Home Ogólnie British are coming (again) czyli zwierz Brit Pack i historia siedmiu karier

British are coming (again) czyli zwierz Brit Pack i historia siedmiu karier

autor Zwierz
British are coming (again) czyli zwierz Brit Pack i historia siedmiu karier

Hej

Cum­ber­batch, Hid­dle­ston, Fass­ben­der, McAvoy, Hardy, Red­mayne. Nie zwierz nie wymienia najczęś­ciej wyszuki­wanych przez siebie nazwisk min­ionego roku. Gru­pa bry­tyjs­kich aktorów, którzy są mniej więcej w tym samym wieku – częs­to wys­tępu­ją w tych samych fil­mach i stara­ją się ode­brać wszys­tkie dobre role amerykanom. Brz­mi jak coś co dzieje się na naszych oczach. Do tego jeszcze moż­na mieć wraże­nie, że wszyscy zna­ją się od niepamięt­nych cza­sów i pra­cow­ali ze wszys­tki­mi. Co ciekawe takie zjawisko ma… nazwę. Serio raz na jak­iś czas w Hol­ly­wood pojaw­ia się gru­pa młodych, piekiel­nie zdol­nych aktorów, którzy zmieni­a­ją amerykańską kine­matografię. Ostat­nim razem zdarzyło się to na taką skalę w połowie lat 80. Wtedy to właśnie pow­stał ter­min Brit Pack. I przeko­nanie, że każde pokole­nie ma swo­ją watahę Bry­tyjczyków. Zwierz nie był­by sobą gdy­by nie cofnął się do lat 80 i idąc krok w krok za aktora­mi nie zas­tanow­ił­by się – jak wyglą­da bry­tyjs­ka inwaz­ja.

thefacebp1

Dziś będziemy wycią­gać daleko idące wnios­ki z sesji zdję­ciowej sprzed 27 lat. Cieszy­cie się że czyta­cie zwierza?

Zaczni­jmy od początku – jest sty­czeń 1987 i wszyscy wiedzą, że w fil­mach pojaw­iły się nowe twarze. W  amerykańskim cza­sopiśmie The Face – w numerze pod­sumowu­ją­cym rok 1986 pojaw­ia­ją się ses­ja zdję­ciowa z najbardziej obiecu­ją­cy­mi nowy­mi aktora­mi – pros­to z Wielkiej Bry­tanii. Są to Gary Old­man, Bruce Payne, Col­in Firth, Tim Roth, Paul McGann, Spencer Leight.  Daniel Day-Lewis powinien pojaw­ić się w tym numerze ale był zaję­ty kręce­niem w Czechach Nieznośnej Lekkoś­ci Bytu. Potem do tego spisu dodano jeszcze jed­no nazwisko – Ruper­ta Everetta który w tym cza­sie także budz­ił spore zain­tere­sowanie pub­li­ki. Wszyscy byli młodzi, mieli na kon­cie choć jed­ną dobrą rolę i moż­na było powiedzieć, że fil­mowy świat leżał u ich stóp. Jak sami rozu­miecie nie może się zwierz pow­strzy­mać by nie prześledz­ić tego co w ich kari­er­ach okaza­ło się podob­ne różne i co zaprowadz­iło ich albo do artysty­cznego sukce­su albo do klęs­ki.

thefacebp3

Piękni i młodzi u progu wielkiej kari­ery —  jak cud­own­ie spo­jrzeć i zas­tanow­ić się co się udało a co poszło nie tak

Zaczni­jmy od tego, że właś­ci­wie jeśli chodzi o pochodze­nie nie tak wiele naszych aktorów łączy – mamy tu pełen przekrój klas społecznych, możli­woś­ci finan­sowych i ambicji. Co ich nato­mi­ast łączy? Na pewno fakt, że aż czterech spośród nich grało w teatra­ch młodzieżowych w tym trzech (Daniel-Day Lewis, Col­in Firth, Bruce Payne) w Nation­al Youth Teathre – insty­tucji którą moż­na znaleźć w biogra­mach nie jed­nego wybit­nego a i też pop­u­larnego bry­tyjskiego akto­ra. Wszys­t­kich aktorów łączy też wyk­sz­tałce­nie – żaden z nich nie zde­cy­dował się przys­tąpić do aktorskiego fachu z pominię­ciem tego kroku. Ale nie wszys­t­kich wyk­sz­tał­ciła słyn­na RADA – swo­je kil­ka groszy dorzu­ciła Cen­tral school of speech and dra­ma czy Dra­ma Cen­ter w Lon­dynie, z kolei Daniel Day-Lewis ksz­tał­cił się w Bris­tolu. Sama zaś RADA nie wypa­da tu najlepiej bo choć wyk­sz­tał­ciła część grupy to np. Gary Old­man usłyszał w cza­sie przesłuchań, że co praw­da może się zgłosić za rok ale ich zdaniem powinien sobie szukać innego zawodu. Tak… nic dzi­wnego, że kilka­naś­cie lat później zad­owolony z siebie Old­man stwierdz­ił, że nie musi komen­tować tamtej decyzji bo jego dorobek mówi sam za siebie.

