  tego zniszc­zonego atakiem zom­bie mias­ta to nie ma tu ujęć które pozostawały­by na dłu­go w pamię­ci. Całość budz­iła we mnie poczu­cie, jak­bym oglą­dała praw­ie film — raczej luźny zbiór pomysłów i szkiców postaci niż jakąś spójną opowieść. Bo prze­cież nawet pro­dukc­ja rozry­wkowa musi mieć tych swoich nieźle napisanych bohaterów których cele i dzi­ała­nia będą ważne dla widza. Inaczej to jest po pros­tu nudne — jacyś ludzie, w jakimś mieś­cie strze­la­ją do jakichś zom­bie (brz­mi praw­ie jak kawałek Szymborskiej).

 

ARMY OF THE DEAD (L to R) DAVE BAUTISTA as SCOTT WARD, ELLA PURNELL as KATE WARD in ARMY OF THE DEAD. Cr. CLAY ENOS/NETFLIX © 2021

 

Być może prob­lem pole­ga na tym, że tak naprawdę nie da się tego typu filmów oglą­dać z kanapy w mieszka­niu, gdzie człowieka dopada­ją myśli o sen­sie tego co robi. To jest jed­na z tych typowo kinowych pro­dukcji, gdzie zan­im dopad­nie nas że nic nie ma sen­su, jesteśmy już zagrze­bani w fotel z pudłem pop­cor­nu na kolanach. Co nie zmienia fak­tu, że nawet w takich okolicznoś­ci­ach przy­rody byłabym zapewne tym filmem znużona.  I to jest w sum­ie mój najwięk­szy zarzut – zom­bie które nużą nie są żywy­mi tru­pa­mi, są całkiem martwe jak cały ten film. Film, który dostanie pewnie pre­quel i sequel bo co jak co ale Sny­der potrafi w tym przedzi­wnym świecie pro­dukcji fil­mowej zna­j­dować ludzi gotowych rzu­cać w niego kasą. Przy­na­jm­niej on się przy tym dobrze bawi, co moż­na poczy­tać za jak­iś plus. Oczy­wiś­cie jeśli się jest Zack­iem Snyderem.

 

0 komentarz
2

Powiązane wpisy

situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online