thefacebp2

W sesji powinien brać udzi­ał także Daniel Day Lewis ale jak to w przy­pad­ku tego akto­ra bywa aku­rat był kimś innym

Wszys­tko ma gdzieś swój początek więc zaczni­jmy od przeło­mowych ról. W przy­pad­ku aż trój­ki aktorów znacze­nie będzie miała sztu­ka Anoth­er Coun­try. Zwierz myśli że mógł­by dziejom tej sztu­ki, jej wys­taw­ienia i ekraniza­cji poświę­cić kiedyś zupełnie osob­ny tekst (zwłaszcza, że bohaterem pobocznym całej his­torii jest Ken­neth Branagh) ale na razie skup­my się na prostych fak­tach. W sztuce wys­tępowało trzech z naszych bohaterów – Rupert Everett, Col­in Firth i  Daniel Day Lewis. Co ciekawe aktorzy nigdy nie spotkali się na sce­nie – kiedy jeden odchodz­ił na jego miejsce przy­chodz­ił dru­gi. Sztu­ka wys­taw­iana od 1981 do 1983 ode­grała w kari­erze tych trzech aktorów rolę tego przeło­mowego wydarzenia które uświadami­ało wid­zom i kry­tykom ich ist­nie­nie. Przy czym najwięk­sze znacze­nie miała dla wyrzu­conego wcześniej ze szkoły aktorskiej Ruper­ta Everetta – który nie tylko grał w niej dłużej ale także został od razu wybrany do adap­tacji fil­mowej. Nieco inaczej było w przy­pad­ku Daniela Day Lewisa – oczy­wiś­cie sztu­ka uznawana jest za moment w pewien sposób przeło­mowy ale w następ­nym roku Day Lewis był już związany z Roy­al Shakespare Com­pa­ny i miał jeszcze szan­sę zabłys­nąć przed debi­utem fil­mowym. Z kolei dla kari­ery Col­i­na Firtha znacze­nie miało obsadze­nie go w roli fil­mowej ( film z 1984 roku) co nie było na początku takie pewne. Nagrodę za rolę graną przez Firtha dostał jej wcześniejszy odtwór­ca – Ken­neth Branagh. Wydawało się, że to jemu przy­pad­nie rola w filmie ale Branagh poszedł grać Hen­ry­ka V (co miało mu potem zag­waran­tować między­nar­o­dowy sukces) i tak Firth prze­bił się do fil­mu.

 another-country-1984-09-g

Anoth­er Coun­try — dobry film, dobra sztu­ka i zaskaku­ją­co duży wpływ na bry­tyjską kine­matografię

W tym samym cza­sie kiedy panowie zmieniali się rola­mi w jed­nej sztuce Gary Old­man miał najbardziej pra­cow­ity sezon jaki moż­na sobie wyobraz­ić. W prze­ciągu roku pojaw­ił się na West Endzie w kilku sztukach – powoli przy­cią­ga­jąc uwagę kry­ty­ki – zwłaszcza jego wys­tęp w Saved – sztuce swego cza­su tak bard­zo przy­ciętej (miała pre­mierę w połowie lat 60) że sam Lau­rence Olivi­er pisał listy otwarte tłu­macząc, że kraj powinien być na tyle dorosły by umieć wys­taw­iać sztu­ki dla dorosłych. Pod­czas kiedy Gary Old­man pra­cow­ał bez wytch­nienia los stykał na sce­nie Bruce’a Payne i Paula McGan­na – dwóch stu­den­tów RADA którzy zdążyli już zabłys­nąć w rolach w przed­staw­ieni­ach real­i­zowanych przez szkołę. Początkowo reżyser chci­ał dać role tylko znakomi­cie zapowiada­jące­mu się Paynowi ale zapro­ponowano mu by w sztuce  Pil­lars of Soci­ety wys­tąpił też młody utal­en­towany stu­dent. McGann zro­bił bard­zo dobre wraże­nie i tak dwóch aktorów rozpoczęło swo­ją więk­szą kari­erę na jed­nej sce­nie. Obaj zostali szy­bko dopisani do bard­zo długiej listy młodych absol­wen­tów RADA którzy mieli w przyszłoś­ci nadać ksz­tałt współczes­ne­mu kinu ang­iel­skiemu (zwierz pewnie kiedyś też o tym napisze ale jeśli wrzu­ci dziś jeszcze jed­no nazwisko to pad­niecie od nad­mi­aru infor­ma­cji). Z kolei Tim Roth przeszedł z nich wszys­t­kich chy­ba najkrót­szą drogę bo pier­wszą role na jaką zwró­cono w jego przy­pad­ku uwagę, zagrał w telewiz­ji – dokład­niej ski­na w Made in Britain. Z Kolei Spencer Leight został wyty­powany przez swój teatr (w Yorku) by wraz z Davi­dem Moris­seyem pojaw­ić się w filmie One Sum­mer (podob­nie jak Made in Britain pre­miera odbyła się w 1983).

Zwierz kiedyś napisze wam osob­ny wpis o całym zamiesza­niu wobec seri­alowego debi­u­tu McGan­na

Jed­nak zwróce­nie na siebie  uwa­gi to nie to samo co pier­wszy  sukces fil­mowy. I tu pojaw­ia­ją się tytuły które pokazu­ją że aktorzy naprawdę wybrali dobrze swo­je role. Jak wiemy w 1984 roku Rupert Everett i Col­in Firth wys­tępu­ją w adap­tacji Anoth­er coun­try. To jest dla nich film przeło­mowy. Z kolei w 1985 roku Daniel Day Lewis wys­tępu­je w  My Beau­ti­ful Laun­drette (budząc w tym sporo kon­trow­er­sji bo w Anglii Mar­garet Thatch­er rzad­ko oglą­dano filmy o homosek­su­al­nych romansach ) i w Poko­ju z widok­iem – łapiąc się na fenomen  her­itage films.  Z kolei w przy­pad­ku Paula McGan­na mamy do czynienia z bardziej skom­p­likowaną sytu­acją. Jego pier­wszą sze­roko omaw­ianą pro­dukcją był Mon­o­cled Muti­neer. Nie chodz­iło jed­nak o tal­ent McGan­na – pomiędzy 1985–1986 ważyły się losy przyszłoś­ci BBC . Zdaniem wielu kon­ser­waty­wnych poli­tyków pro­gramy BBC prze­jaw­iały lewicowe odchyle­nie – za taki też uznano mini ser­i­al o bun­cie wśród bry­tyjs­kich żołnierzy w cza­sie I wojny świa­towej. To wraz z fak­tem, że wydarzenia przed­staw­ione w filmie nie zostały przez lata dokład­nie wyjaśnione spraw­iło, że BBC nie nadawało seri­alu ponown­ie przez lata (wydanie DVD jest z 2007 roku). Nato­mi­ast pro­dukc­ja z 1986 roku With­nail and I– opowiada­ją­ca his­torię dwóch przymier­a­ją­cych gło­dem aktorów stała się filmem nie tyle dobrym co kul­towym. Który to sta­tus pro­dukc­ja ma zresztą do dziś.  Z kolei Gary Old­man który do 1986 roku zdołał już dołączyć na jeden sezon do Roy­al Shakespare Com­pa­ny (nie spotkał się tam z Danielem Day Lewisem bo ten grał już w fil­mach) początkowo odrzu­cił rolę w filmie który miał się okazać dla niego przeło­mowy czyli w Sid and Nan­cy. Ostate­cznie zgodz­ił się i stworzył rolę, która wywarła wraże­nie nawet na ludzi­ach którzy znali Sida oso­biś­cie.  I tak w połowie lat 80 kari­era naszych bohaterów naresz­cie otwiera się na świat. Pytanie ter­az co dalej?

Daniel Day Lewis jed­nocześnie najz­dol­niejszy (zdaniem niek­tórych) i najbardziej nie pasu­ją­cy do zestaw­ienia aktor z tu wymienionych

Okaza­ło się, że ci którzy w 1986 roku mogli myśleć że wiedzą co stanie się z aktora­mi dalej mogli się pomylić. Zaczni­jmy od Daniela Day Lewisa – jasne to najbardziej uty­tułowany aktor w his­torii Oscarów – jedyny posi­adacz trzech stat­uetek za rolę pier­ws­zo­planową (wśród mężczyzn aktorów).  Daniel Day – Lewis został najsłyn­niejszym aktorem metody w Hol­ly­wood. Kiedy grał w Mojej Lewej stopie nie ruszał się z wóz­ka inwalidzkiego,  gra­jąc w ostat­nim Mohikaninie uczył się skórować zwierzę­ta, w cza­sie gra­nia w Gan­gach Nowego Jorku dostał zapale­nia płuc ale odmówił leczenia się anty­bio­tyka­mi by nie wychodz­ić z roli, gdy przy­go­towywał się do gra­nia Licol­na przeczy­tał 100 książek poświę­conych amerykańskiemu prezy­den­towi. Jed­nocześnie takie przy­wiązanie do gra­nia całym sobą spraw­ia, że Daniel Day Lewis jest najbardziej… niechęt­nym aktorem. Pier­wszy raz zapowiedzi­ał że prze­chodzi na połow­iczną emery­turę po zała­ma­niu ner­wowym jakie przeżył gra­jąc Ham­le­ta w Nation­al The­atre – szło mu dobrze do sce­ny z duchem ojca. Wtedy prz­er­ażony zbiegł ze sce­ny i odmówił powro­tu, tłu­macząc potem że widzi­ał na sce­nie prawdzi­wego ducha swo­jego ojca. Jego rolę w tam­tym przed­staw­ie­niu prze­jął Jere­my Northam który zresztą dostał za swój wys­tęp tamtego dnia owac­je na sto­ją­co.  Day Lewis zde­cy­dował się prze­nieść do Irlandii i odpocząć nieco od aktorskiego życia. Ponown­ie zaw­iesił swo­ją kari­erę po Wieku Niewin­noś­ci. Tym razem zajął się swoi­mi nowy­mi pas­ja­mi – sto­larką i szew­st­wem – do tego stop­nia, że jeśli chce­cie by najwybit­niejszy aktor swo­jego pokole­nia zro­bił wam buty to powinien wykon­ać je pro­fesjon­al­nie bo przeszedł odpowied­ni kurs rzemieśl­niczy. Po nagrodzie za Lin­col­na Daniel Day Lewis oświad­czył, że zapewne nie prze­bi­je swo­jego wys­tępu i zas­tanaw­ia się czy dalej grać. Przy czym warto zwró­cić uwagę, że poza swo­ją niesamow­itą zdol­noś­cią do meta­mor­fozy i znanym poświęce­niu dla roli Daniel Day Lewis otrzy­mał od Hol­ly­wood jeszcze jeden rzad­ki dar. Nigdy nie został zaszu­flad­kowany – po częś­ci ze wzglę­du na swo­je własne wybo­ry, po częś­ci dlat­ego że zda­je się iż zawsze pro­ponowano mu role różnorodne przez­nac­zone przede wszys­tkim dla sil­nego akto­ra pier­ws­zo­planowego.

Mimo pewnej niechę­ci do gra­nia Daniel Day Lewis robi to lep­iej niż wszyscy pozostali

Pod­czas kiedy Daniel Day Lewis nudz­ił się graniem Rupert Everett tracił swo­ją dobrze rozpoczy­na­jącą się kari­erę. To jeden z ciekawszych przy­pad­ków – zresztą dobrze opisany przez samego akto­ra w jego auto­bi­ografi­ach (Everett miał od lat zacię­cie pis­arskie – nie bez przy­czyny – zwierz pokusi się o stwierdze­nie, że lep­iej pisze niż gra). Otóż wydawało się że wszys­tko idzie całkiem dobrze —  Dance With a Stranger w reży­serii Mike’a Newella przyniosło aktorowi pop­u­larność i uznanie kry­ty­ki (podob­nie jak Mirandzie Richard­son). Jed­nak kari­era Everetta zała­mała się zaskaku­ją­co szy­bko – głównie po tym jak wys­tąpił u boku Boba Dylana w total­nej klapie Hearts of Fire. Jed­nak po lat­ach Everett (który spędz­ił więk­szość lat 80 w Paryżu i we Włoszech) stwierdz­ił, że tym co najbardziej przeszkodz­iło jego kari­erze był fakt, że przyz­nał się pub­licznie do homosek­su­al­iz­mu. Jak dziś twierdzi aktor – jego nazwisko już nigdy nie było potem wymieni­ane przy obsadza­niu niek­tórych ról min. kiedy Bond powracał w lat­ach 90 na ekrany. Co ciekawe Everett mógł drugą połowę lat 90 uznać za całkiem udaną – Mój Chłopak się Żeni okaza­ło się być przede wszys­tkim jego filmem (jego chemia z Julią Roberts była zde­cy­dowanie najlep­szym ele­mentem całej pro­dukcji) i choć film zro­biony wraz z Madon­ną jest jed­ną z naj­gorszych pro­dukcji jakie zwierz widzi­ał kiedykol­wiek, to już Impor­tance of Being Ernest, Zakochany Szek­spir, Sen Nocy Let­niej czy w końcu otwier­a­jące kole­jną dekadę Dziew­czyny z St. Trini­ans okaza­ły się całkiem przyz­woity­mi pro­dukc­ja­mi. Co więcej – choć to ciekawe – Everett mimo, że nie wyko­rzys­tał w pełni potenc­jału jaki miała jego kari­era na samym początku nigdy właś­ci­wie nie przes­tał pra­cow­ać i pojaw­ił się także w pro­dukc­jach które odniosły spory sukces – jak choć­by pod­kłada­jąc głos pod Księ­cia w Shrecku. Co jed­nak ciekawe  — tym co w ostat­nich lat­ach znacznie wpłynęło na postrze­ganie akto­ra są jego oper­ac­je plas­ty­czne. Ten niegdyś niesły­chanie przys­to­jny mężczyz­na (przez pewien czas pra­cow­ał we Włoszech jako mod­el) dziś led­wo przy­pom­i­na siebie. Co nieste­ty w przy­pad­ku aktorów zawsze jest olbrzymią stratą.

Kari­era Everetta nigdy się do koń­ca nie zała­mała ale nigdy też aktor nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Tu w Parade’s End

Zupełnie inaczej miały się sprawy w przy­pad­ku Paula McGan­na. To jed­na z naj­ciekawszy kari­erą jaką może­my tu prześledz­ić.  Otóż jego kari­era rozwi­jała się powoli ale stanow­c­zo – widać było, że poza okazjon­al­ny­mi wys­tę­pa­mi w amerykańs­kich pro­dukc­jach (np. Imperi­um Słoń­ca, Obcy 3 – gdzie jego rola została znacznie pom­niejs­zona w sto­sunku od nakrę­conego mate­ri­ału) skon­cen­tru­je się on przede wszys­tkim na wielkiej Bry­tanii. I kto wie jak potoczyła­by się jego kari­era gdy­by nie pew­na kon­tuz­ja. Miał on bowiem w 1993 roku zagrać Richar­da Sharpe w mini seri­alu na pod­staw­ie pop­u­larnych powieś­ci o żołnierzu z cza­sów wojen napoleońs­kich.  Na kil­ka dni przed rozpoczę­ciem zdjęć kon­tuzjował kolano i nie był w stanie grać. Wobec tego rola przeszła do innego akto­ra – dokład­niej do Seana Beana który może McGan­nowi (a właś­ci­wie jego kolanu ) przesyłać kwiaty bo była to rola która może nie zaczęła ale okaza­ła się przeło­mowa dla kari­ery Beana. Sam McGann dostał jed­nak szan­sę dużo więk­szą i dużo mniej spodziewaną. W 1996 roku został obsad­zony w roli ósmego Dok­to­ra w filmie który miał nie tylko oży­wić bohat­era ska­sowanego seri­alu ale ewen­tu­al­nie zachę­cić amerykanów do postaci i pro­dukcji. McGann nie mógł wiedzieć że przyj­mu­jąc rolę w tej śred­nio udanej pro­dukcji ustaw­ia się na całe życie. Nie tylko bowiem po reak­tywacji seri­alu okazał się jed­nym z kochanych przez fanów odtwór­ców roli Dok­to­ra ale przede wszys­tkim przeżył całą swo­ją alter­naty­wną kari­erę w słu­chowiskach poświę­conych przy­godom ósmego Dok­to­ra.   Jed­nocześnie nie ma wąt­pli­woś­ci że McGann znalazł sobie doskon­ałe miejsce w bry­tyjskiej telewiz­ji – pojaw­ia się na dłużej lub na krócej w wielu pro­dukc­jach zarówno BBC jak i ITV – ostat­nio najwięcej było go w Lutrze ale pojaw­iał się też w Rip­per Street, Jonathan Creek czy The Bletch­ley Cir­cle. Co praw­da raz na jak­iś czas zdarza­ły mu się wyciecz­ki do Hol­ly­wood (np. Królowa potę­pi­onych) ale wyda­je się, że najlepiej czu­je się na bry­tyjskim małym ekranie. Co ciekawe McGann znany jest jeszcze z jed­nej rzeczy – aktor w pewnym momen­cie jak­by trochę przes­tał się starzeć i stąd jest w necie plot­ka że być może jest mutan­tem. W sum­ie zwierz powie tak – mu to nie przeszkadza.

McGann ma na kon­cie wys­tęp w jed­nym z najbardziej kul­towych filmów jakie zwierz zna

Mieliśmy już tri­umf, klęskę i powrót do domu a ter­az czas na los który może stać się udzi­ałem niejed­nego zdol­nego bry­tyjskiego akto­ra. Bruce Payne to jeden z tych aktorów którego twarzy więk­szość z was może nie pamię­tać choć na pewno widzieliś­cie go w jakimś filmie. Kiedy Hol­ly­wood go odkryło, zde­cy­dowało też jed­noz­nacznie – będzie tym złym. Trud­no się dzi­wić bo już wcześniej w 1989 roku grał niezbyt miłego typa w doskon­ałym For Queen and Coun­try. Jak Paynowi kaza­li tak zagrał. W 1990 roku wys­tąpił w filmie Pas­sanger 57, jego prze­ci­wni­ka grał Wes­ley Snipes. Wszyscy chwalili rolę Pay­na i jed­nocześnie zaczę­to mówić, że był­by z niego niezły Han­ni­bal Lecter. Ale ta rola nie trafiła do akto­ra, podob­nie jak wcześniej nie obsad­zono go w roli Bat­mana mimo, że jego nazwisko stało bard­zo wysoko na giełdzie aktorów odpowied­nich do roli. Tym­cza­sem Payne ruszył grać – pojaw­iał się w licznych pro­dukc­jach – zawsze zdoby­wa­jąc dobre opinie kry­ty­ki ale cóż z tego, gdy wśród najbardziej rozpoz­nawal­nych ról jakie zagrał są te z Nieśmiertel­nego IV czy Dun­geons and Drag­ons. Przyglą­da­jąc się kari­erze akto­ra nie trud­no dostrzec dwie rzeczy. Po pier­wsze – jak wiele w kari­erze akto­ra zależy kto i w czym chce go obsadzać. W Anglii Payne grał częs­to i z powodze­niem w sztukach napisanych czy reży­serowanych przez Steve­na Berkof­fa. Kiedy przeniósł się do USA był już obsadzany zupełnie inaczej. Co prowadzi nas do dugiej kon­kluzji – jak zabójczy jest niekiedy amerykańs­ki sys­tem dostrze­ga­nia w aktorach bry­tyjs­kich przede wszys­tkim tych złych.

Jeśli z uszu wys­ta­ją ci mac­ki to coś w two­jej kari­erze poszło trochę nie tak

Tu dochodz­imy do Col­i­na Firtha, który z kolei jest przykła­dem akto­ra, którego kari­era przy­pom­i­na o tym, że choć to aktor utal­en­towany to niekoniecznie zawsze maja­cy nosa do ról. Po wspom­ni­anym Anoth­er Coun­try kari­era Firtha rozwi­jała się tak jak zwykła się rozwi­jać kari­era młodych bry­tyjs­kich aktorów. Oczy­wiś­cie jak­iś film his­to­ryczny (wraz z Branaghem wys­tąpili w 1987 roku w pro­dukcji Miesiąc na Wsi), jed­na zre­al­i­zowana między­nar­o­dowo pro­dukc­ja (Val­mont For­mana). I pewnie kari­era rozkrę­cała  by się dalej powoli gdy­by nie Duma i Uprzedze­nie z 1995 roku. Mimo, że ser­i­al nadawany na BBC  nie zapowiadał się na najwięk­szy hit sezonu to jak mówi leg­en­da miejs­ca ulice pus­tosza­ły gdy na ekranie pojaw­iał się Pan Dar­cy. Firth stał się pop­u­larny ale wys­tępował przede wszys­tkim na drugim planie – w Zakochanym Szek­spirze, Ang­iel­skim Pac­jen­cie czy w Kon­spir­acji – wszędzie tam jego role były dobre ale niewielkie. Kiedy pojaw­ił się w Love Actu­al­ly – ponown­ie zakochu­jąc się z całą ang­iel­ską gracją człowieka zakłopotanego włas­nym ist­nie­niem  pojaw­iła się przed nim szansa na zbu­dowanie kari­ery w Stanach. Ale ponown­ie – wśród wybier­anych jego filmów pojaw­iało się sporo fatal­nych pro­dukcji eksploru­ją­cych nud­nawy tem­at angli­ka w stanach.  I choć Firth wciąż umi­ał znaleźć dobrą rolę (Dziew­czy­na z Perłą, Gen­ua czy Gdzie leży praw­da) to jed­nak nic nie zapowiadało, by aktor miał kiedykol­wiek odnieść więk­szy sukces niż wys­tęp w Dumie i Uprzedze­niu. Jakim więc było zaskocze­niem gdy rok po roku Firth zagrał kon­cer­towo. Najpierw zaskoczył wszys­tkim wys­tępem w Sin­gle Man – mimo, że wcześniej wiado­mo było, że Firth potrafi grać to dopiero ter­az uderzyło jak dobrze.  Nagrody przyz­nane mu w kole­jnym roku za King’s Speeach wydawały się niemal wszys­tkim rekom­pen­satą za to, że nie dostał wszys­t­kich zeszłorocznych nagród. Choć i ta rola była doskon­ała. Tylko że jak zwyk­le – kiedy po Col­i­na upom­i­na się Hol­ly­wood niemal naty­ch­mi­ast pojaw­ia­ją się filmy złe i śred­nie (Mag­ic in Moon­light, Gam­bit, Zan­im zas­nę, Dro­ga do Zapom­nienia). Tak jak­by Hol­ly­wood nie miało na niego żad­nego pomysłu. Stąd też zwierz patrzy ufnie w przyszłość z nadzieją, że Col­in wycz­er­pie wkrótce swo­ją pulę złych decyzji. Bo to zdol­ny aktor, ale mają­cy fatalne okresy w swo­jej kari­erze.

Col­in Firth ma na swoim kon­cie chy­ba najwięcej współprac z inny­mi aktora­mi ze wspom­ni­anej grupy — tu otacza fachową opieką (wszak grał u Toma For­da więc zna się na modzie) Garego Old­mana

Tu warto prze­jść do his­torii Garego Old­mana. Old­man w prze­ci­wieńst­wie do Firtha nigdy nigdzie nie był zagu­biony. Kiedy przeszedł do kina naty­ch­mi­ast okaza­ło się, że ma nosa do dobrych ról – JFK, Drac­u­la, True Romance, Pią­ty Ele­ment, Leon Zawodowiec, Air Dorce One, Han­ni­bal – moż­na wymieni­ać i wymieni­ać. Nawet jeśli zdarza­ły mu się wpad­ki w dobrze sce­nar­iusza to on sam zawsze na ekranie umi­ał się wybronić. Nie bez przy­czyny nie tylko został wielokrot­nie nazwany najz­dol­niejszym aktorem swo­jego pokole­nia ale co ważne – jest przez liczne grono aktorów młod­szego pokole­nia uznawany za inspirację. Przy czym mimo, że przez lata przy­padła mu łat­ka spec­jal­isty od psy­chopatów i „tych złych” (każdy kto widzi­ał Leona Zawodow­ca nie powinien się dzi­wić) to jed­nak był w stanie się jej pozbyć. To jed­na z najtrud­niejszych  aktors­kich sztuczek. Old­manowi się jed­nak udało – w ostat­nich lat­ach grał pozy­ty­wnego Syriusza w Har­rym Pot­terze czy Komis­arza Gor­dona w serii  filmów o Bat­manie. Oczy­wiś­cie kil­ka jego decyzji w ostat­nich lat­ach wyda­je się być trochę podyk­towanych wzglę­da­mi finan­sowy­mi ale Old­man nigdy w swoich fil­mach nie gra źle czy nied­bale, wręcz prze­ci­wnie – nawet w słab­szej pro­dukcji robi wraże­nie jak­by grał w filmie życia. Dlat­ego też krad­nie filmy innym aktorom. Jed­nak co ciekawe najwięk­szy artysty­czny sukces ostat­nich lat osiągnął gra­jąc w pro­dukcji niesły­chanie bry­tyjskiej czyli w Tin­ker Tay­lor Sol­dier Spy. Nie tylko postarzał się do roli dobre parę­naś­cie lat to jeszcze dostał swo­ją pier­wszą nom­i­nację do Oscara. Pier­wszą ? Dla akto­ra pokole­nia? Niemalże prze­wod­ni­ka całego bry­tyjskiego Sta­da? Otóż dow­cipy mówią, że Akademia nie zori­en­towała się, że aktor który tak potrafi się zmienić z fil­mu na film to ten sam człowiek. Innego wyjś­cia raczej nie ma. Przy czym o ile zwierz kibicu­je kari­erze Old­mana to jakoś nigdy nie mógł go pol­u­bić jako człowieka. To oczy­wiś­cie uczu­cie z dys­tan­su i raczej niczym szczegól­nym nie poparte ale zwierz ma zawsze wraże­nie, że to jed­nak aktor może trochę zaz­dros­ny może mimo zach­wytów niespełniony. Ale to subiek­ty­wne uczu­cia na odległość. W każdym razie trochę wstyd że nie ma Oscara. Może wszys­tkie Oscary dla tej grupy Bry­tyjczyków zgar­nął Daniel Day Lewis (matem­aty­ka się praw­ie zgadza).

Old­man jest uważany przez wieli za najwybit­niejszego akto­ra swo­jego pokole­nia (tu na planie Tin­ker Tay­lor Sol­dier Spy)

Praw­ie przed końcem spójrzmy na kari­erę Tima Rotha. Zwierz musi powiedzieć, że jest pod wraże­niem jak aktor mimo­cho­dem przez te wszys­tkie lata nie tylko bez wpadek krę­cił kole­jne filmy ale też zbier­ał nazwiska słyn­nych reży­serów z który­mi pra­cow­ał – grał u Alt­mana, Hanekego, Greenaway’a, Allena, Taran­ti­no. Z tym ostat­nim zresztą naw­iązał dłuższą artysty­czną współpracę pojaw­ia­jąc się we Wściekłych psach, Pulp Fic­tion i Czterech poko­jach. Być może jego jedyną naprawdę zła decyzją w kari­erze było odrzuce­nie roli w Han­ni­balu na rzecz remake’u Plan­e­ty Małp w reży­serii Tima Bur­tona. Wszyscy wiemy jak to się skończyło. Ale aktor nie tylko nie wyglą­dał na zrażonego – wręcz prze­ci­wnie w ciągu kilku lat udało mu się coś co nie udało się żad­ne­mu z stara­ją­cych się  zbu­dować swo­ją kari­erę bry­tyjs­kich aktorów z tego rzu­tu – na fali pop­u­larnoś­ci Housa i zrozu­mienia że bry­tyjs­ki aktor w telewiz­ji to widz przed telewiz­orem Tim Roth dostał główną rolę w seri­alu Lie to Me. Seri­alu całkiem udanym- a przy­na­jm­niej całkiem przy­jem­nym. Roth jest też ze wszys­t­kich aktorów jed­nym z najbardziej pra­cow­itych – w 2012 wys­tąpił w trzech fil­mach podob­nie w 2014 – w tym Selmie o której mówi się, że ma jedne z najwięk­szych szans na nom­i­nację do Oscara. Do tego jeszcze podob­nie jak Old­man uciekł od bycia obsadza­nia w rolach wyłącznie tych złych – wręcz prze­ci­wnie – nauc­zono się w końcu że aktor ma naprawdę wiele do zaofer­owa­nia (koniecznie zobacz­cie jego rolę Bro­ken). Prawdę powiedzi­awszy gdy­by ktoś chci­ał pod­bi­jać spoko­jnie i bez ner­wów amerykańskie kino to wyda­je się że Tim Roth ma całkiem niezły przepis.

Tim Roth przeprowadz­ił swo­ją kari­erę tak jak moż­na sobie wymarzyć — nigdy nie przes­tał grać i ma na swoim kon­cie sporo fenom­e­nal­nych ról i współprace z doskon­ały­mi reży­sera­mi

Na koniec jeszcze nazwisko ostat­nie Spencer Leight. Kari­era która zaczęła się obiecu­ją­co – aktor pojaw­ił się w kilku pro­dukc­jach w lat­ach 80 – poza Car­avaggiem czy Ostat­ni­mi Anglika­mi trud­no na tej liś­cie szukać filmów przeło­mowych. W 1992 roku nakrę­cił ostat­ni film i… zniknął z biz­ne­su aż do 2012 kiedy pojaw­ił się w Hitch­cocku. Zwierz naprawdę nie wie co się stało. Szukał infor­ma­cji ale nie ma aż tak dobrej wiedzy by móc wam przy­wołać jakikol­wiek fakt z jego kari­ery. Niewąt­pli­wie jed­nak jego przykład to doskon­ała puen­ta gdy chodzi o szukanie praw­idłowoś­ci które prowadzą do sukce­su. Wyglą­da na to, że ludzie mając w tym samym momen­cie te same możli­woś­ci nie koniecznie pójdą tą samą drogą. Co jest z jed­nej strony trochę straszne a z drugiej – piekiel­nie fas­cynu­jące.  Zwłaszcza gdy patrzy się z per­spek­ty­wy i moż­na sobie zadawać pyta­nia – czy na pewno w ogóle mamy do czynienia z jakąkol­wiek grupą. Czy to tylko sztuczny wymysł. Wszak zwracano uwagę, że jak na aktorską grupę to jed­nak niewiele jest tu artysty­cznych inter­akcji, wspól­nych pro­jek­tów czy nawet porząd­nego szla­ja­nia się po klubach. Panowie może i przy­byli do Stanów niesieni jed­na falą ale nie wyglą­da na to by mieli zami­ar trzy­mać się razem (choć oczy­wiś­cie ich ścież­ki niekiedy się prze­tykały). Co ciekawe zwierz z właś­ci­wą sobie reflek­sją zas­tanow­ił się dlaczego na tej liś­cie nie znalazł się Branagh – ostate­cznie jed­nak zwierz zrozu­mi­ał dlaczego. Branagh co praw­da wyro­bił się na nom­i­nac­je Oscarowe w 1989 roku ale tak naprawdę Hol­ly­wood zaczęło go kusić dopiero w lat­ach 90 i to nie jako akto­ra ale jako reży­sera filmów w których może się ewen­tu­al­nie pojaw­ić. I tak ulu­biony aktor zwierza prze­gapił szan­sę zosta­nia częś­cią sta­da.

Jedy­na kari­era na tej liś­cie, której tak naprawdę praw­ie nie było. Zwierz nawet nie był do koń­ca pewien jak aktor wygląa

Wróćmy jed­nak do nowego Brit Packu. Komen­ta­torzy zwraca­ją uwagę, że tym razem jest inaczej. Aktorzy zna­ją się zde­cy­dowanie lep­iej, już zdążyli zagrać razem kil­ka ról – więcej – wszyscy oni zagrali choć raz z Bene­dictem Cum­ber­batchem (McAvoy w Starter for Ten, Hardy w Stu­art a life back­wards, Eddie Red­mayne w Oth­er Boylen Girl, Hid­dle­ston w War Horse, Fass­ben­der w 12 Years a Slave). Do tego aktorów łączą więzy przy­jaźni albo przy­na­jm­niej sym­pa­tii i na imprezach moż­na zro­bić zdję­cie na którym będą roz­maw­iać albo przy­na­jm­niej stać obok siebie. Czy coś to zmieni? Zdaniem zwierza może zmienić sporo bo już ter­az zaciska się sieć dobrych bry­tyjs­kich aktorów którzy powoli prze­j­mu­ją władzę nad fil­mowym światem. Kto wie, może tegoroczne Oscary okażą się bra­to­bójczą walką Cum­ber­batcha i Red­mey­na – kto wie co przyniesie przyszłość sko­ro każdy z nich ma w zanadrzu kil­ka ciekawych pro­jek­tów a o Fass­ben­derze już się cicho szepcze jako o jed­nym z najlep­szych aktorów młodego pokole­nia. Zwierz jest ciekawy tej inwazji. Tego jak będzie się pisało taki wpis za dwadzieś­cia trzy­dzieś­ci lat. I kto wtedy wysiądzie ze statków przy­bi­ja­ją­cych do brzegów kolonii.

Nowi Bry­tyjczy­cy mają nową strate­gię. Zobaczymy co z tego wyjdzie

PS1: Za inspirację do napisa­nia wpisu może­cie podz­iękować Joan­nie Cichoń. To ona rzu­ciła w  jed­nej z kon­wer­sacji ze zwierzem hasło Brit Pack i zwierz abso­lut­nie przepadł w swo­jej ukochanej arche­ologii kari­er zdol­nych Bry­tyjczyków.

PS2: Zwierz chci­ał jeszcze naw­iązać do specy­ficznego określe­nia na grupę czarnoskórych ang­iel­s­kich aktorów którzy robią kari­erę w Hol­ly­wood ale doszedł do wniosku, że to znakomi­ty tem­at na zupełnie osob­ną notkę.

Ps3: Jasne że zdję­cia są wybrane ten­den­cyjnie.

31 komentarzy
0

Powiązane wpisy